Go down


Kyōhen Empty Kyōhen

Pisanie by Kyōhen on 27/7/2019, 00:55
[You must be registered and logged in to see this image.]
兇変

Godność: Kyōhen |Kataklizm|
Płeć: Samiec
Wiek: Nieokreślony
Zawód: ---
Miejsce zamieszkania: Desperacja

Organizacja: ---
Stanowisko: ---
Rasa: Wymordowany
Ranga: Zdziczały

Moce:
  • [You must be registered and logged in to see this link.] – Mierzące jedenaście metrów i ważące około trzech ton monstrum, które to jest idealnym, cudownym i harmonijnym połączeniem krokodyla oraz węgorza. Jego ciało jest długie i smukłe, lecz przy tym niesłychanie masywne, przypominając o dawno już wymarłych, prehistorycznych stworzeniach zamieszkujących oceany bądź potwory straszliwe oraz potężne z baśni wieki temu już zapomnianych. Twarde, grube łuski – niezwykle trudno jest się przez nie przebić bez jakiejś wyśmienitej, wzmocnionej broni - pokrywające jego ciało są w większości niebieskie, tylko na brzuchu, żuchwie i spodzie ogona mając przyjemną, kremową barwę. Na grzbiecie i szerokiej niby u kobry szyi nie sposób jest nie dostrzec odstających, czerwonych kolców o różnych rozmiarach, podczas gdy na końcowej części ogona – jakiejś jednej trzeciej jego długości – jawi się również szkarłatna, szeroka i pionowa płetwa wspomagająca go w podwodnych eskapadach. Ślepia jego lśnią niczym dwa pięknie oszlifowane rubiny, zaś łapy jego – stosunkowo krótkie i niewzbudzające podziwu w porównaniu do całej, imponującej reszty – wyposażone są tak w ostre, zakrzywione pazury, jak i błony między palcami służące do ułatwienia pływania. Generalnie organizm Kyōhena przeznaczony jest głównie do przebywania we wszelkiego rodzaju zbiornikach wodnych – a przynajmniej takich, które go pomieszczą i jeszcze dadzą mu jako taką swobodę ruchu – i nie ma on problemów z temperaturą bądź ciśnieniem królującymi w odległych, mrocznych głębinach. Ba, można tu śmiało przyznać, iż na powierzchni Wymordowany ten czuje się gorzej, ciężej i nawet nieco osowiale, co jednak nie powstrzymuje go przed spędzaniem większości swego czasu właśnie na lądzie.

  • Zap – Ponieważ Kyōhen zmutowany został między innymi z węgorzem, to zyskał jego zdolność do wytwarzania na swojej skórze ładunków elektrycznych. Jednakże ze względu na swoje rozmiary, wyładowania te są o wiele groźniejsze i poważniejsze, niźli u jego mniejszych, słabszych, normalnych... kuzynów. Na domiar wszystkiego kompletnie nie panuje on nad tą mocną, przez co po łuskach przemykają bardzo często wątłe, jaskrawe ładunki, a w sytuacjach stresujących, denerwujących bądź wymuszających na nim inne dotkliwe, przytłaczające emocje – a czasem i od tak, bez powodu - dochodzi do erupcji elektryczności wokół jego skromnej persony na kilka-kilkanaście metrów – tuż przed tym wybuchem wyczuć da się w powietrzu charakterystyczny dla prądu, ostry i kujący zapach, zaś po nich Kyo staje się zmęczony i głodny.
    W niestabilnych momentach rzucić należy kością: 1-3: nic się nie dzieje; 4-6: następuje eksplozja elektryczności. Po każdorazowym wybuchu następuje przerwa od nich na trzy posty, lecz mniejsze ładunki w dalszym ciągu przemykać będą po łuskach.

  • Mentalna Blokada – Kyōhen odporny jest na jakiekolwiek ingerencje umysłowe i choć sam nie wie dlaczego, to dzieje się tak ze względu na artefakt wszczepiony w jego czaszkę. Nie działa na niego ani telepatia, ani żadne magiczne podejścia do manipulowania nim, ani też próby zmuszenia go do oddania kontroli nad jego ciałem innej osobie. Nic go pod tym względem nie tyka i nie rusza, co jest jednocześnie przekleństwem oraz błogosławieństwem. Przez tę zdolność dostaje też w niektóre dni migreny potężne i oślepiające, które zrywają jego i tak żałosne, szczotkowane i chwiejne panowanie nad Zapowaniem.

Umiejętności:
  • Zwiększona czujność i tężyzna (szósty zmysł, podniesiona sprawność fizyczna: zręczność, szybkość, siła etc. Wymordowani są dwa razy silniejsi od przeciętnego człowieka);
  • Wyostrzone zmysły;
  • Rzeźbienie – Jako że coś robić musiał przez te dłużące się, parszywe wieki spędzone w samotności i odizolowaniu, Kyo zagłębił się, na bazie prób oraz błędów, w sztuce rzeźbienia. Każde materiały, jakie wpadną mu cudem w ręce – kamienie odpowiednie, drewno solidne, czasami coś lepszego i bardziej luksusowego – obrabia za pomocą własnych pazurów, doprowadzając hobby swoje do wspaniałej i zapierającej dech w piersiach perfekcji.
  • Nurkowanie – Zdolny jest do wstrzymywania powietrza na długi, długi czas, jak również w cieczy mu przyjaznej porusza się lepiej, niż na jakimkolwiek innym terenie. Pływanie i zanurzanie się w ciemnych odmętach przepastnej, zimnej wody uspokaja nerwy Zdziczałego oraz łagodzi jego niezbyt stabilne, rozklekotane usposobienie. Wbrew tej kojącej właściwości, jednakże, nie targa się on na taplanie w odpowiadających mu głębokościami zbiornikach nazbyt często, ponieważ nie chce mieć na sumieniu wszystkich tych niewinnych stworzeń w nich mieszkających.
  • Węch – Najmocniejszy i najbardziej dominujący zmysł Wymordowanego, dzięki któremu wychwycić może przeróżne zapachy wiszące w powietrzu, rozróżnić je oraz wytropić – albo też omijać, co jest zdecydowanie częstsze w jego przypadku - bez znaczniejszego problemu ich źródła.

Słabości:
  • Kontrola – Nie panuje nad lwią częścią swoich reakcji i zachowań, zwłaszcza w obecności innych, żywych i przede wszystkich rozumnych jednostek.
  • Komunikacja – Nie potrafi ani mówić, ani pisać, ani odczytywać mowy ciała – tak ludzkiej, jak i zwierzęcej - ani też posługiwać się jakimkolwiek rodzajem telepatii, dlatego też ciężko jest mu porozumieć się z kimkolwiek, nawet dziki stworzeniami.
  • AntropofobiaBoi się ludzkich i rozumnych jednostek, unikając z nimi spotkań, trzymając się z dala od zaludnionych terenów i czując ogromny dyskomfort - mało powiedziane - przy wszelkim zetknięciu się z takimiż personami.
  • Hemofobia – Nie potrafi znieść widoku krwi, panikując na jej widok i tracąc całkowitą kontrolę tak nad swoim zachowaniem, jak i elektrycznymi mocami.

Dodatkowe:
  • Forma ludzka – Gdzieś głęboko dalej ją w sobie posiada, jednakże nie ma o tym najmniejszego pojęcia.
  • Wspomnienia – Nie pamięta niczego sprzed swojej przemiany w Wymordowanego, aczkolwiek czasami coś wydaje mu się znajome, napadają go miejscami przedziwne przebłyski obrazów i nawiedzają go sny z elementami z jego przeszłego żywota, których nie potrafi zrozumieć i które umykają mu spomiędzy palców tuż po przebudzeniu się.
  • Jedzenie – Ze względu na swoje lęki, Kyo najzwyczajniej w świecie nie jest w stanie polować i pożerać istot, które krwawią. Żywi się głównie wodorostami oraz rybami, te drugie łapiąc w całości swoimi pokaźnymi szczękami i połykając je bez rozgryzania ich. I najlepiej z zamkniętymi oczyma, yup.
  • Sztuka – Uwielbia podziwiać bajeczne krajobrazy i widoczki prześliczne, i niezwykłe oraz napawające inspiracją twory Matki Natury. Posiada artystyczną duszę i smykałkę, co jednak trudno jest niestety dostrzec pod naporem całego ciążącego na nim bagażu.
  • Ciepło – Mimo że lodowata temperatura wody mu nie przeszkadza i generalnie nie ma nic do wszelkiego rodzaju zimna, to ubóstwia wygrzewać się na palącym, dryfującym przez szafirowy nieboskłon słońcu, taplając się z ukontentowaniem w jego miłosiernych, gorących promieniach.

[You must be registered and logged in to see this image.]
Bo przecież trzeba czas przemienić,
a tutaj ciemna we mnie siła,
i trzeba blaskiem kazać ziemi,
by z sercem razem jak krew biła.

    Postrzegają go jako bestię...

    Któryż to rok był, jak pierwszy raz ślepia swoje szkarłatne i bólem zamglone otworzył? Któryż to wiek był, jak zaczerpnął pierwszego świadomego, pełnego i katującego płuca oddechu? Któryż to... hah, nie wiedział i nie pamiętał, i rachubę stracił przez te wszystkie lata przemykające koło jego persony niczym galopujące, uciekające przed przeznaczeniem rumaki. Bez wiedzy o tym, kto i jak, i gdzie, i dlaczego począł dreptać po ziemiach tego spustoszonego, przeinaczającego się padołu, z myślami poszatkowanymi na drobinki nieznaczące i umysłem zamglonym tyloma pytaniami oraz wątpliwościami, że ciężko byłoby jedno czy nawet i dziesięć spośród nich wytypować jako istotne oraz ważne. Jego ciało było mu obce, cudze i źle na nim leżące – jak garnitur paskudnie, szczeniacko i nieumiejętnie dopasowany – zaś niezidentyfikowane, pomieszane emocje dudniły w duszy jego chaotycznie i boleśnie, i dezorientująco. Nie potrafił się pozbierać, nie był zdolny do naprawienia tego, co się zepsuło i, najgorsza rzecz pośród tychże nieszczęść go trapiących, nie miał jak poprosić kogokolwiek o pomoc. Jakże miał to uczynić, skoro z nikim i niczym nie umiał się dogadać, ponieważ mowa – werbalna, jak i ta na gestach polegająca – leżała poza zasięgiem jego zdesperowanej, zrozpaczonej persony.

    ... to i on siebie tak postrzega.

    Widzą w nim zagrożenie...

    Wędrował toteż zdruzgotany i z gorejącymi, palącymi ranami mentalnymi, poszukując sensu swego istnienia i porad zbawiennych, i odpowiedzi na dręczące go, przyduszające zagwozdki. Podróżował i pełzał, i wspinał się, i szukał, nie mając pojęcia, co powinien robić i jak egzystować w świecie tym nieprzyjemnym oraz niebezpiecznym. Jedynymi towarzyszami wiecznie przy nim będącymi w tamtych czasach – i obecnych także, bo mało się od tamtych chwil samotnych zmieniło - były przemykające po jego łuskach twardych i gładkich wyładowania elektryczne, których to nie próbował w panowanie niezłomne złapać i ich zadusić, i przytłumić. Dlaczego miałby? Po co? Jaki byłby w tym sens? Zwierzyna umykała przed jego masywną, wielką osobą, zostawiając po sobie zapachy kuszące i ślady w glebie odciśnięte, i odgłosy stopniowo się oddalające. Nie zniechęcał się, idąc dalej i maszerując przed siebie, ponieważ... cóż innego miał robić? Aż wtem dwunożne istotny na swej ścieżce napotkał, głośne i komunikujące się w znanym mu języku, i napawające jego serce przeogromną radością oraz euforią, i...

    ... to i on je w sobie widzi.

    Nazywają go kataklizmem...

    Krzyki wypełniły powietrze rześkie, ścigane przez ból paraliżujący i strach umysł ogarniający, i krew na podłożu się rozlewającą, i pioruny trzaskające oraz śmiertelne w swej wściekłości. I śmierć. I przerażenie. I słodkie, ciemne zapomnienie. Nie był to jedyny przypadek takiej katastrofalnej dla obu stron, tragicznie się kończącej sytuacji – dla nich nicość, dla niego wieczna rozpacz. Gdziekolwiek by nie poszedł, gdzie ludzie byli i Wymordowani, którzy nie zatracili się w dzikości słodkościami wabiącej, to do katastrofy dochodziło, do rzezi i wrzasków, i wyrzutów sumienia, i niemego, niedostrzeganego błagania o pomoc, i huków elektryczności rozrywającej ciała i otoczenie, i duszę jego. Przez to Kyo zamknął się kompletnie w sobie, odizolował od reszty stworzeń zamieszkujących Desperację i wymazał z pragnień chęć pozyskania jakichkolwiek odpowiedzi na męczące go pytania. Nie były warte ceny, jaką płacił za zbliżanie się do rozumnych, pojmujących i postrzegających go jako groźną, niebezpieczną bestię jednostek. Pozostało mu więc odosobnienie czasami przytłaczające i ciszą zalane, i melancholią zatruwające, lecz i uczące go powolutku o przyrodzie naokoło się roztaczającej i pięknie natury wokół niego oddychającej, i wspaniałości krajobrazów przed jego oczyma się roztaczających. Co prawda przenosić musiał się z miejsca na miejsce, ponieważ jego żałosny, haniebny brak kontroli dewastował zakątek za zakątkiem, ale każdy nowy punkt swej wieczystej wycieczki po Desperacji traktował z namaszczeniem i zachwytem, i delikatnością przedziwną dla kogoś o jego wyglądzie, posturze i niszczycielskich mocach.

    ... to i on siebie tak nazywa.

Wrócę, rzemieślnik skamieniały,
pod dach rozległy jasny pogód,
do rzeźb swych - tych, co już się stały,
i tych, co stać się jeszcze mogą.
~Baczyński


Ostatnio zmieniony przez Kyōhen dnia 4/8/2019, 00:04, w całości zmieniany 1 raz
Kyōhen





Kyōhen
GODNOŚĆ :
Kyōhen


Powrót do góry Go down


Kyōhen Empty Re: Kyōhen

Pisanie by Fucker on 3/8/2019, 15:09
Brakuje mi skutków ubocznych jego wyładowań elektrycznych.
Mentalna blokada nie jest mocą związaną z ciałem. Postać musiałaby posiadać artefakt, który umożliwia blokowanie mocy oddziałujących na psychikę, o którym nie wspomniano w karcie. Ponadto trzeba wziąć pod uwagę, że zgodnie z niegdysiejszymi ustaleniami, blokada umysłu też musi posiadać ograniczenia użytkowania (tj. 3 posty użycia, 4 posty przerwy) – nie może wspomagać postaci na stałe.



[You must be registered and logged in to see this image.]
You see this face? This is my face of
NOT GIVING A SHIT.
Fucker





Fucker
Rottweiler     Opętany

Powrót do góry Go down


Kyōhen Empty Re: Kyōhen

Pisanie by Kyōhen on 4/8/2019, 00:08
Sądziłam, że kompletny brak kontroli nad tym jest wystarczającym, solidnym minusem. Dodałam zmęczenie i głód.
Co do blokady... dałam wszczep w czaszce, ale z tymi ograniczeniami użytkowania trochę mi nie pasuje - głównie ze względów fabularnych. Zależy mi na braku możliwości kontaktowania się z nim - nawet telepatycznie. Mogę więc mieć ciągłą odporność na telepatię, a na resztę czasową? Aktywowałaby się wraz z potencjalnym atakiem i zanikała po tych turach, zostawiając go z bólem głowy?
Kyōhen





Kyōhen
GODNOŚĆ :
Kyōhen


Powrót do góry Go down


Kyōhen Empty Re: Kyōhen

Pisanie by Fucker on 10/8/2019, 08:57
No trochę nie jest, bo może tego nie kontrolować, ale jemu się nic z tego powodu nie dzieje. Za to wchodzi na to, że moc oddziałuje na otoczenie i może mu szkodzić.
W tej kwestii raczej nie ma dyskusji. Jeśli pozwolilibyśmy jednej osobie używać artefaktu na stałe, to musielibyśmy pozwalać każdemu, gdyby tylko miał taką ochotę. A to z kolei rozwiązanie takie, że aż żadne. Zresztą też co z tego, że ktoś się z nim skontaktuje telepatycznie, jak to nie oznacza, że będzie czytał mu w myślach? Druga sprawa jest taka, że może równie dobrze nie rozumieć żadnych przekazów, będąc zdziczałym. Także czas trwania i odnowy musi pozostać taki sam dla wszystkich aspektów. Jeszcze jakieś pytania/uwagi?



[You must be registered and logged in to see this image.]
You see this face? This is my face of
NOT GIVING A SHIT.
Fucker





Fucker
Rottweiler     Opętany

Powrót do góry Go down


Kyōhen Empty Re: Kyōhen

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Powrót do góry