Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down

Letni event na Virusie!  - Page 3 Empty Re: Letni event na Virusie! Pisanie on 17.08.19 3:38
1. Prawie miesiąc zwłoki.
2. Polecanko.
3. Cadoc
4. Japonia. Nie widzę, żeby pochodziła z innego kraju, skoro ją stworzyłam, żeby pasowała do M3. Aczkolwiek myślę, że chętnie by się wyprowadziła z kraju, jako iż bardzo jej na rękę, by spalić za sobą mosty z rodzinnego miasta/kraju. Wybrałaby któryś ze Stanów, urzeczona ideą nowych możliwości.
5. Meme, mój pierwszy ever!
6. Insanity i Psychosis
7. Załamanie nerwowe plus klasyczny rekwizyt komediowy? Idealne połączenie!
8.
I wąż jabłkiem ją skusił:
Bat obudził się z gigantycznym kacem oraz czyjąś ręką na swoim brzuchu. Beknął przeciągle i mało przystojnie, czym sprawił, że kobieta leżąca obok obróciła się z pomrukiem na drugi bok. Mężczyzna wyślizgnął się z legowiska, którym było kilka szmat ułożonych na podłodze i ziewając wyszedł z pokoju. Jako iż pamięć srogo go zawodziła, nie miał pojęcia gdzie nocą go poniosło i jakim cudem w ogóle znalazł schronienie. Na korytarzu ujrzał framugi bez drzwi do innych, podobnie małych i nie umeblowanych pokoi oraz schody, prowadzące na dół. Wiedziony ciekawością zszedł na parter, gdzie okazało się, że przenocował w jakiejś mało eleganckiej karczmie. Było rano, a więc jeszcze za wcześnie na klientów, ale pomimo tego zastał tam sprzątającą dziewczynę i starszego mężczyznę, myjącego szklanki.
Zaczęło się od dziewczyny. Podeszła, nazwała go parszywym draniem i spoliczkowała.
Następny był mężczyzna, jej ojciec, jak się okazało. Najpierw dostał sierpowego za obmacywanie córki poprzedniej nocy, potem następny sierpowy za złamanie jej serduszka, a następne trzy ciosy za nieopłacenie pokoju.
Na koniec mało delikatnie wyrzucono go z karczmy wprost na błoto. Bo oczywiście, z jego szczęściem, padało. Dopiero znalazłszy się na zewnątrz poczuł nieprzyjemny chłód i uświadomił sobie, że zgubił swoją koszulę i w związku z tym od pasa w górę był nagi. Cóż, z samymi portkami i tak był bogatszy niż przez większość czasu!
Nie uszedł daleko uliczkami slumsów nim wpakował się w kolejne tarapaty. Spotkał bowiem chłopca, który miał ludzkie ciało, ale głowę psa. Bat nie omieszkał wytknąć mu jak paskudnie to wygląda. Chłopak, o dziwo o wątłej budowie, gdy całkiem się przemienił, okazał się być ogrem rodem z piekła. Bat nieźle się nabiegał, by mu uciec, co mu bardzo popsuło humor. Nie lubił biegać.
Ukradł komuś królika. Zjadł królika. Zaczepił jakąś kobietę, ale ta pogroziła mu swoim tasakiem. Tasakiem, kurde!
Kolejną noc spędził, jako wąż, wijąc się, wijąc, wijąc i wijąc.
9.
Najdroższa Heihachiro Seiji:
Wiem, że list ten jest dla Ciebie zaskoczeniem. Nigdy słowem się nie zdradziłam, ani nigdy nie ujrzałaś mnie, lecz wiedz, uczucie moje jest najszczersze!
Marzą mi się takie noce, gdy tylko we dwie jesteśmy na łące uroczej i pozwalasz mi się objąć i tańczymy tak, za muzykę mając jedynie szum wiatru i uderzenia naszych serc. Przepraszam, mojego serca.
Marzą mi się dnie takie, kiedy chłodny dotyk twojej syntetycznej skóry mrozi mnie na wskroś. Dreszczy przy tobie nigdy nie będzie mi dość. Węże zawsze gnają ku ciepłu, lecz ja jestem gotowa na poświęcenia - jedynie miłość do ciebie wystarczy mi do życia. Precz z ciepłem, precz z jedzeniem. Chcę tylko Ciebie.
Marzą mi się chwile takie, gdy ja śpię, a ty obserwujesz mnie zielonymi szklankami. W zamian obiecać Ci mogę, prądu nigdy nie użyję, ze strachu, iż wprawi Cię w fabryczny reset i całkiem zapomnisz o moich amorach.
Marzy mi się wizja twoich szczupłych palców na aparacie. Naszyjnik piękny założę i nic więcej. No dalej, fotografuj mnie, jak swoje francuskie dziewczęta.
10. Frankenstein - A New Musical - Amen dla Atashiego - Bo go rozczłonkowano, ubito i pozszywano z powrotem do kupy.
11. Avatar dla Hachirō. Rude włosy, niebieskie oczy... Myślę, że strzeliłam w dziesiątkę!
12. Wątek z Taiyo.


BONUS*:
16/08 | 17/08 | 18/08 | 19/08 | 20/08 | 21/08 | 22/08 | 23/08 | 24/08 | 25/08 | 26/08 | 27/08 | 28/08 | 29/08 | 30/08 | 31/08 | 01/09 | 02/09 | 03/09 | 04/09 | 05/09 | 6/9 | 07/09 | 08/09 | 13/09 | 14/09 | 15/09 | 16/09 | 17/09
*Moja strefa czasowa jest inna niż w Polsce, więc wybaczcie, jeśli wam pokażą się inne dni, bo zazwyczaj postuję o późnej porze.


Ostatnio zmieniony przez Batsheba dnia 17.09.19 4:40, w całości zmieniany 21 razy
                                         
Batsheba
Poziom E
Batsheba
Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Batsheba


Powrót do góry Go down

Letni event na Virusie!  - Page 3 Empty Re: Letni event na Virusie! Pisanie on 25.08.19 10:49
1. Zaliczone (uznajmy, że liczy się po tej ponad miesięcznej przerwie).
2. Zaliczone.
3. Zaliczone.
4. Przez moment zastanawiałem się nad Japonią ze względu na pracowitość i zdystansowanie Jude'a, ale ostatecznie myślę, że USA najbardziej by do niego pasowało. Ze względu na łatwy dostęp do broni chociażby, dodatkowo USA wydaje mi się miejscem, gdzie Jude mógłby się najlepiej rozwinąć (nałóg, szemrane interesy, USA jest też dobrze rozwinięte, więc otwiera wiele możliwości).
5. Zaliczone.
6. Zaliczone.
7. Zaliczone.
8.
Dzień z życia Judiny:
Każdego poranka budzona przez znienawidzony budzik. Przeciąga się wówczas, półsennie poprawia koszulkę nocną, by zasłonić uciekające z niej piersi, po czym wstaje i mechanicznie idzie zrobić sobie śniadanie. Coś zdrowego, sałatka i sok. Do tego czyta gazetę, nie jakieś tam najnowsze trendy mody czy gwiazdki w mediach, raczej to, co dzieje się obecnie w mieście. Idzie do łazienki i próbuje uporać się z bałaganem na głowie - rozplątanie przydługich kudłów nie jest proste, łatwo jej się kołtunią. Krzywi się więc, kiedy pociąga za pasmo, a później próbuje ułożyć włosy tak, by wyglądały po ludzku. Ostatecznie odgarnia je i zawiązuje w kucyk. Myje twarz na szybko wodą i idzie ubrać się w coś luźnego. Typowa z niej chłopczyca. Na uczelni każdego napalonego adoratora odstrasza lodowatym spojrzeniem, nie pozwala nikomu na danie sobie forów, chociażby przy przenoszeniu ciężkich rzeczy, ani nie uważa się za gorszą od płci przeciwnej. Po całym dniu zajęć nie widzi potrzeby użycia dezodorantu, ale hej, umyje się w mieszkaniu. Więc gdy do niego wraca, skacze pod prysznic, później wyciąga piwo z lodówki i odpala sobie jakąś gierkę na lapku, w którą gra przez większość nocy. Grubo po północy przebiera się i pada na łóżko, zasypiając.
9.
List miłosny do Havoca:

Nie licz na miłosne porównania i romantyzm z mojej strony, jasne? Nie potrafię opisać tego, co czuję, więc jak mogę z tym kombinować tak, by brzmiało to poetycko? Nie śpię po nocach. Nie mam ochoty jeść. Nie mogę skupić się na kolokwiach. Myślę wciąż o Tobie, Havocu. Mimo że dzieli nas różnica wieku, zawsze szukam Twoich oczu. Idealnie niebieskich oczu. Mamy podobną ekspresję twarzy. Czy raczej jesteśmy jej pozbawieni, to element, który nas łączy, zapewne nie jedyny. Gdybyś był trochę lżejszy albo gdybym więcej ćwiczył na siłowni, mógłbym nosić Cię na rękach. Chciałbym to robić. I dać Ci cały świat, nawet jeśli zamyka się on w murach M-3. Nie, wszystko, co poza nim również.
Powinienem skończyć te wypociny... prawdopodobnie i tak je wyśmiejesz.
Jude
10. Zaliczone (dla Mengele).
11. Zaliczone (dla REMa).
12. W trakcie (5/5).
13. W trakcie (5/5).
14.
Wymordowany Jude:
Marzył o dniu, w którym jego oczy nigdy by się nie otworzyły. Dlatego kiedy skonfrontował zmęczony wzrok z sypiącym się sufitem, a następnie oknem zabitymi dechami, wiedział już, że jedynie śnił o swoim poprzednim życiu. Zarażenie wirusem X przewróciło jego życie do góry nogami. Cierpiał podczas przemiany, nie rozumiał, co dzieje się z jego organizmem, uciekł z M-3 i skrył się na piekielnej Desperacji. Każdy dzień był walką o przetrwanie, codziennie uczył się, jak bardzo nie można nikomu ufać i że bez odpowiednich umiejętności nie przetrwa nawet kilku dni. Został pustelnikiem. Oddalił się od wszelkich zbiorowisk mutantów i zaszył się w opuszczonej chatce. Wodę zbierał z deszczówki, czasami ryzykował spożyciem ze zbiornika, pożywienie zdobywał polując na najbardziej normalnie wyglądające stworzenia. Większość czasu spędzał wśród swoich czterech ścian, czytając książki, jakie zdołał ukraść z miasta bądź ćwicząc do upadłego, by znów zapaść w błogi sen. Wizja śmierci kusiła i kusiła, ale opór stawiał jej strach. Co to było za życie? Wegetowanie niczym roślina, bez celu czy przyjemności...
15. Zaliczone.
16. Zaliczone.
17. W trakcie (3/5).

Bonusy: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16.


Ostatnio zmieniony przez Jude dnia 13.09.19 12:36, w całości zmieniany 16 razy
                                         
Jude
Ochotnik
Jude
Ochotnik
 
 
 

GODNOŚĆ :
Justin to imię znienawidzone, Matthew nieużywane, a nazwisko Carter źle kojarzone.


Powrót do góry Go down

Letni event na Virusie!  - Page 3 Empty Re: Letni event na Virusie! Pisanie on 26.08.19 23:06
UWAGA! Event jest wydłużony do 28.09.2019. Bawcie się dobrze



"I know that you like big tits, but won't a big cock also do?"

Letni event na Virusie!  - Page 3 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo2_500
"Go to Hell!"
Oh honey, where do you think I came from?
Letni event na Virusie!  - Page 3 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo4_500
Spoiler:
                                         
Jinx
Mastiff     Poziom E
Jinx
Mastiff     Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Servant of Evil


Powrót do góry Go down

Letni event na Virusie!  - Page 3 Empty Re: Letni event na Virusie! Pisanie on 31.08.19 16:56
1. Zrobione
2. Zrobione
3. Liriell
4. Z jakiegoś kraju brytyjskiego (najlepiej ciepłego), w końcu Liam jest rodowitym Amerykaninem, przynajmniej wtedy kiedy ona istniała.
5. Zrobione
6. Zrobione
7. Zrobione
8.
Zadanie drugiej płci:
Lia tego dnia nie czuła się zbyt dobrze. Zacznijmy od tego, że od samego rana napadały na nią, jeden po drugim jakieś bliżej niezidentyfikowane bóle głowy, przez co była jeszcze bardziej zrzędliwa niż zwykle. Trzeba było jednak najpierw o siebie zadbać, a potem mogła szukać pomocy. Kaskada brązowych loków opadła na jej prawe ramię i pozostała w podobnym składzie aż do końca dnia. Krokodylica z pieczołowitością dbała o swój wygląd na tyle na ile pozwalały jej warunki w których się znajdowała. Nic dziwnego, że większość psów to była faceci, bo im warunki skrajnie upodlone, pod ziemią z dala od światła, w tej duchocie i smrodzie niesprzątanych śmieci - odpowiadały każdemu desperatowi jakiego spotkała na tych nieprzyjaznych terenach. A potem się dziwili, czemu jeden z drugim to alkoholik, popada w depresję, albo gorzej, zaczyna być dumny z obecnego stanu rzeczy.
Lia westchnęła. Zdolność do nadmiernego rozmyślania była chyba wspólną cechą wszystkich kobiet. Zabrała swoje pośladki z łóżeczka, wstała, otrzepała się kilkakrotnie i założyła na siebie odpowiednie ciuchy tak, żeby przypadkiem jej kobiece atrybuty nikogo nie zachęcały do reprodukcji. A potem najzwyczajniej w świecie przysiadała przez wejściem do kryjówki, ciesząc się południowym słońcem, świeżym powietrzem i kolejnym dniem spędzonym na obserwacji terenów. W końcu, życie charta pełne było niebezpieczeństw.
9.
List miłosny:

Nier,
Mówią, że facet to świnia, ale w twoim przypadku byłoby to konkretne niedomówienie. Wiem, że twój kaprawy ryj jest jedynie odzwierciedleniem twojej poskręcanej duszy i przykre jest to, że twoja matka nie postanowiła dokonać aborcji wieszakiem, jak to się powinno robić w cywilizowanym kraju. Mimo wszystko nie potrafię przestać o tobie myśleć. Ta niedogodność wwierca się w moją duszę robiąc dziury nie do zakrycia dlatego też postanowiłem, że czas najwyższy zrobić użytek z twojego popierdolonego charakteru i te dziury nim wypełnić. Marzę o tym, żeby zawiesić swoje wargi na twoich bliznach.
Twój oddany na zawsze Liam
10. Laz, trepie, to jest piosenka z dedykacją dla ciebie <3
11. Dla ciebie avatar Modliszko
12.


Ostatnio zmieniony przez Liam ♥ dnia 02.09.19 12:53, w całości zmieniany 3 razy



Welcome to the wild, no heroes and villains
Welcome to the war we've only begun

Pick up your weapon and face it
There's blood on the crown go and take it


Letni event na Virusie!  - Page 3 CWofay2

O krokodylach różańcowych l Głos

                                         
Liam ♥
Chart     Poziom E
Liam ♥
Chart     Poziom E
 
 
 


Powrót do góry Go down

Letni event na Virusie!  - Page 3 Empty Re: Letni event na Virusie! Pisanie on 31.08.19 21:34
1. Zrobione
2. Zrobione
3. Zrobione -> Po prawej od Hunda jest Hachiro i takie cosie wyszło.
4.
Zrobione:
Biorąc pod uwagę okoliczności, że Insanity jest skomplikowana pod względem osobowości, a jak dobrze wszyscy wiemy - Rosja to stan umysłu. Pasowałaby tam idealnie ze względu na kilka aspektów z nią dotyczące. Lubi alkohol, bawić się w biednym stylu, a nawet żyć skromnie. Oczywiście wszystko to jest przerysowane, ale jakoś czuje, że właśnie ten kraj idealnie do niej by pasował.
5. Zrobione
6. Zrobione
7. Zrobione
8.
Zrobione -> Dzień Gnollki:
    Pokraczna istota leżała na brudnym materacu w siedzibie gangu DOGS. Wszystko wskazywało, że mógł być to zwykły poranek, który skończyłby się pewnie tragicznie w skutek. Jak to zwykle bywało w życiu Gnollki. Nienawidziła wszystkich przebywających w jej pobliżu, wszystko co ją otaczało i co mogła dostrzec swym wzrokiem. Jednak dla psiaków robiła wielki wyjątek.
    Wysoka maszkara wstała leniwie, przeciągając i głośno ziewając. Nie dbale rękoma przeczesała swoje długi włosy o różowym zabarwieniu z widocznymi ciemnymi plamami. Ubrała na siebie byle jaki łach i następnie wyszła ze swojej norki, nie przejmując się swoim wyglądem. Nie była wzorem piękności wśród wymordowanych, nawet nie można było ją określić mianem tej przeciętnej. Była niczym klasyczna Helga z Niemiec z tą różnicą, że wiecznie wkurzoną z chęcią obicia czyjeś twarzy i tego właśnie potrzebowała w tej chwili. Kogoś sprać na kwaśne jabłko, a potem ograbić z wartościowych rzeczy.
    Dlatego też wyszła z siedziby na wielkie polowanie. Wychodząc poczuła nosem zapach zepsutego powietrza, który to otaczał Desperację, ale to nie przeszkadzało wymordowanej. Przyzwyczaiła się do tego wszystkie po tysiącleciu żywota. Co prawda wolała poprzedni świat, który był o niebo lepszy. Niby tęskniła za normalną cywilizacją, ale była zadowolona z bycia panią swego losu.
9.
Zrobione -> Liścik dla Konpaja:
Kirai.
Doszły mnie słuchy, że wiecznie chodzisz taki zmarnowany i nigdy najedzony. Słuchaj, zdaje sobie sprawę, że mnie nie znasz i pewnie na widok kobiety, uciekałbyś na drugi kraniec świata, ale... dla Ciebie mogłabym się zmienić. Tak całkowicie! Podałabym Ci pyszniutkiego człowieka prosto z tej kopuły, świeżo upolowanego i upieczonego. Jak się ze mną spotkasz w XX o godzinie YY, wtedy rozpoczniemy małe polowanko i najemy się po wszech czasy. A jak wiemy to od żołądka po serce.

Czekam cieplutko, Twoja roślinka Mai.
10. Zrobione -> Po lewej od Insanity jest Ian.
11. Zrobione -> Avatar dla Kaku bo jest szósta w pozycji od Insanity.


Ostatnio zmieniony przez Insanity dnia 03.09.19 10:53, w całości zmieniany 6 razy


Letni event na Virusie!  - Page 3 1Xn7uKY
|| Mai [#9c9748] || Enma [#9c5048] ||
                                         
Insanity
Wierna     Opętana
Insanity
Wierna     Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Mai „Insanity” Miyahira


Powrót do góry Go down

Letni event na Virusie!  - Page 3 Empty Re: Letni event na Virusie! Pisanie on 02.09.19 17:24
1. Zrobione
2. Zrobione
3. Reoone (chociaż artefakt ze smakołykami w wersji chibi to lody, apparently)
4. Myślę, że Rem byłby Amerykaninem, jest zbyt roztrzepany jak na rodowitego Japończyka, jest za to bardzo otwarty wobec ludzi. I albo świetnie prosperowałby ze swoją fotograficzną pamięcią, albo trafiłby do więzienia, kiedy przez jego roztrzepanie zwaliłaby się na niego masa pozwów za malpractice.
5. Zrobione
                                         
REM
Ochotnik
REM
Ochotnik
 
 
 

GODNOŚĆ :
Reiji Moriyama


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

 
Nie możesz odpowiadać w tematach