Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 04/11. Kolejne ogłoszenie dotyczące zmian. Rzuć okiem.
  • 03/11. Do 9 listopada, do godziny 22:00, należy uzupełnić temat z chronologią. Po ustalonym terminie moderator zacznie sprawdzanie.
  • 03/11. Do 12 listopada, do godziny 20:00, jest czas na wznowienie wątków z przeszłości i alternatywnych. Tematy, w których post nie pojawił się od miesiąca lub dłużej zostaną wrzucone do archiwum. W razie pytań: pisać do Rhetta na PW.
  • 02/11. Pojawiło się nowe ogłoszenie. Dotyczy zmian w regulaminie bilokacji oraz poszukiwań moderatorów. Zerknij.
  • 31/10. Zarzucono propozycją w dziale DOGS. Jak jesteś dobrym psiątkiem to wypowiedz się w temacie.
  • 31/10. Rozpoczęto dyskusję na temat eventów. Wrzuć swoje przemyślenia.

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Go down

Pisanie on 17.10.19 0:03  •  Uliczki - Page 4 Empty Re: Uliczki
Zdawało się, że czekał na coś więcej, ale kiedy wreszcie wydukała pytanie, nie mógł dalej siedzieć z gębą zamkniętą na cztery spusty. Uniósł więc brwi, bardzo obrazowo pokazując swoje prawie-że-zaskoczenie, a potem parsknął aż mu ramiona drgnęły. Palcami lewej dłoni chwycił za przywiązaną do szlufki spodni chustę. Była brudna jak rany boskie, ale gdzieś pod warstwą kurzu, pyłu, zaschniętej już krwi i innych ustrojów, dało się dostrzec żółty kolor.
Symbol ich cholernej nienawiści do świata.
Chorej zazdrości.
Medycy DOGS, dziewczyno. Gdzieś ty się do diabła podziewała? – Musiała być nowa w tych stronach, uznał, bo jak inaczej to wytłumaczyć? Nie chodziło już nawet o żadne przechwałki. I bez puszenia się DOGS było rozpoznawalne. Sześćsetletnia tradycja nie obyła się przecież bez echa. – Powinnaś ich kojarzyć, bo może kiedyś któryś ocali ci skórę. Są dobrzy w tym co robią, ale odwieczne prawo świata mówi, że to, co dobre, szybko się kończy. I jestem pewien, że ta zasada wykwitła tylko dzięki Berdnardynom. Wypalają się albo coś je dobija. Wielka strata dla Desperacji – westchnął z żalem, rozdrapując poobgryzanym paznokciem supeł zawiązany przy opatrunku. – Łap ich więc póki się da, fajne chłopaki.
Był właśnie w trakcie odwijania wierzchniej części bandaża, gdy zaczęła się lista zdolności. Dotychczas mógł się wydawać trochę bezczelny – bardziej koncentrował się na sobie niż na niej. Wystarczyło jednak, aby przytaknęła w tym jednym jedynym wymienionym przez niego wariancie, a wzrok Wilczura uniósł się na jej twarz, jakby zamierzał przyjrzeć się i ocenić czy go nie oszukuje. Nie sądził by była do tego zdolna, ale z drugiej strony niewinniejsze istoty okazywały się zwyrolami. Z przyzwyczajenia chuchał na zimne.
Zgubiłem kogoś – przyznał wreszcie, wzruszając barkami dla podkreślenia niezbyt dużej wagi tego problemu. W rzeczywistości żołądek ścisnął mu się jak wyżymana ściera. Nie wydawało się, aby ktokolwiek był zdolny, żeby wykonać misję niemożliwą. Jemu się w końcu nie udało, a znał cel o wiele lepiej niż ktokolwiek na Desperacji. Już od jakiegoś czasu miał przez to wrażenie, że jak głupi kundel ugania się za samochodem. Były liche szanse na to, że go dogoni. A jeśli nawet jakimś niemożliwym cudem dorwie auto, nie będzie wiedział co z nim zrobić. Obszczeka, psiamać. – To wysoki anioł, prawie dwumetrowy dziad. Jasne włosy, dziwne oczy. Blizna na ryju, która zepchnęła go z rankingu największych ciach Edenu. Zawieruszył się już... dawno, ale jestem pewien, że nie bez powodu. Muszę go znaleźć, bo ta przeklęta szumowina jest mi coś winna.
Podniósł się z murku, pochylając głowę i podnosząc rękę pod usta. Zęby zacisnęły się na zszarzałym materiale, który dotychczas metodycznie odwijał z nadgarstka. Rozległ się dźwięk dartej tkaniny.
Zawiąż – polecił, wysuwając do niej dłoń. Od palców aż po połowę przedramienia rękę wciąż pokrywała część bandaża; już nie tak gruba warstwa, ale wystarczająca, aby utrzymać okład nałożony na babrzące się rany. Kiedy ściągnęła końcówki opatrunku i zasupłała je, poruszył nadgarstkiem dla sprawdzenia wykonanej pracy.
Dopiero wtedy przyjrzał się jej zadrapaniu. Bawił się oderwanym fragmentem białej tkaniny, która aż do teraz mocno uciskała jego mięśnie. Zabawne, że odruchowo, bez żadnego zastanowienia się, bez choćby cienia zawahania, postanowił podzielić się s w o j ą własnością.
Trochę bardziej. – Palcem wskazującym nakreślił dolną linię krwistej pamiątki, którą otrzymała w prezencie o kogoś o wybitnie długich paznokciach. – Sukinsyn przeorał cię aż po obojczyk. Nie opatrzę cię obwiązując bandażem dookoła szyi, mija mi się to ciut z celem. – Ton miał spokojny, ale coś kazało sądzić, że był o krok od kolejnego, demonstracyjnego westchnięcia. Powstrzymał się tylko dlatego, że nie chciał jej płoszyć. Gdzieś wewnętrznie czuł, że jeśli jest ktoś, kto mógłby wpaść na trop Zero... to może właśnie ona? – Zdejmij te fatałaszki, żebym mógł ci to przełożyć pod ramieniem. Rozumiesz?



— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
                                         
Arcanine
Wilczur     Poziom E
Arcanine
Wilczur     Poziom E
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

 
Nie możesz odpowiadać w tematach