Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Go down

Umiejętności: gotowanie (Hachi); wytwarzanie alkoholi (Laziu)
Kategoria: A
Czas: początek czerwca 3007

To koniec epoki zamawiania pizzy dzień w dzień!  – oznajmił głośno Hachirō, gdy zbiegał po schodach na parter, do salonu. Tam spodziewał się natknąć na Borisa, który najpewniej przed telewizorem obijał się i opychał jakimś przepysznym, niezdrowym jedzeniem. Król pizzowego królestwa w istocie otoczony był przeklętymi pudełkami bądź brązowymi, papierowymi torbami, rozerwanymi w miejscu, gdzie dodatkowo spinała je zszywka.
Jezu, ile ty jesz. Ile MY tego pudłowego jemy! To niedobre dla środowiska, tyle papierów i syfu. Ale nie mart się, Borisu, bo oto przychodzę ja... By bohatersko zredukować ilość pudeł! – po co przechodzić do rzeczy, jeśli, podczas prób przedzierania się przez pudełkowe pole minowe, można dalej budować napięcie? Przysiadł na podłokietniku fotela, opierając się jedynie palcami u stóp o podłogę. Dłonie trzymał za sobą, oparte o sam mebel.
Nauczę się gotować. Fajniej gotować niż teraz, się znaczy. A ty... Będziesz moim testerem. Wiemy dobrze, ile dobrych rzeczy się w tobie mieści. A że jesteś tym co jesz... – zachichotał, nie kończąc jednak wypowiedzi. Trochę chciał wybadac grunt, a trochę po prostu takie coś leżało w jego naturze.
Taaaaak czy siak – podjął ponownie – wiesz, ja czaję, że może nie masz za wielkiej wiedzy o żarciu, które nie jest na wynos, ani nie jest desperackie bądź kradzione, ale... Czy ci smakuje, to raczej będziesz umiał określić. Postaram się nie karmić cię spalenizną... Błe, nie lubię zapachu spalonego jedzenia. Masakra no. Ale! Wchodzisz w to, czy mam sam zjadać wszystkie pyszności?  – zachęcił, szczerząc się przy tym szeroko całym kompletem białych zębów. Ten pomysł był genialny. Co mogło pójść nie tak? Moroi ogarnął niesforne kosmyki tak, by nie łaskotały już jego szyi, za to spod stolika wypełzł zaspany pies.
A ty co tu robisz, mordo? Czekałeś aż zrobimy ci fort z pudełek po pizzy? To może potem. I to opatentujemy. Chatka żarłoka. Zjadaj i dawaj coś od siebie! Ej, Borisu, zróbmy fort, totalnie... Ale to jak ci coś ugotuję! – pod koniec wypowiedzi zwrócił się znowu do dezertera, tym razem jego dłonie przeszły jednak na przestrzeń podłokietnika między nieco rozchylonymi udami. Generał pochylił się do przodu z zadowoloną miną, mrużąc nieco jasne oczy. Jego głos był radosny, pełen nadziei na zgodę, bo przecież... Co mogło pójść nie tak? Jeden lubił jeść, drugi lubił, jak ten pierwszy się cieszył. Układ idealny, wszyscy szczęśliwi.


Oh my, feels just like I don't try
Looks so good I might die
All i know is everybody loves me
#4C2818 - Mowa



                                         
Hachirō
Generał
Hachirō
Generał
 
 
 

GODNOŚĆ :
Moroi Hachirō


Powrót do góry Go down

 Wygodnie rozwalony na kanapie łowca, obrócił się z brzucha na bok jak foka na lodowcu, gdy rudzielec tak po prostu wpadł do salonu i zaczął rzucać w jego stronę groźbami. Azarow zamrugał z niedowierzaniem słysząc o końcu pizzowej ery. Już miał otworzyć pysk, by zapytać czy Hachiko ma zamiar go zagłodzić, gdy ten zaczął mu wyliczać ilość jedzenia! No co za mała cholera.
Te, kapitan ekologia, nie zapędzaj się tak. Miasto i tak wywala cały ten syf na Desperację, a jej nic już nie zaszkodzi – westchnął marudnie, całkowicie nieprzekonany do entuzjazmu dzieciaka – A nawet i pomoże, zobacz.
 Boris ostentacyjnie sięgnął po jedną z przypalonych frytek, którą zostawił wcześniej w opakowaniu, bo przecież teraz mógł wybierać tylko najlepsze kąski, i wrzucił ją do pustego pudełka po pizzy. Zagwarantował tym samym wyżywienie jednaj wymordowanej rodziny na cały dzień. O ile oczywiście dokopaliby się do tej fryteczki na wysypisku. Łajza był taki wspaniałomyślny.
 Nie wyglądało na to, by wojskowy miał zamiar porzucić swój plan. Gadał i gadał i jak podejrzewał łowca, sam się tym coraz bardziej nakręcał, bo dezerter w tym czasie milczał wymownie, próbując przebić się rozumkiem przez słowotok. Gotowanie wcale nie brzmiało tak źle. Ciekawiło go czy Moroi nauczy się gotować makczikeny.
Żadnych ramenów, żadnego sushi i błagam, żadnego ryżu. Masz się nauczyć gotować bigos i leczo. Mam dość kitajskiej kuchni.
 Czy nażarcie się leczo za wszystkie te stracone lata rozłąki z ukochaną potrawą było warte zaprzestania zbierania pluszowych snorlaxów z McCronusa? Tego Łajza jeszcze nie wiedział. Póki co wiedział jedynie, że będzie musiał pożegnać się z leżeniem przed telewizorem i na stałe przenieść się do kuchni, by móc obserwować wszystkie poczynania Hachiko. Zawsze musiał towarzyszyć innym w gotowaniu w nadziei, że może uda mu się wysępić jakiś wcześniejszy kąsek. Problem polegał na tym, że Lazarus już czuł, że takiej nudy w kuchni nie zniesie, a przynajmniej nie na trzeźwo.
No pewnie, że wchodzę. Jak już muszę to się dla ciebie poświęcę – westchnął, udając męczeńskie poświęcenie i mrugając do dzieciaka – Ale od jutra. Za dwadzieścia minut będzie kurier z pizzą, bo jak zamówisz trzy to czwarta gratis, a z tego wychodzi zestaw rodzinny i dostajesz kubek ze snorlaxem. Odbierzesz jak przyjdzie, nie?


I HEARD YOU LIKE BAD BOYS
WELL I'M BAD... AT EVERYTHING
– #3C5862 –
                                         
Lazarus
Dezerter
Lazarus
Dezerter
 
 
 

GODNOŚĆ :
Boris Nikołajewicz Azarow; Lazarus bądź po prostu — Łajza


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach