Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 20/02. Odbyło się kolejne losowanie chorób. Sprawdź czy twoja postać wciąż jest zdorwa!
  • 20/02. Zapoluj na niedźwiedzia babilonskiego.
  • 13/02. Kto sieje mak, ten zbiera wiernych. Wypowiedz się na temat KNW!
  • 11/02. W profilu, w zakładce Contact, pojawiło się nowe pole dla chętnych: discord.
  • 05/02. Co z organizacją Drug-on? Zaproponuj.

 :: Eden :: Ogrody Edenu


Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Go down

Pisanie on 29.01.20 23:36  •  Ruiny kaplicy - Page 3 Empty Re: Ruiny kaplicy
Wokół robiło się coraz bardziej gorąco. Mimo adrenaliny buzującej w żyłach, po skroniach spływał pot, a organizm, zamiast działać jak po zastrzyku energii, odczuwał rosnące zmęczenie. Zmęczenie głównie przez upał, przez wszechobecny dym, przez zapach spalonych traw i gałęzi, woń rozgrzanych skał. Być może tylko upór i niezłomna chęć dokończenia zadania utrzymywała obie strony konfliktu na nogach.

Puma ryknęła ostro, kiedy strumień ognia zbryzgał ziemię; tuż pod jej łapami, niemal trafiając w zapadające się w glebie kończyny. Seraphiel jednak, otoczona płomieniami, stojąca blisko feniksiej matki, odczuwała coraz silniejsze osłabienie; nie trafiła, choć minęła się z kociskiem o kilkanaście centymetrów. Kąciki oczu piekły od gryzących oparów, a dłoń, zwykle pewna, drżała pod naporem temperatury.

Nie jestem pewna – syknęła Raphaela, odpowiadając głośniej na pytanie drugiej anielicy. – Nie podejdę do niej przy takim harmidrze. Broni jaj. I... nie chcę was martwić, ale nie utrzymam zbyt długo tej dwójki. Powinniśmy się wycofać...

Powiedziała to akurat w chwili, w której miecz Saliaha przeciął powietrze ze świstem. Gorąco od razu dotknęło stali, wzdłuż ostrza prześlizgnął się płomienny poblask. Puma królewska wydała z siebie żałosny, wysoki dźwięk; pisk, po którym ranna macka opadła, nadcięta niemal całkowicie. Szczęki, przed którymi przed momentem umknęła Seraphiel, znieruchomiały całkowicie. Podłoże skropliło się czerwonymi plamami krwi. Kocisko zamachnęło ogonem i znów postąpiło kilka kroków do tyłu, jeżąc sierść na karku i kładąc po sobie uszy. Wciąż była jednak odcięta pionową ścianą ziemi wytworzoną przez członka Zastępu.

STAN POSTACI
Saliah: mocne zawroty głowy; łzy nabiegające do oczu.
Seraphiel: mocne zawroty głowy; łzy nabiegające do oczu.

NPC + bestie
Raphaela: użycie telekinezy: 3/3.

Puma królewska: lekkie zawroty głowy, poparzenia po lewej stronie pyska, szyi i barku, przecięta macka (trzyma się ostatnimi ścięgnami);
Samica feniksa: głębokie zadrapanie na brzuchu (krwawi);
Samiec feniksa (alfa, 7 metrów): utrzymywany przez Raphael.
Samiec feniksa #2: utrzymywany przez Raphael.

OD MG:
rzut na trafienie strumieniem ognia; rzut na cios Saliaha;
– czas na odpis: 48h na osobę, kolejność obojętna;
– mamy początek grudnia; temperatura w Edenie spadła niemal do zera. Nad ruinami zbierają się ciężkie, ciemne chmury.



— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
                                         
Arcanine
Wilczur     Poziom E
Arcanine
Wilczur     Poziom E
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 31.01.20 10:39  •  Ruiny kaplicy - Page 3 Empty Re: Ruiny kaplicy
Świat chwiał się w jej oczach i nic na to nie mogła poradzić. Jak na złość nie miała władzy nad żywiołami, a nie mogła też bez ustanku korzystać ze swoich i wspierać się magiczną błyskotką uwieszoną przy nadgarstku. Chciała unieść rękę, zadać cios prosto w oczy, paszczę, szyję chociaż, ale dobrze wiedziała, że szybki ruch będzie niewykonalny. Nie odnieśli poważnych strat, byli cali i zdrowi. Faktycznie wycofanie się było dobrą opcją. Szybko zregenerują siły i dogonią zranione zwierzę, a wtedy będą mogli zdecydować o jego dalszym losie. Może wściekłość Seraphiel odpuści i znów będzie dopuszczała możliwość złapania pumy żywcem? Wystarczyło parę głębszych wdechów chłodnego, orzeźwiającego powietrza.
Wypuść go – sapnęła anielica. Wbiła ostry koniec kostura w ziemię i uwiesiła się na nim walcząc z zawrotami głowy i lekkimi mdłościami wywołanymi wirowaniem w oczach. Stała jeszcze czy już się przewracała? Miała wrażenie jakby ziemia niebezpiecznie zbliżała się do niej, by sekundę później jednak okazała się tkwić nieruchomo pod stopami. – Wywal taką wielką piąchą... albo pogrzeb żywcem... cokolwiek – dodała mrugając mocno. Wciągnięcie dwa metry pod ziemię i zasypanie było takim pięknym rozwiązaniem ich problemu. Patronka kosmosu osunęła się lekko po kosturze do kucnięcia, wyciągnęła ostrze z ziemi i wycelowała je w bestię. Skrzydła rozłożyły się groźnie na boki, jasnowłosa warknęła ostrzegawczo do pumy. Nie tylko ten czworonóg był tu groźny. Zamierzała wspomóc Saliaha w wykurzeniu przerośniętego mackokota resztką energii zgromadzonej w gasnącym już artefakcie. Kiedy tylko rozproszy ścianę, posłałaby kolejną falę pod łapy agresora, choćby słabą. Krwawiła, więc wytropienie jej wcale nie będzie takie trudne. Musieli tylko jak najszybciej wyjść z ruin.

Użycie mocy:
Potęga kosmosu – odnowienie 4/4
Jednorazowy artefakt żywiołu ognia – użycie 3/3
                                         
Seraphiel
Anioł Sprawiedliwości
Seraphiel
Anioł Sprawiedliwości
 
 
 

GODNOŚĆ :
Raguel, jednak przedstawia się jako Seraphiel


Powrót do góry Go down

Pisanie on 02.02.20 2:16  •  Ruiny kaplicy - Page 3 Empty Re: Ruiny kaplicy
Chciałby zasnąć. Co prawda nie tu, ale całe to otoczenie i ich rozkoszny piecyk zdawały się wysysać z anioła wszelkie siły. Dodając do tego korzystanie z mocy, można było uzyskać mieszankę dość wybuchową i bardzo zmęczoną. Jedno było pewne. Musieli stąd wyjść. Puma też musiała. Żywa bądź martwa i wyniesiona. Saliah wolałby, żeby feniksy jednak znosiły normalne jajka, a nie takie na twardo, bo boją się widoku truchła swego oprawcy. I w zasadzie już jeden Humpty Dumpty zdecydowanie im wystarczył. Żadnych więcej jajomorderczych wypadków i szlifowania technik aborcyjnych u pumy.
Aye, generale – odparł tylko krótko. Mogła nawet nie słyszeć. W końcu moce feniksów i jeszcze jej artefaktu chciały zrobić z nich skwarki, płomienie trzaskały za ścianą, przed nimi, wszędzie. Zagrzebanie zwierza żywcem mogłoby być jednak czasochłonne, a on sam czuł, jak z chwili na chwilę czuje się coraz to gorzej. Ziemia znowu jednak miała się poddać aniołowi zastępu. Faktycznie chciał wywołać uformowanie się wielkiej łapy pod samą pumą i zwyczajnie ją wyrzucić mocą ziemi na zewnątrz (wnioskuję, że skoro to ruiny, to musi być jakaś dziura w ścianach... Albo suficie). Miał w głowie tę nieprzyjemną, okrutną wręcz nadzieję, że sam rzut i lądowanie dodatkowo ją poturbują. Niech pamięta, że tutaj spotkały ją same złe rzeczy.
Jeśli mu się uda:
Odejdź! Precz! To koniec! – krzyczał za bestią, gdy sam również zdołał wydostać się z piekarnika. Teraz... Teraz już musiało być lepiej. Źródło płomieni mogło być już spokojniejsze. „Boże, spraw, żeby to zagubione stworzenie wróciło do swojego domu...”, pomyślał. Nie mogli jednak tak tego zostawić. Potrzebował jednak chwili, by złapać oddech, by nagłe przejście do chłodniejszego od wnętrza ruin otoczenia nie wstrząsnęło nimi za bardzo.

Kontrola ziemi: 3/3


#633e58
                                         
Saliah
Anioł Zastępu
Saliah
Anioł Zastępu
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 04.02.20 22:51  •  Ruiny kaplicy - Page 3 Empty Re: Ruiny kaplicy
Wycofali się w dobrym momencie. Żar bijący z ruin kaplicy był już nie do zniesienia i nawet Raphaela, która trzymała się na uboczu, wyglądała na wyczerpaną. Gładką dłonią otarła spływający po skroni pot.
   – Co z pumą? – zapytała, łapiąc hausty powietrza.
   Oboje – Seraphiel i Saliah – widzieli, jak puma umyka z rykiem ognistemu pociskowi. Jej potężne łapy drżały pod naporem zmęczenia, ale równie dobrze mogło się im wydawać, że zwierzę jest aż ta osłabione, by nie móc utrzymać pionu – sami czuli się przede wszystkim źle. Niedotlenienie mózgu skutecznie wytrącało ich z równowagi, a im dłużej się tam znajdowali, tym plener mocniej się chwiał.
   Dopiero rześkie, zimne wiatry odpędziły przynajmniej część zamroczenia. Raphaela obejrzała się przez ramię ku zostawionym w oddali siedliskom feniksów.
   – Jednego dziś straciliśmy – powiedziała mimowolnie, mrużąc oczy. Dopiero wtedy spojrzała na towarzyszy. – Jak się czujecie? Powinniśmy odpocząć, póki puma uciekła. Dziś już nie wróci, ma przecież pokarm, a nam też przyda się chwila oddechu... walka wśród feniksów to jednak nie najlepszy plan. Zechcecie przenocować u mnie czy..?

STAN POSTACI
Saliah: mocne zawroty głowy; łzy nabiegające do oczu.
Seraphiel: mocne zawroty głowy; łzy nabiegające do oczu.

NPC + bestie
Raphaela: użycie telekinezy: 3/3. Regeneracja: 1/4.

Puma królewska: lekkie zawroty głowy, poparzenia po lewej stronie pyska, szyi i barku, przecięta macka (trzyma się ostatnimi ścięgnami);
Samica feniksa: głębokie zadrapanie na brzuchu (krwawi);
Samiec feniksa (alfa, 7 metrów): -
Samiec feniksa #2: -

OD MG:
– czas na odpis: 48h na osobę, kolejność obojętna;
– mamy początek grudnia; temperatura w Edenie spadła niemal do zera. Nad ruinami zbierają się ciężkie, ciemne chmury.



— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
                                         
Arcanine
Wilczur     Poziom E
Arcanine
Wilczur     Poziom E
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 06.02.20 22:13  •  Ruiny kaplicy - Page 3 Empty Re: Ruiny kaplicy
Syknął jakieś nieprzyjemne słowo pod nosem, kiedy puma uciekła. Pierwszy, idealistyczny zryw nakazał aniołowi od razu za nią ruszyć. Przecież jeżeli nauczyła się, że znajduje tu jedzenie i dotychczas napotkała znaczące problemy tylko raz, to na pewno wróci. Oparł się o rozgrzane kamienie i dopiero po chwili odsunął od nich. Przeszły go dreszcze wywołane nagłymi chłodniejszymi podmuchami. Otarł wierzchem dłoni czoło, skronie. Czuł wstyd, ale i zmęczenie, bo chociaż wiedział, że musi ruszyć do dalszej walki, to obawiał się, że średnio da radę w tym stanie.
–  Co jeśli wróci? Możemy sobie pozwolić na planowanie i czekanie? To, że teraz drasnęła jednego z feniksów i rozbiła jajo, nie znaczy, że potem... Nie zrobi czegoś gorszego   – mówił ze słyszalnym w głosie żalem. Ciężko określić, na ile mówił do siebie, a na ile do Raphaeli. Dziś ponieśli porażkę. Dowiedzieli się czegoś, ale wiedza została zroszona krwią niewinnych zwierząt.
–  Możemy ją wytropić. Udało się ją zranić, więc może Seiun zdoła iść jej tropem? Moge polecieć i starać się ją wychwycić z lotu ptaka   – zaproponował. Decyzja musiała paść szybko, bo o ile zima ułatwiłaby zadanie przerzedzeniem liści na drzewach, to jednak utrudniała je też krótkim dniem.
Pozwólcie, że pójdę po ubrania w pierwszej kolejności   – powiedział, po czym ruszył po odzienie, które zostawili przed początkiem całej walki. Powróciwszy na miejsce, okrył Seraphiel peleryną i włożył płaszcz.
Decyzję pozostawiam tobie – dodał z lekkim, pokrzepiającym uśmiechem, który mówił „jakoś to będzie”. Ufał, że anielica podejmie najwłaściwszą decyzję. Łzy na jego policzkach już schły, ale przez chłód zimowego dnia wciąż drażniły go i gryzły.

Moc ziemi - odpoczynek 1/4


#633e58
                                         
Saliah
Anioł Zastępu
Saliah
Anioł Zastępu
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 08.02.20 22:27  •  Ruiny kaplicy - Page 3 Empty Re: Ruiny kaplicy
Usiadła na najbliższym kamieniu kiedy tylko opuścili ruiny. Wierzchem dłoni otarła łzy, pot perlący się na skroniach. Chłód pomagał przy zawrotach głowy, ale powoli, więc przez dłuższą chwilę pozostawały uciążliwe. Możliwość zaczerpnięcia głębszego wdechu jednocześnie też ją uspokajała, mordercze myśli na temat zwierzęcia zastępowane były czymś na kształt współczucia. Zima będzie się jedynie nasilać, a puma wciąż była jedynie żywą istotą, która musiała jeść by przeżyć. Znalazła się w złym miejscu, zaatakowała zły gatunek. Gdyby były to normalne jelenie - nikt by się nie przejął. Zignorowano by również zniknięcie paru kromstaków, które mnożyły się na potęgę. Bestia atakująca zające nie zwróciłaby żadnej uwagi. A ona postanowiła przyczepić się feniksów. Te też zresztą znajdowały się w nieodpowiednim miejscu.
Dlaczego są tu, a nie przy wulkanie... – wymamrotała cicho i na tyle niewyraźnie, że pewnie trudno byłoby ją zrozumieć. Poczuła lekkie mdłości na myśl, że jeszcze parę minut wstecz życzyła czworonogowi śmierci, że sama miała ochotę w bardzo bolesny sposób chciała ją unicestwić. Za co? Za to, że po prostu chciała przetrwać do wiosny, a znalazła idealne miejsce do polowań? Przyłożyła nadgarstek do warg, ale zaraz go zabrała, ścierając kilka wilgotnych kropel. Awersja do nadmiernego ciepła chyba pozostanie jej do najbliższego roku. A jeszcze tego ranka chciała się wygrzać w źródłach...
Wpatrując się w kamienie pod stopami naciągnęła pelerynę, zupełnie jakby chciała się w nią wcisnąć cała. Skrzyżowała ręce i siedziała tak przez chwilę, skulona, milcząca, mrugając zdecydowanie rzadziej niż powinna. Gdzie się podział Bóg, kiedy najbardziej go było trzeba? Na pewno nie chciał zniszczyć Ziemi poprzez kataklizmy i zarazę, bo gdyby właśnie na tym Mu zależało, zmiażdżyłby planetę niczym robaka. I gdzie odszedł, po co? Potrzebowali światła, które biło z tej wspaniałej postaci. Pustka tronu nawiedzała ją w koszmarach, zaciskała gardło na samo wspomnienie. Pewnego dnia po prostu zniknął, kiedy nikt nie patrzył. Nikomu nic nie powiedział, nawet tym, którzy byli najbliżej. A co jeśli rzeczywiście opuścił ich na zawsze, a Jego planem była zagłada Ziemi w taki sposób, żeby jej mieszkańcy sami się nawzajem wybili?
Potrząsnęła nagle głową. Nie mogła teraz rozpaczać i dostać ataku paniki. Nie kiedy patrzyli. Uniosła wzrok na Raphaelę. Raguel powróciła na miejsce, wyparła tę złośliwą część, która nie zważała na nic poza swoją boską misją.
Jeśli zechcesz nas ugościć, to z chęcią przyjmę ofertę – odpowiedziała ze spokojem. – Zapewne zanim ją wytropimy zapadnie zmrok. Przez chwilę mogę co prawda oświetlać okolicę, ale pumy królewskie są niemal stworzone do życia w nocy. Moglibyśmy przejść obok i jej nawet nie zobaczyć. Rozsądniej jest odpocząć i znaleźć ją rano – spojrzała w górę. – Chyba i tak będzie padać. Pozaziębiamy się przy takim skakaniu po temperaturach.
                                         
Seraphiel
Anioł Sprawiedliwości
Seraphiel
Anioł Sprawiedliwości
 
 
 

GODNOŚĆ :
Raguel, jednak przedstawia się jako Seraphiel


Powrót do góry Go down

Pisanie on 10.02.20 23:55  •  Ruiny kaplicy - Page 3 Empty Re: Ruiny kaplicy
Wątpliwości Saliaha w widoczny sposób odbiły się także na Raphaeli. Wpierw pozbawiona emocji twarz z pytania na pytanie stawała się coraz bardziej ściągnięta, aż wreszcie anielica skrzyżowała ręce na piersi i obrzuciła żołnierza Zastępu długim spojrzeniem.
   – Wróci na pewno – przytaknęła mu, pocierając dłonią przeciwległe przedramię, aby się ogrzać. Temperatura poza ruinami była zdecydowanie za niska, a fakt, że przeskoczyli tak gwałtownie z gorąca do chłodu rzeczywiście mógł działać na ich niekorzyść. Mając to na uwadze, słowa Seraphiel przyjęła z ulgą.
   – Zatem chodźmy. Może w zaciszu uda się nam wymyślić coś efektywniejszego.

* * *

Rapahela poprowadziła ich krętymi ścieżkami ogrodów – szli niedługo, bo zmierzch jeszcze nie zapadł, kiedy spomiędzy nagich, zimowych krzewów i gałęzi drzew wychynęła przysadzista chata. Z krótkiego, grubego komina ciągnął się jasny dym, więc gdy anielica pchnęła nieduże drzwi, ze środka buchnęło w nich ciepło. Zaprosiła gości do środka, obejrzała się jeszcze przez ramię i sama wkroczyła do pomieszczenia.
   Bez wątpienia było największą przestrzenią z dostępnych pokoi. Na wprost wejścia w oczy rzucał się niski kominek. Płomienie przyjemnie oświetlały stojące niedaleko fotele, kanapę i stolik. Trzaskało drewno – i dźwięk ten łączył się z pierwszymi kroplami deszczu, który niemal w sekundę głośnym szumem otoczył cały dom.
   – Proszę, tutaj będzie najcieplej. – Ciemną dłonią wskazała na ogień, zaraz podchodząc do drewnianych blatów oddzielających część salonu od kuchni. Długie palce chwytały za przewieszone przez haczyki filiżanki, kładły je na wypolerowanym drewnie, prześlizgiwały się po puszkach, w których znajdowały się herbaty.
   – Wspominałam, że to ciężka sprawa – westchnęła Raphaela, gdy kładła kolejne naczynie z parującym napojem na niskim stoliku obok kominka. – Feniksy są zbyt wzburzone, aby nam pomóc. Naraz atakują wszystko – pumę, ale także sprzymierzeńców. Kot z kolei... na litość boską, skąd on się tu wziął? Dlaczego akurat teraz? Przecież te ogromne bestie dają radę na Desperacji. Nigdy nie były też tak agresywne wobec jakiegoś gatunku... a przynajmniej nie słyszałam o takim przypadku.
   Usiadła na brzegu kanapy, obejmując rękoma własną filiżankę.
   – Zastanawiam się też nad jednym – zaczęła, wystukując kciukiem bezgłośny rytm na samym brzegu porcelany. – Jak dokładnie działa twoja moc, Seraphiel? Widziałam z oddali blask.

STAN POSTACI
Saliah: mocne zawroty głowy.
Seraphiel: mocne zawroty głowy.

NPC + bestie
Raphaela: użycie telekinezy: 3/3. Regeneracja: 2/4.

Puma królewska: lekkie zawroty głowy, poparzenia po lewej stronie pyska, szyi i barku, przecięta macka (trzyma się ostatnimi ścięgnami);
Samica feniksa: głębokie zadrapanie na brzuchu (krwawi);
Samiec feniksa (alfa, 7 metrów): -
Samiec feniksa #2: -

OD MG:
– czas na odpis: 48h na osobę, kolejność obojętna;
– mamy początek grudnia; temperatura w Edenie spadła niemal do zera. Nad ruinami zbierają się ciężkie, ciemne chmury.



— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
                                         
Arcanine
Wilczur     Poziom E
Arcanine
Wilczur     Poziom E
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 12.02.20 23:19  •  Ruiny kaplicy - Page 3 Empty Re: Ruiny kaplicy
Byłby gotów kłócić się. No, może nie kłócić — był to przecież Saliah, który tak ostre, w swoim odczuciu, słowo, odparłby jedynie zaskoczonym gasp! Niemniej jednak, byłby skłonny do podjęcia polemiki (od razu lepiej brzmi) na temat tego, czy nie mieliby na pewno szans tropić pumy. Bardzo chciał, bardzo też chciał wierzyć, że dadzą radę, ale pamiętał o jednym: nie uratujesz innych, jeśli sam będziesz wymagać ratunku. Trochę zmieszany i rozdarty wziął głęboki wdech i pokiwał głową na znak, że koniec końców zgadza się. Już nawet chciał proponować, że zostanie tu i będzie pilnował feniksów, ale tkwienie zimą na dworze, w dodatku kiedy kręciło mu się w głowie, nałykał się dymu i atakowały go skutki nagłej zmiany temperatury, nie brzmiało jak najlepszy pomysł, na jaki mógł wpaść. Spojrzał w stronę ruin robiąc niemal przepraszającą minę, po czym obrócił twarz znowu do kobiet, uśmiechem wyrażając „co złego może się stać?”. Otóż... Wszystko. I to ten problem. Ale hej, przynajmniej Apokalipsa miała wrócić dopiero za rok...
Tak bardzo chcę im pomóc   – wymamrotał w czasie drogi, tym razem niezdolny nawet do tego, by zachwycać się wczesnozimowym, uśpionym pięknem. Trochę z niepokojem przyjmował to, jak spokojnie upływało im dostanie się do domu Raphaeli. To było niesprawiedliwe — Czemu feniksy nie mogły mieć takiego spokoju w swoim domu?
  Herbatę przyjął z wdzięcznością, zaś mieszanka dźwięków — to jest, trzasku ognia i uderzeń kropli chłodnego deszczu o rozmaite powierzchnie — drażniła jego uszy. Przysiadł na fotelu i w pierwszej chwili odchylił się mocno w tył, całkowicie opierając plecy na oparciu. Odetchnął głęboko zanim wrócił do normalnej pozycji siedzącej i objął dłońmi naczynie. Zmęczenie dawało o sobie znać poprzez ból w okolicach górnej części łopatek. Zmrużył oczy, ot, żeby oderwać swoją uwagę od tylu bodźców oddziałujących na zmysł wzroku. Potrzebował spokoju.
Strzelałbym, że jest chora   — wypalił praktycznie od razu. – Albo na jej terytorium pojawiło się coś, co sprawiło, że musiała się przenieść. Podobno parę miesięcy temu było trzęsienie ziemi, które zburzyło kawałek muru wokół Miasta. Może to dotknęło też jej terytorium, więc poczuła, że musi uciec... A w końcu zatrzymała się tu. Drzewa to dobre otoczenie dla drapieżnika. Gdyby zaś była chora... Podejrzewam, że atakowałaby coś słabszego. Pewnie, popychana głodem, nie jest świadoma tego, jaką katastrofę powoduje jej uczepienie się feniksów. Ewentualnie na jej terenie mogły się pojawić jakieś inne drapieżniki. Albo wybiła wszystkie potencjalne ofiary – przedstawił kilka teorii, w międzyczasie otworzył już oczy i głównie skupiał ich spojrzenie na tafli gorącej herbaty. Upił łyk, żeby sprawdzić, czy już jest dobra do picia.

Moc ziemi - odpoczynek 2/4


#633e58
                                         
Saliah
Anioł Zastępu
Saliah
Anioł Zastępu
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 18.02.20 16:47  •  Ruiny kaplicy - Page 3 Empty Re: Ruiny kaplicy
Usiadła niedaleko ognia, choć bliskość płomieni nie była jej teraz wcale miła. Zdążyła lekko zmarznąć podczas drogi, ale wspomnienia rozedrganego powietrza, rozgrzanych kamieni i wściekłego żywiołu wciąż obijały się o ściany czaszki. Wpatrywała się w pomarańczowe jęzory zaczynając ignorować wszystko wokół do tego stopnia, że prowadzona obok rozmowa brzmiała jakby słowa wypowiadano gdzieś za ścianą w całkowicie obcym jej dialekcie. Rozważała wiele spraw naraz – ważnych, a parę nawet dość przyziemnych. Daleko im było do skrzydlatych bestii, którym wciąż zagrażał jeden czworonożny drapieżnik. Wydostała się z zamyślenia idealnie na pytanie zadane przez Raphaelę.
Na krótką chwilę zastępuję ziemską cielesność elementem powierzonym mi w opiekę i mogę wpływać na emocje odczuwane przez tych, którzy zawieszą na mnie wzrok. Co słabsze umysły są nawet w stanie ujrzeć jak kosmos przemawia do nich i ukazuje wizje z różnych zakamarków wszechświata. Łatwiej jest wywołać przeciwieństwo aktualnych odczuć, ale mogę je też pogłębić. Ta błyszcząca forma pomaga skupić na sobie spojrzenia, jednak jednocześnie osłabia mnie, gdy już powrócę do ludzkiej postaci – objaśniła i sięgnęła po filiżankę. Tak, dobra herbata powinna pomóc, kiedy już odrobinę ostygnie.


//Pardon, w międzyczasie mi się jeszcze zachorowało |:
                                         
Seraphiel
Anioł Sprawiedliwości
Seraphiel
Anioł Sprawiedliwości
 
 
 

GODNOŚĆ :
Raguel, jednak przedstawia się jako Seraphiel


Powrót do góry Go down

Pisanie on 20.02.20 20:18  •  Ruiny kaplicy - Page 3 Empty Re: Ruiny kaplicy
   Raphaela uniosła filiżankę do ust, uważnie wsłuchując się wpierw w słowa Saliaha, a następnie Seraphiel. Wyprostowała w międzyczasie długie nogi w kolanach, przylegając plecami do miękkiego oparcia kanapy. Ciepły napar obił się o brzegi naczynia, ale anielica swoim nagłym ruchem nie uroniła ani kropelki. Bezdźwięcznie stukała palcem o bok porcelany.
   – Hm... może rzeczywiście jest chora? – podjęła cicho, najwidoczniej bardziej do siebie niż do gości. – Albo na Desperacji braknie zwierzyny? Zwłaszcza teraz, gdy jesień zamieniła się w zimę. W Edenie ta pora roku jest zdecydowanie łagodniejsza dla fauny i to mogło przyciągnąć nawet pumę królewską. Ale...
   Zawiesiła głos tylko na moment; dosłownie na ułamek sekundy. Tyle jednak wystarczyło, by przeniosła spojrzenie ku Seraphiel.
   – Czy dobrze zrozumiałam, że twoja moc wiąże się ze wzrokiem? To znaczy... – Wyprostowała się nieco, opierając nadgarstki o swoje uda. Nad nietkniętą herbatą wciąż unosiła się para. – Oczy pumy zostały „przyciągnięte” – zarzuciła wyczuwalny w głosie cudzysłów – przez zdolność. Pojmuję, że to dlatego poddała się twojej woli. Z drugiej jednak strony... czy pumy królewskie nie są ślepe? Nie rodzą się takie? Może ta jest zupełnie inna, może to bardziej jakaś genetyczny odmieniec?

RZUT K100
Rzut kością tutaj na spostrzegawczość.

Wynik: 1-85 – porażka.
Nic nie dostrzegacie.

86-100 – sukces.
Do tego, komu wypadnie sukces, napiszę PW.

STAN POSTACI
Saliah: lekkie zawroty głowy.
Seraphiel: lekkie zawroty głowy.

NPC + bestie
Raphaela: użycie telekinezy: 3/3. Regeneracja: 3/4.

Puma królewska: lekkie zawroty głowy, poparzenia po lewej stronie pyska, szyi i barku, przecięta macka (trzyma się ostatnimi ścięgnami);
Samica feniksa: głębokie zadrapanie na brzuchu (krwawi);
Samiec feniksa (alfa, 7 metrów): -
Samiec feniksa #2: -

OD MG:
– czas na odpis: 48h na osobę, kolejność obojętna;
– mamy początek grudnia; temperatura w Edenie spadła niemal do zera. Nad ruinami zbierają się ciężkie, ciemne chmury.



— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
                                         
Arcanine
Wilczur     Poziom E
Arcanine
Wilczur     Poziom E
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 22.02.20 19:13  •  Ruiny kaplicy - Page 3 Empty Re: Ruiny kaplicy
Czuł się nie najlepiej i naprawdę mocno uderzyło go to dopiero gdy dostał szansę rozwalenia się na czymś wygodnym. Oddychał miarowo, spokojnie, opierając się o oparcie i coraz bardziej zdawało mu się, że odpływa. Był zbyt zmęczony, by dostrzegać coś niepokojącego bądź potrzebnego. Miłe anielskie głosy jeszcze dodatkowo zdawały się przekonywać go do poddania się mocy Morfeusza. Zamknął oczy. Może przyśni mu się coś miłego?
   Ciepło znowu ich otulało. Tym razem jednak było przyjemne, domowe wręcz, tak samo herbata. Upił kilka łyków, otworzywszy też na chwilę oczy. Na pewno nie da rady wypić całej filiżanki, gdy się obudzi, z całą pewnością będzie się wstydził, że marnuje cudzą dobroć, jednak należy wspomnieć, że przynajmniej zdołał odstawić naczynie zanim przysnął. Znowu zamknąwszy oczy, Saliah przestał kontaktować. Odruchowo otulił się jedynie szczelniej peleryną.
   Na pewno jego noc nie będzie należała do najspokojniejszych. Mimo ufności, nie umiał spać poza własnym domem. Budził się, wiercił. Teraz jednak musiał naładować baterie. Po prostu na tyle, by móc się w odpowiedniej chwili zerwać do dalszej akcji.

|| rzut zakończył się niepowodzeniem, więc w sumie średnio mam co robić... xD


#633e58
                                         
Saliah
Anioł Zastępu
Saliah
Anioł Zastępu
 
 
 


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

 :: Eden :: Ogrody Edenu

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

 
Nie możesz odpowiadać w tematach