Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down


Kryjówka Rashna - Page 3 Empty Re: Kryjówka Rashna

Pisanie by Rashn on 5/8/2019, 20:54
Rashn nie był zadowolony, choć z początku słuchał z uwagą i zaciekawieniem słów Lisiczki. Ucieszył się, słysząc, że rozumie, ze mogą sobie wzajemnie pomóc, nie przeszkadzało jej, że chyba chciała go przetestować i zapowiedziała mu, że od tego jak się zachowa będzie zależało jak oceni jego intencje - te były szczere i mówił o nich otwarcie, nie miał więc niczego od ukrycia. Równość pomiędzy nimi nie była dla niego niczym niedopuszczalnym.
To prawda, że jego zdaniem trudno jest mówić o równości. Rashn oczekiwał od dziewczyny posłuszeństwa, lecz nie chodziło o bezwzględną uległość, a po prostu o fakt, że jest tym starszym z lisów z większym doświadczeniem i to on radził sobie dotychczas lepie, więc naturalnie widział w sobie, a nie w niewinnej Sei, przywódcę ich małego stada. Ponadto dla niego przyjęcie propozycji będzie wszystkim czego aktualnie od dziewczyny żądał i tym samym w jego oczach to byłoby spłatą wszelkich długów. Od tego nie byłoby istotne co jedno uczyniło drugiemu wcześniej, byliby za siebie wzajemnie odpowiedzialni.
To co sprawiło, że Rashn zirytowany zmarszczył swój nos to słowa o spłacie jej długu wdzięczności. Dotąd nie wiodło się jej najlepiej, ledwo potrafiła zadbać o pokarm dla siebie i jego zdaniem wiara w to, że teraz będzie już tylko lepiej była lekkomyślna. Nie zgadzał się z nią. Miał wrażenie, że nie zrozumiała, że próbował jej przekazać, że nie tylko tutaj nie jest w stanie spłacić swojego długu, lecz może nie być w stanie nawet, gdy opuści jego schron i uważa to za zbędny trud.
- Nie zgadzam się z Tobą - Powiedział patrząc na jej drobną dłoń spoczywającą na jego dłoni i objął ją swoimi palcami, następnie spoglądając prosto w oczy lisiczki. - Wiesz czego chcę, a obecności obok kogoś, kto Ci pomoże w potrzebie nie da się zastąpić żadnymi pieniędzmi, jedzeniem, czy czymkolwiek innym. Uważam, że to strata czasu i lepiej, łatwiej byłoby Ci po prostu przyjąć moją ofertę. - Choć rozumiał dobrze, że jeżeli jest rozsądna nie zgodziłaby się nigdy od razu. Co więcej jeżeli zbyt łatwo przyjęłaby jego propozycję miałby obawy, czy czasem jej akceptacja jest szczera. Mimo wszystko uważał, że to byłoby o wiele prostsze dla nich.
Gdy dziewczyna zabrała swoją dłoń z dłoni Rashna, ta powędrowała na ramię dziewczyny, a Lis zbliżył się nieco, na tyle, że dystans pomiędzy nimi skrócił się o połowę, choć wciąż był dość daleko, by nie musiała czuć się skrępowana jego bliskością.
- Dostaniesz tyle czasu ile tylko potrzebujesz. Nie musisz o niego prosić. Obiecałem Ci to. - Powiedział spokojnie, uśmiechając się do niej. To prawda, że nie zgadzał się z nią, lecz nie oznacza to, że miał zamiar się wykłócać, nie wobec tego, że wszystko o co dziewczyna prosiła już od niego otrzymała.
- Jeśli tylko uznasz, że nabrałaś dość sił możesz odejść. - Zawahał się chwile, pamiętał przecież, że schował przed nią klucze nie bez powodu. Musiał jej o tym powiedzieć, by nie poczuła się oszukana, gdyby zapragnęła wyjść na zewnątrz. - To znaczy dopóki nie przyjmiesz mojej propozycji, dopóki to nie będzie także Twój dom, to nie mogę pozwolić, byś wiedziała gdzie on jest. - Nie ufał jej, wprost jej o tym powiedział, choć jednocześnie dał jej dowód, że pragnie jej zaufać, jeżeli tylko zgodzi się z nim zostać. To jednak nawet nie chodziło o intencje lisiczki, ale ta mogłaby wplątać się w kłopoty i zdradzić położenie tego miejsca na torturach. Mogła być nieostrożna i ktoś mógłby ją tutaj śledzić - tak jak Rashn wcześniej. Nie mógł pozwolić, by Sei mogła po prostu przychodzić tutaj i czuć się jak u siebie jeżeli nie postanowi zadeklarować, że chce żeby to był również jej dom. - Znajdę sposób, żebyśmy mogli pozostawać w kontakcie, żebyś miała szanse powiedzieć, gdy postanowisz podjąć decyzję, ale do tego czasu nie mogę Ci pomagać tak, jakbym chciał. Mam nadzieję, że rozumiesz. Poza tym nie mogłabyś spłacić długu, który wciąż rośnie. - Z jednej strony czuł się za nią odpowiedzialny, była w jego odczuciu jego liskiem, o którego musiał dbać, z drugiej dopóki nie usłyszał tego z jej ust nie mógł tego robić. - Zanim jednak odejdziesz chcę byś zrobiła dla mnie dwie rzeczy: zjedz coś, byś miała siły oraz weź to. - Ręka z ramienia przesunęła się nieco wyżej, ledwo musnęła palcami policzek Lisiczki i ostatecznie po włosach wróciła na poprzednie miejsce, w tym jednak czasie druga dłoń Rashna powędrowała do kieszeni i wyciągnął on przedmiot, który mu kiedyś ukradła. Podsunął go dziewczynie.
- Chciałaś to ukraść, ale teraz nie musisz. Jest twoje i zrób z tym co zechcesz. - Nie dawał jej tego jako świecidełko, sądził, że sprzeda to i będzie mieć nieco jedzenia, dość by poradzić sobie z początku i mieć nieco czasu, w którym nie będzie musiała martwić się o przetrwanie. Zbliżył swoje usta do jej ucha i szepnął. - Nie przyjmuję odmowy. - następnie pocałował jej uszko i wrócił do poprzedniej pozycji, choć szybko oparł się plecami o ścianę prostując nogi. Kto wie czy zrobiłby to gdyby nie ostatnie słowa lisiczki. Wiedział, że wyolbrzymia ich znaczenie, ale dla niego była to zapowiedź zgody na jego propozycję, a więc nie mógł wypuścić jej z pustymi rękoma, choć jednocześnie nie mógł jej dać zbyt wiele. Nie chodziło nawet o to, że dziewczyna mogła zawsze uciec i nigdy więcej się z nim nie zobaczyć, lecz fakt, że mając przy sobie zbyt wiele mogła stać się kuszącym celem dla różnego rodzaju szubrawców.
Rashn





Rashn
Opętany
GODNOŚĆ :
Rashn


Powrót do góry Go down


Kryjówka Rashna - Page 3 Empty Re: Kryjówka Rashna

Pisanie by Seiyushi on 18/8/2019, 17:17
Nie mogła przyjąć tak po prostu jego oferty i nie mogła o niej na spokojnie pomyśleć z nim w pobliżu. Czułaby nacisk jego spojrzenia, jego obecności, ta decyzja byłaby zbrukana chęcią spłaty długu a nie o to chodziło. Nie chciała z nim zostawać z poczucia obowiązku, to musiało wyjść z chęci a tej póki co nie było jako takiej. Doceniała to co dla niej zrobił, choć było to wbrew jej woli. Najlepiej czułaby się na neutralnym gruncie, a nie w jego domu. Może zaufałaby mu o wiele szybciej, może przekonałaby się do niego bardziej wtedy. - Wsparcie drugiej osoby może być bezcenne.. ale gdy wychodzi ono z chęci a nie z przymusu.. - dodała po chwili. Próbowała mu pokazać swój punkt widzenia. On czegoś od niej chciał ale mogła mu tego dać tak po prostu. Może gdyby nie próbował za wszelką cenę postawić na swoim to jakoś łatwiej by było się z nim dogadać. Ale czuła że to on musi mieć rację, może było to mylne wrażenie, a może się nie zrozumieli po prostu.
Pokręciła lekko głową na boki. - Nic mi nie będzie.. zdołałam wypocząć.. i nie jestem już głodna.. - dodała po chwili, nie jadła w gruncie rzeczy zbyt wiele. Przyzwyczajona do małych racji, jakoś utrzymywała figurę żeby czasem nie okazało się że nie będzie w stanie wcisnąć się w swój jedyny ciuch. Skinęła głową zgadzając się na jakiś sposób komunikacji. Posiadanie sojusznika było bardzo ważne w tych czasach. Ona nie odtrącała dłoni która była dla niej w jakimś stopniu dobra.
Obserwowała uważnie jego dłoń, mrużąc nieco oko nad policzkiem który prawie że musnął. Spojrzenie wlepiło się w bransoletkę i aż się spięła na wzmiankę o kradzieży przedmiotu. - Ja.. - już chciała odmówić, cofnęła dłoń dociskając ją mocniej do piersi. Odwróciła wzrok od przedmiotu gdzieś w bok. Nie zdołała dokończyć wypowiedzi słysząc jego szept. Wrażliwe uszko owiane gorącym oddechem lisa drgnęło niespokojnie. Speszyła się biedna takim bezczelnym naruszeniem jej strefy psychicznego komfortu. Poczerwieniała lekko na buzi na jego zuchwałe gesty i z nieśmiało skinęła głową. - D.. dobrze.. - zająknęła się szepcząc. Przez dłuższy czas nie patrzyła na niego. Jej spojrzenie utknęło w przedmiocie który teraz trzymała w dłoni. To małe świecidełko było sprawcą tego wszystkiego. Może nie miało dużej wartości, ale było przyjemne dla oka, każda dziewczyna na Desperacji by się z takiego ucieszyła. - Dziękuję.. - wyszeptała nieśmiało i schowała błyskotkę w dekolcie kimona. - Nie wiem jaka jest teraz pora dnia.. czy nocy.. ale wolałabym wyruszyć przed południem.. - dodała po chwili już zerkając na wygodnie ułożonego lisa.
Seiyushi





Seiyushi
Opętana
GODNOŚĆ :
Seiyushi


Powrót do góry Go down


Kryjówka Rashna - Page 3 Empty Re: Kryjówka Rashna

Pisanie by Rashn on 18/8/2019, 23:44
Rashn złożył Seiyushi ofertę i wbrew pogłoskom jakoby ten lis stał na czele lisiej mafii nie była to oferta nie do odrzucenia. Dziewczyna, o czym Lis ją wielokrotnie zapewniał, mogła się zgodzić lub odrzucić jego propozycję i z jego strony nie spotkałaby jej żadne przykre konsekwencje. Zresztą już na długo przed tym, gdy Lisica zażądała możliwości wyjścia bez podejmowania decyzji, to Rashn jej to obiecał. Nie widział nic złego w tym, by przemyślała swoją decyzję - wolał by była pewna tego, że chce z nim zostać zamiast by zgodziła się, a później żałowała i myślała tylko o tym jak odwrócić złożoną obietnicę bądź ją złamać.
Toteż słowa, które wypowiedziała go zirytowały. Nie tylko dlatego, że pośrednio zadeklarowała, że nie chce go wspierać, lecz także ze względu na użyte przez nią słowo przymus. Przymus, którego nie było. Dla Rashna to była oznaka niewdzięczności. Skoro potrafiła zasugerować, że ją do czegoś przymusza pomimo tego wszystkiego co dotychczas zrobił i faktu, że był gotowy zaufać jej na tyle, że nie miał nic przeciwko temu, żeby dziewczyna nie podejmując decyzji opuściła jego schron, a jeszcze zobowiązał się, że zorganizuje ich wspólny kontakt - co oznaczało konieczność zapłaty komuś sumy odpowiedniej, by szukał bezdomnej lisicy po całej Desperacji, to oznaczało, że Rashn się najprawdopodobniej pomylił, gdy mówił, że nie jest niewdzięczna.
Zsunął się z łózka i po prostu ruszył w stronę drzwi pokoju po tym, gdy usłyszał kiedy dziewczyna chce opuścić jego kryjówkę. Musiał się do tego przygotować, a czasu nie zostało wcale aż tak dużo. Nawet gdyby nie wypowiedziała tych ostatnich słów nie mógł pozwolić, by wiedziała gdzie jest jego norka. Ryzyko było zbyt duże, szczególnie, że nie wiadomo co mogło ją spotkać. Poza tym musiał zejść na dół i wyciągnąć ze schowka klucz - inaczej żadne z nich nie opuściłoby schronu.
Gdy przechodził przez drzwi na chwilę przystanął i zwrócił się do Sei.
- Dobrze, zawołam Cię gdy wszystko będzie gotowe i przyjdzie odpowiedni czas. - I choć próżno było szukać w jego słowach złości, czy frustracji, to były to niezwykle chłodne słowa. Lis nie zdawał sobie z tego jednak sprawy, tak jak nie zdawał sobie sprawy, że dziewczyna mogłaby pomyśleć, że jego zmiana wynikała nie z faktu, że jednym zdaniem - w oczach Rashna - zaprzeczyła wszystkiemu co do tej pory zrobił twierdząc, że jest przymuszana, a z powodu tego, ze chciała go opuścić.
Gdy tylko opuścił sypialnię, zamykając za sobą ostrożnie drzwi ruszył na dół, po ukryty w schowku klucz. Oczywiście Lisica mogła podążyć za nim, bądź po prostu pospacerować jeszcze po schronie. Rashn w żaden sposób nie odniósł się do tego, czego od niej oczekuje.


#800000
Rashn





Rashn
Opętany
GODNOŚĆ :
Rashn


Powrót do góry Go down


Kryjówka Rashna - Page 3 Empty Re: Kryjówka Rashna

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry