Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down


Torii - Page 2 Empty Re: Torii

Pisanie by Jericho on Sro Lut 27, 2019 11:48 pm
Jericho prowadził Lysane do kryjówki, ale jakoś nie ciągnęło go do rozmowy. Niemniej jednak, skoro sama Generał nie wiedziała, dlaczego Grow prowadził ją do kryjówki, to już musiało być coś na rzeczy. Widocznie po prostu upatrzył w tej kobiecie wartościowy nabytek, który mógł potem łatwo wykorzystać, by zdobyć potrzebne informacje. Możliwe też było, iż Lysane miała jakąś ciekawą moc, która podniosłaby zdolności bojowe gangu? A może po prostu chętnie oddawała mu swoje ciało, by oboje mogli się nieco wyżyć, by mogli na chwilę zapomnieć o tym co się działo wokół nich?
Może wszystkiego po trochu?
Podziękowań jednak się absolutnie nie spodziewał. Wzruszył ramionami, ale przecież jego rozmówczyni była niewidoma.
- Może doceniają, może nie. Nie dbam zbytnio o to. Chcę jedynie przetrwać. - powiedział do niej. Han z pewnością nie był typem gaduły. Nie był też jednak jakimś specjalnym mrukiem, więc zdawkowa rozmowa jakoś się utrzymywała, aż po pewnym czasie dotarli w obręb kryjówki.
- Lysane, z mojej strony nic ci nie grozi, ale nie mogę ci zapewnić bezpieczeństwa, gdy inni cię zobaczą. Dlatego mam nadzieję, że Grow szybko wróci. Do tego czasu przeczekasz u mnie, chyba że herszt miał jakiś inny plan, z którym się z tobą podzielił. - powiedział do niej przyspieszając nieco kroku. Było zimno i prawie ciemno. A noc na Desperacji nigdy nie była zbyt przyjemną porą.

z/t dla Jericho i Lysane.
Jericho





Jericho
Kundel     Desperat
GODNOŚĆ :
Han Mokugawa


Powrót do góry Go down


Torii - Page 2 Empty Re: Torii

Pisanie by Skombinuj on Sob Maj 11, 2019 8:28 pm
Ostatnio najczęściej pracował sam albo ze znajomą, sprawdzoną grupą, ale nie czarował się, że tak wygodny stan rzeczy będzie trwać w nieskończoność. I oto nadszedł ten dzień, kiedy Skombinuj musiał wyjść poza dobrze znany teren oraz własną strefę komfortu. Rozkazy były jasne: zdobywanie zaopatrzenia we współpracy z jakimś włochatym wymordowanym od DOGSów. Gość miał być doświadczony w swoim fachu, co odrobinę uspokoiło Jeffreya. Pozostawało mieć tylko nadzieję, że opinia będzie zgodna z prawdą, a grupa bandziorów, którzy zostali wytypowani na działalność dobroczynną i oddanie dotacji na cele dobroczynne, mała.
Umówili się z samego rana przy jakichś starodawnych, religijnych pozostałościach – czymś, co w danej chwili interesowało Łowcę tylko jako punkt zbiórki. W myślach prześledził swoje wcześniejsze działania, sprawdził, czy na pewno zabrał to, czego potrzebował. Niby nie potrzebował wiele, wręcz niewskazane było, aby biegał z wielkim obciążeniem, dlatego nawet nie brał ze sobą plecaka. No, chyba że liczyć tę torbę z syntetycznego materiału z dwoma sznurkami, którą miał zwiniętą i wciśniętą w kieszeń spodni. Do tego dwa magazynki, nóż taktyczny oraz parę prawie nic nieważących, ale niezbędnych do przetrwania w tym jakże uroczym świecie przedmiotów. Wybrał możliwie najbardziej osłonięte miejsce, z którego przy okazji łatwo mu było obserwować okolicę i czekał wierząc w to, że kamuflaż zrobi swoje i samotna sylwetka nie przyciągnie tu niechcianych gości. Tfu! Piach potrafił jakimś cudem dostać się pod jego maskę. Skombinuj prawie splunął, ale w porę się powstrzymał, oblizał usta i z chrzęstem pogryzł piasek. Jeszcze niech trochę kamieni przegryzie i będzie jak pieprzony gołąb... No, pięknie się dzień zapowiada. Oby ten drugi przyszedł punktualnie, bo inaczej może paść ofiarą rosnącej frustracji Łowcy.
Skombinuj





Skombinuj
Zaopatrzeniowiec
GODNOŚĆ :
Seiji Inukai (Jeffrey Francis Braxton)


Powrót do góry Go down


Torii - Page 2 Empty Re: Torii

Pisanie by Lampo on Nie Maj 12, 2019 11:16 am
To był ten jeden z nielicznych momentów, w których zaglądał do kryjówki psów nie dlatego, że się stęsknił za tymi pierdołami, ale raczej dlatego, że jedna z tych pierdół kazała mu się stawić, co oczywiście musiał wykonać bez większego marudzenia. Co sprowadzało się głownie do tego, ze ponarzekać mógł sobie jedynie pod nosem, w trakcie wyruszania na tę śmieszną wyprawę celem zdobycia jakiś pierdół do których Lampo nawet nie przywiązywał uwagi. Polowanie jak polowanie, istoty mądrzejsze od szympansa stanowiły problem, ale nie były jeszcze dla niego przeszkodą. Co innego wyszkoleni wojacy. Tych zwykle unikał jak ognia, nie chcąc zostać przedwcześnie postrzelony w dupę, albo gorzej - złapany w klatkę.
Czasem krążą plotki o wręcz bandyckich grupkach, które próbują nieudolnie działać podobnie do samych dogsów, ale ile Lampo już żył tyle grup mógł w głowie wymienić, które zaginęły w pomroce dziejów. Zresztą, niejednokrotnie na takie grupki trafiał.
Musiał zatem na miarę możliwości tylko znaleźć takich bogatszych, okraść ich z tym... na z tym nowym kolesiem z sojuszniczej grupy, oddać szybko fanty i znów zniknąć na długie tygodnie, z dala od kryjówki, chyba że go znów znajdą i zmuszą do posłuszeństwa.
"Idź do bram, tam powinien czekać. Nie schrzań tego" odbijały mu się echem w głowie te słowa. Polecenie jak polecenie, ale ewidentnie mu się nie chciało. Może jeszcze frytki do tego, pomyślał, burcząc pod nosem kiedy stawiał kolejne kroki na tych niewygodnych wydmach. Chędożyć tego, kto postanowił nie odwodzić Wilczura od pomysłu stawiania kryjówki na cholernej pustyni.
Torba mu latała na wietrze kiedy się rozglądał za... no właściwie to nie wiedział za kim ma się rozglądać, było mu tylko powiedziane, że to ma być łowca, a skąd on ma na odległość łowcę rozpoznać? Niemniej, nikogo nie widział, nawet żeby miałby to być jakiś oszust, to przecież nikt z własnej woli nie zakradałby się w pobliże kryjówki. Zaraz by go pewnie ktoś wyłapał...
- Ej, jest tam kto?!
Krzyknął przed siebie. I w tym momencie piasek wpadł mu do oka, więc musiał łeb pochylić i spróbować wyciągnąć z kościanego oczodołu to gówno.



Torii - Page 2 Tumblr_n8x5s6oFTt1ts52yjo1_1280
Lampo





Lampo
Jack Russel Terrier
Oswojony
GODNOŚĆ :
Lampo, pierwszy tego imienia, patron skundlonych kundli, włochata szczotka do kibla, pan pcheł i wazeliniarzy.


Powrót do góry Go down


Torii - Page 2 Empty Re: Torii

Pisanie by Skombinuj on Nie Maj 12, 2019 9:32 pm
Zauważył idącą postać dość późno, co trochę go zaniepokoiło, choć szczęśliwie dzięki temu nie miał większych problemów z dojrzeniem szczegółów sylwetki gołym okiem. Kudłacz. Wymordowany. To chyba ten, o którym mówiło mu dowództwo... Jeff obserwował mężczyznę jeszcze chwilę, doszukiwał się podejrzanego zachowania, po czym ruszył się z miejsca. Jeszcze raz rozejrzał się, czy aby przypadkiem nie widzi na horyzoncie tego pustkowia kogoś jeszcze, bo przecież to mogła być zasadzka, ktoś mógł przechwycić rozkazy. Cóż, nie zauważył nikogo czającego się, dlatego podszedł do osoby, z którą miał współpracować.
Był już kawałek, kawałeczek, już witał się z gąską, kiedy nagle tamten krzyknął. Skombinuj niemalże skoczył na ten dźwięk, zupełnie nie spodziewając się takiego zawołania. Chciał wycelować w nieznajomego, ale pohamował się.
Nie drzyj się tak... – wymruczał przez zaciśnięte zęby, co jeszcze spotęgowało brzmienie jego głosu, pięknego jak dźwięk kosiarki o szóstej rano. Podszedł jeszcze kilka kroków, tym razem z boku, a nie od tyłu swojego prawie-że-celu. Nie mierzył w niego, tylko w ziemię. – Jeszcze ściągniesz nam towarzystwo – dodał już w bardziej pokojowy sposób. – To z tobą mam współpracować?

[No, chyba jednak nie z tobą... Już się naczekałem, bro. ZT]
Skombinuj





Skombinuj
Zaopatrzeniowiec
GODNOŚĆ :
Seiji Inukai (Jeffrey Francis Braxton)


Powrót do góry Go down


Torii - Page 2 Empty Re: Torii

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry