Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down


Plac - Page 2 Empty Re: Plac

Pisanie by Laura on 6/2/2019, 00:25
Lekarka wzięła koralik w dwa palce i obejrzała go sobie pod światło. Przydatna rzecz.
– Zamierzasz iść do zawalonej części szpitala, tak?
W przypadku potwierdzenia przez Wandal, Laura rzuciła kulkę do niej, mając nadzieję, że dziewczyna złapie. Taki test na refleks.
– Pod postacią fenka nikogo nie wyciągniesz, dlatego bardziej przyda się tobie niż mnie. Możesz też pozbierać suplementy, które przetrwały wybuch i zawalenie, zawsze to jakiś początek odbudowy. Ja zostanę ze swoim towarzyszem. Czy mamy jakąś torbę lub worek? I jeszcze: czy mogłabym zostawić tu mojego Kromstaka? Nie chcę się rozpraszać tam w środku. Nie powinna sprawiać kłopotów, jest dosyć łagodna. – To pytanie pofrunęło ku aniołowi, a ona sama po chwili obróciła się do Niera.
– Dzięki, że za mną poszedłeś i chcesz pomóc – odezwała się niespodziewanie miękko. – Czyli ładunki. Na pewno będzie bombowo – sarknęła, odgarniając jasną grzywkę sprzed oczu. – Zasadniczo ufam anielskiej magii, ale skoro wiesz jak się tym zająć to faktycznie lepiej zrobić to od razu. Obyśmy tylko nie wylecieli w powietrze.
Spojrzała ku aniołowi, czyniącemu nad nimi znak chyba krzyża, dawno zaginiony symbol którejś z religii dawnych czasów. Albo plusa. Cokolwiek by miał oznaczać.
Westchnęła „do zobaczenia” im wszystkim, a zwłaszcza aniołowi i kowbojce, i ruszyła w kierunku niezawalonego wejścia do szpitala (istniało takie?), obejmując wzrokiem ewakuujących się, kuśtykających ludzi (i nie–ludzi). Jeśli Nier chciał jeszcze o coś dopytać, poczekała na niego, gotowa ruszyć z nim ramię w ramię, jak z partnerem. Będzie musiała nauczyć się o nim tak myśleć przez te parę (?) godzin. Miała nadzieję, że nie będzie musiała tutaj nocować, nie przygotowywała się na dłuższy pobyt poza kwaterami Łowców.
Gdy byli w drodze ku budynkowi, dopytała jeszcze pro forma:
– Czy powinnam wiedzieć coś jeszcze oprócz tego, że jesteś Nier, elektromechanik? Jakaś supersiła? Rentgen w oczach? – Uśmiechnęła się krzywo. – Jeśli nie uraża to twojej męskiej dumy, trzymaj się obok mnie lub za mną, żebym jako pierwsza widziała co się dzieje.
I oto jest: olbrzym na kolanach. Prawie bez wahania weszła do środka, przepuszczając kolejne prowizoryczne nosze, i od razu lustrując wnętrze pod kątem potencjalnych pęknięć i zawaleń. Istotne były także osypujący się tynk czy obniżony sufit. Teraz należało ustalić czy któraś z pozostałych tu osób może im wskazać którędy do niewypałów.




Dobry ratownik to żywy ratownik


Laura





Laura
Medyk     Biomech
GODNOŚĆ :
Laura, Wieczna lekarka


Powrót do góry Go down


Plac - Page 2 Empty Re: Plac

Pisanie by Nier on 26/2/2019, 21:00
Powstrzymałem się od uśmiechu, słysząc pozwolenie na wejście do budynku. Mimo to kiwnąłem głową w podzięce, zupełnie jakby to musiało mu wystarczyć. W zasadzie za co mu dziękuję? Że pozwalamy sobie na dreszczyk adrenaliny w postaci śmierci?
Moje spojrzenie krótko przebiegło po sylwetce Laurze, bo chciałem w ten sposób wyczytać z niej jakiekolwiek emocje związane z tą całą sytuacją. To, że anioł się zgodził oraz to, że za chwilę przekroczymy próg tego budynku, narażając swoje życie dla kogoś, kto dla nas nic nie znaczył. Dla mnie nic nie znaczył.
Czemu ja tu właściwie jestem?
Wróciłem spojrzeniem na twarz anioła, a gdy z woreczków wytoczyły się kule, nie miałem skrupułów, aby po nie sięgnąć. Przynajmniej z tego wszystkiego jest jakiś minimalny zysk. Przynajmniej buduję sobie nowe relacje, nie? Będą mnie znać z tego, który pomógł przy szpitalu. Mogę mieć więc nadzieję na to, że kiedyś przyjmą mnie tu z otwartymi ramionami, kiedy gdzieś solidnie oberwę. Nie rozmyślając już dłużej nad tym wszystkim, schowałem podarowaną nam kulkę do kieszeni od spodni i skinąłem w stronę Laury głowę, wskazując jej frontowe wejście Szpitala. Może i miałem obronę w postaci Laury, ale nigdy nic nie wiadomo jakie niebezpieczeństwo będzie czekało na nas w środku. Nie ufałem jej też na tyle, aby w pełni powierzyć jej swoje życie. Znałem ją raptem parę dłuższych chwil, gdzie nawet nie zdążyliśmy normalnie obgadać zlecenia.
Więc dlaczego wpierdoliłem się w takie gówno jak to?
Nie chciałem już czekać ani chwili dłużej na to, aby tam wejść. Wolałem mieć to już za sobą. Swoją naiwność i ten problem. Chociaż nie da się ukryć, że odrobina adrenaliny pobudzała mnie do działania. Dawno nie zajmowałem się czymś, co powodowało taki przyjemny dreszczyk emocji na skórze. Parsknąłem cichym śmiechem słysząc bombowy żart ze strony kobiety.
- Tak, zdecydowanie właśnie tak będzie - uśmiechnąłem się nieco, na chwilę, spoglądając na nią kątem oka z boku, gdy już razem wchodziliśmy do rozwalonego w połowie Szpitala - Luz. To chyba dla Ciebie ważne, co? Jesteś wśród swoich czy po prostu masz w sobie poczucie, że za wszelką cenę musisz pomagać? - spytałem już z czystej ciekawości, bo w sumie faktycznie zastanawiało mnie jej zachowanie. Mało kiedy można spotkać kogoś tak chętnego do bezinteresownej pomocy. Może własnie to skłoniło mnie do tego, aby jednak wybrać się z nią i zobaczyć tę bezinteresowną, pomocną część życia. W sumie odkąd tutaj jestem, to zdążyłem już zapomnieć o bezinteresownej przysłudze dla kogoś. Nawet dla bliskich.
Po raz kolejny parsknąłem przy niej krótkim śmiechem, a nawet nie minęło całe pięć minut od tego jak wybuchnąłem nim od ostatniego zdania. Nie wiedziałem tylko, czy bardziej bawiło mnie to, że oto zapytała czy sam fakt, że dała się wkręcić przez barmankę, że jestem zwykłym mechanikiem.
- W zasadzie to zajmuję się inżynierią mechaniczną. Mam dość obszerną wiedzę na ten temat, więc jakbyś chciała wrócić do tematu z przed baru, to śmiało. Bo powiem Ci szczerze, że nie przygotowałem się na coś więcej niż na spotkanie z Tobą i w sumie to nie wiem, czy bez narzędzi będę wstanie uporać się z problemem, który tutaj jest. Ale może chociaż uda nam się złapać kolesia, który to wszystko zaplanował. Jak myślisz, kto to może być -  zacząłem gadać, pokazując jakiekolwiek chęci do współpracy. Nie chciałem być arogancki, kiedy od niej zależało moje życie. Po drugie, muszę znaleźć coś, co pomoże mi przy pracy - I nie, nie mam żadnych super mocy. Ta kulka, którą wziąłem to jedyne, co mam z takiego "super, że super" - w zasadzie nie wiedziałem, czy mówię prawdę i tylko prawdę, bo na dobrą sprawę co dla mnie może być "super", to ona może uznać to za totalne dno i na odwrót. Mimo to starałem się wyostrzyć bardziej swoje zmysły, obserwując otoczenie i również starając się znaleźć coś, co naprowadzi mnie na jedną z bomb. Kierowałem się więc w stronę niezniszczonej strony szpitala, bo to właśnie tam znajdowała się cała reszta ładunków wybuchowych, która tylko czekała na to, abym mógł się nimi zająć. Trzymałem się również blisko Laury, zgodnie jej zaleceniami. Tak, darowałem sobie męski honor na rzecz tego, że chciałbym jeszcze trochę pożyć.


Ostatnio zmieniony przez Nier dnia 27/3/2019, 23:21, w całości zmieniany 2 razy


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Plac - Page 2 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
Nier





Nier
Poziom E
GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down


Plac - Page 2 Empty Re: Plac

Pisanie by Lysane on 24/3/2019, 19:42
Anioł zapewnił bojowej medyczce wszystko czego potrzebowała. Kromstak został zaprowadzony przez jedną z pielęgniarek do małej grupki innych drobnych zwierzątek, gdzie od razu dostał też coś do picia i jedzenia, byleby nie plątał się pod nogami pracowników. Łowczyni otrzymała również materiałową torbę, bez pytania o to do czego była jej potrzebna. Była ochotnikiem i chyba miała jakieś pojęcie o tym co robi.
Nikt nie zatrzymywał dzielnych pomocników z przypadku, wędrowców z ulicy, którzy postanowili wspomóc poszkodowanych. Czemu to zrobili? Dla zarobku, przygody, dla posiadania na swoim koncie jakiegoś dobrego uczynku? Jaki by nie był ich powód przybycia do na wpół zrujnowanego budynku, teraz byłoby dziwnie się wycofać. Na początek trafili do recepcji na parterze. Zdecydowanie nie były to jej czasy świetności, a zamiast odgłosu kaszlących chorych słychać było jęki rannych, nawoływania lekarzy, ochronę biegającą w tę i na zad, byleby tylko pomóc jak najszybciej z ewakuacją. Jeden z młodych aniołów widząc Niera zatrzymał się nagle, przyglądając mu uważnie.
To was przysłali, prawda? Do tych bomb, które nie wybuchły.
Słowa rozległy się bezpośrednio w ich umysłach, brzmiały jak szeptane do uszu, ale chłopak nie poruszał ustami. Przywołał ich gestem ręki, a następnie ruszył w kierunku schodów do piwnicy.

z/t wszyscy
Nier i Laura → Do magazynu


Głos Słowa #856d54 MG #7c7b34

Plac - Page 2 ZbEwZp3
Lysane





Lysane
Doberman     Opętana
GODNOŚĆ :
Lysane Arashi, niegdyś Invidia


Powrót do góry Go down


Plac - Page 2 Empty Re: Plac

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry