Go down


Miejsce: Smocza Góra
Czas: Przed Apokalipsą.
Uczestnicy i cele:
*Angel - Walka wręcz, zawyżenie fizycznych parametrów (siła, szybkość, wytrzymałość)
*Yury - opanowanie Mocy: [Kontrola wzrostu cierni]; [Trucizna na bazie jadu sicarius hahni]

Wszystkie dotychczasowe sprawy miała ogarnięte poza jedną. Szukała odpowiedniej osoby, kogoś kto będzie wyzwaniem, kogoś kto będzie narzędziem do podniesienia swoich możliwości. Na Ciro nie mogła w tej kwestii liczyć, on się ograniczał do miecza i to jednego. Anioł z którym zaczęła trening jakiś rok temu nie był długi, liznęła coś tam. Ale ze skrzydlatym nie miała swobody, nie mogła dać z siebie wszystkiego w obawie że zrobi mu krzywdę. Jedyny dość dobry łowca do walki wręcz zaginął w akcji kilka miesięcy wstecz. A na Ivo nie mogła liczyć bo był cholernym służbistą więc regularne treningi odpadały. Przez jakiś czas myślała że ciąży na niej klątwa, do czasu kiedy nie usłyszała kilku plotek. Te z kolei zaprowadziły ją do siedziby Smoków. Wielokrotnie słyszała to jedno imię i przypisane mu synonimy skurwiela z piekła rodem. Aż lekki uśmiech wpełzł jej na usta, zapowiadała się dobra zabawa.
Skontaktowała się z jednym z najemników i poprosiła o zaaranżowanie spotkania z nowym obiektem zainteresowań. Czekała teraz w podanym miejscu, dobrą godzinę przed umówionym spotkaniem. Nie wyglądała na znudzoną w żadnym wypadku. Była wręcz nabuzowana energią, nie mogąc się doczekać. Była ciekawa czy te wszystkie plotki mają w sobie choć ziarenko prawdy. "Mam tylko nadzieję że to nie jakiś pizduś z rozdmuchaną reputacją.." przemknęło jej przez myśl gdy siedziała grzecznie na jednym z głazów, polerując swoją ukochaną katanę. Jakoś musiała zabić czas, czymś zająć ręce żeby pozbyć się nadmiaru ekscytacji. Jeszcze tego by brakowało żeby wyjść przy nim na zbyt zainteresowaną. Co mogła zaoferować w zamian za poświęcony jej czas? Kazała przekazać że zgodzi się na każdą zapłatę, głównie w formie usług niż materialnych zdobyczy. Podejmie się każdego pieprzonego zadania dla tego najemnika jeśli faktycznie dostanie to po co przyszła. Samodoskonalenie było dla niej kluczowe, chciała być niezależna i samowystarczalna.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Niechętnie udał się na miejsce spotkania. Nie kojarzył żadnej Angel. Miał podły humor. Wstał lewą nogą. Skończyły mu się papierosy, a w dodatku spał krótko, bo obudził go jazgot Dwóch kłócących się durni na środku korytarzu; odkąd do jego DNA zostały włączone obce geny błędnik stał się wrażliwszy niż dotychczas. Nie dał w pysk ani jednemu, ani drugiemu. Uciekli po tym, jak otworzył drzwi i zmierzył ich spojrzeniem pod tytułem „co tu kurwa ma być?”, a teraz jeszcze to....
  Niech chociaż wygląda jak anioł, skoro nazywa się Angel, przemknęło mu przez myśl, w między czasie sięgnął dłonią do kieszeni, ale kiedy palce zetknęły się z pustką, warknął pod nosem wiązankę przekleństw w języku rosyjskim. W końcu jednak zawitał do pomieszczenia, w której czekała na niego kobieta. Przyjrzał się jej srebrzystym włosom upadającym na ramiona, twarzy pozbawionej paskudnych znamion i dwóm czerwonym punktom w charakterze oczu. Wyglądała jak lalka z porcelany. Dotykając jej, bałby się uszkodzić tą idealną strukturę.
  — Po co tutaj przylazłaś? — chrapliwy warkot odbił się od ścian pomieszczenia. — Tyłek masz niezły, ale tutaj kariery nim nie zrobisz — stwierdził, bezwstydnie zerkając ku jej kobiecym walorom. — Burdel jest w Apogeum. Tam szukaj sponsorów. Mogę cię eskortować, ale nie za darmo. Masz papierosy?


"The pain you feel today.. will be strength you'll feel tomorrow." [Yury & Angel] A2X6AkL
I've lost my patience,
When are you gonna decay.
tekst alternatywny
Yury





Yury
Wieczny     Zarażony
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury. Czasem Wujek Menel (c)Chyży.


Powrót do góry Go down


Czego się mogła po nim spodziewać? Wszystkiego. Zasłyszane plotki na Desperacji brzmiały obiecująco, były bliskie temu co słyszała na temat swojego senseia w ściekach. Dostała nawet kilka przyjaznych rad jak nie wkurwiać Smoka, ale te informacje puściła mimo uszu. Zimny, opryskliwy, arogancji to tylko kilka z jego zalet, podobno..
Gdy drzwi się otworzyły i do środka weszła w końcu osoba z którą była umówiona, na usta wpełzł lekki uśmiech. Sama zmierzyła go od dołu w górę na twarzy się zatrzymując. Powoli zeszła z głazu na którym siedziała, chowając kawałek materiału którym polerowała ostrze katany przed jego przybyciem. Ubrana w ciemno szare, trochę już wytarte na kolanach bojówki. Czarny podkoszulek i na niego narzuconą miała czarną bluzę z suwakiem, może z dwa rozmiary za dużą, obecnie rozpiętą. Białe włosy akurat miała rozpuszczone. Schowała miecz do pochwy przypiętej do skórzanego paska na biodrach.
Położyła dłonie na biodrach i przechyliła głowę w bok słysząc pierwsze pytanie. Przecież przekazała temu młokosowi cel w jakim się chciała spotkać. Już chciała się odezwać kiedy ten strzelił jej komentarzem na który po prostu nie była przygotowana. Aż brew jej drgnęła słysząc że nadaje się do burdelu. "Oho.. dowcipniś się kurwa znalazł.." przemknęło jej przez myśl. Sięgnęła ręką do torby którą miała przewieszoną przez ramię i wyjęła z niej całą paczkę fajek, jeszcze opakowaną w ten plastik świadczący o pochodzeniu produktu. Czyli prosto z M3, prawdę mówiąc miał to być prezent dla Ciro gdy się z nim spotka na Despie ale życie weszło w drogę. Pomachała mu paczuszką i robiąc kilka kroków w jego stronę. - Jak mamy się kierować takimi kryteriami.. to czemu ciebie jeszcze tam nie ma? - z lekkim rozbawieniem w głosie podała mu paczkę fajek do ręki. - Ale żarty na bok.. Wracając do twojego pierwszego pytania, twoja reputacja mnie tu zwabiła. - barwa głosu nieco się zmieniła już. Kobieta brzmiała nieco poważniej. - Szukam kogoś kto ma trochę czasu na rękach żeby pomóc mi przyswoić nową umiejętność i podnieść swoje parametry.. - nie miała zamiaru owijać w bawełnę, walnęła prosto z mostu żeby nie marnować ani jego ani swojego czasu. Teraz już nieco bezczelniej z bliska mu się przyjrzała. - Sprawiasz wrażenie kogoś kto traktuje swojego przeciwnika poważnie.. bez względu na płeć.. - ostatnie słowa dodała z bezczelnym uśmieszkiem. Może jej twarz nie była oszpecona bliznami, ale jej ciało miało ich całkiem sporo. Stojąc tak blisko, jeśli się przyjrzał to mógł dostrzec jedną z nich. - Cena nie gra roli.. spłacam swoje długi z nawiązką.. - dodała po chwili splatając ręce pod piersiami, wbijając swoje czerwone ślepia w jego twarz, oczywiście musiała nieco unieść głowę bo Yury był od niej wyższy.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Szczyl wspominał o celu jej wizyty, ale nie dość, że Wiecznemu takowy szybko uleciał z głowy, to przede wszystkim chciał usłyszeć to od niej, a nie od tego chuderlawego gnojka, mającego problem z wysławieniem się. Angel najwyraźniej nie miała takiego problemu i jeszcze umiała się odgryźć. Doskonale. Zbliżył się ku niej, gdy wyjęła paczkę papierosów i pochwycił je w palce. Znała się na rzeczy. Jeszcze lepiej.
  — Za dużo gadasz. O tej porze ciężko u mnie z przyswojeniem tylu informacji na raz. — Przycupnął na odłamku skały, na którym wcześniej siedziała kobieta. Zdjął przezroczystą folię z paczki, wcale się nie śpiesząc, choć ręce drżały mu lekko. Organizm domagał się nałogu, a Yury nie potrafił mu odmówić tej przyjemności. — Więc chcesz płacić za spuszczenie ci wpierdolu, tak? — zapytał po tym, jak wsunął do ust papierosa. Resztą paczki schował głęboko w kieszeń i wyjął z nie jednocześnie zapaliczkę. Uruchomił ją i przysunął płomień do końcówki fajki, po czym zapaliwszy zaciągnął się. Tym razem jednak nie przetrzymał dymu dłużej w płucach, wypuścił go niemal natychmiast. — Nie jestem biegły w żadnej sztuce walki. Mam do dyspozycji silę, pięści, instynkt i kilkuletnie doświadczenie na karku. Zadowala cię to, łowczyni?
  Na spierzchniętych wargach ukazał się uśmiech obnażający pożółkłe od tytoniu zęby.  Fakt, to czy miała cycki czy też nie, nie liczyło się bardziej od skuteczności. W zasadzie nie miał nic przeciwko, by nieco naruszyć strukturę tej pięknej twarzyczki, wypuścić z niej trochę krwi. Dość kusząca perspektywa, a jednak nie chciał, aby była wyłącznie workiem treningowym. Znowu się zaciągnął, nie spuszczając wzroku z jej ciała.  
  — Co potrafisz? Od razu mówię, że jeżeli chcesz się bić wręcz, to bez żadnego dodatkowego wsparcia. Ewentualnie możesz być na sterydach. Tym lepiej dla ciebie. Może cię wtedy mniej uszkodzę.
  Zerknął ku kataną. Nie umiał obsługiwać długiej broni białej. Tsuki próbował go nieco podszkolić, ale z marnym skutkiem. Wolał kontakt fizyczny i krótki dystans.


"The pain you feel today.. will be strength you'll feel tomorrow." [Yury & Angel] A2X6AkL
I've lost my patience,
When are you gonna decay.
tekst alternatywny
Yury





Yury
Wieczny     Zarażony
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury. Czasem Wujek Menel (c)Chyży.


Powrót do góry Go down


Spędziła w jego towarzystwie zaledwie chwilę i już czuła się jak u siebie, swobodnie. Kącik ust drgnął lekko w odpowiedzi na jego pierwsze słowa, zapamięta to na przyszłość. Obserwowała w spokoju jak sobie otworzył paczkę fajek żeby od razu odpalić papierosa. Paskudny nałóg, Eltyar miał identyczny. Zapach papierosów był jej tak dobrze znany, że nawet zdołała go polubić.
Przechyliła głowę lekko w bok - To dość uproszczona forma mojej prośby.. ale na to wygląda.. - skomentowała. Wiedziała na co się pisze, nie miała problemu z byciem rzucaną po ścianach jeśli to w jakiś sposób podniesie jej możliwości bojowe. Nie bała się bólu, nie bała się przeciwników. Czy zakrawało to w jakiś sposób o podświadomy masochizm? Wielu by tak to pewnie określiło.
Ani na chwilę nie odwróciła wzroku od mężczyzny. Uśmiechnęła się bezczelnie słysząc ofertę ze strony smoka. Czy to jej wystarczyło? "Idealnie.." skomentowała w myślach nie chcąc zbytnio okazać radości jaka w niej się gromadziła od dłuższej chwili. - Nie potrzebuję czarnego pasa.. - skomentowała z rozbawieniem w głosie. - To co mi oferujesz jest właśnie tym czego szukam.. - dodała odpowiadając mu tym samym na zadane pytanie. Póki co plotki nie kłamały, smok sprawiał wrażenie stanowczego. Ciekawiło ją czy faktycznie jest tak niebezpieczny jak go opisywali. Liczyła na to w głębi duszy, zabiłaby za dobre wyzwanie. Zwłaszcza że ostatnimi czasy nie miała okazji trafić na nikogo ciekawego.
Uniosła brew na wzmiankę o sterydach, czy on mówił poważnie? - Nie potrzebuję żadnych wspomagaczy.. wyćwiczę sobie siłę, zwinność i wytrzymałość treningami, tylko potrzebuję silniejszego od siebie przeciwnika.. chcę być przynajmniej na równi z wymordowanymi.. mieć jakieś wyrównane szanse w bliskim starciu.. - przedstawiła mu swój punkt widzenia i po chwili zbliżyła dłoń do podbródka. - Co potrafię.. hmm.. - bardziej mruknęła do siebie niż do niego i po chwili uśmiechnęła się do niego lekko. - Jestem oburęczna, mam obszerną wiedzę anatomiczną z naciskiem na punkty witalne.. i mam naprawdę wysoki próg bólu.. - podała w sumie wszystko to co może wykorzystać w walce wręcz. - To kiedy zaczynamy? - dodała po chwili z nutką ekscytacji w głosie.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Nie słuchał jej słowa po słowie. Skoncentrował się w głównej mierze na papierosie, ale powiedzmy, że najważniejsze fragmenty jej monologu doleciały do jego uszu.
  — Zaraz, tylko skończę palić — udzielił krótkiej odpowiedzi. Zaciągnął się jeszcze dwa razy, w trakcie których wodził spojrzeniem po sylwetce kobiety. Musiał przyznać, że figura wpasowała się w jej imię. Pominąwszy kolor włosów i oczu, była wręcz klasycznym ideałem kobiecego piękna. Ładna twarz o delikatny rysach. Smukłe, długie nogi. Ponętne pośladki zarysowane pod materiałem spodni. Nie mógł ocenić jednego z najbardziej atrakcyjnych atutów - piersi, ale nie miał wątpliwości, że gdzieś pomiędzy jednym a drugim ciosem uda mu się nadrobić te braki.
  W końcu ugasił niedopałek na kamiennej ścianie i wstał, odrzucając go w bok. Rozejrzał się dookoła. Sala nadawała się w sam raz do treningu siłowego, poza tym mieściła się na najniższej kondygnacji Kamiennej Wieży, nie licząc rzecz jasna katakumb i podziemi. Zrzucił kurtkę z ramion, a wraz z nią kilka dodatków w formie kabury z pistoletem, noża myśliwskiego oraz sztyletu przywiezionego przed wieloma laty z M-6.
  — Ostrzegam, że nie jestem u szczytu formy. Nie dawno zostałem zarażony wirusem X, który dość wolno rozwija się w moim organizmie, przez  to nie kontroluję modyfikacji genetycznych. Nie przejmuj się, jeżeli nagle moja pięść pokryje się kolcami. Wtedy od razu przerwiemy trening do czasu aż się nie wyniosą — odezwał się po chwili, tłumacząc co i jak. Nie potrzebował żadnych nie domówień, nie po tym, jak sam kazał odrzucić łowczyni katany i skupić na ciele. — Kiedy będziesz gotowa, zaatakuj. Czekam.
   Przybrał obronną postawę, choć widział, że wkrótce sam ją zaatakuje, nie bacząc na jej pozornie łagodne oblicze jak u lalki.


"The pain you feel today.. will be strength you'll feel tomorrow." [Yury & Angel] A2X6AkL
I've lost my patience,
When are you gonna decay.
tekst alternatywny
Yury





Yury
Wieczny     Zarażony
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury. Czasem Wujek Menel (c)Chyży.


Powrót do góry Go down


Uniosła brew zaskoczona jego krótką ale jakże treściwą odpowiedzią. "Zgodził się.." przemknęło jej przez myśl, na ustach pojawił się uśmiech. - Świetnie.. - skomentowała z zadowoleniem idąc w stronę jednej ze ścian. Odpięła pas z kataną i odłożyła ją pod ścianą. Zaraz obok wylądował nóż myśliwski, który miała przymocowany do łydki wraz z kaburą na niego. Z torby wyjęła czarne, skórzane rękawiczki bez palców i założyła je na dłonie. Zerknęła na zdecydowanie za dużą bluzę, złapała za rękaw "Może mnie złapać za ubranie i zyskać tym jakąś przewagę.." przemknęło jej przez myśl. Poruszyła ramionami kolistym ruchem pozwalając materiałowi zsunąć się z ramion i w dół. Zwinnie zdjęła ją z siebie całkowicie i rzuciła na torbę oraz pozostałe rzeczy. Z nadgarstka zdjęła gumkę do włosów, którą sobie je dobrze związała w kucyka. Podkoszulka na ramiączka odsłaniała już jedną szpetną bliznę po postrzale tuż pod obojczykiem. Znawca by szybko się domyślił że trochę przy niej ktoś majstrował, łowczyni sama sobie wydłubała pocisk, przez to rana wcale tak ładnie się nie zagoiła. Z buzi może wyglądała na kruchą, ale jej ciało znaczyło kilka szpetnych blizn które były dla niej świetną nauczką.
Stanęła w luźnym rozkroku przed nim, kilka ruchów barkami żeby się przygotować, a to strzyknęło jej w karku z obu stron. Ani na chwilę nie spuszczała go ze wzroku. Uniosła brew gdy do uszu dotarła bardzo ciekawa informacja. - Więc jesteś w fazie rozwoju nowych.. mocy.. - skomentowała z zadowoleniem w głosie. - Nie mam nic przeciwko żebyś ćwiczył ze mną opanowywanie swoich nowych możliwości.. może być ciekawie.. - puściła mu przy tym oczko na zachętę. Oczy aż jej błyszczały z ekscytacji. Uwielbiała to uczucie, ta euforia gdy mogła z kimś ćwiczyć. Nie miała jakiś mocnych podstaw, jej wiedza była bardzo okrojona w porównaniu do smoka stojącego przed nią. Fakt że codziennie trenowała po kilka godzin od ponad 10 lat wcale nie znaczyło że miała przewagę.
Ugięła nogi stając w lekkim rozkroku. "Jest kilka punktów w które mogę mierzyć.." przemknęło jej przez myśl. - To zaczynamy.. - poinformowała go o swojej gotowości i po chwili ruszyła w jego stronę wybijając się z ugiętych nóg. Dystans nie był między nimi wcale duży, kilka susów i była przy nim. Doskakując do mężczyzny lewą nogą, zamachnęła się na jego twarz prawą pięścią, wyprowadzając cios z bioder jak nauczył ją pewien wojskowy. Mierzyła w twarz. W pogotowiu mając lewą rękę gotową do zamortyzowania ewentualnego kontrataku gdyby Yury pochwycił jej prawą pięść. Nie mogła sobie z nim folgować.. jeszcze nie teraz. Czuła to w szpiku..


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down







Sponsored content

Powrót do góry Go down

Powrót do góry