Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 07/12. Są dwie niewielkie propozycje. Jedna dotyczy schematów - wypowiedz się, druga Pustej Miski - tutaj.
  • 07/12. Fabularny romans do Bernardynów. Zerknij.
  • 05/12. Do 14 grudnia do godziny 20:00 jest czas na wznowienie wątków z przeszłości oraz alternatywnych. W razie pytań należy napisać pw do Rhetta.
  • 16/11. Zapisy na indywidualne wydarzenie dla S.SPEC. Weź udział w wyprawie!
  • 13/11. Do 17 listopada, do godziny 20:00, trwa halloweenowy plebiscyt! Zagłosuj!
  • 04/11. Kolejne ogłoszenie dotyczące zmian. Rzuć okiem.

Go down

Pisanie on 21.10.18 21:58  •  Taras Empty Taras
Taras Original

Za budynkiem kasyna załoga wyremontowała stary, drewniany taras o niewielkich rozmiarach. Choć jest on na wysokości drzwi, teren za budynkiem nie jest równy a pagórkowaty, w tamtym miejscu obniża się, dlatego też konstrukcja stoi na grubych i licznych, drewnianych palach. Mieszczą się na nim trzy okrągłe, drewniane stoły, na których grać można gdy dopisuje ładna pogoda. Wejść na taras można zarówno od strony lokalu, jak i "dzikiego ogrodu", który rozciąga się kilkanaście metrów przed tarasem, zaś zejście do niego umożliwiają drewniane schody. Także i widok z tarasu pozwala na chwilę zapomnieć o troskach - rozciąga się tam bowiem dobrze widoczne pasmo Smoczych Gór. Właścicielka postarała się nawet o kilka mniejszych bądź trochę większych roślinek w doniczkach, by nadać temu miejscu choć odrobiny uroku.
To doskonałe miejsce na pogaduchy z dala od zgiełku wnętrza kasyna. Gdy na dworze panuje znośna pogoda, chcąc odetchnąć przy cygarze lub papierosku goście często decydują się przenieść chwilo właśnie na taras.



Myśli - kursywa | Marcelina - #523039 | Mary - #303030
7 DUSZ | VOICE | MIESZKANIE | KASYNO | HISTORIA | M - CHAT

Taras 35b8ayx
| M A I N T H E M E
| x x x x
                                         
Marcelina
Poziom E
Marcelina
Poziom E
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 17.09.19 17:26  •  Taras Empty Re: Taras
  Tęsknił za tym uczuciem, mimo że z dawnych lat nie zachowało się ono w jego pamięci. Trzymała się go jednak pewność, że za każdym razem po takim wysiłku odczuwał satysfakcję.
  Jako była jednostka bojowa specu nie mógł zignorować swoich predyspozycji do walki. Kiedy więc pierwszy raz zacisnął palce na rękojeści szabli, wymachiwał nią jak gówniarz patykiem w wierze bycia dzielnym rycerzem. Podobno uchodził za świetnego szermierza, więc dlaczego miał wrażenie, że to tylko kłamstwo, antonim jego umiejętności? Rozczarowanie dało o sobie silniej znać zwłaszcza, gdy znalazł osobę do sparingów.
  Krótko mówiąc - dostawał niezłe lanie.
  Siniak tu, siniak tam, po paru godzinach wychodził z sali obolały, zmęczony i zdenerwowany przegraną oraz ośmieszeniem. Chwilami nie dowierzał, że mógł równać się poziomem ze swoją przeciwniczką, a wręcz ją zmiażdżyć w tej dziedzinie. Ufał jednak Vettoriemu, więc skoro stwierdził, że broń biała stanowiła przedłużenie ręki emerytowanego speca, to tak musiało być. A Jarvis musiał popracować nad tym bardziej.
Dlatego tydzień w tydzień spotykał się z Azerią i uczył się na nowo techniki. Pamięć mięśniowa nie zawodziła i z każdą potyczką ogarniała go nieco większa pewność siebie i swoich ruchów.
  Teraz siedział przy okrągłym stole w kasynie, napawając się przyjemnym wiatrem, który smyrał spocone plecy. Szabla stała oparta na krześle obok, a kufel zimnego piwa tuż przed mężczyzną.
  — Gdzie nauczyłaś się tak walczyć? — zapytał, spoglądając na siedzącą po drugiej stronie Azerię.


Walking this road with the world on my back
Cause we all have prices to pay
The people I knew and the person I was
Now it's all been taken away
                                         
Jarvis
Wtajemniczony
Jarvis
Wtajemniczony
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 17.09.19 19:10  •  Taras Empty Re: Taras
 Jedną z zalet pracy wśród ludzi był ciągły dostęp do mniej lub bardziej istotnych informacji, które można było potem wykorzystać. Nawet nie do końca już pamiętała, jakim ciągiem przypadkowo rzuconych słówek i układów znajomy-znajomego-mówił-że-jego-znajomy natknęła się na pewnego Łowcę, któremu potrzeba było sparingpartnera. Chiary nie trzeba było dwa razy zachęcać do podjęcia się takiego zadania; uwielbiała nowe znajomości, a mogła przy okazji podszlifować też własne zdolności. Co tu ukrywać, bez ćwiczeń raz na jakiś czas z pewnością wyszłaby z wprawy, a na to nie mogła sobie pozwolić. Nie było nikogo, kto by się nią opiekował; zdana była na siebie i swoje zdolności, refleks czy czujność.
 Przy pierwszym spotkaniu zdziwiła się nieco; facet zdawał się nie za bardzo wiedzieć, co robi, ale i tak sprawiał się jako-tako. Oczywiście daleko mu było do tego samego poziomu wprawy, jaki obecnie prezentowała Adrichówna. Ona jednak spodziewała się, że po kilku, może kilkunastu starciach łowca zacznie ją doganiać, aż w końcu przebije ze względu na dość oczywistą różnicę w sile fizycznej. Na razie mogła się za to nacieszyć pewną przewagą i przy okazji walki nie szczędziła niewinnych docinków. Istotniejsze potknięcia zbywała jednak śmiechem i zapewnieniami, że z tygodnia na tydzień naprawdę jest coraz lepiej. Nawet nie mijała się z prawdą, mężczyzna czynił bowiem postępy i chcąc być uczciwa, nie mogła mu tego odmówić.
 Dzisiaj też nie poskąpiła mu komplementu, a skoro wreszcie zdecydowali się zakończyć trening, zaproponowała wspólny odpoczynek w kasynie. Za kilka godzin zaczynała swoją zmianę, nie chciało jej się więc szwendać już nigdzie daleko. Jarvis stanowił zaś niezgorsze towarzystwo, wszystko więc przemawiało za pomysłem wstąpienia do przybytku na kwadransik lub dwa. Tym bardziej, że taras był akurat wolny, toteż mogli odetchnąć w ciszy i spokoju.
 — A wiesz, to tu, to tam... — Machnęła niedbale dłonią, by zaraz zacisnąć palce na swojej szklance z wodą i unieść ją do ust. — Przez tych kilkaset lat różni nauczyciele mi się przewinęli. Potem już tylko wprawa — dokończyła, pociągając wreszcie niewielki łyczek. Odstawiwszy naczynie, opuszką palca otarła zaplątaną na dolnej wardze kropelkę, przez cały ten czas nie odrywając spojrzenia od rozmówcy. Za jej plecami czarna kita przetoczyła się kilkukrotnie z lewej na prawą i z prawej na lewą, przywodząc na myśl wahadełko hipnotyzera.
 — Zresztą, w porównaniu do wielu osób wcale nie wypadam jakoś wybitnie. Niektórzy uczą się z pasji, ja raczej z konieczności. Jakoś trzeba się bronić. — Wzruszyła nieznacznie ramionami. Niestety, nie wszystko dało się załatwić odpowiednio szepniętym słówkiem, czasem trzeba było dobitnie i bez pardonu wrazić komuś zimne ostrze prosto w trzewia. A najgorsze, że można się przy tym było nieźle upaprać.


— Are you the little spoon or the big spoon?
Babe, I'm a knife.
                                         
Azeria
Opętana
Azeria
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Chiara Orietta Adrich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 22.09.19 11:23  •  Taras Empty Re: Taras
  Zachodził w głowę, czy za ostatnimi komplementami ze strony kobiety faktycznie stała szczerość i uznanie dla poprawy umiejętności czy może zwyczajny żal, że ma do czynienia z kimś tak nieporadnym w fachu, który kiedyś praktykował dzień w dzień, od kilku... dziesięciu? długich lat. Nie miał jednak powodu, by posądzać ją o kłamstwo, zresztą wolał wierzyć, że naprawdę nie stoi w miejscu i z każdym treningiem jego ostrze przecina powietrze trochę płynniej, trochę zgrabniej i szybciej. Potrzebował progressu. Taki wysiłek fizyczny sam w sobie sprawiał mu satysfakcję, wreszcie zdołał chociaż częściowo wyrwać się z letargu po utraceniu pamięci. Nie zniósłby kolejnych tygodni w schronie pozbawiony jakiegokolwiek bardziej angażującego zadania, z poczuciem, że na dobrą sprawę nikt go tam nie chce, a jedynie wprosił się, bo ktoś dostrzegł w nim jakąś korzyść dla organizacji.
  — Jak to jest przeżywać tak wiele ludzkich żyć? — Odgarnął machinalnie za długi kosmyk włosów na bok. Wciąż nie zdobył się na ich samodzielne ścięcie, ale nie wiedział, komu ufa mniej pod tym względem - sobie czy pierwszemu lepszemu łowcy, który mógłby wcielić się w fryzjera. — Nie zapominasz tego, co działo się setki lat temu? Imion, wydarzeń...? Z biegiem czasu na pewno wiele wspomnień się zaciera albo ulega implementacji — zastanowił się. Jemu to "na szczęście" nie groziło, w swojej pamięci przechowywał na razie jedynie kilka minionych miesięcy.
  Przytknął kufel ze złocistym płynem do ust i pociągnął z niego solidnego łyka.
  — Mogę mieć do Ciebie nietypową prośbę? — zapytał ostrożnie, skupiając na niej spojrzenie i odstawiając naczynie na blat stołu.


Walking this road with the world on my back
Cause we all have prices to pay
The people I knew and the person I was
Now it's all been taken away
                                         
Jarvis
Wtajemniczony
Jarvis
Wtajemniczony
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 22.09.19 23:23  •  Taras Empty Re: Taras
 W obecności Azerii zawsze można było mieć pewne podejrzenia co do jej szczerości, oczywiście o ile choć trochę znało się jej styl bycia. Najróżniejszego rodzaju kłamstwa i kłamstewka ulatywały z jej ust bez najmniejszego zająknięcia, nigdy więc nie dało się mieć całkowitej pewności co do jej realnego zdania. W tym przypadku akurat prosto z serca wskazywała na postępy Łowcy we władaniu mieczem, bo też i było co chwalić. Trzeba było przecież wziąć pod uwagę, że miał jakieś tam swoje przejścia i musiał jeszcze wydobyć co nieco z odmętów pamięci, a na takie warunki radził sobie naprawdę bez zarzutu.
 — Czasem trochę dziwnie, choć na co dzień o tym się nie myśli. — To bardziej właśnie takie pytania sprawiały, że przypominała sobie, jak wiele pokoleń zdążyło już przeminąć przed jej oczami. Kiedy miała jeszcze kilkanaście lat, fantazjowało się o rozwoju nauki dającym ludziom długowieczność, a może nawet zwycięstwo nad śmiercią. Nigdy jednak nie spodziewałaby się, że taki prezent trafi im się w formie niebezpiecznego wirusa, który wytraci kawał ludzkości, a resztę albo wpędzi pod szczelnie zamknięte kopuły, albo pochłonie i zezwierzęci.
 — Niektóre rzeczy szybko wylatują z pamięci, inne paradoksalnie nie chcą uciec... na przykład mogłabym Ci dokładnie opowiedzieć całe popołudnie moich trzynastych urodzin, ale nie mam pojęcia, czym dokładnie zajmowałam się jakieś pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat temu. Daty i nazwy mieszają się ze sobą, chyba że akurat towarzyszy im coś bardzo charakterystycznego... albo jeśli powtarzasz jakąś informację wystarczająco często. — Niektórych rzeczy faktycznie szkoda było zapomnieć, szczególnie ze właśnie takie losowe szczególiki lubiły jak na złość być potem przydatne w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Zdaje się, że dla zapobiegnięcia takim wypadkom trzeba by było pisać skrupulatnie pamiętnik... ale przy takim życiowym stażu, jakim mogła pochwalić się Adrichówna, jej zapiski zapełniłyby pewnie przeciętną bibliotekę.
 — Prośbę zawsze możesz mieć. Nie dowiesz się, czy ją spełnię, dopóki nie zapytasz.


— Are you the little spoon or the big spoon?
Babe, I'm a knife.
                                         
Azeria
Opętana
Azeria
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Chiara Orietta Adrich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.09.19 10:23  •  Taras Empty Re: Taras
 — Osobiście... wciąż nie mogę oswoić się z myślą, że nie jestem człowiekiem. — Uniósł rękę i spojrzał na jej wewnętrzną stronę, przypatrując się liniom i zmarszczkom na skórze. — Niby nic się nie zmieniło, wyglądam prawie identycznie co wcześniej, a jednak... czuję się inaczej i nie umiem dokładnie opisać tego uczucia. Jakby nie należało do mnie. — Na początku swojej łowczej kariery złamał wiele przedmiotów użytku codziennego, kiedy przypadkowo włożył za dużo siły w ich używanie. Nawet gdy rozczesywał włosy palcami, zawsze na jednym z nich pozostał większy pukiel splątanych kosmyków. Tak samo było ze zwinnością czy wytrzymałością. Jakby wskoczył na nowy poziom. — Może tylko dzięki temu robię jakiekolwiek postępy... — mruknął pod nosem, spoglądając na swoją szablę. Wolałby, gdyby rzeczywistość prezentowała się inaczej, nie chciał pokładać nadziei w ponadprzeciętnych umiejętnościach, tylko w swoich naturalnych predyspozycjach. Nie chciał być definiowany jedynie przez pryzmat bycia łowcą. W środku wciąż tkwił tylko człowiek.
 — Czy mogłabyś ściąć mi włosy? — zapytał i pociągnął za jeden czarny kosmyk po całej jego długości. — Zaczynają sprawiać dyskomfort, zwłaszcza w trakcie walki, kiedy opadają niekontrolowanie na twarz. Poza tym chyba nigdy nie nosiłem aż tak długich... są upierdliwe. — Podsumował, a kącik ust zadrżał w delikatnym uśmiechu. — Sam wolę nie ryzykować, bo jeszcze skończy się na łysej głowie, a w siedzibie nie mam nikogo, komu z zaufaniem mógłbym powierzyć ostrze.


Walking this road with the world on my back
Cause we all have prices to pay
The people I knew and the person I was
Now it's all been taken away
                                         
Jarvis
Wtajemniczony
Jarvis
Wtajemniczony
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.09.19 18:52  •  Taras Empty Re: Taras
 — To trochę zajmie — wtrąciła ciepłym, pokrzepiającym tonem. Sama na oswojenie się z myślą o utraconym człowieczeństwie miała całe wieki, ale pamiętała jeszcze co nieco z czasów, gdy akceptacja swojego nowego położenia nie była wcale taka oczywista. Do wielu rzeczy trzeba się było przyzwyczaić, choćby do dodatkowych elementów fizjonomii czy zmysłów działających na najwyższych obrotach. Rzeczy, które kiedyś nie sprawiały problemu, nagle stały się kłopotliwe; równocześnie pojawiły się świeże rozwiązania dla innych kwestii i z tym wszystkim należało się jakoś oswoić. Im wcześniej, tym lepiej, bo trudne warunki nikomu nie dawały taryfy ulgowej.
 — Uwierz mi słonko, gdyby tak było, powiedziałabym ci o tym bez litości — odpowiedziała rozbawiona na wątpliwość wyrażoną półgłosem. Wrażliwe na wszelkie dźwięki ucho nie mogło nie wyłapać tych kilku słów, które z miejsca wywołały protest instruktorki. Żadnego takiego wątpienia w siebie na jej warcie! Skoro już wzięła sobie za punkt honoru, by pomóc nowemu łowcy przypomnieć sobie tajniki władania mieczem, to on nie miał prawa takimi komentarzami stawiać jej nauczycielskiej odsłony w złym świetle.
 — Och, jasne, nie ma problemu — przytaknęła od razu na tę dość nietypową prośbę. — Chcesz się z tym uporać od razu? Skoczyłabym tylko po nożyczki i będę gotowa. — Co prawda nie miała jakiegoś wielkiego doświadczenia we fryzjerskiej robocie, ale mimo wszystko ten raz czy dwa zdarzyło jej się pomóc komuś z przycięciem grzywki. Swoją córkę też przecież strzygła sama, chociaż z dziewczynkami zawsze to trochę inaczej. Nie czuła się jednak szczególnie zestresowana takim wyzwaniem; wystarczyło zachować odpowiednią ostrożność i pozbywać się długości partiami, tak by było miejsce na poprawki. A ostatecznie jeśli coś bardzo nie wyjdzie, należy sytuację podsumować prostym, a prawdziwym: włosy nie ręka, odrosną. Trzeba też powiedzieć, że taki kredyt zaufania ze strony mężczyzny bardzo jej pochlebiał. Niektórzy twierdzili, że strach jej powierzyć nawet kamień, bo ukradnie albo sprzeda cichcem, a co dopiero dobrowolnie oddać się w jej ręce i uzbroić w ostre narzędzie. I kto wie, może faktycznie ryzyko było aż tak ogromne?


— Are you the little spoon or the big spoon?
Babe, I'm a knife.
                                         
Azeria
Opętana
Azeria
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Chiara Orietta Adrich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 25.09.19 12:20  •  Taras Empty Re: Taras
  — Trzymam za słowo. Kłamstwo odziane w słodką nadzieję nigdy się nie sprawdza tak jak bolesna prawda — odparł, wracając myślami do Vettoriego. Jak było w jego przypadku? Zdradził mu fakty, czy może przeistoczył je tak, by łatwiej pokierować zagubionym, dawnym eliminatorem specu? Robił to w imieniu dobrych intencji czy tylko dla własnych korzyści?
  Dlaczego, do jasnej cholery, zgodził się na to wszystko?
  Nie, to nie czas na to. Doszedł już do wniosku, że powrót do poprzedniego życia jest wykluczony, więc nie powinien gdybać ani starać się odzyskać starą posadę. Nikt już nie mógł mu pomóc, dlatego musiał stać się kimś innym. Odrodzić się na nowo i zaakceptować to, co przyniesie mu los.
  — Tak, będę wdzięczny. — Skinął głową, a żeby przypadkiem nie stchórzyć przed samym ścięciem, wyzerował swoje piwo w kilku głębszych łykach.


Walking this road with the world on my back
Cause we all have prices to pay
The people I knew and the person I was
Now it's all been taken away
                                         
Jarvis
Wtajemniczony
Jarvis
Wtajemniczony
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 25.09.19 12:42  •  Taras Empty Re: Taras
 — Tak tak, właśnie — przytaknęła światłej sentencji, nawet jeśli w praktyce od prawdy uciekała o wiele częściej, niż do tej pory to deklarowała. Inna to jednak sytuacja, gdy pomagasz komuś zdobyć wprawę w posługiwaniu się bronią, inna gdy próbujesz nakłonić klienta do postawienia jeszcze jednej, drobnej sumki na nieparzyste. Nieźle się trzeba nagimnastykować z najróżniejszymi tekstami typu po północy karta się odwraca czy lada moment i do ciebie szczęście się uśmiechnie, byle tylko kasyno stało się zamożniejsze, a wypłata — większa. Taki zawód, na to się już nic nie poradzi; mogła go wykonywać albo uczciwie, albo dobrze, nigdy obydwie te cechy na raz.
 — W takim razie wracam za minutkę. — Zamiotła ogonem siedzenie krzesła i przemaszerowała przez taras aż do właściwej części budynku. Musiała popytać co nieco najpierw u właśnie urzędującego barmana, potem u innego z pracowników, aż wreszcie na kilkanaście minut stała się wyłączną właścicielka pary ostrych nożyczek. Tępe mogłaby dostać od ręki, ale nie chciała zrobić łowcy większej krzywdy, niż to już i tak ryzykował. Na miejsce wróciła z zadowolonym uśmiechem, zdobycz prezentując w uniesionej ręce.
 — Jakieś specjalne życzenia? Gdzieś krócej, gdzieś dłużej? Kolor, trwała? — zażartowała na koniec, ustawiając się w dogodnej pozycji za krzesłem mężczyzny. Zaczekała jeszcze tylko na odpowiedź, chcąc zyskać chociaż zbliżoną wizję docelowej fryzury, po czym bez zbędnego zwlekania wzięła się do pracy.


— Are you the little spoon or the big spoon?
Babe, I'm a knife.
                                         
Azeria
Opętana
Azeria
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Chiara Orietta Adrich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 27.09.19 11:36  •  Taras Empty Re: Taras
  Odprowadził wzrokiem kobietę, po czym skupił uwagę na rozciągającym się za tarasem widokiem. Nie pamiętał, jak prezentowało się miasto zamknięte w kopule, ale potrafił wyobrazić sobie czyste drogi, wysokie budynki błyszczące w sztucznym słońcu, ruch na ulicach, śpiew ptaków i zieleń. Kontrast dla pustynnej Desperacji. Mimo to miejsce, w którym obecnie się znajdował napawało go spokojem i nie czuł, by czegoś mu brakowało. W poprzednim życiu z pewnością wiele razy pojawiał się na tych terenach, walcząc z wymordowanymi, chroniąc naukowców... teraz takie obowiązki już nad nim nie wisiały. Teraz Desperacja stała się jego domem, a nie poligonem.
  — Wierzę w Twoje zdolności fryzjerskie... — mruknął, nawet nie starając się wizualizować idealnej dla siebie fryzury, by nie gryzło się to za bardzo z efektem końcowym. — Wystarczy skrócić do karku. — Odparł i wyprostował się na krześle, zastygając w bezruchu, gdy usłyszał ciachnięcia blisko ucha. Odnosił wrażenie, że zaraz go przyhaczy ostrzem, ale skupił się na studiowaniu powierzchni stołu. A kiedy skończyła, przeczesał dłonią włosy, wyciągnął telefon, zrobił zdjęcie od boku i przyjrzał się swojemu wizerunkowi na małym, porysowanym ekranie. — Wygląda dobrze. O to mi chodziło. — Schował urządzenie z powrotem do kieszeni spodni. Od razu jakoś lżej na głowie. I wreszcie nic nie wpadało mu do oczu, gdy obracał głową. — Dziękuję, Azerio. — Miał powiedzieć coś jeszcze, ale przerwała mu wibracja. Otrzymał powiadomienie, które od razu odczytał. — Wzywają mnie. — Wyjaśnił, czując, jak zmienia się wyraz jego twarzy. Widocznie to było coś ważnego. Wstał, zasunął za sobą krzesło i chwycił za szablę. — Do zobaczenia na kolejnym treningu — rzucił w ramach pożegnania i skierował się w stronę wyjścia.

zt.


Walking this road with the world on my back
Cause we all have prices to pay
The people I knew and the person I was
Now it's all been taken away
                                         
Jarvis
Wtajemniczony
Jarvis
Wtajemniczony
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 27.09.19 19:02  •  Taras Empty Re: Taras
 — Tylko nie wierz za bardzo, bo jeszcze zapeszysz — dodała jeszcze, nie tracąc ani krzty rozbawienia. Paradoksalnie łowca to właśnie jej zaufał z poprawieniem swojej fryzury, podczas gdy zazwyczaj nikt o zdrowych zmysłach nie powierzyłby Azerii żadnego aspektu swojego życia. Nie wierzono jej z zasady, bo kłamstwo i oszustwo stanowiło jej sposób utrzymania. Kto raz się o tym przekonał, ten już raz na zawsze miał się przy niej na baczności. Mogła to więc chyba uznać za dobry znak, że jednak nie jest zawsze i wszędzie podejrzaną numer jeden, a więc przykrywka miłej, radosnej dziewczyny nadal jakoś się trzymała.
 Skoro nie było żadnych specjalnych życzeń, z ochotą zabrała się do pracy. Tak jak zaplanowała, pozbywała się przydługich włosów metodycznie i po trochu, nie chcąc ryzykować przypadkowego obcięcia mężczyzny na rekruta. Nie byłoby mu z taką fryzurą do twarzy, o tym była przekonana, a jak nic nie wybaczyłaby sobie zepsucia jego całkiem przyjemnej dla oka prezencji. Po kilku minutach zauważyła z pewną ulgą, że nie idzie jej tak źle, jak by mogło. Wiadomo, że bez specjalnych nożyczek, grzebyka i kilku miesięcy fryzjerskiego treningu nie będzie w stanie uczynić żadnych cudów, ale rezultat powinien być dla obu stron zadowalający. Obcinanie nie trwało długo, a na koniec jeszcze otrzepała i zdmuchnęła wszystkie plątające się tu i ówdzie ścinki. Ciemna kita nadawała się do tego zadania całkiem nieźle, nawet jeśli w komplecie do czyszczenia dochodziły nieplanowane łaskotki.
 — Nie ma za co, skarbeczku — odparła od razu. Nie spodziewała się co prawda, że w moment później przyjdzie jej się pożegnać z łowcą, ale przyjęła ten fakt bez większej skargi. — Do zobaczenia, oby niedługo. Uważaj na siebie — dodała melodyjnym, nieco wręcz może rozmarzonym tonem i pomachała mężczyźnie na odchodne. Skoro nie miała już do dyspozycji jego miłego towarzystwa, należało sobie poszukać nowego — do tego zaś najlepszym miejscem była główna sala kasyna i tam też właśnie Chiara się udała.

[zt]


— Are you the little spoon or the big spoon?
Babe, I'm a knife.
                                         
Azeria
Opętana
Azeria
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Chiara Orietta Adrich


Powrót do góry Go down

Pisanie   •  Taras Empty Re: Taras
                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach