Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down


Re: Piaszczysty brzeg jeziora

Pisanie by Reoone on 16/9/2018, 18:26
  Sytuacja przestała mu się podobać. W wielu wypadkach, gdy stawał przeciwko wrogom ratował się ucieczką, albo chował za plecami lepiej uzbrojonych towarzyszy. Na polu walki było inaczej, nie musiał pilnować pozorów i udawać zwykłego nastolatka. Być może na własne życzenie wpakował się w tarapaty. Mógł przecież od razu wrócić do swojej nudnej, ale bezpiecznej kryjówki, gdzie nikomu nie przeszkadzało, że ma ogon. Spędzanie czasu na powierzchni było jednaj zdrowsze dla jego ciała i psychiki, spędził tu większość swojego życia i nadal nie mógł zrozumieć, jak niektórzy dawali radę latami nie wychylać nosa z kryjówki. Owszem, tunele były rozległe i dało się krążyć po nich codziennie odnajdując jakieś nowe miejsce, ale to nie było w jego stylu. Tęsknił na ludźmi, za szkołą, za rodziną.
Niewątpliwie nie tęsknił jednak za psami.
  Zawsze walczyła w nim naturalna potrzeba ucieczki i chęć zapoznania się z przyjaznymi z pyska czworonogami. Za czasów szkolnych lubił psy, nie miał nic przeciwko zabawom z przyjaznymi pyszczkami, wszystkie zwierzęta do niego lgnęły, ale potem i to się zmieniło. Pojawił się koci instynkt i wpojona przez przodków wiedza o niebezpieczeństwach, jakie stwarzają dla jego gatunku. Był teraz kotem w ciele człowieka i kiedy biały, puchaty pies stanął tak blisko niego, z trudem panował nad ciałem.
  — Przepraszam... psów nie powinno się puszczać wolno... — zaczął słabo, niepewny nawet tego, czy oddalona sporo para w ogóle jest w stanie dosłyszeć jego delikatny głos. Przełknął głośno ślinę i wbił paznokcie w ziemię. Czuł, że palce zginają się już jak kocie, zakończone pazurami. Bardziej od psa bał się teraz tego, że nie zdoła powstrzymać przemiany w kota. — To niezgodne z prawem, by biegał luzem...
  Cofnął się na tyłku i wstał ostrożnie rozglądając dla pewności, że poza widoczną z zarośli dwójką nie ma tu nikogo innego. Spoglądał na nich, a potem na psa, znowu na nich i na psa. Zastanawiał się, czy pomimo ostrożności biały pies podąży jego śladem. Na wargach czuł narastający syk. Może nikt nie zwróci uwagi na to, że prychnie w stronę pupilka tamtej parki?
  Wbił paznokcie w uda po obu stronach i wydał z siebie ciche, ostrzegawcze mruknięcie.



avatar





Reoone
Wtajemniczony
GODNOŚĆ :
Konegi Louma, Lwiątko


Powrót do góry Go down


Re: Piaszczysty brzeg jeziora

Pisanie by Apokalipsa on 23/10/2018, 20:00

Przesunął pustym wzrokiem po okolicy tętniącej życiem pomimo późnej pory roku. Drzewa pokryte kolorowymi liśćmi wydawały się muśnięte pędzlem artysty, który w abstrakcyjny sposób chciał uzewnętrznić swoje myśli. Wszystko było piękne, wręcz malownicze. Jedynie on nie pasował do całokształtu. Był jak brudna plama, która skapnęła z pędzla, jak coś zepsutego, obrzydliwego. Wysoka i chorobliwie chuda sylwetka o przerzedzonych włosach i pustych oczodołach. wystające kości spod wyrwanych i poszarpanych kawałków mięsa, dumnie wyprostowany poruszał się na grzbiecie równie upiornego wierzchowca. Dookoła niego zapanował fetor zgnilizny i rozpadu. Każdy krok kopyta pozostawiał po sobie ślad zgnilizny i obumarcia. Czegokolwiek nie dotknął - umierało. Zatrzymał się tuż przy skraju plaży i wtem zeskoczył ze swego rumaka. Ruszył w stronę jeziora, a piasek pod jego krokami czerniał. Nie zatrzymał się przy linii plaży i wody, a wszedł do niej po same kolana. Z jego ciała zaczęła sączyć się lepka, zielona maź, skapywała jak gęsta krew do krystalicznie czystej wody, momentalnie sprawiając, że stawała się gęsta, jak kilkudniowa zupa. Cichy dźwięk bulgotania rozbrzmiał w okolicy, gdy woda zaczęła się gotować, wydzielając drażniące gardło, nozdrza i oczy parę. Trujące opary, powoli pełzły po skórze osób, które wybrały się tutaj na spacer. Minie zaledwie parę chwil, gdy ich ciała zostaną pokryte bolącymi pęcherzami. Na powierzchni zaczęły wypływać w połowie strawione, jak w sokach żołądkowych, ryby i inne stworzenia zamieszkujące jezioro. Wydarto z nich jakiekolwiek oznaki życia, brutalnie, bez uprzedzenia.
Karykaturalna sylwetka wyprostowała się i obróciła głowę, a jej ziejące ciemnością oblicze napotkało dwójkę osób. Wyciągnął wtem w ich stronę kościstą dłoń, pokrytą wrzodami i wskazał palce na nich, a potem pokiwał w swoją stronę.
- Podejdźcie do mnie, dzieci. Podejdźcie. - wychrypiał gardłowym głosem, przypominającym rechot żaby. Powoli odwrócił sylwetkę w ich stronę, wychodząc z wody.

Termin: 30.10
avatar





Apokalipsa

Powrót do góry Go down


Re: Piaszczysty brzeg jeziora

Pisanie by Ego on 23/10/2018, 22:59
To, co się teraz działo, było definicją życia Ego. Już wyjaśniam - tak przez półtora minuty był całkiem ukontentowany, stał sobie po kolana w wodzie z absolutnie kochaną znajomą i jej cudownie słodkim i puszystym pieskiem. Aż prawie zapomniał że boi się wody, utonięcia, śmierci, ale w sumie to życia też, że ma depresję, traumy i proszę tu jeszcze gdzieś wepchnąć całą tę sprawę z niezastąpionym jego koszmarem imieniem Yury, którego choć od dawna nie wiedział, to i tak ciągle mu się śnił po nocach.
Więc w jednej chwili uśmiechał się do Verity, a w następnej dosłowna Apokalipsa machała do niego z drugiego końca plaży. Cóż...

Ale wróćmy do początku. Obserwował jak Bajzel bajzlował coś koło krzaków, niuchając i prawdopodobnie dobrze się bawiąc, bo merdał wesoło ogonkiem. Aż wyniuchał kogoś, i Matt niepewnie zwrócił się do Verity:
- Uhh? Słyszysz co mówi? C-Chyba, chyba nie przepada za psami - dodał, nawet stąd rozpoznając znajome ruchy ciała, które istotnie sugerowały dyskomfort. Liczył, że będą mieli całą plażę dla siebie, biorąc pod uwagę, że był to jednak jeden z najmniej uczęszczanych zakątków. Ale nie miał nic przeciwko podzieleniu się piaseczkiem i wodą, starczy dla wszystkich. I choć nie minęła chwila, to czas jakby przyśpieszył, skurczył i rozciągnął się i stało się coś. Coś podejrzanego i nieprzyjemnego, aż poczuł to dogłębnie w kościach i żołądku. W jedną sekundę zdającą się trwać miesiąc, coś wyssało z otoczenia całą radość ciepłego lata, kompletnie zmieniając atmosferę miejsca. Nagle woda w której stali z miękkiej i przejrzystej zrobiła się ekstremalnie podejrzana. Na gwałtowne gesty i zmiany reagował automatycznie, więc złapał Verity za nadgarstek i pociągnął ją w stronę brzegu. Więc stali teraz w piasku jak dwa kołki, w plażowych strojach, zapewne obydwoje bardzo zdezorientowani.
Nie musiał się nawet rozglądać dookoła, bo sylwetka nadchodzącej Zagłady była więcej jak charakterystyczna.
Ścisnął dłoń Verity. Na sekundę zawahał się. To co widział było tak... głupie i absurdalne i niedorzeczne i nieodpowiednie i nie na miejscu, że nie było mowy, żeby było prawdziwe. Spanikowany próbował sobie przypomnieć ile dziś rano zjadł leków. Przedawkował? Czy znów wróciły do niego halucynacje? Jeśli tak, to na prawdę musiał się walnąć przy dawkowaniu pastylek, bo takiego odlotu to jeszcze nie miał. Jeśli były to leki, to musiał teraz nieźle się wygłupić przed Ver. Zamknął oczy i próbując uspokoić oddech spytał bardzo powoli, drżącym głosem:
- Uhmm, Ver? Czy t-t-też... to... to widzisz, czy... - nawet nie wiedział jak dokończyć.

Szczerze? Miał ochotę go posłuchać. Było coś obrzydliwie pociągającego i przerażającego w całej jego postaci, co hipnotyzująco i stanowczo mówiło, że to raczej nie jest jedna z tych istot, której się odmawiało. Zresztą, Ego miał złe wspomnienia i przygody związane z nie słuchaniem innych, zazwyczaj takich innych, który byli od niego więksi i umieli sprawić, że później żałował wielu rzeczy. Było mu zimno i gorąco jednocześnie, krew szumiała mu w głowie, aż ledwo słyszał sam siebie. Ścisnął mocniej dłoń Ver, próbując odnaleźć w tym geście jakiekolwiek wsparcie.



#656888 japoński
#77A680 angielski
avatar





Ego
Student
GODNOŚĆ :
Matthew Greenberg


Powrót do góry Go down


Re: Piaszczysty brzeg jeziora

Pisanie by Verity on 23/10/2018, 23:43
Nie spodziewała się, że w tym rzadko odwiedzanym miejscu napotkają jakąś ukrytą w krzewach personę, w dodatku taką, której przeszkadzać będzie puszczony luzem czworonóg. Gdyby podejrzewała obecność osób trzecich, zapewne nie puściłaby psa ze smyczy. Swego czasu też bała się zwierząt, które nie były ściśle pod kontrolą swoich właścicieli, stąd też rozumiała obawy nieznajomego.
- Bajzel, do nogi! - zawołała pupila, na co ten powęszył jeszcze przez chwilę przy krzewach, ale zaraz zastosował się do komendy. - Przepraszam, nie wiedziałam że ktoś jeszcze tu jest - dodała z wyraźną skruchą, uśmiechając się niepewnie. Kundelek w kilka sekund znalazł się w wodzie, przystając obok pani od strony brzegu. Verity nie było trzeba ani pół spojrzenia we wdzięczne psie oczy żeby wiedzieć, że bestyjka za posłuszeństwo domaga się nagrody. Niemal bezwiednie sięgnęła do kudłatego łba, by odpowiednią porcją głaskania i pieszczotliwego tarmoszenia uczynić zwierzęciu zadość. Mogłaby zajmować się tym w nieskończoność, jednak sielankowy obrazek został nagle przerwany przez pojawienie się dziwacznej postaci. Greenwood wyprostowała się jak struna, a i Bajzel nadstawił uszu, powarkując na widok przybysza. Możliwe, że zastygłaby tak z uchylonymi ze zdziwienia ustami, gdyby nie nagłe szarpnięcie za nadgarstek. To własnie z natury nieporadny Matt stał się w tej chwili kotwicą rozsądku i sprowokował dziewczynę do postąpienia kilku kroków w kierunku brzegu.
- Też to widzę i bardzo mi się nie podoba - przytaknęła, wpatrując się w postać z przerażeniem. Im dłużej to coś stało w wodzie, tym więcej pojawiało się martwych ryb, czyste jezioro zaczęło się jakby gotować. Coś, czego nigdy nie widziała i na co zdecydowanie nie była gotowa. Fakt, zdarzyło jej się niegdyś spotkać osobliwości w postaci wdrapującego się na drzewo nygusa i gościa wyglądającego jak człowiek-motyl, ale żaden z nich nie robił takich rzeczy. Tamci zdawali się wariatami, ten koleś był niebezpieczny.
- Chodźmy stąd - szepnęła błagalnie, widząc że jej towarzysz się zawahał. Musiałaby chyba postradać zmysły, by podejść bliżej do stworzenia, wokół którego cała przyroda umierała. Czy to nie oczywiste, że powinni uciekać już, teraz, natychmiast? Stanowczo pociągnęła Greenberga za sobą, wychodząc z wody i zmuszając go do pójścia za sobą. Będzie z pewnością łatwiej wziąć nogi za pas, jeśli będą działać wspólnie, a nie przeciwko sobie.


avatar





Verity
Student
GODNOŚĆ :
Daisy Verity Greenwood


Powrót do góry Go down


Re: Piaszczysty brzeg jeziora

Pisanie by Reoone on 24/10/2018, 11:00
  W jednej chwili cieszył się, że przywołany głosem swojej właścicielki pies odsunął się od niego, w drugiej był już zapatrzony na coś, co spowodowało nagłe anomalie w otoczeniu. Czuje, bursztynowe oczy odprowadzały kudłatą kupkę sierści w okolice nóg zielonowłosej dziewczyny, gdy za jej plecami pojawił się rozmyty cień.
  Sierść zjeżyła się na całej powierzchni ogona, z trudem utrzymał go na miejscu czując jak koci element zaciska się wokół uda w oznace niepokoju. Nie wiedział jeszcze czego tak bardzo się boi, strach przynosiła niepewność, a w końcu również dziwacznie wykrzywiona sylwetka. Stwór przypominał mu krzyż, chrześcijański symbol wykonany z poruszających się kości, otoczony trującą aurą. Był pewny, że gdyby odetchnął głęboko w okolicy tej istoty, jego płuca zacisnęłyby się konwulsyjnie, a potem zaczęły gnić. Tak bardzo przerażające i chorobliwe wrażenie wywoływał w nim sam widok.
Co, gdybym był blisko? Tam, w wodzie.
  Wychylił kawałek twarzy zza drzewa chcąc dokładniej przeanalizować scenę odgrywającą się na jego oczach. Dwójka nastolatków, może jacyś studenci pochłonięci wcześniej zabawą w wodzie teraz moczyli nogi w paskudnej mazi pełnej martwych ryb. Ich twarze wyrażały te same uczucia, które nim samym telepały nerwowo.
  Przykucnął, bo kolana miękły z każdą sekundą. Wbił paznokcie, teraz przypominające nieco bardziej zwierzęce pazury w ziemię i rozchylił drgające wargi ukazując niewielkie kocie kły. Czuł, że instynkt nakazuje mi przybrać kocią formę i ucieczkę w bezpieczne miejsce, ale coś jednocześnie przytwierdzało go w obecnym miejscu. Nie byłby w stanie pomóc tamtej dwójce nawet gdyby chciał. Byli przecież mieszkańcami, którzy go zdradzili, odwrócili się do niego plecami, gdyż zachorował, a przecież wcale tego nie chciał. Gdyby wyskoczył teraz z zarośli w kocim ogonem, uszami i zwężającymi się źrenicami uznaliby go pewnie z potwora nie mniej dziwnego niż to, co tkwiło obok nich, w wodzie.
  Serce tłukło mu się w piersi jak szalone. Z obrzydzeniem do własnego siebie nazwał to, na co czekał. Czekał na to, aż tamtej dwójce stanie się jakaś potworność, aż sami posmakują niepożądanej tragedii. A on będzie tylko obserwował ich z ukrycia.



avatar





Reoone
Wtajemniczony
GODNOŚĆ :
Konegi Louma, Lwiątko


Powrót do góry Go down


Re: Piaszczysty brzeg jeziora

Pisanie by Apokalipsa on 28/10/2018, 19:41

Obca kreatura z zaciekawieniem przyglądała się dwójce nastolatków, jednakże kiedy ci nie zamierzali najwidoczniej do niego podejść, postanowił sam zareagować. Nim zdołali mrugnąć drugi raz, mężczyzna dosłownie wsiąkł w podłożę, pozostawiając po sobie jedynie unoszący się w powietrzu brunatny dym. Nie minęła sekunda, kiedy znalazł się tuż za ich plecami, od razu łapiąc obojga za ich dłonie. Dopiero z bliska można było dostrzec nie tylko przerażające szczegóły jak oderwane kawałki mięsa, wnętrzności czy też kości, ale również poczuć bijący od niego smród rozkładu. Mężczyzna pochylił się nad nimi, świdrując spojrzeniem tak ciemnym, jak najczarniejsza noc, wykrzywiając w przerażającym kształcie swoje usta.
- Nie uciekajcie. Mam dla was zadanie. - wyszeptał, choć jego głos zdawał się dudnić w waszych głowach. Po chwili zarówno Verity, jak i Ego poczuli przeszywający ból na dłoniach, za które was trzymał. Jakby ktoś przystawił rozżarzony pręt do waszej skóry, wgryzał się w nią i wtaczał do otwartych ran truciznę rozsadzającą żyły. Trwało to jednak zaledwie parę marnych sekund, gdy wypuścił was ze swojego śmiertelnego uścisku.
Dłonie, za które was trzymał, nosiły teraz ciemny i dymiący się jeszcze znak trójkąta przekreślonego trzema pięcioma kreskami.
- Ten emblemat nosi w sobie truciznę, która wtoczy się w waszą skórę kiedy znikną wszystkie kreski. Macie pięć dni, aby odebrać artefakt waszego przywódcy i żeby przynieść mi go. Wtedy zdejmę z was klątwę. - wyszeptał, a jego ciało delikatnie poruszyło się, jakby się trzęsło. Z łatwością mogliście zgadywać, że czerpie z tego wszystkiego radość.
- Za pięć dni spotkamy się tutaj. A teraz... Teraz pozostał jeszcze jeden mały szczurek. - powoli odwrócił się w stronę, gdzie znajdował się skryty młody Łowca.

Termin: 04.11
avatar





Apokalipsa

Powrót do góry Go down


Re: Piaszczysty brzeg jeziora

Pisanie by Reoone on 30/10/2018, 23:43
  Widok był tragiczny i hipnotyzujący jednocześnie. Na miejscu każdego z tych nastolatków już dawno zmoczyłby gacie, albo, co wydawało się lepszą alternatywą, zemdlałby ze strachu. Wszystko działo się jak na wielkim ekranie kina, nie mógł uwierzyć, że nie siedzi teraz na sali i nie ogląda tylko pięknie przygotowanych kostiumów oraz aktorów w niepokojących rolach.
  To było tak realne.
  Nawet z tej odległości czuł woń niepokoju. Zazwyczaj to zwierzęta śmierdziały strachem, ale ludzie aż tak bardzo nie różnili się od swoich kudłatych przyjaciół. Był do tego także mdlący smród samej wody, która zamieniła się teraz w coś niekształtnego o kolorze, jaki trudno było nazwać, poza zarzuceniem mu bycia po prostu paskudnym. Nikt inny nie widział co działo się na plaży. Żadnego innego świadka, prawie jakby potwór tylko czekał na to, by osaczyć w odosobnionym miejscu kilka osób, by nie mogły udowodnić tego, co miało miejsce. Wszystko zostanie miedzy nimi. O ile oczywiście wszyscy ujdą z życiem...
  Zamrugał kilkakrotnie, bo poprzednie zapomniał by w ogóle to robić. Oczy zapiekły w kącikach, ale obawa przed nagłym zwrotem akcji nie pozwalała mu tracić nawet ułamka sekundy całego widowiska. Poddał się jednak naturze, raz za razem nakrył gałkę powieką i pozwolił niewielkiej kropelce łzy spłynąć po jednym policzku.   Od razu pożałował swojej słabości.
  Potwór zwrócił się w jego kierunku. Teraz wyglądał jeszcze gorzej niż z boku, gdy stał w wodzie. Kościane ciało nie rzucało niemal w ogóle cienia, wyłącznie poszarpane, ciemne smugi zlewające się niczym materialna maź na wysychającej trawie. To był właśnie ten moment, gdy zadecydował, że czas brać nogi za pas. Schował się tylko wśród zarośli zza których nieco wcześniej obserwował niewidoczny kąpiącą się dwójkę i dokonał szybkiej przemiany. Ubrania opadły na ziemię, spod koszulki wyłonił się tylko kot o jasnorudej sierści. Przerażony, skulony kocurek chwycił niewielki woreczek z jedzeniem i w oka mgnieniu skoczył do tyłu, po czym puścić się szaleńczym biegiem przez chaszcze.
  Nieważne ubrania, nieważny stary telefon, którego używał by móc kontaktować się z Ylvą, nawet buty jakie niedawno otrzymał od jednego ze starszych łowców nie były warte martwienia się o nie, kiedy na ogonie siedzi sama śmierć. Liczył na swoją szybkość i zwinność. Nie miał już dłużej ochoty przyglądać się temu, co działo się na brzegu, chciał uciec w bezpieczne miejsce.

/Jeżeli mam zezwolenie to z/t
Jeśli nie, to po prostu Reoone cały czas stara się uciec.



avatar





Reoone
Wtajemniczony
GODNOŚĆ :
Konegi Louma, Lwiątko


Powrót do góry Go down


Re: Piaszczysty brzeg jeziora

Pisanie by Ego on 3/11/2018, 01:27
Był bliski popłakania się, wymiotowania i wszystkiego pomiędzy co tylko mogło się mieścić w przedziale pod tytułem "nie najlepiej zareagowałem na jeźdźca apokalipsy w mojej przestrzeni personalnej". Ponieważ doznań i emocji było zbyt wiele, zaciął się na konkretnej reakcji, którą było kompletnie ogłuszenie i niedowierzanie, które skutecznie zawiesiły mu mózg. Syknął z bólu i zaskoczenia, ale nie starczyło mu powietrza w płucach na głośniejszą reakcję, kiedy koszmarna kreatura złapała go za dłoń, zostawiając dziwną pamiątkę z okazji ich spotkania. Kurewsko bolało, ale nie bardzo miał co na to poradzić. Otrzeźwiony i wyostrzony bólem, zdołał wysłuchać jego słów. Choć gdyby wiedział o czym będzie przemowa, wolałby chyba jej tak kryształowo dobrze jednak nie słyszeć.
Gdy tylko odsunął się od nich, popatrzył oniemiały na Verity. Był gotowy spierniczać stąd w każdej sekundzie.
- Powinniśmy cośzrobić, powinniśmymupomóc? - wyszeptał spanikowany bełkocąc słowa, nie zapominając o dodatkowym gościu na plaży. Pomimo dobrych chęci, jego nogi już szły w przeciwnym kierunku, ciągnąc za sobą Verity, upewniając się, że Bajzel wciąż był z nimi. Odrobinkę bardziej martwił się o swoje i Verity zdrowie niż absolutnie mu nieznajomego, który jeśli się nie pośpieszy, też czeka go spotkanie z... z tym niewiarygodnie okropnym czymś.



#656888 japoński
#77A680 angielski
avatar





Ego
Student
GODNOŚĆ :
Matthew Greenberg


Powrót do góry Go down


Re: Piaszczysty brzeg jeziora

Pisanie by Verity on 4/11/2018, 23:33
Zadanie? Nie chciała słuchać o żadnym zadaniu, tylko brać nogi za pas i jak najszybciej oddalić się od osobliwego zjawiska. Zdążyła już się nauczyć, że takie anomalie nie zwiastują niczego dobrego. Nie oczekiwała żadnego pożytku po rozmowie z nieznajomym, spodziewając się wyłącznie zagrożenia. Nie wspominając już o tym, że cały ten bełkot o artefakcie, przywódcy i klątwie kompletnie nic jej nie mówił. Łączenie kilku losowych wyrazów wymyślonymi teoriami z pewnością nie przybliżyłoby jej do prawdy, a tylko bardziej pomieszało w głowie. Wiedziała jedno: musieli uciekać, najszybciej jak to było możliwe. Pewnie przydałoby się też pomóc nieszczęśnikowi, który ukrywał się w krzakach i już na widok psa miał jakieś obiekcje - co więc dopiero jak dopadnie go ów dziwny stwór, który już zapowiedział swoją konfrontację z trzecim  niefortunnym plażowiczem. Problem był jednak taki, że nie mieli najmniejszego pojęcia, jak zatrzymać przerażającego jegomościa, jak odwieść go od robienia tego, co robić zamierzał. To było coś, o czym nie dało się przeczytać w żadnej książce, tego nie uczyli na lekcjach, tego nie podawali w wiadomościach. Skąd mieli wiedzieć, jak się zachować?
- Powinniśmy wiać - odpowiedziała szeptem, kiedy wreszcie otrząsnęła się z szoku po nagłym bliskim spotkaniu z nieznajomym. Podobnie jak Matt, powoli stawiała kroki w kierunku "jak najdalej stąd", a Bajzel posłusznie dreptał tuż obok jej nóg. Obecność poczciwego czworonoga zazwyczaj podnosiła ją na duchu i dodawała odwagi, jednak w tej chwili przede wszystkim martwiła się o pupila. widziała, co dziwne stworzenie zrobiło z wodą i rybami - czy było w stanie w podobny sposób skrzywdzić psa? Nie chciała się o tym przekonać w praktyce. Spojrzała przelotnie na wypalony w skórze znak, jednak już po chwili wróciła wzrokiem do podejrzanego osobnika. Wolała nie spuszczać go z oczu, nawet jeśli był w stanie praktycznie się teleportować. Może kiedy zajmie się ostatnim obecnym na plaży, będą w stanie niepostrzeżenie się oddalić?


avatar





Verity
Student
GODNOŚĆ :
Daisy Verity Greenwood


Powrót do góry Go down


Re: Piaszczysty brzeg jeziora

Pisanie by Apokalipsa on 12/11/2018, 18:00

Stworzenie wpatrywało się przez moment w oddalającą się pospiesznie sylwetkę młodzieńca, co ostatecznie skwitował delikatnym uśmiechem i kiwaniem głową, ale nie wyglądało na to, że zamierza podążać za nim. Ostatni raz spojrzał na dwójkę dzieciaków, ale i do nich już nic więcej nie powiedział. Najwyraźniej uznał, że jego instrukcje są wystarczająco przejrzyste, i jego ofiary bez zająknięcia wykonają polecenia. Jeżeli nie... no cóż, znali wagę konsekwencji, jakie będą musieli ponieść.
Stworzenie odwróciło się powoli plecami do nich i podeszło do swojego równie upiornego rumaka. Przesunął palcami po jego pysku, a potem zajął miejsce na jego grzbiecie. Nim zniknął na dobre, spojrzał ostatni raz na Verity oraz Ego i sugestywnie wskazał na swoją dłoń, niemo posyłając Pamiętajcie. Spiął konia i oddalił się, pozostawiając po sobie smród śmierci i zgniliznę.

UWAGA. JEZIORO JEST ZATRUTE A ZAMIESZKUJĄCE GO STWORZENIA MARTWE!
avatar





Apokalipsa

Powrót do góry Go down


Re: Piaszczysty brzeg jeziora

Pisanie by Ego on 12/11/2018, 19:23
Odór nad jeziorem był nie do wytrzymania, a cały krajobraz po prostu zamienił się w obrzydliwe zgliszcza. Wszystko to potęgował fakt, że absolutnie nigdy nie widział niczego tak odrzucającego na terenie perfekcyjnego Miasta 3. A tu proszę, niespodzianka! Nawet ten słynny Mur oddzielający ich od Desperacji okazał się bezużyteczny. Równie dobrze mogli go już otworzyć na oścież, skoro takie rzeczy zaczynał się tu dziać!
Nie potrzeba było więc więcej zachęty, żeby brać nogi za pas. Nawet pomimo wiedzy, że kreatura obrała kompletnie przeciwny kierunek niż oni, Ego wybrał opcję panicznej ucieczki w tempie stanowczo za wysokim dla jego smutnego niewyćwiczonego ciała. Nie puszczając Verity, z Bajzlem tuż koło nich, zniknęli w zaroślach, nie bacząc nawet za bardzo w którą stronę biegli. Chcieli po prostu już stąd zniknąć.

x2 Leśna ścieżka



#656888 japoński
#77A680 angielski
avatar





Ego
Student
GODNOŚĆ :
Matthew Greenberg


Powrót do góry Go down


Re: Piaszczysty brzeg jeziora

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry