Strona 2 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Go down


Re: Think outside the box [Yū]

Pisanie by Yū ✿ on Sob 3 Mar - 19:14
Rozbawienie powoli zamieniało się w irytację, wszystko dlatego, że perspektywa szybkiego wydostania się z wnętrza kostki uciekała jej sprzed oczu. Nie obchodziło ją za bardzo to, co myślał sobie trójwymiarowy kwadracik, ani nawet dlaczego nagle znalazł się na środku korytarza łowców. Samo jego zjawienie się było dla kobiety powodem do zmartwień. Nie lubiła nie wiedzieć czegoś, o kryjówce, akurat ona powinna orientować się ze wszystkim. Absurd tego świata wychodził niekiedy poza obszary jej rozumowania, a im więcej czytała o tym jak bardzo 'normalny' był świat przed wirusem, tym mocniej czuła rosnącą przepaść. Urodziła się w złych czasach.
- Więc sześciany nie są aż takie wszechmocne. Bez możliwości poruszania się niewiele można zrobić. Szczególnie w samotności. - wzruszyła ramionami i przerwała dalsza konwersację. Nie miała zamiaru poświęcać czasu na bezowocne dyskusje, szczególnie że zaatakowana nagle przez pojawiające się znikąd ptaki czasu na rozmowy nie było za wiele. Nawet jeśli gdzieś w środku miałaby ochotę zapytać o kilka rzeczy, na przód wysunął się nieco ważniejszy problem.
Ptaki. Nie miała nic do ptaków, ogólnie i do tych konkretnych, ale one najwyraźniej miały coś do niej. Mechaniczne, albo chociaż jakoś dziwnie zmodyfikowane pierzaste kulki ruszyły do ataku szybciej, niż zdołała pomyśleć o powodzie ich gniewu. Bardziej od słabych przeciwników nie lubiła tych, którzy działali bez powodu, z czystej głupoty mogłoby się zdawać.
Nie miały powodu, nie miały celu. Nic by nie zyskały z ataku na kobietę, robiły to, bo ktoś być może zaprogramował je tak, by żyły jedynie dla tej krótkie chwili, gdzie ich malutkie pazurki i dzióbki miały służyć jako przedziwny rodzaj broni.
- Co...? Cholera. - wymsknęło jej się tylko, zanim uniosła ręce do twarzy, instynktownie chroniąc to, co dla ciała powinno być najważniejsze. Poza tym, to właśnie głowa była odkrytą jej częścią, która mogła ucierpieć. Resztę ciała pokrywały ubrania, w mniejszym lub większym stopniu była tam bezpieczna, o ile nie okaże się, że wróble tną wszystko z mocą lasera. To byłoby jeszcze bardziej idiotyczne, no i trochę kłopotliwe.
Co gorsza, na tak nielogiczny atak nie było odpowiedzi. Mogła jedynie machać rękami i liczyć na to, że uda jej się uderzyć któregoś z nadlatujących ptaków na tyle mocno, by powalić któregoś na ziemię. Albo chociaż zniechęcić je, przed zbliżaniem się do łowczyni, która rzucała ramionami na boki, jak wiatraki podczas huraganu.
- Wiesz co... - warknęła w czasie zmasowanego nalotu. - Wcale nie mam ochoty z tobą dyskutować za takie podłe sztuczki.

/W takim razie w tej kolejce chyba idę na 8E, tam gdzie wróble.




The lone wolf dies,
but the pack survives.

avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Think outside the box [Yū]

Pisanie by Liselotte on Pon 5 Mar - 19:04
- Wyobraź sobie, że wiem. I wcale nie jestem z tego powodu szczęśliwy - naburmuszył się sześcian, nim w końcu zamilkł. Może po prostu nie miał ochoty nic więcej mówić, jednak bez względu na jego powody, Łowczyni raczej nie miała czasu podumać nad psychiką tajemniczej kostki. Wróbelki okazały się być misternie wykonanymi robocikami i pewnie gdyby nie agresja z ich strony, warto byłoby im się przyjrzeć i podziwiać precyzyjną, estetyczną budowę automatów. Co jednak szło za tym, że były metalowe - miały o wiele ostrzejsze dziobki i pazurki niż ich żywe odpowiedniki. Zasłonienie twarzy rękami prawdopodobnie ocaliło kobiecie jedyne pozostałe oko, jako że ptaszki rzuciły się na nią z pełnym impetem. Materiał bluzy w kilka chwil przestał być dla nich problemem, wystarczyło kilka cięć ostrych pazurków, by w rękawach pojawiły się spore dziury. Ledwie automatyczne maleństwa napotkały przed sobą kawałek żywego ciała, dorwały się do niego bez litości, za to z irytująco metalicznym świergotem. Na przedramionach Łowczyni pojawiło się kilka bolesnych rozdarć, które choć niezbyt głębokie, były zdecydowanie bolesne. Z ran zaczynała się sączyć krew, zaś ptaszki nie odpuszczały, choć teraz Kami przystąpiła do kontrataku. Jeden z wróbelków, pacnięty energicznie otwartą dłonią przywódczyni, zgrzytnął żałośnie i opadł na podłoże, rozbijając się na kilka części. Gdzieś potoczyła się mała zębatka, gdzie indziej tycia śrubka. Pozostawały jednak nadal cztery sztuki, które fruwały z zawrotną prędkością wokół głowy swojego celu, raz po raz dopadając barków, karku czy ramion. Niestety, nawet kiedy Łowczyni przeskoczyła na kafelek, z którego wyskoczyli jej malutcy przeciwnicy, nie zaszła żadna znacząca zmiana. Wciąż kłębiły się wściekle wokół niej, a jeden właśnie złapał w szpony kilka pasem czarnych włosów i szarpał za nie tak zaciekle, jakby od tego zależało jego istnienie.
Sześcian zaś milczał.

> Obrażenia: Podłużne, płytkie acz krwawiące ranki na rękach, barkach, na karku i w okolicach uszu, kilka wyrwanych włosów;

> MAPA
avatar





Liselotte
Anioł
GODNOŚĆ :
Liselotte Margaret Merricks


Powrót do góry Go down


Re: Think outside the box [Yū]

Pisanie by Yū ✿ on Pon 5 Mar - 20:41
Nie miała nic więcej do roboty, poza dalszą walką. Skoro wróbelkom nie przeszkadzało, gdzie znajduje się ich ofiara, to nie było najmniejszego sensu poruszać się dalej. Jeszcze wpadłaby w gorsze bagno i załatwiła się całkowicie. Tak miała chociaż szansę na to, że z czasem uda jej się opanować nalot. Skoro nawet poprzednia kratka, z założenia chyba bezpieczna nie pomogła jej uchować się przed atakiem, to każda kolejna była pewnie tym bardziej nafaszerowana różnego rodzaju problematycznymi pułapkami. Całość była cholernie niesprawiedliwa. Sześcian najwyraźniej nie posiadał żadnych zasad, a jego jedynym celem było nafaszerowanie gniewem każdego, kto przypadkiem się do niego zbliżył.
Dobrze, że przestał się odzywać. Kobieta odpyskowałaby znowu coś nieprzyjemnego, albo w ogóle zignorowała jego słowa, skoro i on nie raczył strzępić głosi.
Jeden ptak już padł, pozostały cztery i chociaż tempo przybywania małych ranek nie podobało  się jednookiej w ogóle, nie mogła zrobić dosłownie nic więcej. Nie miała ze sobą żadnego ekwipunku, jedynie ciuchy i ten nieszczęsny patyczek, którym sprawdzała co się stanie.
Rany odrobinę jej przeszkadzały, ale to nie był ból, którego nie byłaby w stanie znieść, by nadal celować uderzeniami rąk w mechaniczne ptaki. Może za pięć lat się uda i nie zostanie żywym karmnikiem dla metalowych kulek.

/Przepraszam, że krótko, ale nie wiem co innego miałabym robić. Nie przesuwam się w tej kolejce.




The lone wolf dies,
but the pack survives.

avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Think outside the box [Yū]

Pisanie by Liselotte on Sro 7 Mar - 0:04
Kolejny ptaszek został celnie trafiony dłonią łowczyni, co posłało go na podłogę i on również rozpadł się na kawałki. Co ciekawe, choć metalowe części padły już na inne płytki, nie stało się nic nadzwyczajnego. Albo więc nie wszystkie kwadraty kryły pod sobą pułapki, albo też to, co było częścią wyposażenia kostki, nie działało jako czynnik aktywujący mechanizm. Jedno z dwojga, aczkolwiek bez dalszych eksperymentów nie dało się tego potwierdzić. Yuu zaś miała raczej niewielkie możliwości sprawdzenia którejś z tych hipotez, póki agresywne wróbelki krążyły wokół jej głowy. Zdołały uczynić na jej ciele jeszcze kilka kolejnych ran, jednak prędzej czy później musiał nadejść ich kres. Gubił je bezruch; największym atutem ich ataku była prędkość i zwinność, więc wystarczyło, by któryś zatrzymał się na zbyt długi czas, a wtedy kobieta mogła sprawnie pozbyć się natrętów. Pierwszy padł ten, który bawił się we fryzjera i zdążył już wyrwać kilka czarnych włosów; potem kolejny, nieopacznie wbił się maleńkimi szponami w przedramię Przywódczyni, wystawiając się tym samym na kontratak. Ten zostawił po sobie głębsze, bardziej obficie krwawiące rany. Ostatni przez chwilę krążył jeszcze zaciekle, nim w końcu udało się go złapać i spacyfikować. Wreszcie ustał nieprzyjemny, metaliczny niby-świergot.
- O rety, rety - odezwał się znienacka głos sześcianu. - "Podłe sztuczki", mówisz... ale to nie mnie powinnaś za nie winić. Widzisz, jestem tylko tym, czym mnie stworzono. Teoretycznie mam własną wolę, ale ogranicza go program. Nie pozwala mi on na przykład na to, bym ci udzielił informacji na temat mechanizmów, które znajdują się w tym pomieszczeniu. Wierz mi, próbowałem, - westchnął z rozżaleniem, choć przy jego mechanicznym głosie brzmiało to wręcz śmiesznie, - jednak program po prostu odbierał mi głos. Spróbuję ci pomóc na tyle, na ile dam radę, ale moje możliwości są mocno ograniczone. Jak dotąd udało mi się przekazać tylko to, że musisz dostać się na górę. Bez tego na pewno stąd nie wyjdziesz, a ja nie mogę cię wypuścić. Nawet to, że cię tu wciągnąłem, nie było do końca moim pomysłem. To mechanizm bezpieczeństwa - wyjaśnił.

> Obrażenia: Podłużne, płytkie acz krwawiące ranki na rękach, barkach, na karku i w okolicach uszu, głębsze rany na lewym przedramieniu, kilka wyrwanych włosów;
> Opisz wszystkie swoje czynności aż do przejścia na inna płytkę - w ten sposób będzie sprawniej;
avatar





Liselotte
Anioł
GODNOŚĆ :
Liselotte Margaret Merricks


Powrót do góry Go down


Re: Think outside the box [Yū]

Pisanie by Yū ✿ on Pią 9 Mar - 20:31
Nie wydawała z siebie żadnych konkretnych odgłosów przez cały czas trwania nalotu. Małe nacięcia wywoływały pieczenie na skórze, ale to było coś w rodzaju nadcięcia skóry zadartym paznokciem, podchodziło krwią, szczypało, ale po jakimś czasie zasklepi się samodzielnie. Mimo to, kiedy wszystkie wróble rozsypały się na małe części nie od razu zajęła się dalszym marszem. Nadal stojąc na jednej płycie oceniła wzrokiem uszkodzenia ciała. O ile te na większości górnej części ciała nie powinny sprawiać większych problemów, tak bruzdy na lewej ręce nie wyglądały najlepiej.
- Więc mówisz, że stoisz po mojej stronie? - odezwała się do głosu niechętnie, jednocześnie podwijając rękaw koszuli do łokcia. Zwiniętym materiałem odsączyła nadmiar krwi i ułożyła go pofałdowanego ponad łokciem. Lepiej żeby niteczki nie przykleiły się do rany, niezależnie od tego jak niegroźna była. Odrywanie ubrania przyklejonego do zastygłej posoki nigdy nie będzie przyjemne. - W takim razie może masz w zanadrzu coś na oczyszczenie ran?
Zapytała niemal pewna, że nic nie osiągnie w ten sposób, ale próbę zaliczyła, nie będzie musiała się obwiniać na przyszłość za brak inicjatywy. Mimowolnie też przetarła nasadą dłoni po karku i za uszami. Trochę krwi rozmazało się na ręce upewniając ją, że niektóre zadrapania przerwały skórę.
- Nie możesz mówić o mechanizmach... a możesz mówić o braku mechanizmów? - przykucnęła w trakcie mówienia i złapała w dłoń kawałki rozwalonego ptaka. W palcach pokręciła jedną z podniesionych śrubek. Ciężka, wyglądała na czystą. Może nie musiała się obawiać zakażenia, jeśli mechaniczne ptaki zostały stworzone specjalnie przeciwko niej? - Nie masz chyba nic też przeciwko temu, by przytakiwać mi, jeżeli domyślę się czegoś sama, racja?
Zabrała kilka części z płytki na której stała. Niektóre, mniejsze schowała do kieszeni, ale te zbędne odłożyła z powrotem. O ile nie natknęła się na coś wyglądającego na cenniejsze nie bawiła się w badanie mechanizmów. Zamiast tego bardziej zainteresowała się rozrzuconymi fragmentami uczestników nalotu. Jak daleko poleciały ich części i na które płyty?
Zakładając, że rzucony przez nią patyczek mógł uruchomić jedną z pułapek uznała, iż spadające fragmenty, o ile dotknęły jej ręki mogły dokonać tego samego. Spojrzała więc na płytkę, na którą trafiło najwięcej elementów i przesunęła się tam ostrożnie.

--> E7




The lone wolf dies,
but the pack survives.

avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Think outside the box [Yū]

Pisanie by Liselotte on Wto 13 Mar - 0:02
- Niech no pomyślę... nie jestem w stanie niczego sam wytworzyć, więc chyba nie da rady - przyznał sześcian ze smutkiem w metalicznie pobrzękującym głosie. - O braku mechanizmów? Ach, rozumiem. Postaram się potwierdzić, jeśli dobrze zgadniesz. Chociaż może się też okazać, że mój mechanizm mi na to nie pozwoli. Ale zrobię, co będę mógł - zadeklarował gorliwie. Wyglądało na to, że możliwości kostki były dość ograniczone, a cała maszyneria rządziła się swoimi prawami.
Przyszedł jednak czas, że należało ruszyć dalej i to własnie uczyniła Łowczyni. Kiedy przesunęła się na kolejny kwadrat, natychmiast buchnął na nią od dołu strumień gorącego powietrza, obejmujący szerokością cały kwadrat. Był na tyle ciepły, że po kilku sekundach zaczynał powoli parzyć i na tyle mocny, że o mały włos, a byłby w stanie oderwać kobietę od podłoża. Gdyby w tym momencie uniosła się na palce lub podskoczyła, silny podmuch z pewnością pozbawiłby ją równowagi. To jednak nie było koniec! Dalej na wprost z kolejnej kratki buchnął strumień wody, którą po unoszących się wokół kłębach pary można było sklasyfikować jako wrzącą, zaś jeszcze kolejna płytka wystrzeliła w górę słupem ognia.
Zrobiło się gorąco.

> Obrażenia: Podłużne, płytkie acz krwawiące ranki na rękach, barkach, na karku i w okolicach uszu, głębsze rany na lewym przedramieniu, kilka wyrwanych włosów;
>
MAPA
avatar





Liselotte
Anioł
GODNOŚĆ :
Liselotte Margaret Merricks


Powrót do góry Go down


Re: Think outside the box [Yū]

Pisanie by Yū ✿ on Pon 19 Mar - 20:06
Ściągnęła brwi.
A ręka, którą wcześniej wytworzył, by pokarać ją za dźganie patyczkiem czym niby była? Pojawiła się na jego życzenie i z jego woli, stworzył ją w jednym celu i cel ten osiągnął, chociaż z raczej mizernym skutkiem. Nie mogła jednak udawać, że czegoś takiego nie było. Skoro nawet ten detal mógł okazać się w jakimś sensie ważny dla jej... próby ucieczki? Nie wiedziała już, jak nazwać swoje położenie i to, co zamierzała zrobić. Z minuty na minutę przyzwyczajała się do myślenia, że musi pokonać kratki, by się wydostać, ale czy nie było innego wyjścia?
- A co z ręką? - mruknęła do sześcianu, zanim znowu zamilkł.
Nie zamierzała jednak czekać wieczność, na jego odpowiedź. Skoro ustaliła już sama przed sobą, że zależy jej na czasie, to należało trzymać się tego i próbować nie marnować go przy każdej okazji. Małe rany bolały, owszem, ale nie na tyle, by wyrwać z niej chęć do szybszego pokonania przeciwności. Wręcz przeciwnie, zagrożenie sprawiało, że czuła potrzebę nie tyle pośpiechu, co sprawnego ruszania do przodu.
Ale do przodu nie zawsze znaczyło przed siebie.
Nie miała ochoty na bliskie spotkanie z wrzątkiem, ani ogniem tym bardziej. Wystarczyło, że gorące powietrze parzyło jej skórę i miała natychmiastową potrzebę opuszczenia tej konkretnej części szachownicy. Z wiadomych względów dwie kolejne kratki w jej oczach odpadały. Atak ptaków dobitnie uświadomił ją, że wszystko tu może chcieć ją zabić. Rzucanie się w płomienie nie miało najmniejszego sensu, o ile nie próbowała zakończyć swojej walki z pułapką poprzez wolną, bolesną śmierć. Nie czekając dłużej skoczyła na C6




The lone wolf dies,
but the pack survives.

avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Think outside the box [Yū]

Pisanie by Liselotte on Pon 19 Mar - 23:03
- Ręką? Ach, tamtą ręką! - skojarzył sześcian. - Odnoszę przykre wrażenie, że odkąd zaczęłaś poruszać się po poszczególnych płytkach, możliwość ingerencji została mi odebrana. Bo widzisz, jak bym nie próbował, nie mogę pobawić się moją własną przestrzenią. - Brzmiał na wyraźnie zawiedzionego. Trudno mu się dziwić; nie dość, że był w zasadzie tylko kostką z nieznanego nikomu materiału, to właśnie pozbawiono go jedynej poza głosem możliwości interakcji.
Łowczyni przeskoczyła na kolejną płytkę, oddalając się od słupów gorącej materii. Nie zniknęły one, nadal wydzielając całkiem przyjemne ciepło. Bardziej istotne było jednak w tej chwili, by skupić się na tym, co zaczynało dziać się na kratce obecnie zajmowanej przez Yuu. Nie zdążyła nawet mrugnąć okiem, gdy wokół niej, na krawędziach płytki, znikąd wyrosły solidne, przezroczyste ściany. Sięgały one kobiecie aż do ramion. Nim zaś minęła choćby sekunda, na suficie pokazały się otworki (podobnie jak to było z ptaszkami) i z nich właśnie zaczął się wysypywać obficie żwir, otaczając łowczynię jakby okręgiem sypiących się kamyczków, przez który trudno było się w ogóle przedrzeć wzrokiem. Materiał nie spadał jej na głowę, jednak szybko wypełniał powstały pojemnik z czerwonooką w środku. W momencie, w którym wszystkie informacje skleciły się w całość, żwir sięgał jej już do pół łydki.

> Obrażenia: Podłużne, płytkie acz krwawiące ranki na rękach, barkach, na karku i w okolicach uszu, głębsze rany na lewym przedramieniu, kilka wyrwanych włosów;
>
MAPA
avatar





Liselotte
Anioł
GODNOŚĆ :
Liselotte Margaret Merricks


Powrót do góry Go down


Re: Think outside the box [Yū]

Pisanie by Yū ✿ on Sro 21 Mar - 12:04
Przeciągnęła wzrokiem po sąsiednich kratkach. Żadna nie wyglądała na szczególnie atrakcyjną, więc wybrała po części losowo, po części z chęci oddalenia się od źródła gorąca. Ciepłe klimaty nie były jej mocą stroną, a jeżeli brać pod uwagę sam ogień, to jego nie lubiła z wiadomych powodów. Raczej nie planowała zamienić się w główne danie przypadkowego grilla.
- Więc wygląda na to, że została nam tylko rozmowa. Co ciekawego powiesz o tym ogniu? - przyczaiła się i wykonała skok na pustą przestrzeń. Od razu spodziewała się, że będzie musieć zmieniać szybko swoje położenie, skoro póki co każde z pól oferowało raczej średniej wartości przyjemność. Przez krótki moment nic się nie działo, a potem zgodnie z przewidywaniami, kostka pokazała swój pazur na nowo. Tym razem jednak w sposób dosyć niekonwencjonalny. Nie spodziewała się spadających z nieba drobnych kamyczków, żwiru który pasował do charakteru pułapki jak wszystko inne, czyli wcale. Absurd gonił absurd i powinna powoli przyzwyczajać się do tego, że nie było tu logicznych następstw i systemu zależności. Rzeczy działy się tylko dlatego, że chciały się dziać, a ona wpadła w to bagno, o ile nie po uszy, to przynajmniej po łydki.
Tyle powiem materiału zdołało nasypać się zanim wyjrzała spod ramion osłaniających twarz przed pierwszym tumanem kurzu i drobinek. Wyglądało to prosto - miała zostać pogrzebana żywcem przez drobne kamyczki w słupie wyznaczonym przez przeźroczyste ściany. Ona jednak miała nieco inne plany, przede wszystkim nie czuła potrzeby zapoznawania się z drapiącą powierzchnią tego, co ją otaczało, na zbyt długo. O ile z mokrym piachem mogłaby mieć spory problem, tak żwir nie powinien stanowić większego problemu. Nie zmieniał swojej objętości pod naciskiem, dlatego zanim na dobre jej kończyny zostały przysypane, ruszając na boki najpierw jedną, a potem drugą nogą robiła miejsce na wyciągnięcie ich spod przysypu. Ściany sięgały jej do ramion, dlatego o ile uda jej się stanąć na warstwie, która zdążyła się już wysypać, powinna być w stanie opierając się na rękach przechylić ciało i wyskoczyć z pułapki.

/O ile się uda to --> B4/




The lone wolf dies,
but the pack survives.

avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Think outside the box [Yū]

Pisanie by Liselotte on Pią 23 Mar - 0:07
Kiedy z sufitu puściła się fala ciemnego żwiru, Łowczynię ocalił dobry refleks. Dzięki temu, że od razu po ataku uwolniła nogi, póki jeszcze się dało, uniknęła całkowitego zasypania. Stając na już zgromadzonym materiale, miała lepszą możliwość dosięgnięcia ścianek, które usiłowały ją zamknąć i pogrzebać po szyję. Kami mogła bez problemu sięgnąć dłońmi do górnej krawędzi ściany, która okazała się całkiem solidna. Jedynym problemem było to, że musiała przebić się przez wciąż napływający sponad niej żwir, który boleśnie uderzał o skórę i wdzierał się w ranki, które zostawiły po sobie mechaniczne wróble. Im szybciej działała, tym lepiej, dlatego trudno się dziwić, że już chwilę później przesadziła się przez ściankę, wyskakując ze swojego niedoszłego więzienia.
Nie trafiła dokładnie tam, gdzie celowała. Skok udał jej się dokładnie na jedną stopę, druga zaś spoczęła na sąsiednim kwadracie - i niemal natychmiast zapadła aż po kolano w gęstą, brązową maź. Błotna kałuża wypełniała cały kwadrat, a co gorsza, w wolniejszym już tempie wciąż nabierała głębokości. Większym zmartwieniem powinno być jednak dla Łowczyni nadepnięcie docelowej płytki, bowiem to właśnie ona musiała wywołać kolejne zjawisko. Z otworu, z którego dobywało się światło i które było prawdopodobnie jedyną drogą na wyższe piętro, wyleciała jeszcze jedna metalowa kreatura. Naturalnych rozmiarów, a więc około metrowy sęp pikował prosto na jednooką kobietę, dając jej niewiele czasu do zastanowienia nad taktyką obrony, ucieczki czy walki.
- Pytałaś o ogień, hm? - wtrącił w tym czasie sześcian, jakby nie do końca świadom zagrożenia, które czyhało na kobietę. - On, z tego co mi się wydaje, będzie sobie tak płonął. Po prostu.

> Obrażenia: Podłużne, płytkie acz krwawiące ranki na rękach, barkach, na karku i w okolicach uszu, głębsze rany na lewym przedramieniu, żwir w ranach, kilka wyrwanych włosów;
>
MAPA
avatar





Liselotte
Anioł
GODNOŚĆ :
Liselotte Margaret Merricks


Powrót do góry Go down


Re: Think outside the box [Yū]

Pisanie by Yū ✿ on Pon 26 Mar - 21:42
Tego dnia być może nic nie miało iść po jej myśli. Zaczęło się od kostki, a tortury, które nastąpiły potem wcale nie zamierzały się najwyraźniej kończyć. Schody ku górze przybliżały się z kolejną pokonaną kratką, ale każda z nich kryła w sobie jakiś nieoczekiwany prezent. No bo bądźmy szczerzy, obyłaby się bez kąpieli jedną nogą w błocie, czy kolejną próba nalotu.
Nie miała się czego złapać. Chociaż podłoga miała wyraźne podziały, nie było tu niczego, o co mogłaby się zaczepić palcami. Paznokcie ślizgały się po gładkiej powierzchni i czuła, jak błotnista pułapka powoli zwiększa swoją głębokość. O ile wcześniej miała wrażenie, że odczuwa twarde dno, tak teraz nie miała już na czym oprzeć buta.
A niech szlag trafi te buty, pomyślała i próbowała ułożyć nogi w takiej pozycji, by dało się radę ustawić je na pionowej ściance pułapki. Miała zamiar zaprzeć się o nią i wyczołgać do przodu, coś jak w przypadku osoby, która wpadła do zamarzniętego jeziora. Musiała jak foka wyślizgnąć się na bezpieczny brzeg.
Bezpieczny, przynajmniej do czasu. Spotkanie z kolejnym mechanizmem nie napawało ją optymizmem, motywowało tylko do tego, by mocniej zaprzeć oprzeć się ramionami na podłodze, a nogami wypchnąć resztę ciała. Nawet jeżeli oznaczałoby to stratę butów. Czym jest obuwie przy możliwości utopienia się w bagnisku? Nawet jeśli by jej się to udało, nadal pozostawał ptak, który wyleciał z dziury w suficie. Był większy, ale nadal paskudnie mechaniczny. Ten jednak miał dziób i pazury, którymi mógł narobić nieco więcej szkody. Najpierw jednak dziura, potem walka ze sztucznym zwierzęciem. Nawet gdyby miał teraz zatopić swoje ostre szpony w jej ciele, musiała uporać się z problemem numer jeden.

---> Wyczołgiwanie się na B4.




The lone wolf dies,
but the pack survives.

avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Think outside the box [Yū]

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Powrót do góry