Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 04/11. Kolejne ogłoszenie dotyczące zmian. Rzuć okiem.
  • 03/11. Do 9 listopada, do godziny 22:00, należy uzupełnić temat z chronologią. Po ustalonym terminie moderator zacznie sprawdzanie.
  • 03/11. Do 12 listopada, do godziny 20:00, jest czas na wznowienie wątków z przeszłości i alternatywnych. Tematy, w których post nie pojawił się od miesiąca lub dłużej zostaną wrzucone do archiwum. W razie pytań: pisać do Rhetta na PW.
  • 02/11. Pojawiło się nowe ogłoszenie. Dotyczy zmian w regulaminie bilokacji oraz poszukiwań moderatorów. Zerknij.
  • 31/10. Zarzucono propozycją w dziale DOGS. Jak jesteś dobrym psiątkiem to wypowiedz się w temacie.
  • 31/10. Rozpoczęto dyskusję na temat eventów. Wrzuć swoje przemyślenia.

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Go down

Pisanie on 13.02.19 0:18  •  Dziki górski szlak - Page 4 Empty Re: Dziki górski szlak
 — Hej, ale kosmici istnieją! — wyprostował się na miejscu, wbijając w Liu Jie rozświetlone ogniem ślepia. — Całe te spadające gwiazdy to zwykła ściema. Nigdy nie pomyślałeś, że mają dziwny tor lotu? I że zawsze przykuwają wzrok? No właśnie. Przemyśleli to wszystko — zaplatając ręce na piersi, pokiwał głową. Sam jeden wiedział, ile powagi zawierały wypowiedziane słowa, lecz użyty ton i wyraz zawarty w kolorowych tęczówkach wcale nie wskazywały na żarty.
 Uspokoił się po dwóch sekundach. Odpowiedź diakona usadziła dzieciaka w miejscu z milionem pytań w głowie. Miał ochotę zadać je w jednym momencie i najlepiej wszystkie od razu. I o ile nadmiar energii byłby w stanie pozwolić na dokonanie tego wyczynu, tak rozsądek zasadził obawę o zdrowie mężczyzny. Mógłby zwyczajnie nie przeżyć takiego ostrzału.
 — Nie trzeba — zaśmiał się krótko. — Ale możesz powiedzieć co to za przysługa. Jeśli będzie ciekawa, to kto wie.
 Temat wyboru pozostawił już bez echa. Diakon nawet nie ukrywał, że prowadzenie konwersacji po tych konkretnych torach mu nie leżało, więc Everett postanowił to uszanować. Zamiast komentarza nadstawił ciemnych uszu, wyłapując z powietrza spokojny ton pełen informacji.
 — Gdybyś miał obstawiać, kogo byś wskazał, skoro nie anioły? — przekrzywił głowę delikatnie na bok. Sam nie miał pojęcia kogo wybrać za potencjalnego podpalacza. Zaraz mruknął zamyślony. — Czyli w zasadzie... teraz jakby polujecie na własnych braci? Dezerterów, ale wciąż braci. Wychodzi na to, że Kościół naprawdę mocno ucierpiał po tym pożarze. Tracąc nie tylko ludzi oraz ziemie, ale i... morale — przytulił policzek do ramienia. Rękę wyciągnął w kierunku ognia, chcąc nieco ogrzać dłoń. Na zewnątrz powoli zapadał mrok i robiło się coraz chłodniej. Jeśli nie chciał zostawać na noc w zimnej grocie na obym terenie, to powinien myśleć o powrocie.
 — Co to za najemnicy? — wraz z pytaniem wyprostował nogi, podnosząc sylwetkę do pozycji stojącej. Przeciągnął się nieco, chcąc rozruszać zastałe mięśnie. Chwycił za skrawek bluzy, zaraz przeciągając ją przez głowę. Podarowany naszyjnik dyndał sekundę w powietrzu, by po chwili opaść na skrytą pod ciemną koszulką pierś.


Dziki górski szlak - Page 4 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Dziki górski szlak - Page 4 Q1-1528134252
Dziki górski szlak - Page 4 Q2-1528134392
                                         
Rhett
Kundel     Opętany
Rhett
Kundel     Opętany
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 13.02.19 22:27  •  Dziki górski szlak - Page 4 Empty Re: Dziki górski szlak
Żaden komentarz nie uleciał spomiędzy jego gardła, gdyż nie wierzył w brednie, którym został uroczy. W ramach podkreślenia swojego stanowiska w sprawie istnienie kosmitów jego pobłażliwe spojrzenie spoczęło na obliczu młodzieńca.
  — Umiesz dochować tajemnicy, Rhett? — zapytał po chwili, rezygnując z uśmiechu. — Gdyby do uszu moich zwierzchników dotarło to, co ci mówiłem, zapewne zostałby ukarany za herezję, więc byłoby miło, gdybyś zachował to dla siebie. Co ty na to?
   Zerknął mu prosto w ślepia, chcąc mieć pewność, że Rhett niczego nie wypapla, choć po prawdzie nie wierzył, że siedzącego nieopodal osoba umie trzymać język za zębami. Chciałby się mylić w swoim przepuszczeniu, ale... no właśnie. Nauczono go, że liczyć może tylko na siebie.
  Zanim udzielił mu odpowiedzi na pytanie, spojrzał na zarys nieba. Ciemniało.
  — Pewnie ktoś, komu Kościół zalazł za skórę. — Wzruszył ramionami. Nie zastanawiał się nad tym, ale przecież KNW miało na pieńku z paroma organizacjami. Nie wszystkim podobał się sojusz z M-3. Ponadto posiadali wielu wrogów wśród niezależnych jednostek. Ktokolwiek podłożył ogień, na pewno nie żywił do sekty pozytywnych emocji. — Spójrz na to z innej strony. Niemal każda wiara jest budowana na podwalinach hipokryzji. Chociażby bóg aniołów. Wpierw namawia swoich wyznawców do przebaczenia winowajców, a potem mści się na grzesznikach skazujących ich na wieczne potępienie w tak zwanym piekle Oni też są pod pewnym względem dezerterami.
  Nie chciał usprawiedliwiać postępowania ugrupowania, w którym współegzystował. Nigdy nie pochwalał stanowiska Akelii w kwestii unieszkodliwienia każdego zbiega z wytatuowanym symbolem KNW na skórze, ale nie miał złudzeń. Mógł dać sobie rękę uciąć, że żadna organizacja działająca na ziemiach Desperacji nie patrzyła przychylnie na dezerterów.
   — Hm. Drug-on. Chyba — odpowiedział. Przybliżył kij ze zwierzyną ku sobie. Przyjrzał się mięsu. Nie było jeszcze gotowe. Znowu przyłożył go do ognia. Kątem oka dojrzał blask błyskotki, którą zabrał młodzieńcowi trakcie, gdy ten regenerował się za pomocą zielonej krwi. — Szybko zauważyłeś, że nie masz przy sobie tego naszyjnika. Jest dla ciebie ważny?
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 13.02.19 23:33  •  Dziki górski szlak - Page 4 Empty Re: Dziki górski szlak
 — Umiesz dochować tajemnicy, Rhett?
 Samoistnie wzniósł oczy ku niebu, kryjąc ten ruch przed zasięgiem wzroku diakona. Doskonale wiedział, jak kończyły się takie sytuacje. Mimo sceptycznego podejścia zachował jednak należytą powagę i spojrzał na mężczyznę wyczekująco, całkiem jakby nie miał najmniejszego pojęcia, w jakim kierunku szła rozmowa.
 — Mogę zapewnić ci pełną anonimowość. Nie jestem zobowiązany nikomu mówić, skąd mam dane informacje — wzruszył lekko ramionami. Opuszkami przemknął po materiale trzymanej w rękach bluzy, nie do końca pewny, jak powinien się zachować. — Nie zrozum mnie źle, ale takie rzeczy pozwalają mi na... hm, powiedzmy, że lepsze życie. To szansa na coś wartościowego. A plotki bywają nierzadko sporo warte, rozumiesz — a przynajmniej miał nadzieję, że diakon był w stanie postawić się w innej sytuacji. Wymordowany wolał nie okłamywać nowego znajomego. Nie chciał rzucać mu fałszywych zapewnień, że na pewno schowa sekret za żelazną kłódką milczenia.
 — Ale mogę obiecać, że sięgnę po tę kartę w ostateczności. Może być?
 Kolejną wypowiedź potraktował krótkim skinieniem głowy. Rozumiał punkt widzenia diakona, był również w stanie przyswoić jego słowa w pełni i wyciągnąć rozumowanie podobne temu, jakim kierował się sam autor.
 — Jest dla ciebie ważny?
 Spojrzał w dół, konfrontując dwubarwne tęczówki z kolorem naszyjnika. Wpatrywał się w niego krótką chwilę, by zaraz chwycić między palec wskazujący a kciuk. Opuszkami zbadał jego fakturę, zaraz wypuszczając z niskim pomrukiem przemykającym przez gardło.
 — W pewnym sensie — odparł w końcu, zabierając się za składanie bluzy w schludną kostkę. Drgnął naprzód, lecz zatrzymał się w czasie kolejnej sekundy, spoglądając z zamyśleniem na Liu Jie. Cmoknął w powietrze i ułożył poskładany materiał na jego udzie.
 — Patrz: zostawiam ci ją na przechowanie. Oddasz, gdy następnym razem się spotkamy — wyszczerzył białe zęby w uśmiechu. — Rozumiesz? To taka gwarancja kolejnego spotkania. Co prawda nie jestem pewny, czy mogę porównać bluzę do naszyjnika, ale... no wiesz. Mniej więcej o to chodzi. Choć nie wiem, czy mogę ją u ciebie zostawić. Nie będą zadawać ci pytań, gdy wrócisz?


Dziki górski szlak - Page 4 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Dziki górski szlak - Page 4 Q1-1528134252
Dziki górski szlak - Page 4 Q2-1528134392
                                         
Rhett
Kundel     Opętany
Rhett
Kundel     Opętany
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.02.19 1:52  •  Dziki górski szlak - Page 4 Empty Re: Dziki górski szlak
Rozumiał jego punkt widzenia. Sam w zmierzłych czasach kierował się podobnymi zasadami. Informacje miały swoją cenę. Dobrze wykorzystane, mogły wybawić z kłopotów, a nawet przyczynić się do lepszego życia, dlatego nie miał zamiaru namawiać go do zmiany swojego punktu widzenia. Sam uczyniłby podobnie, w związku z czym jego wargi znowu przybrały kształt uśmiechu.
  — Pewnie, dopóki nie wypowiesz na głos mojego imienia, możesz powiedzieć o tym, komu chcesz. Bez dowodów nie mogą mnie ukatrupić.
  Akela zapewne powiązałby owe słowa z właściwą osobą, ale bez dowodu nie mógłby mu niczego udowodnić. Ponadto, przyjmując go do grona sekty, był świadom, że Liu Jie nie  należał do grona fanatycznych wyznawców Ao, choć po upływie czasu coraz lepiej czul się  tej roli. I chyba środowisko wiernych uwiązało tak samo, skoro dopuszczono go do święceń bez żadnych „ale”.
  Nie drążył tematu naszyjnika. Zastanawiał się, dlaczego młodzieniec pozbył się części swojej garderoby i teraz układa ją w kostkę. Odpowiedź przyszła chwilę później, co spowodowało, że uśmiech na jego ustach się poszerzył.
  — Raczej nie. O ile obok króliczej sierści nie przejdą obojętnie, o tyle fragment ubrania nie wzbudzi w nich żadnej podejrzliwości. Poza tym przywykli, że mam tendencje do przywłaszczania sobie cudzych przedmiotów. Nawet nie wiesz, ile rzeczy im zginęło, odkąd tam jestem. — Parsknął w rozbawieniu. Nie wspomniał młodzieńcowi o tym, że czasem przywłaszcza sobie odzież należącą niegdyś do nieboszczyków, o ile takowa rzecz jasna wyglądała w miarę przyzwoicie i nadawała się od dalszego użytkowania. Ten fakt ze swojego życiorysu wolał przemilczeć. — Jesteś pewny, że chcesz mi ją pożyczysz? Zanim się znowu spotkamy, mogą upłynąć wieki. I któryś z nas tudzież oboje możemy nie dożyć tej chwili, a jednak ubrania nie mają tej samej wartości co błyskotki. Są cenniejsze.
  Znowu zmienił położenie patyka. Po jaskini rozniósł się apteczny zapach pieczonego mięsa. Jeszcze chwila i będzie gotowy do konsumpcji. Z zapartym tchem wyczekiwał tego momentu.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 16.02.19 15:49  •  Dziki górski szlak - Page 4 Empty Re: Dziki górski szlak
 Zetknął ze sobą palce dłoni, posyłając diakonowi szeroki uśmiech.
 — Cudnie. Nawet nie wiesz, ile mogę na tym zyskać — ogon świsnął w powietrzu. — W przyszłości chyba będę musiał się odwdzięczyć — komentarz zwieńczył cichy śmiech. Nie widział nic przeciwko, by kiedyś wyświadczyć Liu Jie przysługę w zamian za podarowane informacji. Wszak miały całkiem sporą wartość.
 — Nawet nie wiesz, ile rzeczy im zginęło, odkąd tam jestem.
 Wargi młodzieńca zadrżały od tłumionego rozbawienia.
 — Potrafię sobie wyobrazić, uwierz — wszystko wskazywało na to, że łączył ich podobny, jeśli nie ten sam fach. Samoistnie dotknął naszyjnika.
 Zaraz skinął głową, przyjmując do wiadomości wytłumaczenia mężczyzny. Skoro bluza nie postawi diakona w nieprzychylnej sytuacji, to Everett nie widział żadnego problemu. Spojrzał ostatni raz na przypieczone mięso. Wirujący w powietrzu zapach złapał za żołądek, lecz twarz dzieciaka nie mieniła wyrazu ani na sekundę.
 — Jasne, jeśli tylko obiecasz, że dobrze jej przypilnujesz — mrugnął porozumiewawczo, dłoń kładąc na nierównej ścianie wejścia jaskini. Czysto profilaktyczne zerknął w każdym kierunku. Nie chciał przecież właśnie teraz napatoczyć się na innego wyznawcę Ao. O ile Liu Jie był przyjaznym osobnikiem, tak jego koledzy z Kościoła już niekoniecznie musieli być. Zaraz wrócił wzrokiem do mężczyzny.
 — Miło było cię poznać, mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.

z/t x2


Dziki górski szlak - Page 4 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Dziki górski szlak - Page 4 Q1-1528134252
Dziki górski szlak - Page 4 Q2-1528134392
                                         
Rhett
Kundel     Opętany
Rhett
Kundel     Opętany
 
 
 


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

 
Nie możesz odpowiadać w tematach