:: Eden :: Ogrody Edenu




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3   

Re: Labirynt    Pisanie by Nathair on Sob Paź 29, 2016 1:02 am
Ingerencja Losu

Jesień, to pogoda sprzyjająca przeróżnym wirusom i bakteriom. Niestety, Ismael nie zdołał się odpowiednio zabezpieczyć, więc choróbsko dopadło i jego. W pewnym momencie zaczął czuć się słabo, jego ciało przeszywały dreszcze a kaszel stał się nie do wytrzymania. Jeszcze ten cieknący katar i ból gardła...

Ismael choruje na grypę
Choroba będzie trwała przez 3 sesje. Sugerowane jest wygrzewanie się w łóżku, gdyż inaczej może dojść do powikłań.
Po zażyciu antybiotyku postać będzie osłabiona przez jedną sesję (potem nastąpi wyzdrowienie)

_________________

"When the snows fall and the white winds blow, the lone wolf dies but the pack survives"




Nathair
-----------
Anioł Stróż

avatar

Liczba postów : 12110
GODNOŚĆ : Nathair Colin Heather, pierwszy tego imienia, zrodzony z burzy, król Edenu i Desperacji.

Powrót do góry Go down

Re: Labirynt    Pisanie by Ismael on Czw Gru 29, 2016 1:05 am
Spojrzał w niebo, gdzie pojawił się nagle kolorowy kształt krążący nad labiryntem. Nie był wielki, ale zbliżał się z każdą chwilą, wyraźnie kierując się w ich stronę. Kształt okazał się być ptakiem z wiadomością przywiązaną do nóżki. Anioł zastępu wystawił rękę do pierzastego stworzenia i wypuścił je dopiero po odczepieniu niewielkiego zwitka papieru.
- Niech to Jasność strzeli - burknął niezadowolony. - Wual, dostałem zadanie, muszę cię opuścić. Ale potem jeszcze cię znajdę, obiecuję - dodał, zwracając się do anielicy. Podniósł się z ławki, zmaterializował skrzydła i wystartował tak szybko, że pojedyncze pióro wyleciało na ziemię.


[z/t]

_________________


Father, into your hands I commend my spirit.
Why have you forsaken me?
In your eyes forsaken me.
In your thoughts forsaken me.
In your heart forsaken me.



Ismael
-----------
Anioł Zastępu

avatar

Liczba postów : 149
GODNOŚĆ : Ismael Vex (Azrael D'nadri)

Powrót do góry Go down

Re: Labirynt    Pisanie by Karyuudo on Czw Gru 07, 2017 10:03 pm
Kek
Lentaros | Poziom Niski | Cel: Przejście z Desperacji do Edenu
"Każdy labirynt ma swego Minotaura."

Najróżniejszej maści legendy oraz cudowne, niestworzone mity okrywają miejsce to piękne i wiecznie - niezależnie od pory roku, pogody czy minionych lat - zielone grubym, gęstym płaszczem. Niektóre powiadają, iż znajdująca się na samym środku tegoż labiryntu fontanna wypełniona jest nie wodą zwykłą i pospolitą, a gorzkimi i słonymi zarazem łzami pradawnych Aniołów rozpaczających nad każdym, najmniejszym nawet grzechem ludzkim. Inne prawią, że podczas każdej pełni w zakątku tym szmaragdowym i poplątanym rozlega się delikatna, czarująca oraz doprowadzająca do płaczu każdego, kto ją usłyszy - tak głęboką żałością i smutkiem, i rozpaczą jest zabarwiona - melodia. Jeszcze inne głoszą przerażonym, ostrożnym szeptem o strażnikach strzegących tutejszego, sprzyjającego refleksjom i gdybaniu spokoju - ogromnych, niematerialnych gigantach, które jednym tchem swym wywiać mogą niepożądanego gościa na drugi koniec wyspy bez naruszenia rosnących tu żywopłotów i zalegających w roślinnych korytarzach, kamiennych figur. I posagi te! Jedna, zapomniana już dawno historia rzecze o fakcie, iż postacie te o twarzach wyrzeźbionych na podobieństwo minionych, wpływowych ludzi wypełnione są przeklętymi, niegodziwymi duszami, których wieczystą karą jest doglądanie porządku labiryntu i trwanie w nim dopóty, dopóki nie zniknie on kompletnie z ziemskiego padołu. Tyle bajek, tyle opowieści i dziwnym byłoby to, gdyby żadna nie miała w sobie chociażby najdrobniejszego, najwątlejszego ziarenka prawdy.

Czyż nie?


Nasz zacny bohater tejże krótkiej opowieści - Lentaros - miał szczęście nadziać się na jedno z tych malutkich, uporczywych ziarenek, kiedy to wylądował w miejscu tym po tym, jak próbował przedostać się z Desperacji na granice mistycznego wręcz - a przynajmniej takie odnosiło się wrażenie podczas swobodnej wędrówki po jego ziemiach - Edenu. Ogrody przywitały go w tę chłodną, ciemną noc przepastnym, skomplikowanym labiryntem, który w nikłym świetle gwiazd i chudego, łukowatego księżyca zdawał się rozciągać w nieskończoność, zaś drogi jego sprawiały wrażenie plączących się i mieszających ze sobą w zawiłe, niemożliwe do odplątania supły. Pośród mroków i lekkiego, ledwo oświetlającego wyłożone startymi już płytami ścieżki blasku niełatwo było manewrować w odmętach labiryntu, w którego czułe czeluście przyszło mu niechybnie wkroczyć. Jakby tego było mało, w pewnym momencie swej wędrówki przez wysokie korytarze Android usłyszy stukot metaliczny i chrzęst stali, które nijak nie mogły być produktem słabego, szeleszczącego zielonymi liśćmi wiatru. Długo na odpowiedź dla zagwozdki tej czekać nie musiał, jako że chwilę ledwo później - po skręceniu w prawo, jako że nie było tam innego zakrętu czy biegnącej naprzód alejki - natrafił na posąg nie stojący grzecznie pod szumiącą ścianą żywopłotu, a zalegający na samym środku dróżki i tym samym blokujący Lenowi przejście dalej. Figura ta była wyższa od naszego bohatera o dobrą głowę, znacząca szersza w barkach i przyodziana w zbroję zadbaną, lśniącą srebrem w nikłym, naturalnym świetle. Najważniejszym, jednakże, elementem był tutaj miecz jakby ze średniowiecznych czasów wyjęty i dzierżony w prawej ręce Pana Posągu, podczas gdy palce lewej dłoni jego pokazywały liczbę trzy.
- Chroni przed żywiołami, przed krzywdą, bólem i mieczami - odezwała się wtem postać ta pustym, dudniącym głosem, ściskając mocniej rękojeść trzymanej broni. - Cóż to jest? - Zagadka rzucona została w twarz Androida, zaś w przypadku, gdyby łaknął on zawrócić i uciec od tej nieprzewidzianej przeszkody, to ujrzy, że odcięty został nową, świeżą ścianą od drogi, którą dotychczas kroczył. Zamknięty, toteż, w ślepym zaułku miał przed sobą rycerza przedziwnego i jakby magią ożywionego, który wyczekiwał cierpliwie na odpowiedź Lena.

(Dodatkowe) Informacje:
  • Warunki: chłodnawo (mniej więcej -7 stopni Celsjusza), lekki wiatr, jest około godziny dwudziestej.
  • Snap, przepraszam xD Dni mi się popierdzieliły.

_________________



Karyuudo
-----------
Dezerter

avatar

Liczba postów : 346
GODNOŚĆ : Karyuudo

Powrót do góry Go down

Re: Labirynt    Pisanie by Lentaros on Pią Gru 08, 2017 5:46 pm
Teren rozpoznany jako Eden. Zagrożenie nie zostało wykryte. Skanowanie w toku.

Ciężko powiedzieć czemu androida przywiało na ziemię aniołów. Być może szukał rady? Odkupienia? A może duchowego wsparcia?
Biorąc pod uwagę że żadna z tych rzeczy nie mogła zostać przez niego przyjęta bo, z logicznego punktu widzenia nie posiadał duszy ani emocji, to można odrzucić te opcje. Czuł się niepotrzebny łowcom? Znowu kwestia emocji, nie ma czegoś takiego jak "czuł". Nie powinno być.
Ale może jednak jest? Niemniej, to wciąż nie to. Nie "odczuwał" tej "emocji". Dlaczego więc?
Może to fakt że od dawna nie miał kontaktu z Nathairem, i choć ten nie był chętny do nawiązania kontaktu z nim, tak android był pchany programem by mu służyć? Nadpisanie jego "twórcy" spowodowało wszak że teraz to Nathair jest przez niego uznawany jako "władca". Niezależnie od tego czy jest łowcą czy smokiem, i czy włada nim przywódca jednej z tych organizacji. Słowo Nathaira jest w tej chwili większej wagi niż słowo każdej, innej osoby.
Stąd też, być może w końcu będąc pozostawionym wystarczająco długo samemu sobie, skierował się do miejsca gdzie wcześniej spotkał swojego "nowego Pana" - Edenu. Zostawił Mirę za sobą, nie chcąc spowodować niepotrzebnej niechęci i agresji ze strony aniołów, ani tym razem przerośniętego arachnoida jakim takowa była. Musi jednak zacząć przestać ją zostawiać z tyłu, inaczej któregoś razu w końcu jej nie znajdzie. Być może jego program stworzył niewielką doktrynę jaka każe mu o nią dbać? Jak o swoją "własność", za jakową właśnie pajęczyce uważa. Ona sama nie wydaje się mieć nic przeciwko takiemu sposobowi traktowania przynajmniej.
Ciemność nie budziła w nim obaw, a jego receptory, choć osłabione przez mrok, wciąż dawały mu szanse na kroczenie w miarę bezpiecznie przez uliczki labiryntu. Czemu akurat tędy? Labirynty to zagadka logiczna. Do tego stopnia, by Len mógł ją rozwiązać i skorzystać z tej lokacji jako sposobu na uniknięcie większych skupisk istot skrzydlatych. Nie chciał wszczynać walk, konfrontacji ani dysput. Jego celem był Nathair. I tylko on.
Acz najwidoczniej nie było mu dane przekroczyć granicy Edenu tak łatwo.
Obecność nieznanych obiektów wykryta. Zachować ostrożność. Protokoły bojowe przygotowane.
Jego dłoń spoczęła pod osłoną rękojeści jego broni, gotowa do wyrzucenia katany z jej pochwy i wykonania ataku.
Lecz na jego drodze staną posąg. Dość roległy konstrukt, który nie pozwalał mu przejść nazbyt obok siebie. Mógł, oczywiście, wykonać wyrwę w labiryncie i przejść "na chama" wokół, ale może jest inna droga?
Zawrócił.
I jego ośrodek logiczny szlag trafił. Znowu.
Droga za nim zniknęła, zastąpiona przez ścianę z roślin. Nie powinna być jednak trudna do przekroczenia?
Zareagował natychmiast na mowę. Szybki obrót, druga dłoń już sięgała ku broni...
Ale powstrzymał się, zastygając w pół-wyjęcia swojej broni i pozwalając "posągowi" dokończyć jego słowa. Skrył ostrze z powrotem na jego miejsce i wyprostował się, wpatrując się w posąg przez krótki moment.
Po czym bez słowa zaczął badać czy możliwe jest zniszczenie żywopłotowej ściany i przejście przez nią obok konstrukta. Nie mówił, nie odpowiadał. Jedynie sprawdzał czy jest w stanie przejść na drugą stronę ściany. W razie takowej możliwości, zrobił to pod warunkiem że miał tam kolejną ścieżkę do wybrania by podążyć. Jeśli takowoż było - podążył nią.
Jeśli jednak z jakiegoś powodu krzewy okazywały się niezniszczalne, zaprzestał tych akcji, spoglądając ponownie ku posągowi.
- Jak wiele odpowiedzi mogę udzielić na to jedno pytanie? - Wszak wiele opcji mu pasowało z logicznego punktu widzenia. Natura takich "zagadek" jednak zazwyczaj była taka że tylko jedna odpowiedź była tą, o jakiej myślał zadający. Stąd też wolał wiedzieć z góry, z czym ma do czynienia.

_________________


Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.



Lentaros
-----------
Wtajemniczony   Zbuntowany android

avatar

Liczba postów : 1424
GODNOŚĆ : Lentaros. Na wypadek wymusu posiadania nazwiska zawsze rzuci jakimś losowym zlepkiem liter.

Powrót do góry Go down

Re: Labirynt    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 :: Eden :: Ogrody Edenu