Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 04/11. Kolejne ogłoszenie dotyczące zmian. Rzuć okiem.
  • 03/11. Do 9 listopada, do godziny 22:00, należy uzupełnić temat z chronologią. Po ustalonym terminie moderator zacznie sprawdzanie.
  • 03/11. Do 12 listopada, do godziny 20:00, jest czas na wznowienie wątków z przeszłości i alternatywnych. Tematy, w których post nie pojawił się od miesiąca lub dłużej zostaną wrzucone do archiwum. W razie pytań: pisać do Rhetta na PW.
  • 02/11. Pojawiło się nowe ogłoszenie. Dotyczy zmian w regulaminie bilokacji oraz poszukiwań moderatorów. Zerknij.
  • 31/10. Zarzucono propozycją w dziale DOGS. Jak jesteś dobrym psiątkiem to wypowiedz się w temacie.
  • 31/10. Rozpoczęto dyskusję na temat eventów. Wrzuć swoje przemyślenia.

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Pisanie on 06.05.19 6:08  •  Kryjówka Rashna Empty Kryjówka Rashna
Stary schron znaleziony kilkanaście lat temu przez czarnego lisa i zaadaptowany na jego potrzeby.

Fenek obudził się w miejscu zupełnie innym od tego, w którym zasnął. Nie leżał już na kolanach większego lisa, lecz na czymś miękkim - poduszce jak mógł stwierdzić po krótkich oględzinach. Znajdował się w niewielkim, ciemnym pokoju szerokim tylko tyle, że mieściło się tam łóżko i stolik przed którym stało krzesło bez oparcia - zajmowane przez ubranie dziewczyny. Pomieszczenie, w którym było ledwie trochę miejsca pomiędzy stolikiem a drzwiami znajdującymi się naprzeciw niego, mogło przypominać nieco cele.
Obudzenie się w nieznanym miejscu o takiej charakterystyce mogło wzbudzać niepokój u lisiczki, która zaufała Rashnowi na tyle, że poddała się zmęczeniu i usnęła na jego kolanach.
Wyraźny zapach mięsa wyczuwany przez dziewczynę dzięki węchowi o wiele lepszemu niż ludzki mógł jednak działać uspokajająco, a przynajmniej oderwać ją od ponurych myśli. Chociażby miała trafić do celi, to osiągnęła jeden ze swoich celów.
Wyruszyła w końcu do opuszczonych ruin dawnego miasteczka w poszukiwaniu czegoś do jedzenia i teraz, choć niespodziewanie, miała tuż pod nosem drewnianą miskę, zniszczoną po jednej ze stron przy krawędzi, w której dostrzegła swój posiłek. Może dość prosty, lecz w porównaniu do znalezionego przez nią chleba sam fakt, że jedzenie było świeże miał znaczenie.
I tu należy przejść do czarnego lisa, który zaangażował się niezwykle w opiekę nad nowym zwierzątkiem. Możliwe, że nie miał nigdy okazji przynosić do domu rannych ptaków, czy zbłąkanych kotów i prosić o ich zatrzymanie i dlatego teraz siedział przy fenku, gdy ten spał.
Opuścił ją tylko na krótko, by podzielić swoją kolację na dwie części i tę mniejszą przekazać swojemu nowemu pupilowi. Choć gdyby ktoś go obserwował mógłby się zdziwić, że niosąc drewnianą miskę, którą znalazł kiedyś i postanowił wziąć ze sobą - bo może się przydać - zatrzymał się przy półce, na której było mnóstwo rzeczy, lecz żadne z nich nie było do jedzenia, ani tym bardziej przydatne dla małego zwierzaka. Wziął stamtąd jakąś błyskotkę i schował do kieszeni i dopiero wtedy ruszył z powrotem do "sypialni", a raczej schowka, który na nią przerobił.
To było jednak jakiś czas temu, gdy lisiczka była pogrążona we śnie i nie zdawała sobie nawet sprawy gdzie teraz się znajdują.
Gdy już otworzyła swoje oczy był przy niej i tak jak wtedy, gdy zasypiała, tak teraz głaskał powoli po jej grzbiecie, samemu siedząc opartym o ścianę na sąsiedniej poduszce z wyprostowanymi nogami i z zamkniętymi oczami. O czym myślał? Na pewno liczył, że maleństwo, które znalazł i ze sobą zabrał nie ucieknie mu gdzieś, bądź też go nie zgubi oraz zastanawiał się jak czymś takim w ogóle powinien się zajmować.
                                         
Lisi książę Rashn
Opętany
Lisi książę Rashn
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rashn


Powrót do góry Go down

Pisanie on 24.05.19 20:16  •  Kryjówka Rashna Empty Re: Kryjówka Rashna
Spała dość długo. Ale długa podróż, pusty brzuszek i wycieńczająca transformacja, to wszystko sprawiło że zwierzątko potrzebowało wypocząć. Pazurki wbiły się w poduszkę na której leżała, przeciągnęła się powoli, rozdziawiając pyszczek w cichym pomruku. Złote ślepka dostrzegły że otoczenie jest nieco inne niż ostatnio pamiętała. Coś co jednak pamiętała przed uśnięciem to dotyk. Nadal ktoś ją głaskał po grzbiecie. Przechyliła łepek w stronę czarnego lisa. Uszy położyła po sobie nadal niepewna jego zamiarów. Zabrał ją z tamtego miejsca, i przyniósł ją do swojego legowiska! Czuła jego zapach unoszący się w pomieszczeniu tak intensywnie. Jej uwagę odwrócił inny zapach. Uszy się uniosły gdy dotarł do niej zapach mięsa. Wyciągając się przed siebie, nisko na poduszce w kierunku pożywienia dostrzegła drewniane naczynie z porcją raczej wystarczającą żeby napełnić brzuszek, który co jakiś czas o sobie przypominał. Wyciągnęła łapki i powoli zaczęła się zbliżać do miseczki. Tylnymi łapkami nadal na poduszce, jakby bała się z niej zejść. Sięgnęła noskiem miseczki i obwąchując jej zawartość liznęła odrobinę upewniając się że to nie jakieś omamy.
Od razu wzięła się za pochłanianie tego co było w środku, nie robiła jednak tego łapczywie. Wiedziała że jest obserwowana. Ostrożnie, skrawek po skrawku napełniała pusty brzuszek dobrym jedzeniem. Kiedy skończyła oblizała pyszczek i przechyliła łepek w kierunki Lisa. Kątem oka dostrzegła swoje kimono na krześle. Wdrapała się na poduszkę i kręcąc się w kółko po chwili zbliżyła się do Rashn'a. Oparła się łapkami o jego udo i stanęła na dwóch nóżkach. Wyciągnęła się jak długa w górę, na tyle na ile potrafiła niuchając w powietrzu. Po chwili wskoczyła mu na kolana i oparła się łapkami o jego tors, próbując dosięgnąć jego twarzy noskiem. Nie będąc w stanie przytknęła zimny nosek do jego szyi i polizała go po niej. Można było to przyjąć za podziękowanie za posiłek. Po czym opadła mu na kolana kręcąc się w kółeczko na czworaka aż zwinęła się w kłębek. Spod przymrużonych ślepi obserwowała pomieszczenie zastanawiając się co ma zrobić teraz. Ona go znała, nie wiedziała tylko czy on wiedział kim był mały biały lisek na jego kolanach.
                                         
Seiyushi
Opętana
Seiyushi
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Seiyushi


Powrót do góry Go down

Pisanie on 24.05.19 21:08  •  Kryjówka Rashna Empty Re: Kryjówka Rashna
Nie przeszkadzał jej w jedzeniu. Gdy tylko zwierzątko postanowiło zająć się swoją kolacją Rashn cofnął rękę i przeniósł ją na skraj poduszki, na której siedział.
Jego oczy praktycznie nawet na chwilę nie spuszczały oczu z jedzącego liska. Ta scena była niezwykle rozczulająca, a gospodarz miał wrażenie, że rzeczywiście pomógł tej małej, bezradnej istotce. Dość nierozważnej istotce, która nie tylko podeszła do kogoś, kto mógł stanowić zagrożenie, lecz również pozwoliła się posadzić na jego kolanach i jeszcze oddała się snom.
Na szczęście - choć pozory mogą mówić co innego - nie miał zamiaru jej jeść.
- Smakowało? - Zapytał dostrzegłszy, że miska jest już pusta, a jego nowe zwierzątko spojrzało na niego swoimi, już nie tak przestraszonymi, oczkami.
Następnie obserwował, nie wiedząc co ten stworek planuje. Widział jak się kręci i jak czegoś szuka. Przez chwilę myślał, że chce jeszcze i próbuje wyniuchać czy czasem Rashn nie ukrył czegoś przed nią w kieszeniach. Nonsens! Po co miałby nosić jedzenie w kieszeni. Nie spodziewał się jednak tak miłego gestu i dlatego, gdy tylko poczuł język na swojej szyi uśmiechnął się, trochę z rozczulenia, a trochę z rozbawienia całą sytuacją.
- Nie musisz mi dziękować. - Zaczął trochę nierozważnie, więc uczynił krótką pauzę. W sumie nie miał nic przeciwko okazywaniu wdzięczności. Mógł zacząć inaczej, lecz musiał już kontynuować. -Przygarnąłem Cię i należysz teraz do mnie, więc to naturalne, że muszę o Ciebie dbać.
Jego dłoń, już w chwili gdy lisiczka znalazła się na jego kolanach, powędrowała na grzbiet fenka, by w móc ją podrapać po okolicach karku, trochę za uszkiem. Gdy jednak dziewczyna ponownie zwinęła się w kulkę, jego dłoń spoczęła na lisie, tak że palcami dotykał jej brzuszka. Pamiętał jak serce jej biło, gdy ją podnosił i jeżeli to się powtórzy, to wyczuje to na pewno.
Dotarliśmy bowiem do tego momentu, skąd nie ma już odwrotu. Dłoń czarnego lisa znalazła się w jego kieszeni, tej samej, do której wcześniej schował drobiazg zabrany z pułki.
Małe, liche świecidełko, warte może tyle, że starczy na dwa, może trzy posiłki. Oczywiście jeżeli znaleźć uczciwego kupca, a o takich ostatnio wcale nie łatwo. Dla dziewczyny miało jednak o wiele większe znaczenie, było świadectwem jej porażki. Nieudanej kradzieży i - jak sądziła - utraty zrabowanego dobra nim zdążyło się go spieniężyć. Gdy jednak przed jej oczami pojawił się ów przedmiot, trzymany na ręce Rashna mogła zrozumieć, że w jakiś sposób to sam lis go odzyskał. Czy to okradł złodzieja, czy też znalazł lub w inny sposób zdobył? Może miał więcej takich samych i to jest zupełnie inna rzecz?
Czy miało to jednak jakiekolwiek znaczenie wobec tego, że on wiedział?
Przynajmniej takie wrażenie mogła odnieść Sei, gdyż rzeczywistość była o wiele bardziej skomplikowana. Otóż nie wiedział. W jego głowie było mnóstwo myśli, że odstawia szopkę przed zwykłym, bezrozumnym zwierzątkiem. To ryzyko było jednak warte podjęcia. Był przekonany, że dziewczyna zobaczywszy swoją niedoszłą zdobyć nie będzie mogła zachować spokoju, a gdyby był to tylko zwykły psiak, czy lisek - nawet nie wiedziałby o co chodzi.
Musiała mu więc powiedzieć prawdę, a świecidełko trzymane na otwartej dłoni była jego pytaniem.
Miał podstawy by sądzić, że jego hipoteza jest słuszna. Zaczęło się, gdy dziewczyna podeszła do niego blisko i położyła się nie próbując uciekać. Nie broniła młodych. Wyczułby przecież więcej takich małych słodziaków, a nadto nie byłaby teraz taka szczęśliwa z posiłku, bo pewnie byłaby zmartwiona o swoje potomstwo - tak przynajmniej sądził Rashn.
Wtedy jego uszy poruszyły się, a on spojrzał przed siebie, co mogło być zinterpretowane jako jakiś dźwięk usłyszany w oddali. W istocie było jednak nagłym olśnieniem, połączeniem faktów w jeden spójny ciąg.
Dziewczyna zostawiła ubranie, gdyż zmieniła się w zwierzę - sam przecież tak potrafił. Następnie wróciła ze zdobyczą po kimono i wtedy zastała jego.
Nie była zdziczała, więc mogła poczuć się spokojnie na jego kolanach i zasnąć. Nawet jeden raz nie próbowała go ugryźć, ani uciekać. To nie było zachowanie dzikich, wolno żyjących zwierząt, które Rashn wcześniej spotkał.
Mimo wszystko nie miał pewności i ta chwila była dla niego tylko trochę mniej stresująca niż dla lisiczki. W końcu teraz przyszedł czas na odpowiedź na wszystkie pytania, które zadawał sobie przez ostatnie kilka godzin.
- Pamiętasz? Od tego się wszystko zaczęło. - Nie chciał pozostawić żadnych złudzeń, że wie. Choć nie był pewien, wolał grać zdecydowanego. W końcu zwykłe zwierzę i tak nie zrozumiałoby o co w tym wszystkim chodzi. Jeżeli zaś to złodziejka, to musiała wierzyć, że on wie.
                                         
Lisi książę Rashn
Opętany
Lisi książę Rashn
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rashn


Powrót do góry Go down

Pisanie on 26.05.19 0:45  •  Kryjówka Rashna Empty Re: Kryjówka Rashna
Nie spodziewała się że czarny lis zrozumie jej gest, choć liczyła na to że zostanie dobrze odebrany. Nawet pomachała lekko ogonem gdy jej odpowiedział na ten jakże śmiały gest. Mogła przecież uchodzić za rozumne stworzonko. Choć w rzeczywistości nie była tylko stworzonkiem.
Poruszyła lekko głową na boki czując jak ją delikatnie drapie po karku i za uszkami. Mężczyzna zdawał się być dobrą istotą, aż było jej głupio że go okradła, ale nie miała wyboru gdy w grę wchodziło przetrwanie. Słysząc jego słowa szybko doszła do wniosku że odgrywała swoją rolę jako liska w dość nienaganny sposób. Nieco spokojniejsza że szło po jej myśli zastanawiała się nad tym jak się wydostać z tego miejsca. Już w jakimś stopniu zdobyła jego zaufanie, była tego pewna skoro ją nakarmił.
Czuła na sobie jego rękę z początku serduszko biło nieco szybciej ale jak leżała na jego kolanach pewna swojej pozycji w sytuacji to zaczęła się uspokajać. Oddychając w miarę spokojnie, miała idealny widok z tej pozycji na swoje ubranie, leżące na krześle. Nie kalkulowała tego że zostanie zabrana z tamtego miejsca, nie kalkulowała nawet że trafi na kogoś tam a już tym bardziej nie na niego. Gdzieś w podświadomości obawiała się że stała się jego celem przez skradziony przedmiot. Fakt że udało jej się zamaskować swoją osobę dawał nadzieję na pozytywne rozwiązanie się tej sytuacji. Brała nawet pod uwagę porzucenie swojego jedynego dobytku - kimona i ucieczkę przy najbliższej okazji. Znajdzie inne ubrania gdzieś na desperacji, tak się pocieszała w tej chwili.
Wszystko zdawało się układać po jej myśli gdy usłyszała jakiś cichy brzdęk i przed jej oczami, na otwartej dłoni ukazała się bardzo znajoma błyskotka. Bransoletka z jakimiś kolorowymi kamyczkami, może nie była przyozdobiona kamieniami szlachetnymi, ale była tak ładna że mogła za nią dostać posiłek i może jakiś prowiant na drogę. Serduszko przyspieszyło znacznie wpadając w galop a całe ciało liska nagle się spięło. Słysząc słowa padające z ust Rasha podkuliła szybko ogonek pod siebie i kładąc uszka po sobie wbiła pazurki w jego uda i nagle wybiła się w bok spadając z jego kolan na twardą podłogę z piskiem. Uderzyła bokiem i szybko czmychnęła w kąt kuląc się w kłębek. Zerkała nerwowo to w kierunku kimona to w kierunku lisa. Nawet cicho warknęła ostrzegawczo w jego stronę jeśli próbował się ruszyć w jej kierunku.
Cały spokój jaki przed chwilą czuła prysnął niczym bańka mydlana. Czuła się osaczona, oszukana, bezbronna. Był większy, był silniejszy i była na jego terytorium. Mógł jej skręcić kark w każdej chwili. Widział jak śledzi każdy jego ruch, co chwila cicho powarkując choć daleko było jej do obrazu groźnego lisa. Przypominała zastraszonego gryzonia.
                                         
Seiyushi
Opętana
Seiyushi
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Seiyushi


Powrót do góry Go down

Pisanie on 26.05.19 1:07  •  Kryjówka Rashna Empty Re: Kryjówka Rashna
Więc miał rację. Odczuwał w tej samej chwili radość ale też niepokój. Gdyby była zwykłym liskiem po prostu by się nią opiekował i świat byłby niezwykle prosty. Z ludźmi bywało o wiele gorzej, a Rashn im niezbyt chciał ufać.
Jednakże nie było teraz czasu na tę refleksję. Lisiątko wyrwało się z jego niezbyt silnego uścisku i uciekło do kąta, a czarny lis tylko przewrócił oczami.
Była bardzo niemądra i musiał jej to chyba wytłumaczyć.
- Wiedziałem kim jesteś, gdy Cię tu przyniosłem, wiedziałem, gdy Cię karmiłem i wiedziałem gdy Cię głaskałem. - Jedna z jego dłoni oparła się na łóżku, a on sam podniósł się przenosząc na nią ciężar ciała. Kucał teraz w miejscu, gdzie wcześniej miał kolana i gdzie dziewczyna leżała.
- Gdybym chciał Cię skrzywdzić to zatroszczyłbym się, żebyś miała na szyi obrożę i była przykuta łańcuchem do ściany, bądź też skrzywdziłbym Cię już dawno.
Zszedł z łóżka zbliżając się do niej. Mogła go straszyć, szczerzyć kły, a nawet skamleć prosząc by się zlitował i zachował dystans, lecz zupełnie nic by to nie dało. Jej zęby, choć były w stanie przeciąć skórę, lecz nie była w stanie go skrzywdzić na tyle, by musiał się czegokolwiek obawiać.
Nie zbliżył się jednak na tyle, by jej dotknąć, bądź by dziewczyna miała okazję do użycia kłów. Zatrzymał się metr przed nią i dodał.
- Możesz mi nie ufać. Nie masz powodu, by wierzyć w żadne z moich słów, jednak powinnaś zastanowić się, czy twoja obecna pozycja pozwala Ci na takie zachowanie.
Wiedział, że ma nad nią przewagę. Zresztą prawdopodobnie miałby ją nawet wtedy, gdyby dziewczyna była w ludzkiej formie. Ciągle pozostawał od niej większy, silniejszy, a także prawdopodobnie między ich umiejętnościami była przepaść na rzecz czarnego lisa. Dlatego mówił pewnie, patrząc na nią z góry. Gdy dotarł do zachowania zmarszczył nawet nos na krótką chwilę ukazując kły.
- Chcę z Tobą porozmawiać. Wróć do swojej prawdziwej formy i się ubierz. - Wskazał ruchem głowy leżące na krześle ubranie. Mogła się buntować, że wydał jej polecenie. Jednak czy odważy się go nie wykonać?
Warto jednak zauważyć, że nawet rozkazując jej i traktując z góry nie był dla niej aż tak podły. Nie musiał jej dawać ubrania. Mógł dać jedynie wybór, że się zmieni lub narazi na jego gniew. Naga byłaby jeszcze bardziej bezbronna.
Jednak czy Rashn będąc lisem mógł zrobić to bez powodu? Czy możliwe, że przeoczył, że mógłby jeszcze bardziej zaznaczyć swoją wyższość, a może nie chciał tego? Nawet teraz, gdy stali przed sobą w bojowych nastrojach starał się traktować ją dobrze.
Gdy wypowiedział te słowa, po prostu wyszedł ze swojej sypialni, rzucając przy drzwiach tylko krótkie:
-Zawołaj mnie, gdy będziesz gotowa. Nazywam się Rashn. - I po tym szybkim zdaniu zamknął za sobą za sobą solidne drzwi. Nie musiał się jednak obawiać, że będzie próbowała uciec. Jedyna droga wymagała przejścia obok czarnego lisa.
                                         
Lisi książę Rashn
Opętany
Lisi książę Rashn
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rashn


Powrót do góry Go down

Pisanie on 26.05.19 3:53  •  Kryjówka Rashna Empty Re: Kryjówka Rashna
Wciśnięta całym swoim lisim ciałkiem w róg pokoju ani na chwilę nie spuszczała z niego wzroku. Jak tylko zaczął zmieniać pozycję z siadu od razu na niego zaczęła warczeć. To była niestety żałosna próba wystraszenia mężczyzny, takie maleństwo nie wydawało się groźne. Słysząc jego słowa skuliła się jeszcze bardziej, nie mogła w to uwierzyć! On wiedział od samego początku! Poczuła się jak ostatnia idiotka w tym momencie. Gdyby wiedziała że on wie to by to inaczej rozegrała, nie udawałaby zwykłego zwierzęcia.
Słysząc o obroży i opcji bycia przykutej do ściany sprawiła że zwierzątko zaczęło się lekko trząść, drgnęło lewe uszko, serduszko trzepotało w piersi jeszcze bardziej.
Nie miała się już jak wkomponować w ścianę gdy Rashn zmniejszył znacznie dystans. Był za daleko żeby go mogła ugryźć, ale był też za blisko żeby czuła się komfortowo. A już tym bardziej nie w tej formie. Jak by ją nadepnął to by pewnie zmiażdżył większą część jej drobnego ciałka. I tak bardzo jak nie chciała, musiała mu przyznać rację. Nie była w pozycji do czegokolwiek. Gdy obnażył kły Sei zawarczała nieco głośniej niż wcześniej to robiła. Uniosła jedno uszko słysząc kolejną wypowiedź i rejestrując ruch głowy czarnego lisa. Oczka przeniosły się na kimono zaledwie na ułamek sekundy. Nie mogła sobie pozwolić na spuszczanie wzroku z mężczyzny.
Obserwowała jak powoli wstaje i wychodzi z pokoju dając jej możliwość na ubranie się w samotności. Tym ją trochę zaskoczył. Gdy drzwi się zamknęły Seiyushi oderwała się od ściany i zaczęła robić kółka na środku pokoju w którym była. Rozglądała się za możliwością ucieczki. Ale nic nie znalazła. Nie było okien, innych drzwi. Pomieszczenie przypominało raczej większy schowek niż klasyczny pokój. Gdyby chociaż znalazła dziurę w ścianie, ale nawet takowej nie było! Podbiegła do krzesła i skacząc złapała pyszczkiem za skrawek zwisającego z krzesła ubrania. Szarpiąc pyszczkiem na boki powoli zaczęła ściągać zwinięte kimono w dół. Trochę się z tym namęczyła, jak materiał opadł na ziemię to zaczęła ciągnąć za skrawek cofając się w tył. Puściła ubranie i łapką oraz pyszczkiem wgramoliła się w ubranie.
Po jakimś czasie do uszu czarnego lisa dobiegł najpierw cichy pisk, nie musiał czekać długo aby usłyszeć niepokojące odgłosy zza zamkniętych drzwi. Ciałko zwierzaczka zaczęło rosnąć, sierść powoli znikała, uszy nieco zmalały. Pyszczek zaczął się skracać i mordka fenka zaczęła przybierać ludzki, kobiecy kształt. Łapki się rozciągnęły, rosnąc sprawiały co raz to większy ból. Mały kłębek zagrzebany w kimonie zaczął się powiększać, nabierać kształtu. Ogon znacznie urósł, zwierzęce piski przerodziły się w ludzkie okrzyki bólu. Czując ból całego ciała, dysząc ze zmęczenia leżała na zimnej podłodze niezdarnie odziana w swoje ubranie. Nieco przymrużone złote ślepia wpatrywały się lekko zamazanym wzrokiem w zamknięte drzwi. Powoli się zmusiła do siadu, łapiąc za krawędzie kimona i poprawiając je na sobie, tak żeby zakrywało wszystko to co powinno być zakryte materiałem. W końcu miała tylko je na sobie.
Rozchyliła usta ale zawahała się z zawołaniem go po jego imieniu. Przygryzła dolną wargę sfrustrowana sytuacją. Biokineza ją wymęczyła strasznie, czuła suchość w gardle. - Możesz wejść.. - usłyszał w końcu po jakimś czasie jej zachrypnięty lekko głos.
                                         
Seiyushi
Opętana
Seiyushi
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Seiyushi


Powrót do góry Go down

Pisanie on 26.05.19 5:33  •  Kryjówka Rashna Empty Re: Kryjówka Rashna
- To zdecydowanie nie poród. - samotna myśl przemknęła przez umysł Rashna i spowodowała, że na jego twarzy na krótką chwilę pojawił się uśmiech. Rozbawienie było jednak ledwie małą iskierką, która rozbłysnąwszy na ledwie krótką chwilkę musiała zgasnąć, by zapanowało niepodzielnie współczucie dla cierpiącej dziewczyny.
Jako zwierzątko, leciutki, lichy fenek, była słaba i w zasadzie mógłby ją nawet przypadkiem zdeptać, gdyby ta próbowała z nim walczyć. To jednak dopiero jej krzyki podczas przemiany sprawiły, że czarny lis zrozumiał jak bardzo będzie nieporadna, słaba i jak łatwo mógłby to wykorzystać.
Był świadomy, że dziewczyna najprawdopodobniej będzie całkowicie bezbronna. Mógł z nią zrobić co chciał i nie potrafiłaby się w żaden sposób go powstrzymać. Nie pomogłyby jej powarkiwania, czy próby drapania i gryzienia. Byłby w stanie wzbudzić w niej strach i sprawić, że będzie się obawiała mu sprzeciwić.
- Szlachetny głupcze - Przyglądał się spokojnej tafli wody, poruszającej się tylko nieznacznie, ze względu na ruch drobne ruchy ręki Rashna. Bał się. To uczucie było mu obce wcześniej, gdy stał przed fenkiem. Nie bał się jej. Nie była dla niego zagrożeniem. To jedynie biedna lisica, którą postanowił się zająć. Wiedział jednak, że sam chce dać jej broń. Chce ją uczynić niebezpieczną i to nie w imię żadnych ideałów. W ramach kolejnej gry - założenia, że to właśnie w ten najbardziej ryzykowny ze sposobów, jest w stanie osiągnąć najbardziej dogodne rezultaty.
Mógł ją zastraszyć, lecz wtedy musiałby już zawsze jej pilnować i nigdy nie mógłby liczyć, że zrobi dla niego cokolwiek z własnej woli.
Wszedł do pokoju, choć nie natychmiast. Przymknął jeszcze oczy i pomyślał i trwał w tej pozycji, stojąc przy ścianie z twarzą skierowaną na trzymaną wodę dla swojego gościa.
- Muszę pamiętać, że będzie pewnie znów na mnie warczeć. - I nie miał na myśli dosłownego znaczenia tych słów, ale bojowej postawy dziewczyny, którą spodziewał się zastać. Nawet teraz, gdy była osłabiona.
Tak, to była ona - stwierdził zamykając za sobą drzwi i patrząc na nią. Na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. Nie znak radości, nie nawet kpiące oznaka przewagi, a zwykła podniesienia nieco dziewczyny na duchu. Zrobił krok w jej stronę i powiedział:
- Dopóki nie zrobisz niczego głupiego... - Kolejny krok i już z wolna zaczął wyciągać dłoń z wodą w jej stronę, kontynuując przy okazji: - Nie zaatakujesz mnie, nie obrazisz, nie zaczniesz znów na mnie warczeć, to Cię nie skrzywdzę. - Ile jest warte zapewnienie podstępnego lisa? Złodzieja, nikczemnika? Niewiele, lecz z drugiej strony jakie miała wyjście? Nie wierzyć i narazić się na jego gniew, czy uwierzyć i łudzić się, że dotrzyma danego jej słowa?
Choć zachowywał się ostrożnie. Zatrzymał się najdalej jak tylko mógł, by gdy oboje wyciągną swoje dłonie dziewczyna mogła chwycić przyniesioną jej wodę. Nie zapewniał jej jednak, że ta jest tylko wodą. Nie zamierzał też jej oferować dłużej niż ledwie kilkanaście sekund. Jeżeli przez ten czas nie zaczęła choćby wyciągać rąk w jego stronę, woląc nieufność - cofnął rękę i stanął przy łóżku. Znalazł się tam jednak również wtedy, gdy dziewczyna odebrała wodę.
Obserwował ją. Naszły go wątpliwości, czy jest pewien tego co chce zrobić. Niechętnie ufał ludziom. Rzadko okazywali wdzięczność i łatwiej było nimi manipulować niż na nich liczyć. Jednak... było już za późno by zmieniać zdanie. Czuł też wobec niej trudną do wyjaśnienia bliskość względem siedzącej na ziemi dziewczyny. Nie była to silna więź, a jedynie to w normalnej sytuacji nic nie znaczące uczucie, gdy spotyka się kogoś podobnego do siebie. Dla zwykłych ludzi, mieszkających wśród setek innych zwykłych ludzi, była to ledwie fraszka. Dla Rashna dziewczyna była kimś "podobnym" do niego. Również miała ogon. Był jednak świadom jak jest to niedorzeczne i jak bardzo niczego nie zmienia, a mimo to chciał ryzykować, choć z zupełnie innych powodów.
- Cóż. - Nie wiedział jak zacząć. Jeszcze nigdy nie próbował zrobić z człowieka swojego zwierzątka domowego. Jak o tym pomyślał na jego twarzy pojawił się na ledwie mgnienie delikatny uśmiech - była w tym jakaś ironia. - Zakładając, że nie znajdujesz się w domu jakiegoś szaleńca, który Cię tu zabrał i nie jesteś zmęczona i zdana na jego łaskę oraz nie myślisz jak się bronić przed nim lub mu uciec... to nic Ci nie jest? Obiecałem Ci, że się będę Tobą opiekował. - Ostatnie zdanie dodał nieco później. Chcąc jej wyjaśnić powód dlaczego ją o to zapytał. Zachowywał się też inaczej niż jeszcze przed chwilą, gdy obnażył swoje kły. Jego głos był spokojny, nawet dało się wyczuć kroplę żartobliwego tonu w jego słowach. Nie zaczęła jeszcze na niego znów warczeć, chciał więc dodać jej nieco otuchy i przede wszystkim - odwieść ją od strachu i poczucia zagrożenia.
                                         
Lisi książę Rashn
Opętany
Lisi książę Rashn
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rashn


Powrót do góry Go down

Pisanie on 26.05.19 14:23  •  Kryjówka Rashna Empty Re: Kryjówka Rashna
Gdy wszedł do pokoju zamykając za sobą drzwi, zmrużyła nieco złote ślepia. Oddychała nieco głębiej, zupełnie jakby zakończyła maraton sprintem. Siedząc na zimnej, twardej podłodze z trudem się po niej poruszyła w tył. Opierając się plecami o ścianę odetchnęła z ulgą. Wyglądała na wycieńczoną, od momentu pojawienia się czarnego lisa w pokoju z jej ust nie padło żadne słowo. Obserwowała go tylko uważnie, w miarę swoich możliwości oczywiście.
Słuchała uważnie tego co miał do powiedzenia, nawet nie myślała żeby w tym stanie się z nim kłócić czy na niego szczekać. Nie była nawet w stanie się podnieść teraz z podłogi. Uszko jej drgnęło na wzmiankę o krzywdzeniu jej. Puchaty, biały ogonek poruszył się po podłodze w taki sposób że schował się pod warstwą kimona. Jej wzrok powędrował z twarzy Rashn'a na naczynie, które trzymał w dłoni. Gdy je wyciągnął w jej stronę, drgnęła niespokojnie. Przełknęła głośniej ślinę i ostrożnie wyciągnęła dłoń przed siebie. Drżała lekko, możliwie że ze strachu. Dotykając opuszką środkowego palca krawędzi naczynia, cofnęła dłoń o parę centymetrów, uważnie obserwując wymordowanego. Ale widząc że ten nic nie kombinuje, ostrożnie ujęła naczynie i przysunęła je do piersi. Pochyliła się nad nim i zaczęła wąchać ciecz, sprawdzając czy to faktycznie tylko woda. Umoczyła nawet górną wargę i oblizała ją powoli. Nie była specjalistką w truciznach, napój pachniał i smakował jak zwykła woda. Zrobiła więc małego łyka.
Lewe uszko się poruszyło gdy jego głos przerwał trwającą w pomieszczeniu ciszę. Zamrugała kilka razy i powoli się rozejrzała po pokoju, teraz już nie zdawał się być taki wielki jak przed chwilą. W sumie zdawał się być znacznie mniejszy niż się spodziewała. Sapnęła cichuteńko robiąc kolejny mały łyczek, czuła jak zimna woda przynosi ulgę przełykowi. Zanurzyła lekko zeschnięte usta w naczyniu, po prostu trzymając wargi w wodzie, zwilżając je w ten sposób. "Czego on ode mnie chce.. skoro wiedział kim jestem od początku.. to czemu mnie tu przyniósł..?" ta myśl nie dawała jej spokoju. Uniosła nieco głowę, kropelki cieczy spływały z jej ust po brodzie. - M..moja przemiana bardzo mnie wycieńcza.. ale.. poza tym.. nie jest wcale źle.. - zaczęła nieco cichej. Przez chwilę się zastanawiała o co go najpierw spytać. Oparła policzek o zimną ścianę, przymrużone ślepia ani na chwilę nie oderwały się od twarzy czarnego lisa. Musiałą go mieć na oku, nie ufała mu przecież. - Czemu.. tu jestem? - spytała po chwili zastanowienia nadal nieco przyciszonym i nieco mniej ochrypniętym tonem.
                                         
Seiyushi
Opętana
Seiyushi
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Seiyushi


Powrót do góry Go down

Pisanie on 26.05.19 23:41  •  Kryjówka Rashna Empty Re: Kryjówka Rashna
Odpowiedział jej na to pytanie. Stwierdził wyraźnie, że ją przygarnął i postanowił się zaopiekować... Choć wtedy jeszcze nie wiedziała. Umyślnie zresztą powiedział to właśnie wtedy - wiedział, że może być konieczne udawanie, że to była jedynie gra, że wtedy jeszcze zachowywał się wobec niej tak, jakby była tylko zwykłym fenkiem znalezionym gdzieś i przygarniętym przez większego lisa.
Postanowił więc nie wracać do tych słów. To spowodowałoby niepotrzebny konflikt i bunt. Rashn wiedział czego chce, lecz był na tyle inteligentnym lisem, by wiedzieć, że nie zawsze droga, która wydaje się najprostsza jest tą właściwą. Dlatego gdy dziewczyna zadała mu pytanie otworzył szerzej oczy doskonale odgrywając zdziwienie.
- Gdy się spotkaliśmy zasnęłaś na moich kolanach. - Przypomniał jej, choć wiedział, że doskonale pamiętała. Musiał jednak jakoś zacząć. - Zgadza się, że mogłem Cię tam zostawić. Jednak to nie było bezpieczne miejsce, a Ty nie znalazłaś niczego wartościowego do jedzenia. To co przyniosłaś nie zaspokoiłoby twojego głodu i nie sprawiło, że odzyskasz siły. - Stał prawie nieruchomo, tylko jego ogon poruszał się wolno, bezgłośnie zahaczając co chwilę o łóżko, a następnie się z niego zsuwając. - Mogłem też zaczekać aż się obudzisz. Upewnić się, że nic Ci się nie stanie i dopiero odejść. Wciąż jednak byłabyś głodna. - To zdanie wypowiedział dopiero po chwili. Dla niego czekanie aż lisiczka się obudzi było pomysłem absurdalnym. Co mieliby robić w tamtym miejscu? Razem szukać jedzenia wśród ruin i ryzykować spotkanie czegoś znacznie mniej przyjemnego i przede wszystkim o wiele mniej dobrodusznego niż Rashn? Nonsens! Niemal jednak natychmiast kontynuował i przeszedł wreszcie do odpowiedzi na jej pytanie. - Jesteś tutaj ponieważ jest tu bezpiecznie. To miejsce, w którym mogłem Cię nakarmić, podać Ci wodę, gdy tego potrzebowałaś i zapewnić spokojny sen.
Może i zachowanie Rashna można nazwać manipulacją. Chciał by przestała się bać i zrozumiała, że jest tutaj bezpieczna. Chciał przygotować odpowiedni grunt pod propozycję, którą chciał jej złożyć.
Zbliżył się do niej. Powoli, żeby jej nie wystraszyć.
- Pomogę Ci, tak jak pomogłem wcześniej. - Chciał ją uspokoić, gdy znalazł się tuż obok niej i podniósł ją z ziemi. Dziewczyna mogła się bronić, lecz jej stan nie pozwalał na zbyt wiele. Czarny lis był na tyle zuchwały, że pozwolił sobie po prostu ją przenieść na łóżko i pozwolić jej siedzieć na czymś o wiele wygodniejszym niż zimna podłoga.
- Powinnaś się zastanowić gdzie sama wolałabyś być. Najedzona w bezpiecznym miejscu, czy z kromką chleba wśród rozpadających się ruin i świadoma tego, że gdy tylko się zmienisz będziesz przez dłuższy czas całkowicie bezbronna. - Nie mógł oprzeć się pokusie wykorzystania nowo zdobytej wiedzy na swoją korzyść. Jednak nie drwił z niej, jego głos był łagodny. Przypominał bardziej cierpliwe tłumaczenie dziecku, że dwa plus dwa równa się cztery, a nie pięć, niż próbę udowodnienia jej jak bardzo jest lekkomyślna i nierozważna. W końcu chciał wzbudzić w niej zaufanie, a więc musiał się starać zachowywać się tak, by czuła się traktowana z szacunkiem.
Zanim zszedł z łóżka zabrał jeszcze drewnianą miskę i odłożył ją na bok, by ta nie przeszkadzała. Dopiero wtedy usiadł na siedzeniu, które wcześniej było zajmowana przez ubranie dziewczyny i patrząc na nią zadał jej pytanie:
- Przede wszystkim jednak chciałbym wiedzieć czego się obawiasz. Byłaś tylko małym zwierzątkiem, gdy Cię nakarmiłem, gdy siedziałaś wycieńczona na ziemi zaoferowałem Ci wodę. Czy widzisz jakikolwiek powód, dla którego chcąc Cię skrzywdzić nie robiłbym tego w chwili, gdy jesteś całkowicie bezbronna, a zamiast tego okazywałbym Ci dobroć?
Był taki powód, to prawda. Im wyżej się znalazło tym dotkliwszy jest upadek. Tylko czy dziewczyna naprawdę zakładała, że Rashn za nieudaną próbę okradzenia go poświęcałby tyle czasu i środków na zemstę? To absurd. Inne Rashnowi nie przychodziły do głowy.
Cała perfidia Rashna nie polegała na tym, że ją okłamywał, by wykorzystać, a następnie się pozbyć, gdy nie będzie mu już potrzebna. Mówił prawdę, jednak stosował tę prawdę instrumentalnie. Chciał czegoś i postanowił to dostać, a że w jego opinii dobroć była do tego najlepszym środkiem - więc sięgnął po nią. Wystarczyłoby jednak, żeby pragnął czegoś innego, bądź wybrał inną drogę do osiągnięcia celu, to bez mrugnięcia okiem nie okazałby jej nawet odrobiny uprzejmości.
Czy jednak inny scenariusz był możliwy? Gdy ją śledził, nie szukał zemsty ani towarzystwa. Wiedziony był ciekawością - chciał wiedzieć czemu go okradła i tylko tyle. Dopiero gdy zasypiała na jego kolanach zdecydował, że chce by została z nim. Może więc to jej bezradność i niewinność sprawiły, że nie mógł wyobrazić sobie innej drogi niż okazanie jej dobroci i liczenie, że przyjmie jego ofertę? Liczył nie na przywiązanie, ledwo co się znali, a na zwykły pragmatyzm. W jego oczach propozycja, którą chciał przedstawić lisicy była korzystna dla obu stron. I dlatego chociaż postanowił, że ją przygarnie, to nie poruszał teraz tego tematu, by najpierw przekonać ją, że chce być przygarnięta.
Tam gdzie w grę wchodzą relacje dwóch lisów, tam nic nie jest proste.
                                         
Lisi książę Rashn
Opętany
Lisi książę Rashn
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rashn


Powrót do góry Go down

Pisanie on 31.05.19 14:44  •  Kryjówka Rashna Empty Re: Kryjówka Rashna
Wpatrywała się w niego wsłuchując się w jego pierwsze słowa. Rozdziawiła nieco usta jakby już chciała zaprotestować. Ale tu nie zdążyła, bo lis od razu przeszedł do dalszej części wypowiedzi. Nie można było ich nazwać znajomymi, trafili na siebie przypadkiem. Dla Sei była to możliwość łatwego zarobku i nic poza tym. Czym tamto spotkanie było dla niego? Tego nie mogła się nawet domyślić. Drugie spotkanie raczej nie mogło być do końca pozostawione losowi, a jeśli było to zdawało się być karmą!
Jego wyjaśnienie nie miało żadnego logicznego podłoża dla niej! Najzwyczajniej nie rozumiała jego motywu. Przyjęła bardzo dużo informacji od niego zanim postanowiła mu odpowiedzieć. Musiała wszystko dobrze przemyśleć. "To wszystko brzmi zbyt dobrze.. zbyt pięknie.. zbyt altruistycznie.." zamyśliła się uciekając wzrokiem gdzieś w kąt pokoju. - Więc chcesz powiedzieć że przygarnąłbyś byle głodnego wymordowanego do swojej kryjówki i oddałbyś mu swoje racje tylko po to żeby.. mu pomóc? A zrządzeniem losu akurat na mnie padło tym razem? - tak to brzmiało przynajmniej z jego strony. Pomocny samarytanin! Pokręciła głową na boki zaprzeczając faktowi że ktoś mógłby być dla niej taki miły bez ukrytego motywu. - Nawet mnie nie znasz.. nie wiesz co mogę zrobić.. okradłam cię i doskonale o tym wiedziałeś.. mimo to mnie tu przyniosłeś i zaopiekowałeś się mną.. choć cię o to nie prosiłam.. - jej wypowiedź brzmiała jakby mówiła do niego i zarazem próbowała jakoś przeanalizować sytuację na głos jednocześnie. Była zmieszana i zbyt zmęczona żeby się w to jeszcze bardziej zagłębić.
Drgnęła cała widząc jak się zaczął zbliżać, nie było powodu żeby się go bała. Nie okazał gniewu ani agresji w jej stronę. To jednak nie były wystarczające powody żeby mu od razu zaufać. Przełknęła głośniej ślinę gdy był naprawdę blisko. Zasłoniła odruchowo ręką twarz i szyję. Próbowała się bronić, odpychając go od siebie. Jej stan jednak nie pomagał a jedynie pogarszał w obecnej sytuacji. Zaskoczył ją gdy usadowił ją na miękkim łóżku. Słowa o pomocy brzmiały tak nierealnie w jego ustach. Nie miał powodu żeby jej pomagać! Nie za to co zrobiła na pierwszym spotkaniu.
Przygryzła dolną wargę gdy usłyszała o dwóch tak skrajnych od siebie opcjach. Zabolało ją to! Przycisnęła kubek z wodą do piersi i wlepiła spojrzenie w naczynie do połowy pełne. Tylko wariat by wybrał drugą opcję, zacisnęła ząbki na dolnej wardze nieco mocniej. - Tak wyglądało całe moje życie.. przywykłam do głodu i chłodu.. - odpowiedziała z żalem w głosie. Brzmiało to jakby przesiąkła życiem jako włóczęga. Chciała co prawda znaleźć miejsce w którym się zahaczy na dłużej, ale na jej własnych warunkach.
Ostatnia wypowiedź sprawiła że w końcu na niego spojrzała. Zmrużone z wycieńczenia ślepia wbiły się w twarz czarnego lisa. I znów jego słowa brzmiały dziwnie, znowu były zbyt piękne, zbyt sztuczne jak na świat w którym przyszło im żyć. - Ciężko mi uwierzyć w twoje dobre intencje.. są.. zbyt dobre.. nie ma nic za darmo.. nawet ja o tym wiem.. - skomentowała ze spokojem w głosie nadal na niego patrząc. "Skąd mam mieć pewność że nie zrobi mi potem krzywdy? Że mnie nie sprzeda jakiemuś wariatowi?" przeszło jej przez myśl.
                                         
Seiyushi
Opętana
Seiyushi
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Seiyushi


Powrót do góry Go down

Pisanie on 31.05.19 17:22  •  Kryjówka Rashna Empty Re: Kryjówka Rashna
Słuchał jej bardzo uważnie. Poza nielicznymi, krótkimi przerwami, kiedy jego wzrok wędrował gdzieś w bok, na drzwi, czy do ściany, nie spuszczał jej z oczu. Jego postawa wskazywała na to, że był żywo zainteresowany ich spotkaniem i starał się nie przepuścić żadnego istotnego szczegółu.
Słowa dziewczyny o przygarnianiu losowych wymordowanych z ulicy go rozbawiły. Przez krótką chwilę nawet zaczął się zastanawiać czemu tego nie zrobił, po czym przypomniał sobie, że zaufanie tak dużej grupie osób byłoby ponad jego nieufny puchaty łeb. Uśmiechnął się jednak, choć dziewczyna ledwie mogła dostrzec ruch jego ust. Cierpliwie jednak słuchał dalej.
To prawda, nie znał jej. Te słowa były dla niego najbardziej dotkliwe. Tak prawdziwe i obnażające jak bardzo kruchy może być jego plan - misternie uknuty i wprowadzany w życie małymi krokami. Miał pewne przesłanki, na ich podstawie oceniał lisiczkę, lecz tak jak nie wiedział czy fenek to ona, tak też teraz nie mógł powiedzieć, że ją zna.
Kolejne słowa dziewczyny jednak sprawiły, że nabrał nieco pewności. Gdy ta trzęsła się ze strach, gdy próbowała się przed nim bronić, choć nie dał jej żadnych powodów do strachu Rashn nie mógł oprzeć się wrażeniu, że jej życie nie należało do przyjemnych. Nie wiedział co ją spotkało, lecz niezaprzeczalnie nie było to nic miłego. I chyba nawet zaczął jej współczuć, choć starał się odrzucić tę myśl - przyzwyczajony do tego, że emocje bywają zdradliwe.
- O żadnym zrządzeniu losu w tym wypadku nie może być mowy. Pozwól, że zdradzę Ci tę część historii, której nie znasz. - Nie czekał na jej odpowiedź, lecz tak mogło to wyglądać. Wstrzymał się z dalszymi słowami wpatrzony w dziewczynę. Myślał jak zacząć, jakich słów użyć i jaką kwestię poruszyć na początek.
- Słyszysz cokolwiek? - Rashn wyraźnie czegoś nasłuchiwał. Przymknął oczy. Tak lis jak i lisica nie mogli jednak dosłyszeć żadnych specjalnych dźwięków. Czasem jakiś cichy szmer, z rzadka ledwo słyszalny trzask. Nic co mogłoby zwrócić uwagę któregokolwiek z nich.
- Nikogo poza nami tutaj nie ma. Nigdy wcześniej, przed Tobą, nikogo nie przygarnąłem do swojej kryjówki, choć zdarzyło mi się raz, czy dwa kogoś nakarmić. I nie padło na Ciebie przez los. - Wahał się. Nie zdradzał jej żadnych sekretów. Nie mówił niczego, czego nie mogła się domyślać lub chociaż podejrzewać. Mimo to był wobec niej szczery, a pamiętał jej słowa "nawet mnie nie znasz".
Nie, to nie był czas na wątpliwości.
- Okradłaś mnie i zapewne wielu ucięłoby Ci za to ręce. Z drugiej strony byłaś mi całkowicie obca, a twoja kradzież na tyle... - wybacz to określenie - nieudolna, że szukanie zemsty byłoby marnowaniem czasu. Wtedy nie myślałem nawet czemu to zrobiłaś, wystarczyło mi, że co moje zostało ze mną.
Grał niemalże doskonale pewność siebie, lepiej jednak wychodziło mu kłamstwo niż mówienie prawdy. Palce prawej dłoni, która jak się Rashnowi wydawało były ukryte przed wzrokiem dziewczyny, zaciśnięte były w pięść.
- Spostrzegłem Cię nieco później i wtedy przypomniałem sobie co zrobiłaś i dopiero wtedy - chyba przez nadmiar czasu, który nie był zajęty przez żadne plany - twój występek wzbudził moją ciekawość. Ciekawość, nie złość. Planowałem Cię śledzić i w dogodnej okazji spytać dlaczego to zrobiłaś... no może bym.... - Nagle przerwał. Ręka dotąd ukryta za nogą lisa rozluźniła uścisk i przeniosła się na ucho delikatnie się na nim zaciskając. - Może bym Cię nieco chciał nastraszyć. Przede wszystkim jednak dowiedzieć się dlaczego mnie okradłaś, choć teraz myślę, że już wiem.
Wrócił do normalnej pozycji. Nie było czasu na tak jawne okazywanie zażenowania tym, że powiedział zbyt dużo. Co gorsze nie z zaufania, nie dlatego, że planował być z nią aż tak szczery. Po prostu się zapomniał, wpadłszy w wir opowieści.
- Okradłaś mnie żeby zdobyć pieniądze na jedzenie, prawda? Od naszego pierwszego spotkania nie minęło zbyt wiele czasu, a Ty ryzykowałaś przeszukując ruiny. Wszystko co zrobiłaś złego, jak sądzę, zrobiłaś dlatego, że byłaś zmuszona przez okoliczności. Gdy zasypiałaś na moich kolanach miałem wrażenie, że brakowało Ci odrobiny bezpieczeństwa, a gdy cieszyłaś się z otrzymanego posiłku nie sprawiałaś wrażenia kogoś niewdzięcznego. Nie wydajesz się być złą osobą. Jeśli się mylę prosiłbym byś mnie niezwłocznie z błędu wyprowadziła.
Wstał z zajmowanego przez siebie miejsca i usiadł na skraju łóżka. Nie zbliżył się jednak do dziewczyny, gdyż ta została przez niego położona bliżej drzwi, natomiast on sam usiadł przy poduszkach, na miejscu gdzie lisica się obudziła. Oparł się ręką o drugą poduszkę.
- I jesteś na tyle inteligenta, że wiesz, że chce czegoś w zamian. Możesz się jednak mylić, jeżeli sądzisz, że będę od Ciebie oczekiwał zapłaty. Myślę... - Zawahał się. Przeniósł dłoń na swój ogon, ukrywając palce pod grubym futrem. - Myślę, że to czego chcę będzie korzystne zarówno dla mnie jak i dla Ciebie. Gdyby nie to co najwyżej obudziłabyś się w innym miejscu z jedzeniem pod nosem, a mnie nie byłoby w okolicy. - Umyślnie pominął fakt, że jednym z powodów, dla których w ogóle zdecydował się spróbować ją przygarnąć, była jej nieudolność w próbach oszukania go. Mógł dzięki temu czuć się nieco bardziej komfortowo napajając się poczuciem bycia bardziej przebiegłym - może fałszywie? - Chcę Ciebie, chcę żebyś ze mną została. - Bardzo szybko jego usta zostały przysłonięte, tak że utworzyły dwie równe części przedzielone palcem wskazującym prawej dłoni Rashna. - Nie odpowiadaj. Decyzja należy do Ciebie, jeżeli odmówisz - nie będę Cię do niczego zmuszał. Jednak chcę byś przemyślała moją ofertę. - Palec zakrywający lisie usta zgiął się, a broda Rashna oparła się pomiędzy nim a jego bliższym sąsiadem. - Dopóki nie wypoczniesz, nie wypuszczę Cię stąd niezależnie od tego kiedy i co postanowisz.
Uśmiechnął się nieco niepewnie. Czuł ulgę, że wypowiedział te słowa, a jednocześnie obawy. Może to tak naprawdę dlatego poprosił ją by nie odpowiadała? Chciał odsunąć tę chwilę trwożąc się przed odmową?
Był jednak pewien tego, że chce ją przygarnąć. Wiedział, że jest to dla niej korzystne, nie będzie musiała już okradać podejrzanych typów, ani błąkać się po ruinach, a przede wszystkim będzie miała bezpieczną norkę, w której zawsze może się ukryć. Dlaczego więc miałaby z tego rezygnować i znów go okraść? Dzięki temu, że czuł nad nią przewagę nie obawiał się aż tak dopuszczenia jej do siebie, wierząc, że będzie w stanie w porę zauważyć gdyby chciała go oszukać. Przede wszystkim jednak wiedział, że gdyby jej tu nie przyprowadził, to miałby nieco większą kolację, ale zamiast tego byłby sam w wielkim schronie, choć pewnie wtedy nie siedziałby w bezpiecznym miejscu, a raczej wyszedł się powłóczyć po okolicy - jak to zwykle robił. Może dwa lisy to małe stado, ale zawsze lepsze niż samotny osobnik - przynajmniej w oczach Rashna.
                                         
Lisi książę Rashn
Opętany
Lisi książę Rashn
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rashn


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

 
Nie możesz odpowiadać w tematach