Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down


Re: Fucking Amal

Pisanie by Shane on 06.09.18 13:43
 Bjarne wcale nie żałował swojego zachowania. W zwyczaju miał bycie dupkiem, arogantem i kanalią, jednak etykieta towarzyska wymagała uprzejmości. Wszystkie oczy patrzały na niego, a uszy uważnie słuchały. Nie mógł pozwolić sobie na niewłaściwy krok w kierunku kogokolwiek, gdyż to mogło skutkować lawiną nieszczęść.
Nie uprawiam hazardu, więc niestety będę musiał odmówić zaproszenia.
Uśmiechnął się blado, dość wymuszająco. Nie czuł zainteresowania na tyle, aby zagłębiać się w tę relację. Oczywiście, Lucas był niczego sobie, jednak Bjarne wolał skupić się na pracy, związki i durne miłostki jedynie odciągały go od jego obowiązków, które niechętnie zaniedbywał.
Cieszę się.
Nie cieszył. Miał to głęboko w dupie.
 Usiadł obok Lucasa na krześle, jednak bokiem, aby mieć podgląd na całą salę. Wzrokiem przesunął po wszystkich gościach, zauważając znajomą mordę, która niejednokrotnie widniała w aktach.
 Somer nie miał możliwości zobaczenia tego, gdyż cała akcja rozgrywała się za jego plecami.
Przesunął językiem po krawędzi szklanki, lekko przymykając powieki i upijając łyk. Dostrzegł jak znajomy zmierza do dziwnego, podejrzanego pokoju przy którym stało dwóch ochroniarzy. Odwrócił wzrok na Lucasa.
 Bjarne właśnie podnosił się z krzesła i miał bez słowa ruszyć za tamtym doskonale wiedząc, gdzie zmierzał, kiedy usłyszał jak ktoś ze sceny woła:
— Okazuje się, że dzisiejszego wieczora mieliśmy zaszczyt gościć ważnego solenizanta. Człowieka, który zrobił wiele dobrego dla miasta. Halo! Gdzie jesteś solenizancie!
Dj wypatrywał blondyna wśród gęstego tłumu, a sam zainteresowany nagle skamieniał. Wbił wzrok w Lucasa, jakby to jego głos przemawiał ze sceny.
To jakieś jaja...
Rzucił w eter, nie wierząc, że czekają go podobne cyrki. Wytrzeźwiał w lada moment, a cały alkohol wyparował.
— Panie Langdalen! Gdzie Pan jest, proszę się nie ukrywać! Koledzy przygotowali niespodziankę! Zapraszamy na scenę.
Tak, niespodziankę, domyślał się.
Szarpnął Lucasa za łokieć ku sobie.
Zrób coś. Co do ceny dogadamy się później.
Zakomunikował mu. Musiał się wydostać z tej sali natychmiast.





Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las.
Lecz ile szczęścia miałem w tym, to każdy chyba przyzna.
Leżałem w śniegu jak nieżywy długi, długi czas.
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna.
avatar





Shane
Pradawny    Opętany
GODNOŚĆ :
Shane.


Powrót do góry Go down


Re: Fucking Amal

Pisanie by Nier on 13.09.18 19:44
Nie spodziewał się odmowy. A powinien. Poniekąd zaczynał rozumieć, czemu Puzo miał z nim problem. Pan zniewieściały, który chce idealnego pokoju na ziemi. Niestety, ale nie jest to możliwe — uważał, że i tak więcej porządku robił, zabijając mnóstwo szumowin w tym mieście niżeli rzekoma policja. Oni często lubią zgrywać takich, co robią coś dla świata. Idealnym przykładem jest Lucas, którego do tej pory nie potrafią złapać. Nie wiedział tylko, czy to przez ich lenistwo czy rzeczywiście był tak dobry, że im ciągle jakimś cudem umykał. Nie kwestionował swoich umiejętności, ale uważał, że gdyby bardziej się postarali, to Somer już dawno powinien wąchać celę w więzieniu. I to już od kilku lat.
Szkoda, ale rozumiem. Nie każdy może znać umiar — tutaj delikatnie się uśmiechnął, zupełnie jakby sugerował mu, że Bjarne nie potrafiłby powstrzymać się od tego, gdyby zaczął grać. Sam miewał czasem problem przy grze, ale prawdą jest, że rzadko kiedy przegrywał. Jednak do takich rzeczy trzeba mieć rękę, a jeśli ktoś robi to nieumyślnie, oczywistością będzie, że ten ktoś przegra wszystko. Glina wydawał się z takich, co robi wiele rzeczy lekkomyślnie, brnąc do swojego celu, dlatego względem Lucasa graczem hazardowym byłby co najmniej średnim. Ale to jego opinia.
Odwrócił się w tym samym momencie kiedy sobie tak o tym rozmyślał. Uśmiechnął się delikatnie do barmanki, a w zasadzie to do znajomej, prosząc ją o popielniczkę. Faktycznie przez to nie widział, co się dzieje z tyłu. Jedynie kątem oka zauważył jak mężczyzna gwałtownie wstaje, a gdy tylko się odwrócił, zauważył zmierzający krok gliniarza i zamykające się drzwi.
Jebany skurwiel.
Wstał szybko, by odruchowo złapać go za rękę i powstrzymać. Oprzytomniał jednak w ostatniej chwili, gdy z głośników wydobył się głos DJ'a. Westchnął cicho do siebie, w głowie dziękując mu za wyczucie sytuacji. Kompletnie nie wiedział, coby mu powiedział, gdyby złapał go za tą rękę. A tak, dzięki ekipie Bjarne, miał z głowy niekomfortową dla niego sytuację. Sam jednak na moment skamieniał, a widząc spojrzenie mężczyzny, czuł jak przeszywa go na wylot. Więc właśnie tak wygląda, kiedy plany nabierają własnego kierunku?
Z drugiej strony to była idealna sytuacja do tego, aby wyprowadzić go z tego miejsca. Dać mu jasno do zrozumienia, że nie powinien tu wracać — lub wręcz odwrotnie. Skupić na sobie jego uwagę, aby w ogóle zapomniał o swoich obowiązkach. Było to mało zachęcające, ale jedynie tak będzie mógł odciągnąć go od spraw Puzo, a tym samym samego siebie nie zdradzić. Jeśli teraz mu pomoże, będzie mu coś winien. Dlatego tuż po rzuconej "prośbie", rozmasował sobie kark, zastanawiając się, co zrobić.
Dobra, chodź przede mną — i bez większego ociągania zaczął iść, łapiąc go za ramię, aby lekkim szarpnięciem pokazać mu kierunek drogi. Zrobił to instynktownie, zasłaniając jego ciało swoim. Zdecydowanie wzrost mu na to pozwalał, a mrucząc mu ciche "w lewo" "w prawo", byli wstanie synchronizować się co do gestów, kroków i ruchów. Dzięki czemu ciężko było zauważyć komisarza. Niestety, za Lucasa plecami rozległ się głos jego kumpla, z którym tutaj przyszedł. Ciągłe wołanie "halo, Lark, gdzie idziesz, poczekaj", nie ułatwiało mu sprawy, a wręcz utrudniało. W pewnym momencie zrobiło mu się gorąco, bo zdecydowanie wolał, gdyby w tym momencie używał do niego imienia bądź nazwiska, a nie ksywki, którą posługiwał się kiedyś. Przyśpieszył jednak tępo, ignorując słowa kolegi i udając, że te słowa w ogóle nie padają do niego, dzięki czemu szybko udało mu się go zgubić w tłumie ludzi przy stołach hazardowych. W ten komiczny sposób udało im się wydostać tylnym wyjściem awaryjnym z kasyna gdyby nigdy nic.
Niezłych masz kolegów. Czemu chciałeś uciec? — spytał, choć z pewnością sam nie zachowałby się wcale lepiej. Niemniej chętnie pozna powód stojącego samotnika. I tym razem nie miał na myśli siebie.


Info: Nier w postach bardzo często rozmawia ze swoim bratem, którego gdzieś tam słyszy bądź widzi. Często zwraca się do niego wtedy per brat. Ale spokojnie. Nie mówi do niego na głos, chyba że jest na tyle źle, że nieświadomie to robi. Po prostu cały styl postów polega na tym, że przedstawia mu swój świat swoimi oczami i mu o tym opowiada.
Voice Niera: Ofc najseksowniejsze seju dla mnie.
avatar





Nier
Poziom E
GODNOŚĆ :
Dla Ciebie wystarczy samo Nier.


Powrót do góry Go down


Re: Fucking Amal

Pisanie by Shane on 24.09.18 13:00
 Lucas miał naprawdę wiele luk w informacjach na temat policjanta, który jako jeden z nielicznych osiągał wysokie wyniki w wykrywalności przestępczej w ich mieście. Jedynie sprawa Lucasa ciągnęła się zbyt długo, jednak nią komisarz nie zawracał sobie zbytnio głowy w tym momencie, zwłaszcza kiedy pod nosem kręciła się znaczenie grubsza ryba.
Rozumiem, że mówi pan ze swojego doświadczenia.
Uśmiechnął się półgębkiem, gdyż on nie miał kompletnie problemów z jakimikolwiek używkami.
Poza pracą.
Poker go nie kręcił. Uważał, że hazard jest dla desperatów, którzy potrzebowali poczuć adrenaliny, gdyż prowadzą na tyle nudne życie w dzień, że gdzieś swoje frustracje wyrzucić muszą. Poniekąd spoglądał na tych wszystkich ludzi z przymrużeniem oka, z dozą pogardliwości, której nigdy mu nie brakowało.
 Bjarne w swoim życiu zawsze miał wszystko zaplanowane, zapięte na ostatni guzik. Nienawidził niespodzianek i równie mocno nienawidził działać lekkomyślnie, dlatego też intuicja Somera wobec niego, była niezwykle błędna. Langdalen należał do tego wąskiego grona dziwaków, którzy układali na biurku równo długopisy. Lubił mieć wpływ na to co się działo, dlatego też pragnął zamknąć sprawę Somera i Puzo jak najszybciej, pomimo że dostał tę sprawę stosunkowo niedawno po innym śledczym.
Ich znajdywanie się na wolności było dla niego niczym strup. Widział go, denerwował i niesamowicie swędział, a on nie mógł podważyć paznokciem zgrubiałej skóry, gdyż mogła polać się krew, albo w najlepszym przypadku okazać się zaschniętą ranką.
 Bjarne chciał iść, zostawić Lucasa samego bez żadnego słowa, jednak sytuacja całkowicie się zmieniła. Jego koledzy spartaczyli wszystko w zaledwie ułamek sekundy. Miał okazję sprawdzić lokalizację Puzo, zebrać dowody, ale jego kumplom zachciało się pijackich dziecinad. Na szczęście miał pod ręką żywą tarczę. Tarcze, która szybko i sprawnie wyprowadziła go z lokalu na chłodne powietrze. Miał dziwne deja vu, że był już tutaj.
Czemu chciał uciec. Co za kretyńskie pytanie.
Nie przepadam za podobnymi rozrywkami.
Ładnie ujął, nie chcąc się zagłębiać w szczegóły. Prawdę mówiąc, Somer nie miał zielonego pojęcia jaki naprawdę był policjant. Gdyby chociaż w małym stopniu zaczerpnąłby informacji o nim, wiedziałby, że ten facet ma przysłowiowy kij w dupie.
 Brak żony, brak dzieci, brak bliższych przyjaciół. Człowiek-strup dla świata przestępczego. Dla kogoś kto próbuje znaleźć na niego haki. Jedyne co wyskakiwało na jego temat to brak powiązań.
Dziękuję za przysługę. Jak mógłbym się Panu odwdzięczyć?
Zapytał, jednak nie miał ochoty na żadne uprzejmości czy gesty w stronę pokroju Lucasa. Coś mu w nim nie pasowało, jednak sam do końca nie wiedział jeszcze co...





Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las.
Lecz ile szczęścia miałem w tym, to każdy chyba przyzna.
Leżałem w śniegu jak nieżywy długi, długi czas.
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna.
avatar





Shane
Pradawny    Opętany
GODNOŚĆ :
Shane.


Powrót do góry Go down


Re: Fucking Amal

Pisanie by Nier on 09.12.18 1:04
Nie dało się ukryć, że Somer nie posiadał zbyt bogatej wiedzy na temat policjanta. Znał go raptem od dzisiaj, ale nie zdążył poznać na tyle, by wiedzieć o nim wszystko. Mógł sobie schlebiać, ale Lucas nie rzucił się do sieci, aby znaleźć każdą informację na jego temat. Może był w pewnym stopniu szalony i niebezpieczny, ale do wariata daleko mu było. Uśmiechnął się tylko, tak nieznacznie, spodziewając się, że padną tu takie słowa.
Z doświadczenia innych — podkreślił, niemniej nie zrobił tego w złośliwy sposób. Ot, zwykłe uzupełnienie zdania. Bo prawdą było, że nawet teraz dało się zauważyć, kto miał ewidentny problem z hazardem, a kto grał tylko po to, aby sobie pograć.
I zdecydowanie opis Bjarne co do ludzi "bez adrenaliny" nie potrafił zmieścić się w ramy rudzielca. Lubił hazard, choć nie mógł powiedzieć, że to było coś, co powodowało przyrost adrenaliny. Raczej jednak z niewielu form zabawy, która go naprawdę odprężała. Adrenalinę miał wtedy, gdy siedział na dachu jakiegoś wieżowca, trzymając palec na spuście od najnowszego karabinu maszynowego. Obserwował i słuchał kroki ofiary. Po to, aby wykonać serię, która powali człowieka na nogi. A potem w ekspresowym tempie zebrać się, tak, aby nie zostawić po sobie żadnego śladu obecności. Dla niego to było prawdziwą adrenaliną.
Nie wiedział tego. Nie wiedział, że jest jebanym perfekcjonistom, który ma manię na punkcie swojego zawodu. Ale tak samo Bjarne nie miał pojęcia, że rozwiązywanie tych spraw tak naprawdę nie miało większego sensu. Złapanie kogoś takiego jak Puzo równało się z ogromnymi konsekwencjami. Pewnie, ludzie w pracy będą zadowoleni, ale tylko przez chwilę. W końcu nie bez powodu jest tą grubą rybą — cokolwiek nie zrobią, on i tak wyjdzie na wolność. To ten typ człowieka, który miał kontakty naprawdę wszędzie. Takiego skurczybyka zawsze jest ciężko załatwić. Lucasowi natomiast było wszystko jedno. Wiedział jednak, że jeśli Puzo jest na wolności, on także będzie. Swoje znajomości również miał.
Nie podobało mu się, że musiał ogarnąć tą sprawę w taki właśnie sposób. Było wiele możliwości, gdzie mógł go po prostu upić, a potem zajebać jak psa. Tymczasem myśl o tym, że teraz będzie musiał latać wokół Bjarne jak jakiś szczeniak, który jest kimś zainteresowany, doprowadzało go do małego szału. Oby Puzo był mu cholernie wdzięczny za taką przysługę, bo jeśli nie, to on sam wyciągnie go za fraki i wsadzi do tej zjebanej paki.
Skinąl tylko głowa, trochę mało interesując się tym, co miał mu dalej do powiedzenia. Westchnął ciężko, sięgając do kieszeń spodni, tylko po to, aby wyciągnąć paczkę fajek i odpalić sobie jednego. Z braku laku zapomniał o uprzejmości i schował papierosy od razu do kieszeni, nie pytając poszkodowanego policjanta (niespodzianką ofc), czy w ogóle chce zapalić.
Nie wiem, umów się ze mną — rzucił pół żartem, pół serio, wypuszczając dym papierosowy nosem. Swoje puste spojrzenie wbił w komisarza, nawet nie będąc szczególnie ciekaw tego, jak zareaguje na jego bezpośredniość. W zasadzie to Lucas rzadko lubował się w mężczyznach. Raczej wolał zgrabne kobiety, które były gotowe mu zapłacić za to, aby się z nim przespały. Jednak wierząc na słowo i to, że miał tak zwanego kija w dupie, będzie mógł to odebrać jako zwykłe, kumpelskie spotkanie. A raczej propozycję kumpelskiego spotkania.


Info: Nier w postach bardzo często rozmawia ze swoim bratem, którego gdzieś tam słyszy bądź widzi. Często zwraca się do niego wtedy per brat. Ale spokojnie. Nie mówi do niego na głos, chyba że jest na tyle źle, że nieświadomie to robi. Po prostu cały styl postów polega na tym, że przedstawia mu swój świat swoimi oczami i mu o tym opowiada.
Voice Niera: Ofc najseksowniejsze seju dla mnie.
avatar





Nier
Poziom E
GODNOŚĆ :
Dla Ciebie wystarczy samo Nier.


Powrót do góry Go down


Re: Fucking Amal

Pisanie by Shane on 11.12.18 11:39
 Bjarne nie przejmował się konsekwencjami płynącymi z wsadzenia do paki Puzo. Facet miał długą listę zarzutów oraz przewinień, którymi nie wykpiłby się z paki na dobre kilkanaście lat. Sęk w tym, że policjant musiał znaleźć kreta w policji, który informował Puzo o wszelkich interwencjach oraz nalotach, dzięki którym w miarę szybko ewakuował się z zagrożonego miejsca.
Tym razem był niezwykle blisko gabinetu szefa, do którego mógł się wsunąć niepostrzeżenie, jednak chłopakom z wydziału zachciało się imprezowania i szczeniackiego zachowania, przez co sam był zmuszony do odwrotu.
 Był wdzięczny Somerowi za pomoc, dlatego też nie komentował jego wypowiedzi na temat hazardu, jedynie potaknął mu z pobłażliwością.
Mężczyzna stojąc na chłodzie, nie miał zamiaru wracać do środka. Wystarczająco mógł się tego wieczoru skompromitować, gdyby nie kolega. Alkohol wlany w siebie, skutecznie rozluźniał nie tylko mięśnie, ale również język. Wyciągnął telefon, wyszukując numer na taksówkę. W takim stanie nie było mowy o prowadzeniu samochodu.
 Wpatrzony w telefon, usłyszał irracjonalną prośbę. Nie odrywając wzroku od ekranu, roześmiał się pogodnie i szczerze, co rzadko spotykało się u policjanta. Najwyraźniej rzucona w eter propozycja wydała mu się żartem i to całkiem śmiesznym, dlatego też pozwolił sobie na chwilowe zapomnienie. Rozluźniał się, a ramiona dotąd spięte opadły spokojnie w dół. Dopiero po chwili, kiedy mózg przetworzył wszystkie informacje, kiedy poddał analizie ton głosu Lucasa, doszło do niego, że mężczyzna mógł mówić całkiem serio.
 Odchrząknął, gdyż zdał sobie sprawę, że swoim zachowaniem mógł go urazić.
Poza tym uznał, że ten nie miał niczego złego na myśli, a zrobił to z czystej grzeczności. Lepiej tą sytuację było zostawić w spokoju.
Wybacz, ale nie umawiam się z nikim, kolegów również nie szukam. Jednak, gdybyś miał kiedyś problem, możesz do mnie zadzwonić.
 Podał mu swoją wizytówkę z numerem telefonu. Bjarne prawdę mówiąc miał nadzieję, że mężczyzna nigdy nie skorzysta z propozycji, a numer przepadnie na dnie jakieś szuflady, tym samym nie stawiając ich obu w niezręcznej sytuacji.






Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las.
Lecz ile szczęścia miałem w tym, to każdy chyba przyzna.
Leżałem w śniegu jak nieżywy długi, długi czas.
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna.
avatar





Shane
Pradawny    Opętany
GODNOŚĆ :
Shane.


Powrót do góry Go down


Re: Fucking Amal

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry