Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down


Letni event na Virusie!  Empty Letni event na Virusie!

Pisanie by Nathair on Sob Cze 01, 2019 2:07 am



Letni event na Virusie!  SSDYgSN
WAKACJE! No, prawie. Nie zmienia to faktu, że wakacje zbliżają się dużymi krokami, i na Virusa zajrzały nieco wcześniej. A wraz z wakacjami przybył nowy event, w którym może wziąć udział każdy spragniony poszukiwacz przygód!


Event:

Letni event składa się z 30 zadań do wykonania. Każde wykonane zadanie jest nagradzane, tak więc bez znaczenia ile wykonasz zadań - na pewno nie zostaniesz z niczym! Im więcej wykonanych zadań, tym lepsze są nagrody, dlatego warto je robić, zwłaszcza, że niektóre pokrywają się z waszymi codziennymi czynnościami.

Zasady:

- W evencie może wziąć udział każdy użytkownik, który ma zaakceptowaną min. jedną kartę postaci.
- Event będzie trwał aż 3 miesiące. Zaczyna się od 01.06 a kończy się 01.09 o godz. 20.00
- Zadania trzeba wykonywać po kolei, czyli nie ma możliwości przeskakiwania.
- Żeby nie robić bałaganu, każdy chętny do wzięcia udziału w evencie wrzuca posta, w którym będzie prowadził spis wykonanych zadań.
- Zadania można wykonywać różnymi postaciami, tak samo nagrody można rozdawać między wybranymi przez siebie postaciami.

Zadania:
Spoiler:

1. Napisz posta tam, gdzie najdłużej zwlekasz.
Nagroda: 5PF
2. Poleć utwór w tym temacie (opisz krótko swój wybór).
Nagroda: RDZAWOPŁATEK
3. Stwórz chibi KLIK na podstawie postaci, która znajduje się po twojej prawej w ostatnio zalogowanych.
Nagroda: Darmowa przejściówka między lokacjami
4. Opisz krótko z jakiego kraju pochodziłaby twoja postać, gdyby żyła współcześnie?
Nagroda: 10PF
5. Stwórz virusowego mema KLIK
Nagroda: x3 KOSMATEK
6. Wbij komuś na fabułę, bez zapowiedzi.
Nagroda: ODTRUTKA NA ŁUSKOWICĘ
7. Niech twoja postać poślizgnie się na skórce od banana na dowolnej fabule.
Nagroda: 15 PF
8. Opisz dzień z życia twojej postaci, jakby była innej płci.
Nagroda: SENOBIOTYK
9. Napisz list miłosny do postaci, która zajmuje 10 pozycję od twojej w ostatnio zalogowanych.
Nagroda: jednorazowy artefakt umożliwiający wytwarzanie i kontrolę wody przez 3 posty.
10. Wybierz piosenkę dla postaci po twojej lewej w ostatnio zalogowanych.
Nagroda: Zwolnienie z choroby
11. Zrób avatar dla postaci, która zajmuje 6 pozycję od ciebie w ostatnio zalogowanych.
Nagroda: jednorazowy artefakt umożliwiający wytworzenie i kontrolę ognia przez 3 posty.
12. Napisz wątek z postacią, z którą nigdy wcześniej nie pisałeś.
Nagroda: 20PF
13. Przeprowadź fabułę z postacią zajmującą 8 pozycję od ciebie w ostatnio zalogowanych (jeżeli nie jest to możliwe ze względu na rasę/organizację, może to być wątek alternatywny)
Nagroda: jednorazowy artefakt umożliwiający wytworzenie i kontrolę elektryczności przez 3 posty.
14. Opisz dzień z życia twojej postaci, jakby była innej rasy.
Nagroda: jednorazowy artefakt umożliwiający wytworzenie i kontrolę wiatry przez 3 posty.
15. Oceń osobę powyżej KLIK
Nagroda: KROMSTAK
16. Opisz którą organizację najbardziej lubisz wTYM temacie.
Nagroda: dowolna umiejętność z poziomu A.
17. Napisz wątek alternatywny w świecie Disneya.
Nagroda: ATAIWA
18. Zaproś na randkę postać na 15 pozycji od ciebie w ostatnio zalogowanych, i napiszcie o tym wątek alternatywny.
Nagroda: 25PF
19. Opisz dzień z życia twojej postaci, kiedy była małym dzieckiem.
Nagroda: Dowolny artefakt/technologia/bestia z poziomu łatwego.
20. Opisz jako zwierzę postać osoby na 7 pozycji od ciebie w ostatnio zalogowanych.
Nagroda: ŚCIERWOMAŚĆ
21. Jaka jest twoja ulubiona postać, którą piszesz i dlaczego?
Nagroda: 30PF
22. Ugotuj coś na fabule i nakarm tym kogoś.
Nagroda: Dowolny lek z poziomu średniego
23. Daj komuś w mordę na fabule/pocałuj kogoś na fabule.
Nagroda: 35PF
24. Opisz w TYM temacie 5 wybranych przez ciebie postaci (innych użytkowników) i napisz co w nich lubisz/co podoba ci się w ich prowadzeniu.
Nagroda: Dowolny składnik z poziomu trudnego
25. Narysuj dowolną techniką postać osoby znajdującej się dwie pozycje od ciebie w ostatnio zalogowanych (żeby każdy miał równe szanse - narysuj TUTAJ
Nagroda: 40 PF
26. Przeprowadź fabułę w innej lokacji, niż mieszka twoja postać.
Nagroda: dwie darmowe przejściówki przez lokacje
27. Wymyśl lokację do dowolnego subforum i opisz ją (+daj obrazek). Po najciekawsze zgłosimy się przy ogarnianiu tematów.
Nagroda: dowolna umiejętność z poziomu B
28. Napisz w TYM po 5 zaobserwowanych ciekawostek na temat postaci po twojej prawej i lewej w ostatnio zalogowanych.
Nagroda: 50PF
29. Opisz najstraszniejszą historię, jaka cię spotkała w TYM temacie
Nagroda: dowolna bestia/artefakt/technologia z poziomu średniego
30. Zrób cosplay swojej postaci (amatorski, nie trzeba pokazywać twarzy etc.)
Nagroda: dowolna moc/artefakt wymyślona przez ciebie

+ BONUS
Klikaj każdego dnia w TYM temacie. Za każde kliknięcie jest 1PF.


EDIT: żeby wam ułatwić nieco zadania, żeby zaliczyć zadanie z fabułą, wystarczy napisać 5 kolejek, żeby je zaliczyć (a fabułę dokończyć w innym czasie) c:








Even if I just imagine, darkness falls in time
These aligned streets are so deep
I forgot how I even got here in the first place


Nathair





Nathair
Anioł Stróż
GODNOŚĆ :
Nathair Colin Heather, pierwszy tego imienia, zrodzony z burzy, król Edenu i Desperacji.


Powrót do góry Go down


Letni event na Virusie!  Empty Re: Letni event na Virusie!

Pisanie by Kruk on Sob Cze 01, 2019 3:07 am
Zgłaszam się zwarty i gotowy do wykonywania zadań


1. Zaliczone
2. Zaliczone
3.Kyōryū
4. Kruk prawdopodobnie pochodziłby z Anglii, ponieważ jego wygląd i strój kojarzy mi się właśnie z tym krajem. Czyny godne gentelmana, których również najczęściej przypisuję do Anglii.
5.Z życia wzięte
6.KLIK!
7.KLIK!
8.
SEX CHANGE:


Jeden dzień z życia Kruczki!

Letni event na Virusie!  95491aacc0287baa2e83c6634274bc65

W takim razie Kruczka, bo tak właśnie teraz będę nazywał swoją postać, wstała dzisiaj jak zwykle niedługo po wschodzie słońca. Kurde gdyby jednak była mężczyzną mogłaby sobie trochę dłużej pochrapać, a tak to trzeba wstać bladym świtem i iść do łazienki by zmienić swoje zaspane lico od nowa w dzieło sztuki, którego nie powstydziłby się Leonardo DaVinci. Gdy tylko skończy "renowację kamienicy" może wynurzyć się z domu i iść na długi spacer po Desperacji. Uwielbia je, są dla niej odskocznią od codziennego życia Łowcy, które coraz bardziej staje się dla niej nudne i monotonne. Dzisiejszego dnia jednak mogła od tego wszystkiego odpocząć, więc udała się do jednego z trochę mniej obskurnych barów po to by napić się swojej ulubionej orzechowej whisky z mlekiem i lodem. Tak, właśnie w tym jednym jedynym miejscu specjalnie dla niej serwują takowe trunki. Była bowiem w tym miejscu uwielbiana za swoje skore tańce na stole do muzyki na żywo, czy też do picia na umór i zostawiania bardzo sowitych wynagrodzeń i napiwków. Cóż zdarzyło się również, że ocaliła tyłek właściciela speluny przed gangsterami chcącymi pobrać haracz. O takie normalne życie normalnej kobiety - strzelanie, zabijanie, picie i igraszki erotyczno-sexualne. Gdy tylko Kruczka wyszła z baru w stanie świadczącym na duże spożycie alkoholu skierowała się do swojego domu, lecz nie było jej dane wrócić tam bez żadnej przygody, oj nie. Gdy tylko popełniła kilka kroków przed siebie ktoś zaszedł ją od tyłu i uderzył czymś tępym w tył głowy. Nasza bohaterka zemdlała.

Czy to już koniec Kruczki? Czy napastnik zbyt się napalił gdy widział ją tańczącą na stole i postanowił zabrać ze sobą? A może to ktoś z rodziny/przyjaciół jednej z jej ofiar?... TO BE CONTINUED (MAYBE)
9.
Nightingale to list miłosny dla ciebie! Proszę nie śmiej się za głośno XD:

Czym jest miłość? Takie mam pytanie
Czy to o więcej twojego dotyku błaganie?
A może na twoją obecność nieustanne czekanie?
Szybsze bicie serca na każde twoje wezwanie?

Mam wrażenie, że miłość to jedynie marzenie
Marzenie o jedynym Aniele
choć wśród ludzi ukrywa się ich tak wiele
Asami chce usłyszeć twojego głosu brzmienie
Chce by pieściły me zmysły twoje słowa
Chce byś zaakceptowała moje uczucie
Bądź gwiazdą w mojego serca debiucie
Chce by czynami była poparta mowa

Pokazać ci chce jak bardzo kocham cie
Oddam ci siebie, spawie że będzie ci jak w niebie


Asami jesteś piękna jak łąka usłana kwiatami, przyjmij moje uczucie, mimo że nie znamy się za bardzo to zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Uwierz w moje słowa, ponieważ płyną prosto z serca, które jeszcze do niedawna było twarde jak skała, a ty jak za pomocą magi sprawiłaś, że znowu jest gorące. Daj mi to czego pragnie moje serce, a obiecuję ci że nie pożałujesz.


Twój ukochany Kruk :*
10. To tak Krasko piosenka dla ciebie Bo ty S.SPEC, a ja Łowca to będzie adekwatna piosenka do naszej relacji
11. Liriell
12.KLIK!
13.Wypadła mi Nightingale




Bonusy: (1.06),(7.06),(17.06),(26.06),(27.06),(01.07),(02.07),(03.07),(04.07),(05.07),(06.07),(07.07),(09.07),(10.07),(11.07),(12.07),(13.07),(14.07),(15.07),(16,07),(17.07),(18.07),(19.07),(20.07),(23.07),(24.07),(25.07),(26.07),(27.07),(28.07),(29.07),(30.07),(10.08)(11.08),(12.08),(15.08),(16.08),(17.08) Tutaj mogą się nie zgadzać daty o jeden dzień ze względu na różnicę czasu, której nie bardzo chce mi się uwzględniać.


Ostatnio zmieniony przez Kruk dnia Sob Sie 17, 2019 12:15 pm, w całości zmieniany 60 razy
Kruk





Kruk
Kat   Opętany

Powrót do góry Go down


Letni event na Virusie!  Empty Re: Letni event na Virusie!

Pisanie by Skombinuj on Sob Cze 01, 2019 12:12 pm
Wujek się melduje do wykonywania zdań bojowych o7

1. Gotowe
2. Yup
3. Oto Venceslaus w swej istocie
4. Cóż, stawiam, że byłby Kanadyjczykiem. Ma takie korzenie, więc jeśli któryś z jego przodków nie twierdziłby, że pieprzy wszystko i wyjeżdża w Bieszczady, to i nieboraczek Jeffrey pewnie zaciągnąłby się do woja i bardziej lub mniej spokojnie przeżyłby życie.
5. Ehehehe
6. Wbitka
7. Bananiada
8.
Zamiana płci:
Cóż... właściwie niewiele by ten jego dzień się zmienił. Wstanie przed świtem, krótka rozgrzewka na obudzenie, jakieś rozciąganie albo chwila medytacji, ćwiczenia oddechu i skupienie na oczyszczeniu umysłu z lęków i gdybania. Potem śniadanie albo, jeśli bezpieczne miejsce jest gdzieś blisko, to nawet poszłaby tam bez jedzenia. Jakby byłoby daleko to większość dnia spędziłaby na chodzeniu, z krótkimi przerwami na zjedzenie obiadu, napicie się, odpoczynek i rozejrzenie, czy aby nikt jej nie śledzi i nie planuje napaść. Znowu jeśli siedziałaby gdzieś w bezpieczeństwie, możliwe że piłaby, paliła, grała na harmonijce ustnej, trenowała kogoś albo siebie, aby nie wyjść z wprawy czy omawiała nadchodzące zadanie. Ewentualnie opędzała się od zalotników.
9.
List do Akeli:
Noah,
Mówią, że starego psa nie da się nauczyć nowych sztuczek – mylą się. Odkąd przestałem być nieświadomym żółtodziobem, z dnia na dzień nasiąkałem dorosłością i poczuciem, że jest ona niczym innym niż gorzkim przekonaniem, że całe życie muszę spędzić samotnie. Sam ponosiłem konsekwencje moich czynów, sam ustalałem, co jest moralne, a co nie, sam musiałem tłamsić w sobie wzbierającą chęć do buntu, sam nawet zawyrokowałem, co jest po śmierci, w której objęcia również sam się pchałem.
Sam wmówiłem sobie, że nie ma żadnej siły wyższej, a moim życiem rządzi przypadek – i tak również nazywałem moment, w którym miałem okazję posłuchać twoich słów. Przypadek, ot, wynikowa podjętych wcześniej działań. Teraz bardziej czuję niż wiem, że to błędny osąd. Im dłużej cię słucham, im częściej cię obserwuję, tym bardziej się upewniam, że nawet jeśli dorosłość oznacza samotność, to zrezygnowałbym z niej dla ciebie.
Inukai
10.
Piosenka dla Skoczka:
Skoczek - Capsule – Jumper
Nie mówię, że kocham ten kawałek, ale to pierwsze, co skojarzyło mi się z tą postacią, jak pomyślałem o muzyce. Oczywiście chodzi o podobieństwa w nazwach, a nie o to, że Skoczka też nie kocham ( ͡° ͜ʖ ͡°)
11. Ylva
12. Pierwsza fabuła z Nierem
13.


Ostatnio zmieniony przez Skombinuj dnia Nie Cze 09, 2019 9:29 pm, w całości zmieniany 11 razy
Skombinuj





Skombinuj
Zaopatrzeniowiec
GODNOŚĆ :
Seiji Inukai (Jeffrey Francis Braxton)


Powrót do góry Go down


Letni event na Virusie!  Empty Re: Letni event na Virusie!

Pisanie by Hachirō on Sob Cze 01, 2019 12:32 pm
1. Odpisałem po ponad miesiącu, takie zaniedbanie miłego liska to wyczyn.....
2. polecon
3. Hadrian, który ogarnął, że kiedy świat jest w chibi, to wszystkie panie są prawie jak loli; jest po prawej od Hachiego w momencie pisania tego posta.
4.W sumie, jako że prawie każda moja postać to aktualnie ktoś mający narodowość, posłużę się Soleilem. Jako anioł może pochodzić tylko z nieba, więc... XD wydaje mi się, że pasowałby na Brytyjczyka. Brytyjczykom często się przypisuje flegmatyczność, spokój, ogółem obraz typowego Brytola to dla mnie herbatka, książka, kot i siedzenie przy oknie jak na zewnątrz pada deszcz. Plus kultura osobista. Wszelkie angielskie obrazki kojarzą mi się głównie z miejscami żywcem wydobytymi z tamtejszej literatury jakiegoś XIX wieku, tą częścią romantyzmu, gdzie natura współdoczuwała emocje bohaterów. Brzmi jak coś idącego w kierunku zżycia aniołów i natury, więc pasuje idealnie.
5. Kirałke w miastałke
6. Wbita Dżejkowi i 17
7. bananananana BATMAN  
8.
nie jestem dumny z tego lania wody, ale nic lepszego nie spłodzę:

Moroi była piękną kobietą i lubiła to wykorzystywać podczas wszelkich starć z innymi ludźmi. Nie tylko z mężczyznami, nie ograniczała się — ceniła własne piękno, więc nie było przeszkód, by doceniała też innych kobiet. Kolejną wartością było jednak bezpieczeństwo mieszkańców, a zatem też coś, co stanowiło dla Hachi główny powód do podnoszenia się z łóżka każdego ranka. No, jeden z głównych powodów; kolejnym z nich byli dwaj mężczyźni. Pierwszym był jej pies, drugim, cóż, też jej pies, tylko trochę inny. Pasożyt, gnida, menda totalna, a jednak pani generał nie mogła odpędzić od siebie myśli o nim.
Hachi odprawiała swoje codzienne, poranne rytuały, które miejsce miały przed wyjściem do pracy. Higiena, zadbanie o to, by na mundurze nie było żadnych nietaktownych zmarszczeń czy psiej sierści, przebranie się, makijaż. Nie jadła jednak śniadania, wolała pospać dłużej i kupić sobie coś po drodze. Górę munduru ubierze dopiero, gdy po spacerze odstawi psa do domu; niedawno zyskane odznaczenia generała wymagały specjalnego traktowania i troski.
Obroża na szyję, smycz w rękę, pies na kilka rundek między blokami, powrót do domu, przebranie się i prosty kurs — północ Miasta Trzy. Tam spotka ją głównie papierkowa robota, przerywana podjadaniem porcji jedzenia na wynos i wymiana wiadomości z nim. Zaniedbywała go od czasu awansu pod pewnymi względami, ale dziś to naprawi. Uśmiechnęła się do swoich myśli.
Dzień w pracy się dłużył, każda minuta była niesamowicie rozwlekana w faktycznym czasie. Chciała wrócić, chciała zobaczyć tego podłego gada i wynagrodzić mu nadgorliwość w pracy, a niedbałość w ich dziwnej natury relacji. Niesamowita była jej radość, kiedy już mogła wyjść, kiedy raporty już zostały skompletowane i wypełnione. Wróciła do domu z zakupami, jakimi były składniki do kolacji i bardzo słodkim winem, które trafiało w niezbyt wygórowane gusta obojga. Nie zapraszała go otwarcie, ale wiedziała, że przyjdzie. Nie zaskoczył jej więc widok Borisa i Hoshiego, którzy czekali na nią w salonie i szarpali się o jakąś zabawkę. Podeszła do nich, odkładając na podłogę siatki. Zaraz rozpięła swój mundur i odwiesiła go na wieszak. Jedna z przyjemniejszych czynności dnia, tuż obok ściągania stanika. Gotowanie wspólnej kolacji miało raczej charakter odganiania Borisa od podjadania przygotowanego mięsa, potem sosu, aż wreszcie zbanowania go na wchodzenie do kuchni na czas pieczenia się lasagne. Wino, dobry posiłek, irytujące, ale niezastąpione towarzystwo, dzielenie z tym padalczykiem łóżka — to wszystko, czego potrzebowała.

9.
list miłosny do Jericho od Hachiego:
Mokugawa,
Słyszałem, że straciłeś wzrok. Pamiętam, że wziąłeś rozwód. Sprawię, że stracisz dla mnie też głowę i przypomnisz sobie dobre czasy w wojsku. Żałuję, że cię tu nie ma, do tej pory nie spotkałem dostatecznie dobrego rywala, by mi ciebie zastąpił. Zobaczmy się dnia XX w miejscu YY, pogadamy o starych czasach i naszych treningach. Teraz już nie nacieszysz mną oczu, ale ucieszyłbym twoje serce.
8.
(przy Hachim v1 mieli jakąś relację opartą na rywalizacji w przeszłości, więc taka opcja zdawała się mieć najwięcej sensu... XD)
10. Po lewej od Hachiego jest Goździk, a nie wiedzieć czemu to pierwsze, co mi się skojarzyło z nią po przeczytaniu charakteru :I
11. Kaijin jest szósta od Jaskier, więc powstała ta abominacja.
12. Czapel rozdziewiczon (5/5)
13. Ósmy numerek Kiraia z Lazem (5/5)
14.
wymordowany Hachirō:

Nienawidził samego siebie, czując tak ogromne obrzydzenie, że co raz to wstrząsało nim i powodowało, że wciąż niby ludzka twarz krzywiła się z niesmakiem. Czuł się obco we własnym ciele. Czuł się własnym wrogiem. Przecież właśnie z tym walczył, z wymordowanymi. To oni byli zagrożeniem dla ludzi, a teraz on sam również się nim stał. Jak szybko straci rozum? Jak szybko będzie szaleńcem zagrażającym wszystkiemu wokół jakimiś absurdalnymi mocami?
Uciekł jak skończony tchórz z Miasta. Może jeszcze był dla niego ratunek, może wciąż dałoby się cofnąć procesy, jakie przeprowadzał w nim przeklęty wirus, ale... Bał się. Bał się, że po wielodniowych torturach na stole operacyjnym wreszcie błagałby o własną śmierć. Czy zasłużył w ogóle na nowe życie? To dar, klątwa, oba? Był przerażony.
Nie pasował tu. Wciąż był zbyt czysty, zbyt delikatny, a w dodatku miał rasowego psa tuż obok siebie. Desperaci zapewne uznają go za zagubionego mieszczucha. Nie różnił się obecnie wiele od zwykłego człowieka, jako że mutacja wciąż nie odcisnęła na nim większego piętna. Jego DNA połączyło się z psim dość szybko, tym mocniej wyostrzając jego zmysły, co sprawiało, że czuł się tym gorzej. Wariował już od samego natłoku bodźców drażniących każdy zmysł z osobna. Miał jednak pewną szansę, nadzieję; musiał znaleźć pewnego jegomościa, który by mu pomógł. Podróżował już parę godzin, wyruszywszy skoro świt i umknąwszy z kostnicy. Miał zostać spalony i na samą myśl o tym coś się w nim skręcało i przewracało. Mieli go za martwego, a jego stan nie był szczególnie lepszy. Ranny, obszarpany, upokorzony. Postanowienie było jednak jasne. Wziąć broń, wziąć psa, podstawowe zapasy i wyruszyć w drogę. Znaleźć Borisa, znaleźć kogokolwiek, kto nie chciałby go ustrzelić. Zasługiwałby jednak na to, w pełni by się mu należało, za wszystko, co zrobił swojemu gatunkowi.
Hachirō Moroi stał się swoim największym wrogiem i musiał albo nauczyć się z tym żyć albo ukrócić swoje cierpienia. Jedynym plusem tego stanu był fakt, że teraz mógłby spędzać jak najwięcej czasu z Borisem. Jak bardzo jednak zwierzę przejmie jego świadomość? Jak długo będzie pamiętał, jaki jest jego cel?
Ten, jak i kolejny dzień, spędzi na uciekaniu.
Nie miał pewności, jak daleko poniosą go nogi i jak długo wytrzyma.
15. Ocena
16. Ulubiona grupa
17. Kirai został hieną z Króla Lwa (5/5)
18. Sally uczy Łajzę how 2 randka (5/5)
19.
purcheliada:
Wiele osób, które znały Hachiego od maluszka, mówiły, że wcale a wcale się nie zmienił. Wciąż był wesołym, pełnym energii bombelkiem radości, jaki rozświetlał każdy dzień jego rodziców. Aktualnie mijało się to bardzo z prawdą, jednak dawniej bardzo się to na nią nakładało.
Pamiętał, jak rodzice wciąż bardzo go kochali i to pokazywali. Pamiętał swoje wszystkie przyjęcia urodzinowe, każdy prezent, wszystkich nielicznych przyjaciół. Pamiętał jak udało mu się przekonać Miszę, by jednak przyszedł na jedną imprezę, jak jeszcze Evelyn była w Mieście. Zanim zniknęła.
Pamiętał, że w nocy wstawał kilka razy, bo nie mógł się doczekać tego przełomu, jakim były jego dwunaste urodziny. Już łapał się na wyższą kategorię wiekową jeśli chodziło o filmy bądź pewne rozrywki. Trochę marudził, że miało być tylu rodziców na jego zabawie oraz że miały być tam dzieci znajomych jego rodziców, których nawet nie lubił, ale w gruncie rzeczy najważniejsze były dwie osoby. Gdy teraz patrzył w przeszłość, dziwił się, że kuzynka kochała go tak bardzo, że postanowiła spędzić swój czas z bandą dzieciaków zamiast z koleżankami czy kimś po prostu w swoim wieku. Bawiła się z nimi, biegała nawet w tempie dostosowanym do tych krótszych niż jej własne nóg, z dorosłymi prawie nie siedziała. Prawie tak, jakby liczył się tylko Hachi.
Na przyjęciu lata temu nie było wielu gości, a dorosłych było więcej niż dzieci, tak ze dwa, trzy razy. Rodzice zawsze lubili szukać pretekstów do spotkań czysto towarzyskich. Nie było specjalnie ciekawie, ale były to ostatnie urodziny, na których naprawdę dobrze się czuł. Pomijając kwestie zabaw, po których padali jak muchy, bądź faktu, że rodzice nie zamienili na hawajskiej szynki na kurczaka, naprawdę było dobrze. Chciałby znów wrócić do czasu, kiedy cała rodzina była razem, kiedy nie musiał zastanawiać się, czy rodzice nie znoszą bardziej siebie nawzajem czy jego, gdy nie musiał martwić się tym, czy ktoś ważny dla niego właśnie nie jest umierający. Kiedy śmierć była odległym pojęciem, bo przecież jako dzieciak nie miał nawet myszek czy złotej rybki.
To był jeden z najlepszych dni — możliwe, że tak kurczowo się go trzyma, byleby jak najbardziej być wciąż podczas ostatnich tak idealnych urodzin. Nie był szczególnie interesownym dzieckiem, ale prezenty oczywiście przyjmował z uprzejmością, której średnio można się było spodziewać po takim gagatku. Hachi lubił się psocić jak niesforne kocię, wchodzić gdzie nie wolno i zadawać się z kim nie wolno.
Nie był jednak dzieckiem szczególnie lubianym; o ile nie czuł się przy kimś pewnie, to starał się za dużo kontaktu z nim, paradoksalnie, nie utrzymywać. Gdy teraz wspomina nie najlepsze ciasto czekoladowe z wiśniami i tak dużo nietrafionych prezentów, jedynie prycha z rozbawieniem. Kiedyś naprawdę niewiele trzeba było do radości. Zabawa w berka, ciuciubabkę, chowanego — to wszystko tak dobrze przysłaniało małe porażki. Dziś pewnie poprosiłby o zwrócenie przypadkowego tomu serii książek bądź gry, którą już miał i dawno ukończył. Nie ma sensu marnować pieniędzy, a uprzejmość czasem należy odsunąć na dalszy plan.
Ostatnie urodziny przeszły bez echa, czemu mogło się dziwić parę osób, które go znały. Uniósł tylko brwi, zrobił głupią minę i powiedział, że zapomniał, po czym dodał, że nawet często zapomina, że już nie ma tych dwudziestu lat.

20. Insanity — siódma osoba od Hachirō — przypomina mi kotkę. Głupie chlebki często mają różne schizy, oczywiście nie na taką skalę jak te u chorych na umyśle ludzi, ale często zachowują się jakby widziały albo słyszały coś, czego wcale nie ma. Dwie osobowości to też dla mnie trochę element kojarzący się z kocią naturą; raz się przymila, a kolejnym razem starczy przejść obok, by poczuć karzącą łapkę sprawiedliwości, zupełnie jakby w jednym kocie były dwa. Zresztą tutaj machnę też fun fact odnośnie rzadkości płciowych, które przecież też jej dotyczą, tylko, no, w inny sposób; genetyka chciała, by samiczki z czysto rudym futrem były zjawiskiem niesamowicie rzadkim. A ja właśnie jako rudą kotkę widzę tę postać.
21. To ciężki wybór, bo waham się bardzo bardzo przy dwóch postaciach. Pierwszą z nich jest oczywiście Hachirō, drugą — Soleil, ale postawię na pierwszego. Bardzo przy pisaniu zwracam uwagę na dwie rzeczy: mieć punkty zaczepienia oraz dawać je innym. Nie umiem odgrywać totalnej bierności i nienawidzę pisać z ludźmi, którzy nic nie wnoszą do fabuły. Męczy mnie to. Staram się zawsze formułować charakter tak, żeby mieć co postacią robić. Hachirō właśnie taki jest — na wszystko zareaguje, a jest na tyle żywy, że inni też mają co robić przy nim. Nie boi się gadać, nie stoi w miejscu, jest go wszędzie pełno; innymi słowy mogę dbać o to, żeby drugiej stronie pisało się dobrze, samemu nie wychodząc z charakteru. Hachi jest mocno elastyczny, mogę nim pisać z każdym i nie muszę się gimnastykować, żeby coś miało sens. Ba, nie musi mieć sensu. Po prostu, jest łatwą postacią do pisania dla mnie. Lubię pisać jego rozterki, czy i kogo powinien odstrzelić, z kim i dlaczego współpracować.

Bonusy:
Czerwiec: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29
Lipiec: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9,  10,  11,  12,  13,  14,  15,  16,  17,  18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 27, 28, 29, 30
Sierpień: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11


Ostatnio zmieniony przez Hachirō dnia Sob Sie 17, 2019 2:36 pm, w całości zmieniany 43 razy


Oh my, feels just like I don't try
Looks so good I might die
All i know is everybody loves me
#4C2818 - Mowa



Hachirō





Hachirō
Generał Hycli
GODNOŚĆ :
Moroi Hachirō


Powrót do góry Go down


Letni event na Virusie!  Empty Re: Letni event na Virusie!

Pisanie by Angel on Sob Cze 01, 2019 12:37 pm
Zabawę czas zacząć! <3

1. Zadanie -> Post zalegający od 24.04
2. Zadanie -> Klik
3. Zadanie -> Chibi Arcanine (Było ciężko go ubrać.. a chusty DOGS nie dało się przyczepić przy spodniach >.< Mam nadzieje że szalone spojrzenie jakoś uchwyciłam biorąc pod uwagę opcje jakie tam były dostępne ^^')
4. Z jakiego kraju pochodziłaby Angel? Ojciec Francuz, matka Japonka.. więc technicznie ma aż dwie opcje. Choć podejrzewam że byłaby to Francja i każde możliwe wakacje w Kraju Kwitnącej Wiśni ^^'
5. Zadanie -> Laziątko part I, Laziątko part II (Z góry uprzedzam że jestem chujowa w robieniu memów.. >.<)
6. Zadanie -> Niezapowiedziane wbicie do Kaijin(3/5)
7. Zadanie -> Skórka od banana
8. Zadanie -> Biedna Angel xDDDDD
Spoiler:
Nie raz zasypiała na twardym podłożu, zmęczona po wyczerpującym treningu. Ten dzień nie różniłby się niczym nadzwyczajnym od poprzednich i kolejnych gdyby nie jeden drobny szczegół. No może nie aż taki drobny..
Ciepłe promienie słoneczne przebijające się przez szczeliny, zabitych deskami okien w starym magazynie. Trenując poprzedniego dnia do późna w nocy w końcu zdarzyło jej się zaspać. Leżąc na brzuchu zmarszczyła lekko brwi i uchyliła powoli jedną powiekę do połowy. Czerwone ślepie przesunęło się jeszcze nieco zamazanym spojrzeniem po betonie. Sięgnęła dłonią do twarzy i przetarła oczy. Wzięła głębszy wdech i powoli wypuściła powietrze czując jak wszystkie mięśnie się rozluźniają. O dziwo w tej pozycji było jej bardzo wygodnie, jak nigdy dotąd w sumie. Nic jej nie uwierało zbytnio, no może stanik trochę się wrzynał w skórę. Uniosła się na przedramieniu i sięgnęła wolną dłonią pod koszulkę żeby go poprawić. Zamrugała kilka razy czując coś dziwnego. Od razu się poderwała do siadu wlepiając spojrzenie w swoją klatkę piersiową zakrytą koszulką. Była płaska. Jej wzrok spokojnie mógł się prześliznąć po torsie, brzuchu aż w dół.. normalnie to nie było wykonalne, bo cycki zasłaniały jej widok.
Złapała za koszulkę i pod naporem odrobiny siły, nicie trzymające guziki puściły. Biała koszula rozerwała się na strzępy a oczom Angel ukazała się iście męska budowa górnej partii ciała. Rozdziawiła usta, to nie tak że jej cycki zniknęły, wyglądało jakby ich nigdy nie miała. Przesunęła palcami po skórze, czuła zbite mięśnie torsu. Dopiero teraz w oczy rzuciły się jej dłonie i przedramiona. To ciało nie było ani trochę kobiece. Wyszczerzyła ślepia kierując je na krocze. Powoli acz niepewnie sięgnęła tam dłonią. - O chuj.. - mruknęła w nie małym szoku. Bała się rozpiąć spodnie i tam zajrzeć ale czuła że ma coś czego kobiety zdecydowanie nie mają. Od razu dała sobie w mordę z liścia. Zapiekło lekko ale obudzić się ze snu nie obudziła. Poprawiła więc z drugiej strony, też nic. Dopiero potem poczuła lekki zarost.
Kręciła się może z 2-3 godziny po magazynie próbując sobie jakoś wytłumaczyć to co się stało. - Ja pierdolę.. może coś wypiłam.. może coś zeżarłam.. może to jakaś klątwa..! - głos miała twardy i nieco zachrypnięty. Jak tylko ochłonęła zatrzymała się przy jednej ze skrzyń i oparła się dłońmi o zamknięte wieko. - Dobra.. jebać to! Nie wiem jak to się stało ale nie będę się tu kręcić jak smród po gaciach! - odbiła się dłońmi od wieka i już miała wyjść z magazynu gdy skapnęła się że ma na sobie które do niej nie pasowały. Zdarła z siebie opinającą się miejscami, zniszczoną koszulę i oczywiście stanik o którym zapomniała. Napięła mięśnie górnej części ciała. - Łooo.. tak to ja mogłabym trenować.. pełna swoboda ruchów.. - skomentowała robiąc przy tym kilka wymachów rękami i zwodów na boki. - Spodnie mogą być.. ale co narzucić na górę..? - mamrotała do siebie grzebiąc po starych skrzyniach. Pamiętała że Ciro kiedyś miał tu jakieś swoje ciuchy jak mieli maraton treningowy. Wygrzebała czarną koszulkę, obwąchała ją dla pewności że nie śmierdzi. Stwierdzając że jest okey założyła ją na siebie i ruszyła do ścieków.

Kręcąc się po tunelach bez większego celu, obrzucana dziwnymi spojrzeniami, tu się jakaś łowczyni uśmiechnęła do nowego nabytku organizacji. "I co teraz.. przydało by się jakieś imię.. nikt nie musi wiedzieć że to ja.. jak wrócę do swojej poprzedniej formy kiedyś to mogłoby być dziwnie.. a tak.. jakaś przykrywka.." przemknęło jej przez myśl gdy lekko się uśmiechnęła do siebie w myślach. Zahaczając o stołówkę żeby coś zjeść usiadła koło jednego ze znajomych łowców. - Co tam? - rzuciła do towarzysza, ten jednak spojrzał na Angel ze zdziwieniem. - Coś ty za jeden laluś? - z pretensjami w głosie, nie można było się dziwić biedakowi. Myślał że jakiś typ do niego podbija w chuj wie jakim celu. - A.. znajomy Angel.. - prawie się wygadała, lekko zestresowana sytuacją. Nie brzmiała zbyt przekonująco skoro na gębie drugiego łowcy pojawił się wyraz ciężki do zidentyfikowania wyraz twarzy. - Ta.. z tą fryzurą to chyba jakiś kurwa fan.. - parsknął śmiechem i zanim zdołał cokolwiek dodać, Angel złapała go za kołnierz przeciągając go po blacie stołu w swoją stronę. - Masz coś do moich włosów kurwiu?! - wycharczała zaciskając mocniej dłoń na jego ubraniu. Zdając sobie jednak sprawę że przegięła i w zasadzie to powinna była zmienić coś z fryzurą zanim przyszła do ścieków. Puściła delikwenta i poderwała się ze z krzesła na tyle energicznie że to poleciało z hukiem do tyłu zwracając uwagę wszystkich zebranych w tym miejscu na zmieszaną Angel. - Szlag.. - warknęła pod nosem tym swoim ochrypniętym głosem i spierdoliła z pomieszczenia.

Kręcąc się po własnej kwaterze, nie wiedziała już co ma zrobić, przecież ona zaraz się zleje. - Nie! Nie i chuj! Nie wezmę go do ręki..! - jęczała sfrustrowana, czerwieniąc się na buzi. "Niech to się już skończy.. okay, rozumiem.. bycie facetem wcale nie jest takie fajne.. choć.. omija ich okres.. i bóle menstruacyjne.. i ciąża.. i.. " wyliczając w myślach zaczęła się zastanawiać czy czasem nie powinna przestać marudzić. Z wymalowanym zmieszaniem na mordzie ruszyła do łazienki i tam też się przez jakiś czas kręciła w kółko, kątem oka niepewnie patrząc co jakiś czas na pisuar. Aż do pomieszczenia nie wszedł inny łowca. Stanęła w miejscu i przełknęła ślinę. "No i chuj bombki strzelił.." mruknęła w myślach i podeszła po chwili do jednego z pisuarów. Czując jak zaczyna się stresować sytuacją wzięła głęboki wdech. - Co? Problemy z oddawaniem moczu? - usłyszała komentarz. - Wal się.. - warknęła powoli rozpinając spodnie i w sumie przez dłuższą chwilę wahając się czy wziąć swojego własnego członka do reki czy lać bez trzymania. Rzuciła niewinnie kątem oka na typa obok, żeby zobaczyć jak on to robi. - Co jest kurwa?! - warknął obserwowany łowca, szybko skończył chowając swój sprzęt kurwiąc pod nosem coś o pedałach. Angel jedynie poczerwieniała, szybko odwracając wzrok. Jak bardzo chciała odpyskować, to nic jej nie przychodziło do głowy. "Kurwa.. za jakie grzechy..?" przemknęło jej tylko przez myśl gdy w końcu poczuła ulgę przy oddawaniu moczu. Uniosła brew, trochę pomachała nową zabawką tak żeby czasem nie opryskać okolicy. "W sumie.. teraz mogę napisać swoje imię na śniegu.. albo na piachu na Despie.." przemknęło jej przez myśl..
9. Zadanie -> Dowód że umiem liczyć xD
List miłosny do Hershy:
Drogi Hersho Dowódco!

Chciałam Ci o tym powiedzieć już jakiś czas temu, ale nie wiedziałam jak zacząć. Nie wiedziałam co powiedzieć, jakich słów użyć żebyś zrozumiał ile dla mnie znaczysz.. Gdy jesteś blisko nie słyszę własnych myśli, tak mocno bije moje serce. Gdy nie ma cię w pobliżu, nie potrafię przestać o Tobie myśleć. I to dziwne uczucie piętrzące się we mnie gdy widzę Cię w towarzystwie kogoś innego. Zupełnie jakby gniew, frustracja i żal wypełniały moje serce. Ale gdy jesteśmy sami.. tylko Ty i Ja, mam ochotę krzyczeć z radości, czując to przyjemnie łaskotanie w środku. Chciałbym móc się do ciebie zbliżyć, choć ten jeden raz, choć na ułamek sekundy z nadzieją że będzie trwał wieczność..

Twoja Castiel..
10. Zadanie -> "End of Me"- Ashes Remain Specjalnie dla Arthura, który jest obok Castiel *^*
11. Zadanie -> Szósty od Castiel jest Hadrian
12. Zadanie -> Hersha & Nascala -> jeszcze z nimi nie miałam okazji pisać żadnej fabuły, aż do teraz <3 (2/5)
13. Zadanie -> 8 od Saiyuri jest Skombinuj (3/5)
14. Zadanie ->

Bonus: (1.06.)(2.06.)(3.06.)(4.06.)(5.06.)(6.06.)(7.06.)(8.06.)(9.06)(10.06.)(11.06.)(14.06.)(16.06.)(17.06.)(18.06.)(19.06.)(20.06.)


Ostatnio zmieniony przez Angel dnia Czw Cze 20, 2019 3:12 pm, w całości zmieniany 18 razy


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Letni event na Virusie!  Empty Re: Letni event na Virusie!

Pisanie by Lysane on Sob Cze 01, 2019 1:38 pm
A ja już nawet zaczęłam!

1. Zadanie 1, gdzie zwlekałam od 12 kwietnia.
2. Zadanie 2.
3. Po prawej stronie Goździk zasiada Hachirō. Hachirō mi totalnie nie wyszedł, ale mam nadzieję, że wybaczy mi tę karykaturę.
4. Lysane pochodziłaby z Boliwii (bo i obecnie pochodzi z Ameryki Południowej). Wiodłaby żywot w Cochabamba, zapewne pracując w turystyce. Może nie spałaby na górze grosza, ale jakoś by się turlała od miesiąca do miesiąca.
5. Zadanie 5
6. Wbiła...
7. ... i oczywiście pokazała klasę
8.
Arthuri(a)nka:
Od samego świtu czuł, że coś tu jest nie tak. Może to, że w ogóle obudził się o świcie zamiast spać jak człowiek do normalnej, ludzkiej godziny dwunastej, skoro akurat nie capnęły go koszmarne sny. A może to, że miał ochotę zrobić komuś awanturę o totalne nic, co było u niego rzadkim zjawiskiem występującym raz na kilkaset lat. Nim otworzył oczy sięgnął pamięcią do ostatniej kłótni, ale nie była na tyle daleko, żeby cykl się miał powtórzyć. Podrapał się po klacie, ale to z nią zadziało się coś osobliwego. Momentalnie otworzył oczy, ignorując oszałamiajacą jasność porannej ciemności w swojej norze i przesunął palcami po skórze. Była jakaś górzysta. Co on, od poprzedniego wieczora zdążył zmutować i wyrosło mu drugie czoło? Dwa czoła! I to jeszcze z jakimiś pryszczami, po jeden na każdy!
Adrich zerwał się z wyra, zapalił pospiesznie światło i dotknął dwóch wypukłych kształtów przyczepionych do klatki piersiowej. Częściowo się uspokoił, bo okazały się znajome. A do tego takie miękkie i nie najgorsze w jakości.
- No hej, śliczności - mruknął do piersi, ale nie zauważył, że ma nieco delikatniejszy głos niż zwykle. Coś jednak nie dawało mu spokoju. Raczej nie zmienił się nagle w trapa za sprawą wirusa, co? Ostrożnie odchylił spodenki i zajrzał podejrzliwie. - O ssssskurrrwesssyn! - wyksyknął (wiecie, bo jednocześnie krzyknął i syknął) zaskoczony widokiem w swoich galotach. Albo właśnie odjebał się jakiś ostry szajs, albo wczoraj za bardzo przyćpał i dalej go trzymało, albo ktoś mu zrobił podczas snu operację plastyczną! Z miejsca odrzucił trzecią opcję, bo w tych warunkach to nawet chirurg-cudotwórca by nie pomógł. Ale od razu znalazł też tą bardziej wypolerowaną stronę medalu. W tym momencie mógł każdego wkręcić, że jest własną siostrą.
Wystroił się w swoje najmniej rozwalone ciuchy, obandażował obie dłonie dla zakrycia dość charakterystycznej protezy. Z ogarnięciem włosów było najgorzej, Aya zawsze miała te swoje śliczne kędziorki, nie do podrobienia nawet bliźniaka. Na szczęście przy chwili odpowiedniego traktowania kudłów udało mu się nawiązać do jej wyglądu. A zaraz później wyruszył na łowy.
W pierwsze trzy godziny wyrwał szóstkę Psów, w czwartej z trudem powstrzymał się przed złamaniem nosa jednego z kundli, który podczas flirtów śmiał wspomnieć o jego wzroście. Opanował się tylko dlatego, że miał przed sobą wizję przetyrania młodego kiedy wszystko wróci do normy. Chyba, że na następne tysiąc lat zostanie babą, no to trudno, wgniecie go w błoto w cycastym stylu. Po południu femArth zastanawiała się czy nie zakręcić się wokół Wilczura, ale to niosło za sobą niebezpieczeństwo wykrycia jego podstępu. Jako wąż nie pachniał praktycznie niczym, przejmował zapachy otoczenia lub był niemal niewykrywalny przez węch. Jego siostra zaś zawsze nosiła lekko kwiatową woń, którą łapała w swojej kwiaciarni, Nawet po wyjściu na Desperację długo by się jej nie pozbyła, więc czuły psi nos mógłby zacząć węszyć zbyt mocno. Nie było czasu szukać uroczych łączek i tarzać się w polnych kwiatkach!
Urocze dziewczę o podstępnym sercu aż do wieczora plotkowało więc z damami dworu, poznając je od strony, której nie pokazałyby facetowi. Gdyby tylko posiadał zdolność zmieniania na życzenie chromosomów... Cóż, przemiana fizyczna nie zmieniła jego psychiki, dlatego też Adrich znudził się ostatecznie obrabianiem męskich zadków i nielubianych koleżanek, zaplataniem warkoczyków i kolejnym przepisem na szampon z zielska. Zew alkoholika był zbyt silny, toteż resztę dnia przepierdzielił na opróżnianiu kufli u Boba.
9.
Ylvo...:
Twe piękne włosy przyciągnęły me spojrzenie, tak pięknie komponują się z Twoją cerą, ze ślicznymi oczami tak niepasującymi do standardów urody większości mieszkańców Miasta-3. Chciałabym je głaskać, zaplatać w niezliczone warkocze, patrzeć na nie w blasku zachodzącego słońca. Nie potrafię pozbyć się tego wspomnienia, gdy gnałaś przed siebie z grzywą płonącą niczym ogon komety.
Mam nadzieję, że wkrótce się spotkamy. Dla Ciebie wyzwoliłabym miasto w jedną noc.
Słowik.
10. Laz, specjalnie dla Ciebie dedykuję piosenkę Amaranthe - Hunger
11. Yukino :3
12. Fabuła z Haru

Prywatny licznik kliknięć w miskę: Start -> 13


Ostatnio zmieniony przez Lysane dnia Sro Lip 31, 2019 8:37 pm, w całości zmieniany 11 razy


Głos Słowa #856d54 MG #7c7b34

Letni event na Virusie!  ZbEwZp3
Lysane





Lysane
Doberman     Opętana
GODNOŚĆ :
Lysane Arashi, niegdyś Invidia


Powrót do góry Go down


Letni event na Virusie!  Empty Re: Letni event na Virusie!

Pisanie by Rhett on Sob Cze 01, 2019 2:19 pm
1. 14.05 — done.
2. Creature Feature - A Gorey Demise
3. No więc... to w teorii jest Sabbath. Ale wyszedł tak tragicznie (i pewnie niepoprawnie), że mam nadzieję, że nigdy teg nie zobaczy.

BONUS:
start (01.06)
, , , , , , , (suma:


Ostatnio zmieniony przez Rhett dnia Sob Cze 08, 2019 10:22 pm, w całości zmieniany 10 razy


Letni event na Virusie!  Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Letni event na Virusie!  Q1-1528134252
Letni event na Virusie!  Q2-1528134392
Rhett





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Letni event na Virusie!  Empty Re: Letni event na Virusie!

Pisanie by Laura on Sob Cze 01, 2019 6:31 pm
Czas zacząć!

Zadanie 1: in progress


Bonus:   licznik Pełnych Misek: 4.


Ostatnio zmieniony przez Laura dnia Wto Sie 13, 2019 12:02 pm, w całości zmieniany 4 razy




Dobry ratownik to żywy ratownik


Laura





Laura
Medyk     Biomech
GODNOŚĆ :
Laura, Wieczna lekarka


Powrót do góry Go down


Letni event na Virusie!  Empty Re: Letni event na Virusie!

Pisanie by Lazarus on Sob Cze 01, 2019 6:37 pm

 1. post czekający od 25.04
 2. gotowe
 3. Lysane
 4.
Rosja:
Bez wątpienia Lazarus żyłby w Rosji, na jakimś zapyziałym, rozpadającym się blokowisku. Cały żywot spędziłby na przyblokowych garażach próbując jakoś wskrzesić do życia wiecznie rozwalony, przeżarty rdzą samochód i kombinując jak tu się dorobić byle się nie narobić. Pewnie zginąłby dość szybko, jak nie przez długi to zachlany zimą w rowie za osiedlem, gdzie padłby po jakiejś garażowej imprezie, bo ewentualna żona/dziewczyna nie wpuściłaby alkusa do mieszkania w środku nocy. |D
 5. gotowe
 6. Jake & Siedemnastka
 7. skórka od banana
 8.
samica mode on:
Spóźnienie na zebranie Łowców, kolejne zresztą, nie było niczym dziwnym, bowiem Boria była aktualnie o b r a ż o n a. Specjalnie wstała godzinę wcześniej, by nałożyć na twarz o dwa milimetry więcej szpachli niż druga techniczka, ale oczywiście łazienka była zajęta. Kami musiała akurat w ten dzień wykąpać swoje wilki, a sądząc po ilości pozostawionych wszędzie kłaków to dodatkowo je ogolić. Azarow jako bezwilczna lambadziara nie potrafiła tego zrozumieć, więc wściekłość wylewała się nie tylko z pokradzionych z miasta kosmetyków prosto na łóżko współlokatorki, ale i z podkolorowanych na pandę czerwonych ślepiów. Ale bardzo dobrze, łowczyni nie żałowała niczego. Lacour ostatnim razem wpadła na poroniony pomysł wychodzenia ze ścieków w JEJ białych spodniach, czym je oczywiście uświniła, więc teraz przyszedł czas na zemstę. Niech się domyśla za co.

Boria wciągnęła na siebie bluzę z nadrukiem HWDS, by godnie reprezentować swoją organizację, oczywiście całą w wilczych kłakach. Bluzę w kłakach, chociaż często miało się wrażenie, że przez te zapchlone cholery i równie zapchlony sojusz to rzeczywiście organizacja jest cała w ich sierści.

Zebranie zostało umyślnie zignorowane i nie zanotowano na nim obecności techniczki, która dumna jak paw przechadzała się po stołówce tylko czekając aż ktoś zapyta o powód nieobecności. Wszystko tylko po to by móc rzucić w twarz delikwentowi żeby się domyślił.

Każdy posiłek, zgodnie z odwieczną już tradycją został spędzony wraz z Iskrą. Anorektyczka wciskała Borii żarcie, a ta wrzucała w siebie wszystko co tylko znalazło się na jej talerzu, by później radośnie zwymiotować to do kosza na śmieci w imię szczupłej figury. W międzyczasie obie techniczki zdążyły się pokłócić i zwyzywać od najgorszych, by godzinę później wysyłać sobie smsy czy ta druga chce coś z Avonu, bo ktoś właśnie wrzucił do studzienki ściekowej nowy katalog.

Czas przeznaczony na pracę również przebiegł typowo. Wyzwiska, rękoczyny, darcie się na siebie jak wściekłe kuny, a nawet powyrywane kłaki. Wszystko po to by usłyszał to Marcus. Jego pojawienie zwiastowało początek kolejnego rytuału - udawanie bardziej pokrzywdzonej od tej drugiej, byle zyskać jego atencję. Wygrana definiowała zwykle resztę dnia. Przegrana samica, jak to w świecie zwierząt bywało, opuszczała shańbione terytorium i udawała się jak większość rebeliantów na powierzchnię w celu znalezienia sobie umundurowanego kochanka. Boria jednak zawsze w swojej przegranej (Marcus wolał jednak nastolatki i twarz pokryta tapetą do tego stopnia, że nos zanikał jak u sfinksa nic nie pomagała) widziała podwójne zwycięstwo. Ciężka łapa zastępcy wynagradzała jej spotkania z mundurowymi, którzy nawet porządnie aresztować damy nie potrafili tylko z miejsca zapraszali do domu.

Taka randka z reguły nie trwała długo, bo przed dwudziestą drugą należało być z powrotem w siedzibie. Kolacja i fakt, że pod ziemią nikt nie kładł się tak wcześnie spać sprawiało, że był to najlepszy czas na wszelkiego rodzaju ploteczki. Trzeba było posłuchać kto kogo znowu zdradził, mentalnie opluć wszystkie chudsze łowczynie i powzdychać do listów gończych za dezerterami, których Boria miała już kilkanaście nad swoim łóżkiem. Z fochem na cały świat i poczuciem dobrze spełnionego łowczego obowiązku kładła się spać, zastanawiając się czym by tu innym jutro humor spieprzyć na całej linii.
 9.
list podrzucony w okolice posterunku:
 Saiyuri,
Upolowałem tego gawraka dla Ciebie, bo jesteś moim ulubionym człowiekiem. Następny będzie anioł, bo wiem, że je lubisz. Możesz do mnie przychodzić nawet jeżeli nie masz dla mnie jedzenia, bo lubię Cię bardziej niż je.
  WILK

*do listu dołączony zamęczony gawrak jednoskrzydły, choć w zasadzie już pół-skrzydły*
 10. dla Laurki
 11. Pride
 12. Karitsuki [ część pierwsza | część druga ] (5/5)
 13. Saiyuri [5+/5]
 14.
aniołek:
– Następny.
– Ale mi spadła miska z jedzeniem.
– Widocznie Bóg tak chciał, następny.
 Lazarus tkwił tu od samego rana musząc użerać się z potrzebującymi chcącymi wycyganić od niego darmowe jedzenie, a wskazówki zegara niedługo miały przekroczyć godzinę trzecią - podobnie zresztą jak niedługo miały zostać przekroczone granice cierpliwości anioła. Czy oni myśleli, że jedzenie rosło tutaj na drzewach? Skrzydlaty podrapał się krawędzią chochli po skroni. Cholera, mieli rację. Przecież żarcie rosło na drzewach w całym Edenie, więc czemu po prostu go całego nie ugotować i nie dać tym biednym zwierzakom do żarcia zamiast im je wydzielać, pilnować i nerwy szargać sobie i im. Anioł udał, że nie widzi jak dwójka wymordowanych wszczyna walkę o pieczone udko jakiegoś kurczaka i poszedł zamieszać zawartość wielkiego gara. Przewalone być jedynym aniołem w Edenie, którego żywiołem było właśnie żarełko.
 Pierzasty musiał wytrwać jeszcze tylko kilkanaście minut, czekając aż ktoś go zastąpi i będzie wolny. Problem polegał na tym, że widocznie nikt się nie garnął do jego roboty. Widocznie wszyscy woleli się umartwiać, zdzierać kolana i wielbić Starego w chłodzie murów Katedry niż stać w tym upale. Upewnił się, że nikt nie widzi, wlał do ustawionego na małym ogniu wielkiego gara zawartość zostawionych mu kanistrów z wodą, wrzucił do środka piach, spore kamienie i garść zupełnie nieprzydatnych chwastów. Przykrył to wszystko pokrywką, trzy razy piznął w garnek magiczną chochlą i po ponownym zerknięciu do środka mógł podziwiać ugotowane leczo. Westchnął, udając wielce zmęczonego. Najgorsza moc ever. Gdzie te trzęsienia ziemi, gdzie te wybuchy, gdzie pościgi zastępu za wściekłym niedźwiedziem babilońskim?
– Jeeeeść – zażądał koci wymordowany, podchodząc do prowizorycznej kuchni i wyciągając łapki po miskę z jedzeniem.
– Pomodlić się, nie rozlewać na stolik, a miskę oddać, bo są policzone i bozia widzi jak mi je podprowadzacie i wam ogony przy samej dupie upali jak mi jeszcze jedna stąd zniknie. Amen – warknął, podając mu miskę i ostentacyjnie udając, że zapamiętuje, którą dał właśnie jemu.
 Anioł skontrolował wzrokiem całe swoje stołówkowe królestwo, próbując dopatrzeć się jakichkolwiek nieprawidłowości i nie zauważając nikogo kto powinien oberwać chochlą, wrócił do swoich obowiązków.
 15. ocena
 16. ulubiona grupa
 17. wątek alternatywny w świecie Disneya [5/5]
 18. randka [5/5]
 19.
purchlątko:
 Niesamowicie wczesne wstawanie, zupełnie jakby rebelianci chcieli za wszelką cenę wyprzedzić zarówno świt jak i leniwie budzące się do życia Miasto 6, było tym czego Boris nienawidził odkąd pamiętał. W tej części podziemnej kryjówki, w której przyszło mu mieszkać wraz z garstką innych łowców, rzadko kiedy o tej porze można było uświadczyć światła, więc wszystkie poranki były identyczne - zaspane i ukryte w półmroku.
 A mimo to siedział właśnie tutaj, na jednym z zebrań mającym przedstawić wszystkim zgromadzonym nowy, zmieniony w ostatniej chwili plan działania. Podwinął rękawy za dużej koszuli i poprawił się wygodniej na odsuniętym pod ścianę biurku, które aktualnie musiało wystarczyć mu za siedzenie. Normalne miejsca były już dawno pozajmowane przez dorosłych, a sam Boris zajmując miejsce w fotelu, tylko by się w nim zapadł i tyle by miał z widoku na aktualnie rozrysowaną mapę. Był jeszcze za mały, miał przecież dopiero dziesięć lat, a wcale nie był najmłodszym uczestnikiem spotkania.
 Jedną ręką pilnował żeby karabin nie spadł mu z kolan i nie wywołał fali kierujących się zewsząd spojrzeń pełnych dezaprobaty, a drugą przygotowywał do wystrzelenia jej w górę, gdy tylko padnie pytanie o ochotników do jakiegokolwiek zadania w terenie. Podobno cała zmiana planów była spowodowana złapaniem szpiega, a skoro go złapano to z pewnością czeka go egzekucja. Azarow wolał być w takim momencie daleko poza domem, doskonale wiedząc, że zmuszenia go do oglądania następnej przywoła kolejne koszmary, a i bez tego nie spał za dobrze.
 Przez całe zebranie unikał wzroku swojej matki, czując się jak niewdzięczny gówniarz. To nie tak, że nie doceniał oferowanej mu przez rebelię, często okupionej krwią tych potworów z powierzchni wolności, ale naprawdę się bał. Ich, tego, że okaże się za słaby i tego, że nigdy nie zadowoli przywódców. Nie chciał być jeszcze większym rozczarowaniem.
 Odebrał podanego mu przez innego z siedzących na samym tyle dzieciaków papierosa, zaciągnął się - zgodnie z tradycją ich bandy - trzy razy i podał kolejnemu koledze.

- - -

 Wzbijając kłęby pustynnego kurzu, a przy okazji ścierając sobie boleśnie kolana, wjechał ślizgiem między żołnierza a skulonego na ziemi mężczyznę. Ręce mu się trzęsły, serce łomotało jak szalone, a słowa nie chciały przejść przez gardło.
– N-niech pan nie strzela, proszę – wydukał w końcu, starając się zasłonić leżącego rannego jak najbardziej.
 Tak, jak zawsze go uczyli - najważniejsze to osłonić tors i głowę. Podobne instrukcje tłuczono mu do głowy tyle razy, że nawet pomimo ogarniającego go przerażenia na widok skierowanej w jego stronę lufy karabinu, robił to wszystko niemal automatycznie. W biegu wyrzucił broń i wilczą maskę. Jako żywa tarcza musiał wyglądać na jak najbardziej bezbronnego, dla własnego dobra. Przecież łowcy nie mieli tak małych kamizelek kuloodpornych. Mieli za to ludzi całkiem dobrych w manipulacji.
 Gdyby żołnierz wiedział, że jedynym co aktualnie pchało dzieciaka do narażania się w imię prawie nieznanego mu towarzysza jest wyłącznie wizja nowej pary trampek, już dawno zwróciłby broń w bok, w stronę nadchodzącego zagrożenia i być może uratowałoby to dwa życia, bo chwila zawahania przed zastrzeleniem dziecka sprawiła, że kula rebelianckiego karabinu przeszyła mu skroń.
– W porządku? – padło kontrolne pytanie z ust kolejnego, zamaskowanego rebelianta, gdy ten zbliżył się na tyle, by upewnić się, że jego ofiara nie żyje.
– T-tak… - wycharczał z trudem Boris.
– Pytam czy w porządku.‌ Słyszysz mnie? – powtórzył niewzruszony, łapiąc dzieciaka za ramię, podnosząc i odpychając na bok, by zająć się rannym.
 Młody łowca trwał chwilę w bezruchu w miejscu, w którym upadł, próbując wyrównać oddech, ale natychmiast przypomniał sobie o swoich rzeczach i pognał po karabin i maskę. Mama chyba by mu łeb przy samej dupie urwała za zgubienie tu czegokolwiek. Zabrał swoje rzeczy i ruszył za kompanami, nie potrafiąc nawet czuć dumy z dobrze wykonanego zadania bez usłyszenia pochwały, ale dopóki był dzieckiem to słuchanie rozkazów i ochrona starszych rangą były jego zasranym obowiązkami.
 20.  
Nightingale:
Nightingale widzę zdecydowanie jako psa rasy border collie. Bordery są uważane za jedną z najinteligentniejszych ras, a w dodatku uwielbiają biegać, co od razu skojarzyło mi się z dwiema umysłowymi umiejętnościami u Night (złota rączka i hakerstwo) oraz z parkourem. Na dokładkę łowczyni posiada niedosłuch prawego ucha, co prawda nabyty, a nie wrodzony, ale wśród borderów głuchota jest dość popularną chorobą. Przekładanie bezpieczeństwa cywili ponad swoje własne oraz niechęć do ich krzywdzenia idealnie oddaje chęć opieki nad stadem owieczek, które bordery potrafią doskonale zaganiać bez robienia im krzywdy. Posłuszne, szybko nudzące się stworzenie, które pozostawione bez właściciela i odpowiednio zajmującego zajęcia - zaczyna przejawiać zalążki nieposłuszeństwa, a więc idealna Nightingale krytykująca obecne rządy Yuu odkąd ta się rozbija w górach z innymi psiątkami.
 21.
ulubiona postać:
Wypadło na Lazarusa, bo to jedyne z moich kont, które przetrwało najdłużej i w ogóle przetrwało, więc to jednak o czymś świadczy. Nie wiem co stoi za tym wątpliwej jakości sukcesem, ale podejrzewam, że łatwość z jaką mogę tą postacią wejść w interakcję z innymi. Pozornie jest przeładowany niechęcią do wszystkiego i wszystkich, ale ma sporo przeszmuglowanych “… ale”, które powodują, że zawsze znajdzie się wyjątek od reguły i w ten wyjątek śmiało mogę upchnąć innego gracza. Nie muszę się wysilać i kombinować z relacjami, bo ich przybywa w zastraszającym tempie, a ja zawsze mam co robić i już mam miliony kolejnych pomysłów na tę zadłużoną u wszystkich zarazę. Dziwnie pisać mi o nim jak o ulubieńcu, bo przede wszystkim to uwielbiam go tyrać i się na nim wyżywać na wszelkie sposoby.
 22. w toku



Ostatnio zmieniony przez Lazarus dnia Sob Sie 17, 2019 11:57 pm, w całości zmieniany 42 razy


I HEARD YOU LIKE BAD BOYS
WELL I'M BAD... AT EVERYTHING
– #3C5862 –
Lazarus





Lazarus
Dezerter
GODNOŚĆ :
Boris Nikołajewicz Azarow; Lazarus bądź po prostu — Łajza


Powrót do góry Go down


Letni event na Virusie!  Empty Re: Letni event na Virusie!

Pisanie by Nier on Sob Cze 01, 2019 8:39 pm
1. Najdłużej zwlekany przeze mnie post z dnia 21 maja! Niewybaczalne.
2. Kilkadło.
3. Od prawej Nayaden znajdowała się Necrose, która wyszła mi co najmniej średnio.
4. Za cel obrałem sobie Venceslausa, gdzie jego pierwowzór powstał we Włoszech i w zasadzie tam najbardziej mi on pasuje. Niekoniecznie przez wzgląd na tamtejszą kulturę, a raczej samą włoską mafię, którą kocham nad życie. Na aktualny moment na pewno jest w połowie Japończykiem, a w drugiej połowie...? Nigdy tego się nie dowie, ponieważ jego rodzice byli Łowcami, a też nieszczególnie kiedykolwiek pytał o ich wcześniejsze pochodzenie.
5. Meme dla mnie obecnie najbardziej życiowy.
6. Grow i Sei szczególnie potrzebowali pomocy najemniczki...
7. Która podczas akcji wypierdoliła się na skórce od banana. |:
8.
Czy to możliwe...? :
Nayaden kiedy się obudziła, czuła, że doskwiera jej coś między nogami. Kiedy postanowiła wstać, szok po przez niedowierzanie nie mógł zejść z jej pięknej twarzyczki, którą niegdyś miała. Była mężczyzną! Jak to mogło się stać?! Rzucała w swoją stronę, w ekspresowym tempie wstając z łóżka, szybko tracąc przy tym równowagę. Nie mogła przyzwyczaić się do ciała, które teraz miała. Było inne. Było ciężkie i śmierdzące. Pociła się dwa razy szybciej, a łagodne rysy twarzy, którymi nie raz, nie dwa skradła czyjeś serduszko, nagle zniknęły.
Poszła do łazienki. Konkretnie z dwóch powodów: chciało się jej siku i chciała... Tak. Sobie zwalić. Chciała? Raczej chciał. Mimo wszystko nie była wstanie powstrzymać rządów, które ogarniało jej ciało. Zastanawiała się, jak doszło do tak feralnego wypadku. Jednak nie obracał sobie za cel, aby siebie nad sobą użalać, to też ogarnęła się najszybciej jak tylko potrafiła i wyruszyła w podróż.
Okazuje się, że bycie mężczyzną miało swoje zalety. Mogła sikać gdzie chciała (!!!) i jak chciała. Po drugie nikt nie zaczepiał jej, ponieważ była "taka śliczna", co było cholernie wygodne, gdy weszła do baru, aby zamówić sobie parę kolejek. Potrafili się jej bać, przez to, że była o wiele bardziej rosła, barczysta i generalnie z ryja cholernie groźna. Jednak już mniej, gdy para goryli przypierdoliła się do niej, a raczej do niego, tylko dlatego, bo miał krzywy ryj. Zastanawiała się wtedy, czy to rzeczywiście przez to, że była w obcym ciele, który sobie coś nagrabił, a może faktycznie był krzywy.
Skorzystała z tego, że miała o wiele większą tkankę mięśniową niż zazwyczaj i szybko sprowokowała ich do bójki. Chciała sprawdzić to ciało w walce - w końcu jej umiejętności nie powinny pójść się kochać. I wiecie co? Poszło jej tragicznie, ale nie na tyle, by nie wyjść z tego zwycięsko. O dziwo czuła, że posiada więcej siły i jest wstanie zrobić o wiele więcej, niemniej nowe ciało było tak obce i tak nieznane, że... Popełniała sporo błędów. Po tym dotarło do niej, że nie umiała chodzić jak oni, oddychać jak oni i zachowywać się też jak oni. Widać to było gołym okiem. Dlatego gdy tylko dostała za swoje, wynajęła jeden z pokoi w hotelu, rzucając z ignorancją wymalowaną na twarzy zapłatę za jedną noc. Nie chciała już tego chciała. Miała więc cichą nadzieję na to, że gdy tylko otworzy dnia następnego oczy, wróci do swojej postaci, bo przy tym ciele cholernie się męczyła.
Chciała być znowu śliczna i niebezpieczna zarazem.
A nie tylko niebezpieczna.
9. Z konta Niera i to nie jest przypadek! Policzone o 18:30. ~
Najdroższa She...:
Całym moim sercem pragnę Cię przeprosić za to, co Ci zrobiłem. Jest to niewybaczalny błąd, którego nie powinienem się dopuścić. Tyle czasu już minęło, a moje uczucie wobec Ciebie... Czuję ból. Palący ból, który rośnie z każdym dniem, kiedy o tym myślę. Dobrze wiem, jaki to rodzaj bólu. I to przez niego zrobiłem Ci tak okropną krzywdę, a przecież jesteś dla mnie kimś naprawdę ważnym. Chcę Cię więc przeprosić, ponieważ nie chcę już nigdy więcej się ukrywać. I brakuje mi Ciebie. Do tego stopnia, że nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie...
Proszę, rozważ to.
Nier.
10. Z konta Niera po lewej stronie mam Necrose, zatem łap to to Skarbie.  
11. Od Nayaden wypadł mi Rhett.
12. Pierwzsa fabka ze Skombinuj. 5/5!
13. Z dnia 03.07 alternatywa z Angel. 5/5
14.
Venceslaus jako wymordowany::
Być Łowcą jest dużo prostsze. Ich wirus nie jest tak trapiący jak wirus X, który przemienia ludzi w wymordowanych. Tracą całkowitą kontrolę nad sobą i swoim ciałem. Natomiast łowcy nie dość, że zyskują długowieczność, choć tylko do 400/500 lat, to w dodatku prócz czerwonych oczu nie ma żadnych innych efektów ubocznych zarażenia się czerwinką. Kwestia przeżycia.
Gdy zaczynałem dzień jako łowca był on... Spokojniejszy. Miałem kontrolę, którą uwielbiałem. Straciłem ją w dniu, kiedy pewnego razu na wyprawie niefortunnie straciłem podczas walki przytomność. Nie wiem, ile czasu dokładnie minęło - wiem, że wystarczająco, by z rasy łowcy przejść na tą wymordowaną. I szczerze? Nie lubię łowców jako organizację. Od zawsze wiedziałem, że do nich nie pasuję - dlatego między innymi zdezerterowałem. Ale jako do rasy w samej w sobie nic nie miałem. Prócz aniołów, uważam, że to właśnie ona jest tą jedną z potężniejszych. Co z tego, że nie mamy mocy związaną z ciałem, którzy potrafią mieć niektórzy wymordowani? Przynajmniej jesteśmy wstanie zapanować nad swoim intelektem. Będąc wymordowanym... Cóż.
Obudziłem się na kompletnym pustkowiu. Zwykle potrafię zachować zimną krew takich sytuacjach jak ta. Tym razem działał zwierzęcy instynkt, na którym nigdy nie polegałem. Byłem cholernie głodny. dlatego też za wszelką cenę starałem się zdobyć jakiekolwiek pożywienie. Wiem, że gdybym był łowcą, postąpiłbym rozsądnie. Jednak teraz? Nie było opcji, abym zachował się rozważnie.
Chodziłem głodny i wściekły. Dawno nie czułem tak odrażającej złości, która przeze mnie przemawiała. Dlatego gdy tylko spotkałem jakikolwiek żyjący obiekt, natychmiastowo rzuciłem się na niego z pazurami. Świeże i surowe mięso nie przeszkadzało mi w smaku - jadłem je nie raz. Czy to same wnętrzności czy tylko mięśnie z nóg i rąk. W każdym razie posiłek zdobyłem natychmiastowo. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że nie mam zwykłych paznokci, a ostre pazury, które były wstanie rozszarpać to ciało na strzępy. Równie ostre i mocne kły zdecydowanie mi w tym pomogły. Po tym incydencie przyjrzałem się sobie uważniej, ale nie dostrzegłem żadnych innych zmian, poza palącym uczuciem nieustannego głodu. Najgorzej było kiedy zjadłem i udało mi się zregenerować siły. Chciałem więcej. Ale nie jeść, tylko zabijać. Zwykle gdy nie jest to potrzebne, wolę uniknąć coś podobnego, ale nie oznacza to, że nie jestem zdolny zrobić coś tak niemoralnego.
Wyruszyłem więc w drogę, aby znaleźć więcej ofiar. Priorytety, które kiedyś uważałem za ważne nagle zniknęły i powstał tylko jeden jedyny: zabić i wypatroszyć za wszelką cenę. Nie miałem pojęcia, skąd wziął mi się ten brak kontroli nad tą mało elegancką rządzą. Ale właśnie tak spędziłem pierwszy dzień w ciele czegoś, czego wcześniej nie znałem. Nie miałem zielonego pojęcia, że wymordowani potrafią czuć aż taką rządzę zabijania. Czy każdy? Z pewnością są tacy, którzy posiadają silną wolę i są wstanie nad tym zapanować. Ja nie byłem wstanie, dlatego czułem się sfrustrowany. Teraz jest już o wiele lepiej, choć pierwsze dni w nowym ciele z nową rasą były zdecydowanie nieprzyjemne.
15. Klik.
16. I drugie klik.
17. Tworzy się.
18.
19.
20.
21.
22.
23.
24.
25.
26.
27.
28.
29.
30.

Bonusy:
Pajacyk:
01.06 - 1 PF
02.06 - 1 PF
03.06 - 1 PF
04.06 - 1 PF
05.06 - 1 PF
06.06 - 1 PF
07.06 - 1 PF
08.06 - 1 PF
09.06 - 1 PF
10.06 - 1 PF
11.06 - 1 PF
12.06 - 1 PF
13.06 - 1 PF
14.06 - 1 PF
15.06 - 1 PF
16.06 - 1 PF
17.06 - 1 PF
18.06 - 1 PF
19.06 - 1 PF
20.06 - 1 PF
21.06 - 1 PF
22.06 - 1 PF
23.06 - 1 PF
24.06 - 1 PF
25.06 - 1 PF
26.06 - 1 PF
27.06 - 1 PF
28.06 - 1 PF
29.06 - 1 PF
30.06 - 1 PF

01.07 - 1 PF
02.07 - 1 PF
03.07 - 1 PF
04.07 - 1 PF
05.07 - 1 PF
06.07 - 1 PF
07.07 - 1 PF
08.07 - 1 PF
08.07 - 1 PF
09.07 - 1 PF
10.07 - 1 PF
11.07 - 1 PF
12.07 - 1 PF
13.07 - 1 PF
14.07 - 1 PF
15.07 - 1 PF
16.07 - 1 PF
17.07 - 1 PF
18.07 - 1 PF
19.07 - 1 PF
20.07 - 1 PF
21.07 - 1 PF
22.07 - 1 PF
23.07 - 1 PF
24.07 - 1 PF
25.07 - 1 PF
26.07 - 1 PF
27.07 - 1 PF
28.07 - 1 PF
29.07 - 1 PF
30.07 - 1 PF
31.07 - 1 PF

01.08 - 1 PF
02.08 - 1 PF
03.08 - 1 PF
04.08 - 1 PF
05.08 - 1 PF
06.08 - 1 PF
07.08 - 1 PF
08.08 - 1 PF
09.08 - 1 PF
10.08 - 1 PF
11.08 - 1 PF
12.08 - 1 PF
13.08 - 1 PF
14.08 - 1 PF
15.08 - 1 PF
16.08 - 1 PF
17.08 - 1 PF




Ostatnio zmieniony przez Nier dnia Sob Sie 17, 2019 10:34 pm, w całości zmieniany 12 razy


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Letni event na Virusie!  VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
Nier





Nier
Poziom E
GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down


Letni event na Virusie!  Empty Re: Letni event na Virusie!

Pisanie by Rashn on Sob Cze 01, 2019 9:17 pm
1. Miałem niewybaczalny jeden dzień zwłoki ale odpisałem!
2. Już
3. Wybacz Rhett! T.T
4. Rashn jako lis - kosmopolita pochodziłby zapewne z jakiegoś pięknego i wspaniałego kraju, lub z takiego małego, biednego gdzieś na Bałkanach. Mógłby urodzić się wszędzie, a skoro tak, to jeżeli urodził się w przyszłości na terenie Japonii, to czemu nie miałby urodzić się tam również wcześniej? Dlatego też należy stwierdzić, że zdecydowanie byłaby to Japonia.
5. Jest mem!
6. Wkroczyłem bez zapowiedzi! Nikt się nie domyślał co nastanie... no poza Lazem.
7. Przybyłem, zbananiłem, teraz tylko zwyciężyć.
8.
Dzień z życia Rashanny:
Gdyby Rashn był lisicą, to zapewne nie byłby czarny - jak to ktoś zauważył jego przeznaczeniem byłoby być białą lisicą, skoro nie czarnym lisem. Dość jednak już żartów, bo zdanie pierwsze tylko miało zapowiedzieć, że cokolwiek się tu pojawi, to nie będzie to powagi miało za grosz.

Rashanna, bo tak nazwałby się, gdyby tylko przyszło mu być kobietą - bo i imię Anna go zawsze urzekało i nie musiałby się swego jestestwa wyzbywać, żyłaby podobnie do tego jak żyje Rashn. Wstawałaby dość późno, choć wcale nie z lenistwa! Oj nie, przepełniona energią dumna posiadaczka wspaniałej kity spałaby nawet za krótko, lecz cóż zrobić, że tak noc uwielbia, że nie chce się z nią rozstawać aż słońce nie zaczyna wyglądać zza horyzontu, a księżyc znika w blasku dnia.

Po przebudzeniu Rashanna zjadłaby śniadanie, żeby mieć siły na całe dnie harców bądź przesiadywania na drzewie i obserwowania innych ludzi - oczywiście ze skrywaną w duszy wyższością. Oni są jedynie marnym pyłem, a nie dostojnym lisim oszustem. I nikt nie byłby zdolny wytłumaczyć jej, tak jak nie jest zdolny wytłumaczyć Rashnowi, że bycie notorycznym kłamcą, manipulatorem i złodziejem nie ma w sobie niczego chwalebnego, a Ci, którzy za kradzież chcą ręce ucinać tylko chronią co ich, zamiast represjonować wolny obród dóbr konsumpcyjnych - komuchy.

Nie można jednak na beztroskiej zabawie spędzić całego dnia i dlatego, skoro tylko zegar wybije dwunastą, bądź piętnastą, gdyby się okazało, że pobudka przypadnie na popołudniowe godziny, Rashanna zajęłaby się zleceniami. Najpierw przejrzałaby, czy ktoś o coś jej nie prosił uprzednio, a później wyruszyłaby w świat rozwiązywać problemy potrzebujących i zbierać kapitał na później, ażeby w odpowiednim czasie wykorzystać zdobytą siłę ludzką do swoich celów.

Oczywiście nie ma nic za darmo i gdyby ktoś tylko ośmielił się kiedyś odmówić zapłaty, to nie byłaby jak ta beznadziejna kobieta śpiewająca o Portugalczyku. Oj nie! Ta lisica by zrobiła takiego focha, że traktat wersalski można by nazwać zwycięstwem Niemiec. Zemsta zezłoszczonej lisicy byłaby niebywale okrutna i wcale nie musiałaby przy tym ryzykować połamania swoich pazurów. Nieistotne jak długo musiałaby czekać, ale w końcu by pokazała oszustowi, że zachował się niestosownie. Choć nie miałby raczej już okazji przeprosić.

Wieczorem Rashanna zasiadłaby wygodnie gdzieś nieopodal norki i cieszyła się nocą. Może nawet poświęciłaby ją na jakieś ciekawe rozmowy, czy niezobowiązujące romanse, a może po prostu knułaby co powinna zrobić następnego dnia? Bez względu na to co akurat tego konkretnego dnia lisica by wybrała, to niewiele różniłoby się od tego, co i Rashn robił, no z tym, że zamiast czesać tylko swój ogon, pewnie spędzałaby jeszcze kilkanaście kolejnych minut na czesaniu długich włosów.

Ostatecznie, kończąc tym samym czym zaczynałem, nad ranem, gdy niebo stawałoby się błękitne, wróciłaby do swojej kryjówki i przecierając zmęczone oczy ukryłaby się w swojej niewielkiej sypialni i tam zwinąwszy się na łóżku pogrążyłaby się we snach. I tak wyglądałby typowy dzień Rashanny, a i Rashna niewiele się różni.
9.
Sonet do ...:

Sonet do kity Soleila / Angel

W nocy gwieździstej środku ciszę i beztroskę
mając za towarzysza, w puchu oceanie,
w srebrnym blasku skąpany co snów niesie łaskę,
śnie o tym co najmilsze i niezapomniane.

O najdroższym obliczu co ponad epokę
swoim pięknem wykracza. Wspominam starannie
każde złote spojrzenie i wszelką niesnaskę
jakby niebyłą była, zapomnę niezwłocznie.

I chociaż to wspomnienia, tęsknoty miraże
stokroć są doskonalsze, sercu znacznie bliższe
niźli księżyc i gwiazdy nieb pełniący straże.

Nie chcąc skrywać sekretów, wyjawię najchciwsze
ze swych pragnień tajemnych i prawdę Ci wskażę
swej miłości wyznaniem, które właśnie piszę.

W chwili pisania 10 osobą dla mojego multikonta, które przez problemy forum zmieniło nick na stary, był Rashn! Jednakże, żeby nie denerwować za bardzo administracji napisałem tak, żeby był uniwersalny! Tak więc może to być sonet do Soleil (10 osoba do Rashna) lub Angel (10 osoba od nicku mojego multi, gdyby forum nie zrobiło nic dziwnego), tylko wybaczcie kochani admini... ale ani Rashn nie zna Soleila, ani Taiyo nie zna Angel... i jak tu napisać miłosny list w takiej sytuacji? Zresztą... moje postacie się wzajemnie też nie znają... xD Liczę, że wybaczycie!
10.
Piosenka dla Pride!:
Nie znam tego ale tytuł chyba sam za siebie wyjaśnia mój wybór, prawda?
11.
Nie umiem avatarów... A ten jest dla Shirōyate:
12. Fabuła z Rain

Bonus: 17 (01.06, 02.06, 03.06. 04.06, 05.06, 06.06, 07.06, 08.06, 09.06, 10.06, 11.06, 12.06, 12.06, 13.06, 14.06, 15.06, 16.06, 17.06. 18.06, 19.06, 20.06, 21.06, 22.06, 23.06, 24.06, 25.06, 26.06, 27.06, 28.06, 29.06. 30.06, 01.07, 02.07, 03.07, 04.07, 05.07, 06.07, 07.07, 08.07, 09.07, 10.07, 11.07)


Ostatnio zmieniony przez Rashn dnia Czw Lip 11, 2019 10:55 pm, w całości zmieniany 16 razy
Rashn





Rashn
Opętany
GODNOŚĆ :
Rashn


Powrót do góry Go down


Letni event na Virusie!  Empty Re: Letni event na Virusie!

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry