:: M3 :: Północ :: Laboratoria

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Ego on 05.03.19 23:52
Tak, następnym razem powinno pójść im lepiej na wakacyjnym wyjściu, bez dwóch zdań. Poprzeczka była zawieszona bardzo niziutko. Nie sądził, że cokolwiek miało przebić pojawienie się potwora który zafundował im chemiczny atak terrorystyczny. Od tego momentu każde kolejne wakacje będą odrobinkę nudniejsze niż tegoroczna próba wyjścia nad wodę. Odchylił się na fotelu rozmyślając o tym. Rozmowa zielonych studentów ucichła, laboratorium wypełnił złudny spokój. Powróciło też zmęczenie, przez które Matt przymknął powieki, pozwalając swoim mętnym myślom łączyć się z cichymi dźwiękami laboratorium. Tu coś Bajzel wymruczał, tu jakiś sprzęt dał o sobie znać szumem. Wszystko to sprawiło, że wpadł niemal w półsenny stan, niewiele brakowało, żeby zaraz rzeczywiście zasnął z otwartymi ustami.
Ocknął się z niezadowolonym drgnięciem, gdy usłyszał rozsuwające się drzwi do laboratorium, a w drzwiach stanęła Kraska. Niemal przeszedł go dreszcz, kiedy się przedstawiła. Wstał, żeby podać jej rękę. Słuchał jej jednym uchem, bardziej skupiony na przyglądaniu się jej z nowej perspektywy jaką była możliwość, że znała się z Yurym. Co mógł od niej chcieć? Podejrzewał, że musieli się znać, ale kto wie.
- C-cóż - powiedział Ego. Popatrzył po sobie i machnął ręką prezentując swój wakacyjny ubiór, od klapek zaczynając na podkoszulku kończąc. - Rzeczywiście przydały by się ubrania - potwierdził.
- J-jakby ktoś mógłby mi przynieść moje leki, tak na wszelki wypadek, to by było super.
Nie martwił się ani trochę informacją pani generał o niemożności poinformowania ich bliskich o zaszłej sytuacji, nawet i lepiej, żeby nikt nic nie wiedział. Martwił się za to o swoje morze roślin w mieszkaniu. Pięć dni prawdopodobnie ich nie zasuszy na śmierć, zwłaszcza, że nie miał żadnych paprotek, ale wydawał się być strapiony i nie zadowolony, że miały zostać bez jego opieki na ten czas.
- Hmm, moje rośliny, hmm... czy mógłbym dać komuś dać znać, żeby je podlał w międzyczasie... - wymamrotał i sięgnął do przepustki, żeby popatrzeć na listę kontaktów. Och. No tak. Normalnie poprosiłby o pomoc Verity, ale sytuacja była jaka była. Nie za bardzo wiedział do kogo innego napisać. Westchnął i opuścił nadgarstek.
- Skoro j-już j-jesteśmy przy kontaktach, czy możemy dostać bezpośredni k-kontakt do... pani? - spytał, a mikroskopijne zawahanie pod koniec zdecydowanie było efektem jego przyzwyczajenia, że zazwyczaj nie dodawał nigdzie "pani", ale tym razem go dał. - Jakbyśmy sobie coś ważnego przypomnieli, czy coś - wymamrotał, siadając z powrotem na fotelu.



#656888 japoński
#77A680 angielski
Ego





Ego
Student
GODNOŚĆ :
Matthew Greenberg


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Verity on 06.03.19 0:46
 Czas trochę się dłużył, szczególnie gdy rozmowa powoli zginęła naturalną śmiercią. Ostatecznie pozostawało już tylko leniwe głaskanie Bajzla i odpalone w przepustce sudoku, które też się zresztą dziewczynie znudziło, nawet na najwyższym poziomie trudności. I tak coś nie mogła się skoncentrować, pewnie przez te dziwne szepty wciąż brzęczące nieznośnie w uszach. Gdyby nie one, mogłaby wręcz zapomnieć o dziwnym znaku na dłoni i udawać, że absolutnie nic się nie dzieje. Choćby chwila bez rozmyślania o tym, że za pięć dni może żegnać się ze światem, stanowiłaby doprawdy miłą odmianę.
 Ale pojawienie się w laboratorium znajomej pani generał było równie ciekawym zbiegiem okoliczności. Jakie do licha było prawdopodobieństwo tego, że przywołana w rozmowie osoba pojawi się w tym samym pomieszczeniu po tak niedługim czasie? Może Matt dysponował jakimiś magicznymi mocami przywołania, a nawet nie miał tego świadomości? To by było z pewnością intrygujące zjawisko. A choć nie było jej dane w końcu zapytać, na co mu ten numer do ich niedawnej przewodniczki, teraz przynajmniej miała szansę z pierwszego rzędu i na żywo obejrzeć próbę jego uzyskania. A to mógł być niezły spektakl!
 — Pamiętam panią — przytaknęła, również podając dłoń kobiecie. Lekki uśmiech na twarzy studentki sugerował, że wspomnienie to należy do zgoła pozytywnych. Była to zresztą prawda, bo wycieczka przebiegła niezwykle miło, także za sprawą pani przewodnik i jej opowieści. Nawet jeśli sympatyczny charakter nie był najważniejszą rzeczą, której strudzony obywatel szuka u instytucji władzy, zaufanie budzone przez panią generał u młodej Greenwood mogło bardzo wiele spraw ułatwić. Jak choćby to, by wyrzucała z siebie zdania bez robienia przydługawych pauz co drugie słowo, bo i tak jej się czasem zdarzało.
 — Coś własnego do ubrania na pewno się przyda — powtórzyła zgodnie za Greenbergiem. Nie wątpiła, że S.SPEC ma jakieś zapasy, ale intuicja podpowiadała, że raczej nie w rozmiarze "wychudzona nastolatka". — I, umm... — zająknęła się, mimo woli mocniej oplatając rękami futrzanego towarzysza. — Mogę zostać z psem, czy trzeba go odesłać? Miałby się nim kto zająć w razie potrzeby, ale wolałabym... — nie dokończyła, ściszając głos do właściwie niesłyszalnych dźwięków. Nerwowy wzrok wbiła gdzieś w ścianę przy drzwiach. Nie chodziło nawet o to, że sama czuła się pewniej, mając przy sobie ukochanego Bajzla, ale też i on bardzo by tęsknił za właścicielką. Biorąc pod uwagę, ile szkód ta mała psina była w stanie wyrządzić w magazynie podczas ataku paniki, strach pomyśleć, jak mógłby zareagować na nagła rozłąkę. A Verity opiekę nad swoim przybłędą traktowała nad wyraz poważnie.
 Trochę martwiła ją konieczność przebywania poza domem przez tyle czasu. Kapitan pewnie gotów był pod jej nieobecność żywić się wyłącznie chipsami na każdy posiłek, nie mówiąc już o zaległej nauce. Do licha, opuści zajęcia! I niby prowadzący z pewnością uhonorują taki nagły przypadek jak zagrożenie życia, ale co z wykładów straci, to już się nie odzyska. I szlag by to.
Verity





Verity
Student
GODNOŚĆ :
Daisy Verity Greenwood


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Apokalipsa on 09.03.19 23:18
Dobra, przybywam dawać wam terminy na odpis. Byłem cierpliwy, ale wnet minie pół roku a wy nadal tkwicie fabularnie w pierwszym dniu. Zastrzegam sobie, że będę karać za nie wywiązywanie się z terminów. Jeżeli ktoś nie może - niech napisze na pw, albo opuści temat, aby nie blokować innych.

TERMIN ODPISÓW: (za ostatni wpis uznaję post Verity) 16.03
Apokalipsa





Apokalipsa

Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Kraska on 10.03.19 21:46
......Pani generał nie miała najmniejszej świadomości, jakim torem galopują myśli Ego. Dla niej Kido Arata zmarł, nie miała pojęcia, że w gruncie rzeczy wciąż funkcjonuje całkiem znośnie na Desperacji jako Yury. Zresztą, nie tylko o nim nie zdawała sobie sprawy, ale cóż – życie bywa pełne niespodzianek.
Ona sama na razie miała dostatecznie dużo problemów, nad którymi musiała rozmyślać, także takich, które wymagały natychmiastowego działania. Los ostatnio nie rozpieszczał specjalnie M3, to trzeba było przyznać, a więc automatycznie również i wojsko miało pełne ręce roboty. Póki jednak znajdowała się w jednym pomieszczeniu z cywilami, to na nich zamierzała skupiać całą swoją uwagę.
Czyli tutaj ubrania i leki, co do roślin, z kim chciałbyś się w takim razie skontaktować? – powiedziała, szare oczy wylądowały na twarzy Ego, po nuta zaskoczenia pojawiła się w jej wzroku.Kontakt do mnie? Myślę, że tutaj w każdej chwili ktoś byłby w stanie was wysłuchać i mnie wezwać, ale jeśli w ten sposób będziesz… będziecie się lepiej czuli, to przekażę dane mojego służbowego łącza. Nie widzę w tym żadnego problemu, tym bardziej ze względu na wyjątkowość całej sytuacji.
Nacisnęła na przepustkę i wydała krótką komendę głosową. Wyświetlił się identyfikator jej stanowiska, a także dodatkowo po chwili wyświetlił się numer służbowy, pod którym zawsze była dostępna. Zwróciła nadgarstek w stronę Ego, pozwalając mu sczytać, bądź też ręcznie wpisać potrzebne informacje.
Natsumi uchodziła za spolegliwą osobę, większość osób intuicyjnie jej ufała, na co miał zapewne wpływ tego, że kobieta również była skłonna zakładać istnienie w kimś tej lepszej ludzkiej strony natury, niźli tej gorszej.
Czyli tutaj ubrania – powiedziała, zwracając się teraz w stronę Verity. – Co do psa… myślę, że nie będzie to aż tak spory problem, o ile nie martwisz się o to, że wojskowe otoczenie może wzbudzać w nim nerwowość. Odżywia się jakąś specjalistyczną karmą, czy… wystarczy po prostu jakaś?
Można by pomyśleć, że szła na sporą ugodę, ale po pierwsze – w ten sposób będą bardziej skłonni jej zaufać, współpracować, a także słuchać, jak, tudzież jeśli już dojdzie do ostatecznej konfrontacji z Jeźdźcem. Poza tym cywile musieli być w miarę możliwości jak najlepszym stanie psychicznym, żeby misja związana z panem Zarazą, czy czymkolwiek innym był, poszła w miarę możliwości jak najlepiej. Pomijając już fakt, że pani generał z natury z pewnością nie należała do czołówki najbardziej szorstkich ludzi w S.SPEC.
W każdym razie, rzeczy raczej znajdą się od razu w odpowiednim pokoju, myślę, że w przeciągu godziny powinni was przenieść. – Odetchnęła głębiej i rozejrzała się po laboratorium. – Jedliście już coś?
Siły także musieli zachować, nieprawdaż? Natusmi nie miała zbyt dużo czasu, który mogła im poświęcić, ale nie zamierzała też ostentacyjnie kończyć rozmowy. Co prawda ilość wiadomości, które wpadały jej teraz na przepustkę była ogromna, niemniej potrafiła się odpowiednio zorganizować.

|| To przy okazji, skoro mamy Apokalipsę, ślicznie proszę o wyniki próbek z Taisei wschodu.


Spotkasz mnie na polu bitwy nawet w najciemniejszą NOC
BĘDĘ twoim mieczem i tarczą, będę strzegła każdy twój krok



Więc dla Ciebie wykrwawiam się, obnażam skórę i liczę swoje GRZECHY
SPADAM w dół, już NIE krzyczę, czekam na zasłużone szydercze uśmiechy

Kraska





Kraska
Generał niewyspecjalizowany
GODNOŚĆ :
Natsumi Kitō


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Ego on 11.03.19 16:21
- Myślę, że sobie daruję – odpowiedział bezbarwnych głosem na pytanie o kontakt z potencjalnym podlewaczem jego kwiatków, ale cała jego postura mówiła „nie mam żadnych więcej znajomych, nocóż, może nie uschną przez ten pięć dni”.
- Dziękuję – wymamrotał, niemal czując jak kompas moralny syczał mu głośno w głowie topiąc się powoli, kiedy ściągał udostępniony mu numer Kraski, tylko po to, żeby w dwóch ruchach zaraz przekazać go Yuremu. Igła kompasu kręciła się teraz w przypadkowych kierunkach. Jakby tu panie tego nie patrzeć, właśnie przekazywał personalne dane ważnego członka wojska S.SPEC jakiemuś podejrzanemu typowi zza Muru. Za to chyba od razu wrzucali do więzienia, prawda? Zaraz po długiej i bolesnej procedurze przesłuchań i torturowań, prawda?

Tym bardziej czuł się nieswojo wysyłając i kasując po sobie wiadomości do swojego ulubionego psychopaty, że Kraska wyglądała… sympatycznie. Przez chwilę nawet wahał się, czy nie powiedzieć to co wiedział. Nie był pewien dokładnie do jakiej kategorii ważności należała informacji, że Yury prawdopodobnie natknął się na podobnego (tego samego?) jeźdźca co oznaczało że jest ich więcej i cała sprawa jest większa niż samo M3. Ale jeśli powie to, to zapewne będą chcieli wiedzieć skąd ma tę informację, a to z kolei prowadziło do długich i bolesnych przesłuchań, a tego wolał uniknąć. Ale co tam, skoro teraz Yury miał kontakt z Kraską, może sam jej to powie, no nie? Matt nawet nie zauważył jak zaczął obgryzać paznokcie, mieląc w głowie dylematy. Ale z drugiej strony, jeśli miało to w czymś pomóc, to wolał pomóc miastu, skoro w nim jeszcze żył. Może i nie ufał władzy tak bardzo jak sama władza by chciała, żeby obywatele jej ufali, ale koniec końców wolał być tu niż za murem albo - tak będąc szczerym - gdziekolwiek indziej.

Rozproszony na chwile pytaniem, czy już jedli zaprzeczył kręcąc głową, ale wzruszył ramionami na ogólną niepewność czy w ogóle ma ochotę cokolwiek jeść. Po prostu chciał, żeby ten dzień już się skończył. Czekało go jeszcze co najmniej pięć podobnie stresujących dni, teraz marzył o niczym innym jak żeby przespać większość tego czasu.



#656888 japoński
#77A680 angielski
Ego





Ego
Student
GODNOŚĆ :
Matthew Greenberg


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Verity on 11.03.19 18:18
 Śledziła z uwagą wymianę zdań pomiędzy Greenbergiem a panią generał, niezwykle ciakawa, jak powiedzie się jego tajemnicza misja. Nadal nie miała pojęcia i już chyba nie będzie okazji zapytać, po cóż mu ten numer i co zamierza z nim dalej zrobić. Chociaż, jeśli będą zmuszeni kolejnych kilka dni spędzić przy siedzibach S.SPEC, prawdopodobnie zostanie im tylko własne towarzystwo. Może więc wtedy uda jej się wyciągnąć ze starszego kolegi nieco informacji, jeśli tylko okaże się skłonny nimi podzielić.
 — Myślę, że gorzej by zniósł rozłąkę, proszę pani — uściśliła, chcąc rozwiać obawy kobiety odnośnie losu psiaka. — Co do jedzenia nie jest wybredny, więc nie powinno być kłopotu. — Bo ostatnie czego chciała, to sprawiać wrażenie, że powoduje za dużo zachodu. Już i tak uznała za wyjątkowe szczęście, że nie odebrano jej Bajzla tuż po przybyciu do laboratoriów. W końcu w grupie raźniej, tak w trójkę jak i we dwójkę. Pewnie gdyby miała przez cały ten koszmar przechodzić jako jedyna ofiara, o wiele gorzej poradziłaby sobie z zachowywaniem spokoju. A może po prostu obietnica rychłej śmierci nadal była tak zadziwiająco nierealna? Nie byłoby to wcale tak bardzo dziwne w wypadku Greenwood, której podejście do takich spraw zdążyło się już solidnie zachwiać przez różnorakie życiowe perturbacje.
 — Nic od rana — odpowiedziała na pytanie pani generał, choć po jej nieco skrzywionej minie bez trudu dało się wyczytać, iż wcale nie pali jej się do proszenia o obiad. Stres skutecznie zabijał apetyt, a skurczony po latach z jadłowstrętem żołądek nadal nie upominał się o swoje.
 — O, a właściwie, — zaczęła po chwili, nagle oświecona pojedynczą myślą wśród chaotycznego kłębowiska, — jeśli to nie byłby zbyt duży kłopot, mogłoby mi się przydać kilka zeszytów... ale zapiszę dokładnie, gdzie leżą i które to są, znalezienie ich nie zajmie więcej niż minutę — zaznaczyła od razu. Miała nadzieję, że nie będzie to już zbyt pobożne życzenie, jednak desperacko potrzebowała czegoś do roboty. Zajęcie się nauką brzmiało lepiej niż bierne przeglądanie wszystkich śmiesznych filmików w internecie czy przechodzenie najtrudniejszego poziomu sudoku w przepustce po raz trzy miliony dziewięćset osiemdziesiąt dwa tysiące sześćset siedemdziesiąty czwarty. W końcu nadal zakładała, że władze jakoś ocalą ich od zgonu z ręki dziwoląga i już za niecały tydzień wróci na zajęcia. Wybrała zaś sobie na tyle wymagający kierunek, że każdy dzień bez choćby częściowej powtórki mógł skończyć się sporymi zaległościami.
Verity





Verity
Student
GODNOŚĆ :
Daisy Verity Greenwood


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Kraska on 14.03.19 0:03
……..Przez chwilę obserwowała uważniej Ego, zastanawiając się, jak mocno ostatnio podpadł jej major Aurich. Nie, żeby miała ochotę jakoś specjalnie go gnębić, koniec końców był nie tylko jej podwładnym, ale też wieloletnim kolegą, do którego miała zaufanie, ale… no właśnie, czasem pojawiało się to ukochane „ale”. Chociaż również był emocjonalną oazą spokoju w kryzysowych sytuacjach, to jednocześnie miał pewien specyficzny dar wyprowadzanie jej z równowagi. Czasami. Możliwe, że to była bardziej zaleta, niż wada, jednak to już inna kwestia.
Z drugiej strony, Rokuro pewnie chętnie przyszedłby z Kropkiem, aby zapoznać go z Bajzlem. Może to wcale nie jest aż tak głupi pomysł. Wybaczy jej trochę takiego wykorzystywania, prawda? W końcu czego się nie robi dla cywilów, z którymi będzie się stawiało czoła Jeźdźcowi.  
Jeśli to mój znajomy pójdzie po wasze rzeczy, to myślę, że nie będzie problemem, jeśli ten raz je podleje – powiedziała, w myślach zastanawiając się, czy trochę nie przesadza.
Sama wybrałaby się do ich mieszkań, ale w najbliższym czasie pewnie nawet nie wstąpi do własnego, w szczególności przy tym całym ostatnim zamieszaniu. Jak w ciągu tych pięciu dni uda jej się przespać więcej niż dwie godziny, to i tak uzna to za sukces. Ostatnimi czasy sporo kwestii waliło się na łeb i szyję, mimo to trzeba było zachowywać pewne pozory wobec cywili, że wszystko jest pod całkowitą kontrolą.
Kitō dostrzegła nagłą nerwowość chłopaka, jednak zważywszy na całą tą sytuację, nie widziała w tym nic specjalnie dziwnego. W gruncie rzeczy osobiście uważała, że ta dwójka trzymała się zaskakująco dobrze, spodziewała się znaleźć roztrzęsione kulki, tymczasem zarówno Verity, jak i Ego pomimo oczywistego stresu dawali sobie radę z tą specyficzną wakacyjną atrakcją.
Hm. W porządku – odpowiedziała krótko w kwestii Bajzla, chociaż zapewne naukowcy nieźle ją za to przetrzepią po uszach. – Zeszyty nie powinny być specjalnym problemem. W pokoju, do którego was niedługo przeniosą, znajdziesz na pewno kartkę i długopis, poproszę swojego bliskiego znajomego, by się zajął kwestią waszych rzeczy.
Zerknęła w stronę krzątających się naukowców, czekała na wyniki ze wschodu, które również były bardzo istotne dla całej tej sprawy. Musiała powoli się zbierać, chociażby po to, by jeszcze raz przejrzeć zapis przesłuchania tej dwójki, a także ogarnąć pewne kwestie związane z przygotowaniem do spotkania z Panem Apokalipsą, czy czymkolwiek innym był. Wpierw jednak…
Może w takim razie zamówić wam coś do jedzenia z Miasta? Wojskowe jedzenie nie zawsze przypada do gustu, a naukowcy z reguły gryzą suchary i udają, że to wartościowe posiłki – westchnęła cicho, niemalże karcąco.


Spotkasz mnie na polu bitwy nawet w najciemniejszą NOC
BĘDĘ twoim mieczem i tarczą, będę strzegła każdy twój krok



Więc dla Ciebie wykrwawiam się, obnażam skórę i liczę swoje GRZECHY
SPADAM w dół, już NIE krzyczę, czekam na zasłużone szydercze uśmiechy

Kraska





Kraska
Generał niewyspecjalizowany
GODNOŚĆ :
Natsumi Kitō


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Ego on 14.03.19 1:27
Skończyły mu się wszystkie opcje dialogowe i zepsuł się fragment mózgu odpowiadający za podejmowanie decyzji, bo na pytanie o jedzenie znów wzruszył ramionami. Przyzwyczajenie się do kuchni japońskiej zajęło mu wieki i wciąż nieszczególnie przepadał za większością lokalnych przysmaków, ale ostatnie co chciał teraz robić to wybrzydzać albo marudzić.
- Cokolwiek na wynos będzie w porządku - odblokował się wreszcie, choć nie był szczególnie konkretny w swoim zamówieniu. Obejrzał się na Verity podejrzewając, że i ona nie będzie szczególnie wybredna. Choć obydwoje mieli swoje historie przez które jedzenie wręcz było wyzwaniem, to obydwoje wiedzieli, że niedługo jednak żołądki im się odblokują, żądając niezbędnego jedzenia, jakiegokolwiek paliwa. Wojskowego żarcie zdążą pewnie jeszcze zakosztować w paru następnych dniach, a skoro dziś jeszcze Kraska się nad nimi zlitowała, to niech korzystają z propozycji.
Wychodziło na to, że byli z Verity nie najgorszymi świadkami. No, może poza paroma atakami paniki i moralnie niejednoznacznym Mattem, który cały czas wyglądał jakby sufit miał się zaraz nad niego zawalić, ale tak poza tym, po prostu siedzieli cicho, rozmawiając pomiędzy sobą od czasu do czasu, czekając i dając się bezproblemowo na razie S.SPEC przesuwać z miejsca na miejsce.



#656888 japoński
#77A680 angielski
Ego





Ego
Student
GODNOŚĆ :
Matthew Greenberg


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Verity on 14.03.19 21:25
 — Bardzo dziękuję — odpowiedziała od razu, uzyskawszy zgodę od pani generał. Zawsze lepsze skupienie się na nauce niż tępe wpatrywanie w sufit czy masowe rozwiązywanie krzyżówek z kolorowych gazetek, bo przez pięć dni Greenwood zdolna byłaby wyczerpać cały prasowy zapas S.SPEC. No chyba, że jakimś cudem zainwestowali w te nieco bardziej skomplikowane zagadki, których nie była w stanie pochłonąć na jedno posiedzenie. Z pewnością tak czy owak skorzysta z dobrodziejstwa władz, jednak czuła się spokojniej wiedząc, że jeśli przeżyje, nie wróci na zajęcia całkiem zielona. A kto wie, może dowie się czegoś ciekawego na własnym przykładzie? Wypadek z jeźdźcem musiał co prawda z przyczyn oczywistych pozostać tajemnica, gdyby jednak coś udało się wyciągnąć od naukowców... cóż, chciała przecież zadbać o swoje zdrowie.
 — Dokładnie — przytaknęła w ślad za Mattem. — Cokolwiek będzie w porządku. — Przynajmniej w ogóle zamierzano ich żywić czymś normalnym, a nie powiedzmy przez kroplówkę. Cholera wie, jaką przyjęto by taktykę w zależności od wyników badań, a Verity naprawdę nie widziało się popylanie po świecie z wenflonem przez najbliższych kilka dni. Jedyne swoje doświadczenie z czymś takim wystarczyło jej na całe życie, a wspomnienie szpitalnej rutyny skutecznie motywowało do dbania o siebie.
 — Czyli... my już teraz tylko czekamy? — Pytanie zadała trochę pani generał, trochę sobie, a trochę nikomu konkretnemu. Na to w sumie teraz wychodziło, bo ich dwójka jako ofiary podejrzanego terrorysty nic już chyba nie byli w stanie zrobić. Powiedzieli wszystko, co pamiętali, grzecznie poddali się wszelkim badaniom i nawet udało im się nie utrudniać pracy władzom. Można powiedzieć, wzór obywatelskiej postawy! Czy za to dostaje się medal? Albo chociaż punkty do stypendium. Czy cukierka w recepcji.
Verity





Verity
Student
GODNOŚĆ :
Daisy Verity Greenwood


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Kraska on 21.03.19 18:33
……..Nie będzie łatwo. Całe to zamieszanie i wszystkie ostatnie wydarzenia ewidentnie negatywnie wpływały na S.SPEC i Natsumi wewnętrznie zaczęła się zastanawiać, jak duże będą skutku uboczne. Robiło się nerwowo, a gwałtownie utracona kontrola z reguły pociągała za sobą impulsywne i nieprzemyślane działania. Musiała ostrożnie zacząć lawirować, żeby wybadać, jakie myśli chodzą po głowie administracyjnej części. A także kolegom po fachu.
Na jej twarzy nie było jednak widać nawet cienia troski. Potrafiła panować nad własnymi emocjami, a ostatnie, co chciała, to pozwolić, by na jej twarzy zagościł chociażby cień nerwowości. Nie pozwalała sobie na szastanie wątpliwościami przy własnym oddziale, a co dopiero przy cywilach którzy w jej oczach byli, prawie że dziećmi. Nieistotne, że zatrważająca większość jej znajomych była nie tylko poniżej czterdziestki, ale bardzo często też trzydziestki.
Huh, w porządku. Zobaczę, co uda mi się zamówić – powiedziała, w gruncie rzeczy nie dziwiąc się temu, że niekoniecznie mieli apetyt, jednak i tak nie miała ochoty, by ta dwójka zemdlała z powodu głodu.
Przepustka zawibrowała, Natsumi zerknęła na nią przelotnie, kącik warg jej zadrgał, jednak nie można było stwierdzić, czy z powodu rozbawienia, czy też odwrotnie – irytacji.
Zaraz ktoś was przeniesie do innego pokoju, tam też trafi jedzenie. Postarajcie się je chociaż tknąć, nikt nie chce, byście się zagłodzili – rzuciła, a następnie zerknęła z idealnym spokojem w szarych oczach na Verity. – Tak będzie dla was lepiej. Teraz nasza kolej na wzmożoną pracę. Nie mogę obiecać, że wszystko idealnie się ułoży, ale zapewniam, że wszyscy pracujemy na najwyższych robotach, by opanować sytuację.
Zerknęła na laborantów, ale najwyraźniej nie mieli jeszcze dla niej gotowych wyników, a ona musiała zabrać się za gromadzenie danych, a także rozmowę z Centralą. Odetchnęła i uśmiechnęła się subtelnie w stronę cywilów.
 Macie mój numer w razie potrzeby, zresztą na pewno jeszcze do was przyjdę. – Chociażby po to, by przygotować ich do ewentualnej rozmowy z Jeźdźcem. –   Wiem, że może to być trudne, ale proszę uzbroić się w cierpliwość. W pełni rozumiem wasze zdenerwowanie, jednak chwilowo im więcej spokoju zachowacie, tym lepiej. Tymczasem wzywa mnie dalsza część obowiązków, tak więc jestem zmuszana na razie pożegnać się z wami.
Skinęła im głową w ramach wyrażenia „do widzenia” i wyprostowana ruszyła w stronę wyjścia. Zamknęła dokładnie za sobą drzwi, po czym udała się w stronę centralnej części budynku. Przepustka zawibrowała, Natsumi odpaliła ją i zerknęła na wyświetloną twarz.
 Zamówiłem jedzenie. Nie, żebym ciebie nie znał, ale nie jesteś trochę zbyt miła nawet jak na siebie, Natsumi?
 Skądże. Trochę współczucia dla młodych. Jeśli przez te pięć dni nic dobrego nie wymyślimy, to będą mieli spory problem.
Jak dla mnie to i tak mają szczęście, że jeszcze im nie ucięto tych rąk i nie przeprano psychiki.
 Hmh. Góra musi być ostrożna z ostatnimi czasy nerwowymi reakcjami ludzi. Jeśli ta misja zakończy się sukcesem, ludzie od publicznych relacji zapewne zrobią niezłą reklamę.
Ha. Powodzenia. Na tle tego, co się dzieje, raczej czeka nas spora rewolucja. Nie sądzisz, że może być nam z nią nieco nie po drodze?
 Daj spokój, Nishiyama. Świat musi się zmieniać, taka kolej rzeczy. Ach… jeszcze jedno.
Znam ten ton, pani generał. Mam się pobawić się w otwartą łączność?
 Odrobinę. Sprawdzaj po prostu, czy nie robi się zbyt nerwowo. Chcę wiedzieć, jeśli zrobi się zbyt gorąco w M3 albo u wojskowych. Tylko nie szalej, nie chcę znowu szeptów, że mój główny nawigator to haker.
Ej! Tylko trochę się podrażniłem z panami od przepustek.
To się nie drażnij. I filtruj przychodzące do mnie informacje, chcę mieć wyniki badań z laboratorium i pogoń Majora, żeby mi przesłał raport odnośnie jeziora.
Rozkaz, marraine. Zero snu przez następne pięć dni, dobrze wiedzieć. Lecę podsłuchiwać. A, zapobiegawczo rozmowa jest zapisana w systemie wybiórczo. Bonne Chance!
zt
|| Możecie się przenieść z jakimś NPC tutaj. Taka różnorodność *kaszl*


Spotkasz mnie na polu bitwy nawet w najciemniejszą NOC
BĘDĘ twoim mieczem i tarczą, będę strzegła każdy twój krok



Więc dla Ciebie wykrwawiam się, obnażam skórę i liczę swoje GRZECHY
SPADAM w dół, już NIE krzyczę, czekam na zasłużone szydercze uśmiechy

Kraska





Kraska
Generał niewyspecjalizowany
GODNOŚĆ :
Natsumi Kitō


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Ego on 23.03.19 19:54
Niezaprzeczalne, że czas nieustannie szedł tym samym równym rytmem, sekunda za sekundą, minuta tuż po minucie, zwłaszcza w takim miejscu jak laboratoria S.SPEC, gdzie wszystko musiało być perfekcyjne i dokładne. Ale nie mógł się pozbyć Matt wrażenia, że od letniego wypadu nad wodę z Verity minęły całe tygodnie, a drugie tyle spędzili w tym miejscu. Jakby drugą klątwą od Jeźdźca, poza obiecaną trucizną w ich ciele, było zaburzenie orientacji w czasie, żeby ich nerwowych następnych pięć dni dłużyły się w męczarnie miesięcy.
Teraz w milczeniu słuchali pani generał, potakując jedynie. Kiwnęli zgodnie na pożegnanie. Przez chwilę znów byli sami, ale zanim którekolwiek z nich zdążyło zrobić cokolwiek sensownego, drzwi znów rozsunęły się. Cicha pracowniczka zaprosiła ich, żeby podążyli za nią, do wyznaczonej im kwatery.

//zt x2



#656888 japoński
#77A680 angielski
Ego





Ego
Student
GODNOŚĆ :
Matthew Greenberg


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Powrót do góry