Go down


Stare budki

Pisanie by Noa on 31/10/2018, 18:20
Niegdyś miejsce było pełne życia, często oblegane podczas przeróżnych świąt. Po globalnej katastrofie zostały po nim jedynie ruiny kolorowych budek w których sprzedawano jedzenie, ubrania i przeróżne sprzęty. Dużo rzeczy zamieniło się w złom, jeszcze więcej pokradli mieszkańcy Desperacji. Jest tutaj raczej spokojnie, ale od czasu do czasu zdarza się, że ktoś wykorzysta to miejsce do walki. Czasem można też spotkać zmutowane stworzenia, które szukają w ledwo trzymających się małych budynkach schronienia.


☔️ Może znajdziesz coś dla siebie? ☔️

Although that sounds dumb
Words are futile devices
avatar





Noa
Opętana
GODNOŚĆ :
Po prostu Noa.


Powrót do góry Go down


Re: Stare budki

Pisanie by Noa on 31/10/2018, 18:53
Spieszysz się, bo chcesz zdążyć. Chcesz zdążyć, bo nie lubisz mieć kłopotów i boisz się być w jednym miejscu za długo. Wiesz, że to miejsce nie jest takie straszne jak się wydaje, przecież nie byłaś tutaj pierwszy raz, ale i tak istniało ryzyko. Kalkulujesz, wciągasz szybko powietrze i równie szybko je wypuszczasz, wahając się czy jeśli się nie wyrobisz to nie lepiej będzie się gdzieś skryć między jednym a drugim budynkiem. Mignął ci gdzieś stary, dawno zniszczony lampion. Musiał być kiedyś piękny, jak zresztą całe to miejsce. Pełne życia, barw, zapachów. Nic z tego nie zostało, oprócz wspomnienia, przemykającego między gruzem i śmieciami. W końcu się decydujesz, że jeśli znajdziesz choć trochę przydatnych głupot to zaryzykujesz i przeczekasz schowana do rana by ruszyć w dalszą podróż i znaleźć kolejne miejsce. Już na zimę.
Poprawiasz szarą bluzę, która składa się w większości z dziur, naciągasz kaptur i choć będziesz wiedzieć, jeśli ktoś będzie cię obserwować, wykonujesz takie czynności machinalnie. Dla bezpieczeństwa. Brązowe trzewiki uderzają o kamień, kiedy pokonujesz kolejny kawałek, lawirując między kolejnymi częściami jednej ze zniszczonych budek. Idzie ci to tak naturalnie, choć kiedyś na pewno wywaliłabyś się kilka razy i już rozdarła cienki materiał czarnych spodni, które obecnie miałaś na sobie, a które ledwo się na tobie trzymały. Byłaś taka chuda, tak jak sobie to wymarzyłaś. Chuda, lepsza ty.
Jesteś skupiona, widzisz kawałek od siebie Ookami'ego, który ma nos przy samej ziemi i zapewne szuka czegoś do jedzenia. Dawno nie jedliście żadnego mięsa, jeśli nie licząc małego szczura, którego jakoś upolowałaś, choć z niemałym trudem, trzy dni temu. Poszczęściło ci się. Na samą myśl o jedzeniu zaburczało ci w brzuchu, na co automatycznie uderzyłaś się w niego pięścią, byleby skupić się na czymś innym, byleby pozbyć się tego wrażenia. Nie miałaś prawa być głodna. Ookami wyprostował się niemal od razu, a ty wraz z nim. Nie potrafiłaś wykonać nawet ruchu, bo i do ciebie dotarły pewne sygnały, choć w przypadku twojego kompana były wyraźniejsze. Ktoś był niedaleko. Pierwszy zaatakował zapach krwi, następnie był ostry pot i nieznana ci substancja. Potem wyłapałaś uchem dźwięki, które towarzyszyły ukrytemu Wymordowanemu, bo to musiał być przecież Wymordowany, nie? Jeszcze go nie widziałaś. Poprawiłaś okulary, zanim skierowałaś się w tamtą stronę, Ookami'emu dając znać, żeby czekał, bo przecież nie wiedziałaś czy obcy był nastawiony przyjaźnie czy też nie. Stawiałaś duże kroki, ale ostrożnie, starając się unikać pułapek - jeszcze tego brakowało by gdzieś utknęła ci noga. Kiedy zapach stał się wyraźniejszy, schowałaś rękę do kieszeni w której miałaś ostry kawałek metalu, tak w razie czego.
Obcy był w ostatniej budce, która była częściowo spalona. Jeszcze nie miałaś okazji do niej zaglądać.
- Wiem, że tam jesteś. Pokaż się - starałaś się brzmieć zdecydowanie, chyba nawet ci się udało, bo głos ci nie zadrżał. Stałaś w pewnym oddaleniu od wejścia, bardziej na prawo, napięta i gotowa do ewentualnego uniku, gdyby obcy postanowił cię zaatakować.


☔️ Może znajdziesz coś dla siebie? ☔️

Although that sounds dumb
Words are futile devices
avatar





Noa
Opętana
GODNOŚĆ :
Po prostu Noa.


Powrót do góry Go down


Re: Stare budki

Pisanie by Yume Yesterday at 12:25
Nie wywołuj wilka z lasu, mówi się, chociaż od zawsze wiadomo, że niektóre kobiety lgnął do wilka same. Trochę inaczej ma się sytuacja, gdy wilk wilkiem nie jest, ale przecież i ten las nie do końca jest lasem. Łatwiej jest schować się w kącie rudery, której nikt nie odwiedza, niż trzy łby, wszystkie na raz ukryć wśród drzew. Potrzebował schronienia i czasu, ale te dwa rzadkie składniki sukcesu nienawidziły egzystować w swoim towarzystwie. Dotychczas był pewny, że tym razem się uda, ale potem rozległ się odgłos kroków i krzyk: Pokaż się.
 Oh, czasami byłoby lepiej, gdyby w ogóle się nie pokazywał.
 A teraz, gdy chciał się pokazać, nie mógł. Było coś cięższego od wstydu co trzymało go siedzącego twardo na gruncie. Niepełnosprawność ciała, które nie zdołało zaleczyć się do końca była dlań uciążliwą niedogodnością. W myślach powtarzał sobie więc raz za razem jak mantrę: przyjdź innym razem, innym razem...
Nadal odczuwał skutki niedawnej przemiany, ból wszystkich mięśni, które trawiła osłabiona już gorączka, skręcające wnętrzności zniecierpliwienie i przede wszystkim głód, potworny, rozległy. Mógł przysiąc, że odczuwa go całym sobą, każda najmniejsza komórka domagała się pożywienia, czegoś, co zagłuszy myśli czarne jak cień, w którym się skrył.
 Mimo to przywykł już do tak skrajnego położenia, wszystko było kwestia mijającego powoli czasu. Innym razem, powtarzał w nadziei, że głośność tych myśli dotrze jakimś sposobem do podświadomości głosu i ten odejdzie.
 Pocierał nadgarstkami jeden o drugi, jak związany liną człowiek, gdy próbuje poluźnić więzy. Dla niego było to zastępstwo dla poruszania szczęką, dla żucia, które mogłoby oszukać organizm, gdyby żuchwa zrosła się już poprawnie. Skóra wydawała z siebie kojący, szumiący odgłos i zawsze się na to nabierał, bo przecież chciał nabrać. W obecnym stanie jedynym odgłos jaki mógł wydobyć z drżenia swoich strun głosowych był zmarnowany, niezbyt niepokojący pomruk. Czasami pusty żołądek odzywał się groźniej.
Niefortunna pora, wyjaśnił sobie w myślach i oparł ciężar ciała na rękach. Przy odrobinie szczęście poznaczona świeżymi bliznami twarz odstraszy zagrożenie, ale jeśli to nie wystarczy, pozostanie ucieczka do zwierzęcego ciała. Tego chciał uniknąć.
 Cały dobytek przerzucony na barki w materiałowym plecaku zadźwięczał stalą, plastikiem, wszystkim co zdołało się zebrać w środku przez te wszystkie lata. Musiał podpierać się ręką o coś co kiedyś było ladą, aby wygramolić się zza skrywającej go ścianki. Był jak zraniony potwór, najpierw wyłonił się kark i garb pleców, a dopiero potem uniesiona w wysiłku głowa, aż wreszcie cała, wyprostowana sylwetka.
 Skrzyżował ramiona na blacie i przeniósł nań cały ciężar, tylko tak mógł ustać zachowując resztki godności.
Niefortunny czas, powtórzył w myślach, pokazałem się, ale teraz ty mi wyjaśnij, Noa, co tu do cholery robisz.





avatar





Yume
Opętany
GODNOŚĆ :
Yun Wuxian Mei / Yume


Powrót do góry Go down


Re: Stare budki

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics