Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down


Komisariat Na Obrzeżach - Page 2 Empty Re: Komisariat Na Obrzeżach

Pisanie by Lachlan on 7/8/2019, 13:07
Lachlan, spragniony rozrywki, ochoczo podreptał za właścicielem hotelu. Ogon szurał za nim, wzbijając w powietrze tumany kurzu. Póki co wycieczka do Limbo nie spełniała jego wymagań, które bądź co bądź nie były zbyt wygórowane. Ambicje już z dawno z niego wyborowały. Zostały jedynie trudne do zaspokojenia pragnienia. Głód, pożądanie. Od czasu do czasu też chęć wyrządzenia komuś krzywdy, stałego uszczerbku na zdrowiu. Ciekawe, jak się miewał ten mały szczeniak, zdrajca kociej rodziny. Zdechł w tej cuchnącej piwnicy, a może nadal dychał? Trząsł portkami ze strachu? A może myślał o zemście?
  Gdy stanął tuż przed budynkiem, a jego narząd słuchu uchwycił specyficzny dźwięk, sejf nieomal od razu uleciał z jego pamięci, szczyl z DOGS zresztą też. Powiódł wzrokiem za migoczącym światłem, aczkolwiek wykonując tą czynność zmrużył powieki. Nie zdążył podjąć żadnej konkretnej decyzji, bo oto odezwała się apodyktyczna strona natury jego towarzysza. Zerknął ku niemu, oblizując ślinę z kącika warg.
  —  Tajest, wodzu plemienia wentylatorów! — Zasalutował, a z gardła wydobył się koci pomruk w charakterze śmiechu.  —  Nie zasraj się w gacie, jak coś cię zaatakuje! — krzyknął, gdy sylwetka mężczyzny zaczęła maleć na schodach. Chrypa natychmiast zawładnęła każdym słowem, czyniąc z nich niezrozumiały bełkot.
  Jaguar z uśmiechem od ucha do ucha postanowił sprawdzić pierwsze lepsze pomieszczenie z brzegu, niemniej wpierw rozejrzał się dookoła. Jego wzrok idealnie nadawał się do oględzin ciemnych, pozbawionych jakikolwiek jasności pomieszczeń. Wychwytał nim każdy szczegół, każdą rysę na ścianie, każdy ślad obcego obuwia na posadzce, każdy obiekt wypełniający przestrzeń. Uczynił pewny krok ku nieznanemu z tlącą się w nim iskierką podniecenia.
Lachlan





Lachlan
Oswojony

Powrót do góry Go down


Komisariat Na Obrzeżach - Page 2 Empty Re: Komisariat Na Obrzeżach

Pisanie by Karyuudo on 18/8/2019, 18:19
Kek
Lachlan, Venceslaus | Poziom Trudny
Cel: Broń, amunicja, żywność, składniki lecznicze, schematy.
"Uważajcie, bo mają broń, a nie mają wyjścia."

Powiadają, iż Limbo niebezpiecznym jest miejscem w tym zapomnianym, osnutym głębokimi tajemnicami zakątku; że miasto to o nazwie dawno już pogrzebanej oraz martwej naszpikowane jest ryzykiem i zagrożeniami, i koszmarami swobodnie przemierzającymi opustoszałe ulice; że na terenach tych największym błędem, jaki można popełnić, to obejrzeć się za siebie. Ignorancją jednakże byłaby wiara w to, iż jedynym hazardem możliwym do natknięcia się na tymże antycznym obszarze są potwory wygłodniałe oraz żądne krwi; bestie o pustych żołądkach i ostrych zębiskach, i zakrzywionych, śmiercionośnych szponach; kreatury zmutowane i paskudne, które przez cały swój marny, żałosny żywot poszukują czegoś do pożarcia, do zapełnienia tej wiecznej, przepastnej dziury zalegającej wewnątrz nich. Szepty niespójne i ciche, i poszarpane wymieniane były pomiędzy Podróżnikami wędrującymi przez Desperację - o cieniach i pieśniach, i obłędzie, i szaleństwie i... Bajeczki kolorowe, mity niestworzone i opowiastki dziwami niemożliwymi nacechowane, przez co niewielu z tej malutkiej grupki tych, co od Nomadów o Limbo usłyszeli brali resztę ich słów - o prowiancie i przydatnych rzeczach, i przedmiotach cudem do dzisiaj ocalałych - na poważnie. A jednak nieliczni chwytali się mimo wszystko historyjek tych niby tonący brzytwy, zaraz wybierając się z zapałem oraz gorliwością do metropolii tej na poszukiwanie skarbów pysznych i...

Właściciel Czarnej Melancholii przejął na tę chwilę dowodzenie nad przeprowadzaną na obrzeżach Limba akcją, rozdzielając ich skromną, dwuosobową drużynkę i samemu decydując się zerknąć na ostatnie, słabo oświetlone czymś niezidentyfikowanym z ich obecnej perspektywy piętro. Spacerek do struktury zbudowanej z czerwonej cegły i przyozdobionej popękanymi szybami kuloodpornymi nie zajął im jakoś wiele czasu, toteż stosunkowo prędko oboje poszli w swoje oddzielne strony - Lachlan zostając na osnutym mrokami parterze, podczas gdy Venceslaus wspinając się po schodach prowadzących na wyższe kondygnacje komisariatu. Oswojony - uzbrojony w swój ponadprzeciętny, doskonały do nocnych wypraw wzrok - rozejrzeć mógł się na spokojnie po recepcji na tym poziomie się mieszczącej, zaraz mogąc zauważyć pogruchotane meble, obdrapane ściany, dwie zamknięte cele na tyłach zajmowane przez ubrane w jakieś trudne do zidentyfikowania ubrania kościotrupy, jak również liczne ślady po niewątpliwie ostrych pazurach, których szczególnie gęsto było przy zatrzaśniętych, stalowych drzwiach znajdujących się po lewej stronie recepcji. W pewnym momencie podczas szlajania się po tymże zakurzonym, brudnym pomieszczeniu, Lachlan wychwycić mógł kątem oka leciuteńki, blady błysk czerwieni. Jeśli spojrzy w tamtą stronę, to dane mu będzie dojrzeć to, jak ślepia jednego z dwunastu, przyodzianych szkieletów - po sześciu na każdą celę - rozjarzyły się czerwienią tak, jak gdyby wewnątrz nich rozpalono nagle i bez uprzedzenia węgielki. Zjawisko to nie trwało długo, a sekundą ulotną i zwiewną, i spomiędzy palców umykającą.

Venceslaus, tymczasem, przemierzał dzielnie zdumiewająco stabilnie, nieskrzypiące w panującej naokoło ciszy stopnie, bez wahania omijając pierwsze, zalane ciemnościami piętro i bez większych problemów docierając na drugie. Tam przywitał go smętny, skąpany w półmroku korytarz z drzwiami prowadzącymi do biur zdewastowanych i zrujnowanych, jak również z łazienką oraz malutką kuchnią położonymi na jego końcu. Światełko, jakie widział z zewnątrz było właśnie w kuchni, a blask jego przelewał się delikatnie przez jej próg i rozświetlał nieznacznie korytarz, który w innym wypadku opanowany byłby przez czerń upartą oraz lepką. Jeżeli mężczyzna postąpi krok naprzód, to usłyszy szloch krótki i jakby w połowie urwany, a z następnym krokiem chichot dźwięczny i również ucięty - odgłosy te, tak jak gong znikąd i zewsząd dochodzące, przeplatać będą się ze sobą z każdym postawionym ku kuchni krokiem, odgrywając w uszach Dezertera melodię groteskową i dziwnie zgraną, harmonijną, ułożoną. Mijane pomieszczenia biurowe były w większości puste, jeśli nie liczyć potrzaskanych i zniszczonych mebli, chociaż w jednym z nich - ostatnim przed celem Venceslausa - na ścianie wisiał nietknięty, włożony w prostą ramkę obraz przedstawiający piękną kobietę o uroczym uśmiechu, błękitnych oczach, jasnej skórze, ślicznym licu i blond włosach zaplecionych w warkocz. Uwagę mógł przykuć fakt, iż postać na malowidłu była naga, zasłaniając strategiczne, imponujące punkty smukłymi, zadbanymi dłońmi. Drzwi do łazienki były obecnie zamknięte, tych do kuchni brakowało - została tylko framuga, po której przekroczeniu wchodziło się do pokoju wyłożonego popękanymi, nadgryzionymi kafelkami. Na ścianie wisiały, o dziwo, szafki poharatane, acz całe, pod nimi umieszczone były w blacie lub na nim niedziałające już sprzęty - piec elektryczny, mała lodówka, mikrofalówka, czajnik, zlew - podczas gdy pod oknem sterczała rozszarpana, kompletnie niepasująca tu kanapa. A na oparciu tejże szarawej, niewyglądającej na wygodną sofy siedział świetlik rozjarzony niby stara, bliska przepalenia żarówka.

... przepadając.

(Dodatkowe) Informacje:
  • Warunki: ciepło (około 16 stopni), lekki wiatr, słońce za horyzontem schowane.


Komisariat Na Obrzeżach - Page 2 Q7e14lB


MGowy temat - Jeśli prowadzę Ci misję, warto się z nim zaznajomić.

Pst, don't look inside!
Spoiler:
Komisariat Na Obrzeżach - Page 2 Sdwb9Gs
Karyuudo





Karyuudo
Dezerter
GODNOŚĆ :
Karyuudo


Powrót do góry Go down


Komisariat Na Obrzeżach - Page 2 Empty Re: Komisariat Na Obrzeżach

Pisanie by Venceslaus on 19/8/2019, 11:28
Nijak skomentował wypowiedź Lachlana, raczej skupił się na tym, aby w tym mroku z mniejszym bądź większym trudem znaleźć schody, które poprowadzą go na górę. Okazało się, że to zadanie nie było aż tak trudne — miał wrażenie, że one same na niego wpadły. Bez większego zastanowienia udał się na górę, na swoich plecach poprawiając jego broń, Orion Sniper, aby było mu nieco wygodniej ją nieść. To samo zrobił z torbą na ramieniu, która póki co była pusta i to doprowadzało go do lekkiego niesmaku. Mimo wszystko spróbował dać jeszcze szanse temu miejscu, a gdy pokonał tych kilkanaście stopni, mrok nie dokuczał mu już tak samo jak wcześniej — delikatne źródło świata, które dochodziło z kuchni zdecydowanie mu w tym pomagało. Zawsze miał przy sobie małą latarkę, której póki co nie chciał jeszcze użyć. Jeśli rzeczywiście będzie taka konieczność, wyciągnie ją ze swojej kieszeni.
W pierwszej chwili skupił się na otoczeniu, choć specyficzne odgłosy, które dochodzi zewsząd, z każdym możliwym postawionym krokiem zdecydowanie mogły mu w tym utrudniać lub zwyczajnie zniechęcić do dalszych poszukiwań. Niejedną osobę z pewnością przeszłyby ciarki przed tak różnorodnością niezidentyfikowanych emocji — od cichego, ale wyraźnego szlochu, po czysty, trochę niecodzienny śmiech, które wprost idealnie potrafiły się ze sobą synchronizować. Jednak nie Venceslaus'a. Co najwyżej jawne zainteresowanie mogłoby przesądzić o tym, że kuchnia będzie jednym z pierwszych miejsc, które odwiedzi na tutejszym piętrze. Rzucając kątem oka na biura, które w żaden sposób nie zachęcały do tego, aby na razie je odwiedzić, pozwolił sobie dłużej zawiesić oko na tym, w którym był powieszony obraz. Postać rzeczywiście była urokliwa, ale to nie ona spowodowała zainteresowanie mężczyzny. Podszedł do niego i bez większego zastanowienia zdjął go, o ile było to w ogóle możliwe. Był ciekaw, czy za tym ogromnym obrazem mogło się coś kryć — jakaś wyrwa albo kolejny sejf, tym razem w ścianie, który mógłby skrywać całkiem interesujące rzeczy o bogatej wartości. Na to właśnie liczył. Jeśli jednak przywitała go goła ściana, obejrzał raz jeszcze obraz, tym razem od tyłu, sprawdzając, czy to właśnie nie była skrytka na jakieś drobne narkotyki, które chciał znaleźć. Dopiero po tej czynności udał się do pomieszczenia, które interesowało go od momentu, w którym znaleźli się przed tajemniczym komisariatem — do kuchni. O dziwo jego stan był całkiem całkiem jak na lata, które zdążyło przetrwać to miejsce. Było pełno szafek, w którym śmiało mógł buszować, a także sprzęty, którymi mógłby się pocieszyć, gdyby nie znalazł nic wartościowego. Mimo wszystko jego największą uwagę przykuło źródło światła, które oświetlało całe pomieszczenie, łącznie z korytarzem. Było ono na kanapie, które absolutnie nie pasowało do całego wystroju. Nie zamierzał jednak podchodzić do świetlika — nie chciał go spłoszyć, a też do końca nie wiedział, czym tak naprawdę był. Nie był wstanie czuć lęku przed nieznanym, także irytujące odgłosy nie były wstanie go spłoszyć, więc póki to stworzenie na swój sposób jest dla niego pożyteczne, nie zamierzał z nim nic robić. W zamian zajął się szafkami, jeśli w międzyczasie nic ani nikt nie rozproszy jego uwagi. Był czujny, dlatego gdyby usłyszał jakiś najmniejszy szmer, prawdopodobnie poszedłby to sprawdzić, dbając przy tym o swoje bezpieczeństwo.
Venceslaus





Venceslaus
Dezerter
GODNOŚĆ :
Venceslaus Patterson.


Powrót do góry Go down


Komisariat Na Obrzeżach - Page 2 Empty Re: Komisariat Na Obrzeżach

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry