Go down


Pokój medyczny.  Empty Pokój medyczny.

Pisanie by Shane on Pon Lis 12, 2018 3:05 pm
[OPIS BĘDZIE]

INGERENCJA NPC.
Neko. Była członkini gangu CATS, dla którego pracowała jako medyk. Posiada rozległą wiedzę na temat medycyny, a jej konik to mutacje. Z chirurgiczną dokładnością posługuje się sztyletami, zadając nimi krytyczne obrażenia przeciwnikowi.


W Smoczej Górze czas płynął zdecydowanie inaczej — wolniej. Powietrze było rzadsze, chłodniejsze, a wszelkie dźwięki lepiej słyszalne. Nie trzeba było być ponad przeciętnie słyszącym wymordowanym, aby usłyszeć stukot mechanicznej protezy o kamienną posadzkę. Wymordowana zastrzygła kocimi uszami, a kiedy potężne, dębowe drzwi otwarły się z żałosnym jękiem zawiasów, a w nich stanęła potężna sylwetka, Neko  nie odwróciła się.
Wyczuwała go z daleka.
Smród papierosów i parującej przez jego skórę wódki, podrażniał jej nozdrza.
— W czym mogę pomóc, Wiecznemu?
Zapytała, po czym odwróciła się całym ciałem w stronę zastępcy.  Zmierzyła go od góry do dołu, zastanawiając się przez chwilę z czym do niej przychodzi. Węch szybko wyczuł krew. Podniosła się z krzesła i sprężystym skokiem kota doskoczyła do niego, łapiąc za nadgarstek rannej ręki. Uniosła ramię do góry.
— Ręka?
Brew poszybowała wysoko do góry, a palce w końcu puściły przełożonego.
— Siadaj i rozbierz koszulkę. Muszę się temu przyjrzeć.




Pokój medyczny.  3ZcQOrZ

Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las.
Lecz ile szczęścia miałem w tym, to każdy chyba przyzna.
Leżałem w śniegu jak nieżywy długi, długi czas.
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna.
Shane





Shane
Pradawny    Opętany
GODNOŚĆ :
Shane.


Powrót do góry Go down


Pokój medyczny.  Empty Re: Pokój medyczny.

Pisanie by Yury on Pon Lis 12, 2018 10:12 pm
Nie spodziewał się, że zastanie kogokolwiek w medycznym. Zazwyczaj takowy świecił pustkami, przez wzgląd na to, że większość medyków, spragnionych wrażeń i wyzwań, wolało działać w terenie, niżeli siedzieć z założonymi rękami. Mimo tej jakże przykrej świadomości, skierował się ku niemu, gdy tyko udało mu się przetransportować płoche stworzenie do swojego pokoju. Nie był przekonany, czy pozostawienie jej samej sobie było dobrym rozwiązaniem, ale póki jego rana była otwarta, nie mógł zaszczycić ją swoim towarzystwem; zapach juchy mógł jedynie bardziej wytrącić ją z równowagi. I tak planował oddać ją w ręce Tyrella, ale... najpierw obowiązki, a dopiero potem przyjemności.
  Znalazłszy się przy odpowiednich drzwi, otworzy je i wszedł do środka. Rozejrzał się po niewielkim pomieszczeniu, a dostrzegając znajomą sylwetką, pomimo towarzyszącego mu zmęczenia, na jego wargach ukształtował się uśmiech, przez co nie zdążył udzielić jej odpowiedzi. Jego ospały organizm nie radził sobie tak jak zwykle, działa z pełnym opóźnieniem. Sam czuł się tak, jakby był na haju. Niepotrzebnie pociągnął z gwinta na pusty żołądek przed przyjściem tutaj. Paliło go w przełyku, bolała go głowa i miał ochotę na papierosa. Zbaraniał się przed tym tylko dlatego, że zapomniał zabrać ich z kurtki, która została w jego zakwaterowaniu.
  Kobieta okazała się w tej materii bardziej skuteczna. Zresztą nic dziwnego – jej zwinność była porównywalna z kocią. Czując drobne palce na swoim ramieniu, ani nie drgnął, dając jej wolną rękę. Jemu nigdy nie udało się ukończyć nawet głupiego kursu pierwszej pomocy, a całą wiedzą, jaką posiadał na temat medycyny, opierał na doświadczeniu nabytym przez Kido podczas akcji wojskowych na terenach Desperacji, gdzie niejednokrotnie musiał radzić sobie sam. I tym razem też wykonał prowizoryczną opaskę uciskową, ale miał wrażenie, że zbyt mocno zacisnął kawałek szmaty na ramieniu, gdyż czuł mrowienie w dłoni, jakby znajdującym się tam żyłą brakowało dostępu do krwi.
  — Działaj, skarbie, ale muszę o coś zapytać, bo nie daje mi to spokoju... Poczęstujesz swojego przełożonego papierem?
  Ściągnąwszy koszulkę, pogłębił grymas na ustach, darując sobie prymitywne teksty na temat przymusowego striptizu. Nie miał najmniejszej ochoty posmakować jej sztyletów na własnej skórze. Poroża opuściły mu wystarczająco dużo krwi; wystarczy jak na jedną noc.
  Usiadł na wysłużonym krześle i cierpliwie czekał, aż Neko zrobi swoje i będzie mógł wreszcie zażyć odrobinę snu, chociaż… nie wykluczał możliwości zaśnięcia podczas zabiegu. Oko same mu się zamykało.


Pokój medyczny.  A2X6AkL
I've lost my patience,
When are you gonna decay.
tekst alternatywny
Yury





Yury
Wieczny     Zarażony
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury. Czasem Wujek Menel (c)Chyży.


Powrót do góry Go down


Pokój medyczny.  Empty Re: Pokój medyczny.

Pisanie by Shane on Wto Lis 13, 2018 1:07 pm
Wieczny słynął ze swoich bezpośrednich komentarzy, na które Neko nie zwracała uwagi. Nie przeszkadzały jej, a być może nie czuła się zagrożona słysząc podobne hasła. Nie od dziś było wiadomo, że większość przedstawicieli płci męskiej, nie postrzegało jej jako atrakcyjnej kobiety ze względu na brzydką przypadłość jaka ją dopadła zaraz po przemianie w wymordowaną.  Neko nigdy nie była sentymentalna i nie ubolewała nad swym losem, wręcz przeciwnie, mogła całkowicie skupić się na badaniach mutacji, testując wszystko na sobie.
Zerknęła spod gęstych włosów na Wiecznego. Westchnęła, gdyż ten typ faceta nigdy się nie zmieniał. Obojętnie czy miał urwaną ręką czy nogę,czy wykrwawiał się, czy umierał, zawsze pytał o fajki. Neko przez chwilę zastanawiała się nad badaniem nałogu w obliczu odniesionych ran. Zmiany w mózgu musiały być fascynujące, skoro osobniki bardziej przekładali nad swoje życie nad używki. Dobrym eksperymentem był Wieczny, jednak podejrzewała, że nie będzie skory do współpracy w tej dziedzinie.
Podeszła do zdezelowanego biurka, którego rączka od frontu odpadała. Przymocowana prowizorycznie wkrętami, kiepskiej jakości, dawno pokryła rdza i najpewniej można od niej samej zarazić się tężcem. Wyciągnęła paczkę fajek i rzuciła w jego stronę.
— Weź, szefie, kilka. Mam tu też innych desperatów.
Rzuciła, a potem lekko uśmiechnęła się.
Siadła tuż obok niego na łóżku, profilem bez zdeformowanej części twarzy. Był ładniejszy i nie straszył brzydotą nikogo.
Spojrzała na jego ranę na ramieniu, przykrytą prowizorycznym opatrunkiem.
— Wieczny, sam robił sobie opatrunek?
Zagadnęła, mimo, że doskonale znała odpowiedź.
Ten typ tak miał.
Zdecydowanie.
Kiedy zdjęła opaskę, przyjrzała się uważniej ranie. Dobrze zabezpieczona przed zarazkami z zewnątrz nie wygląda na zainfekowaną. Wystarczyło porządne spryskanie alkoholem i zszycie, i pacjent będzie mógł dalej żyć.
Podeszła do swojej małej apteczki, wyciągając z niej szklanką buteleczkę z przezroczystą cieczą. Wzięła kilka gazików, igłę z nicią i wróciła do Yury'ego.
Odkręcając butelkę w powietrzu uniósł się charakterystyczny zapas dla gorzałki. Wylała niewielką część na gazę, następnie czyszcząc ranę. Neko pomimo swojej brzydoty oraz równie kiepskiej reputacji — zważając jak wysoko znajdywała się w hierarchii w Drug-on — była delikatna. Nie starała się mu sprawić niepotrzebnego bólu.
— Słyszałam, że udomowiliście z Pradawnym Pająka...
Dziewczyna nie zwracała się do swoich przełożonych per ty. Nie było Shane, Yury. Byli Pradawny i Wieczny. Tak ich tytułowała nawet pomimo usilnych próśb, aby przestała.
— ...i łanię? To ona cię, szefie, tak urządziła?
Zapytała, gdyż pogłoski z plotek nie były zawsze dokładne. Spojrzała na Wiecznego.
Brudne z krwi gazy wyrzuciła na ziemię, zajmie się tym później.
— Będę musiała zszyć ranę, a potem dam jeszcze, szefowi, zastrzyk przeciwko wściekliźnie. Zapobiegawczo.
Poinformowała, chcąc, aby się przygotował mentalnie.




Pokój medyczny.  3ZcQOrZ

Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las.
Lecz ile szczęścia miałem w tym, to każdy chyba przyzna.
Leżałem w śniegu jak nieżywy długi, długi czas.
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna.
Shane





Shane
Pradawny    Opętany
GODNOŚĆ :
Shane.


Powrót do góry Go down


Pokój medyczny.  Empty Re: Pokój medyczny.

Pisanie by Yury on Wto Lis 13, 2018 10:28 pm
Jej słowa dochodziły do niego z lekkim opóźnieniem, jakby przemywała do niego z drugiego końca długiego pomieszczenia. Walczył ze zmęczeniem swojego organizmu i przegrywał ją z kretesem.
  — Kurwa, Neko, daruj sobie ten oficjalny ton. Czuję się jak na sprawie rozwodowej, a ja nawet nie zdążyłem nacieszyć się twoim towarzystwem., ba, dopiero, co dowlekłem tutaj swój tyłek — rzucił w żartobliwym tonie, choć wiedział, że kobieta miała taki styl bycia i nic nie mógł na to poradzić. Co prawda mógłby próbować jej to wybić z głowy przemocą, ale nie chciał posuwać się do tak drastycznych kroków. Akurat zależało mu na tym, by nie traktowała go jak wroga publicznego numer jeden, a obawiał się, że po takim wyczynie ich stosunku mogę w znaczący stopniu się oziębić. — Ale dobrze słyszałeś. I tak, ona mnie tak urządziła. Wiesz, przeraziła się facjaty naszego Pradawnego i wpadła w panikę. Biedactwo. — Parsknął z typową dla siebie złośliwością, ale nie miał żadnych wątpliwości, że to jego krzywda morda przeraziła halę, ale... jeśli Tyrell jej nie zechce, będzie musiała ją znosić aż do końca życia, chociaż zawsze może ją próbować podrzucić albo Faith - z pewnością nie powie "nie" na widok tchórzliwego stworzenia - lub Leithowi. Z tego co kojarzył był weterynarzem z wykształcenia i na tej podstawie śmiał twierdzić, że chłopak miał rękę do zwierząt, a w końcu obiecał mu premię, chociaż tliły się w nim wątpliwości co do tego, czy zwierzę pochłaniające jedzenie w niebotycznych ilościach może pełnić jej funkcje...
  — Jasne. Rób, co do ciebie należy. Totalnie się na tym nie znam. — Wzruszył ramionami.
  Nie protestował, kiedy dziewczyna zaczęła majstrować przy jego przedramieniu. Poniekąd już do tego przywykł, więc po tym, jak kobieta przemyła ranę spirytusem, a potem igła wbiła się w skórę, z jego ust nie wydobył się żaden, nawet najcichszy jęk. Ledwo cokolwiek poczuł. Na przestrzeni lat jego receptory bólowe przeszły szkolenie odpornościowe - były otępiałe i zepsute. Przyczyniły się do tego w dłużej mierze sztuczne elementy w jego ciele, które przyśpieszyły ten proces.
  — Gdybym zasnął, obudź mnie jak skończysz. Padam na ryj, a wiesz, chciałbym się w końcu wyspać jak człowiek, we własnym łóżku — wyznał bez ogródek i ziewnął na potwierdzenie tych słów, nawet nie fatygując się przy przysłonić dłonią ust. Dawno nie był tak zmęczony, jak teraz. Przeklęty wielonóg. Gdyby nie litościwe serce Pradawnego, źródło jego bezsenności zdechłoby już dawno.


Pokój medyczny.  A2X6AkL
I've lost my patience,
When are you gonna decay.
tekst alternatywny
Yury





Yury
Wieczny     Zarażony
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury. Czasem Wujek Menel (c)Chyży.


Powrót do góry Go down


Pokój medyczny.  Empty Re: Pokój medyczny.

Pisanie by Shane on Sro Lis 14, 2018 11:47 am
Neko zastrzygła uszami, kiedy usłyszała pełne niezadowolenia w głosie rozżalenie Wiecznego. Spięła się przez chwilę, ale zaraz prychnęła pod nosem.
— Szefie. Po to jest hierarchia, aby jej przestrzegać, ja rozumiem, że Drug-on nie bardzo ogarniają sprawy hierarchii, noale.
Wzruszyła ramionami, nie bardzo wiedząc jak kontynuować ten temat. Nie miała nawet najmniejszej ochoty, widząc ciągłą zażartość szefa.
— Mhm, jasne. Kimnij się.
Poleciła, chociaż podejrzewała, że sprawa będzie szybsza niż on zdążyłby zasnąć.
Kiedy rana była oczyszczona, zdezynfekowała igłę i nawlekła nić. Nie miała nici rozpuszczanych, gdyż w takich warunkach posiadać takie tajemne medykamenty graniczyło z cudem, dlatego też Yury będzie musiał pogodzić się z brzydką, czarną nicią, którą po kilku dniach usuną.
Wbiła końcówkę igły w skórę Wiecznego, robiąc pierwszy szew. Kolejne poszły gładko. Mężczyzna zdawał się być wytrzymały na ból, dlatego też widząc brak oznak protestu, sprawniej i szybciej wbijała igłę, zszywając ranę. Cienka, krótka linia zdobiła ciało Wiecznego, dodając mu charyzmy jeszcze bardziej.
Neko wstała, opłukując ręce w zlewie i wzięła strzykawkę, do której napuściła cieczy. Wbiła igłę w ramię Yury'ego, klując go tego dnia do granic możliwości. Wtłoczyła w obieg środek przeciw wściekliźnie i przetarła gazą.
— Jesteś wolny. Koniec.
Zakomunikowała.

[KONIEC INGERENCJI NPC]




Pokój medyczny.  3ZcQOrZ

Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las.
Lecz ile szczęścia miałem w tym, to każdy chyba przyzna.
Leżałem w śniegu jak nieżywy długi, długi czas.
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna.
Shane





Shane
Pradawny    Opętany
GODNOŚĆ :
Shane.


Powrót do góry Go down


Pokój medyczny.  Empty Re: Pokój medyczny.

Pisanie by Yury on Sro Lis 14, 2018 8:05 pm
Życie znów dość brutalnie zweryfikowało jego fatalne umiejętności z zakresu matematyki. Przeliczył się. Jej zwinne palce poradziły sobie z raną szybciej, niż zdołał to sobie wykalkulować, a już na szybciej niż zdążył zafundować sobie przyjemną podróż do krainy snów. Bił pięścią w okalaną sennością bramę, ale ta nie wpuściła go do środka. Nawet nie drgnęła, mimo iż czuł wyraźnie ból w knykciach. Zawieszony między snem a rzeczywistością poczuł, jak zaaplikowano mu dożylnie zastrzyk, ale nie towarzyszyło mu przy tym wzdrygnięcie. Nadal próbował zasnąć.
Jesteś wolny. Koniec. - odbiło się od jego czaszki gdzieś między dwudziestym, a dwudziestym pierwszym zabitym przez niego na jawie żołnierzem S.SPEC, do którego zdążył dojść w swojej wyliczance. Niektórzy mieli w tym więcej doświadczeń, ich wybór z reguły padał na owce, w jego przypadku wyobraźnia doszła do kompromisu z drzemiącą w nim aspiracją i wybór padł na stertę trupów.
  Otworzył jedno czynne ślepie, chociaż głowa nadal była lekko przychylona w prawo. Dopiero po chwili wróciła na swoje miejsce z charakterystycznym zgrzytem mechanicznych kręgów szyjnych. Nie zaszczycił zreperowanego przedramienia chociażby pojedynczym spojrzeniem. Był skupiony na tym, aby doprowadzić się do względnego porządku. Aby to nastąpiło, zanurkował do kieszeni kurtki, sięgając po paczkę fajek. I dopiero, gdy dłoń zacisnęła się na skrawku materiału spoczywającego na kolanach, uświadomił sobie, że nie wziął ich ze sobą.
  — No tak — mruknął pod nosem, zaciskając palce mocniej na pustce z taką zawziętością, że poczuł mrowienia w stykających się z wewnętrzną częścią dłoni opuszkach. — No tak — powtórzył nieco głośniej, jakby nagle wszystko stało się dla niego jasne.
  Zmusił swoje zmęczone mięśnie do działania. Wstał, ale wraz z tą czynnością odezwał się protest stawów.
  — Spasibo —  burknął w kierunku Neko, rzucając jej ukradkowe spojrzenie, ale kobieta przez ten czas zdążyła zająć się czymś innym. Odleciała do swojego świata, w co biomech nie miał zamiaru ingerować. Musiał przede wszystkim naprawić swoją relacje z Morfeuszem.
  Wyszedł, zamykając za sobą drzwi.

__zt


Pokój medyczny.  A2X6AkL
I've lost my patience,
When are you gonna decay.
tekst alternatywny
Yury





Yury
Wieczny     Zarażony
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury. Czasem Wujek Menel (c)Chyży.


Powrót do góry Go down


Pokój medyczny.  Empty Re: Pokój medyczny.

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Powrót do góry