Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 20/02. Odbyło się kolejne losowanie chorób. Sprawdź czy twoja postać wciąż jest zdorwa!
  • 20/02. Zapoluj na niedźwiedzia babilonskiego.
  • 13/02. Kto sieje mak, ten zbiera wiernych. Wypowiedz się na temat KNW!
  • 11/02. W profilu, w zakładce Contact, pojawiło się nowe pole dla chętnych: discord.
  • Trwają zapisy na bal walentynkowy! Zgłoś się z osobą towarzyszącą.
  • 05/02. Co z organizacją Drug-on? Zaproponuj.

Go down

Pisanie on 30.11.19 23:59  •  Wschód - dzielnica mieszkalna Empty Wschód - dzielnica mieszkalna
DZIELNICA MIESZKALNA


Zakątek miasta obsypany wysokimi, wielopiętrowymi i zachowany w nawet dobrym stanie blokami, z czego na parterze niektórych z nich umieszczone były różnego rodzaju sklepiki, banki oraz inne przybytki. Na uboczu tejże dzielnicy znaleźć również można zawaloną szkołę podstawową, zdezelowaną siłownię oraz popękane, asfaltowe i otoczone dziurawą siatką boisko do koszykówki. Na ulicach, chodnikach i nawet w ścianach budynków dojrzeć da się porzucone, podniszczone i dawno już niedziałające pojazdy wszelkiej maści.
                                         
VIRUS
VIRUS
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 28.01.20 0:09  •  Wschód - dzielnica mieszkalna Empty Re: Wschód - dzielnica mieszkalna
Od dawna trzymałaś się ubocza, dawno nie widząc nikogo oprócz bestii, czy dzikich zwierząt. Czasem zdarzały się kości, wystające znad piasku lub wyschniętych krzaków. Trochę zdziczałaś, głównie mówiąc do siebie lub Ookamiego, by całkiem nie zapomnieć, że masz coś takiego jak język i tożsamość. Zresztą, czy ona miała tutaj jakąkolwiek wartość? Czy twoje istnienie było cokolwiek warte? Przyznaj to, czasy, gdy ktoś patrzył na ciebie oczami pełnymi uczucia minęły bezpowrotnie, a ci, których traktowałaś jak własne dzieci, których mieć nie mogłaś, zapomnieli. Ty, użalająca się nadal nad sobą, grubasko. Nie jest ci samej siebie żal i choć zdajesz sobie z tego sprawę, nadal próbujesz walczyć. Dlaczego? Dlaczego nadal chcesz żyć? Nie masz godności?
Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
W głowie wybucha ci to pytanie, w końcu zaczynasz wypowiadać je na głos, ufając swojemu przeczuciu. Nic więcej ci nie zostało, jedynie przeczucie. Ile to minęło miesięcy odkąd ostatnio widziałaś Yume? Ile to minęło miesięcy, kiedy byłaś na złomowisku? Ile to... nawet nie kończ, bo czasu nie zatrzymasz ani nie cofniesz. Przynajmniej w krytycznych sytuacjach mogłaś polegać na swoich umiejętnościach, krążąc w swojej innej formie po zanieczyszczonym niebie w poszukiwaniu kolejnego miejsca, w którym mogłabyś się schować i zapomnieć. To byłoby bardzo wygodne, zwłaszcza że od przepełnionych terenów trzymałaś się z dala, jeśli tylko mogłaś. Dawno już nie tańczyłaś. Dawno już nie miałaś pełnego brzucha.
Połamałaś swoje okulary, ich resztki trzymałaś w niewielkim woreczku by wykorzystać szkła, gdy natrafisz na kogoś, kto będzie w stanie coś z nich zrobić. Ty nie potrafiłaś. Jedną z korzyści ciągłej tułaczki było to, że nieznacznie spadłaś z wagi. Świadczyły o tym luźniejsze rzeczy, które jeszcze ileś tam dni temu, nie orientujesz się przecież zupełnie w czasie, bo nie masz jak, były w sam raz. Włosy miałaś brudne, zniszczone, kryły się w nich kołtuny, nie było kiedy skorzystać z wody. Co do jedzenia... też nie było najlepiej, ale do tego się przyzwyczaiłaś. Twoje skromne zapasy w postaci kilku zerwanych roślin i upolowanego szczura, powinny wystarczyć na dwa dni dla ciebie i Ookamiego, ale potrzebowałaś więcej i więcej. Swoje psisko zostawiłaś kilka godzin drogi od dzielnicy mieszkalnej do której zmierzałaś. Wydałaś mu stanowcze polecenie, by nigdzie nie szedł i miałaś nadzieję, że nadal tam będzie, w tej waszej małej kryjówce, gdy już wrócisz.
Pogoda była koszmarna, słońce dawało popalić, a rana, którą miałaś od wczoraj przez atak rozszalałego leopterosa, dokuczała coraz bardziej, przez co musiałaś częściej robić sobie przerwy. Brakowało ci jedzenia, ale i wody. Przede wszystkim jej. Idąc na wschód, liczyłaś że coś tutaj znajdziesz, że wrócisz z zapasami. Musiałaś przetrwać, poza tym Limbo nie było ci tak zupełnie obce. Funkcjonowałaś w nim całkiem sporo czasu, czując że tak po prostu będzie lepiej.
Wiedziałaś, że musisz być czujna, że miałaś po co wracać. Miałaś o kogo się troszczyć, a to trzymało cię przy życiu. Miałaś jeszcze tyle do zrobienia, tyle do odkrycia...! Ścisnęłaś mocniej swój łańcuszek, przede wszystkim zawieszkę, szepcząc do siebie modlitwę. Pot spływał ci po karku, oczy mrużyłaś nie widząc najlepiej, więc należało się opierać głównie na słuchu i węchu przy kolejnych krokach.
Nie mogłaś teraz odpuścić, co?
Przystanęłaś przy pierwszym bloku, próbując znaleźć choćby kawałek dobrze wyglądającej zieleni. Coś przecież musiało być. Potrzebowałaś wody, potrzebowałaś przetrwać. Przez to, że na chwilę odleciałaś, nie miałaś szans by odkryć, że ktoś krążył w pobliżu.


Wschód - dzielnica mieszkalna TWrnoJc
I meet a boy, he was so beautiful
But he don't love me
                                         
Noa
Desperat
Noa
Desperat
 
 
 

GODNOŚĆ :
Po prostu Noa.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 06.02.20 2:00  •  Wschód - dzielnica mieszkalna Empty Re: Wschód - dzielnica mieszkalna
Wschodnia część miasta kojarzyła się wymordowanemu zwykle pozytywnie. Myślał „wschód” i widział nowy dzień. Nienawidził słońca. Nienawidził tego, jak raniło oczy, ale kochał to, jak przyjemnie ogrzewało okryte ciemną kurtką plecy. Jak żyć? Powinien załatwić sobie okulary przeciwsłoneczne. Może znowu trzeba było się wybrać do Miasta? Powinien przynieść mamie i bratu coś ładnego. Może jakieś wypchane króliczki. Jego siekiera była ładna. I miał ładny klarnet. Ale nie miał już jamnika, który bał się klarnetu. Zjadła go ryba. Duża ryba.
 Ale pająkowi się powodziło znacznie lepiej niż niewinnemu psiakowi. Może dlatego, że pająk nie był niewinny? Pająk był głodny, wiecznie nienasycony. Takie mogły być też tłuszcze. Na przykład z ryby. Dlaczego nie zjadł ryby? Ryba była do niego większa. Gdyby zdołał ją upolować, z całą pewnością miałby jedzenia na lata. Czy rybę się suszy? Robi się z niej sushi. Ale o suszeniu ryb nic nie słyszał. Nie pamiętał?
 Szurnął siekierą po popękanym chodniku, ostrze zabawnie podskoczyło na jednym z pęknięć. Był zbyt pewny swego. Był zbyt przekonany o tym, że nic mu się nie stanie. Czuł się jak u siebie. Bezpieczny. To jego miasto. Całe miasto. Było tylko dla niego. Musiał przejrzeć pułapki. Miał nadzieję, że zastępy króliczej armii jeszcze nie wycofały się z tego pola bitwy. Wtedy przecież do akcji wejdzie specjalny oddział królikoludzi.
  Trafił się jednak króliczek. Trochę spory. Bardziej człowiek, mniej królik. W zasadzie, królikiem nie była, ale poprzestawiać kilka liter, parę odjąć, kilka dodać... I wyjdzie na pewno to, kim była ta kobieta. Kirai w pierwszej chwili nie wierzył własnym oczom. Nieczęsto bywało tu coś, co chodziło na dwóch nogach. Myśliwy poczuł ekscytację, dreszczyk emocji. Może powie mu coś ciekawego? Może będzie rozkosznie przebierać nóżkami, kiedy będzie przed nim uciekać? Może, może, może...
Króliczku, może chciałabyś pójść do nas na obiad? – spytał zachrypniętym głosem. Nie brzmiało to jednak na zaproszenie do stołu, a raczej na stół, by zostać posiłkiem. Podchodził od jej lewej, stawiając kolejne kroki z przyzwyczajenia tak, by zrobić jak najmniej hałasu. Kwestia paru metrów. Może zacznie uciekać. Będzie znacznie zabawniej. Leć, ptaszyno, skacz, króliczku. Hop, do norki. Szmery, jakie wywoływały chrzęszczące pod trzymającymi się chyba tylko na kruchą obietnicę podeszwami kamyczki, jednak niweczyły jego zamiary. Oby tak im coś hałasowało pod tymi kamyczkowymi nóżkami, jak będą chciały być badassowe i fajne!


jakim kompletnym potworem będę nawet sam dla siebie?
wzniosę otchłań tak podniebną, nawet w w niebie zbledną
#562318

                                         
Kirai
Poziom E
Kirai
Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Jirō Hirai.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 10.02.20 1:36  •  Wschód - dzielnica mieszkalna Empty Re: Wschód - dzielnica mieszkalna
Patrzyłaś na ten wschód i widziałaś tylko kolejne świadectwo upadku cywilizacji. Było jak w klasycznym filmie z motywem Apokalipsy, które oglądałaś z rodziną w każdy piątkowy wieczór. Słońce co prawda świeciło, ale też jakie to było słońce? Gwiazda obnażająca śmierć milionów istnień i zepsucie tych, którzy przetrwali. W tym umierającym świecie byłaś ironicznie żywa,  niepasująca do większości istot, zaciekle walczących o swoje i cudze. Do istot z predyspozycjami. Nie byłaś silna i tkwiło to uciążliwie w twojej głowie. Nie byłaś dzielna, ale miałaś to, czego zmarli nie mieli. Nieśmiertelność, szybko regenerujące się ciało, naiwne wierzenie, że mimo tego całego bałaganu warto próbować. Coś, co powstrzymywało cię przed przekonaniem się, co tkwiło po drugiej stronie. O ile druga strona istniała. Ale gdyby jej nie było to przecież ludzie by nie umierali, prawda? Nie byłoby też aniołów. Może to zmarli odradzali się jako podopieczni swoich bogów? Dużo czasu miałaś na rozważania egzystencjalne, na tworzenie opowieści, które zabijałyby mijający czas i nieustające czekanie.
Podczas czekania zamieniałaś się w zwierzynę. Nie było zegarów ani automatycznych sekretarek, ale w twojej głowie rozległ się alarm. Młoteczek uderzał bardzo szybko w prawą i w lewą tarczę. Dryń, dryń, dryń, pora wstawać. Pamiętasz pana królika? Pan królik miał miękkie szare futerko, a potem miał i ślady zębów. Dzieciak nie mógł się powstrzymać, chyba nie wierzył, że pan królik nie był do jedzenia. Nie było w nim tłuszczu, w tobie też było go coraz mniej.
Bardzo dobrze, bardo dobrze, grubasko. Pamiętaj o bliznach.
Ciężko się oddychało w taką pogodę, z paskudną raną na ramieniu i zmęczeniem spragnionego ciała. Chciałaś czegoś więcej, nie byłaś sama by tak po prostu paść i umrzeć. Czy śmierć byłaby czymś możliwym dla ciebie? Alarm nie milknął, gdy przycisnęłaś brudną twarz do ściany, chcąc wtopić się w tło. Teraz nie dało się go nie poczuć. Teraz nie dało się go nie usłyszeć. Zaraz nie będzie się dało go nie zobaczyć.
Widzisz niebieski. Widzisz złoto.  To wszystko znajduje się pod twoimi powiekami, ale gdy tylko zostaną podwinięte niczym żaluzje... nie będzie tych barw.
Nie odzywaj się. Tak jak za pudełkami. Za pudełkami.
Inny chrapliwy był bliżej ciebie niż ten, który zapraszał cię na obiad. Przesuwałaś się powoli w swoje prawo, nie odrywając się od potężnego pudełka w którym kiedyś mieszkali ludzie. Kroki stawiałaś bardzo delikatnie, jakby wpisywały się w akompaniament otoczenia. Skupiłaś resztki swojej rozproszonej uwagi na tym by wiedzieć jakie było tempo, w jakiej odległości był i czy nie przyspieszał. Kalkulowałaś czy będziesz w stanie się przemienić. Na razie wydawało ci się, że były na to nikłe szanse. Były schody i barierki tuż przy dużym wejściu. Budynek zdawał się służyć kiedyś jako urząd lub coś równie charakterystycznego. Może nawet jako szkoła. Nie było żadnych napisów, nie miałaś zresztą czasu by ich szukać, tak jak i wskazówek. Trzymałaś rękę na pulsie w sprawie zbliżającego się niebezpieczeństwa, po czym, gdy powoli przeszłaś po schodach, pospiesznie przeszłaś przez rozwalone drzwi. Nie było mowy by ich zamknąć.
Gdzie teraz? Gdzie powinnaś się schować?
Uciekać... którędy? Którędy mam...
Ścisnęłaś zawieszkę i postanowiłaś iść na piętro wyżej. Nozdrza nie mówiły ci, że ktoś oprócz ciebie był w środku. Przynajmniej na razie.
Długie nogi króliczka zaczęły skakać by uniknąć przeszkód, głównie odłamków szkła. Twoje długie nogi w końcu cię d o b i j ą.


Wschód - dzielnica mieszkalna TWrnoJc
I meet a boy, he was so beautiful
But he don't love me
                                         
Noa
Desperat
Noa
Desperat
 
 
 

GODNOŚĆ :
Po prostu Noa.


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach