Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 17/10. Nowe ogłoszenie w związku z kompendium. Zerknij.
  • 27/09. Losowano choroby. Sprawdź czy Twoja postać jest wciąż zdrowa.
  • 25/09. Dyskusja na temat rangi rekruta w dziale S.SPEC. Wypowiedz się.
  • 24/09. Ogłoszenie dla MG. Zapoznaj się z nowym systemem wynagrodzeń. Przy okazji wrzucono prośbę w ukrytym dziale. Przeczytaj.
  • 21/09. Pojawiło się ogłoszenie od Apokalipsy. Zapoznaj się z wynikiem zakończenia eventu.
  • 19/09. Dodano dwie nowe rangi oraz zamieszczono wpis odnośnie próśb/propozycji zgłaszanych na cb/drogą prywatną. Przeczytaj.
  • 17/09. W ukrytym dziale MG pojawiły się dwa tematy do przedyskutowania. Zagłosuj i wypowiedz się.

 :: Misje :: Retrospekcje


Go down

Miejsce: Bliżej nieokreślone zakątki Desperacji

Desperacja nie była rajem, o tym nikt nie dyskutował. Większość Wymordowanych była sobie w stanie ułożyć życie. Wiedziała o tym. Różnego rodzaju grupy wierzących lub nie, gangi, inne badziewia. Mijała na swojej drodze wiele osób, które w większości omijała szerokim łukiem. Nieznajomy oznacza niebezpieczeństwo. Cry była tchórzem, ale reszta świata nie musiała o tym wiedzieć. Będzie gryźć, drapać, warczeć, a z podkulonym ogonem w kącie ciemnego pokoju będzie siedziała, tylko jeśli ktoś jej nie zobaczy.
Tak więc ledwo się ciągnąć po ziemi, wyczerpana, wygłodniała, szła z podniesioną głową. Przynajmniej się starała.
Czego szukała, błądząc się po tych regionach? Tego, co zawsze: jedzenia i schronienia. Odkąd pamięta, nie przebywała w jednym miejscu przez dłuższy okres. Kryła się w wielu miejscach, najczęściej dawno porzuconych przez ludzi, jak i nawet Wymordowanych. Z dala od kogokolwiek, z dala od kłopotów.
Przypłaciła to i to srogo, w formie wieloletniego głodowania, jedzenia resztek... Albo innych- stworzeń.
Dzisiejszego dnia z tego, co się zapowiadało, nie znajdzie nic do przegryzienia. Czując bolesny protest swojego żołądka na tę myśl, padła na kolana i oparła się o ścianę budynku w tej ciemnej opuszczonej alejce.

Drżącą ręką odgarnęła posklejane kosmyki z jej czoła, jej szerokie oczy analizowały otoczenie wokół siebie z ledwo ukrytą paniką. Co się dzieje do stworzeń jak ona, gdy giną one drugi raz? Czy byłaby w stanie umrzeć z głodu? Czy czekało ją jakiekolwiek życie pośmiertne?
O dziwo, były to myśli, które ją często nachodziły, jednak jak zawsze odganiała je.
'Uspokój się' Mówiła sobie. 'Jeden dzień bez pokarmu cię nie zabije. Wiesz o tym.'
Wzięła głęboki oddech, próbując nie myśleć o tak cudownym smaku świeżego mięsa, uczuciu ciepłej krwi spływającej po jej brodzie, jej szponów wbijających się w gardło dziewczyny-

Cry wzdrygnęła się i popatrzyła płochliwie w bok. Gnębiona przez duchy przeszłości nie była pewna, czy słyszała coś, czy nie.
–Wyłaź!– Warknęła, skulając się i mając nadzieję, że to faktycznie były tylko jej omamy.





I ᴋɴᴏᴡ ʏᴏᴜʀ sᴏᴜʟ ɪs ɴᴏᴛ ᴛᴀɪɴᴛᴇᴅ
how can I be lost if i've got nowhere to go? ((Cry&Rashn)) FQflqeC
Eᴠᴇɴ ᴛʜᴏᴜɢʜ ʏᴏᴜ'ᴠᴇ ʙᴇᴇɴ ᴛᴏʟᴅ sᴏ
x | x | x

–Mowa.– #caba27 || 'Myśli'
                                         
Cry
Opętana
Cry
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Cry


Powrót do góry Go down

Gdyby to były omamy, a nie Lis, który śledził dziewczynę od dłuższego czas, Cry mogłaby odetchnąć z ulgą. Tak się jednak nie stało i na jej krzyk odpowiedział surowy głos nieznajomego jej mężczyzny.
- Niemądrze.
Ujawnił się w końcu. Nie wyglądał wcale groźnie, choć to mogły być tylko pozory. Rashn miał na sobie całkiem miękki, choć dziurawy na dole sweter i ciemne spodnie wykonane z ciepłego materiału chroniącego go przed zimnem Desperacji. To co mogło zwrócić uwagę przyszłego członka lisiej mafii to trzymany w jego ręce worek, w którym mógł zmieścić czyjąś głowę, bądź całkiem przyzwoity obiad. Ten był tym bardziej interesujący, że bez żadnych wątpliwości dało się stwierdzić, że jest pełny.
Czarny Lis nie miał zamiaru ryzykować i podchodzić bliżej. Nie wiedział do czego kuląca się osoba przed nim jest zdolna. Obserwował ją od dłuższego czasu. Przygotował się nawet do tego spotkania i zapewne tylko dlatego go usłyszała. W innym wypadku zachowałby nieco więcej ostrożności.
- Kto wie jakie potwory mogą czaić się w ciemności, dokąd nie sięga wzrok. - Powiedział już nieco łagodniej, przechylając lekko głowę i przyglądając się swojej ofierze.
Wyglądała naprawdę mizernie. Jak ktoś, komu trzeba pomóc. Byłby jednak głupcem ten, kto sądzi, że Rashn działa z dobroci serca. To była inwestycja. Chciał uzyskać odpowiednie wynagrodzenie w przyszłości. Stać się wierzycielem, któremu będzie trzeba spłacać długi. To dość użyteczne.
Na razie musiał jednak zbadać teren. Zobaczyć na ile sobie może pozwolić i jak bardzo osoba przed nim jest przestraszona.
- Nie musisz się mnie obawiać. Nie zamierzam Cię skrzywdzić. - Powiedział, choć znając przewrotność Desperacji to on może stać się wkrótce ofiarą. Z drugiej strony nie był słaby, a na razie nic nie wskazywało, by miał zostać zaatakowany.


#800000
                                         
Lisi książę Rashn
Opętany
Lisi książę Rashn
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rashn


Powrót do góry Go down

Jej złe podejrzenia się spełniły, gdy mężczyzna pojawił się przed nią, jednak próbowała z całej siły stłamsić w sobie cień strachu. Dobrze wiedziała, że gdyby chciałby on, ją zaatakować miałaby problem w ucieczce. Oczy Wymordowanej powędrowały szybko za plecy mężczyzny, próbując wykalkulować szansę przemknienia obok niego. Były one nikłe. Owszem, była szybka, prawdopodobnie najszybsza w Desperacji, jednakże pomiędzy ciasnymi ścianami uliczki nie miała pola manewru.
To, co szczególnie przykuło jej uwagę, było to, jak dobrze mężczyzna wyglądał... Szczególnie porównując do niej samej. 'Wygląda, jakby często jadł do woli...' pomyślała pochmurno. Zawsze jej się wydawało, że osoby tak ładnie zadbane mogą przebywać jedynie w tym całym "Mieście", ale powoli do niej zaczęło docierać, że wystarczy być lepszym w przetrwaniu niż ona sama.
Na jego łagodniejszy ton podniosła lekko głowę, wpatrzona w drugiego z lekkim zdezorientowaniem. Rzadko ktokolwiek od niej zagadywał, a już szczególnie próbował podjąć rozmowę. W sumie nie pamiętała, kiedy był ostatni raz, w którym z kimś rozmawiała. Od już bardzo dawna- w sumie od samego początku jej jedynym towarzyszem była ona sama.
Parsknęła cicho na ostatnie zdanie. Skrzywdzić. W Desperacji każdy chciał kogoś skrzywdzić, w jeden lub drugi sposób. Takie już było tu życie.
–Wszyscy czegoś chcą.– Odpowiedziała nieufnie, a jej głos był chrapliwy i łamliwy z nieużytku. Wydawało się, jakby każde słowo przynosiło jej trudność w ułożeniu, pomimo inteligentnych ślepi.
Oblizała spierzchnięte wargi, ukazując tym samym swoje wydłużone kły, które zapewne nie uchwyciłyby uwagi większości osób... Jednak niewykluczone, że jej rozmówca to wyłapał.
Kogo to obchodziło — na pewno nie Cry. Według niej bycie człowiekiem, czy Wymordowanym wcale nie robiło różnicy na szansach jej przetrwania.
– Skrzywdzić, nie? To co?





I ᴋɴᴏᴡ ʏᴏᴜʀ sᴏᴜʟ ɪs ɴᴏᴛ ᴛᴀɪɴᴛᴇᴅ
how can I be lost if i've got nowhere to go? ((Cry&Rashn)) FQflqeC
Eᴠᴇɴ ᴛʜᴏᴜɢʜ ʏᴏᴜ'ᴠᴇ ʙᴇᴇɴ ᴛᴏʟᴅ sᴏ
x | x | x

–Mowa.– #caba27 || 'Myśli'
                                         
Cry
Opętana
Cry
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Cry


Powrót do góry Go down

Przestraszone biedactwo. Rashnowi zrobiłoby się jej żal i może nawet bez dłuższego zwlekanie odsłoniłby karty wyciągając z worka nieco mięsa i rzucając dziewczynie, by mogła się poczęstować - choć na krótką chwilę zaspokoić swój głód. Pamiętał jednak, że zwierzęta zapędzone do rogu potrafią gryźć najmocniej. Nie miał zamiaru podejmować większego ryzyka niż to konieczne.
- Może po prostu przechodziłem obok? - Zaczął przechylając lekko głowę i spoglądając na Cry. Nie znał jej imienia, niczego o niej nie wiedział - poza tym co zaobserwował podczas tych kilku dni, gdy ją śledził. Nie ufała mu, lecz to nie miało większego znaczenia. Sam nie był lepszy - zachowując przez cały czas bezpieczny dystans, pozwalający mu na odpowiednią reakcję.
- Chociaż czy to ważne czemu się tu znalazłem? - Zdawał sobie sprawę, że dziewczyna o to nie pytała. Potrzebował jednak tego wstępu - w swojej opinii - żeby przejść do kolejnych słów i wyłożyć pierwszą z kart, które trzymał w rękawie. Poruszył delikatnie ręką potrząsając trzymanym w niej workiem. Dziewczyna mogła dojrzeć ten gest, tak jak on dojrzał jej kły.
- Przede wszystkim zdaje mi się, że mógłbym Ci pomóc. - Na desperacji tego typu słowa rzadko najczęściej były wyśmiane. Tylko głupcy wierzyli w wielkodusznych nieznajomych. Z drugiej strony Rashn nie stwierdził, że zrobi to za darmo. Na razie chciał tylko ją zachęcić. Złapać na przynętę.
- Nie jesteś czasem głodna? Nie potrzebujesz ciepłego i bezpiecznego miejsca na sen? - Czy to właśnie oferował, czy też znęcał się nad biednym dziewczęciem. Będzie musiała to sprawdzić, lecz na tę chwilę Czarny Lis chciał tylko wzbudzić jej ciekawość, bądź zobaczyć jak bardzo będzie wobec niego nieufna.


#800000
                                         
Lisi książę Rashn
Opętany
Lisi książę Rashn
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rashn


Powrót do góry Go down

Nieznajomy intrygował ją coraz bardziej. Jego piękne słowa irytowały, ale zarazem ciekawiły ją. Jeśli chciałby on ją zabić, to wybrał najdłuższą drogę, jaką mógł, według niej przynajmniej. Życie ją nauczyło, że nie warto polegać na innych. Czy to możliwe, że dziś mogłoby się zmienić?
A tak poza tym... Jeśli by się okazało, że mężczyzna chce ją zranić, to po prostu ucieknie. Nie byłby to pierwszy raz.
Nie wierzyła w to, że tylko przechodził. Nie... Nie wydawał się on... nieroztropny. I, gdyby faktycznie tylko przechodził, zdecydowanie miał wystarczająco oleju w głowie, by wiedzieć, że w Desperacji, każda nieprzemyślana interakcja z nieznajomym może skończyć się śmiercią. A on jednak stoi na jej drodze do ucieczki, gdy wiadomo, że zwierzęta przyparte do muru są nieobliczalne.

'On... Obserwował mnie?' Przeszło jej przez głowę i choć nie była pewna, czy jest to prawda, wszystko na to wskazywało. Jej wzrok został przeciągnięty do worka, którego trzymał nieznajomy. Czuła w głębi, że mężczyzna prawdopodobnie ją manipuluje. Jednak nie powstrzymało to odgłosu bolesnego burczenia z jej żołądka na myśl o jedzeniu.
Coś tu było nie tak.
Cry ledwo zna pojęcie 'pomoc' i wie o tym wystarczająco, by wiedzieć, że ono nie istnieje. Nie tutaj. Nie w tych czasach. Pomoc jest bezinteresowna, a ktoś bezinteresowny dawno, by przepadł. Tutaj chodzi o coś więcej, lecz nie mogła rozgryźć co.

– Zapłata?– Zapytała, jej ton już nie defensywny, lecz bardziej zaciekawiony. W głębi serca bała się odmówić od razu nieznajomemu. Według niej, jeśli odmówi - on ją zabije. Jeśli się zgodzi, to albo przeżyje, albo zginie. Coś jednak jej podpowiadało, że jej szanse byłyby lepsze, gdyby na razie tańczyła tak, jak on jej zagrał.





I ᴋɴᴏᴡ ʏᴏᴜʀ sᴏᴜʟ ɪs ɴᴏᴛ ᴛᴀɪɴᴛᴇᴅ
how can I be lost if i've got nowhere to go? ((Cry&Rashn)) FQflqeC
Eᴠᴇɴ ᴛʜᴏᴜɢʜ ʏᴏᴜ'ᴠᴇ ʙᴇᴇɴ ᴛᴏʟᴅ sᴏ
x | x | x

–Mowa.– #caba27 || 'Myśli'
                                         
Cry
Opętana
Cry
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Cry


Powrót do góry Go down

Pytanie o zapłatę oznaczało dla Rashna jedno - dziewczyna nie odrzuciła z góry jego propozycji. Nie widział czy jest gotowa się zgodzić, a sądził, że najlepszą cenę uzyska jak się nieco potarguje, lecz był już pewien, że uzyskał jej zainteresowanie.
Dłoń, w której trzymał worek uniosła się, spotykając z drugą na wysokości brzucha Czarnego Lisa. Rozwiązał zawiązany ciasno węzeł, który blokował worek zrzucając sznur na ziemię.
Cry mogła wyczuć nawet zapach jedzenia, a może nawet dostrzegła w otwartym już worku trzymanym przy boku lisa, że ten wypełniony jest jedzeniem.
Czy próbował ją tym zwabić? Zmusić by nie myślała racjonalnie pragnąć dostać w swoje ręce chociażby maleńki kawałek i zgodziła się na wszystko czego Czarny Lis tylko mógłby zechcieć? Owszem
- Uczciwa. - Słowa Rashna mogły wydawać się próbą przekonania dziewczyny, że nie chce niczego nadmiernego. I tu mogła się bardzo pomylić, gdyż w ocenie lisa jego opieka kosztowała znacznie więcej niż zrobienie dwóch, czy trzech sztuczek.
Co nie znaczy, że Wymordowany był zły. O ile tylko Cry nie przeszkadzało podleganie komuś i bycie częścią nieco większej grupy niż "samotny wędrowiec", to mogła tylko skorzystać. Choć fakt, że jej wolność zostałaby dość istotnie ograniczona. Nie mogłaby już myśleć tylko o sobie.

Zrobił krok w jej stronę. Chciał być pewien, że poczuje zapach, a jednocześnie znajdował się wciąż na tyle daleko, że nie musiał obawiać się nagłych reakcji. Nie dosięgnie go dość szybko, by nie mógł zareagować. Nie wyrwie mu jedzenia, myśląc, że sama się obsłuży. Patrzył na jej twarz.
- Pytanie tylko czy jesteś w stanie zapłacić? - Zdawał sobie sprawę, że zapewne nie ma niczego wartościowego. Już dawno by to sprzedała. Postanowił jednak postawić przed nią mur, by sprawdzić, czy złapała się na jego przynętę. Czy była gotowa przyjąć jego pomoc i nawet za nią zapłacić? To się okaże.
Lis nie miał pojęcia, ze dziewczyna myśli, że Rashn mógłby ją zabić, gdyby odmówiła. Nawet nie zastanawiał się nad tym, co by zrobił, gdyby odmówiła. Wykorzystanie czyjegoś głodu zwykle bywało dość skuteczne - szczególnie na Desperacji.


#800000
                                         
Lisi książę Rashn
Opętany
Lisi książę Rashn
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rashn


Powrót do góry Go down

Odwiązanie worka było zdecydowanie ciosem poniżej pasa. Jej głód tylko się nasilił na zapach jedzenia i musiała przełknąć ślinę, i jej spojrzenie zmieniało się z worka na twarz rozmówcy cały czas. Wiedziała, że jest manipulowana. Przynajmniej odrobinę. Nie była na tylko naiwna, by nie rozpoznać tak oczywistych znaków. Inaczej, by nie była w stanie przeżyć w tym wrogim miejscu.

Jej rozmówca musi wiedzieć, że nie jest ona w stanie zapłacić w sposób materialny za to jedzenie. Czyżby chodziło mu o coś innego? Prawdopodobnie pomoc w czymś. Morderstwo, kradzież. Koniec końców, czego by nie wymyślił, najpewniej się już z tym zetknęła. Byłby to pierwszy raz, jakby pracowała dla kogoś, ale nie robiło jej to dużej różnicy. Dla niej miało jedynie znaczenie przetrwanie. A jeśli szczęście w grupie, by się od niej odwróciło, zawsze może uciec.
Lubiła swoje szanse. Zapewnione jedzenie, za odwalenie jakieś brudnej roboty (w końcu tutaj nie ma żadnej innej)? Może przyjąć taką umowę.

–...Cry. Moje imię.– odpowiedziała, wyciągając rękę po worek, jednak nie zmniejszając dystansu do nieznajomego. Zgodziła się na swoją część, więc miała nadzieję, że mężczyzna dochowa i swojej. Miała tylko nadzieję, że nie pożałuje swojej decyzji. Pierwszy raz w swoim życiu podejmie decyzję, która by wyciągnęła ją z pasywnego życia i jedzenia znalezionych resztek.





I ᴋɴᴏᴡ ʏᴏᴜʀ sᴏᴜʟ ɪs ɴᴏᴛ ᴛᴀɪɴᴛᴇᴅ
how can I be lost if i've got nowhere to go? ((Cry&Rashn)) FQflqeC
Eᴠᴇɴ ᴛʜᴏᴜɢʜ ʏᴏᴜ'ᴠᴇ ʙᴇᴇɴ ᴛᴏʟᴅ sᴏ
x | x | x

–Mowa.– #caba27 || 'Myśli'
                                         
Cry
Opętana
Cry
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Cry


Powrót do góry Go down

Rashn nie wahał się przed użyciem zagrań, które nie były czyste. Ważne było osiągnięcie celu, a tym było teraz zwerbowanie nowego człowieka, który mógłby wykonywać jego zadania. Jeżeli ceną za to będzie opieka - był gotowy ją zapłacić. W końcu i tak musiałby dbać o kogoś, kto ma dla niego pracować.

Zrobił krok w jej stronę, gdy usłyszał jej imię. Było krótkie. To dobrze, nie będzie miał problemu by je zapamiętać. Czarny Lis uśmiechnął się delikatnie patrząc w jej stronę i wyciągając worek. Lekkie pochylenie. Nie chciał nadmiernie skracać dystansu. Ponadto miał jeszcze coś do powiedzenia, gdyby oddał jej jedzenie już teraz mogłoby dojść do nieporozumienia - jego intencje mogły być przecież błędnie odczytywane.
- Będziesz dla mnie pracować. - Oznajmił jej trzymając wyciągnięty worek. Zdawał sobie jednak sprawę, że dziewczyna musiałaby naprawdę się postarać by mu odmówić - w końcu ryzykowała, że nie dostanie upragnionego posiłku, który jest już na wyciągnięcie ręki. - Mów mi Rashn. - Przedstawił się w końcu i o ile nowy członek lisiej mafii zgodził się na jego warunki, a przynajmniej nie wyraził sprzeciwu, to pozwolił jej zabrać jedzenie, następnie się prostując.

Co nie znaczy, że był perfidnym manipulantem. Fakt, że wykorzystał sytuację. Starał się możliwie najbardziej zmaksymalizować szansę na przyjęcie jego oferty i wybrał kogoś, kto nie będzie miał nic do stracenia, a zamiast tego może tylko zyskać. Mimo wszystko w odczuciu Czarnego Lisa jego propozycja była całkiem korzystna.
Pamiętał dobrze czasy, gdy był nowy na Desperacji i sam musiał szukać jedzenia mając nadzieję, że uda mu się przeżyć. To nie były czasy, które by miło wspominał. Trudno nawet powiedzieć, że wyniósł z nich coś dobrego. Długie tygodnie głodówki przerywanej sporadycznymi, zawsze niedostatecznie dużymi posiłkami osłabiły go znacząco. Na tyle, że minęły lata nim nabrał sił i mógł teraz bez strachu podchodzić do takich biednych, przestraszonych zwierzątek jak Cry.
Uśmiechnął się do niej łagodnie.


#800000
                                         
Lisi książę Rashn
Opętany
Lisi książę Rashn
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rashn


Powrót do góry Go down

W momencie, jak się przybliżył, złapała jego worek i przyciągnęła blisko do siebie. Spojrzała do środka i poczuła się szczęśliwsza niż kiedykolwiek. Był tylko jeden moment w jej życiu, kiedy pamięta tyle jedzenia przed sobą. Jednak tym razem, nie będzie żadnych wyrzutów sumienia po zjedzeniu tego. Drżącą rękę wsunęła do środka i wzięła jeden kawałek. Pomimo głodowania od lat, nie śpieszyła się z jedzeniem. Jadła wystarczająco szybko, niemalże jakby miało ono zniknąć, ale daleko od typowego zwierzęcia. Dobrze wiedziała, że nawet mała ilość jedzenia jest wystarczająco sycąca, jeśli posili się odpowiednio.
Przełknęła głośno jedzenie i odetchnęła z ulgą. Jej żołądek wydawał się nie protestować. Na szczęście niedawno miała małą przekąskę. Pamięta nieprzyjemny dzień, gdy wreszcie udało jej się coś znaleźć, lecz nie mogła tego nawet przełknąć.
Nigdy do tej pory nikt nie wyciągnął do niej ręki. Była ona dalej nieufna wobec mężczyzny, jednak jak na razie postanowiła wypełnić sumiennie swoją część umowy. Może w nagrodę dostanie więcej jedzenia. Nie jest idiotką, by przepuścić taką szansę, nawet jeśli miałaby zostać wykorzystana. Zrobi cokolwiek, by przetrwać.
– Rashn… Czego potrzebujesz? – zapytała, przerywając na moment jej ucztę. Żółte ślepia wpatrywały się z ciekawością w jej rozmówcę. Wydawało się, że mężczyzna posiadał wszystko, by próbować manipulować bestie Desperacji na swoją stronę. Cry wiedziała o swoich limitach sił. Jeśli mężczyzna, jej nowy szef, będzie wymagać bezpośredniej walki, może być w nie lada kłopocie. Gdzieś w głębi głowy, poczuła pewien rodzaj deja vu, co wydawało jej się paradoksalne, w końcu nigdy wcześniej nie należała do żadnej grupy. Przynajmniej jako Cry.
Razem z tym uczuciem przyszło jej na myśl jej znikomą umiejętność leczenia. To mogłoby wyjść na użyteczne w próbie spłacenia jej długu.





I ᴋɴᴏᴡ ʏᴏᴜʀ sᴏᴜʟ ɪs ɴᴏᴛ ᴛᴀɪɴᴛᴇᴅ
how can I be lost if i've got nowhere to go? ((Cry&Rashn)) FQflqeC
Eᴠᴇɴ ᴛʜᴏᴜɢʜ ʏᴏᴜ'ᴠᴇ ʙᴇᴇɴ ᴛᴏʟᴅ sᴏ
x | x | x

–Mowa.– #caba27 || 'Myśli'
                                         
Cry
Opętana
Cry
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Cry


Powrót do góry Go down

Lisy nie są najbardziej ufnymi ze stworzeń. Przy całej swojej ostrożności są jednak niezwykle ciekawskie i choć w każdej chwili gotowe są odskoczyć i zwiać, to rzadko nieufność powstrzymuje ich przed tym by podejść. Dla Rashna zbliżenie się do wygłodzonego zwierzęcia było ryzykowne. Mógł zostać zaatakowany, a zwierzę choć słabe potrafiło gryźć i drapać - stanowiło więc zagrożenie. Wrodzona ciekawość i chęć zysku były jednak silniejsze.
Na tyle silne, że postanowił nawet pozwolić sobie na więcej. Choć ostrożnie, nie bez przygotowania. Gdy dziewczyna była zajęta posiłkiem Czarny Lis przespacerował się po scenie, na której rozgrywała się ich gra. Zbliżył się do niej po łuku. Nie chciał niepokoić dzikiej Wymordowanej idąc wprost na nią - mogłaby pomyśleć, że zadrwił z niej okrutnie i chce odebrać ofiarowane jedzenie.
- Ciiii, po prostu jedz. - Odpowiedział bez zastanowienia, choć czuł, że dziewczyna oczekuje bardziej konkretnych odpowiedzi. Na to jednak przyjdzie jeszcze czas. Musiał ją poznać, dowiedzieć się co potrafi oraz dać jej szansę by nabrać sił.
Położył dłoń na jej plecach, stojąc z boku, dość daleko by nie musiała obawiać się o jedzenie.
- Głodna i wyczerpana nie przydasz się na nic. - Oznajmił jej, gdy jego dłoń dotknęła już pleców lisicy. Zachowywał ostrożność. Obserwował ją uważnie i był gotowy na ewentualną obronę - czy nawet atak, gdyby ten był potrzebny. Mógł się litować, przygarniać biednych i zmęczonych, lecz nie był typem, który się poświęca. Dla tych, którzy ośmieliliby się podnieść na niego pazury miał swoje, niezwykle ostre szpony.
Badał więc na ile może sobie pozwolić. Jak na razie czuł, że panuje nad sytuacją, a dziewczyna choć przestraszona nie była wcale dzika. Okazała się na tyle inteligentna, że przyjęła jego ofertę. Kto wie, czy jeżeli nie okaże jej nieco ciepła, to nie zyska nie tylko posłuszeństwo, ale także oddanie.
- Od dziś należysz do Rodziny. Musisz dbać o jej członków a w zamian my zadbamy o Ciebie. Nigdy o tym nie zapomnij. - Wypowiedział te słowa tylko jeżeli Lisiczka pozwoliła mu się dotknąć i nie protestowała. Skoro zdała test i dopuściła go do siebie mógł wprost dać jej do zrozumienia, że jest częścią większej grupy.


#800000
                                         
Lisi książę Rashn
Opętany
Lisi książę Rashn
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rashn


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach