Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down


Targowisko - Page 2 Empty Re: Targowisko

Pisanie by Song-Tzu on 5/4/2019, 21:04
Song czasem nie do końca rozumiał, jakim torem biegły myśli Fleur. Dla niego jej myślenie często było abstrakcyjne i irracjonalne. Co więcej, jej optymizm był niespotykany. Sądząc po tym, że miała coś ponad dziesięć tysięcy lat, można się było raczej spodziewać zgorzkniałej, wrednej istoty. A tu proszę, anioł o mentalności i ufności dziecka, wciąż nie spaczony otaczającym ją światem.
Gdy kobieta wypluła z siebie potok słów to spojrzał na nią lekko zdziwiony, chociaż po sekundzie jego twarz wróciła do poprzedniego stanu wyrażającego uprzejme zaciekawienie.
-Wiesz, ubrań nigdy za wiele. Poza tym, poprzednie było już bardzo sfatygowane. - "a raczej podziurawione, poprzecinane i porozdzierane", dodał w myślach, ale Fleur nie musiała tego wiedzieć. Znowu zaczęłaby robić mu wyrzuty, że pakował się w kłopoty. No ale co mógł na to poradzić? Poza tym, od dawna nie wdawał się w żadne bójki. Jedynie treningi, które odbywał z nowicjuszami bywały zaskakujące.
Wysłuchał  jej odpowiedzi odnośnie pomocy jakiemuś chłopcu, po czym parsknął śmiechem.
- Wiesz, twoja dobroć jest chyba nieskończona. I nie przestanie mnie zaskakiwać. - rzekł, po czym, po chwili, nachylił się do niej i powiedział już o wiele wiele ciszej tak, by tylko ona go usłyszała. - Powiem ci w tajemnicy, że ci, którzy nie potrafią sobie poradzić w tym świecie, prędzej czy później zdechną. To się nazywa selekcja naturalna. Tylko najsilniejsze jednostki przetrwają. - powiedział, po czym wyprostował się. - Wiesz jaki Meforael jest. On raczej nie przejmuje się niczym. I nikim. Myślę, że miał inne powody. Albo po prostu nie chciał przyciągać uwagi. Zresztą, jego się nie zrozumie. - podzielił się swoimi przemyśleniami  na temat tego dziwnego i tajemniczego anioła wzruszając jednocześnie ramionami.
Gdy powiedziała mu o swoich kłopotach finansowych to westchnął z rezygnacją.
- Fleur, czasem cię nie rozumiem. Jesteś głodna i nie masz pieniędzy, a przecież mówiłem ci, byś czuła się tutaj jak w domu. Uratowałaś mi życie, więc możesz sobie wziąć z tego targu cokolwiek chcesz. Zapłacę. - powiedział czując się przy tym jakby pouczał swoją młodszą siostrę. -I nie chcę słyszeć słowa sprzeciwu. - dodał szybko domyślając się, że dziewczyna prawdopodobnie będzie chciała odmówić. Poza tym, faktycznie, na targu ładnie pachniało, więc człowiek automatycznie robił się głodny. Ruszył powolnym krokiem pilnując, by anielica szła obok niego.
- Zjedzmy coś. Tutaj niedaleko jest stoisko ze wspaniałą, pieczoną dziczyzną. Wy aniołowie możecie jeść mięso, prawda? - zapytał, spoglądając na nią z boku. W zasadzie to nie miał pojęcia, czy ci stróże dobra i wszelkich cnót mogli żywić się innymi istotami. Nigdy nie miał okazji czy potrzeby, by się zapytać.
- I nie, to nie jest nic niebezpiecznego. Miałem pogadać ze znajomym o czymś, ale to może poczekać. - odpowiedział na jej ostatnie pytanie. Skrzydlata ze swoim słowotokiem bywała czasem męcząca zmuszając jego szare komórki do zapamiętania całej wypowiedzi i udzielenia odpowiedzi na wszystkie nurtujące ją pytania. Miał nadzieję, że z biegiem czasu kobieta przystopuje nieco z tym potokiem słów, ale prawdę powiedziawszy, w cuda nie wierzył.
Song-Tzu





Song-Tzu
Pełnia       Opętany
GODNOŚĆ :
Song-Tzu


Powrót do góry Go down


Targowisko - Page 2 Empty Re: Targowisko

Pisanie by Fleur on 7/4/2019, 17:40
Gadatliwość i Fleur... te dwie rzeczy jeszcze nie tak dawno nie szły z sobą w parze. Nie była odludkiem, ani nie stroniła od rozmów, jednak zazwyczaj ograniczała się z mówieniem, woląc bardziej... słuchać? Lubiła słuchać gdy ludzie opowiadali jej o swoich przygodach, przeżyciach, osiągnięciach. Lub gdy anioły opowiadały o swoich podopiecznych. Często schodziła na ziemie, po prostu obserwując ludzi, jednak teraz? Większość opowieści była posiadała otoczkę walki, brutalności i zła. Ludzie stali się mniej przyjaźni dlatego postanowiła się zmienić i zarazić ich swoim nastawieniem. Pełnym optymizmu i chęci pomocy, dlatego słowa chłopaka skwitowała jedynie delikatnym uśmiechem, ten znikł jednak tak szybko jak się pojawił.
- W takim razie powinnam zdechnąć. A wtedy i ty byś zdechł. Może powinniśmy zniszczyć całe te miasto? Silni sobie poradzą i bez niego a słabi? Selekcja naturalna - Mruknęła chłodno, przypatrując mu się z kamiennym wyrazem twarzy i cofając o krok. Pewnie był świadom, że nawet gdyby chciała, z jej magią, nie byłaby w stanie zniszczyć miasta, co jedynie zasiać zamęt i strach w sercach ludzi powodując wichurę, jednak liczył się przekaz. Jego słowa nie były czymś, czego zamierzała słuchać. Zwłaszcza że sam zaproponował jej właśnie posiłek. Mięso... dawno żadnego nie jadła. Uciekała się do tego tylko w ostateczności. Współczuła zwierzętom które musiałaby zabić, jednak skoro i tak te były już ubite... wolała je zjeść niż miałoby się zepsuć.
- Podziękuje. Zdechnę z głodu, skoro jestem zbyt słaba i głupia, by sama zdobyć jedzenie - Mruknęła wciąż oburzona jego wcześniejszymi słowami. Nie lubiła takiego podejścia. Ludzie i wymordowani zamiast rzucać sobie kłody pod nogi powinni stworzyć świat w którym każdy ma szanse na przeżycie... Minął już tysiąc lat a oni dalej szli w zaparte jak głupie dzieci, najwidoczniej powiedzenie iż z wiekiem się mądrzeje, przestało mieć znaczenie. Czuła że póki to się nie zmieni, ludzkość dalej będzie tkwiła w tym padole łez. Ciekawe kiedy i oni to zrozumieją.

Fleur





Fleur
Anioł

Powrót do góry Go down


Targowisko - Page 2 Empty Re: Targowisko

Pisanie by Song-Tzu on 8/4/2019, 14:06
Song widocznie powiedział coś, co oburzyło anielicę. Nie do końca rozumiał jednak, dlaczego tak zareagowała. Przecież to była uniwersalna prawda tycząca się zarówno ludzi, zwierząt, jak i wymordowanych. Silni przetrwają, słabi zaś umrą w ten lub inny sposób. I to przecież nie był  ich wybór, a jedynie prawo natury, prawo dżungli, jak to zwykło się mawiać. "Zjedz lub zostań zjedzony".
Westchnął zrezygnowany.
- Fleur, powinnaś się czasem puknąć w czoło. - powiedział do niej patrząc się na anielicę z politowaniem. Dlaczego to on musiał jej mówić o takich oczywistościach? Była na tyle...dojrzała, że sama powinna zdawać sobie sprawę z pewnych rzeczy.
- Nie wiem czego was uczą tam w Edenie, czy skądkolwiek się wywodzisz, ale widzę, że prawa natury są ci obce.  Nie powiedziałem niczego niedorzecznego, a jedynie uniwersalną zasadę. Poza tym, nic nie trwa wiecznie, więc pewnie prędzej czy później wszyscy zdechniemy. - powiedział do niej i chociaż jego słowa nie były optymistyczne, tak jednak uśmiechał się delikatnie, mówiąc je.
Patrzył się w  oczy swojej towarzyszce w ten surowy sposób, w jaki nauczyciel patrzy na niesfornego ucznia. Narastała w nim jednak irytacja, gdyż zamiast już coś jeść, oni tutaj stali i dyskutowali na nie istotne tematy. Tracili czas, który można było spożytkować znacznie lepiej.
- Poza tym, nigdy nie powiedziałem, że jesteś zbyt słaba czy głupia na cokolwiek. Nie przesadzaj już i nie dąsaj się. No i wiem też, że jesteś głodna, ja też. Dlaczego więc tutaj wciąż stoimy? - zapytał. Chciał  już stąd iść. Było głośno, a on miał już dosyć tłumów.
Dodatkowo, czyżby Fleur faktycznie nie dostrzegała tego, że Bractwo było jedną z nielicznych społeczności, której faktycznie zależało na tym, by zjednoczyć wszystkich, by odbudować świat i sprawić, by był lepszym miejscem? Zarówno dla tych silnych jednostek, jak i słabych. Co prawda nie byli jakoś szczególnie liczebni, ale zawsze to był jakiś początek, czyż nie?
Song-Tzu





Song-Tzu
Pełnia       Opętany
GODNOŚĆ :
Song-Tzu


Powrót do góry Go down


Targowisko - Page 2 Empty Re: Targowisko

Pisanie by Fleur on 8/4/2019, 16:17
Westchnęła zrezygnowana słuchając jego kolejnych słów. Uniwersalne prawo natury. Ilekroć słyszała ten argument, krew w niej wrzała.
- Prawo natury. Natura nie jest tak prosta by opisać ją tym jednym zwrotem, ale nie oczekuje że ludzie będą coś i niej wiedzieć. W końcu przed upadkiem w ogóle was nie obchodziła. Każde zwierze wykształca sobie system na przetrwanie. Wy, ludzie, wykształciliście inteligencje, społeczności. To było wasze największe osiągnięcie ewolucyjne. Założenie osad i miast dzięki którym wynieśliście się ponad pozostałe drapieżniki. Współpraca i wzajemna pomoc bo w pojedynkę nie mieliście szans z żadnym większym drapieżnikiem. Wilki również wykształciły watahy bo nie ważne jak silny byłby pojedynczy osobnik, w grupie, pomagając innym osiągnie więcej. Używając tego jednego powiedzonka jedynie cofacie się w rozwoju. Dlatego minął tysiąc lat a wy dalej nic nie zmieniliście. Poza tym... po co pomagasz skalnemu miastu skoro uważasz że słabi powinni po prostu umrzeć. Myślałam że wasze bractwo woli pomagać słabym zamiast zostawiać ich na pastwę losu. - Mimo iż ma około 10 tysiecy lat, prawdę mówiąc została stworzona znacznie dawniej. Ten wiek zawdzięcza jedynie temu, iż ze względu na swoją ciekawość i wędrówki po ziemi, jej ciało uległo zniszczeniu, zresztą nie jeden raz, przez co wiele lat musiało minąć nim była w stanie odnowić swoje siły. Mimo to była w stanie zaobserwować rozwój ludzi. To jak się zmieniali. Widziała jak natura się zmienia, gatunki wymierają i powstają nowe. Jak wykształcają nowe rozwiązania, dlatego była w stanie łatwo stwierdzić iż zasada "tylko najsilniejsi przetrwają" nie jest do końca prawdziwa.
- Nie ważne. I tak Cię nie przekonam. Tacy zostaliście stworzeni - Wzruszyła delikatnie barkami. Nie była pewna jak wiele lat miał Song, dlatego wątpiła by żył za czasów kiedy ludzie tworzyli społeczności i pomagali sobie nawzajem by nawet najsłabsi mogli przetrwać. Jeśli urodził się już po upadku, nie było niczym dziwnym że znał jedynie ciągłą walkę o przetrwanie. Chociaż to oznaczało że jeśli chciała zmienić podejście ludzi, czekała ją długa droga.
- To co, idziemy coś zjeść? Prowadź - Zagadnęła jakby na znak że nie ma zamiaru dłużej kontynuować tamtego wątku. To nie był czas na to, ale jeszcze mu pokaże, że się mylił.
[/b][/b]
Fleur





Fleur
Anioł

Powrót do góry Go down


Targowisko - Page 2 Empty Re: Targowisko

Pisanie by Song-Tzu on 8/4/2019, 20:55
Niestety, jakkolwiek by się Song nie starał wytłumaczyć Fleur swoich racji, ta zawsze rozumiała coś na opak. Wysłuchał ze spokojem jej przydługiego monologu, w którym robiła z niego tyrana pozbawionego empatii cały czas badawczo jej się przyglądając. Najgorsze w tym wszystkim wszak nawet nie były słowa, które wypowiadała, a to, że kompletnie nie rozumiała tego gdzie była i co ją otaczało. Pracował wraz z całą resztą nad tą osadą od dziesięciu lat i, trzeba to przyznać, ich praca nie poszła na marne. Imponujące efekty, jakie udało im się uzyskać były jednak czymś, co zrobili razem. I silni i słabi i głupi i mądrzy. Wszyscy.
- Nie uważam, że słabi powinni umrzeć. Po prostu wiem, że to się prędzej czy później stanie. Nie mieszam się w to. A Skalne Miasto jest chyba najlepszym przykładem, że zależy nam na każdej jednostce. Czyż to nie my przyjmujemy wszystkich, za jedyny warunek podając to, by nie być dupkiem dla innych? Gdzie indziej masz taką społeczność? Nikogo nie zostawiamy na pastwę losu. - powiedział kładąc na ostatnie zdanie szczególny nacisk, chociaż trzeba było przyznać, że jej słowa nieco go uraziły. Na szczęście Pełnia nie należał do osób, które długo chowały urazy względem kogoś takiego jak skrzydlata. Była im potrzebna i zamierzał jej to pokazać, uświadomić.
I fakt był taki, że przetrwanie, o które walczył przez całe swoje życie pokazało mu jednoznacznie, że w świecie, który ich otaczał nie było miejsca na błędy. Te bowiem często kosztowały ludzi życie. Postanowił jednak nie poruszać więcej tego tematu, skoro Fleur uznała, że tacy już byli. Mógłby się z nią kłócić przez długi czas, jednakże wolał tego uniknąć. To miało być miłe popołudnie!
Gdy anielica wspomniała o jedzeniu, to Song uchylił nieco ramienia, by mogła wsunąć pod nie rękę. Wreszcie dotarli do stoiska, gdzie pewien mężczyzna o długich, ciasno związanych włosach piekł dziczyznę. Miał tutaj do sprzedaży mięso z jeleni, saren i dzików.
- To jak, chcesz mięso, czy wolisz coś innego? -zapytał, chociaż dla siebie zamówił udziec z dzika w przyprawach, z opiekanymi ziemniakami. Mięso dzika było twarde, ale bardzo sycące i zwyczajnie smaczne. Dlatego zamawiał je dosyć często. Spojrzał na swoją towarzyszkę czekając na jej reakcję.
Song-Tzu





Song-Tzu
Pełnia       Opętany
GODNOŚĆ :
Song-Tzu


Powrót do góry Go down


Targowisko - Page 2 Empty Re: Targowisko

Pisanie by Fleur on 14/4/2019, 11:05
Puściła mimo uszu jego słowa. Ten temat jej się znudził, nie zamierzała go kontynuować więc po prostu złapała go za ramie, pozwalając mu się przez chwile prowadzić. Nawet jeśli przed chwilą się kłócili, sprawiała wrażenie jakby była to dla niej odległa przeszłość. Nigdy nie przywiązywała uwagi do takich trywialnych rzeczy. Tym bardziej bycie obrażoną nie było w jej stylu. Zresztą nie czuła by miała powód czuć się obrażona, zwłaszcza skoro zaraz sobie podje!
- Dziki są twarde, wole mięso z sarenki. I owoce, mięso z owocami jest dobre. Jadłeś kiedyś? - Dla niektórych mogło to się wydawać dziwne, lekko słonawe, przesiąknięte dymem mięso i do tego kilka słodkich owoców, jednak według niej było to dobre połączenie. Wprawdzie jej ulubione było mięso w miodzie, miało one jedną wadę. Mało kto umiał je dobrze przyrządzić. Już nie mówiąc o dostępności składników dlatego wątpiła by mogła tutaj takie dostać. Zresztą czy powinna wybrzydzać?
- W sumie, skoro macie miasto, to macie może szklarnie albo jakąś hodowle ziół? - Zagadnęła w między czasie, nim ich jedzenie było gotowe.
- Powiem szczerze że pierwszy raz tu jestem więc nie orientuje się, co właściwie tu macie, a skoro tworzycie większa społeczność to jakieś leki będą wam potrzebne - Mruknęła cicho. Sama może i umiała tworzyć różne medykamenty, jednak nie posiadała składników, które mogłaby im przekazać a im większa grupa ludzi, tym łatwiej było o choroby. Ciekawe czy jakoś rozwiązali ten problem
Fleur





Fleur
Anioł

Powrót do góry Go down


Targowisko - Page 2 Empty Re: Targowisko

Pisanie by Nyks on 14/4/2019, 23:29
........Hm. Doprawdy, musiała przyznać, że pajęczyca miała całkiem dobre oko do łatwych do urobienia ludzi, nieświadomych, że wpadli właśnie w starannie uplecioną sieć.
Miodowe oczy Nyks nie zdradzały nawet cienia jej prawdziwych myśli, gdy wpatrywała się ciepło w dziewczynę, plotąc własne nici, które miały nieco zahaczyć o tę nieszczęsną owieczkę. Stwierdziła, że dopasuje się do gierki Nécrose, nakłoni ją do zaciągnięcia sztucznego długu. W gruncie rzeczy chodziło o konwenanse, o pewne nuty ich specyficznej relacji. Jeśli teraz trochę pogra w rytm muzyki pajęczycy, to w dobrym tonie będzie, jeśli Francuska kiedyś przy okazji jej się odwdzięczy. Rzecz jasna, chodziło tu o niezobowiązujące drobnostki, które można było podciągnąć pod zwykły kaprys, a nie przysługę. Nie darzyły się faktyczną sympatią, ale najlepiej poprowadzone rozgrywki to te, w których udawane emocje mają w sobie choć cień prawdy.
Poza tym, dla niej taka drobna gierka to jak zapleść warkocz. Dobra rozgrzewka przez wszystkim, co planowała zrobić z pewnym jednorękim wymordowanym, chociaż tam miała utrudnienie pod postacią pewnej rywalki.
Nie przywykła zostawiać takich przeszkód w spokoju, więc kto wie… subtelny uśmiech wpłynął na jej wargi, może ostatecznie z dzisiejszego spotkania uda uzyskać trochę więcej profitów, niż planowała. Na razie jednak musiała kontrolować siebie w tym miejscu, chociaż wyraz jej twarzy ani na chwilę się nie zmieniał, nawet, gdy odpływała nieco myślami.
Jest tutaj stosunkowo gwarno, trzeba to przyznać. Przy tym zaskakująco spokojnie – w jej głosie nie pojawiła się nawet nuta szyderstwa, a i tak komentarz wcale nie przypominał suchego faktu, a tym bardziej komplementu. – Pacyfizm. Szlachetne, aczkolwiek na dłuższą metę przynosi wiele zawodu, nieprawdaż, Louise? Aczkolwiek tak, tutaj z pewnością jak na razie jest inaczej, niż w jakimkolwiek innym miejscu. Niemniej im wyżej się wzniesiesz, tym bardziej bolesny jest upadek. Och, wybacz, River, to tylko mój wrodzony sceptycyzm.
Uśmiechnęła się niewinnie, zupełnie jakby te słowa całkowicie przypadkiem wyszły z jej ust. Rozglądała się starannie, zapamiętując stoiska i poszczególne charakterystyczne punkty targowiska. Musiała przyznać, że asortyment mieli nie najgorszy, może nie było aż tak złym pomysłem, żeby spróbować sobie znaleźć tutaj kogoś, wokół kogo będzie można się zakręcić? Co prawda z tą całą wiarą we Wszechmatkę jak nic było jej nie po drodze, ale to nie był żaden problem. W razie konieczności takie rzeczy nie miały większego znaczenia, a w gruncie rzeczy mieć kogoś dobrze omotanego przydałoby się posiadać w każdej organizacji.
Na razie jednak miała lepsze rzeczy do roboty, poza tym Nécrose wymagała sporej dawki uwagi. Nie omieszka się wykorzystać chociaż najmniejszego odstępstwa od zwyczajowego charakteru Nyks, więc ta musiała się starannie pilnować. W gruncie rzeczy – nic nowego. Była profesjonalna pod każdym względem, na bieżąco sprawdzała, jak wygląda jej rachunek zysków i strat.
Wcale bym się nie zdziwiła, Louise. Jak to brzmiało… a tak. Dans la vie il faut savoir compter, mais pas sur les autres – wymruczała, nieco mocniej dociskając wachlarz do policzka kobiety, co było bardziej zmysłowym, niż ostrzegawczym gestem. – Moja droga, zawsze mam szerokie perspektywy, nie mów, że we mnie wątpisz, bo jeszcze się obrażę. A me oczy cieszy to samo, co twoją owieczkę. Ładne tkaniny.
Napięcie zleżało, gdy gładkim półobrotem wydostała się z tego specyficznego uścisku, czerwony materiał zafalował wraz z jej ruchem, nadając każdemu kolejnemu jej krokowi wrażenie dodatkowej eteryczności. Powróciło kołysanie bioder, gdy kierowała się w stronę River. Osobiście nigdzie się jej nie spieszyło.
Śliczne, nieprawdaż – rzuciła niemalże szeptem, prawie bezszelestnie zbliżając się do dziewczyny. – Moja droga, czyżbyś potrafiła obchodzić się igłą i nicią? A może znasz kogoś takiego?
Ponownie pojawił się ten stosunkowo sympatyczny ton, chociaż w oczach pojawiła się nuta swoistego rodzaju fascynacji. Wachlarz zawirował wraz z ruchem jej dłoni, studząc skórę w okolicach szyi Nyks.


Pokój jest wbrew naszej naturze. To SKÓRA, którą
Naciągamy na kości, mięśnie i ścięgna naszej wrodzonej dzikości.

Targowisko - Page 2 WKzTelb

Nazwij mnie bezduszną, nazwij mnie zimną, nie bądź miły, ale
Uważaj na swoje plecy, kiedy nie możesz patrzeć na moje



Nyks





Nyks
Opętana
GODNOŚĆ :
Míng Yuè Yin


Powrót do góry Go down


Targowisko - Page 2 Empty Re: Targowisko

Pisanie by Nécrose on 15/4/2019, 01:12
 O ile wcześniej miała obawy co do ich spotkania z Nyks i takowe nadal nie wyparowały, to przynajmniej stopniowo nabierała pewności, że czarnoskóra nie będzie szczędziła dobrych rad, które z pewnością przydadzą się później. Nie pajęczycy oczywiście, ona znała to wszystko z autopsji, ale River nadal była zaledwie dzieciątkiem, które dopiero co wkraczało w brutalny, dotychczas niemal całkowicie obcy jej świat. Zapewne chwilę, w których opuszczała Górę Shi mogła policzyć na palcach jednej ręki, ale czas nauczyć się zasad przetrwania, choć dla kobiet były z pewnością trudniejsze niż dla mężczyzn, ale przynajmniej la femme est tout ce que l'homme appelle et tout ce qu'il n'atteint pas, o czym Necrose przekonała się wielokrotnie, wykorzystując swoje złapane w pajęczą sieć ofiary do własnych celów. Aktualnie owieczka wchodziła w ich skład, ale nadal istniał cień szansy, że nie skończy jak jej poprzednicy, że wyplącze się spod wpływu krzewicielki i zademonstruje całym światu swoją unikatową wartość.
 Przystanęła, aby przyjrzeć się przedmiotom zamieszczonym na jednym ze straganów, ale dzięki podzielności uwagi nie przegapiła kolejnego śmiałego komentarza swojej egzotycznej koleżanki. Co zabawne - owe słowo nawet w minimalnym stopniu nie określało ich relacji, a raczej zabierało jej smak, ugaszało jej intensywność.
 — Twój wrodzony sceptycyzm niewątpliwie nie raz miał na nas zbawienny wpływ. Lepiej nastawiać się na najgorsze, niżeli potem - pełna oczekiwań - przeżyć bolesną konfrontacje z rzeczywistością. Nie zapominaj o tym, jeune femme — skierowała te słowa bezpośrednio do River.
 A potem nadeszła chwila, którą wyczekiwała ze swego rodzaju utęsknieniem. Poczuła jak oddech Nyks otula jej skóra. Nie pamiętała, kiedy znajdowały się w tak bliskiej odległości, jak w tym momencie, ale z ledwością tłumiła fakt pojawienia się przyjemnego, pobudzającego zmysły do pracy dreszczu. Stało się to wówczas, gdy poczuła powierzchnie wachlarza na swojej skórze; nie miała struktury papieru, zatem nie zachęciła kobiety do zaprzestania zapoczątkowanej przezeń prowokacyjnej gierki.
 — Exactement! Notabene od kogo pobierałaś naukę języka francuskiego? — ironiczna nuta zdradzała jej krytyczny stosunek do rodzimego języka w ustach egzotycznego motyla; struny głosowe Chinki nie nadawały się do przetwarzania takich subtelnych dźwięków. Brzmiały tak, jakby zamknięty w klatce drapieżnik skonfrontował paznokcie z metalowymi prętami. Nie pozostała jej dłużnikiem. Czuła się wręcz w obowiązku, by zareagować. W tym celu zakleszczyła dłoń na nadgarstku kobiety, gładząc palcem wskazującym jej skórę; wyczuła pod opuszkiem nieśmiałe wypuklenie - żyłę. Jednakże tym postępkiem nie chciał odwieźć ją od wycofania ręki z wachlarzem, do czego przekonywał figlarny, kącikowy uśmiech widniejący na jej umalowanych na czerwono wargach. O nie, dotyk Nyks działał nań odprężająco, więc hormony życzyły sobie by ten stan utrzymywał się, jak najdłużej. — Nie śmiałbym w ciebie wątpić, ma chérie, niemniej wychowanie owieczki spoczywa na moich barkach. Nawet nie próbuj mi odebrać tej przyjemności, bo une femme mariée.
 Nie wiedziała, czy Nyks wzięła sobie do serca jej zakaz, który kierowała do niej po wykroczeniu na teren Skalnego miasta, ale przynajmniej tamrta zwróciła krzewicielce dostęp do tlenu i była jej za to wdzięczna, wszak stosunkowo rzadko miała okazje obcować w jej bliskim sąsiedztwie i wstyd przyznać, ale nieco się od tego odzwyczaiła. Musiała wpierw wrócić do dawnej formy i dopiero później będzie się napawać pięknem i sensualnością uwidocznioną w każdym jej ruchu.
 Odetchnęła zatem, gdy kobieta dla odmiany podeszła do River, by ją podręczyć i nie interweniowała, bowiem nie była w stanie uchronić dziewczyny przed złem tego świata i, choć czarnoskóra nie wpisywała się w takowe ramy, jej intencja nigdy nie był czyste, jak tkaniny, które właśnie podziwiała wraz z protegowaną pajęczycy.
 Po chwili podeszła ku nim, ale nie rzekła choćby słowa, natomiast zainteresowała się z jednym z oferowanych jej materiałów. Złapała go w palce - był niesamowicie miękki w dotyku i zwiewny, idealnie nadawał się na letnią odzież. Gdy pojawiła się ta myśl, skontrolowała spojrzeniem obie towarzyszki. Wyczekiwała odpowiedzi owieczki; była niesamowicie ciekawa jej społecznych umiejętności z zakresu komunikacji, choć wiedziała, że miała pewne braki w edukacji, wszak z tego powodu wzięła ją pod swe skrzydła, lecz w tym przypadku trafniejszym określeniem były odnóża.


Targowisko - Page 2 GcQhgDb
Nécrose





Nécrose
Krzewicielka     Poziom E
GODNOŚĆ :
Louise Lshandt


Powrót do góry Go down


Targowisko - Page 2 Empty Re: Targowisko

Pisanie by River on 16/4/2019, 00:06
W normalnych warunkach czułaby się bezpieczniej, widząc że obie kobiety w dużej mierze zajmują się sprawami między sobą nawzajem. Dałoby jej to poczucie pozostania nieco z boku, a unikanie centrum zainteresowania zazwyczaj leżało w jak najlepszym interesie River. Tym razem jednak nie mogła nie ulec wrażeniu, że jest bardzo subtelnie wciągana w jakiś układ, który to ze wszech miar pozostawał dla niej niejasny. Daleko jej było do obeznania w tak zawiłych, dyskretnych gierkach; mogła tylko instynktownie wyczuwać, że coś jest na rzeczy.
 Uśmiechnęła się tylko zmieszana, kiedy w rozmowie nagle padło jej imię. Nieszczególnie trafiały do niej rozważania na temat pacyfistycznych zwyczajów panujących ponoć w Skalnym Mieście. Większą wagę przywiązywała do chłonięcia roztaczających się przed oczyma obrazów, niż do mniej czy bardziej hipotetycznych wizji. Tak samo usłużnie skinęła głową na słowa krzewicielki, choć przecież przytoczona reguła wcale nie była jej obca. River zgrabnie wpasowywała się w model osoby zakładającej zawsze nawet jeśli nie najczarniejszą, to przynajmniej rozsądnie sceptyczną wersję wydarzeń. Nie miała w zwyczaju przeceniać swoich możliwości, chyba że w dziedzinie ściągania na siebie kłopotów.
 Na szczęście już po niedługim czasie oszczędzono jej dalszego uczestniczenia w zawiłych manipulacjach – przynajmniej na chwilę – i mogła swobodnie rozejrzeć się po zawartości straganów. Sprzedawca skończył właśnie z kimś rozmawiać i zwrócił się do niej z uprzejmym pytaniem, czy może trzeba młodej damie z czymś pomóc. Speszyła się z miejsca i pokręciła przecząco głową, choć w końcu udało jej się wydusić na wpół wyszeptane "tylko oglądam, dziękuję". Ostrożnie przekładała w palcach kolejne sztuki towaru, kiedy ni stąd, ni z owąd tuż za nią pojawiła się ciemnoskóra kobieta. Mało brakło, by River podskoczyła na to niespodziewane wydarzenie, udało jej się jednak, dzięki niech będą niewidzialnej dłoni Ao, powstrzymać przed przypadkowym wybiciem Nyks któregoś zęba.
 — Bardzo ładne — zgodziła się, na moment tylko odrywając wzrok od trzymanej właśnie w dłoniach tkaniny, którą lekko rozciągnęła, by dokładniej przyjrzeć się splotowi. — Pod względem jakości też całkiem przyzwoite. I tyle wzorów i barw... nie mogę znaleźć żadnego, który podobałby mi się najbardziej — stwierdziła nieco wręcz półprzytomnie, na moment zapominając, że rozmawia przecież z niemal obcą osobą. Nawet wobec swojej opiekunki, którą przecież znała od dawna, zawsze zachowywała nieco koniecznej ostrożności. Z nieznanej sobie przyczyny czuła przymus ciągłego upewniania się, czy na pewno nie stanowi dla kogoś ciężaru, zbędnego dodatku w danej sytuacji. Może teraz też przeszkadzała zjawiskowej niewieście w swobodnym rozejrzeniu się po straganie? Nagły impuls wywołany tą myślą zmusił River do odsunięcia się o pół kroku, by zrobić dla Nyks więcej miejsca. Wypuściła z rąk oglądany przed momentem kawałek materiału i podniosła wzrok na kobietę, gdy ta zadała jej kolejne pytanie.
 — Trochę zajmuję się szyciem — potwierdziła, samym tonem wypowiedzi już umniejszając swoje zdolności. W jej własnym odczuciu chwalić się nie było czym, szczególnie że ze względu na różne okoliczności spełniała się nie w twórczości, a głównie w naprawie. W końcu żal by było spisywać na straty elementy ubioru, które kilkoma zręcznymi szwami czy łatami dało się jeszcze przysposobić do użytku.


Life is a soup and I am a fork.
River





River
Wierna     Desperatka
GODNOŚĆ :
River


Powrót do góry Go down


Targowisko - Page 2 Empty Re: Targowisko

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry