gry online



 :: M3 :: Północ :: Laboratoria

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Havoc on Pon Sty 07, 2019 5:44 pm
Aurich, chociaż nie był bezpośrednim uczestnikiem rozmowy, przysłuchiwał się jej wnikliwie, uzupełniając braki swojej wiedzy w kolejne szczegóły, aczkolwiek takowe nie napawały go entuzjazmem. Najwidoczniej istota, która przybyła z terenów Desperacji nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel.
Gdy Sayuri powiadomiła ich o wynikach, ulżyło mu, że pojawiły się przed czasem.
Fantastycznie. — Ucieszył się na wieść o tym, że niczego nie wykazały, gdyż to oznaczało, że na przynajmniej w dziewięćdziesięciu procentach jego życiu nie zagrażało żadne niebezpieczeństwo, czego niestety nie mógł powiedzieć o dwóch pozostałych pacjentach, na których ramionach nadal widniały znajoma. — Skoro wyniki krwi niczego nie wykazały, to mogę oddalić się do swoich obowiązków, czy jednak dotyczy mnie szersza diagnostyka?
Pytanie zadał, patrząc na Sayuri, aczkolwiek nie miał nic przeciwko gdyby w tej kwestii wypowiedziała się również Hibiki. Mimo iż nie miał nic przeciwko ich towarzystwu, wolał przydać się na zewnątrz i dołożyć wszelkich starań w celu ujęcia sprawcy. Z drugiej strony, zanim opuści te pomieszczenie, wolał nabrać pewności, że nie stanowi zagrożenia dla pozostałych obywateli.





Havoc





Havoc
Informator
GODNOŚĆ :
Havoc, Mike Havoc.


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Hibiki on Sro Sty 16, 2019 2:38 pm
Nie zadawała pytań. Analizowała odpowiedzi i emocje towarzyszące wypowiedziom młodych ludzi, starała się ocenić ich stan psychiczny na podstawie zewnętrznych zachowań. Verity trzymała się całkiem dzielnie, Matt z innej strony próbował się trzymać, ale wyraźnie zdarzenie się na nim odbiło. Świadomość tego, że za kilka dni mogą umrzeć zapewne nie była pocieszająca, nawet wobec zapewnionej opieki medycznej z najwyższym priorytetem. Nie była pewna czy wzięli na poważnie groźbę spotkanego szaleńca, czy też może uznali znak za jakąś sztuczkę. Nie wpadali w panikę, a jeśli tak to dość dobrze to ukrywali. Zwykle ludzie nie wiedzą, kiedy umrą, a im obiecano to w mniej niż tydzień. W dodatku musieli siedzieć tu w obliczu zbliżających się ostatnich chwil żywota. I nie byli pewni czy ci jajogłowi w ogóle im pomogą.
Przynajmniej nie biegali niczym kury z uciętymi głowami. Od razu zajęły się pracą, przeprowadzając standardowy wywiad, pobierając próbki, które nie narażały ich życia. Hibiki bardzo chciała zbadać strukturę znamion, sprawdzić czy symbole połączyły się w jakiś sposób z żyłami, zobaczyć skład znaków. Wciąż nie były pewne czy uszczypnięcie kawałka skóry nie spowoduje reakcji, która zakończyłaby odliczanie dużo szybciej. Jak żywa bomba. Jak szybko trucizna mogłaby rozprzestrzeniać się po ich ciałach? Zapewne zdążyliby odciąć dłoń, a jeśli nie - zawsze pozostawało pozbycie się całej ręki. To była jednak ostateczność. Mogła im zrobić piękne protezy, w pełni funkcjonalne i znacznie lepsze od naturalnych kończyn ludzi, ale pewnie chcieliby zachować swój pierwotny kształt. Tego jako maszyna zrozumieć nie mogła. Ludzie dziwnie patrzyli na swoje "sztuczne" partie organizmów, choć stawali się na swój sposób lepsi, wytrzymalsi. Jeśli mogła mieć jakiekolwiek marzenie, to było nim stworzenie ludzkiego ciała by móc poczuć to co oni. Pewnie jak najszybciej wróciłaby do swojej "zbroi". To sprawiało, że eksperyment mógł być totalną stratą pieniędzy i nawet nie próbowała prosić o zgodę na wykonywanie prób.
- Możesz iść. Nie miałeś bliskiego kontaktu z dziwadłem, więc nie czuję potrzeby sprawdzania ci głowy. Skoro badania nie alarmują, nie będziemy cię zatrzymywać - odpowiedziała z radosnym uśmiechem Aurichowi. Podniosła się z krzesła i podeszła najpierw do Verity. Ostrożnie nałożyła czapeczkę na jej głowę, układając elektrody na odpowiednich miejscach. Przełączyła malutki przycisk, przez co urządzenie cicho piknęło, ale poza tym wydawało się nic nie robić. Powtórzyła czynność również w przypadku Matta.
- Możecie się położyć, jeśli będzie wam tak wygodniej. To może trochę potrwać - oznajmiła im, ustawiając sobie krzesło tak, żeby mieć lepszy widok na oba łóżka. Usiadła okrakiem, wyciągając dłonie przed siebie. Okrąg na piersi zamigotał pod ubraniem, kiedy pomiędzy palcami uformowała się holograficzna kula. Szybkim ruchem "rozłożyła" ją na kilka płaskich ekranów, które wyświetlały całą masę różnych ruchomych linii krzywych. Zamieniła miejscami dwa okienka, jedno zmniejszyła. W ogóle nie musiała pokazywać co robi, ale wizualizacja była znacznie ciekawsza niż siedzenie w bezruchu przez następną godzinę. Zresztą, dzięki temu Saiyuri też mogła coś zauważyć.
- Postarajcie się teraz myśleć o normalnym, codziennym dniu. Jakby dzisiaj nie miało miejsca. Przypomnijcie sobie jakiś spacer, dzień w szkole, rozmowę z przyjacielem - poprosiła, obserwując zapisy ich aktywności mózgowej. Najpierw musiała zbadać te zwyczajne fale, które krążyły sobie jeszcze wczoraj po ich głowach.




Despite the lies that you're making
Your love is mine for the taking
My love is just waiting
To turn your tears to roses

I will be the one that's gonna hold you
I will be the one that you run to
My love is a burning, consuming fire
Hibiki





Hibiki
Naukowiec     Android
GODNOŚĆ :
06-VVE, Hibiki Nakashima


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Verity on Sro Sty 16, 2019 6:31 pm
 Po pobraniu próbek przyszedł czas na inny rodzaj badań, co Verity przyjęła bez żadnej szczególnej reakcji. Tak na dobrą sprawę martwiła się w pierwszej kolejności o Matta, który niezbyt dobrze znosił całą tę sytuację i o Bajzla, którego dokądś zabrano, przez co od razu zrobiło jej się jakoś ciężej na sercu. Towarzystwo wesołego psiaka zawsze podnosiło ją na duchu, a myśl o tym, że mogłoby mu się coś stać, nieubłaganie rozstrajała ją nerwowo. Oby więc ekipa laboratorium oddała go szybko, całego i zdrowego.
 Tak czy owak jedna z kobiet nałożyła jej na głowę jakąś śmieszną czapeczkę, przed czym nie protestowała. Usiadła na łóżku w poprzek, plecami opierając się o ścianę, dzięki czemu miała w zasięgu wzroku cały pokój i mogła swobodnie kiwać nogami w powietrzu. Miała pomyśleć o jakimś normalnym dniu... no cóż, swego czasu z własnego pomysłu stosowała podobną metodę dla oderwania się od nieprzyjemnych sytuacji, miała więc pewną wprawę. Odbiegła pamięcią na kilka dni wstecz, próbując odtworzyć tematy zajęć na studiach, rozdziały z książek które czytała i osoby, z którymi widziała się w międzyczasie. Gdzieś po drodze dało się wcisnąć gotowanie obiadu, pranie – bo akurat robiła w tym tygodniu i chyba właśnie powinna je zdejmować ze sznurków na balkonie – czy inne zupełnie rutynowe zajęcia. Skoro miało to pomóc w badaniu, proszę bardzo, nie miała powodu do protestów. Co prawda nic w tym fascynującego, ale pewnie im szybciej skończą się te wszystkie zabiegi, tym szybciej naukowcy będą w stanie powiedzieć coś konkretnego na temat znamion, domniemanej trucizny i oby sposobu, w jaki życie dwójki studentów zostanie ocalone. Byłoby zaiste miło.




Verity





Verity
Student
GODNOŚĆ :
Daisy Verity Greenwood


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Ego on Sro Sty 16, 2019 8:06 pm
Ukradkiem obserwował jak Aurich zbiera się do wyjścia. Poniekąd wywołało w nim to nikłe rozczarowanie, ostatecznie koleś był z nimi od samego początku i zdążył się przyzwyczaić do jego obecności, a z drugiej strony zawsze to o jedną osobę S.SPEC w jego otoczeniu mniej.
- Czy będziemy musieli tam wracać? - spytał szybko, łapiąc okazję zanim wojskowy ulotni się z pokoju. Odwrócił ku niemu głowę, próbując złapać jego spojrzenie. - Nad jezioro. Powiedział... Powiedział, żebyśmy tam wrócili z artefaktem za pięć dni. Czy jeśli... nieważne czy uda wam się usunąć truciznę czy nie, dalej będzie oczekiwał mnie i Ver nad jeziorem. Z artefaktem. Którego oczywiście i tak nam n-nie dacie, c-cokolw... c-cokolwiek to nie jest, więc jak przyjdziemy to i tak prawdopodobnie nas z-zabije własnoręcznie - mówił w skupieniu, próbując nie zgubić tego wagonu myśli. Zerknął na Verity i Lilly, która zaczynała podłączać dziewczynę do aparatury. Szybko wrócił bladym, zmęczonym spojrzeniem od Auricha. Widać było, że wcześniejsze milczenie w samochodzie i w laboratorium nie było zmarnowanym czasem. Miał pytania. Dużo pytań, ale teraz próbował jakoś sensownie uformować to jedno, do którego niezdarnie się zbierał, i miał wrażenie, że Aurich mógł się już sam domyślać o co studentowi chodziło - czy będą musieli grać rolę przynęty. Wynaturzony terrorysta na koniu zapowiedział czas i miejsce w którym będzie można go znaleźć. Cóż za dogodna sytuacja. Po poważnym uszczerbku otoczenia toksynami S.SPEC musiało brać na poważnie zagrożenie z jego strony. Nie wyobrażał sobie Ego, że zignorują jego następną wizytę w M3. Może będą chcieli go od razu zastrzelić, może będą próbowali zacząć z nim dialog - nie wiedział, i nie obchodziło go co będą robić, ale postawienie dwójki osób, których na miejscu oczekiwał, było po prostu dobrym strategicznym ruchem na odwrócenie i uśpienie jego uwagi.

Matt wiedział, że Aurich nie miał decydującego głosu w tej sprawie. Prawdopodobnie po prostu wykonywał rozkazy. Stąd jeśli Aurich odebrał to pytanie za odrobinkę złośliwe, to pewnie dobrze wyczuł. Ale z drugiej strony, kogo innego miał pytać? Chciał coś jeszcze mówić, ale zajęła się nim już naukowiec, podłączając go do urządzenia. Nie chciał się kłaść, jak zasugerowała Lilly. Pozycja horyzontalna w takim otoczeniu kojarzyła mu się z jeszcze większą bezbronnością i odsłonięciem, więc tak jak Verity zdecydował się zostać w pionie. Kiedy kobieta odsunęła się i usiadła na swoim miejscu, znów odwrócił głowę do wojskowego i chciał coś mówić, ale w tym samym momencie wyłapał blask okręgu spod ubrań Lilly. Zastygł w bezruchu z otwartymi ustami, które zaraz powoli zamknął, sztywniejąc nieco. Szybko też zerknął na Saiyuri, sprawdzając czy i ona przez przypadek również nie wykazywała jakiś... nieludzkich zachowań. Zamilkł, przełknął ślinę i nie zadawał już więcej kłopotliwych pytań, tylko skupił się na poleceniu androida. Miał myśleć o swoim normalnym dniu? Kliniczna, średnio skutecznie leczona depresja sprawiała, że większość jego dni była szarą breją emocjonalnej pustki. Przez całe dni nie robił nic sensownego, więc bez problemu teraz wszedł w stan myślenia-o-niczym.



#656888 japoński
#77A680 angielski
Ego





Ego
Student
GODNOŚĆ :
Matthew Greenberg


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Havoc on Nie Sty 20, 2019 7:19 pm
Słowa Hibiki napawały go ulgą, ale także dołożyły kolejnych zmartwień. Wstał z zajmowanego przez siebie krzesła, niemniej zanim odszedł, rzucił znaczące spojrzenie Saiyuri.
—  Informuj mnie na bieżąco o ich stanie zdrowia — rzucił w jej kierunku mało profesjonalnie, aczkolwiek nie mógł przejść obojętnie wokół dwóch, młodych ludzi, którzy zostali wplątani w coś, przed czym S.SPEC powinno ich ochronić.
Opuszczając pomieszczenie, wybrał numer pani generał.

zt

|| Wcisnąłem się poza kolejkę, wybaczcie, ale w gruncie rzeczy mój udział w tym wątku dobiegł końca.





Havoc





Havoc
Informator
GODNOŚĆ :
Havoc, Mike Havoc.


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Hibiki Yesterday at 8:49 am
//Ja się wcisnę w kolejkę, żeby to trochę kopnąć do przodu.

- Spokojnie - zwróciła się do chłopaka podczas zakładania urządzenia Verity. - Wymyślimy jakiś sposób na tego szalonego typka. Pięć dni to dużo, nie myśl o tym na razie - spróbowała go uspokoić. Rany, nieźle się tym przejmował. Najpierw i tak musieli wszystko zbadać, pewnie już teraz gdzieś tam ktoś opracowywał taktykę walki z tym dziwolągiem, a może nawet rozważał oddanie magicznej błyskotki. Chociaż nie. Ta ostatnia opcja nie wchodziła w grę - S.SPEC nie oddawał tak łatwo swoich cennych zasobów.
Odczyty nawet ją zadowalały, o ile dało się to powiedzieć w przypadku chodzącego blaszaka. Nie widziała odchyleń, ich umysły były wspaniałe. Od samego początku fascynowały ją ludzkie mózgi - impuls wysyłany przez nie w ułamek sekundy docierał w odpowiednie miejsce, podczas gdy jej dokładnie to samo zajmowało znacznie dłużej. A była przecież dość nowoczesnym androidem, nawet jak na ośmioletni model. Nadal jednak czuła wyższość swojego gatunku nad ludźmi. Oni byli ograniczeni, mózgi im się męczyły, nie wykorzystywali pełni ich mocy. Ona mogła. Mogła prowadzić wiele obliczeń jednocześnie, przy okazji opracowując skomplikowane formuły, katalogując dane, przeglądając słowniki, a nawet jeszcze puszczając muzykę, bo czemu by nie. A oni? Zwieszają się w momencie, w którym muszą policzyć w pamięci tak banalne dla niej rachunki. Mało który człowiek w sekundę poda prawidłowy wynik mnożenia trzydziestu dwóch przez trzynaście. Niektórzy mieli na to sposoby, ale większość sięgnęłaby po kalkulator albo musiała to rozpisać.
Zobaczyła jakieś zakłócenie. Przyjrzała się mu uważnie, próbując dociec co jest tego wynikiem. Zmrużenie oczu, wlepienie receptorów wzrokowych w jeden punkt. Nagle przeszło.
- Jeśli ktoś tu wysyła wiadomości, to prosiłabym o wstrzymanie się do czasu zakończenia badania - oznajmiła beznamiętnym tonem, przełączając widok ekranów na trochę inne falowane linie. Nie miała żadnemu za złe, że chce się skomunikować z kimkolwiek. Pewnie musieli poinformować bliskich, że wrócą później albo cokolwiek. Nie wnikała. Ale żeby jej nie zakłócali pracy, bo to potrafiło zirytować nawet pozbawionego emocji robota.
- No dobra, tu wszystko wygląda czysto. Teraz, choć wiem, że nie będzie to przyjemne, powróćcie wspomnieniami nad jezioro, spróbujcie skupić się na szczegółach - poprosiła, zapisując dotychczasowe odczyty. Wątpiła, że jegomość zostawiłby ukrytą wiadomość w ich głowach, ale z nielogicznymi wytworami bywało różnie i nie można było im ufać.




Despite the lies that you're making
Your love is mine for the taking
My love is just waiting
To turn your tears to roses

I will be the one that's gonna hold you
I will be the one that you run to
My love is a burning, consuming fire
Hibiki





Hibiki
Naukowiec     Android
GODNOŚĆ :
06-VVE, Hibiki Nakashima


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Verity Yesterday at 1:53 pm
 —Pięć dni to dużo.
 — Dużo, jeśli trzeba wymyślić plan — mruknęła właściwie do siebie. — Mało, jeśli dłużej nie pożyjesz. — Nie żeby nagle zamierzała robić z groźby typka na koniu jakieś wielkie halo, bo skoro nie spanikowała od samego początku, to i teraz już jej to raczej nie groziło. Nie chciała za to pogarszać stanu Matta, który i tak dość solidnie przejmował się ich losem. Najlepszy dowód na to, kto tu tak naprawdę miał większą wolę życia.
 Przypomnienie sobie losowego, zwykłego dnia nie stanowiło żadnego wyzwania. a choć wydawać by się mogło, że obecne zadanie będzie trudniejsze, Verity wcale tego nie odczuwała. Nie byłby to przecież pierwszy raz w jej życiu, kiedy zmuszona była przywołać nawet gorsze wydarzenia, niż spotkanie z tajemniczą śmierciopodobną abominacją. Wróciła więc myślami na brzeg jeziora, chcąc odnaleźć moment, kiedy po raz pierwszy zobaczyli czającą się w wodzie postać. Pamiętała tamtych kilka minut bardzo żywo: dziwne skażenie okrywające powoli jezioro, zdychające ryby, przejmującą chęć ucieczki. Czemu wtedy nie uciekli? Z jednej strony wydawało jej się, że może gdyby od razu zaczęli biec, jeździec straciłby zainteresowanie. Ale biorąc pod uwagę, jak szybko znalazł się później obok nich, czy mieli jakiekolwiek szanse? Praktycznie rzecz biorąc nie stawiali oporu, co miała sobie za złe, a równocześnie próbowała wierzyć, że buntem mogłaby pogorszyć sprawę. Może wtedy po prostu zabiłby ich na miejscu, a swoją chorą misję powierzył nieznajomemu w krzakach? Różnie mogło być, ale tak czy owak, skończyło się źle. Samo wspomnienie bólu towarzyszącemu powstawaniu znamienia powodowało lekkie mrowienie na powierzchni dłoni. Odruchowo spojrzała na rękę, jakby chcąc się przekonać, czy znak nadal tam jest. Był, niestety; tak samo jak od początku, podobno zatruty, podobno śmiertelny. Pięć dni...
 Może naprawdę zostało jej tylko pięć dni?




Verity





Verity
Student
GODNOŚĆ :
Daisy Verity Greenwood


Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Apokalipsa Yesterday at 9:22 pm
Przybywam z krótką pomocą co wykazały badania:

Badania krwi: nie wykryto żadnego wirusa, jednakże parametry badanych są niebezpiecznie wysokie. Właściwie wszystkie podstawowe funkcje wzrosły o prawie 50%
Badania wody: skażona, niezdatna do picia. Po kontakcie z żywą tkanką momentalnie ją wypala.
Badania gleby: skażona, wysuszona, brak jakichkolwiek żywych organizmów

Znamię: wygląda jak świeża, paskudna blizna, nieco gruba i twarda w dotyku, nie boli i nie utrudnia poruszania ręką.

Ponadto naznaczeni znamionami odczuwają od czasu do czasu omamy słuchowe. Są to niezrozumiałe szepty w dziwnym języku.
Apokalipsa





Apokalipsa

Powrót do góry Go down


Re: Laboratorium nr 7

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry