Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Go down


Dziki górski szlak - Page 2 Empty Re: Dziki górski szlak

Pisanie by Rhett on 7/1/2019, 21:45
 Oderwał na chwilę wzrok od rozmówcy, kierując zainteresowanie na grot strzały. Raz jeszcze zakręcił nią w powietrzu, nie pozwalając wypaść z ręki nawet w chwilach, gdy wydawało się, że to już nieuniknione. Zastanawiał się chwilę, czy mógłby użyć jej jak noża i ewentualnie rzucić do celu. Byłby nawet skory sprawdzić postawioną tezę tu i teraz, gdyby nie kontynuujący wymianę zdań mężczyzna.
 Cudem powstrzymał odruch i nie cofnął ciała, gdy naruszono jego przestrzeń osobistą. Na ten moment Marshall sam już nie wiedział, czy jego chwilowego towarzysza cechowała odwaga, czy może jednak głupota. Im dłużej go słucham, tym bardziej skłaniał się ku drugiej opcji.
 — Jesteś szczęściarzem.
 O tak, z pewnością.
 — Moja krew też posiada specyficzne właściwości.
 Cudownie...
 Tego mu tylko brakowało. Wpierw ćpun, później dziwak, który w czasie ucieczki od porannej modlitwy zgubił piąta klepkę. Z westchnieniem zamarłym na ustach odetknął policzek od ramienia i wyprostował głowę. Zaraz też uchylił powiekę, konfrontując dwubarwne tęczówki z — jak się nagle okazało — fioletowymi odpowiedniczkami. Chciał coś nawet powiedzieć, ale zamiast otworzyć usta, zmarszczył nos, wyłapując z powietrza charakterystyczny zapach lawendy. Liu Jie musiał wylać na siebie cały cholerny flakonik perfum albo i dwa, inaczej Everett nie był w stanie znaleźć wyjaśnienia dla takiej intensywności.
 — Ulżyć mi w cierpieniu? — prawie parsknął. Nie czuł się jak ćpun na głodzie. A przynajmniej jeszcze nie, wszak nie miał pojęcia, jak głęboko sięgał nowo odkryty problem.
 Wargi zadrżały od tłumionego uśmiechu, aż w końcu wygrały nierówną walkę z samozaparciem, odsłaniając część białych kłów. Kilka sekund później cicho zawarczał, gdy odległość między nimi stale malała. Szybko jednak zamilkł, powoli wyciągając ręce ku Liu. Wcześniej odłożył strzałę na bok.
 Smukłe palce zaczepił na materiale ubrań chroniących pierś, chwyt wzmacniając na tyle, by byle szarpnięcie nie pozwoliło uciec. Z wolna, podczas chwili trwającej wieczność, przybliżył twarz do odsłoniętej szyi kapłana. Kłąb ciepłego, uformowanego w białą parę oddechu padł na jasną skórę. Wymordowany nie przytknął do niej warg, zamiast tego unosząc twarz kilka centymetrów, by sięgnąć ucha. Tym razem również nie pozwolił na żaden kontakt fizyczny.
 — Mógłbym rozszarpać ci gardło — oznajmił ze spokojem. W następnej sekundzie odsunął się nieco, chcąc zajrzeć w fioletowe oczy z szelmowskim błyskiem w ślepiach. — Twój mądry nauczyciel nie zastosował nauk w praktyce? Co z ostrożnością, o której tyle mówiłeś.


Dziki górski szlak - Page 2 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Dziki górski szlak - Page 2 Q1-1528134252
Dziki górski szlak - Page 2 Q2-1528134392
Rhett





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Dziki górski szlak - Page 2 Empty Re: Dziki górski szlak

Pisanie by Gość on 7/1/2019, 23:37
Agresja. Oczekiwania względem młodzieńca nieco spadły, gdy ten zasugerował użycie przemocy względem diakona. Choć ciało Liu Jie nie było na taką odporne, umysł już tak, dlatego nie ugiął się pod jej ciężarem. Bywały dni, kiedy wsłuchiwał się w nie kilka razy dziennie, więc przywykł do ich istnienia. Wobec tego, zamiast uciec przed bliskością, wycofać się na bliską odległość, znowu zachichotał. Znacznie ciszej niż uprzednio, jednak zanim z jego ust przestał wydobywać się odrobinę piskliwy dźwięk, lawendowe oczy zaiskrzyły się pod wpływem łez wywołanych tym nagłym odruchem. Diakon nie poczuł zawstydzania w wyniku pojawienia się ich. Skrzyżował swe spojrzenie z obcym. Było łagodne i nad wyraz spokojne, jakby wcześniejszy wybuch nie miał żadnego znaczenia.
  — Owszem, mógłbyś — rzekł, chcąc dać mu do zrozumienia, że groźba nie wywarła na nim żadnego wrażenia. Wszak nic nie stało na przeszkodzie, aby wcześniej spełnił tę pokusę. Biorąc to pod uwagę, przedstawiciel. Kościoła śmiał wątpić, że Rhett zdobędzie się na ten gest. Ponadto gdyby zatopił kły w obcej skórze, zrobiliby dokładnie to, czego oczekiwał od niego Liu Jie – skosztowałby płynącej w nań żyłach krwi, a jej właściwości w naturalny sposób zmusiłyby Wymordowanego do zaniechania tego niegodziwego aktu agresji. Stąd też diakon rozważał w głowie możliwość sprowokowania rozmówcy do tego czynu. W tym celu zacisnął dłoń na jego ramieniu, co by ten nie spróbował uratować się ucieczką niczym złapany w sidła płochliwy królik.
  — Zachowujesz się jak dziecko, a ja przecież nie chcę zrobić ci krzywdy. Mogę nawet zdradzić ci moją motywację, jeżeli to przyniesie spokój twojej duszy. — Nie pozostał mu dłużny. Wyszeptał mu te słowa wprost do ucha. Miał bowiem świadomość, że moc zaczęła stopniowo wpływać na czyny zagubionej owieczki, a przecież rzadko podnosi się rękę na osobę, którą darzy się zaufaniem, czyż nie?  — Mój bóg nawołuje do pomocy bliźnim, zatem co w tym złego, że próbuję wypełnić jego słowo? — zapytał, tym razem pozwalając sobie na skruchę w głosie, wyćwiczoną przez wzgląd na wybryki, których się dopuszczał. — I nie zaprzątaj sobie myśli naukami mojego nauczyciela, ponieważ nie mogą się równać z boską mądrością. Czy, mając to na uwadze, możesz porzuć swe groźby, pengyou*?
  Wraz z wypowiedzeniem tych słów, aromat lawendy nasilił się jeszcze bardziej. Rhett mógł odnieść wrażenie, że napływał jakby zewsząd, gdyż to co wcześniej mógł zamknąć w ramach intensywności, teraz się spod nich wymknęło. I zdecydowanie nie miało nic wspólnego z zapachem perfum, wszak takowe wietrzałyby z ciała diakona; te natomiast uintensywniały się coraz bardziej, wysyłając do przyśrodkowej kory przedczołowej młodzieńca krótką, acz stanowczą informacje - zaufaj mu.

__________
* przyjaciel po chińsku.


WZBUDZANIE ZAUFANIA: 2|3
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Dziki górski szlak - Page 2 Empty Re: Dziki górski szlak

Pisanie by Rhett on 8/1/2019, 20:06
 Złapany szarpnął ramieniem, chcąc je wyswobodzić z obcego uścisku. Problem polegał na tym, że w trakcie mięśnie zaoponowały, a ruchowi zabrakło odpowiedniej ilości siły, więc skończył z grymasem na twarzy zamiast z ręką na wolności. To doszczętnie zmazało uśmiech z jego ust.
 — Zachowujesz się jak dziecko.
 — Wcale nie — burknął obruszony, wcinając się w wypowiedź rozmówcy. Odwrócił nawet głowę na bok, wbijając wzrok w nieokreślony punkt krajobrazu. Na ten moment wszystko wydawało mu się ciekawsze od twarzy mężczyzny aspirującego do roli opiekuna młodszych i zagubionych.
 Cóż, był dzieciakiem niezaprzeczalnie.
 Drgnął w tył, nie chcąc zanadto pozwalać na naruszenie własnej przestrzeni osobistej, mimo że i tak została już mocno nadszarpnięta. A jednak znów nie wyszło tak, jak planował. Frustrował się jak zajawione grą dziecko, które utknęło na jednym poziomie. Denerwował go niesforny organizm, a im dłużej oddychał lawendową wonią, tym bardziej stawała się dusząca.
 Kolejne westchnienie miało kapitulacyjny charakter. Wyraźnie niepocieszony wynikiem zaczepek młodzieniec zrezygnował z dalszej walki. Spojrzał znów na Liu Jie. Cały obrażony niczym ktoś, komu pomachano przed nosem długo obiecywanym łakociem i nagle zjedzono. Wszystko twoja wina błyszczało w ślepiach młodzieńca. Prawie jak neonowy napis na tle nocnego nieba.
 Czarny ogon zaszurał po pniu.
 — Jeśli się okaże, że to wszystko jedna wielka podpucha i szukałeś pierwszej lepszej ofiary, żeby ją później sprzedać na części, to obiecuję nawiedzać cię zza grobu — zacięta mina oraz usta ściśnięte w wąską linię przekonywały, że nie żartował. Był śmiertelnie poważny w całym tym swoim szczeniackim podejściu do sprawy.
 W końcu pochylił sylwetkę. Ręce stale zaczepiał na materiale ubrania diakona, więc pozostało mu jedynie wzmocnić uścisk. Ciepły oddech znów padł na odsłoniętą skórę szyi. Dzieciak wahał się aż nazbyt wyraźnie, nie do końca pewny, jak i czy w ogóle powinien się za to zabierać.
 Instynkty zadziałały, gdy kolejny skurcz chwycił w objęcia wnętrzności. Rozchylił wargi, spomiędzy których na świat wychynęły śnieżne zęby. Zabrał się do pracy — kły bez problemu przebiły miękką tkankę. Świadom ewentualnego dyskomfortu swojego dawcy pił powoli. Jedną umykającą kroplę złapał językiem.


Dziki górski szlak - Page 2 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Dziki górski szlak - Page 2 Q1-1528134252
Dziki górski szlak - Page 2 Q2-1528134392
Rhett





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Dziki górski szlak - Page 2 Empty Re: Dziki górski szlak

Pisanie by Gość on 9/1/2019, 00:30
Zacisnął mocniej palce na jego ramieniu, gdy ten zademonstrował opór przed obcym uściskiem. Czyżby nadal walczył przed nabraniem do Liu Jie całkowitego zaufania?
  Wytrwały zawodnik, ale jego wysiłki były daremne!  Miał go w garści. Czuł to, gdyż nawet ciężar jego spojrzenia zleżał. Nie pozostało w nim niemalże nic po wcześniejszej butności.
  Diakon przypatrywał się jego reakcji, dając mu wybór, aczkolwiek podskórnie wiedział, że decyzja już zapadła, w innym wypadku Rhett zrobiłyby dosłownie wszystko w celu zwiększenia dzielącego ich od siebie dystansu.
  Po zaprzeczeniu z ledwością zdławił w sobie śmiech, choć ten wyczyn nastarczył mu dużo wysiłku. Otóż młodzieniec, mimo zastosowania zaprzeczenia, naprawdę zachowywał  się jak dziecko, któremu odebrano coś cennego. Ha! A więc naprawdę miał do czynienia z kimś, kto dopuszcza do głosu emocje przed rozumiem?
  Na ustach Liu Jie pojawił się delikatny uśmiech, niemniej kąciki ust zadrżały po tym, jak wreszcie Rhett mu uległ, wcześniej znowu wyrzucając z siebie bezowocną groźbę.
  — Gdyby uczyniono z ciebie dawce organów, nikt nie sprawiłby ci godnego pochówku. Prędzej rzucono by twoje nienadające się do niczego szczątki na pożarcie zgrai głodnych kundli, zatem twoja dusza zostałby skazana na potępienie. — Nie miał zamiaru przehandlować jego ciała. Zresztą z swoimi predyspozycjami fizycznymi nie miałby najmniejszych szans dostarczyć go do punktu wymiany. Prędzej padłby z wycieńczenia podczas dźwigania tej żywej wagi. —  Poza tym nasz bóg nie jest przychylny takim praktykom. Wiesz co by się stało, gdybym został przyłapany na gorącym uczynku? Nawet wolę o tym nie myśleć! Czym innym jest konsumpcja królika podczas postu, a czym innym taki akt bestialstwa. — Wypowiedziawszy te słowa, odchylił głowę lekko w bok, aby umożliwić młodzieńcowi dostęp do swojej szyi.
  Ból nie pojawił się od razu, choć wiedział dokładnie, w którym momencie zęby Wymordowanego zakleszczyły się na jego skórze. Dzięki lawendzie kupił sobie trochę czasu, wszak nie po to poczynił ten cały wysiłek, by odejść z pustymi rękami.
  Jedna z dłoni Liu Jie zacisnęła się na ulokowanej nieopodal nich strzały, którą młodzieniec chwilę temu odłożył na bok. Palce drugiej bez skrupułów odnalazły wcześniej dojrzany przez diakona łańcuszek zaczepiony o prawy nadgarstek. Bez problemu uporał się z jego rozwiązaniem i ujął go w dłoń.  
  — Jak smakuje? — zapytał w międzyczasie, nie zadając sobie zbyt wiele trudu, by ukryć nutę satysfakcji w głosie, choć wiedział, że Rhett mu nie odpowie. Jego łapczywość była doskonałym dowodem na to, że posoka Liu Jie była niczego sobie, chociaż ten wcale nie kłamał, mówiąc, że ma specyficzny smak. Metaliczny posmak znikł niemal całkowicie na rzecz melisy, która była widoczna w tym życiodajnym płynie nie tylko z sprawą odmiennego koloru.
  Ukradzioną błyskotkę schował chyłkiem do kieszeni, ale strzała nadal była dzierżona w jego dłoni. Przez okres kilku sekund przemieszczał ją zgrabnie między palcami, aż w końcu trafił nią Rhetta w kark, niemniej do tego celu użył łagodniejszego końca, aby nie wbić mu groty w potylicę, ponadto uderzenie było delikatne, nie zawierało w sobie ani grama agresji.
  — Chcesz, bym zemdlał? — zapytał, chcąc zmusić młodzieńca do wycofania zębów. — Nie zmuszaj mnie do konieczności wbicia ci grotu w krąg szyjny. Nasza znajomość nie wymaga ofiar. Wolałbym widzieć w tobie przyjaciela niżeli wroga.

WZBUDZANIE ZAUFANIA: 3|3
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Dziki górski szlak - Page 2 Empty Re: Dziki górski szlak

Pisanie by Rhett on 9/1/2019, 20:56
 Krew smakowała... dziwnie. Zdecydowanie nie tak, jak się tego spodziewał, a i konsystencją nieco odbiegała, w tym przypadku będąc znacznie gęstszą substancją niż zwyczajowa jucha, z którą miał do czynienia dotychczas. Pozostawiała na języku dziwny posmak, którego nie potrafił skonkretyzować, a i odczucia po zapełnieniu żołądku podlegały wątpliwościom.
 Wiele myśli błądziło po języku, lecz żadna z nich nie przebiła bariery zwartych ze sobą szczęk. Uznał to za niekulturalne, więc milczał. Wszak mimo wszystkich 'ale' posiłek spełniał swoją funkcję. Głód przestał szarpać za organy, myśli się wyciszyły, a mięśnie rozluźniły. Może nawet za bardzo i uznałby to za podejrzane, gdyby rozleniwienie, które nagle oblepiło organizm. Czuł się trochę jakby zamiast powietrza, otaczała go melasa — każdy ruch był minimalnie opóźniony, lecz nie na tyle, by ktokolwiek obcy dał radę odnotować zmianę.
 Myślami wrócił do znajomego aptekarza oraz dnia, w którym ten pozwolił skosztować dzieciakowi własnej krwi. Wtedy odczucia znacznie różniły się od obecnych i to była pierwsza myśl od kilkunastu długich minut, która zaświeciła ostrzegawczą lampkę. Czerwone światełko migało niezadecydowanym rytmem, aż w końcu rozbłysło na dobre.
 Chłód strzały odnotowany na karku sprawił, że młodzieniec cały się spiął, sekundowo wzmacniając zacisk szczęk na skórze diakona. Zreflektował się jednak na tyle szybko, by ten nie zdążył wyciągnąć żadnych konsekwencji. Wysunął zęby z tkanek i cofnął ciało, wpierw przemykając językiem po wargach, później przytykając wierzch dłoni do ust.
 — Smakuje dziwnie — zawyrokował, spoglądając w oczy mężczyzny z zaciekawieniem pobrzmiewającym w głosie. — Nie, że źle. Po prostu... dziwnie — dodał z pomrukiem, odrywając rękę od umorusanej buzi. Ujrzawszy zielonkawą smugą na bladej skórze, zmrużył nieco ślepia.
 — Nic mnie już nie zaskoczy na tym świecie, ale czemu zielona? — uniósł wzrok z powrotem na lico Liu Jie, przekrzywiając głowę odrobinę na bok. Przytknął rękaw bluzy do twarzy i starł pozostałości po krwi.
 Wtem do opóźnionego umysłu dotarła informacja. Rozejrzał się na boki, lecz nie dostrzegł tego, co ujrzeć oczekiwał. Kolejna ostrzegawcza lampka zamigotała, gdy spostrzegł swój podarunek w rękach poprzedniego właściciela.
 — Mówiłeś, że jej nie chcesz — krótkim ruchem podbródka wskazał na strzałę leżąca w dłoni diakona.


Dziki górski szlak - Page 2 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Dziki górski szlak - Page 2 Q1-1528134252
Dziki górski szlak - Page 2 Q2-1528134392
Rhett





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Dziki górski szlak - Page 2 Empty Re: Dziki górski szlak

Pisanie by Gość on 10/1/2019, 00:41
Odetchnął z ulgą, gdy odwiódł Rhetta od dalszej konsumpcji. Utrata przytomności w towarzystwie kogoś, kogo przed chwilą okradł, była ostatnią rzeczą jaką w tym momencie pragną.
  Zetknął palce wolnej dłoni z rozszarpaną przez zęby skórą, aczkolwiek wyczuł pod opuszkami, że jej powierzchnia była stosunkowo niewielka. Na szyi odcisnął się zaledwie ślad po obcej szczęce. Krew sączyła się w wolnym tempie i w małej ilości. Przez wynik tej obserwacji uśmiech na ustach się pogłębił, chociaż równie dobrze ta relacja mogła zostać sprowokowana przez dziwne, które padło z drugiego gardła. Często go słyszał w odniesieniu do własnej posoki, ale nadal bawiło go w równym stopniu, co za pierwszym razem.
  — Więc teraz już wiesz, co miałem na myśli, mówiąc, że ma specyficzny smak.
  W tej samej chwili, w której wzrok młodzieńca spoczął na twarzy Liu Jiu, oczy diakon znowu przybrały naturalną, piwną barwę, a zapach lawendy zaczął stopniowo tracić na swej wcześniejszej intensywności.
  — Podczas przemiany zmutowałem się z roślinami. Ot, cała historia.
  Wzruszył ramionami. Nie napomknął ani słowem o jej właściwościach, gdyż nie miał najmniejszego zamiaru zdradzać swoich atutów całkiem obcej osobie. Ponadto podejrzewał, że gdy tylko Rhett odkryje, że zniknęła mu błyskotka, przestaną łączyć ich przyjacielskie stosunki.
  — Mówiłeś, że jej nie chcesz.
  Przez chwilę nie wiedział o co chodzi, ale po chwili uświadomił sobie, że nadal dzierży w dłoni strzałę.  Rzucił jej ukradkowe spojrzenie, rozmyślając jak to rozegrać. W pierwszym zamierzeniu chciał ją na powrót włożyć do kołczanu z krótkim zmieniłem zdanie ułożonym na ustach, ale zrezygnował z tego zamysłu.
   —  I nadal jej nie chcę. Po prostu była pod ręką. — By naprawiać swój błąd, zwrócił ją młodzieńcowi. — Proszę. Jest twoja. Mam nadzieję, że kiedyś przysłuży ci się tak, jak mi się przysłużyła. – Powiedziawszy to, wstał z ziemi. Nie wiedział w zasadzie, kiedy jego tyłek się z nią zetknął, ale podejrzewał, że stało się to mniej więcej po tym, jak doleciała do niego pierwsza fala bólu związane z ugryzieniem.
  Przeciągnął się i wtem przypomniał sobie  co było jego pierwotnym celem przybycia do dziczy. Wraz z uświadomieniem sobie tego istotnego faktu, żołądek znowu dał mu wyraźny znak, że cierpi na deficyt pokarmu.
   —  Nie sądziłem, że cokolwiek jest w stanie odwieźć mnie od chęci skosztowania króliczego mięsa. Niezły z ciebie gagatek — zwrócił się do młodzieńca. Na konfrontacje z nim stracił niemalże całe popołudnie. Perspektywa powrotu na Górę Shi nie napawała go entuzjazmem. Samo patrzenie na ponure oblicza wiernych przymuszanych do postu wprowadzało go w stan przygnębienia. Nie wspominając już o tym, że nie miał tam do kogo gęby otworzyć. Wszyscy byli zajęci swoim sprawunkami, ale po prostu mieli go dosyć. Nie winił ich za to. Kto chciałby czerpać radość w czasie kryzysu? Tylko szaleniec jego pokroju.

ODNOWA MOCY: 1|4
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Dziki górski szlak - Page 2 Empty Re: Dziki górski szlak

Pisanie by Rhett on 10/1/2019, 21:35
 — Podczas przemiany zmutowałem się z roślinami.
 Cmoknął w powietrze z krótkim "oh" zastępującym komentarz. Po uzyskaniu odpowiedzi nie pokładał niepotrzebnie zainteresowania na temat, zamiast tego poświęcając uwagę strzale wciąż tkwiącej w dłoni diakona.
 Ogon młodzieńca przeciął powietrze ze świstem o dziwnym, złowróżbnym wydźwięku. Sam dzieciak zmrużył znacznie ślepia, kontrolując każdy kąt, pod którym nachylał się grot. Początkowo wyjaśnienia zdawały się do niego nie trafiać. Lub inaczej — on nie wyglądał na przekonanego. Kilka wyjątkowo długich sekund później poruszył ramionami w znajomym geście i rozluźnił mięśnie twarzy.
 — Kiedy ci się przysłużyła? Gdy chybiła, celu czy gdy odwróciła moją uwagę? — kącik ust mimowolnie drgnął ku górze, ozdabiając blade lico wymordowanego w asymetryczny uśmiech. Nagle wyglądał jak ktoś, kto znał absolutnie wszystkie sekrety świata. W rzeczywistości posiadał ich niewiele.
 Powoli wracał do siebie. Tak przynajmniej zakładał, gdy kończyny przestały ciążyć jak zalane betonem, zaś mięśnie rozpoczęły ponowną współpracę. Ciemne uszy drgały co rusz na boki, wyłapując coraz to nowsze dźwięki z należytym natężeniem, więc i zmysły wróciły do prawidłowego stanu.
 — Niezły z ciebie gagatek.
 Spojrzał ku mężczyźnie.
 — W końcu dzieciak ze mnie, nie? To zobowiązuje — odparł, używając tego samego słowa, którym wcześniej określił go Liu Jie. W zasadzie wcale nie odbiegając dalece od prawdy.
 Nagle do głowy wpadła myśl, która ściągnęła brwi wymordowanego ku sobie. Powstała między nimi drobna zmarszczka była dowodem nagłej konsternacji. Zacisnął dłoń na strzale i spojrzał w kierunku nadgarstka...

___
Nie wiem, co takiego jest w tym poście, ale na pewno nie sens, więc... (눈‸눈)


Dziki górski szlak - Page 2 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Dziki górski szlak - Page 2 Q1-1528134252
Dziki górski szlak - Page 2 Q2-1528134392
Rhett





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Dziki górski szlak - Page 2 Empty Re: Dziki górski szlak

Pisanie by Gość on 10/1/2019, 22:48
Wszystko układało się po jego myśli, a przynajmniej do takich wniosków doszedł, gdy młodzieniec przyjął z powrotem wręczony wcześniej prezent. Co prawda Liu Jie miał wrażenie, że w niedalekiej przyszłości, jego najlepsza broń może zostać użyta przeciwko niemu, niemniej nadal miał coś do powiedzania. I nie był całkowicie bezbronny.
  — I w jednym, i drugim przypadku. Dzięki temu, że chybiła, udało nam się spotkać, a dzięki temu, że odwróciła twoją uwagę, nie muszę borykać się z konsekwencjami zbyt dużej utraty krwi.
  Gdyby upolował jelenia, to najprawdopodobniej wycofałby się w kierunku jaskiń u podnóża Góra Shi, zatem podejrzewał, że Rhett nie zapuściłby się aż tak daleko, by dotrzymać mu towarzystwa. Bowiem z jego słów wywnioskował, że jego rozmówca miał już pewne doświadczenia w kontakcie z ugrupowaniami religijnym.
  Usłyszawszy w końcu dzieciak ze mnie wykrzywił usta w niewinnym uśmiechu, aczkolwiek żaden komentarz nie opuścił jego ust. Nie zmienił zdania. Naprawdę uważał, że nie które zagrywki Rhetta był dziecinne, więc mniemał, że najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji było zachowanie milczenia. Natomiast jego uwadze nie umknął fakt, że zasięg dwubarwnych oczu objął nadgarstka, jednakże na tym etapie tego odkrycia pozostał biernym obserwatorem. Ba, nawet nie cofnął się o krok, a na jego ustach nadal widniał ten sam beztroski uśmiech, którym uraczył go wcześniej.
  — Powiadają, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, ale jesteś pewny, że nie chcesz kroczyć ścieżką Ao? Szczerze powiedziawszy brakuje mi towarzystwa. A tam — wskazał palcem na majaczącą w oddali górę — nie mam nawet do kogo gęby otworzyć, a jak pewnie zdążyłeś zauważyć, nie jestem osobą lubiącą trzymać język za zębami.  — W ramach zakończenia swojego monologu uśmiech niemal całkowicie zszedł z jego ust. No dalej, powiedz coś na temat brakującej błyskotki na twoim nadgarstku, ponaglająca myśli ukształtowała się w jego głowie. Był ciekaw rekacji chłopaka, nawet jeżeli takowa nie będzie nacechowana pozytywnymi emocjami. W gruncie rzeczy zwykle udawało mu się jakoś wybrnąć z takich sytuacji, a teraz miał przewagę w postaci znajomości terenu, na którym przybywali. To Rhett był tu tym obcym, nie on.

ODNOWA MOCY: 2|4

|| Odnalazłem sens!
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Dziki górski szlak - Page 2 Empty Re: Dziki górski szlak

Pisanie by Rhett on 13/1/2019, 01:22
 Spojrzał na ciążącą w dłoni strzałę, jakby samym wzrokiem chciał ocenić jej przyszłą użyteczność. Ostatecznie z ust nie padł żaden komentarz prócz krótkiego, kociego pomruku. Może Liu Jie miał trochę racji.
 Następnych słów nie potraktował zbyt poważnie. Prawdopodobnie dlatego, że była już inna organizacja, którą interesował się znacznie bardziej niż Kościołem. A im więcej diakon opowiadał o surowych postach, miłościwym Ao i ponurej atmosferze panującej wśród wyznawców, tym bardziej dzieciak się zniechęcał.
 — Raczej podziękuję, nie wygląda jak moja bajka — odparł zaskakująco spokojnie, odrywając wzrok od nadgarstka. Znów wsparł dłonie za plecami, szurając ich wnętrzem po chropowatej korze pnia, na którym cały czas siedział. — To wszystko brzmi zbyt poważnie i niewygodnie, a ja nie chcę przesadnie utrudnić sobie życia. I jak już sam pewnie zauważyłeś, za mało we mnie powagi — na krótką chwilę odbił wzrokiem na bok. Zahaczył nim o pobliskie drzewo, oberwany krzak, sporą kopiec ziemi.
 W końcu naszła go myśl, a wraz z nią decyzja.
Poprawił się na miejscu, pewniej chwytają miękki koniec strzały w palce. Uniósł rękę i rzucił przedmiotem. Wzrokiem śledził obracający się w powietrzu grot, dopóki ten nie utkwił w pniu jednego z drzew. Zapamięta.
 — Coś ci pokażę — oznajmił nagle, używając do tego najbardziej neutralnego tonu, jaki tylko istniał we wszechświecie. — Ale musisz się odwrócić. A jeśli obejrzysz się chociaż raz, to rozszarpię ci gardło. Tym razem naprawdę — obiecał, wplatając w wypowiedź wręcz namacalną powagę. I rzeczywiście czekał na diakona, aż ten obróci ciało w drugą stronę.
 Mając pewność, chwycił oburącz za materiał bluzy i przeciągnął go przez głowę. W ślad za nią poszła reszta ubrań, zaś Marshall dołożył wszelkich starań, by nie trwało to zbyt długo. Wszak prócz wścibskiego wzroku obcej osoby obawiał się również przenikliwego chłodu. Coś trzasnęło i przeskoczyło z miejsca na miejsce, lecz cichy hałas trwał ledwie kilka krótkich sekund. Później zrobiło się przeraźliwie zimno i gdyby nie mokry dotyk na karku, Jiu Lie mógłby pomyśleć, że został sam.
 Czarna morda wychynęła ponad ramieniem mężczyzny, wyłapując z powietrza znajome zapachy, w tym jeden najistotniejszy.


Dziki górski szlak - Page 2 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Dziki górski szlak - Page 2 Q1-1528134252
Dziki górski szlak - Page 2 Q2-1528134392
Rhett





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Dziki górski szlak - Page 2 Empty Re: Dziki górski szlak

Pisanie by Gość on 13/1/2019, 03:40
Ciche westchnienie wydostało się pomiędzy jego warg.
  — Wielka szkoda.
  Rhett nie pomylił się w swoich przypuszczeniach. Góra Shi to ponure miejsce z wieloma zasadami, nakazami, zakazami i obowiązkami. Gra nie warta świeczki dla osób, które nie miały zamiaru angażować się w życie sekty, zgłębiać dobrą nowinę i słowo boże. Paradoksalnie Liu Jie też raczej nie chłonął wiedzy jak gąbki. Słyszał to, co chciał usłyszeć i zwykle udawało mu się obrócić wszystko na swoją korzyść. Zwykle, bo zbiegiem czasu pojął, kogo powinien się wystrzegać.
Odwróć się sprawiło, że na pozór zdziwione spojrzenie diakona spoczęło na ledwo poznanym obliczu. Rhett był bystrzejszy niż przypuszczał. Nie spodziewał się takiego zgarnia. Kilka tak wcześniej pewien jegomość, okładający go pięściami, wyrzekł mu największą tajemnicą wszechświata: Zapamiętaj chłopcze, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła.. Od tamtej pory wielokrotnie przyznawał mu racje, ale mając tą świadomość, wypełnił polecenie Rhetta. I nie miał zamiaru podglądać. Czekał cierpliwie, mimo niepokojący dźwięków dolatujących do niego zza Pelców. Słyszał je kilka razy i wiedział co oznaczały. Z autopsji.
  — Mam nadzieję, że jesteś jakimś miłym puchatym stworzeniem — rzucił w przestrzeń.
  Odpowiedź nie nadeszła, ale zamiast niej, poczuł zimny dotyk na karku. Mimowolnie się wzdrygnął. Jego struktura różniła się od mroźnego wiatru.
  — Za czym tak węszysz, hm? — Chytry uśmiech ukazał się na jego wargach. Sięgnął dłonią do odpowiedniej kieszeni i ujął w palce uprzednio zabraną młodzieńcowi błyskotkę. — Czyżby za tym?
  Obrócił się na pięcie z gracją, której nie powstydziłaby się baletnica. Choć mizerna waga nie sprzyjała sile, to przynajmniej współpracowało z jego zwinnością, nie raz ratującą mu tyłek przed czyhającym zewsząd zagrożeniem. Pomachał łańcuszkiem przed zwierzęcymi ślepiami. Czy powinien uraczyć go fałszywym świadectwem: „Gdyby do ich uszu doleciały pogłoski, że kradnę, za karą ucięliby mi dłoń?”. Nie. Powstrzymał się przed tym zamiarem.
  — Byłem ciekaw, kiedy uświadomisz sobie jej brak, ale przeszedłeś moje najśmielsze oczekiwania. Brawo. Brawo. — Aby to zaakcentować, zaklaskał. — Zanim rzucisz mi się do gardła, dobrze to przemyśl. Nie miałem zamiaru cię okraść. Gdybym tego chciał, wbiłby ci strzałę w potylice i zrabował zwłoki ze wszystkiego, co posiadasz.
  Zaczepił błyskotkę o palec, po czym wywijał nim beztrosko młynek. Nie miałby skrupułów, żeby wyrzucić przedmiot gdzieś hen przed siebie, ale wtedy nie uniknąłby konfrontacji z ostrymi zębiskami. Musiał działać z największą ostrożnością.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Dziki górski szlak - Page 2 Empty Re: Dziki górski szlak

Pisanie by Rhett on 13/1/2019, 14:31
 Wbrew pozorom wcale nie wystrzelił naprzód, gdy w polu widzenia zamajaczył skradziony naszyjnik. Nie drgnął z miejsca ani o centymetr, nawet nie odsłonił zębów w zaczątku warknięcia. Stał nieruchomo, całkiem jak odlana z cementu rzeźba. Jedynie falujący w powietrzu, długi ogon potwierdzał fakt bycia żywą istotą.
 Wbił czujne spojrzenie wpierw w dyndającą błyskotkę, później w twarz Liu Jie. Widząc, jak mężczyzna zwinnie kręci łańcuszkiem, zmrużył nieco kolorowe ślepia. Ciemny język wychynął z mordy, przemykając po boku pyska. Mimochodem zahaczył wzrokiem od odsłoniętą skórę szyi, wciąż czując dziwny posmak krwi diakona, lecz to nie jucha była mu teraz w głowie główną myślą.
 Klaśnięcie w końcu wprawiło mięśnie w ruch — powolny, wręcz leniwy. Wilczysko obniżyło nieco łeb ani na chwilę nie odrywając wzroku od lica Liu Jie. Śledził każdy ruch nadgarstka, nawet drgnięcia ścięgien zdawały się nie umykać bystrym ślepiom.
 Przesunął jedną z łap naprzód, chwilę później również drugą. Ciemna sylwetka wyciągnęła się nieco naprzód, morda zawisła w powietrzu na wygodnym poziomie dla ich obu — idealnie, by mężczyzna mógł zawiesić naszyjnik na zwierzęcym karku, oraz wystarczająco blisko, by w razie potrzeby szczęki rozwarły się na całą szerokość i pochwyciły kończynę czy inny kawałek postaci diakona między zęby.
 Jedynym dźwiękiem opuszczającym gardło wymordowanego był przeciągły pomruk. Znów żadnych warknięć.
 Zrób coś durnego, a urwę ci rękę, podpowiadała postawa zwierzęcia. Na dowód skrawek białego kła wychynął zza warg, lecz i tym razem gest pozbawiony był większej wrogości. Ot ostrzeżenie.


Dziki górski szlak - Page 2 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Dziki górski szlak - Page 2 Q1-1528134252
Dziki górski szlak - Page 2 Q2-1528134392
Rhett





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Dziki górski szlak - Page 2 Empty Re: Dziki górski szlak

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Powrót do góry