gry online



Strona 1 z 7 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Go down


Zewnętrzne mury

Pisanie by Gość on Wto 18 Lut - 10:20
Pogoda była paskudna. Słyszał o tym, że na dworze sypie śnieg i brodzi się w zaspach, lecz chciał się o tym przekonać na własne oczy. Bosymi stopami przemierzał wymarłe korytarze, łańcuchy, pozostałości po okowach na jego rękach i nogach, brzęczały przy każdym z kroków.
Nie rozumiał, dlaczego mu ich nie zdjęto, lecz ten dźwięk miał ostrzegać innych przed jego przybyciem. Dotknął chłodnej ściany i przytulił do niej rozpalony policzek. Spękania na jego skórze znów się otworzyły i czuł to przyjemne, wylewające się z jego wnętrza ciepło. Skulił się niespodziewanie niczym zaszczute zwierzę i zaczął nasłuchiwać.
Cisza.
Nikt za nim nie szedł. Wiedział, że nie powinien opuszczać siedziby Drug-on’ów bez pozwolenia, ale czy ktokolwiek powiedział, że będzie grzecznie siedział w jednym miejscu? Na czworaka ruszył dalej, starał się poruszać jak najciszej, lecz uporczywe brzęczenie utrudniało mu tę czynność. W oddali dostrzegł drzwi, wyjście spośród tych ścian. Zatrzymał się, serce zabiło mu o wiele szybciej. Czuł się niczym zbieg, który za chwilę miałby otrzymać wolność. Biegiem ruszył ku wcześniej obranemu celowi i wtedy też uderzył go podmuch mrozu.
Świt był biały, przymknął przyzwyczajone do półmroku oczy, czuł, jak śnieg pod jego stopami się roztapia. Rozłożył ramiona i odetchnął, w końcu nie było mu gorąco, mógł się ochłodzić bez poczucia, że za chwile straci możliwość poruszania się. Wskoczył w pobliską zaspę i zaczął się w niej turlać. Brudne włosy w spotkaniu ze śniegiem, stały się na powrót białe, skóra również się oczyściła. Odbiegł nieco od wierzy, którą przed chwilą opuścił i spojrzał na nią z oddali.
- Nie może odejść. Będą źli na niego – powiedział sam do siebie z wyraźnym, francuskim akcentem.
Przygarbił się i wrócił. Zrobił sobie miejsce pod zawietrzną stroną murów, by tam przysiąść i poobserwować pokrytą białym puchem równinę. Ten widok działał nań kojąco. Nie czuł potwora, który w nim drzemał i przywodził na myśl wspomnienia, gdy był człowiekiem.
Wraz z młodszą siostrą, brał sanki i udawał się na pobliskie górki, gdy tylko spadł pierwszy śnieg. Na suchych ustach pojawił się nikły uśmiech.
Śnieg. To słowo było niesamowicie mu znane. Kojarzyło mu się z czymś ciepłym, czymś jego. Nie mógł sobie jednak przypomnieć, co to takiego było, umysł nie pozwolił mu dotrzeć do tej części wspomnień.
Neige okrył się bardziej swoim, i tak zużytym, płaszczem i z czułością pogładził białe pióra. Ze skrzydłami, które posiadał, wiązała się bolesna historia, do której niechętnie wracał.
- Jest dobry, jest dobry – szepnął niczym zahipnotyzowany, opierając głowę na kolanach.
Podkulił pod siebie bardziej stopy i trwał w ten sposób, niczym dziecko, które zbłądziło i nie potrafiło znaleźć drogi powrotnej do domu, skazane na niełaskawy los zimy.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zewnętrzne mury

Pisanie by Gość on Pią 21 Lut - 14:39
Pod stopami czuł jedynie miękki, skrzypiący pod naciskiem gumowych podeszew śnieg. Widoczna zewsząd biel nieprzyjemnie kuła w oczy, odzywała się ostrym, pulsującym bólem w skroniach. Dla anioła, doszczętnie przesiąkniętego już właściwą Desperacji zgnilizną i brudem, była to jednak cudowna odmiana, przynosiła spokój i niemalże ukojenie. Taka pogoda byłaby niesamowicie przyjemna, gdyby nie to straszliwe, rozchodzące się po trzewiach zimno. Niczym oślizgły wąż, mróz wpełzał we wszelkie szczeliny w okryciu, muskał i siekł wrażliwą skórę, pokrywając ją warstwą gęsiej skórki. W taki dzień jak teraz, najchętniej powróciłby do ciepłego mieszkania w Edenie, zaszyłby się w kącie z jakąś dobrą książką i przeczekał śnieżycę. Ale nie mógł, nie wolno mu było. Przeczesując otoczenie, łowił najmniejszy ruch, jakikolwiek kształt odcinający się na tle równiny.
- Ech, co ja niby chcę tutaj znaleźć, na tym pieprzonym pustkowiu? - mruknął niewyraźnie, z całych sił starając się utrzymać w miejscu targany wiatrem kaptur. Po parunastu minutach marszu dotarł do obszaru, w który nigdy wcześniej się nie zapuszczał, poznał to po wielkim, wyrastającym ponad równinę wzniesieniu. Pokryta grubymi zaspami góra wyglądała niczym zmożona głębokim snem, mityczna bestia, strosząca w stronę przybysza groźnie wyglądającą konstrukcję strzelistej wieży. I właśnie tam, po zawietrznej stronie ciemniejących w oddali murów, Adriel ujrzał przygarbioną, przyprószoną  płatkami śniegu sylwetkę. Nie czekając, teleportował się wprost pod mury wieży. Oczywiście te znajdujące się po drugiej stronie, tak aby nie przestraszyć tajemniczego lokatora zbyt gwałtownym przybyciem. Zbliżył się ostrożnie, stanął tak, aby trzymany nad głową parasol chronił białowłosego mężczyznę przed śniegiem i wiatrem.
- Witaj.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zewnętrzne mury

Pisanie by Gość on Nie 23 Lut - 19:19
Zimno w jego przypadku było zbawienne. Wewnętrzny ogień palił go każdego dnia, doprowadzając do obłędu i nie pozwalał na racjonalne myślenie. To samo utrudniały mu głosy, które słyszał, gdy tylko zamknął oczy. Czuł się wyrzutkiem społeczeństwa, był tak traktowany i sam siebie również uważał za osobę, która nie powinna była się zbliżać do kogokolwiek.
Neige podkulił bardziej nogi i opatulił nagie stopy połami płaszcza, jakby przez chwilę faktycznie poczuł chłód. Śnieg wokół niego stopniał, a on bronił się przed nadmierną wilgocią. Nie docierały do niego żadne dźwięki, wszelkie odgłosy zostały zagłuszone przez zamieć, która dawała popisowy koncert.
W pewnym momencie wszystko ustało. Śnieg przestał padać, a on sam jakby został osłonięty od nieprzyjemnego żywiołu. Otworzył swe płomienne oczy i dostrzegł cień, który ktoś lub coś na niego rzucało. Odsunął się gwałtownie słysząc obcy mu głos, przekoziołkował na bok i przygotował się niczym do ataku. Spojrzał na intruza, jak na najgorszego przeciwnika. Był gotowy do skoku.
- Ty nie zbliżaj się do niego – ostrzegł nieco zachrypnięty. Najwyraźniej nie za często używał aparatu mowy.
Zuo wyglądał naprawdę żałośnie. Stare ubrania były rozwiewane przez wiatr, białe włosy znajdowały się w nieładzie. Spękania na skórze był wyraźne bardziej, niż normalnie i żarzyły się niebezpiecznie. Dziwoląg, potwór, demon – w ten sposób nazywali go ludzie, gdy tylko go zauważali.
- Odejdź! – Najwyraźniej jasnowłosy panował nieco nad swoją dziką naturą, która dość często przejmowała nad nim kontrolę.
Odruchowo potarł okowy na swoich nadgarstkach, zmrużył oczy, obserwując każdy, najmniejszy ruch napotkanej osoby.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zewnętrzne mury

Pisanie by Gość on Pon 24 Lut - 19:43
Adriel widział jego rozwiane włosy, wtapiające się w strukturę śnieżnobiałych zasp, widział dziwaczne spękania na jego pobladłej twarzy oraz to niesamowite, rozognione spojrzenie bursztynowych oczu. Ale anioł nie patrzył na to wszystko, szukał głębiej, wypatrywał szczelin, przez które mógłby się przebić. Dostrzegł je w końcu, niepokój i poczucie osaczenia, wiedział, że musi być bardzo ostrożny, aby nie popełnić błędu. Zbliżył się ostrożnie na pół kroku, następnie przykucnął, bardzo powoli wyciągając przed siebie ręce. Odwróciwszy je wierzchnią stroną do góry, gestem powszechnie oznaczającym brak złych zamiarów, czekał. Przezornie spuścił również głowę, wiedząc, iż ponowne spojrzenie w te roziskrzone ślepia mogłoby okazać się dla niego śmiertelne. W szczególności, iż czasu na wykonanie teleportacji w tym wypadku mogłoby nie wystarczyć.

*wybacz długość posta, ale potrzebuję twojej reakcji, obiecuję, że następny będzie dłuższy*
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zewnętrzne mury

Pisanie by Gość on Wto 25 Lut - 21:46
Oddech jasnowłosego Wymordowanego niemal całkowicie ucichł. Był gotowy doskoku. Widząc lekkie poruszenie, odsunął się gwałtownie i niemal przylgnął do ziemi. Wodził wzrokiem za dłońmi mężczyzny. To była chwila, nim Neige nie zerwał się z miejsca. Zaatakował niemal bezbronną istotę. Doskoczył do anioła, zacisnął odruchowo dłoń na jego szyi i wbił w jasną skórę swe pazury. Biło od niego niebezpieczne ciepło, oczy się zwęziły.
- Mówił ci, byś nie podchodził. Mówił! – powiedział niemal z żalem.
Palce powoli zaczęły się zaciskać. Chociaż był drobną postacią, to w tym zaniedbanym ciele kryła się wielka siła. Ogniste oczy aż buchnęły żarem. Nie kontrolował się w tym wypadku, chociaż i tak był o wiele delikatniejszy, Niża całkowicie spuszczony z więzów.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zewnętrzne mury

Pisanie by Gość on Wto 25 Lut - 23:16
Powoli podniósł na niego spojrzenie ciemnych oczu, bezdennych niczym pozbawiony światła gwiazd całun nocy. Poruszył rękami i najdelikatniej jak potrafił położył je na wbijających się w jego szyję szponach. Parę chwil wcześniej zdołał dostrzec na plecach istoty parę pokrwawionych, przyszytych do materiału płaszcza skrzydeł, ponad wszelką wątpliwość nienależących do ptaka. Nie miał pewności, czy nie popełnił błędu, czy otworzenie się nie będzie go kosztować życie. Ale musiał spróbować, bo taką miał, cholera, robotę.
- Spokojnie. Nie zrobię ci krzywdy - powiedział cicho, tak jakby to nie jego szyję pokrywały cienkie strużki krwi, leniwie wypływające z powiększających się z każdą chwilą ran. Delikatnie pogłaskał demona po dłoniach, uśmiechając się łagodnie. Z całych sił walczył z cisnącym mu się na twarz grymasem bólu, czuł, że za parę minut nastąpi omdlenie, a jeśli w porę nie zatamuje krwawienia, również śmierć. Raz kozie śmierć, pomyślał i wyciągnął przed siebie lewą dłoń, pulsującą starym, znajomym bólem zadanej dawno temu rany. Skoncentrował się, a parę milimetrów nad jego ręką pojawił się nagle malutki, targany gwałtownym wiatrem płomyczek.
- Ogień, widzisz? Ja też parzę. Ale nas nie parzy, prawda? - uśmiechnął się, przytknął płomyczek do swego policzka.
- Podobni, widzisz?
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zewnętrzne mury

Pisanie by Gość on Sro 26 Lut - 11:01
Oszalałe, zagubione zwierzę wewnątrz jasnowłosego uspokoiło się, gdy dostrzegło płomień wytworzony przez anioła. Oczy przestały jaśnieć niebezpiecznie, jego spojrzenie złagodniało. Spoglądał na dłoń napotkanego mężczyzny niczym zaczarowany. Wcześniej wzmocniony zacisk na szyi skrzydlatego, w końcu został poluźniony, zabrał szpony i zakrwawionymi palcami dotknął miejsca na twarzy ciemnowłosego, gdzie przed chwilą jego skóry dotykał ogień. Dwie, krwawe smugi stały się ozdobą lica Adriela.
- Ogień – powiedział nieco zachrypniętym głosem i odsunął się, niczym skarcony pies.
Patrzył na szyję wysłannika Boga, gdzie pozostały brzydkie rany po jego pazurach. Nie potrafił przepraszać, nawet nie wiedział, że należałoby użyć w tym momencie jakiegoś słowa. Siedział przy leżącym aniele i z zaciekawieniem przyglądał się jego ubiorowi. Dotknął futra na jego kołnierzu. Zachwycony jego miękkością, przysunął twarz i wtulił się w niego, jednocześnie wycierając w materiał coś na wzór zebranej na skórze sadzy.
- Co tu robisz? On się zdenerwował, nie lubi obcych – najwidoczniej wyczuł dziwną więź między nimi.
Po raz pierwszy widział drugą istotę, która również potrafiła poskromić żywioł ognia. Było to dla niego coś dziwnego i niesamowitego. Przyłożył palec do szyi mężczyzny i starł smugę krwi, po czym oblizał zabrudzony od posoki opuszek.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zewnętrzne mury

Pisanie by Gość on Czw 6 Mar - 23:19
Uniósł oczy do nieba, niemal tak białego jak śnieg, na którym leżał, w ostatniej chwili powstrzymawszy głośne westchnienie ulgi. Bardzo ostrożnie, uważając, aby niczego nie naruszyć, dotknął ran na szyi, przejechał palcami po brzydkich, gdzieniegdzie już zabliźniających się szramach.
Zostaną blizny, pomyślał. Kolejne do kolekcji.
Ale przynajmniej przeżył.
Słysząc pytanie białowłosego uśmiechnął się delikatnie, starannie przytłumiając zagnieżdżoną w oczach gorycz.
- Widzisz Węgielku, jestem wędrowcem. Włóczę się, szukam, wypatruję ciemnych plam odcinających się na tle srebrzystego śniegu. Takich jak ty i ta wieża. A potem naprawiam, ile jestem w stanie. To moja praca.
Nie pamiętał już, kiedy miał okazję z kimś porozmawiać. W zgiełku śnieżycy wyblakły ludzkie głosy, śnieg zatarł sylwetki i twarze, zamazał wspomnienie odległych ogrodów Edenu oraz domu. Wokół jedynie biała, intensywna pustka. On, Adriel Banita, sam pośród pustkowia, za towarzyszy mając samotną wieżę i owe ogniste stworzenie, sprawiające wrażenie równie sfiksowanego jak on sam. To śmieszne, jak dystans sprawia, że wszystko wydaje się małe.
Zamknął oczy, wdychając w płuca mroźne, drażniące nozdrza powietrze. Czuł, że jeśli zaraz nie wstanie, nie będzie w stanie podnieść się już nigdy.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zewnętrzne mury

Pisanie by Gość on Pią 25 Kwi - 22:46
Hyen i Koala nie widzą Adriela i jego kolegi, są w innej części tak gwoli ścisłości
____________
Postanowił wziąć nawet Koalę na grzbiet, tak po prostu było szybciej i praktyczniej. Nie potrzebowali wiele czasu, by wydostać się z Apogeum, łapy wielkiej hieny przemierzały drogę sprawnie i szybko. W zasadzie nie zważał na to, czy dziewczynie jest wygodnie, a mogło nie być z racji tego, że grzbiet hieny zdecydowanie różnił się od tego konia i dziewczyna po prostu mogła bujać się zupełnie jak na mechanicznym byku. Miron raz w życiu spróbował rodeo na prawdziwym byku, a było to na prawdę dawno temu, jeszcze za dobrych, żołnierskich czasów. Na samo wspomnienie o tym, Hyen zerknął kątem oka na dziewczynkę. Oby nie dostała jakiejś odmiany choroby lokomocyjnej i nie zapaskudziła mu tapi... to jest futra.
Nie zatrzymywał się nigdzie po drodze, bo przecież Koala nie mówiła o niczym konkretnym, dlatego biegł tak, aż do momentu, gdy był jakieś dziesięć metrów od zewnętrznych murów. Stąd już rzut beretem do jego jaskini. Położył na ziemi swój osobliwy "pakunek", zerknął na dziewczynkę zniecierpliwionym okiem.
- Złaź - warknął. W zasadzie nie miał pojęcia, czy Wymordowana zrozumie co powiedział. Z drugiej strony, jeśli również potrafiła biokinezę i skoro jest wymordowaną i ma zwierzęce cechy, to pewnie język niektórych zwierząt zna. Albo to on wychodził z błędnego założenia.
Teraz poczuł głód. Co prawda na początku spojrzał na Koalę jak na kawałek mięsa, ale z drugiej strony przypomniał sobie, że powinien mieć w jaskini jeszcze jakieś kości czy inną padlinę. Mogło się komuś takie danie wydawać obrzydliwe, ale kto marudzi ten głoduje.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zewnętrzne mury

Pisanie by Gość on Sob 26 Kwi - 9:36
Nie wiedziała, czy przyjąć możliwość wynajęcia jego grzbietu jako miły gest, czy raczej paskudny przymus. Niemniej jednak ucieszyła się, że mimo wszystko nie umarła, nie porzygała się, ani też nic jej zbytnio nie bolało podczas i po tej jeździe. Więc zamiast narzekać, tylko pochyliła się nad karkiem ogromnego zwierza i wtuliła twarz w ciapkowane futro, opatulając ramionami jego masywną szyję. Może i trochę trzęsło, ale jakoś przyzwyczaiła się do tego już po chwili. Chyba po prostu cieszyła się z samej możliwości pogłaskania zwierzątka, che. Do tego było szybciej!
"Złaź."
Nawet nie musiała rozumieć tego, co chciał jej przekazać. Jego spojrzenie mówiło samo przez się, dając jej do pojęcia, że przejażdżka się skończyła, a ona ma złazić z jego dupska jak najszybciej, bo może się zrobić nieprzyjemnie. A wtedy miś-torbacz skończy jako danie główne, choć bardziej pasowałby na deser. Zresztą, nie jej oceniać, czy lepiej wykazałaby się w roli skrzydełek z frytkami, czy też puddingu. Na razie wolałaby jednak nie zostawać żadnym z nich.
Kiedy tylko jej stopy zetknęły się z ziemią, natychmiast puściła futro młodzieńca, czując już pewny grunt. Następnie pogładziła szyję Wymordowanego, przesuwając po niej także paznokciami, oczywiście ledwo wyczuwalnie, nie chcąc sprawić mu żadnego bólu. Spojrzała w hienie oczy i uśmiechnęła się ciepło.
- Dobrze się czujesz? To truchło jednak strasznie śmierdzi, więc mogła Cię rozboleć głowa. - W miarę wypowiadanych słów grymasik coraz bardziej bladł, jakby chciał się przerodzić w rodowodowe zmartwienie. Nic dziwnego, skoro pytała o takie rzeczy.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zewnętrzne mury

Pisanie by Gość on Nie 27 Kwi - 15:11
W ogóle nie zwracając uwagi na te jej przymilne zachowania, ułożył "pakunek" na ziemi, a potem przemienił się do ludzkiej postaci. Popatrzył na Koalę, która zadała mu pytanie, czy nie mdli go od tego smrodu. Miron wzruszył ramionami.
- To ta trucizna śmierdzi najbardziej - powiedział. - Ale zamierzam wydobyć z niego tę truciznę. Może znajdę dla niej zastosowanie.
W mordowaniu, oczywiście co rozumiało się samo przez się. Czym innym mógłby zajmować się ktoś z taką aparycją jak Hyen. Co prawda nikomu jeszcze nie mówił, że jest Żmijem w Drag-onach, no, ale też nikt o to nie pytał.
- Nie zamierzam go jeść, w każdym razie - dodał za chwilę. Jakoś sobie tego nie wyobrażał, ponad to trochę obawiał sie, że mógł zatruć się od tego skażonego mięsa. Chciał sprawdzić, czy ta trucizna nadal zabija, ale na pewno nie na sobie.
- W sumie wyciągnąłem cię z Apogeum, ale tak sobie pomyslałem, że mogłaś tam właśnie mieszkać - podrapał się w potylicę z zakłopotania. W końcu nie mógł wiedzieć, że dziewczyna należy do tej samej organizacji co on.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zewnętrzne mury

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 7 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Powrót do góry