Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 16/11. Zapisy na indywidualne wydarzenie dla S.SPEC. Weź udział w wyprawie!
  • 13/11. Do 17 listopada, do godziny 20:00, trwa halloweenowy plebiscyt! Zagłosuj!
  • 04/11. Kolejne ogłoszenie dotyczące zmian. Rzuć okiem.
  • 03/11. Do 9 listopada, do godziny 22:00, należy uzupełnić temat z chronologią. Po ustalonym terminie moderator zacznie sprawdzanie.
  • 03/11. Do 12 listopada, do godziny 20:00, jest czas na wznowienie wątków z przeszłości i alternatywnych. Tematy, w których post nie pojawił się od miesiąca lub dłużej zostaną wrzucone do archiwum. W razie pytań: pisać do Rhetta na PW.

 :: Eden :: Ogrody Edenu


Strona 15 z 15 Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

Go down

Pisanie on 25.08.19 16:42  •  Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Empty Re: Strumień przecinający ogrody.
Na pytanie o kamyk padła jednogłośna odpowiedź — „jasne!”, zaś całą operację i wszelkie zwierzęce wybryki po niej obserwowały bądź brały w nich udział z czystym zachwytem. Wyobraźnia dzieci, bardziej nastawiona na to, co będzie zabawne i cudne w zwierzęcych zachowaniach, była idealnym kompanem dla tych wszystkich niezwykłych istot. Dorośli zazwyczaj opuszczali te niewinne wyobrażenia na rzecz pytania „jak niebezpieczne jest to stworzenie?” bądź „do czego mogę go użyć?”.
  Cała wesoła wyprawa koniec końców wyruszyła w dalszą drogę ciemniejącym, mimo wciąż dość wczesnej pory, lasem, nie zatrzymując się ani na chwilę. W pewnym momencie dziewczynka całkowicie zrównała się z Lysane i pociągnęła ją za rękaw. Jej twarz była mieszanką emocji, począwszy od radości, a skończywszy na lekkiej nutce strachu.
Mogę cię potrzymać za rękę...? – spytała kobietę głosem cichym, ale pełnym nadziei.
Legenda mówi, że kto pójdzie na sam kraniec lasu, ten nigdy już nie wróci... Były wersje, że są tam złe wilki, albo że jest tam stworzenie, które miesza podróżnym w głowach i każe im na zawsze tam już zostać...
Ostatnio...
... Anielskie dzieci poszły się bawić w lesie. I nie wróciły... – młody anioł wzdrygnął się bardzo widocznie.
Ale... Ale prezent! Możemy go znaleźć. Nie jesteśmy sami, więc nic się nam nie stanie. Na pewno jest tu coś, czego mama nie widziała...
 Na przykład melodyjne pomruki, a później melodia, jakby pojedynczego instrumentu, którego dźwięki przypominać mogły nieco flet. Dzieci jednym chórem odpowiedziały na muzykę — „ale super...” — jednak dla Rhetta i Lysane nie wydawało się to niczym szczególnym poza po prostu ładną melodią, trochę melancholijną, spokojną, wpadającą w coś w stylu miarowej kołysanki. Dzieci bez zastanowienia zaczęły iść w tym kierunku, to jest trochę bardziej na północ niż szli wcześniej, tym samym oddalając się nieco od Rhetta i Lysane, a w dodatku w pewnym momencie puszczając się biegiem. Jedno było pewne — grający tę melodię był niedaleko. Drugi fakt był zaś taki, że w lesie to „niedaleko” określić jest ciężko.

Aktualne cele, pogoda i termin:
x Cel: rozeznanie w sytuacji, pójście za dziećmi.
x Pogoda: lekkie zachmurzenie, około 25°C, delikatny wiatr. Okolice godziny 16.
x Termin: 01.09., 23:59.

Dodatkowe:
x I'm trying...


jakim kompletnym potworem będę nawet sam dla siebie?
wzniosę otchłań tak podniebną, nawet w w niebie zbledną
2D3448 -MG || #562318 - wypowiedzi

                                         
Kirai
Poziom E
Kirai
Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Jirō Hirai.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 31.08.19 14:36  •  Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Empty Re: Strumień przecinający ogrody.
 Schował kamyk do kieszeni spodni. Drobny prezent powinien się spodobać Nayami. Nawet jeśli nie był wystarczającą rekompensatą za ozdobę, którą dziewczyna podarowała jemu, to uznał, że to dobry początek.
 – Wilki nie są złe. Znaczy... – zatrzymał się, myśląc o Wilczurze. – Zwykle nie są złe. Wystarczy ich nie denerwować – zaśmiał się pod nosem w dość łagodnych tonach. Posłał nawet Lysane zaczepne spojrzenie, jakby szukając u niej potwierdzenia dla swoich słów. Może nawet powiedziałby więcej, gdyby nie docierająca z lasu muzyka.
 Nadstawił uszy, wyłapując każdą pojedynczą nutę. Melodia nie wydawała się jakaś nadzwyczajna. Sam fakt, że znajdywali się na anielskich terenach, dawał usprawiedliwienie wszelkim dziwom, które na pustynnej Desperacji wymagałyby czujność i napinały mięśnie. Ale tu? Tu wydawało się to całkowicie na miejscu.
 Później dzieci wyskoczyły naprzód jak dwie torpedy.
 – Nie wydają się już takie przestraszone – skomentował krótko, może odrobinę sceptycznie. Z drugiej strony przypomniał sobie, z kim mają do czynienia i jak szybkimi zmianami nastroju wykazywała się ta grupa wiekowa.
 – Powinniśmy trochę przyspieszyć, jeśli nie chcemy ich zgubić – zerknął krótko ku Lysane, później podrapał Shirowa za uchem. I mimo iż sytuacja nie wyglądała na nadzwyczajną, to lata spędzone na ciężkich, desperackich terenach nakazywały zachować wzmożoną czujność.


Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Q1-1528134252
Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Q2-1528134392
                                         
Rhett
Kundel     Opętany
Rhett
Kundel     Opętany
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 01.09.19 14:44  •  Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Empty Re: Strumień przecinający ogrody.
Choć nie widziała, odruchowo odwróciła głowę w stronę dziewczynki i lekko się pochyliła. Słysząc pytanie na jej twarzy wykwitł bardzo ciepły uśmiech. Kiwnęła zgadzając się, choć już w tym momencie mogłaby zostać oskarżona o próbę uprowadzenia dziecka i zjedzenia go podstępnie w głębi lasu, ewentualnie o to, że porwie młodą anielicę w góry, gdzie prosiłaby o śmierć wiele dni, będąc katowaną w okrutny sposób. To już jednak nie były jej klimaty. I naprawdę miała nadzieję, że kiedyś przekona starszych skrzydlatych do swojej nędznej osoby. Nie dla odzyskania zmysłu wzroku, ale dla wewnętrznego spokoju.
- Gorzej z głodnymi - wtrąciła, co wcale nie było zbytnio uspokajające. Była miksem drapieżnika i zwierzyny łownej. Z jednej strony jako królik powinna bać się wilków, ale z drugiej sama jednego na swój sposób oswoiła. Choć tak naprawdę był psem, ale pies to taki mniej groźny wilk. W końcu ludzie je dawno, dawno temu udomowili i potem zrobili z nich abominacje sięgające łbem kostek, jak miała okazję raz widzieć.
Wcale nie podobała jej się muzyka. Nie w sensie, że melodia była brzydka czy fałszywa, ale skoro krążyły legendy o niewracających dzieciach to takie zjawisko dawało trochę do myślenia. Jak w legendzie o szczurołapie, który nie dostał zapłaty, więc zaczarował wszystkie dzieci w mieście i wywiódł je w las. Kiedy dziewczynka puściła jej rękę i oddaliła się, postanowiła skorzystać z mocy. Pozbawione źrenic białe oczy zabarwiły się powoli na błękit, nieprzenikniona czerń zmieniła się w z początku zamazane, ale szybko nabierające kształtu kontury lasu w odcieniach szarości. Wciągnęła powietrze nosem, starając się wyłapać zapachy.
- Nie podoba mi się to - powiedziała cicho do Rhetta, zwracając na niego wzrok. Zmrużyła lekko oczy, po czym dało się wywnioskować, że nie jest już taka ślepa i bezbronna jak wcześniej. Ślepia wciąż wyglądały upiornie i ciężko było określić na co patrzą, ale bieganie w ciemku między drzewami wcale jej się nie uśmiechało. Ruszyła szybkim krokiem w kierunku muzyki, ale rozważała zasłonięcie uszu. Co, jeśli ich to zahipnotyzuje? Nie zamierzała być pozbawionym rozumu zombie po raz kolejny.


Użycie mocy prawdziwego widzenia - z ograniczeniem tylko do samego wzroku (bez wykrywania krwiobiegów istot żywych)


Głos Słowa #856d54 MG #7c7b34
                                         
Lysane
Doberman     Opętana
Lysane
Doberman     Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Lysane Arashi, niegdyś Invidia


Powrót do góry Go down

Pisanie on 11.09.19 11:14  •  Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Empty Re: Strumień przecinający ogrody.
Dzieci już nie słuchały.
  Pogoń, jaka za nimi lada moment wyruszyła, miała za zadanie przedzieranie się przez drzewa i krzaki. Choć dzieci nie były znacznie mniejsze od dwójki wymordowanych, poruszanie się w tym terenie było dlań znacznie łatwiejsze i szło im dużo sprawniej. Gałązki zaczepiały ubrania, skrobały nieprzyjemnie skórę. Pozwalały na swobodniejsze ruchy jedynie psu, który zdawał się nawet bardziej poruszony i podekscytowany niż zazwyczaj. Shirow mógł przeczuwać coś, czego bardziej ludzkie zwierzęta nie były w stanie.
   Muzyka przybierała na sile, zaś sam muzykant nie robił zupełnie żadnych przerw podczas gry. Sylwetki dzieci wciąż majaczyły gdzieś między drzewami — nie wszystko więc było stracone. Wreszcie zarówno anielskie pisklęta, pies i Psy z litery raczej wielkiej, dotarły do ogromnego drzewa. Jego korona była rozłożysta, jednak raczej uboga, bowiem składająca się tylko i wyłącznie z gałęzi i pojedynczych listków, których barwa, mimo pory roku, przechodziła raczej w pożółkłą aniżeli w żywą, soczystą zieleń. Korzenie, zawiłe i poskręcane, spoczywały w znacznej części nad ziemią zamiast pod nią.
  Nieruchomy gigant zdawał się źródłem dźwięku — właśnie przed nim zatrzymały się młode anioły, wpatrując się z uporem w jeden punkt na nim. Pod samym drzewem zaś, leżała nieruchomo jakaś kolejna postać — zdecydowanie rozmiarów dorosłej osoby, jednak z racji jej ułożenia, ciężko było zidentyfikować jej płeć i rasę. Znajdowała się poza zasięgiem wzroku młodych aniołów, skulona, blada, pytanie tylko — martwa już czy zwyczajnie nieprzytomna? Co natomiast było w tym drzewie, że młode anioły wyciągały do niego chętnie ręce i zbliżyły się do niego?
Potrzebuję... Chodźcie... Chcę odejść... – Głos zdawał się zaledwie szumem połączonym z charakterystycznym skrzypieniem drzew. Dźwięki muzyki nieco przycichały na rzecz tej wypowiedzi.
Pić... Tak daleko. Potrzebuję pić. Potrzebuję żyć, dzieci. Uwolnijcie mnie.

Aktualne cele, pogoda i termin:
x Cel: cosiędzieje.
x Pogoda: lekkie zachmurzenie, około 18°C, temperatura wyraźnie obniżyła się. Wiatru brak. Okolice godziny 16.
x Termin: 18.09., 23:59.

Dodatkowe:


jakim kompletnym potworem będę nawet sam dla siebie?
wzniosę otchłań tak podniebną, nawet w w niebie zbledną
2D3448 -MG || #562318 - wypowiedzi

                                         
Kirai
Poziom E
Kirai
Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Jirō Hirai.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 16.09.19 1:10  •  Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Empty Re: Strumień przecinający ogrody.
 Skinął głową, przyznając kobiecie rację. Jemu również się to nie podobało, a stał się jeszcze bardziej sceptyczny, gdy w polu widzenia zamajaczyła ogromne drzewo. Dzieci wpatrywały się w nie jak w święty obrazek, więc i on błądził wzrokiem zarówno po pniu, jak i koronie, próbując zrozumieć fascynację aniołów. Nie ujrzał niczego prócz pożółkłych liści.
 Dopóki nie zerknął w dół.
 Nieruchoma postać z początku zatrzymała powietrze w płucach. Na desperacji podobny widok nie byłby żadnym wrażeniem. Ale tutaj? Będąc w Edenie chyba nie powinni trafić na zwłoki. Na szczęście szybko się okazało, że truchło nie było do końca martwe.
 Marshall spojrzał na sylwetkę dość skonsternowany. Natura podpowiadała, by podejść i pomóc; jednocześnie odzywał się również instynkt, który zalał mięśnie betonem. Młodzieniec stał w miejscu, niezdolny do jakiegokolwiek ruchu. Dopiero szczeknięcie Shirowa przywróciło ciału motorykę.
 Szybszym krokiem podszedł do dzieci. Złapał je za ramiona, zatrzymując w połowie drogi. Każda legenda ma ziarno prawdy, a skoro pogłoski mówiły, że w tym lesie zaginęło sporo osób, to Marshall wolał uniknąć momentu, w którym spotkałoby to również tę uroczą dwójkę.
 Spojrzał na Lysane.
 – I tak przyszliśmy po wodę, więc może... Przyniesiemy też trochę tutaj?


Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Q1-1528134252
Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Q2-1528134392
                                         
Rhett
Kundel     Opętany
Rhett
Kundel     Opętany
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 18.09.19 22:44  •  Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Empty Re: Strumień przecinający ogrody.
O mało nie przywaliła sobie jakąś odgiętą gałęzią w twarz, kiedy szybki chód przerodził się w trucht, żeby tylko dogonić dzieciaki. Wygięła się wtedy zręcznie w tył, unikając przeszkody niczym Neo pocisków. Ostatnie dostanie z liścia niezbyt było przyjemne i skończyło się prawie grillem urządzonym jej na czole. Rozwaliła sobie wtedy najlepszy płaszcz biokinezą, ehh. Niemniej jednak, zatrzymała się, gdy dostrzegła drzewo. Spojrzała na anioły, później na drzewo, od korzeni aż po górne gałęzie, powróciła do leżącej postaci, a potem skierowała wzrok na Rhetta poruszając ustami w nieme „co do kurwy”. Nie powstrzymywała towarzysza przed zatrzymaniem dwójki wyraźnie zahipnotyzowanych purchlątek. Zmrużyła niebezpiecznie ślepia, węsząc jakiś postęp. Zaraz wyjedzie ukryta kamera, całość sytuacji zwalą na nich i oberwą po głowach. Próbują uprowadzić w Góry Shi parę piskląt, zamordowali jakiś zwłok i są dodatkowo drzewomówcami.
Skąd pewność, że nie poi się tego krwią? – zapytała raczej retorycznie, zniżając głos. Zagwizdała, przywołując do siebie lil'dragona, zwierzątko wspięło się jej na rękę, równo złączyło wszystkie łapki i przysiadło jak na komendę.
Jedno z nas powinno zostać, żeby ich pilnować – posadziła żelkowate stworzenie na ramieniu Rhetta, delikatnie, zupełnie jakby było to jej własne dzieciątko. – W razie czego umie wytworzyć trochę wody. Nie wystarczyłoby dla całego drzewa, ale może się przyda. Ja poszukam, z powietrza łatwiej wypatrzę jakąś rzekę czy jezioro – dodała zaraz i podeszła do osoby u stóp drzewa, jeśli nic jej nie przeszkodziło, odgarnęła włosy z twarzy martwego tudzież nieprzytomnego stworzenia, spróbowała wyczuć puls w nadgarstku. Zerknęła na pień. To odejść czy żyć? Powinna to w ogóle napoić? Było tu podejrzanie za chłodno, nie dało się tego nie odczuć. I na pewno ciężko zrzucić winę na obecność dużego zagęszczenia drzew, bo wcześniej w lesie było cieplej.
Przywołała feniksa do siebie, odsuwając się od ciała. Zależnie od tego czy wykryła martwość czy jedynie nieprzytomność, zakomunikowała to drugiemu Psu. Przemieściła tak beczkę na grzbiecie ognistego ptaka, żeby mogła usadowić się na niej w wygodny i bezpieczny sposób. Nie chciała korzystać ze swojej formy, nie póki nie musiała.
Spróbuj je jakoś oprzytomnić, dobra? Może któreś z nich włada wodą. Krzycz, jeśli będzie się coś działo – szturchnęła piętami ptaka, żeby wybić się w górę, zatoczyć krąg ponad koronami drzew i odnaleźć jakieś źródło. Próbowała też ocenić ile razy musiałaby wypełnić beczkę i przynieść ją do muzykalnej rośliny, musiała być mocno pozbawiona wody, skoro wyglądała na prawie zasuszoną.


Głos Słowa #856d54 MG #7c7b34
                                         
Lysane
Doberman     Opętana
Lysane
Doberman     Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Lysane Arashi, niegdyś Invidia


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.09.19 18:23  •  Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Empty Re: Strumień przecinający ogrody.
Zatrzymane dzieci zaczęły zganiać dłonie Marshalla ze swoich ramion, jednak jeśli ten będzie je trzymał pewnym uściskiem, te nie wyplączą się z niego tak łatwo. Jedynie ledwo przytomne „puść” rozlegało się z ich strony. Może coś powinno odwrócić ich uwagę od tych dźwięków bądź zagłuszyć je?
  Pisklęta zatrzymały się, natomiast drzewo zaszumiało, ciężko jednak określić czy w wyrazie gniewu, czy zaciekawienia bądź niepokoju. Kilka sucheńkich listków zetknęło się z podłożem, kiedy Lysane podeszła do leżącej osoby. Była żywa, oddech jej jednak przypominał oddech osoby śpiącej. Natomiast kiedy kobieta już odchodziła od tej jasnej, wyblakłej postaci, ta uniosła głowę i rozejrzała się, wreszcie namierzając spojrzeniem całą scenę. Rysy miała bez wątpienia kobiece, jednak wiadomo, jak to jest z aniołami; nawet mężczyźni tej rasy często mają zniewieściałe rysy, bardziej piękne niż przystojne.
Dzieci.. Nie, zostaw, one nic nie zrobiły – wydusiła z siebie, pewnie uznając Rhetta za winowajcę całego tego zajścia. Zdawało się, że kobieta, równie jasnowłosa co dzieciaki, zbiera w sobie siły, może do krzyku, może do użycia mocy. Spojrzenie jednak przeszło na Lysane, która w międzyczasie oddaliła się już od niej. Po jej twarzy było widać, że łączyła wątki. Charakterystyczny kolor skóry, osobliwe brwi, działanie w ukryciu...
To tylko dzieci, niewinne maleństwa, zostaw... Proszę, wypuść je! Niech wasz kościół w końcu nas zostawi! – wykrzyknęła ochryple, usiłując się przy tym podnieść, jednak coś jakby nie dawało jej tego zrobić. Jeden z korzeni szczelnie oplatał jej lewą kostkę i nijak nie mogła go od siebie odczepić. Anielątka bez większego zrozumienia kierowały głowę właśnie w jej stronę.
– Tylko to, co najczystsze, mnie zaspokoi – odezwało się znowu drzewo. Na dłoniach kobiety pojawiły się iskry, jednak nie zdołała wykrzesać z siebie nic więcej.
  Lysane natomiast dała radę wyłapać strumień, koło którego szli wcześniej i samiutkie jego legendarne źródełko, przy którym sam strumyk był węziutki, natomiast woda sącząca się spomiędzy kamieni wydawała się tak krystalicznie czysta, że większość mieszkańców Desperacji musiałaby kilka razy zamrugać szybko i ocucić się, by zrozumieć, że to wcale nie jest żart.

Aktualne cele, pogoda i termin:
x Cel: po co ja to w ogóle daję
x Pogoda: lekkie zachmurzenie, około 18°C, temperatura wyraźnie obniżyła się. Wiatru brak. Okolice godziny 16.
x Termin: 30.09., 23:59.

  Dodatkowe:


jakim kompletnym potworem będę nawet sam dla siebie?
wzniosę otchłań tak podniebną, nawet w w niebie zbledną
2D3448 -MG || #562318 - wypowiedzi

                                         
Kirai
Poziom E
Kirai
Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Jirō Hirai.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 05.10.19 21:50  •  Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Empty Re: Strumień przecinający ogrody.
Gdyby miała porwać te dzieciaki na rosół, to już dawno by to zrobiła zamiast wałęsać się z nimi po lesie. Zerknęła jeszcze przez ramię na anielicę starając się przybrać na twarz jak najbardziej neutralny wyraz. Pokręciła lekko głową ze zrezygnowaniem, woląc nawet nic nie mówić, bo jedynie by się bardziej pogrążyła. W końcu w Edenie nikt nie wiedział, że pisklęcie udka oraz anielskie skrzydełka w panierce dawno wypadły z jej diety, nie przychodziła się im chwalić, że płomienie w górach strawiły także jej wiarę. Później sobie utnie pogawędkę o tym, że bombelki były niewinne, najpierw musiała spróbować pomóc drzewu, dzieciakom i ledwo żywej kobiecie, pewnie ich matce. W końcu nic tak nie poprawia relacji z byłym wrogiem jak próba uratowania mu skóry. Obawiała się tylko, że i tak zostanie to odebrane w zupełnie inny sposób niż planowała.
Pokierowała wierzchowcem tak, by wylądować w pobliżu źródła. Szybko zeskoczyła z grzbietu Valli i złapała za beczułkę próbując ją napełnić. Od dawna nie widziała tak czystej, nieskażonej wody, jeszcze w takiej ilości. Nawet jeśli początek strumienia, jak to każde miejsce, gdzie wybijała woda z podziemi, nie był zbyt okazały. Pamiętała jednak zasadę, że im dalej z biegiem rzeki tym ciecz brudniejsza, więc chyba bardziej było warto spędzić nieco więcej czasu żeby zyskać lepszą jakość. Przytrzymując te spore, drewniane naczynie zerknęła w kierunku, z którego przyleciała. Ile razy będzie trzeba to zrobić. Jaka to była odległość. Czy nie łatwiej i szybciej byłoby zrobić niewielki rów nawadniający? Drzewo miałoby stały dostęp do źródła, ale z drugiej strony czy nie zaburzyłoby to całego strumienia. No i czas potrzebny na zrealizowanie planu. Biokineza dawała szersze pole manewru w wydrapywaniu dziur szponami, ale wciąż mógł to być beznadziejny pomysł.


Głos Słowa #856d54 MG #7c7b34
                                         
Lysane
Doberman     Opętana
Lysane
Doberman     Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Lysane Arashi, niegdyś Invidia


Powrót do góry Go down

Pisanie on 06.10.19 14:43  •  Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Empty Re: Strumień przecinający ogrody.
 Trzymał anielską dwójkę mimo ich protestów. Grające drzewa i półmartwa kobieta wydawały mi się wystarczająco podejrzane, by nie puszczać w ich pobliże dzieci.
 Gdy kobieta przemówiła, nie mógł wyjść z szoku.
 – Oczywiście, że nic nie zrobiły – odparł, nieco bardziej skory do rozmów. – Właśnie dlatego trzymam je na dystans. Nie uważasz, że to podejrzane podchodzić do drzewa, z którego dochodzi muzyka? I pod którym leży ktoś, kto równie dobrze mógłby być zwłokami lub czymś niebezpiecznym?
 Mimo wzmianki o zagrożeniu nie wyglądał na przestraszonego. W zasadzie wydawał się bardziej... Obrażony o to, że sam został zakwalifikowany jako coś złego.
 Dość szybko się uspokoił. Usiadł na ziemi, wciąż trzymając dzieci za ręce, coby zwiększyć własny środek ciężkości na wypadek, gdyby zaczęły się bardziej szarpać.
 – Kim w ogóle jesteś i czego potrzebujesz? Może będziemy w stanie pomóc ci jakoś jeszcze oprócz podania wody – zaproponował, tym razem spokojnym i łagodnym tonem. Czarny ogon nieprzerwanie szurał po ziemi, uginając miękkie źdźbła trawy.
___
Wybaczcie...


Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Q1-1528134252
Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Q2-1528134392
                                         
Rhett
Kundel     Opętany
Rhett
Kundel     Opętany
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 27.10.19 17:17  •  Strumień przecinający ogrody. - Page 15 Empty Re: Strumień przecinający ogrody.
Anielica widocznie stężała, jednak raczej w wyrazie poczucia winy i powolnego przyswajania tego, co chłopak do niej mówi. Brwi wolno ściągały się, wyrażając konsternację. Poruszyła się niespokojnie, próbując się podnieść, co w końcu się jej udało. Mimo osłabienia, starała się pokazać, że zdoła się obronić przed jednym przeciwnikiem. I drzewem.
... Zaufam ci. Wam. Było was... Dwoje. Ale musicie zaufać mi... Twoja przyjaciółka poszła po wodę? Na jakiś czas je uśpi. Będzie musiało się skupić na podtrzymywaniu własnych funkcji życiowych i zapadnie w tymczasowy sen... – spojrzała z czułością na dzieci, po czym podszedła do nich bliżej i zaczęła je dokładnie oglądać. Ot, na wypadek, gdyby młodym aniołom coś się stało w międzyczasie. Te niechętnie dawały się jednak pobieżnie przebadać i wciąż zdawały się być pod wpływem hipnozy Drzewa. Spojrzenie anielicy, pełne bólu, przeszło na Rhetta.
Jestem Hyris. Badaczka, poszukiwaczka przygód, można powiedzieć... A to moje dzieci. Nearah i Nelion. Z kolei... – obróciła się w stronę osobliwej, rozmownej rośliny.
To moje najnowsze odkrycie. Legenda, którą straszy się młode anioły zapuszczające się zbyt głęboko w las. Legenda, która okazała się prawdą. Od paru miesięcy przynoszę jej wodę, jednak Drzewu ciągle jest mało. Potrafi pobierać płyny z istot żywych, jeśli są odpowiednio blisko. Zostawia... Zasuszone ciała – głos kobiety się załamał i po samym tym wymordowany mógł wywnioskować, że jest bliska płaczu.
  W międzyczasie powróciła do nich Lysane wraz ze swoim feniksem i to właśnie na nich skupiła swoją uwagę Hyris. Podeszła na kilka kroków do kobiety i w pewnym momencie o jeden cofnęła się. Mimo zakrytej twarzy, wydawała się anielicy jakby znajoma; ten kolor skóry jednak nie należał do typowych bądź często spotykanych. Matka jednak nie wyraziła żadnych wątpliwości, zarzutów czy „ale”, a jedynie przekazała elfikowi w żółtej chuście to samo, co jego lisiemu towarzyszowi. W następnej części programu poprosiła oboje o pomoc w podlaniu Drzewa pobraną wodą. Zgodnie z tym, co powiedziała, to zapadło w głęboki sen chwilę po otrzymaniu wody, natomiast dzieci wróciły do swojego poprzedniego stanu. Były jednak zdezorientowane i przestraszone, natomiast ich reakcje na widok Hyris potwierdziły to, że anielica jest ich matką.
  Droga powrotna do chatki w lesie była z początku powolna, jednak po jakimś czasie, gdy już gałązki nie drapały niczyich ramion ani twarzy, cała grupa nabrała tempa. Anielica niosła na rękach swoją córkę, natomiast syn szedł obok, wczepiając się dłońmi w sukienkę matki. Drzwi chatki otworzyły się z cichym skrzypnięciem — nie było w nich żadnego zamka ani śladu po takim czymś, mieszkańcy więc zdawali się odlegli od świadomości, że istnieją włamywacze.
Dzieci, pokażcie naszemu gościowi wasze książki. I poczęstujcie go ciastem. My musimy o czymś pogadać – poinstruowała młodocianych poszukiwaczy przygód, a ci zgodnie zaciągnęli lisiego wymordowanego do środka.
Nie wiem, czy jesteś tą osobą, o której myślę. Ta chusta nie należy do Kościoła. Może to zwykła zbieżność. Jeśli jednak to ty... Mam nadzieję, że twoja pomoc nie była żadną sztuczką, która miałaby uśpić naszą czujność. Jeśli chcesz jednak czynić dobro, wiedz, że droga, jaką trzeba przejść, jest wyboista i naszpikowana przeciwnościami losu. Niemniej jednak, jestem ci wdzięczna za pomoc. Nie chciałabym osierocić moich dzieci, a tym bardziej patrzeć, jak one... – wypuściła powietrze z płuc ze świstem i przez chwilę tkwiła w bezruchu ze smutnym wyrazem twarzy. Zaraz jednak przesunęła po niej dłonią, potrząsnęła głową i przywołała się tym samym do porządku. Lekki uśmiech przyozdobił jej twarz.
Nawet jeśli nie jesteś tym, o kim myślę, mam nadzieję, że moje słowa na coś ci się przydadzą. Teraz chodźmy do środka. I nie poruszajmy tego... Żeby nikogo nie niepokoić już bardziej – poprosiła, po czym wypuściła Lysane do domu. Pobyt w nim był, przynajmniej między dwiema kobietami, przesiąknięty napięciem. Reszta natomiast spędziła ten czas raczej przyjemnie, tylko męcząco. Anielskie dzieci okazały się mieć tyle energii co szczenięta, a pewne odosobnienie, na które skazywało je mieszkanie w tym miejscu, sprawiało, że tym bardziej chciały spędzać czas z przybyszami.
  Gdy nadszedł czas na rozłąkę, Hyris dała wymordowanym pewną ilość zapasów i potwierdziła, że woda jest całkowicie bezpieczna i zdatna do picia. Obwieszeni taką ilością dobroci i uzbrojeni w wiedzę o nowej legendzie, ale też z pewną refleksją, byli gotowi do odejścia. Czy aby na pewno?


Dodatkowe:
x Technicznie jesteście wolni jeśli chodzi o ingerencję z mojej strony. Nie musicie nic więcej robić, jednak gdybyście chcieli w przyszłości jeszcze poruszyć wątek Drzewa — zwróćcie się do mnie bądź innego MG (chętnie przekażę moje plany odnośnie Drzewa). Jeżeli po prostu zechcecie pogadać z anielską rodzinką, myślę, że MG nie są do tego potrzebni, o ile nie chcecie się bardziej wzbogacić.
x Otrzymujecie: możliwość zapełnienia wszystkich zbiorników, jakie macie, wodą ze źródła. Żywność: słoik miodu, słoik powideł jabłkowych, litr gęstego soku malinowego (do rozpuszczenia w wodzie), dwa placki owocowe (śliwkowy i wiśniowy), spakowane w materiał dwanaście sucharów (wielkości nieco mniejszej niż typowa kromka chleba, bardzo sycące), pięć sporych kawałków suszonego mięsa, nasiona truskawek (należy zasiać w czasie od lutego do kwietnia). Jeśli chcecie, możecie też wziąć jakieś książki, głównie są tu przygodowe i bajki.
x Możecie za cierpliwość wybrać sobie dwa dowolne składniki z poziomu łatwego występujące w Edenie.
x Za wydarzenie otrzymujecie po 40 PF. Działaliście sprawnie i zwyczajnie dobrze, o każdej obsuwie byłem informowany, za co jestem ogromnie wdzięczny. Ja za moje tempo nie zgłaszam się po nagrodę.
x Lysane — jeśli zdecydujesz się przyznać Hyris do swojej tożsamości, zgodnie z tym, o czym rozmawialiśmy kiedyś, możesz użyć znajomości z nią, by mieć łatwiejszy start do poprawy reputacji twojej postaci wśród aniołów. Gdyby ktoś inny miał ci prowadzić wydarzenie w tej sprawie, ofc może używać Hyris i jej dzieciaków.
x Możecie, ale nie musicie tu dalej pisać. Wasza wola. Nie mogę powiedzieć, żebym się polecał na przyszłość, ale no. |D


jakim kompletnym potworem będę nawet sam dla siebie?
wzniosę otchłań tak podniebną, nawet w w niebie zbledną
2D3448 -MG || #562318 - wypowiedzi

                                         
Kirai
Poziom E
Kirai
Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Jirō Hirai.


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

 :: Eden :: Ogrody Edenu

Strona 15 z 15 Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

 
Nie możesz odpowiadać w tematach