Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down


Wakacyjny event!

Pisanie by Nathair on 15/7/2018, 22:33


Administracja Virusa ma przyjemność ogłosić WAKACYJNY EVENT!

Event jest długoterminowy, ponieważ będzie trwać od dnia dzisiejszego (15.07) aż do 15.09, czyli daje nam to aż dwa miesiące na zabawę! Zasady są bardzo proste, a nagrody bardzo cenne. Zwłaszcza, że można je zdobyć tylko i wyłącznie podczas eventu, są limitowane i w innym wypadku nie do zdobycia, tak więc warto!

Zacznijmy od zasad.

1. W evencie może wziąć udział każdy użytkownik Virusa, który posiada min. jedną zaakceptowaną KP. Chcemy uniknąć sytuacji, gdzie osoba, która nawet nie stworzyła postaci a obłowiła się, a potem znikała.
2. Zadania można wykonywać z różnych postaci. Nagrody są przyznawane użytkownikowi, który potem decyduje której postaci je przyzna.
3. W tym temacie każdy chętny do wzięcia udziału tworzy post, który będzie sam edytował wraz z postępem wykonywania zadań. Chodzi o to, żebyście wklejali linki do wykonanych zadań. Po każdych 3 zadaniach będę je 'akceptować' i przyznawać nagrody.
4. Pamiętajcie, liczy się zabawa.

Co do zadań. Macie do wykonania 10 zadań. Po każdym 3 wykonanym zadaniu, jest przyznawana gwarantowana nagroda! Tak więc nawet, jeżeli nie zdążycie wykonać ich wszystkich, nie wyjdziecie z pustymi rękami! Z kolei po wykonaniu wszystkich zadań, będziecie mieli możliwość wzięcia udziału w specjalnej loterii z limitowanymi nagrodami. Kolejność jest nieobowiązkowa, ale proszę, by zachować odpowiedni schemat, by utrzymać porządek.

1. zadanie
2. zadanie
3. zadanie
NAGRODA
4. zadanie
5. zadanie
6. zadanie
NAGRODA
7. zadanie
8. zadanie
9. zadanie
NAGRODA
10. zadanie
LOTERIA

Użytkownik X wykonał:

1. zadanie [link] - zrobione
2. zadanie
3. zadanie
NAGRODA
4. zadanie
5. zadanie [link] - zrobione
6. zadanie [link] - zrobione
NAGRODA
7. zadanie
8. zadanie [link] - zrobione
9. zadanie
NAGRODA
10. zadanie
LOTERIA

W ten sposób widzę ile kto zrobił.

ZADANIA:

1. Ustaw wakacyjny motyw do końca eventu (avatar, detal w podpisie albo w profilu. Cokolwiek, byle było wakacyjne)
2. Codziennie klikaj w pustą miskę przez min. dwa tygodnie (zaznaczacie kiedy skończycie. Spokojnie, będzie widać kto ile kliknął c:)
3. Narysuj wakacyjną wersję swojej postaci! (nieważne, jeżeli nie umiesz rysować. Może to być nawet w paincie, liczy się zabawa i chęci!)
4. Przeprowadź wakacyjną fabułę!
5. Opisz jeden wakacyjny dzień swojej postaci (wklejacie to w waszym poście przy zadaniu w spoilerze)
6. Przeprowadź fabułę z osobą, z którą nigdy dotąd nie pisałeś.
7. Wyszukaj wakacyjną piosenkę pod swoją postać.
8. Wbij komuś na fabułę, tak spontanicznie!
9. Rozegraj wątek alternatywny na rajskiej wyspie.
10. Opisz idealny strój i akcesoria dla swojej postaci, która właśnie udaje się na plażę!

NAGRODY:

Zad. 1-3 = dowolny składnik z poziomu łatwego.
Zad. 4-6 = dowolny składnik z poziomu średniego.
Zad. 7-9 = dowolny składnik z poziomu trudnego.

LOTERIA:

Każda osoba, która wykona wszystkie dziesięć zadań, będzie mogla wziąć udział specjalnej, wakacyjnej loterii. Będzie polegała ona na rzuceniu kostką. Nagroda będzie zależeć od ilości wypadniętych oczek.

1-20 = talon na zwolnienie z jakiejkolwiek choroby, która wypadnie przy ich losowaniu.
21-40 = talon na darmowe przemieszczenie się z lokacji do lokacji.
41-60 = talon na dowolny, darmowy lek do poziomu średniego włącznie.
61-80 = artefakt w postaci sześciu kulek, który umożliwia na korzystanie z wybranego przez was żywiołu (czyli 6 użyć. Artefakt działa standardowo 3 posty z przerwą na 5)
81-95 = artefakt w postaci trzech kulek, który umożliwia wyleczenie wszystkich ran (czyli 3 użycia. Jedno użycie = całkowite wyleczenie. Efekt nie działa na choroby)
96-100 = specjalna bestia!



Nazwa: Sylvye
Wielkość: Do 120cm w kłębie.
Pełny obraz: KLIK

Bestia z poziomu średniego. Krzyżówka paru zwierząt o dość łagodnym usposobieniu. Pierwotnie zamieszkiwał tereny Edenu. Bestia delikatnie oświetla drogę w ciemnościach, jednakże to nie jest jego atutem. Stworzenie ma moc leczenia. Wystarczy dotknięcie jego rogów, by wyleczyć lekkie, a nawet średnie rany (lekka rana - 2 posty z przerwą na 5. Średnia rana 3 posty z przerwą na 7) oraz jest w stanie wyleczyć choroby z poziomu łatwego (1 wyleczenie z przerwą na 5 fabuł).

W razie wątpliwości, zapraszam na pw~!

Ciepłego lata! I udanych wakacji!




Even if I just imagine, darkness falls in time
These aligned streets are so deep
I forgot how I even got here in the first place


avatar





Nathair
Anioł Stróż
GODNOŚĆ :
Nathair Colin Heather, pierwszy tego imienia, zrodzony z burzy, król Edenu i Desperacji.


Powrót do góry Go down


Re: Wakacyjny event!

Pisanie by Lysane on 16/7/2018, 09:58
1. zadanie - wykonane - Goździk ma nowy avek i podpis
2. zadanie - wykonane - ostatni klik 18 sierpnia
3. zadanie - wykonane - Zmuszanie mnie do rysowania jest karane oślepnięciem przez efekt. Bonusowo, klimatycznie, Lysane na kopercie.
NAGRODA
4. zadanie - wykonane - Pielgrzymka na plażę? Czemu nie!
5. zadanie - wykonane -
Dawno, dawno temu...:
Arthur uwielbiał podróże. A choć ciężko podróżowało się taką gromadą, wybierali się gdzieś rodzinnie co najmniej dwa razy w ciągu roku. Tym razem za cel obrali Grecję, która nie leżała aż tak daleko od ich kochanej ojczyzny. Byli tam już parę razy, ale tym razem dla odświeżenia znów wylądowali w Atenach. Dzisiejszego dnia od samego "świtu" (czyli jakiejś dziewiątej rano) zaliczyli akropol i agorę wraz z całymi okolicznymi atrakcjami. Zbliżało się późne popołudnie, więc zaraz po obiedzie gromadka postanowiła zalec na plaży. Najstarsza z sióstr próbowała poderwać jakiegoś miejscowego, najmłodsza grzebała w piasku próbując stworzyć zamek. Arth klęknął przy niej, wygrzebując dookoła fosę, tymczasem jego bliźniaczka plotkując z matką wylegiwała się na piasku. Upał był nieznośny, nieba nie spowijała żadna chmurka, choćby i najmniejsza. Nie przepadał za taką pogodą, choć nie odczuwał temperatur. Było to dla niego o tyle niebezpieczne, że mógł się przegrzać i nawet nie mając o tym pojęcia.
- Aaaaaaartieeee - zawołała Aya, zwracając wzrok zielonych ślepi na brata. Machnęła na niego, przywołując pod parasol. Nie miała problemu ze słońcem, ale martwiła się o bliźniaka. Blondyn zatknął patyczek na wieży młodszej siostry i podtruchtał do cienia, niby to przypadkiem po drodze kopiąc piasek. Zaraz też rzucił się z łaskotkami na swoją żeńską wersję.
- Wieczorem stłukę cię poduszką - mruknął cicho, coby rodzicielka nie usłyszała.
- Ja stłukę cię mocniej - odpowiedziała wrednym syknięciem, uśmiechając się dla pozoru. I tak za każdym razem wygrywał on, ale zawsze ona miała nadzieję, że raz uda się w drugą stronę. Nie miała szans.
Siedzieli tak półtorej godziny, podczas której młodsze przedstawicielki rodziny dwukrotnie próbowały zakopać żywcem swojego jedynego brata. Zrezygnowały wreszcie, ruszając na podbój morza, gdzie zaczęły ochlapywać się i krzyczeć, jak to dzieciaki. Młody Adrich przewrócił się na brzuch i wyciągnął książkę, próbując pozostałe im pół godziny przeczekać w ciszy i spokoju, pogrążając się w fantastycznym świecie. Akurat we fragmencie bohaterowie siedzieli na pustyni, a on cały był w piachu, więc wszystko się zgadzało. Plaże go nie jarały. W domu miał do jednej trzydzieści minut autobusem z przesiadką, w każdej chwili mógł pójść i spróbować się nie utopić. Zbiornik zresztą ten sam, pogoda identyczna.
- Meh - rozległo się tuż obok, gdy najstarsza z gromadki ciężko usiadła obok. Obejrzała się przez ramię i powtórzyła swoje westchnięcie znacznie głośniej, starając się zwrócić na siebie uwagę.
- Mhm - odmruknął jej Arth, przewracając stronę. Siostra nie wydawała się być zadowolona z odpowiedzi, ale przynajmniej zyskała uwagę.
- Lykaios był taki uroczy - westchnęła rozanielona, mając nadzieję, że nadal jest wysłuchiwana. Zaczęła wywód o samych zaletach Greka, których blondyn kompletnie nie słuchał, pogrążony na magicznych rytuałach bohatera książki. Wyobrażanie sobie tkania skomplikowanego zaklęcia było dla niego zdecydowanie bardziej ciekawe niż nudne serduszka otaczające siostrzyczkę. Przerwała gdzieś w połowie i szturchnęła go mocno między żebra. I tak nic nie poczuł.
- Aha - rzucił jeszcze nim odeszła zasypywać matkę swoimi wzdychami do urody i ogólnej fajności nowego kolegi, który pewnie już nawet nie pamiętał, że z nią gadał.
Niecałe pół godziny potem Pan Tata ogłosił zbiórkę, a kilkanaście minut później znowu jechali tramwajem do centrum. Jeszcze tylko szybki wyskok na lody, spacer wąskimi uliczkami i powrót do hotelu. Nim rozeszli się po pokojach, dostali szybki plan tego, co robią jutro i o której mają stawić się na śniadaniu. Rodzice zniknęli w swoim pokoju, najstarsza Adrichówna wraz z najmłodszą podreptały do swoich pokojów, zmęczone wrażeniami z dnia. O ile pierwsza pewnie jeszcze zejdzie pomyszkować na dole, tak druga zapewne zaraz padnie i zaśnie. Bliźnięta w akompaniamencie wzajemnego obrzucania się wyzwiskami i szturchnięciami, wylądowała w swoim pokoju. Zamykanie ich razem nie było dobrym pomysłem, ale wypadło tak, że nie mieli czteroosobowego pokoju na całą zgraję dzieciaków.
Około dziewiętnastej zeszli we dwoje na szybką kolację, grzeczni, choć po poduszkowej wojnie zakończonej zawieszeniem broni pięć minut wcześniej. Dwa małe diabły zmęczyły się tym na tyle, że po dwóch kanapkach mieli dość, wrócili do siebie i padli jak zabawki z rozładowanymi bateriami. Musieli się wyspać na kolejny dzień szaleństw, a jednocześnie mieli zmienić miejsce pobytu. Jutro mieli płynąć na podbój Krety.
6. zadanie - wykonane Skuld i Abyssian
NAGRODA
7. zadanie - wykonane - Piosenka pod Lysane
8. zadanie - wykonane - Wbita to wbita, ja tam tylko pracuję ¯\_(ツ)_/¯
9. zadanie - wykonane - Wątek jest
NAGRODA
10. zadanie - wykonane
Lysane idzie na plażę:
Koniecznie słomiany kapelusz z wielkim rondem i okulary przeciwsłoneczne, bo kij, że niczego nie widzi! Do tego lekka sukienka do kolan, zwiewna, biała, w drobne, niebieskie kwiatki. Na stopach rzemykowe sandały, nad lewą kostką srebrny łańcuszek. Włosy związane w warkocz, ozdobione wstążką. Przydałby się też jakiś dmuchany materac, najlepiej o ptasim kształcie.
LOTERIA


Ostatnio zmieniony przez Lysane dnia 30/9/2018, 17:18, w całości zmieniany 4 razy
avatar





Lysane
Opętana
GODNOŚĆ :
Lysane Arashi, niegdyś Invidia


Powrót do góry Go down


Re: Wakacyjny event!

Pisanie by Yū ✿ on 16/7/2018, 11:31
Taka piękna bestia? Oczywiście, że będę próbować! :3

1. Podpis Lwiątka
2. 14/14 [23.07 - 06.08]
3. Yuu na natsumatsuri :3
NAGRODA
4. Rhett & Yu - wątek wakacyjny
5. Kot na plaży.
6. Nier & Yu - wątek z osobą, z którą nie pisałam
NAGRODA
7. Przebój lata 2018 RMF & Polsatu Yoł
8. Kot wpadł do wody
9. Plażowy odcinek z Jahem
NAGRODA
10. Żyrafa na plaży.
LOTERIA

Ad.5:

Kot na wakacjach
W roli głównej: Reoone

|05:09| — Obserwowanie wschodu słońca. Budzik zerwał mnie z łóżka siedem minut wcześniej, był nastawiony na godzinę 5:01. Nie lubię pełnych godzin, a minutę zajęło mi wygrzebanie się z pościeli, kolejne pięć spędziłem na znalezienie dogodnej pozycji na obserwowanie krajobrazu. Dzień zapowiada się idealnie.

|05:40| — Jestem już niemal gotowy. Łowy należy rozpocząć jak najwcześniej. Nie łudzę się jednak na bycie pierwszym na miejscu. Porę wybrałem jednak po długim zastanowieniu. Zaznałem dostatecznie długiego snu, by ciało mogło wykazać się pełnią swoich możliwości. Spakowałem się wcześniej, a kanapki zapakowałem w szczelny, chłodzony pojemnik. Ubieram buty. Ruszam.

|05:49| — ZAPOMNIAŁEM OKULARÓW PRZECIWSŁONECZNYCH.

|05:59| — To był wyścig z czasem. Pędziłem jak wiatr, jak Grażyna na śniadanie w pakiecie all inclusive minutę przed zamknięciem bufetu. Wpadłem do autobusu w momencie, gdy kierowca zapalał silnik.

|06:00| — Ruszamy.

|06:52| — Przez okno widziałem już tłumy zmierzające w stronę mojego celu. Wielu z nich postanowiło zapewne przyoszczędzić na bilecie, żeby móc wydać później swoje oszczędności na naczosy z sosem. Nie lubię naczosów, wybrałem autobus i szybsze dotarcie na miejsce. Temperatura się podnosi. Obecnie mamy 23℃.

|07:00| — Jestem niemal na miejscu. O tej porze w pensjonatach zaczynają wydawać śniadania. Zaczynam robić się głodny, ale zaraz wysiadam. To nie pora na jedzenie.

|07:06| — BIEGNĘ

|07:21| — Powoli opadam z sił, ale wszystkich nas to dopada. Jest nas co raz więcej. Kolejni zaczynają biec gdy ich doganiamy. To będzie rzeź.

|07:26| — Yshhhhdfkyyyyyyskla  f---098

|07:32| — Przepraszam za poprzedni wpis. Ktoś pchnął mnie na barierkę schodów i tekst sam się napisał oraz udostępnił. Jestem poważnym blogerem. Nie piszę takich wiadomości dla zdobycia uwagi. Nie martwcie się o mnie. Walczę.

|07:45| — Czyżby to był koniec mojej walki? Rozstawiam parawan.

|07:49| — Straciłem czujność. Wystarczyła sekunda nieuwagi by pretensjonalna para wraz z dwójką dzieci (Lena i Kamilek) zajęli ostatni kawałek, który planowałem ogrodzić. Teraz mój idealny, zbyt wielki jak na jedną osobę prostokątny teren plaży, jaki planowałem zająć został mi odebrany muszę szukać innego miejsca. Nie będą kłamać, czuje się trochę zrezygnowany. Głód narasta, w najlepsze miejsca zostały już zajęte. Zebrałem swoje rzeczy i idę brzegiem mocząc bose stopy w chłodnej wodzie.

|09:33| — Przepraszam, że tak długo nie mieliście ze mną kontaktu. Miałem krótkie spięcie z ratownikiem, który uświadomił mi, że nie można tu przychodzić ze zwierzętami. Niestety przekonanie go, że wcale nie chowam w torbie kota, a ogon który posiadam z tyłu należy do mnie zajęło więcej czasu niż sądziłem. Pogroził mi policją, a na koniec nazwał bogatym świtem, który nie wie na co przeznaczyć pieniądze. Że niby powinienem dawać na biedne dzieci albo wspierać państwo zamiast fundować sobie operacje plastyczne. Znalazłem jednak dobre miejsce.

|10:12| — Zjadłem kanapki. Ciemne pieczywo z tuńczykiem. Chciałem, żeby było klimatycznie.

|12:01| — Słońce pada na mnie pod optymalnym kątem. Czuję jak moja skóra przybiera idealnej barwy opalenizny. Mama powtarza, że z tymi jasnymi włosami i opaloną twarzą wyglądam jak przystojny surfer. Mam jednak wrażenie, że zapomniałem o czymś ważnym.

|14:10| — Pozostawiłem swój koc pod opieką jakiejś starszej pani. Wybrałem się na obiad do plażowej knajpki w hawajskim stylu. Zjadłem tuńczyka z frytkami.

|14:42| — Nie wierzę. Okradła mnie.

|15:39| — Wygląda na to, że zabrała mojego dmuchanego krokodyla. Jestem trochę załamany, nie zdążyłem go wypróbować.

|16:02| — Okazało się jednak, że wcale nie uciekła daleko. Znalazłem ją kawałek dalej zbyt zmęczoną na ucieczkę, próbowała go nadmuchać. Nie wiedziała, że ten model ma zabezpieczenie przed uciekaniem powietrza, który jednocześnie utrudnia jego napełnienie bez elektrycznej pompki. Nachuchała się i prawie zemdlała z wysiłku. Odebrałem jej mojego krokodylka, a sprawę zgłosiłem ratownikowi. Wrażenie, że o czymś zapomniałem nie odpuszcza.

|16:25| — Ahh. Dmuchane krokodyle są najlepsze.

|17:25| — Plaża powoli pustoszeje. Zaczynają schodzić się pary, które mają zamiar zaczekać do zachodu słońca. Czasami też chciałbym móc z kimś pooglądać taki romantyczny widok.

|17:28| — Szybki update. Mewa narobiła mi na koc.

|18:20| — Zaczynałem robić się głodny. Na szczęście smażonego tuńczyka udało mi się zamówić z baru, który dostarczał na telefon. Nawet na plaży. Niesamowite!

|19:01| — Kąpie się w chłodnej wodzie łapiąc ostatnie promienie słońca. Skóra mnie trochę swędzi. Może to przez zarazki?

|19:59| — Poskładałem już większość swoich rzeczy, ale chce zostać tutaj jeszcze trochę dłużej. Autobusy jeżdżą do późna, nigdzie mi się nie śpieszy. Kupiłem sobie soczek z lodem. Nie jestem pełnoletni, nie piję alkoholu. Wy też tego nie róbcie, kochani.

|20:25| — Gdzieś w oddali odbywa się jakiś plażowy koncert. Lato z radiem czy jaka cholera?

|20:34| — Chyba poznaję zespół.

|21:02| — Chciałem sprawdzić jakie odbywają się tam atrakcje, ale kiedy tylko wszedłem w tłum koś złapał mnie za ogon, a jakieś dziecko chciało mi zerwać z głowy moje uszy! Co za niewychowane dzieciaki. Madka oferowała dużo pieniędzy i dozgonną wdzięczność za sprzedanie im tej opaski, a potem nazwali mnie wariatem jak wytłumaczyłem, że są prawdziwe.

|21:18| — Sprzedawali kukurydzę w karmelu. Zapytałem, czy sprzedają też tuńczyki, ale nie mieli.

|21:21| — Powiedzieli, że mi takiego zrobią, a jak zjem go w pięć minut to będę mógł jadać u nich za darmo.

|21:25| — Zjadłem w cztery.

|22:07| — Okazało się, że autobusy jednak nie jeżdżą. Wracam ze wszystkimi na nogach do głównej drogi.

|23:01| — Wszyscy łapią stopa. Zatrzymują się głównie dla dziewczyn w bikini, a na widok mojego ogona krzyczą do mnie jakieś obraźliwe słowa.

|23:05| — Tracę nadzieję.

|23:07| — Chyba tu umrę. #sendhelp

|23:11| — Piszę testament kijem na piasku.

|23:17| — Zatrzymała się dla mnie śmieciarka, która zbiera worki wzdłuż plaży. Jedziemy ku przygodzie.

|23:43| — Wysiadłem. Pan zaproponował, że mogę jechać z nim dalej aż skończy swoją zmianę. Wtedy zabierze mnie do swojego pokoju hotelowego... zrobiło się nieprzyjemnie. Chyba mówił coś o głaskaniu mojego ogona.

|23:58| — Dotarłem do swojego pokoju hotelowego. Padam.

|23:59| — Na łóżku leżał olejek do opalania, który wypadł z plecaka podczas porannego pośpiechu. Chyba już wiem co nie dawało mi spokoju i dlaczego swędziały mnie plecy.

|00:02| — Wysłałem mamie smsa. Napisała, że teraz nie wyglądam jak surfer, ale jak skwarek. To już tyle z relacji na dzisiaj, będę próbował usnąć, chociaż chyba nie jestem w stanie się położyć. Wszystko mnie piecze. Mam nadzieję, że podobała wam się relacja z mojego wyjścia na plażę. Jutro zdjęcia. Trzymajcie się, pamiętajcie o kciuku w górę, cześć.


Ad.10:
Spodenki do pływania we w żyrafi wzór, na tyłu z małym ogonkiem jak mają czasami majtki dla dzieci. Okulary przeciwsłoneczne z białymi oprawkami. Złoty łańcuch na szyi, żeby prosto z plaży mógł od razu udać się na imprezę do remizy. Koło do pływania w kształcie żyrafy, ponieważ ten wymordek nie potrafi pływać. Czarne skarpetki i sandały. Dodatkowo ze sobą w reklamówce niósłby miękki, duży kocyk, parawan ze słupkami (żołty, teren dogs), kanapki zrobione przez Rebekę i butelkę napoju tymbark 2l jabłko-brzoskwinia. Pod pachą parasol plażowy.


Ostatnio zmieniony przez Yū ✿ dnia 28/9/2018, 12:10, w całości zmieniany 21 razy



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Wakacyjny event!

Pisanie by Arcanine on 16/7/2018, 11:49
1. avatar, Kyōryū
2. pusta miska 15/15
3. rysunek, Seiji
NAGRODA
4. wakacyjny wątek; Ylva x Kyou (+ gościnnie Goździk)
5.
Spoiler:
[ theme ]

Uniosła rękę do ucha. Położyła dwa złączone palce na nadajniku.
— Cel namierzony.
Ponad głowami zaskrzeczały mewy.
Przyjęłam, nyan! Nie strać go z oczu, baaka.
Trzask.
Wychyliła się zza ściany; długie pasmo rudych włosów zsunęło się natychmiast z nagiego ramienia. Słońce prażyło; powietrze było suche i gorące, parowało i falowało jak morskie wody. Grupka dzieci piszczała, biegając za plażową piłką; dwójka innych kucała nad czerwonym jak wóz strażacki krabem. Chłopiec wyciągnął palec w stronę szczypiec.
Seiji widziała to, ponieważ tuż obok dostrzegała Cel.
Stał przed budką z lodami, ukryty pod transparentnym, czarnym cieniem. W szczupłej dłoni trzymał zakupiony przysmak.
Trzask.
Jak sytuacja, nyan?
Seiji znów nacisnęła na nadajnik.
— Malinowe. Powtarzam: malinowe lody.
Tu baza, zrozumieliśmy. Wróg daje wskazówkę. Kontynuuj misję.
Przylgnęła mocniej plecami do desek, kiedy Cel uniósł wzrok znad lodów w kolorze krwi i spojrzał w jej stronę. W ostatniej sekundzie umknęła mu z pola widzenia. Po drugiej stronie ściany, z którą próbowała się scalić, piętrzyły się pamiątkowe zabawki, kubki i breloczki, sprzedawane przez posiwiałego, sympatycznego dziadka. Słyszała, jak sprzedawca entuzjastycznie wykrzykiwał swoje oferty.
Gdy wychyliła się ponownie, Celu nie było.
Zaklęła soczyście, wyślizgując się zza rogu.
Starała się nie rzucać w oczy. Kiedy tylko nadarzyła się okazja, wskoczyła w strój kąpielowy, aby nie odstawać za szczególnie od wylegujących się na piasku kobiet; dorzuciła do tego wisior z hawajskich, różowych kwiatów, do których namawiała ją babka oraz czarne szkła.
Poprawiła ciemne okulary.
To się nie mogło nie udać.

Nie udało się.
Wieczorem leżała na podłodze w wielkim, pustym mieszkaniu i nie wiedziała co poszło nie tak. Śledziła Cel aż do molo. Wokół pobliski bar rozsiewał zapach smażonych ryb i owoców morza. Otarła wierzchem ręki czoło i przyspieszyła, aby nie zgubić mężczyzny w ściśniętym tłumie. Zgubiła. Wymknął jej się nie wiadomo kiedy. Dotarła do krańca podestu, a nim się zorientowała, wylądowała w spokojnej wodzie, z głośnym pluskiem, rozbryzgując na boki wielkie słone krople. Pamiętała uderzenie i nacisk na plecy, potem utratę równowagi. Kiedy się wynurzyła, kilka głów pochylało się nad nią; u większości widziała niezadowolenie, jakby zrobiła to specjalnie. Na popis.
Ściągała z siebie zaplątane we włosy wodorosty, kiedy kątem oka ujrzała ruch Celu. Znikał za drzwiami baru, którego podłoga strasznie skrzypiała — dowiedziała się o tym, gdy bosymi stopami (bo klapki zniknęły w wodzie i już ich nie szukała) nadepnęła na deski. Wokół panował harmider; dużo rozmów, szmerów, chichotów, posykiwań robiących się dań. Przez ciemnoszarą parę ledwie zlokalizowała Cel; rozmawiał z kimś przy wąskim barze. Młody chłopak odpowiadał niechętnie, rzeczowo i jakoś niespokojnie, ale z każdą sekundą nabierał zainteresowania.
— Kiedy byłam już blisko, jakby mnie wyczuł. Jestem w stanie sobie wyobrazić jak z precyzyjną, aktorską umiejętnością przeprasza tego chłopaka i zmierza w stronę łazienek.
Poszłaś za nim?
Naia zamigotała i usiadła tuż obok leżącej na wznak kobiety. Hologram lewitował pięć centymetrów nad podłogą. Seiji przytaknęła.
To dlaczego go nie dorwałaś? Do łazienki masz tylko jedno wejście, nya.
— Nie jestem pewna, czy tam wszedł. Wśliznął się między pościskanych ludzi, wszędzie był dym. Też wmieszałam się w tłum, dorwałam do drzwi, prawie tam weszłam. Zatrzymał mnie jakiś mężczyzna, wyobrażasz to sobie?
Jestem w stanie, nya. Wyrzucił cię?
— Jasne. Ale zdążyłam zerknąć do środka. Było tam tylko małe okienko, za małe, żeby przez nie przeszedł. Jeżeli ukrywał się w którejś z kabin, w końcu musiał z niej wyjść, racja? Chciałam poczekać na zewnątrz, wtedy nie miałby szans mnie wyminąć. Ale nagle... sama nie wiem... mignął mi, cholera!, gdzieś na samym brzegu rejestru. Odwróciłam głowę tak szybko, że cudem jej nie odkręciłam.
Był w tłumie?
— Wychodził z baru. Jakby nigdy nic.
A chłopiec? Ten z którym rozmawiał Cel?
— Wyparował.
Niedobrze. Ślad się urywa.
Seiji przekręciła głowę i spojrzała na Naię.
— Niekoniecznie. Miał na rękawie koszulki logo szkoły.
Co z tego? Bezimienny dzieciak z prywatnej szkoły. Nawet go tam nie spotkasz, bo jest środek lata i nikt o zdrowych zmysłach nie pcha się na uczelnie! Co niby chcesz zrobić? Włamać się do placówki, znaleźć jego dane i pójść pod adres zanim puknie go jakiś koleś?
Kiedy Naia zobaczyła rosnący uśmiech na twarzy Heihachiro od razu się wyłączyła.
Zapowiadały się długie i intensywne wakacje.
6. Arc x Ren, wątek z osobą, z którą nigdy wcześniej nie pisałem. stało się. / Sei x Evander. Bo Ren zaginęła w akcji.
NAGRODA
7. piosenka pod Growa... don't judge me. jest molo? jest. więc wakacyjna.
8. spontaniczne wbicie
9. child!Grow x child!Rhett, rajska wyspa
NAGRODA
10. Biała koszula w rozłupane kokosy, rozpięta, z krótkim rękawem; brązowe bojówki do kolan, pod spodem czarne kąpielówki. Stopy boso, w klapkach nie umiałby biegać po piasku, a przecież musi się szybko poruszać, skoro już wziął nadmuchiwaną piłkę plażową. Na głowie okulary przeciwsłoneczne, w lewej ręce lód-kaktus na ochłodę.

LOTERIA


Ostatnio zmieniony przez Arcanine dnia 26/9/2018, 17:20, w całości zmieniany 17 razy


— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
avatar





Arcanine
Wilczur     Poziom E

Powrót do góry Go down


Re: Wakacyjny event!

Pisanie by Laura on 16/7/2018, 12:16
1. Podpis~~
2. 14/14

3. Yay! https://sketchtoy.com/68739817
NAGRODA
4. zadanie
5. zadanie
6. Siłą rzeczy to pierwsza fabuła z Itachim :3
NAGRODA
7. Laura i Adam, naczelnik szpitala. Wykradająca się nocą przez szpital Laura i Adam, naczelnik szpitala, spity w trzy dupy i zalegający (prawie) nieżywo na środkowym łóżku lazaretu. Takie tam obopólne świętowanie początku wakacji.
8. zadanie
9. zadanie
NAGRODA
10.

Idealny strój na plażę?:
Znając życie, pewnie jakieś pół-skąpe bikini-tankini, okulary p/słoneczne, w których wyglądałaby jak mucha, spoooooro filtra ochronnego 50, 120 albo 7500 SPF, a do tego owoce i hektolitry gazowanej wody mineralnej (a jeszcze lepiej izotoników, odwodnienie, wiecie). Na ramieniu podręczna torba plażowa, zawierająca książkę, ręcznik, pantenol w sprayu, bandaż elastyczny na wszelki W, żel antybakteryjny, zmrożone okłady żelowe, leki p/bólowe, kilka par nitrylowych rękawiczek, leki p/gorączkowe, zestaw do kaniulacji żył, koc izolujący ciepło, maseczka do CPR i mini-pulsoksymetr, bo i tak pewnie ktoś spróbuje umrzeć podczas jej urlopu na plaży.

LOTERIA


Ostatnio zmieniony przez Laura dnia 21/9/2018, 00:21, w całości zmieniany 26 razy




avatar





Laura
Medyk     Biomech
GODNOŚĆ :
Laura, Wieczna lekarka


Powrót do góry Go down


Re: Wakacyjny event!

Pisanie by Verity on 16/7/2018, 12:19
1. zadanie: Majestatyczny Bajzel w podpisie + avek
2. zadanie: 14/14
3. zadanie: Trochę wakacyjnej Coral *kiedy zapomnisz przywieźć jedynych kredek*
4. zadanie: Fabuła zaczęta
5. zadanie
6. zadanie
7. zadanie: Lato latem, a Ver... cóż, walić plażę, morza szum, ptaków śpiew - w wakacje jest więcej czasu na SERIALE. I książki. I płakanie nad postaciami, które zginęły.
8. zadanie: They didn't see it coming
9. zadanie: Nie wiem, jak to się stało, ale jest
10. zadanie

I nagroda: Igielniczka


Ostatnio zmieniony przez Verity dnia 31/8/2018, 16:44, w całości zmieniany 24 razy


avatar





Verity
Student
GODNOŚĆ :
Daisy Verity Greenwood


Powrót do góry Go down


Re: Wakacyjny event!

Pisanie by Ego on 16/7/2018, 13:45
1. zadanie - ustaw wakacyjny motyw do końca eventu - jest i avatar, i podpis
2. zadanie - pusta miska 14/14
3. zadanie - narysuj wakacyjną wersję swojej postaci - wakacyjny Ego :>
NAGRODA
4. zadanie - wakacyjna fabuła - Piaszczysty brzeg jeziora
5. zadanie - niesamowita sprawa, Matt wyszedł z domu, żeby przeżyć niesamowitą jednodniową wakacyjną przygodę
Wakacyjna Przygoda:

Wakacje. Intensywnie wesoły czas, kiedy pogodne słoneczne dni sprawiały mu jeszcze więcej wyrzutów sumienia niż zazwyczaj. W M3 pogoda była idealna, szczegółowo opracowana przez specjalistów i ogłaszana z tygodniowym wyprzedzeniem, żeby każdy mógł zakręcić swój grafik wokół tej temperatury, która najbardziej mu pasowała. Ale Ego? Ego? Jemu żadna nie pasowała. Nawet te „miłe słoneczne dni z chłodzącymi powiewami wiatru”, jak to opisywał je prezenter, miały dla niego „zdradzieckimi męczącymi oślepiającymi skwarem słońca” dniami. Wolał spędzić życie w swoim zaciemnionym pokoju. Ale... ale od paru dni czuł przymus zrobienia czegoś wakacyjnego, zanim skończy się wolny czas i zostanie z niesmakiem zmarnowanych dni. Miał niesprecyzowaną potrzebę pójścia gdziekolwiek i zrobienia czegokolwiek wakacyjnego. Poczucie winy dosłownie go przygniatało, a presja społeczna, która ukazywała się mu wszędzie gdzie nie spojrzał, tylko pogłębiała jego depresyjne zawstydzenie całą sytuacją. Reklamy zachęcające do kupowania chłodnych drinków. Programy i banery w internecie polecające ten czy tamten hotelik nad jeziorem, wyjątkową wycieczkę w góry, wakacyjne zajęcia z fitnessu. W sklepowych gablotach letnia moda i słoneczne smaki. Im dłużej patrzył na wypoczynkowe propozycje tym bardziej się męczył. Przytłaczające zadanie, taki wakacyjny dzień. Ale da radę. Zrobi to, i będzie mieć z głowy.

Skręcona po całej nocy pościel na łóżku miękko oplatała jego ciało, niemal prosząco, żeby jednak nigdzie dziś nie wychodził. Na co ma wychodzić? Sam, żałośnie, nie mając żadnego planu. Ale wstał. Podlewając wszystkie kwiatki, każde z osobna zdawało się szeleścić, żeby dał sobie spokój - w mieszkaniu uspokajająco szumiała klimatyzacja, a na zewnątrz żar słońca już tłukł mu się do szyb. Zasłonił zasłony, mrużąc oczy przed porannym blaskiem. Teraz pora na wakacyjny zestaw leków, popite idealnym na lato napojem – wodą. Po chwili wahania włożył do niej dwie kostki lodu, słomkę i drinkową parasolkę. Na śniadanie specjał szefa kuchni – jogurt naturalny z muesli i owocami. Perfekcyjnie. Zrobił swojemu śniadaniu zdjęcie jako dowód rzeczowy A.

Po walce z porannymi aktywnościami, czyli po łazienkowaniu się i staranne dobraniu garderoby na wakacyjną wycieczkę po mieście, stanął przed lustrem. Usilnie próbował wmówić swojemu odbiciu, że wszystko będzie w porządku. Przekonywał go, że choć jest zmęczony i nie lubi słońca, to lepiej mieć to już za sobą. Przejdzie się tu i tam, porobią różne… rzeczy, tak,wakacyjne rzeczy, kto wie, może nie będzie tak źle? Wystawił lustrzanemu Mattowi kciuka w górę, ten odpowiedział tym samym, no proszę jak ze wszystkim się ze sobą zgadzali. Ostatni raz zerknęli na siebie ze złudną nadzieją, że może automatyczne drzwi do ich apartamentowca się zatną i będą musieli wrócić do domu, po czym ruszył na Niezwykłą Wakacyjną Przygodę™.

Jak się okazało, głównie się szwendał. Przeważnie w cieniu budynków. Raz, w porywie poczucia winy, że kiepsko mu idzie, kupił sobie Wakacyjną Puszką Chłodzącego Napoju w automacie na ulicy. Mało satysfakcjonująca, zbyt słodka i zbyt gazowana, za to bardzo lepka ciecz zaliczona. Bam, taki sukces! No to za ciosem – wszedł w pierwszy lepszy sklep z ciuchami, w którym zafundował sobie Wakacyjny Zestaw! Nowy kolorowy fikuśny podkoszulek! I nowe spodenki! Ale emocje! No to dalej! Tą metodą przewlekł się przez całą galerię handlową, odkrywając, że tylko i wyłącznie się zmęczył, nawet pomimo swojego mocnego wakacyjnego ducha. I zbliżały się zapowiadane cieplejsze godziny. Największy gorąc tego dnia.. Wcisnął więc żółtą czapkę z daszkiem na głowę i ruszył dalej.

Po drodze do kawiarenki Malinowy Chruśniak, zahaczył o fontannę. Jedna z tych multimedialnych, wbudowanych w podłogę placu, gdzie można było zdjąć buty i ochłodzić się w wodzie. I tak też zrobił, biorąc sandały w dłoń i przechodząc przez migoczącą i skaczącą, o dziwo przyjemną, mokrość. Zawrócił i przeszedł się jeszcze raz. Jego myśli krążyły – myślał o kolorach, o cieple, o tym, że mógł zabrać okulary przeciwsłoneczne, o swoich wakacjach w M1, o chmurach i zapachach i osobach, które kojarzyły mu się z latem. Zrobił zdjęcie fontannie, łapiąc w kadr parę dzieciaków chlapiącym się w wodzie.

W kawiarence zaś usiadł w wygodnym narożniku, zamawiając małą przekąskę i mrożoną kawę z bitą śmietaną. Poprosił też, żeby były Wyjątkowo Wakacyjne. Pani za ladą zdawała się wiedzieć o co mu chodzi. Jego torcik miał listek mięty, małe ozdóbki, a kawa grubą słomkę w biało-czerwone paski. Wyciągnął swojego małego laptopika z małego plecaczka, zapisując swoje wrażenia z wycieczki. Uwiecznił też zdjęciem swój kącik pracy. Udało mu się też zdrzemnąć się w objęciach miękkich poduszek. Z chęcią przespał największy upał.

Co jeszcze ludzie robią w wakacje? Robią Zabawne Wakacyjne Rzeczy Ze Swoimi Znajomymi. Nie chciał nikomu za bardzo zawracać głowy, dlatego też wykreślił ten pomysł. Sam da radę. Mógł na przykład... popatrzeć się na kąpielisko z oddali. I tak też zrobił, kiedy koło niego przechodził, kierując się do domu. Przechodził przez park. Stanął, łapiąc wzrokiem grupkę ludków na rolkach i deskorolkach. Musiał gapić się naprawdę z dziwnym wyrazem twarzy, bo któryś z chłopaków podjechał do niego. Po krótkiej, bardzo niezręcznej, pełnej nerwowego przepraszania, a później i niezręcznego śmiechu rozmowie, Matt skończył na deskorolce, w otoczeniu grupki znajomych, który korzystali z wakacji w sposób bardziej sportowy niż on, a w tym momencie przekrzykiwali się próbując udzielać mu porad jak jeździć na desce. Balansował niepewnie na czterokołowym narzędziu zakłady, odpychając się ostrożnie, czasem trzymając się ręki nieznajomej dziewczyny. Wywalił się tylko dwa razy. Za drugim razem nie obeszło się bez zadrapania i krwi, dzięki czemu uzyskał od niej Wakacyjnego Plastra w wesołym niebieskim kolorze i rysunkiem słoneczka. Odprowadzili go do końca parku. Poprosił przechodnia o zrobienie im grupowego zdjęcia.

Popołudniowo-wieczorny spacer zajął mu wieczność. Im mniej słońca było, tym bardziej poprawiał mu się humor, ale z każdym krokiem czuł coraz większe zmęczenie. Zdrowe Wakacyjne Zmęczenie. Po drodze był jeszcze na plenerowej wystawie sztuki – fikuśne rzeźby, których nazwisk autorów nie znał. Był taż na obiedzie, Wakacyjnym Obiedzie, lekkim i zdrowym, a nawet na gałce lodów malinowych.

Do domu wrócił później niż się spodziewał. Otworzył okno, wpuszczając do salonu wieczorny zapach miasta. Usiadł na kanapie, dumając nad tym dniem. Robił drobnostki tu i tam, szukał czegoś w tym wszystkim, ale nie wiedział czego. Nie był pewien, czy o to do końca mu chodziło. Nie doznał żadnego Wakacyjnego Oświecenia, nie poczuł potęgi letnich dni ani satysfakcji zmniejszającej się presji. Ale udało mi się coś zrobić. A to zawsze więcej niż nic. Byłaby z niego dumna.
Wyciągnął aparat lustrzankę, przeglądając dzisiejsze zdjęcia. Kiedy doszedł do końca zdjęć z tego dnia, z wahaniem przewijał dalej. Były to stare zdjęcia, których nigdy nie miał czasu ani chęci przegrać na komputer. Większość z nich była jeszcze z M1, zawierały różne rzeczy, ale na wielu z nich był on. Ewidentnie uśmiechał się do kogoś, kto robił mu zdjęcia dzierżąc w tamten czas aparat. O proszę, to on we wściekle różowych kąpielówkach nad wodą, tu wcina czerwonawe lody. Tu na tle zjeżdżalni wodnej obejmuje swoją starszą siostrę, która wreszcie, na to jedno zdjęcie, oddała komuś aparat.
Wpatrywał się w ekranik aparatu. Wreszcie wyłączył go, wzdychając. To był Dziwny Wakacyjny Dzień. Cieszył się, że ma go już za sobą.
6. zadanie -  Piaszczysty brzeg jeziora
NAGRODA
7. zadanie wakacyjna piosenka - Summer Madness - Kool & The Gang, jest chilloutowa i bez słów, tytuł implikuje różne rzeczy, które można na tyle sposobów interpretować
8. zadanie
9. zadanie - Zia, moja stara skasowana postać, w alternatywnej historii na rajskiej wyspie - ZACZĘTE - Żyje się tylko 69 razy
NAGRODA
10. zadanie - strój na plażę
choinka na wakacjach:

PRZEPIS NA PLAŻOWY FASHION. Ogólna zasada, którą Ego nieświadomie się kieruje przy takich wyjściach jak plażing i smażing wśród ludzi, brzmi i'm gay and i can do whatever i want if it's about fashion. Dlatego niedopasowane kolory odrębnych kawałków stroju są tu absolutnie niezbędne. Mamy więc pasiastą koszulkę na ramiączkach w odcieniach żarliwie neonowo niebieskim oraz miętowym, ale wiecie, takim bardziej miętowym jak roślina mięta niż aktualny kolor miętowy, który jest bardziej bladym niebieskim z sugestią zielonego. Na to projektant postanowił nałożyć plastikowy nadruk wesołego, skręconego jak nitka makaronu spaghetti, chińskiego smoka. Koszulkę trzeba prać ręcznie, kto wie ile prań tak słabej jakości nadruk by wytrzymał zanim odkleił by się bez gracji pozbawiając smoka paru części ciała. Spodenki barw kamizelek robotników pracujących na robotach drogowych przy autostradzie. I tak, sznurki przy gumce są przeplatane srebrną nitką, prawie jak paski odblaskowe dla rowerzystów. Do tego intrygująco osobliwe dodatki. Z zaangażowaniem Ego wcisnął na głowę słomiany kapelusz z szerokim rondem, przepasany wstążka w małe czerwone kwiatuszki, który wyglądał jakby zwinął go z jakiejś innej plaży od przypadkowej babci. Na stopy wsunął różowe klapki japonki, do tego wodoodporne plasterki z postaciami z komiksów tu i tam, bo przecież nie mogłoby być tak, żeby choć przez chwile nie miał gdzieś zadrapania albo skaleczenia. I na zwieńczenie tego arcydzieła okulary przeciwsłoneczne z okrągłymi szkiełkami. Jeszcze tylko warstw kremu przeciwsłonecznego na to smutne blade ciało, które porządnego plażowego słońca na skórze nie miało od długich stuleci i Matt był gotowy na zanurzenie pół palca w wodzie, żeby resztę wyjazdu spędzić pod parasolką patrząc smętnie na horyzont morza.
LOTERIA


Ostatnio zmieniony przez Ego dnia 6/9/2018, 19:03, w całości zmieniany 26 razy
avatar





Ego
Student
GODNOŚĆ :
Matthew Greenberg


Powrót do góry Go down


Re: Wakacyjny event!

Pisanie by Liam ♥ on 16/7/2018, 17:15
1. zadanie - Wakacyjny krokodylek w podpisie \o/
2. zadanie - 7/14
3. zadanie - https://imgur.com/a/sq5DqVm Wakacyjne Lią.
NAGRODA
4. zadanie
5. zadanie
6. zadanie
NAGRODA
7. zadanie - https://www.youtube.com/watch?v=Wp57PXBB7Xg
Dont read you little rebel:

L: Fuczeeeek, Fuczeeeeek
Arczi: Przestań się drzeć, ja tu spec pałuję!
L: Może pan zawołać Fuczka?
A: Ryu, jakiś debil z uśmiechem na mordzie Cię woła!
R:...
L: Fuczeeeek? Piosenkę Ci napisałem!
8. zadanie
9. zadanie
NAGRODA
10. zadanie
LOTERIA


Ostatnio zmieniony przez Liam ♥ dnia 23/7/2018, 01:40, w całości zmieniany 6 razy



You know that you are not first.
But do you really care?




O krokodylach różańcowych l Głos

avatar





Liam ♥
Chart     Poziom E

Powrót do góry Go down


Re: Wakacyjny event!

Pisanie by Saligia on 18/7/2018, 18:55
1. zadanie - wakacyjny podpis
2. zadanie - w trakcie
3. zadanie - Uwaga! Świecenie gołą dupą!
NAGRODA
4. zadanie -
5. zadanie -
6. zadanie - ¯\_(ツ)_/¯
NAGRODA
7. zadanie - Die Young, bo do niej pasuje
8. zadanie -
9. zadanie -
NAGRODA
10. zadanie - ręcznik, okulary przeciwsłoneczne. I to by było na tyle. Ciuchy by tylko przeszkadzały.
LOTERIA


Ostatnio zmieniony przez Saligia dnia 25/7/2018, 00:18, w całości zmieniany 3 razy
avatar





Saligia
Wtyka
GODNOŚĆ :
Sylvia Blackburn


Powrót do góry Go down


Re: Wakacyjny event!

Pisanie by Rhett on 19/7/2018, 15:33
1. gif w podpisie '^'
2. 15/14
3. wakacyjny rysuneczek raz
NAGRODA
4. klik.
5. Opis wakacyjnego dnia.
day in the life:

11:15
Już poprzedniego wieczora postanowił spędzić ten dzień inaczej. Plan rozpoczął ponadprogramowym wypoczynkiem. Miejsce co prawda pozostawało wiele do życzenia, ale mając okrycie w postaci ciepłego, a przede wszystkim miękkiego futra nie mógł narzekać. Leniwy sen na stercie liści przerwały wpadające zza grubej plątaniny roślin promienie. Ociepliły zwierzęcy pysk i rozchyliły powieki, konfrontując wciąż jeszcze naznaczone snem tęczówki ze światem rzeczywistym. Pysk rozwarł się szeroko w porannym ziewnięciu, a łapy naciągnęły, chcąc rozruszać zastałe przez noc mięśnie. Wraz ze strzyknięciem kości postanowił, że czas wstawać i w pełni rozpocząć jednodniowy urlop.

12:40
Po jeszcze kilkukrotnym upadku do "łóżka", powrocie do ludzkiej postaci i ostatecznym założeniu ubrań był gotowy do śniadania. Problem polegał jedynie na tym, że wpierw trzeba było się po nie pofatygować, a tego nie uwzględniał w swoim super dopracowanym planie. Do ostatniej chwili liczył, że natura załamie nad nim ręce i podsunie pod nos smakowity kąsek. Nie zrobiła tego.

13:15
Darował sobie szaleńcze gonitwy i poszedł łatwą drogą. Znalezienie owoców stanowiło wyzwanie, ale nie wymagało tyle ruchu co upolowanie mniejszego zwierzęcia. Wyczulony nos łapał słodkie wonie z daleka, wystarczyło jedynie podążyć ich tropem i dopaść drzewa lub krzaka. Uporał się z tym szybko, dodatkowo napędzany charakterystycznym uczuciem ciągnięcia w żołądku. Ciężko zwisające z gałązek jagody padły ofiarą chciwych łap, znacząc opuszki złodzieja niebieskim sokiem — teraz już cała Desperacja znała winnego zbrodni.

13:40
Uznawszy, że żaden urlop nie może obyć się bez wypadu na basen, chwycił w dłoń poszarpany ręcznik i ruszył pełen werwy ku najbliższemu zbiornikowi wody. Najlepiej takiemu, którego stężenie Bóg-wie-czego-złego nie wyżarłoby mu wnętrza czaszki już na wstępie. Wpierw natknął się na staw. Niestety zbyt mały, by cieszyć się pływaniem i zbyt brudny, by chcieć zanurzyć stopę. Pełen dobrej myśli ruszył w dalszą podróż, tylko kilka razy wstrzymując kroku celem obejrzenia czegoś w oddali.
Przeprawa w parzących promieniach słońcach w końcu się opłaciła. Ujrzał brzeg swojego mokrego cudu i już wtedy wiedział, że tym razem trafił idealnie. Nogi same wystrzeliły naprzód biegiem. To z entuzjazmu mięśnie musiały czerpać energię, bo ta wydawała się nieskończona. Odetchnął pełną piersią dopiero zatrzymaniu stóp na piaszczystym brzegu. Nie od razu wpadł do wody. Wpierw wsparł ręce na biodrach i napełnił płuca świeżym powietrzem, przy okazji ciesząc oczy niezłymi widokami — tych często na Desperacji brakowało.
Ubrania potraktował jak dobytek życia (wielce to od prawdy nie odbiegało), każdą pojedynczą część garderoby składając w schludną kostkę. Wybierając miejsce umieszczenia materiałów, brał pod uwagę, czy przypadkiem nie zmokną, lub nie porwie ich jakaś cholera. Tak gotowy "na basen" wpadł w przeźroczystą ciecz, rozbryzgując jej wielkie krople na wszystkie strony świata.

15:00
Dorobek życia przepadł. Nieważne jak wielu minut by nie poświęcił na przeszukiwanie znajomego ubytku w grubym pniu, ubrania się nie pojawiały. Wiedział, po prostu wiedział, że prędzej czy później coś musiało pójść nie tak.

16:30
Od ponad godziny węszył za ulubioną koszulką (w dinozaury, jakżeby inaczej). I jak do tej pory ślad przepadł zarówno za nią, jak i za spodniami, o butach już nie wspominając. Nakrapianą, lisią mordę trzymał tuż przy ziemi, nos niemal wtykając w brudną ziemię. Los ostatecznie postanowił się do niego uśmiechnąć, bo w lico uderzyły nowe wonie, a między nimi również znajomy zapach noszonego rankiem materiału. Popędził naprzód, chcąc jak najszybciej odzyskać zaginioną własność.

16:40
Trzask dartego materiału pogruchotał mu serce, choć nie aż tak bardzo, jak szargający duszę widok. Dzikie koty w najlepsze szalały z ciemną tkaniną, podając ją z pyska do pyska. Każdy kontakt z ostrymi kłami owocował w kolejną dziurę lub potyczkę, gdy jasny nadruk akurat wpadał w oko innemu przedstawicielowi gatunku. Kolejne urywane nitki cofnęły jedną z łap Marshalla. To koniec. Koszulka przegrała tę bitwę na śmierć i życie. Nie było nawet czego zbierać.

17:30
Wrócił do tymczasowej nory zwanej błędnie domem z zamiarem dokończenia nowej książki. Znalazł ją całkowitym przypadkiem kilka dni temu w jednym z opuszczonych budynków. Kilka stron barwił wyschnięty szkarłat, lecz to nie zniechęciło młodego wymordowanego do przewertowania całej lektury. Zdezelowany koc i wysłużony sweter w pełni mu wystarczały do osiągnięcia pewnego poziomu komfortu.

20:00
Szelest z zewnątrz oderwał skupiony umysł od śledzonej fabuły, zwracając ślepia ku wyjściu. Trwał w napięciu, ściskając okładki książki mocniej z każdym bliższym dźwiękiem. I gdy był już gotów w zrywie przeobrazić ludzkie szczęki w zwierzęce, dwubarwnym tęczówkom ukazała się najzwyklejsza w świecie wrona. Jej ciemny dziób sprawił, że zmarszczył brwi, zawiedziony chwilowo wątpliwą intuicją.

21:30
Gruba okładka lektury buchnęła o ziemię przy innych tymczasowych przedmiotach. Uznał fabułę za absolutnie wartą przeczytania, już planując komu i kiedy ją pożyczyć. Takie cudo nie mogło zostać zmarnowane. Owijając się kocem do snu, myślał o porwanych wizerunkach dinozaurów ze straconej dziś koszulki.
6. Jeky wzięty w obroty.
NAGRODA
7. Vance Joy - Riptide Jest urocza. Czyli pasuje idealnie pod Rena. :l
8. Jedno spontaniczne wbicie na fabułę gotowe.
9. Rajska wyspa.
NAGRODA
10. zadanie - done.
summer stuff:

strój: ciemna ale cienka i przewiewna koszulka z krótkim rękawem (bez nadruku) i czerwone spodenki w szkocką kratę
akcesoria: wielka (większa od niego) dmuchana orka, czerwone wiaderko z zieloną łopatką do kompletu, kilka foremek (w kształcie dinozaurów, a jakże) do piasku, okulary przeciwsłoneczne, krem z filtrem, najbardziej puchaty ręcznik świata
LOTERIA


Ostatnio zmieniony przez Rhett dnia 2/9/2018, 13:53, w całości zmieniany 29 razy
avatar





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Re: Wakacyjny event!

Pisanie by Miau on 20/7/2018, 17:13
1. Gif pod avatarem Miau.
2. Od 22.07. do 05.08 (bodajże).
3. Miau na wakacjach (nie umiem rysować a Miau się opalać).
NAGRODA
4. Miau z Hexem.
5. Niżej.
6. Tyle tego było, że niech będzie z Jinxem jako Miau.
NAGRODA
7. Piosenka pod Miau, Zabawniejsza piosenka na lato dla Miau, Piosenka pod Itachiego.
8. Wbite na złomiarnię Kinzoku Noą.
9. Rajska wyspa z Invidią jako Itachi.
NAGRODA
10.  Noa:
Ma potężny słomkowy kapelusz, okulary z przyciemnianymi szkłami i prosty strój jednoczęściowy koloru niebieskiego. Obwiązana jest w pasie chustą by nie odsłaniać za dużo swojego ciała i siedzi pod parasolem, który sobie przytargała. Woli uniknąć słońca. Jest boso, ma ze sobą książkę i owocową, dobrze zmrożoną sałatkę wraz z wodą. Ookami siedzi obok niej w cieniu, który ma piłeczkę do zabawy.
LOTERIA

Zadanie numer 5:
Wakacyjny dzień Miau:
Dzień rozpoczął się spokojnie. Świeciło ładne słońce i musisz wiedzieć, pamiętniczku, że ten wpis nie będzie taki interesujący jak ci się wydaje. Kiedy wstałam, okazało się że koc zdołał się nieco rozerwać a na moich kolanach pojawiły się świeże siniaki. Spytasz, jak to możliwe? Wierz mi, sama nie wiem, a że lekarstwa należy oszczędzać, tak więc nic z tym nie zrobiłam. Kiedy wyszłam w pokoju w swojej piżamie, która składała się z krótkich, ledwo trzymających się na biodrach spodenek i długiej rozerwanej na biodrze koszuli z wielką plamą farby, okazało się, że... mam dzisiaj wolne! Cud, nie? Leah powiedziała, że dzisiaj burdel będzie zamknięty, każdy może robić co chce, o ile wszyscy zbiorą się by pójść na plażę po południu. Jinx odkrył jakąś fajną jaskinię, która prowadziła do odosobnionej plaży i wielkiego jeziora. Ale wypas, o jaaaa. Co by nie mówić, dbał on o "swoich", choć jak przystało na pana bywał kapryśny, denerwujący i sadystyczny. Prawdziwy maniak zadawania bólu, chociaż na mnie rzadko rękę podnosił. Hm, muszę kiedyś to zrozumieć, skąd to się brało. No ale spędzałam leniwie czas, aż wybiła odpowiednia godzina i należało ruszyć swój tyłek. No to ruszyłam, ale wcześniej udało mi się wygrzebać jakiś stary jednoczęściowy strój kąpielowy, który musiał mieć przynajmniej ze 100 lat! Wyczyściłam, wyparzyłam, znalazłam nawet okulary do pływania i w swoich ledwo się trzymających klapkach pobiegłam za dziewczynami i chłopakami. Niektórych widziałam pierwszy raz w życiu, musieli mieć sporo klientów. Przodem, oczywiście, szedł Jinx, który zdawał się być w dobrym humorze. Szliśmy długo, niektórzy zaczęli marudzić, ale wystarczyło jedno spojrzenie właściciela burdelu by ucichli. Zawsze tak to działało. Ja osobiście czułam spore podekscytowanie i zniecierpliwienie, bo ile można iść, kiedy się chciało ujrzeć to cudo już teraz?!
Dotarliśmy. Otarłam pot z czoła, usiadłam na jakimś kamieniu, pierwszym lepszym i przyglądałam się wodzie. Była niesamowicie czysta, wręcz nienaturalnie. Kilka osób wskoczyło do wody i zaczęło się pluskać i bawić. Jinx zaczął budować wielki zamek z piasku, a z dwie dziewczyny robiły wieżyczki. Ja sama trochę popływałam i poskakałam do jeziora, nie bojąc się że czymś się zarażę.
Potem zrobiliśmy sobie ognisko, a zaraz po nim wróciliśmy do domu.
Prawie od razu poszłam spać. To był super dzień.


Ostatnio zmieniony przez Miau dnia 29/9/2018, 23:33, w całości zmieniany 8 razy
avatar





Miau
Nosicielka
GODNOŚĆ :
Oto kot, Miau.


Powrót do góry Go down


Re: Wakacyjny event!

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry

- Similar topics