Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Go down


Re: Outsider [Insomnia | Rhett]

Pisanie by Rhett on 27/7/2018, 19:39
— No już, zmykaj.
Zasalutował z werwą godną zajawionego nowym zajęciem harcerzyka. Podnosząc się z materaca, machnął pojedynczo ogonem. Końcówka szurnęła po zaległym tam kocu i strząsnęła w powietrze drobinki osiadłego na materiale kurzu. Dodatkowy argument potwierdzający teorię, że akurat w tym budynku właściciela nie było od dłuższego czasu.
Do kuchni przemknął bezdźwięcznie. Nawet drzwi zamknął na tyle delikatnie, by zawiasy nie odezwały się żadnym zardzewiałym jękiem. Drewniana podłoga musiała być pod wrażeniem jego starań, bo aż odjęło jej mowę — żadna deska nie skrzypnęła z aprobatą.
Rozejrzał się po pomieszczeniu z zaciekawieniem błyszczącym w oczach. Budynek co prawda aktualnie nie posiadał żadnych domowników, ale niewykluczone, że coś po sobie zostawili. Kiedyś ktoś musiał tu mieszkać, skoro łóżko pozostawało niezaścielone, jakby opuszczone w pośpiechu.
Postanowił działać szybko. Duże, kuchenne okna działały na niekorzyść — w powietrzu wisiała groźba zostania zauważonym.
Na pierwszy cel obrał szuflady w szafce tuż obok drzwi. Pierwsza była pusta, w drugiej walały się zapisane papiery. Przez chwilę pomyślał, że to mogły być przydatne notatki. Dopiero przemykając wzrokiem po linijkach tekstu, stwierdził, że to tylko przepisy. Ostatnie dwie szuflady zawierały podniszczone miski i nadgryzione czasem sztućce. W dłoniach noże i widelce wydawały się tak kruche, jakby miał rozpaść się na proch pod byle naciskiem. Z marudnym pomrukiem odłożył wszystko na miejsce.
Lodówka okazała się równie mało zaskakująca. Jej jedynym pozytywnym aspektem okazała się niedziałająca lampka. Gdyby nagle rozbłysła jasnym światłem istniało ryzyko, że wymordowany zostałby zauważony. Tymczasem jedynym zmartwieniem pozostawał nieprzyjemny zapach kilku zepsutych produktów stojących wewnątrz. Nie było te wiele. Parę warzyw, podpleśniałe kromki chleba i coś, co być może kiedyś nosiło miano gulaszu. Obecnie było tylko śmierdzącą resztą zaległa na dnie garnka. Chłopak miał wrażenie, że jeszcze dzień lub dwa, a ta maź ożyje i stworzy własne państwo.
Nie chcąc niczego przegapić, zajrzał jeszcze pod wyszczerbiony stół i dwa krzesła. Był gotów zdzierać tapetę w poszukiwaniu ukrytego sejfu.
Kompletnie nic tam nie ma — mruknął na wstępie, powróciwszy do wcześniejszego pokoju. Liczył, że łowy Nayami był bardziej owocne.




avatar





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Re: Outsider [Insomnia | Rhett]

Pisanie by Insomnia on 3/8/2018, 00:23
Powrót Rena do pokoju zarejestrowała kątem oka, co zmusiło ją do natychmiastowego przerwania bieżących czynności. Wciąż przykucnięta przy szafie, obróciła się odrobinę w kierunku drzwi do kuchni, obrzucając przy tym chłopaka bardzo wymownym spojrzeniem. Niestety, już pierwsze słowa skutecznie zgasiły jej entuzjazm i uśmiech oklapł odrobinę. Liczyła na więcej, w zasadzie na cokolwiek. Nawet jeśli mieliby nie znaleźć zamka pasującego do ich klucza, może udałoby im się wydłubać z opuszczonego mieszkanka jakieś interesujące fanty. Kiedy nie ma się prawie nic, należy się cieszyć ze wszystkiego: nawet jeśli dorwie się tylko do połowy zużytą zapalniczkę czy kawałek szmatki. Wszystko ma swoje znaczenie i da się w jakiś sposób wykorzystać... a jeśli nie, to jest zwykłym śmieciem. I na ich nieszczęście, do tej pory trafili głównie na śmieci.
- Tu też na razie kiepsko, chyba że umiesz czytać dziwne hieroglify. - Kiwnęła głową w stronę łóżka, gdzie w otwartym wciąż pudełku leżały przejrzane przez nią wcześniej bibeloty. Tylko notesik zdawał się przedstawiać jakąś wartość, przynajmniej póki nie dało się ocenić, czym były owe tajemnicze zapiski. Mogły to być ważne informacje, ale równie dobrze bajki dla dzieci czy kiepski przepis na ciastka. Nie dowiedzą się, póki komuś nie uda się odcyfrować tych dziwnych literek - wymordowanej tak czy inaczej nic one nie mówiły. Zamiast więc przejmować się czymś, na co nie miała wpływu, zanurkowała ochoczo w zdezelowaną szafę. Zwisające z wieszaków elementy odzieży trochę utrudniały przeszukiwanie dołu (odcinały i tak już kiepski dopływ światła), jednak Leather nie były straszne żadne komplikacje. Skoro kuchnia ani część pokoju nie chciały okazać się użyteczne, musiała znaleźć coś wartego uwagi. Nie znosiła uczucia porażki, a w połączeniu z podjętym ryzykiem byłoby ono z pewnością jeszcze bardziej dotkliwe. W końcu po co mieliby stawiać na szali swoje zdrowie i życie przed tą bandą tępaków, skoro mogli nawet nie mieć z tego żadnej, ale to żadnej korzyści? I nie, integracja młodzieży nie liczy się jako korzyść - to przecież mogliby robić gdziekolwiek indziej i w zupełnie innych warunkach.
Zanurzyła ręce w ciemność, odnajdując haczyk pozwalający zablokować lub otworzyć drugie drzwiczki - jako że wyłamane były te główne, z zamkiem. W kilka sekund szafa stała przed nią otworem i mogłaby przysiąc, że widziała przemykającego gdzieś w jej środku wielkiego karalucha. To wydarzenie jednak szybko umknęło z jej pamięci, kiedy zwróciła wzrok ku dnu podstarzałej garderoby. W wielkiej plamie szarości, gdzie ledwo dało się rozróżnić kształty, zdecydowanie coś było. Sięgnęła od razu dłońmi w kierunku znaleziska, z przyjemnością wyczuwając pod palcami gładkie drewno i chłodne, metalowe okucia na rogach przedmiotu. Podniosła go ostrożnie, niemal z namaszczeniem wciągając na podołek niedużą skrzyneczkę. Przybrudzona kłódka stuknęła cicho pod wpływem ruchu.
Czy mogli być bliżej jakiegoś intrygującego odkrycia?


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Outsider [Insomnia | Rhett]

Pisanie by Rhett on 10/8/2018, 19:25
Obrzucił sypialnię znudzonym spojrzeniem. Przez kilka minut buszowania w kuchni nie zmieniło się nic. Żadna deska nie zmieniła położenia, ani jedna szyba nie posypała się w proch, nawet karaluch nie przebiegł z kąta w kąt.
— Tu też na razie kiepsko...
Spojrzał wpierw na dziewczynę, później na wskazywane podbródkiem pudełko. Podszedł doń powolnym krokiem, jakby zbyt nagłe skrzypnięcie podłogi miało wystraszyć zaległą wewnątrz tajemnicę. Od razu chwycił notes w palce, ale go nie otworzył. Ograniczył ciekawość do obejrzenia przedmiotu z zewnątrz. Zaraz odłożył go na bok, zostawiając najlepsze na koniec. Reszta bibelotów okazała się równie marna, co pusta kuchnia tuż obok. Brakowało tylko zapachu nadpsutego pożywienia. Między szpargałami znalazł jednak pudełko zapałek i po wysunięciu zawartości nie mógł nie skomentować jej zadowolonym pomrukiem.
Jeśli będzie zbyt nudno, to puścimy to miejsce z dymem — sugestywny grzechot zapałek wypełnił ciszę pomieszczenia. W tak pustym miejscu brzmiał wyjątkowo głośno. Przykucnął obok metalowego szkieletu łóżka, wspierając przedramiona na materacu. W ręce znów wpadł mu notatnik, który tym razem już bez wahania otworzył, od razu chłonąc linijki tekstu wygłodniałym spojrzeniem. Niestety im dalej brnął w zapiski, tym mniej wiedział. Z czasem porzucił próby odczytania czegokolwiek i wertował kartki w poszukiwaniu rysunków bądź choć jednego znajomego słowa. Cichy trzask okładki zabrzmiał jak werdykt.
Nic z tego — mruknął nie bez zrezygnowania brzmiącego w głosie, odkładając przedmiot obok pudełka. Podniósł się do pionu i przeszedł niewielką odległość dzielącą go od dziewczyny. Przyklęknął tuż obok akurat w momencie, gdy ta dobywała z paszczy starej szafy skrzynkę.
Myślisz... ? — zdanie urwał już na początku, nie spuszczając wzroku z kłódki. Na oślep sięgnął kieszeni bluzy i wyłuskał zen wcześniej znaleziony (to, że jakiś facet bez szyi chował go w kieszonce to czysty przypadek) kluczyk. Wsunął końcówkę w należyte miejsce i jakby w zwolnionym tempie przekręcił na bok...




avatar





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Re: Outsider [Insomnia | Rhett]

Pisanie by Insomnia on 1/9/2018, 22:50
- Jeśli będzie zbyt nudno, to puścimy to miejsce z dymem.
- Byłoby jasno, ciepło, rozrywkowo... brzmi jak dobry plan. - Puściła oczko w kierunku chłopaka, aprobując oryginalną metodę wyładowania frustracji. On może żartował - Nayami mówiła poważnie. Nie wiedzieć czemu perspektywa dokonania całkowitej destrukcji jakiegoś miejsca wywoływała w niej niemałą ekscytację i naprawdę z chęcią zobaczyłaby, jak płoną tutejsze domostwa i dobytek wszystkich tych ludzi... ludzi nadal nieświadomych, że mają u siebie młodocianych intruzów. Nawet kiedy poszukiwania nie przynosiły żadnych interesujących rezultatów, ta jedna myśl jakoś podnosiła ją na duchu: udało im się przedostać do bazy wroga i do tej pory nikt ich nie znalazł, a to już było coś. Mogłaby rzucić ten fakt w twarz wszystkim, którzy wciąż traktowali ją jak pięciolatkę i upierali się, że nie może się nigdzie ruszać bez nadzoru. Ależby mieli niepyszne miny!
- Nic? Kurczę, szkoda. Ale i tak możemy go zabrać, może ktoś będzie umiał przeczytać, co tam jest. - Nawet jeśli będą to jakieś głupkowate opowiadania czy czyjeś "głębokie" przemyślenia o życiu, ale jeśli zostawią notatnik tutaj, nigdy się nie dowiedzą. Była zaś szansa, choć niewielka, że te zapiski zawierać będą coś ciekawego lub wartościowego.
Jak na razie jednak większy skarb, bo będący bardziej w ich zasięgu, mieli tuż przed sobą. Wpatrywała się w niego jakby z niedowierzaniem, nadal nie mogąc do końca sobie uświadomić, że coś znaleźli. I może własnie to otwierał znaleziony wcześniej kluczyk? To by było niebagatelne odkrycie! Jednocześnie jednak ironiczny głosik z tyłu głowy podszeptywał, że nie mogliby mieć aż tyle szczęścia. Wejść do pierwszego lepszego domku, przeszukać szafę i trafić idealnie na to, czego chcieli? Niedoczekanie!
Może to dlatego prawie wstrzymała oddech, kiedy Renard wyciągał kluczyk z kieszeni. Rozczarowanie przyjdzie wcześniej, jeśli w ogóle nie będą w stanie włożyć go do zamka kłódki, ale jeśli nie, jeśli wejdzie... będą o krok bliżej. Ale wtedy nadal może się okazać, że klucz się nie przekręci. A co jeśli jednak się przekręci? Wtedy pewnie będą mogli otworzyć skrzynkę i zobaczyć co jest w środku.
W przeszywającej ciszy wciąż słyszała przyspieszone bicie swojego serca, próbując uspokoić emocje i przekonać się, jak potoczą się sprawy. Na każdym możliwym etapie szykowała się na porażkę, a ta, o dziwo, nie nadchodziła. Klucz został wsunięty w zamek, przekręcony wręcz morderczo powoli, jakby zajmowało to nie sekundy, a lata. Wreszcie mechanizm kłódki kliknął cicho. Nayami sięgnęła do niej, walcząc z odruchem szarpnięcia za wieko i zdjęła to niezbyt misterne zabezpieczenie. Teraz skrzyneczka mogła zostać w każdej chwili otwarta. Kiedy palce usadowiły się po obu stronach i uniosły pokrywę o marnych kilka milimetrów, wywołując tym samym skrzypnięcie zawiasów, wzięła głęboki wdech. Następnie, wraz z gwałtownym wydechem, w jednym ruchu otworzyła drewniane pudło.
Musiała zamrugać gwałtownie, bo nie do końca wierzyła własnym oczom. W pierwszej chwili pomyślała, że skrzynka była pusta. A jednak nie - gdy spojrzała drugi raz, na dnie leżało coś płaskiego. Bez zwlekania wyjęła całą zawartość, która okazała się... zdjęciami. Uniosła tę niewielką stertę bliżej twarzy, próbując w półmroku dojrzeć, co przedstawiają. Ledwie zaś dotarło do niej, na co patrzy, wydała z siebie dźwięk obrzydzenia i wcisnęła fotografie z powrotem na miejsce i zatrzasnąwszy wieko, zrzuciła pudełko ze swoich kolan.
- Obrzydlistwo! - jęknęła, jakby jej kto co najmniej kazał zjeść karalucha.
Zdecydowanie nie miała ochoty oglądać Dave'a oraz jego ukochanej niuni w ich pełnej, nagiej krasie.


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Outsider [Insomnia | Rhett]

Pisanie by Rhett on 2/9/2018, 15:22
 — Byłoby jasno, ciepło, rozrywkowo...
 Jasne iskry rozświetliły kolorowe tęczówki wymordowanego, dzięki czemu Nayami mogła być pewna, że plan został już zatwierdzony i w pisany na najbliższej dacie w grafiku. Dziś, o północy, za kilka godzin, minut, za moment. Tkwiące w kieszeni zapałki były zapewnieniem w najczystszej postaci.
 Czekanie na szczęk zamka było niczym instalacja nowej gry, której produkcja zajęła wytwórni dobry rok. Pasek ładowania wlókł się z prędkością ślimaka dodatkowo spowolnionego tonowym ładunkiem. Innym słowy — wieczność. Zestarzał się w tym czasie co najmniej o czterdzieści lat.
 Prawie usnął, ale zawiasy wieka w końcu skrzypnęły. Ten dźwięk zabrzmiał w pustym pomieszczeniu z głośnością karabinowego wystrzału. Milczące oczekiwanie młodzieży nadało temu więcej mocy.
 Skrzynka otworzyła przed nimi sekrety. Wymordowany czuł na skórze nieśmiałe muśnięcia ekscytacji. Tylko na krótką chwilę, bo zaraz wżarły się w tkanki i przeniknęły do kości, rozprzestrzeniając po nich mnóstwo dreszczy. Niestety cała radość zapadła się jak dotknięty domek z kart — jej części jeszcze przez chwilę przecinały powietrze, ale kolejna podmuch posłał wszystko na glebę. Zdegustowanie wykrzywiło mu twarz, a mięśnie bez ingerencji świadomości odwróciły twarz. Był w tym momencie wdzięczny Nayami jak nikomu innemu za zatrzaśnięcie wieka.
 — Beznadzieja — opadł plecami na skrzypiąca podłogę. Część kurzu pofrunęła w powietrze niewielkim kłębem, reszta przylgnęła do materiału ciemnej koszulki. — Im więcej znajdujemy, tym gorsze się to okazuje. Ci goście chyba naprawdę nie robili nic ciekawego w życiu — zerwał się do siadu a później do pozycji stojącej. Ponownie omiatając mieszkanie wzrokiem miał w głowie tylko zrezygnowanie. Zawiedziony "tajemnicą" Dave'a marszczył brwi. Podszedł do pudełka zostawionego na łóżku i wyjął dziennik. Raz jeszcze cały przekartkował w nadziei, że wcześniej coś pominął, ale nic się nie zmieniło. Pożółkłe strony nadal wypełniały niezrozumiałe zapiski ozdobione plamami starości. Zamknął książeczkę z trzaskiem i upchnął w bluzę.
 — Spalmy to wszystko.




avatar





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Re: Outsider [Insomnia | Rhett]

Pisanie by Insomnia on 12/9/2018, 23:50
- Beznadzieja.
Lepiej się tego nie dało podsumować. Cała ta wyprawa, zdobywanie informacji, podchody i poszukiwania - wszystko sprowadzało się do tego, by odkryć trochę bezużytecznych śmieci. Najwidoczniej Dave i koledzy byli istotami jakiejś bardzo kiepskiej kategorii, przez co nie mieli absolutnie nic ciekawego do zaoferowania. Żeby chociaż mogli stąd zwędzić jakieś przydatne rzeczy, kurczę, głupią serwetkę na stół, to już byłoby coś. Tymczasem podstarzałe pomieszczenia miały na składzie głównie kurz, do tego kurz i jeszcze trochę kurzu. O zawartości szafy chyba lepiej nie wspominać, bynajmniej do tego nie wracać, bo na obu młodych odkrywcach pozostawiła ona bolesny ślad. Cud, że żadnemu z nich nie wypaliło oczu od tych tragicznych widoków; może to zasługa kiepskiego światła? Po części też refleksu Nayami, której udało się zlikwidować zagrożenie, nim zdążyłoby zbyt mocno wryć się w pamięć.
- Chrzanić takie skarby - burknęła, ściskając wargi w wyrazie najwyższego niezadowolenia. Pewnie za jakiś czas będzie tę wielką wyprawę wspominać ze śmiechem, jednak na chwilę obecną trudno było zobaczyć w niej cokolwiek zabawnego. Marnowanie czasu i energii dla zerowego efektu... no, nikt nie nazwałby tego dobrym popołudniem. A już tak dobrze im szło! Westchnęła zrezygnowana na tę myśl, nim niedbałym ruchem podniosła szkatułkę z brudnej podłogi i wcisnęła z powrotem do szafy. Przy odrobinie szczęścia nikt jej już nigdy nie znajdzie i nie będzie narażony na oglądanie obrzydliwej zawartości, którą w sobie kryła. W zamyśleniu podrzuciła kilka razy kluczyk w dłoni, wahając się, czy na pewno nie wyświadczyć ludzkości przysługi i nie przekręcić zamka. Kiedy tak się jednak zastanawiała, kolejne uderzenie frustracji okazało się silniejsze; wystarczył jeden silny ruch ręki, by kluczyk przeleciał przez całe pomieszczenie i z głuchym stukiem rąbnął w ścianę, by zaraz spaść na podłogę i wydać z siebie cichy brzęk. Tyle by było z hamowania agresji.
-Spalmy to wszystko.
Nie potrzebowała ani sekundy na zastanowienie, natychmiast zerwała się na nogi.
- Okej.
Nie trzeba jej było dwa razy powtarzać, by zniechęcenie i poczucie klęski zastąpiła błyszcząca iskierka ekscytacji. Nowy plan był dobry, był wręcz wyśmienity i mógł zrekompensować z nawiązką ich spektakularną porażkę. W wyobraźni już widziała złoto błyskającego ognia, prawie czuła woń dymu, którego czarne kłęby trudno będzie dostrzec na tle nocnego nieba. Zgromadzeni na zewnątrz członkowie bandy z pewnością zbiegną się już na pierwsze oznaki pożaru, ale w tym czasie dwójka wymordowanych zdąży sobie znaleźć kryjówkę i punkt widokowy w jednym.
- Byłoby łatwiej, jakbyśmy mieli coś łatwopalnego... - mruknęła, rozglądając się jeszcze po pomieszczeniu. Puszczenie go w całości z dymem brzmiało cudownie, tylko niestety nie było wcale takie proste. Mając garść zapałek mogli co najwyżej zebrać wszystko, co się dało na jeden stos u urządzić sobie ładne ognisko, ale w tym nie było nic spektakularnego. Do tego musieliby podpalić okoliczny las, ale to już byłaby dewastacja na zbyt wielką skalę. Co w takim razie mogli zrobić?


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Outsider [Insomnia | Rhett]

Pisanie by Rhett on 15/9/2018, 12:06
 — Na wzgórzu było sporo suchych liści. Myślę, że zrobią robotę — zaproponował ze wzruszeniem ramiona. Na ten moment było mu już wszystko jedno, czy musieli przytachać wór liści, zerwać podłogę, czy roztrzaskać wszystkie kruche meble. Był gotów rozsypać prywatne zdjęcia Dave'a, jeśli to miało wspomóc proces spalania. Chciał jedynie, by wszystko stanęło już w płomieniach i pożarło gorącem całe odczuwane rozczarowanie. Działanie napędzała rosnąca złość — po prostu nie wierzył, że początkowo wspaniała wyprawa (w jeszcze wspanialszym towarzystwie) potrafiła się aż tak bardzo posypać. Zły na cały świat zaciskał zęby, będąc o krok od rozdrażnionego warczenia.
 Cofnął się o krok i raz jeszcze ogarnął pokój spojrzeniem. Pozdzierana tapeta, zdezelowane łóżko, materac pełen plam tak starych, że pochodzenia musieliby doszukiwać się w czasach sprzed wielkiej katastrofy. Szafa z Dave'owym skarbem, szafki w kuchni, połamany stolik.
 — Pójdę po nie — zaczął, nie przerywając oględzin ani na sekundę. Rozglądał się na boki jak sroka za błyskotkami. — Ty w tym czasie zobacz, czego możemy użyć tutaj — wymrukując ostatnie słowo, był już kolanem na parapecie okna. Wyskoczył gładko na zewnątrz, uprzednio sprawdziwszy, czy aby na pewno przesiadujący tu ludzie nie postanowili wysłać patrolu, czy czegokolwiek, co miałoby pilnować ich terenu. Nie zrobili tego.
 Siłą rzeczy musiał zrobić kilka rundek. Bez względu na chęci, prócz kieszeni nie miał niczego, gdzie mógłby upchnąć liście. Nieraz brał tyle, że po drodze kilka rwanych wiatrem uciekało i opadało mozolnie na ziemię. Jednak biegając tak w jedną i w drugą stronę utwierdził się w przekonaniu, że wybór był słuszny. Uzbierana kupka chrzęściła pod nogami dźwiękiem papieru ściernego. Kruszyły się w dłoniach przy mocniejszym dotyku — były idealne.
 — Gotowa? — zapytał, wyciągając do dziewczyny rękę. Stał już poza granicą wybranego przez nich domu. Trzymał dłoń w górze, tuż przy otwartym oknie. Wiedział, że nie potrzebowała pomocy. Coś po prostu przeskoczyło w trybikach odpowiadających za mięśnie i poruszyło nimi bez ingerencji świadomości. Uznał, że to nie szkodzi, że to nawet lepiej. Kulturalny gest był dla niego jak najbardziej na miejscu. Podał jej pudełko zapałek. Czyń honory — mówił wyraz wymalowany na twarzy. Nie puścił jej po tym ani na sekundę, ale wzrok miał utkwiony w jaśniejącym wnętrzu.

| WĄTEK ZAKOŃCZONY |




avatar





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Re: Outsider [Insomnia | Rhett]

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Powrót do góry