Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 07/12. Są dwie niewielkie propozycje. Jedna dotyczy schematów - wypowiedz się, druga Pustej Miski - tutaj.
  • 07/12. Fabularny romans do Bernardynów. Zerknij.
  • 05/12. Do 14 grudnia do godziny 20:00 jest czas na wznowienie wątków z przeszłości oraz alternatywnych. W razie pytań należy napisać pw do Rhetta.
  • 16/11. Zapisy na indywidualne wydarzenie dla S.SPEC. Weź udział w wyprawie!
  • 13/11. Do 17 listopada, do godziny 20:00, trwa halloweenowy plebiscyt! Zagłosuj!
  • 04/11. Kolejne ogłoszenie dotyczące zmian. Rzuć okiem.

 :: Misje :: Retrospekcje :: Archiwum


Go down

First Impressions Are the Most Lasting | Will & Kichi V1mLtVB

    CZAS — Końcówka maja 3007 roku, późny wieczór
    MIEJSCE — Desperacja, las w pobliżu Edenu
    POGODA — Spore zachmurzenie, temperatura koło 15 stopni, silny wiatr




Niektórzy cieszą się na nadchodzący deszcz, inni wyklinają takie zjawiska pogodowe. Niemniej, pogoda w maju zmieniała się nader często. Być może miało to związek z bliskością względem nadnaturalnego Edenu, a może wiązało się to z jakąś niezrozumiałą dla Kichiego anomalią pogodową. Równie dobrze mogło się to wiązać z jakże zmiennym nastawieniem szarego człowieczka względem postów. Zielonowłosy niekoniecznie miał o tym pojęcie. Mimo tego, ostatnie dni spędził w swoich skromnych, często przeciekających w okolicy dachu, czterech ścianach. Z tego też powodu nieświadomy swojego pochodzenia anioł musiał skorzystać z okazji i wyruszyć na zakupy. Co prawda, słowo to wykraczało nieco poza rzeczywistość, w której znajdował się nastolatek, a główną walutą w trakcie tego handlu miało być nic innego, jak zwyczajne szczęście, czy nadnaturalne błogosławieństwo zesłane przez matkę naturę. Nie bacząc więc na wilgotną od niedawnego deszczu trawę, czy raczej śliskie, popękane płytki i rozorane fragmenty jakiejś kostki brukowej, Sho wybył na 'sklepowe' łowy, pozostawiając opatulonego starym szalikiem Taro na sennym posterunku. Tym też sposobem chłopak zniknął na dobrych kilka godzin w trakcie których zdołał obłowić się niemiłosiernie. Kilka zielonych i raczej kwaskowatych jabłek, trochę pokrzyw, czy nawet ze dwa martwe gołębie. Przynajmniej na takie mogłyby wyglądać, gdyby nie zostały nieco przetrącone przez naturę i upadek z raczej sporej wysokości. Zważywszy jednak na porę roku zdawało się to dość obfitym łupem, przez co nie musiał obawiać się o najbliższy posiłek lub trzy. W ten też sposób późna pora zastała nastolatka, toteż ten stopniowo zaczął zmierzać w stronę swojego prowizorycznego schronienia z asortymentem lepszym, aniżeli niejedna osoba w trakcie komunistycznej ery kartek. Pytaniem pozostawało jednak to, czy lepiej byłoby przyrządzić spory zapas pokrzywowego rosołu, czy rozdzielić jakoś potrawy na gołębie z rożna oraz ni to zupę ni to napar z niedojrzałych jabłek i pokrzyw i tego, co tam jeszcze potencjalnie w końcowych ilościach miał na stanie.


#2e7a2d
                                         
Shoukichi
Anioł
Shoukichi
Anioł
 
 
 

GODNOŚĆ :
Shoukichi


Powrót do góry Go down

Szedł w stronę Miasta-3 nawet nie wiedząc co go spotka po drodze. Musiał przejść przez Desperację, przez tą ogromną pustynię ziejącą niebezpieczeństwami, dzikimi bestiami i wymordowanymi. Na te ostatnie wzdrygnął się z niemiłym wspomnieniem mordercy oraz dziwnego stwora, który wręcz napadł go nad jeziorkiem. Czekała go dwu lub trzydniowa wędrówka przez nieznane, znał tylko kierunek i potencjalne charakterystyczne miejsca, według których miał się kierować. Północny-wschód, wypatrywać nocą tej i tej konstelacji, po drodze minąć to i to. Na szczęście kopuła wraz z murem były ogromne i z daleka miał je dostrzec.
Coś zaszeleściło w mijanym krzaku. Anioł z przerażeniem spojrzał w stronę buszu i porwał się do biegu, nie zamierzając toczyć z nikim boju na śmierć i życie. Na dodatek zbierało się na deszcz, pierwsze krople rozbiły mu się na policzkach. Nie dbał o to ani o fakt, że za niedługo bieg go zmęczy. Skrzydlaci byli wytrwali, odzyskiwali siły naprawdę szybko, wystarczy, że gdzieś potem posiedzi i odsapnie przed dalszą drogą. Nie musiał nawet spać, spał dobę temu, a przecież bił już rekordy bezsenności. Ważne, żeby coś z buszu go nie dopadło i nie zjadło. A właściwie równie dobrze mógł rozwinąć skrzydła i lecieć. Nie ufał jednak swoim zdolnościom lotniczym na tyle, by spróbować.
Spieczona ziemia wkrótce przestawała sobie dawać radę z nadmiarem wody lejącej się z nieba. Will zwolnił biegu. Woda omijała go za sprawą niewidzialnego "parasola" stworzonego przez kontrolę tego żywiołu. Wkrótce i tak przestało padać. Kilkadziesiąt minut później zobaczył na horyzoncie jakąś ruinę, w której stronę ruszył. Na schodach miał jednak o tyle pecha, że pośliznął się i poleciał jak długi, uderzając głową o płytki. Stracił przytomność. Oby tylko teraz nic nie zamierzało go zjadać.


#8c885f Japoński | Angielski #4b6c6e
First Impressions Are the Most Lasting | Will & Kichi 4FkV17N

Even the darkest night will end
and the sun will rise.
                                         
Will
Anioł Stróż
Will
Anioł Stróż
 
 
 

GODNOŚĆ :
William Matthew Hayes


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach