Strona 17 z 17 Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17

Go down





Re: „Bunkrowisko”. Pisanie by Tyrell on 23/1/2018, 23:03
    
Ponieważ Ailen nie odpisuje, pozwoliłem sobie ominąć szczegółowy opis sytuacji, jakie doprowadziły go do aktualnego stanu.||

 Delikatny wiatr przemknął przez głuche pole. Na horyzoncie nie było widać wrogów, choć zasiedlające martwe ciała kruki, podniosły zaciekawione łby; w ich oczach odbijała się śmierć.
Hemofilia oparta o ścianę w suchym, chłodnym schronieniu traciła coraz więcej krwi. Nowe opatrunki znów pokryły się szkarłatem, a oddech już wcześniej słaby, powoli zanikał. Klatka piersiowa uniosła się po raz ostatni, odcinając serce od kolejnej tłoczonej przez komory natlenionej krwi. Powiew wiatru musnął jej skórę, ale tego nie była w stanie już poczuć.

 Aisha od razu ruszył za tropem, jakby jego pojawienie się wcale nie było przypadkowe —  jakby pragnął pokazać Growlithe'owi coś niezwykłego.
 Jego lewa łapa była porozcinana (rany jednak były płytkie), mógł nabawić się obrażeń praktycznie wszędzie. Próbował iść bez przystanków, ale i to okazało się  trudne; co jakiś czas schylał łeb aby pozbyć się czegoś co mogło tkwić miedzy jego psimi palcami — po kilku próbach zaczęła iść pewniej.
 Doszli.
 Ailen leżał na ziemi. Jego ciało okrywała warstwa kurzu, a twarz —  przyciśnięta do gleby — okalana była czarnymi pasmami włosów. Niedaleko jego głowy znajdował się kamień z wyraźnym krwawym śladem (najpewniej chłopak zarył w niego zaraz po skonfrontowaniu się z podłożem). Kilka kroków dalej znajdowała się dziura — dość głęboka — pusta. Spod suchych jak pierz kamieni wychodziły tylko mrówki.
  Ayden siedział przy chłopaku, kiedy tylko dojrzał na horyzoncie Growa, podniósł się pospiesznie na cztery łapy. Musiał pilnować dzieciaka przez cały ten czas. Wyglądało na to, że Sullivan był nieprzytomny; w prawym barku, od strony łopatki tkwiła w jego ciele sztywna krótka strzała.


► Czekam na wasze odpisy do: 27 stycznia.
Hemofilia: poranione, krwawiąca dłonie i przedramiona. Głębokie poparzenie ciągnące się od karku do kości krzyżowej. Podrapana twarz i poobijane kolana. Dodatkowo: rozwalona dolna warga, siniak na lewym policzku i obity brzuch. Ślad po silnym uścisku na szyi. Martwa.
Ailen: wstrząśnienie mózgu — amnezja, która dotyczy przebiegu zdarzeń po zakleszczeniu wroga przez artefakt. Uszkodzony mięsień czworoboczny — problem z poruszaniem prawą kończyną (strzała nadal tkwi). Rana na czole — krwawi. Uszczerbiony lewy płatek ucha. Nieprzytomny
Jericho: lekkie zadrapanie na szyi, rana na łydce po pazurach, zranienie na prawym policzku.
Arcanine: płytkie draśnięcie na prawym barku, ugryzienie na lewym ramieniu, guz na części ciemieniowej. Zdrętwiały lewy bark — ograniczenia w ruchu kończyną.
Shion: rana po wewnętrznej stronie dłoni i poziome rozcięcie na nosie.
Skoczek: poprzeczne oparzenie na szyi, draśnięcie na kostce, rozcięta skorą na części czołowej czaszki. Obdrapane dłonie, zakrwawione knykcie.
Arcanine, Skoczek, Shion: wasze ubrania są wilgotne — w niektórych miejscach zdążyły przeschnąć.
Gavran: Złamany nos, dziura w tchawicy. Obite płuca. Rana na dolnej powiece. Podrażnione oko. Zaszyte powieki. Płytka rana tuż nad uchem. Nieprzytomny
Aisha: płytkie rany na lewej łapie — kuleje.
avatar
Tyrell

Hydra     Anioł Stróż






GODNOŚĆ :
Tyrell. Kiedyś Sora.

Liczba postów :
1293


Powrót do góry Go down





Re: „Bunkrowisko”. Pisanie by Jericho on 24/1/2018, 01:01
    
Jericho pomagał wyłazić z dziury wszystkim DOGSom, którzy, po kilku długich chwilach, byli już na powierzchni. Gorącej i dusznej, ale otwartej przestrzeni. Nie byli już zamknięci pod ziemią, skazani uśmiech od losu, który powstrzymywał wadliwą konstrukcję tuneli od zawalenia im się na łeb. Poczuł na nagiej skórze swojego barku dłoń wilczura. Spojrzał w oczy tego starego Wymordowanego i zobaczył w nich coś na kształt wdzięczności. A może to mu się tylko przywidziało?
Usłyszał jednak polecenie, które zamierzał wypełnić z czystą przyjemnością. Podszedł do dziury z granatem w dłoni, wyciągnął zawleczkę, po czym wrzucił go do tunelu.
- Ups, wypadł... - mruknął do siebie, po czym odsunął się od dziury. Czy chwilę później można było usłyszeć wybuch, czy granat był jedynie niewypałem?
Zadane przez Chrisa pytanie sprawiło, że mężczyzna przypomniał sobie o rannej Wymordowanej.
- Właśnie. Ailena nie widziałem, bo zniknął mi z oczu jak jeszcze byłem na dachu. Hemofilia zaś jest ciężko ranna i potrzebuje natychmiastowej pomocy.-powiedział. Dostrzegli psa, który należał do Ailena, a który kulał na jedną nogę. Mokugawa widział, jak Wilczur wydał zwierzęciu polecenie. Chciał iść z nimi, ale uznał, że musi wrócić do Hemofilii i sprawdzić co  z jej ranami.
- Zaprowadzę Was do Hemofilii. - powiedział, po czym trzymając broń w gotowości ruszył w stronę budynku, gdzie leżało ciało Wymordowanej. Od dawna nie widział już żadnego wroga i zrozumiał, iż ci, którzy strzegli powierzchni, mogli już nie żyć zabici z karabinu kundla. A może przygotowywali zasadzkę? Diabli ich wiedzieli. Niemniej jednak mężczyzna wtargnął do budynku i spojrzał na Hemofilię, która była w dokładnie takiej samej pozycji jak pięć minut temu, kiedy to wychodził z tego budynku. Coś jednak się nie zgadzało. Mężczyzna klęknął obok i dostrzegł, że jej klatka piersiowa się nie unosiła. Zlał go zimny pot, a twarz mu zbladła.
- Nie nie nie... - szeptał do siebie odsuwając wszystkie graty jakie leżały na ziemi, by stworzyć sobie mniej więcej płaską powierzchnię. Położył Wymordowaną na plecach, sprawdził puls, przyłożył policzek do jej ust. Nic. Niczego nie poczuł. Złożył więc  dłonie kładąc jedną na drugiej, po  czym położył je na środku klatki piersiowej.  Wykonał trzydzieści uciśnięć, po czym odchylił kobiecie głowę, zatkał palcami nos i zrobił dwa wdechy do jej ust. Następnie powtórzył te czynności raz jeszcze.
I jeszcze raz.
I jeszcze jeden.
Aż do skutku lub do momentu, w którym zostanie odciągnięty od ciała.
- No dawaj Hemofilia...oddychaj. Nie po to taszczyłem ci dupę z lasu aż tutaj, byś zdechła  jak pies. - rzekł nie przerywając uciśnięć klatki piersiowej. Kolejne dwa wdechy. Kolejne trzydzieści uciśnięć, następne dwa wdechy, wymierzenie siarczystego policzka martwej.
- DAWAJ! WISISZ MI NOC PEŁNĄ UCIECH ZA WYCIĄGNIĘCIE CIĘ Z TYCH RUIN! NIE WYWINIESZ SIĘ Z TEGO TAK ŁATWO! - krzyczał nie przerywając  masażu serca. Zaczynał być coraz bardziej wyczerpany, ale nie mógł przestać. Nie mógł pozwolić tej Wymordowanej umrzeć. Miał ochotę na to, by zawitać pomiędzy jej rozłożone uda, ale to musiała być do tego żywa. Poza tym, jej obrona była jego odpowiedzialnością. Co prawda nie miał wpływu na to, że wbiegła w ruiny, ale powinien coś zrobić, by nie leżała tutaj teraz w takim stanie. Powinien był wcześniej ją osłaniać, wcześniej ją stamtąd zabrać. Z pewnością to ona pomagałaby im taszczyć Gavrana. Mokugawa zaś nie musiałby robić tego pierdolonego masażu serca i sztucznego oddychania, przez które jego twarz wokół ust była cała we krwi.
avatar
Jericho

Kundel     Desperat






GODNOŚĆ :
Han Mokugawa

Liczba postów :
111


Powrót do góry Go down





Re: „Bunkrowisko”. Pisanie by Shion on 25/1/2018, 00:37
    
Zapewne w niedługim czasie szczupłe ciało, nie, wychudzone ciało wymordowanego zacznie mu bezlitośnie ciążyć. Nie był najodpowiedniejszą osobą do noszenia innych. Ale musiał odciążyć Wilczura, który był w o wiele gorszym stanie niż Shion. Zwłaszcza, że najprawdopodobniej podczas misji ratunkowej inni oberwali jeszcze bardziej.
Poprawiwszy nieprzytomnego Gavrana na swoim ramieniu, bezwiednie ruszył za resztą, co chwilę nerwowo spoglądając przez ramie, chcąc się upewnić, czy Koty nie zrobili im ogona i nie ma pościgu. Z mocno bijącym sercem miał wrażenie, że pojedyncze głowy niczym widmo wychylają się zza gruzów. Na całe szczęście dla nich to wszystko było jedynie iluzją znajdującą się w jego umyśle.
Spodziewał się właściwie wszystkiego, ale na pewno nie tego.
Zatrzymał się ze spokojnym wzrokiem utkwionym w martwe ciało kobiety. Właściwie… niczego nie czuł. Jakby zatracił w sobie jakikolwiek pokłady empatii. Może i jej nie znał. Może i widział ją jedynie parę razy, i to wszystko. Ale była członkiem DOGS. Była jedną z nich. A tak dramatyczna scena, jaką zaprezentował im teraz Jericho, powinna jakoś nim poruszyć.
Niestety, jedyne co czuł Shion w tym momencie, to pustka.
Powieki powoli opadły, a na usta cisnęły się słowa, by mężczyzna przestał. Że całuje trupa, zimne, martwe ciało pozbawione ostatniego oddechu. Milczał jednak, ale w głowie coraz głośniej dobijały się myśli, że muszą iść. Muszą, bo jak nie, to niebawem będą mieć dwa trupy, a nie jednego. Albo i więcej, jeżeli Cats ich dopadnie. Nie byli bezpieczni. Jeszcze nie.
Przysunął się nieznacznie bliżej Jericho, próbując wzrokiem wychwycić jego spojrzenie, albo chociaż mimikę, zaciśniętą szczękę, cokolwiek.
- Musimy iść… – wyszeptał ledwo słyszalnie, zdając sobie sprawę, że to ciężka chwila dla nich. Ale na rozpacz będzie jeszcze czas. Póki co muszą iść dalej. Uciekać.




Sometimes I feel this anger changing, slowly into
A monster that keeps on creeping under
And I don't think that I can take anymore
I need to kill like never before

avatar
Shion

Kundel     Poziom E






GODNOŚĆ :
Shion.

Liczba postów :
1225


Powrót do góry Go down





Re: „Bunkrowisko”. Pisanie by Arcanine on 27/1/2018, 22:53
    
Kiedy dostrzegł na horyzoncie Ailena wszystkie wnętrzności zawiązały się w supeł. Ciało młodszego wymordowanego leżało jak szmyrgnięta w kąt lala — kończyny opadły jakoś tak asymetrycznie od siebie, klatka piersiowa ledwo funkcjonowała, krew sklejała drobinki piasku.
Może zdechł, przeszło mu przez myśl akurat w chwili, w której Ayden zaczął szturchać czarnym nosem znaczony blizną policzek Sullivana.
Grow zachował szczególną ostrożność, kiedy zbliżał się do nieprzytomnego. Nie obawiał się, że Kurt nagle poderwie się do siadu i zacznie gryźć go po kostkach, bo nawet kiedy był w pełni sił nie stanowił dla Wilczura zagrożenia. Problemem mogły okazać się zbytna naiwność i pośpiech. Nie czuć było żadnej obcej woni, ale jaką miał gwarancję, że Koty nie czaiły się w kryjówkach? Że to nie zwykła pułapka?
Dlatego wpierw raz jeszcze się rozejrzał, uruchomił intuicję. Łapał zapach wiatru i nasłuchiwał szurania podeszew o kamieniste podłoże. Dopiero kiedy był pewien, że nic nie wydaje się podejrzane, ruszył w stronę ciemnowłosego.
Zmęczenie odcisnęło spore piętno na Wilczurze; cienie pod oczami wybijały się kontrastem na bladej twarzy. Szedł wolniej niż zazwyczaj. Łapał nierówny oddech, prawa, zraniona ręka lekko mu drżała. Od wewnątrz tysiące mrówczych odnóży uderzało w tkanki, przypominając o przedobrzeniu.
Szlag. Szlag. Szlag. Kurwa. Cholera. Szlag.
Przekleństwa tłukły się po całym plenerze, kiedy przyklęknął przy chłopaku. Było coś zabawnego w całej tej sytuacji — bo ostatnim razem nie było przypadkiem podobnie? Wtedy co prawda Sullivan leżał w kontenerze M3, ale czy tutaj nie było wystarczająco dużo kocich śmieci, żeby nie móc podpiąć bunkrowiska pod jeden wielki syf?
A teraz to znów ja wyciągam cię z gówna. Jestem ciekaw jak mi się odwdzięczysz, Kurt.
Wsunął zdrową rękę pod łopatki Charta, a ranną pod jego kolana, które wcześniej niedbałym, zbyt agresywnym ruchem złączył. To nie pierwsza księżniczka, którą dzisiaj nosił, ale ta była zdecydowanie lżejsza. Chociaż równie nieprzytomna. To ten seksapil, zironizował, podnosząc się z klęczek. Na wszystkich tak działam.
Wykrzywieniu, które pojawiło się na jego twarzy, daleko było do uśmiechu. Wilczur od razu pożałował, że znalazł Sullivana, nie szczędził więc sobie kolejnej wiązanki bluzgów, kiedy zaczął wycofywać się z miejsca zdarzenia.
Ayden i Aisha ruszyli w ślad za nim, choć doberman trzymał się nieco za bardzo z tyłu.
Grow tymczasem miał zamiar dołączyć do grupy.


— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
avatar
Arcanine

Wilczur     Poziom E






Liczba postów :
25498


Powrót do góry Go down





Re: „Bunkrowisko”. Pisanie by Skoczek on 28/1/2018, 00:53
    
........ Rozdzielenie się w takim momencie raczej nie należało do najlepszych pomysłów, ale na dzień dzisiejszy Chris wolał trzymać język za zębami, jeśli chodziło o proponowanie jakiś planów. Dalej jednak perspektywa ruszenia przodem bez Wilczura nie napawała go olbrzymimi chęciami, ale tutaj poniekąd problem sam się po chwili rozwiązał. Szkoda tylko, że w tak patologiczny sposób, jakim była śmierć Hemofilii. Chrisa w pierwszym momencie wmurowało - co prawda nie można powiedzieć, by ostatnio miał pozytywne wspomnienia, ale Pies to Pies, bez względu na okoliczności. Z krótkotrwałego szoku wyrwał go nie tyle co fakt reanimacji, a przejście do części usta-usta.
- Jericho! - warknął, łapiąc mężczyznę za barki i szarpiąc do tyłu. - Durniu! Jesteś człowiekiem, a ona wymordowaną i ma pełno krwi przy ustach! Zarażenie się wirusem to ostatnie, na co masz ochotę.
Zawahał się. Pamiętał jeszcze, jak wykonywać resuscytację krążeniowo-oddechową, ale nie wiedział, czy jest sens. Cholera. Ratować, nie ratować. Brać trupa, nie brać trupa. Zostawić truchło kotom? Ach, niech to szlag, znowu mu się oberwie od Wilczura za emocjonalność, ale Jericho pewnie będzie się kłócił, a Chris nie chciał się z nim teraz szarpać. A może tylko chciał znaleźć usprawiedliwienie dla faktu, że zakończenie tej bajki mu się nie podobało?
-Zastąpię cię. Idź sprawdzić, co z Wilczurem, nie chcę, by się przeciążał. Daję jej czas do waszego przyjścia, jak wrócicie, to spadamy stąd - w międzyczasie sam zabrał się za wykonywanie trzydziestu uciśnięć; wątpił jednak, by serce wymordowanej miało zabić po raz trzeci, to nie ta bajka.
Nie wiedział, jak daleko zaszedł Growlithe, ale wątpił, by ten miał zamiar dać Hemofilii dużo czasu. Zresztą, jeśli jego nieobecność miałaby się przeciągnąć, to Chris zostawiłby trupa Pitbulla i sprawdził, co się dzieje. Nie dlatego, że nie żal było mi Hemofilii, ale dlatego, że żywi zawsze mieli większy priorytet, niż umarli.
- Wiem, że musimy iść, Shion, ale nie chcę, by Growlithe musiał sam nas nadganiać. Daj mi znać, gdy ich zobaczysz - mruknął.
Co za parszywy los. Jeśli ta dwójka wróciła, a Hemofilia dalej nie oddychała, to wstał z klęczek i przeczącym ruchem głowy pokazał Wilczurowi, że tutaj nic już po nich. A jak wrócił jej oddech... no, to sytuacja zrobiła się zupełnie inna.

|| Zakładam, że Chris stracił z oczu Growa; jeśli tak nie było, to i tak poprosił Jericho, by ten poszedł go wesprzeć i poczekał, aż się z nimi zrównają.


Oto akt, w którym lada moment Hetmana zbije Pionek
Oto akt, w którym za chwil kilka Owca pożre Wilka




Nie drażnij Psów, bo cię pogryzą
Wyrwą SERCE, kły obliżą
Twój oddech to ich porażka
Padnij na kolana to może czeka cię ŁASKA
Ha, ha, ha!

avatar
Skoczek

Pudel     Opętany






GODNOŚĆ :
Christopher Alexander Black

Liczba postów :
1314


Powrót do góry Go down





Re: „Bunkrowisko”. Pisanie by Tyrell on 28/1/2018, 20:57
    
Rzucony granat wpadł z łatwością do dziury. Przez krótki czas było słychać jeszcze jego odbijany dźwięk w kamiennych ścianach — a potem umilkł, na krótko. Huk jaki nastąpił zaraz po długiej oczekującej, pełnej wątpliwości ciszy zagrzmiał jak grom strzelającego pioruna prosto w ziemię. Kruki wcześniej dziobiące martwe truchła, poderwały się z głośnym skrzekiem, tracąc parę czarnych piór. Szary dym uniósł się z wąskiej dziury jaką zdołali się przecisnąć. Ziemia w okolicy przejścia zawaliła się zasypując wszystko wraz z delikatnym obłokiem, który zdołał się ulotnić. Tamta część kryjówki CATS z pewnością została zniszczona. Będący tam członkowie albo przeżyli za pomocą swoich zdolności, albo poumierali, ale tego mieli się dopiero dowiedzieć.
  Hemofilia nie reagowała. Leżała i poddawała się Jericho jak słomiana lalka przyciskana do ziemi silnymi dłońmi swojego twórcy. Usta kobiety były rozchylone, ale nie wydobywał się z nich ani jeden powiew zaduszonego powietrza. Jej twarz zbladła jeszcze bardziej. Krew otaczająca twarz wydawała się jednak błyszczeć szkarłatem jak rozlane na obrusie wino. Nie zareagowała za pierwszym uciśnięciem, nie zrobiła tego nawet po trzydziestym. Oddech zamarł. Nie odzyskała już wcześniej utraconego życia.
  Droga powrotna Growlithe’a wydawała się być jeszcze dłuższa. Szare ruiny konstrukcji oświetlane były powoli zachodzącym słońcem. Długie cienie rozlewały się na ziemi i kreśliły swoje mazy w różnorakie znaki. W okolicy było jednak głucho. Ta niebezpieczna cisza, jak przed burzą. Upał wcześniejszego dnia zaczął powoli zanikać. Zrobiło się przyjemnie. Zmęczone ciało w końcu zaczęło odbierać korzyści tej długotrwałej akcji.
  Kiedy wszyscy znów znaleźli się w jednym miejscu, mieli wyjście — albo rzucić wszystko i ruszyć w kierunku lasu z jakiego przyszli, albo udać się na wchód bardziej kamienistą drogą ciągnącą się w dół — po rozmaitych skarpach i nierównościach.
  Gdzieś z oddali do ich uszu mogła dojść pierwsza zagłuszona, niepowstrzymywana wiązanka przekleństw. Głos był jednak daleko — mogło się wydawać, ze dochodzi gdzieś z labiryntu zawalonych budynków — kilkadziesiąt stóp od nich.
  Wciąż byli na widoku. Mieli mało czasu.



Z RACJI IŻ JERICHO MIAŁ STYCZNOŚĆ Z KRWIĄ HEMOFILI (PATRZ ROZWALONA WARGA), O ZARAŻENIU WIRUSEM  X ZADECYDUJE RZUT KOSTKĄ.
RZUT KOSTKĄ:
1 – JERICHO ZOSTAŁ ZARAŻONY.
2-6 – JERICHO NIE ZOSTAŁ ZARAŻONY.


► Czekam na wasze odpisy do: 31 stycznia.
Hemofilia: poranione, krwawiąca dłonie i przedramiona. Głębokie poparzenie ciągnące się od karku do kości krzyżowej. Podrapana twarz i poobijane kolana. Dodatkowo: rozwalona dolna warga, siniak na lewym policzku i obity brzuch. Ślad po silnym uścisku na szyi. Martwa.
► Ailen: wstrząśnienie mózgu — amnezja, która dotyczy przebiegu zdarzeń po zakleszczeniu wroga przez artefakt. Uszkodzony mięsień czworoboczny — problem z poruszaniem prawą kończyną (strzała nadal tkwi). Rana na czole — krwawi. Uszczerbiony lewy płatek ucha. Nieprzytomny
► Jericho: lekkie zadrapanie na szyi, rana na łydce po pazurach, zranienie na prawym policzku.
► Arcanine: płytkie draśnięcie na prawym barku, ugryzienie na lewym ramieniu, guz na części ciemieniowej. Zdrętwiały lewy bark — ograniczenia w ruchu kończyną.
► Shion: rana po wewnętrznej stronie dłoni i poziome rozcięcie na nosie.
► Skoczek: poprzeczne oparzenie na szyi, draśnięcie na kostce, rozcięta skorą na części czołowej czaszki. Obdrapane dłonie, zakrwawione knykcie.
► Arcanine, Skoczek, Shion: wasze ubrania są wilgotne — w niektórych miejscach zdążyły przeschnąć.
► Gavran: Złamany nos, dziura w tchawicy. Obite płuca. Rana na dolnej powiece. Podrażnione oko. Zaszyte powieki. Płytka rana tuż nad uchem. Nieprzytomny
► Aisha: płytkie rany na lewej łapie — kuleje.
avatar
Tyrell

Hydra     Anioł Stróż






GODNOŚĆ :
Tyrell. Kiedyś Sora.

Liczba postów :
1293


Powrót do góry Go down





Re: „Bunkrowisko”. Pisanie by Admin on 28/1/2018, 20:57
    
The member 'Tyrell' has done the following action : Dices roll


'Kostka6' : 5



SELF MEDICATING, CRAVING PUNISHMENT BLAMING MYSELF FOR A WORLD ON FIRE


NO MORE SHAME,
NO MORE PITY.
avatar
Admin







Liczba postów :
777


Powrót do góry Go down





Re: „Bunkrowisko”. Pisanie by Arcanine on 31/1/2018, 17:31
    
Droga wydłużyła się, jakby ktoś chwycił ją po obu stronach i pociągnął w sprzecznych kierunkach. Kroki stawały się coraz cięższe, ale twarz nie straciła na bezczelnej obojętności, jakby nie odczuwał skutków ich wyprawy.
Wewnętrznie wciąż klął i złorzeczył, jednak zewnętrznie zachował zaskakujący jak na siebie spokój. Ailen wciąż się nie poruszył, oddychał, bo jego przyciśnięta sylwetka napierała na pierś Wilczura z każdym wdechem. To prawdopodobnie pierwsza i ostatnia z pozytywnych wiadomości na dziś.
Bo starczyło, że Grow znalazł się blisko ekipy, od której wcześniej się odłączył, a zapach krwi natychmiast wzmocnił jego czujność. Oczy krążyły po okolicy, szukały śladów, które mogłyby go przygotować na wiadomość, ale nic takiego nie dostrzegł.
Przyspieszył, lecz wchodząc do przestarzałego budynku był już pewien, do kogo krew należała. Kilka następnych metrów, a nie potrzebował żadnych dodatkowych tłumaczeń. Przystanął w przejściu, obrzucając nieruchome ciało Hemofilii beznamiętnym spojrzeniem.
Jeszcze nie tak dawno, ledwie parę dni wstecz, te czerwone usta uśmiechały się do niego drapieżnie i wyrzucały z siebie wiązankę przekleństw na temat wszystkich wrogów gangu. A teraz odcinały się szkarłatem od bladej twarzy tylko przez krew.
Hemofilia nie żyła. Gavran mógł nie dożyć drogi jaka ich czekała. Ailen był nieprzytomny. Wszyscy odnieśli rany. Jaki był sens tej akcji?
Grow stał w miejscu jeszcze tylko sekundę.
Idziemy. — Wraz z poleceniem odwrócił się na pięcie, by wyjść z budynku. Stracili już dość, aby dalej ryzykować. W stanie, w jakim byli obecnie, nie zdziałają cudów. Kolejnej konfrontacji z Kotami mogli nie podołać. Ból ręki tylko go o tym uświadamiał, ale nadal parł w kierunku lasu.


— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
avatar
Arcanine

Wilczur     Poziom E






Liczba postów :
25498


Powrót do góry Go down





Re: „Bunkrowisko”. Pisanie by Shion on 31/1/2018, 21:38
    
Coraz głośniejsze odgłosy dobiegające ze stosunkowo bliskiej odległości coraz bardziej go niepokoiły. Przez moment miał wrażenie, że tylko on je słyszy, sądząc po braku pośpiechu ze strony reszty. Owszem, rozumiał ich dylematy, że nie wiedzieli co robić, i być może czekają na powrót i decyzję Growa, ale do cholery, byli w sytuacji bez wyjścia, gdzie nawet czas był ich wrogiem. Nie mogli wiecznie polegać na innych.
Szkoda, że nawet nie słuchają
- Słuchajcie, id- – stanowczy głos zamilkł, kiedy pojawiła się charakterystyczna sylweta jasnowłosego Alfy. Serce chłopaka zabiło mocniej w oczekiwaniu na jego decyzje, a ta, o dziwo, padła w zastraszającym tempie. Musiał przyznać, że odetchnął z niemałą ulgą. Bo przynajmniej nie stali bezproduktywnie w miejscu czekając na kocie topór. Shion poprawił sobie wygodniej nieprzytomnego Gavrana, który pod swoim ciężarem powoli zsuwał się z jego ramienia i ruszył w ślad za Growem.
Posłał jednak w milczeniu spojrzenie w stronę Hemofilii. Ostatnie. W geście pożegnania. A potem przyspieszył chcąc jak najszybciej zniknąć z tego terenu.




Sometimes I feel this anger changing, slowly into
A monster that keeps on creeping under
And I don't think that I can take anymore
I need to kill like never before

avatar
Shion

Kundel     Poziom E






GODNOŚĆ :
Shion.

Liczba postów :
1225


Powrót do góry Go down





Re: „Bunkrowisko”. Pisanie by Skoczek on 31/1/2018, 22:17
    
|| Sesja, sesja, sesja, przepraszam za długość *kaszl*

........Poszło im... no cóż, zdecydowanie gorzej, niż powinno. Adrenalina, która dotychczasowo łagodziła dotychczasowe obrażenia (zarówno te z kasyna jak i zdobyte dnia dzisiejszego), najwyraźniej po osiągnięciu swojego "apogeum" w organizmie osiągnęła limit i zaczęła spadać, przez co Pudel czuł się coraz gorzej. Niemrawo podniósł się na nogi, posyłając Hemofilii już ostatnie spojrzenie. Czas się wynosić z tej cholernej trupiarni, misja najwyraźniej miała pozostawić pewien gorzki posmak. Przynajmniej żadnych połamanych kończyn, chociaż w wypadku Ailena i Gavrana mogło to nie być takie pewne, w końcu ich obrażeniom raczej przyjrzą się Bernardyni... aczkolwiek jeśli Jekyll zobaczy stan Charta, hmh, komuś tu szykował się opieprz. Zresztą pewnie jemu też oberwie się za nieprzypilnowanie kolegi.
Nie zwlekając trzymał się blisko grupy, pilnując, przy przypadkiem nie zaliczyć teraz gleby, zapewne w przypadku podparcia jego bark mógłby odmówić współpracy - w końcu ile można męczyć niezagojony mięsień. Jednocześnie korzystał ze swojego nieco podrasowanego ze względu na wirus X zmysłu wzroku - może zdąży wypatrzeć ewentualne niebezpieczeństwo, jeśli się takie pojawi.


Oto akt, w którym lada moment Hetmana zbije Pionek
Oto akt, w którym za chwil kilka Owca pożre Wilka




Nie drażnij Psów, bo cię pogryzą
Wyrwą SERCE, kły obliżą
Twój oddech to ich porażka
Padnij na kolana to może czeka cię ŁASKA
Ha, ha, ha!

avatar
Skoczek

Pudel     Opętany






GODNOŚĆ :
Christopher Alexander Black

Liczba postów :
1314


Powrót do góry Go down





Re: „Bunkrowisko”. Pisanie by Tyrell on 1/2/2018, 22:27
    
Coraz więcej zduszonych szmerów wydobywało się spod zawalonych konstrukcji, które w powoli gasnącym dniu przyjęły postać górujących posągów na tle ciemniejącego nieba. Kiedy opuszczali teren towarzyszył im monotonny dźwięk przesuwających się kamieni. Żwir sypał się gdzieś za ich plecami - najpewniej zawalając kolejną warstwą kamieni i piachu niegdyś urzędowane więzienie CATS.  Co z niego pozostało? Czy uległy destrukcji również inne tunele przeciwników? Tego nie wiedzieli i najpewniej nikt teraz nie zamierzał cofnąć się aby to sprawdzić.
  Chłód lasu wydał się być kojącym opatrunkiem. A kiedy ich postaci zniknęły w sękatym zagajniku, w powietrzu towarzyszył im tylko duszący zapach dymu i świeżej krwi towarzyszy.



WYDARZENIE ZAKOŃCZONE

Podsumowanie:
Hemofilia wykrwawiła się wskutek poważnych obrażeń wewnętrznych. Status: martwa. Jej ciało zostało zostawione na terenie wroga.
— Część więzienna CATS została zburzona.

Ailen: wstrząśnienie mózgu — amnezja, która dotyczy przebiegu zdarzeń po zakleszczeniu wroga przez artefakt. Uszkodzony mięsień czworoboczny — problem z poruszaniem prawą kończyną (strzała nadal tkwi). Rana na czole — krwawi. Uszczerbiony lewy płatek ucha.
Nastepstwa napisał:Jeśli rany nie zostaną opatrzone dojdzie do zakażenia po jednej rozegranej fabule.

Jericho: lekkie zadrapanie na szyi, rana na łydce po pazurach, zranienie na prawym policzku.
Nastepstwa napisał:Rana zaczyna ropieć. Obrzęk pojawi się po jednej rozegranej fabule — jeśli wcześniej nie zostanie opatrzona.

Arcanine: płytkie draśnięcie na prawym barku, ugryzienie na lewym ramieniu, guz na części ciemieniowej. Zdrętwiały lewy bark — ograniczenia w ruchu kończyną.
Nastepstwa napisał:Zakażony mięsień (po ugryzieniu przez wściekłego rottweilera) przestanie pełnić swoje funkcje i wystąpi szerzący się stan zapalny po dwóch rozegranych fabułach (o ile nie zostanie opatrzony wcześniej).  

Shion: rana po wewnętrznej stronie dłoni i poziome rozcięcie na nosie.
Skoczek: poprzeczne oparzenie na szyi, draśnięcie na kostce, rozcięta skorą na części czołowej czaszki. Obdrapane dłonie, zakrwawione knykcie.
Gavran: Złamany nos, dziura w tchawicy. Obite płuca. Rana na dolnej powiece. Podrażnione oko. Zaszyte powieki. Płytka rana tuż nad uchem.
Nastepstwa napisał:Poprzez utrudnione oddychanie wystąpiło kilkuminutowe niedotlenienie mózgu — objawiło się paraliżem lewej ręki i lewej nogi. Skutki pozostaną trwałe jeśli Gavran nie trafi pod oko doświadczonego lekarza w przeciągu najbliższej fabuły z jego udziałem. W innym przypadku — decyzję o jego rekonwalescencji ustali prowadzący go medyk.
W okolicy dziury w przełyku zagnieździło się zakażenie, przeniesie się na drogi oddechowe w przeciągu jednej fabuły – chyba, że zostanie odesłany pod oko doświadczonego specjalisty w pierwszym rozegranym przez niego wątku.

Aisha: płytkie rany na lewej łapie — kuleje.


-----------------------------
Tyle ode mnie. Każdy z was dostaje automatycznie ZT
avatar
Tyrell

Hydra     Anioł Stróż






GODNOŚĆ :
Tyrell. Kiedyś Sora.

Liczba postów :
1293


Powrót do góry Go down





Re: „Bunkrowisko”. Pisanie by Sponsored content
    

Sponsored content








Powrót do góry Go down

Strona 17 z 17 Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17

Powrót do góry


Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach