Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 27/09. Losowano choroby. Sprawdź czy Twoja postać jest wciąż zdrowa.
  • 25/09. Dyskusja na temat rangi rekruta w dziale S.SPEC. Wypowiedz się.
  • 24/09. Ogłoszenie dla MG. Zapoznaj się z nowym systemem wynagrodzeń. Przy okazji wrzucono prośbę w ukrytym dziale. Przeczytaj.
  • 21/09. Pojawiło się ogłoszenie od Apokalipsy. Zapoznaj się z wynikiem zakończenia eventu.
  • 19/09. Dodano dwie nowe rangi oraz zamieszczono wpis odnośnie próśb/propozycji zgłaszanych na cb/drogą prywatną. Przeczytaj.
  • 17/09. W ukrytym dziale MG pojawiły się dwa tematy do przedyskutowania. Zagłosuj i wypowiedz się.

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Go down

Pisanie on 16.12.18 2:15  •  Leśna ścieżka - Page 5 Empty Re: Leśna ścieżka
Jeszcze przez chwilę się wpatrywała w dłoń dziewczyny, otrzymaną przez Hibiki. Wsłuchując się w wyjaśnienia Aurich'a przeniosła na niego swoje fioletowe ślepia i skupiła swoją całą uwagę na nim. Oderwała od niego spojrzenie tylko na chwilę, gdy mówił o skażeniu zbiornika wodnego. Przyłożyła skuloną w piąstkę dłoń, do ust analizując jego słowa. - Jeśli ta sama trucizna, która zatruła wodę przeniknie do ich organizmu za pięć dni.. to mamy spore szanse przygotować antidotum dzięki próbkom jakie zbierzemy.. - pomyślała na głos ze sporą dawką optymizmu w głosie tylko i wyłącznie dla dobra dzieciaków. "To brzmi zbyt dobrze, poco dać nam możliwość na zignorowanie tego ostrzeżenia? Albo chciał nastraszyć dzieciaki.. albo nas nie docenia.. Tak czy inaczej nie mamy gwarancji że to będzie ten sam typ trucizny. Najpewniej byłoby amputować część ciała na której jest emblemat.. albo oddać artefakt.." tego już nie mówiła na głos, a przynajmniej nie miała zamiaru dzielić się tymi myślami przy nastolatkach. Zachowanie chłopaka, gdy schował przed nimi ręce było dziwne. Miała wrażenie że gdyby mógł to by wdrapał się palcami pod pachy aż do krwi byleby nikomu nie dać się dotknąć. Uśmiechnęła się miło do ich przyszłych obiektów badań i miała nawet ochotę udzielić odpowiedzi na pytanie Ego, na szczęście Aurich ją uprzedził. Ba! Zrobił to lepiej niż ona planowała. Miał chłopak więcej empatii w sobie niż by się po samej sobie spodziewała. Kiwnęła jedynie głową na potwierdzenie słów mężczyzny.
Splotła ręce pod piersiami i przechyliła głowę lekko w bok zastanawiając się nad czymś zaraz po tym jak Hibiki wyjaśniła co się z dzieciakami stanie. - Potwierdzam.. wiem że to musi być dla was męczące, powtarzać każdemu z osobna co się stało.. - tu spojrzała na Ego i po chwili na Verity. - Obiecać mogę że wraz z Nakashimą będziemy ostatnimi osobami z którymi będziecie musieli o tym porozmawiać.. z resztą.. tu chodzi o Wasze życie.. im lepiej będziecie z nami współpracować tym większe szanse na to że przebrniemy przez tą całą sytuację bez jakichkolwiek strat.. - no i poleciała szczerością po bandzie. Wolałam im wystawić kawę na ławę niż owijać w bawełnę i się nad nimi rozczulać. Nie była pielęgniarką szkolną co da plasterek z kucykiem Pony i ucałuje w czółko bo głupota jest częścią dzieciństwa. Postanowiła ich traktować jak dorosłych, co nie zmieni faktu że zachowa pewne myśli dla siebie. Na szept Hibiki jedynie się lekko uśmiechnęła. - Przestań mi czytać w myślach.. - odpowiedziała jej z figlarnym uśmieszkiem i schyliła się by podnieść swoją torbę z ziemi. - Pojedziemy tamtym autem? - wskazała dzieciakom środek transportu, który miał ich zabrać do laboratorium S.SPEC. Gestem dłoni pokazała im żeby ruszyły w stronę pojazdu. - Rokurō.. ty też musisz być przebadany.. sam rozumiesz.. protokoły i takie tam.. martwienie się o twój stan zdrowia.. - dodała z uśmiechem zapraszając go w stronę wozu. Sama ruszyła ramię w ramię z Hibiki idąc za swoimi pacjentami. - To będzie długie pięć dni.. kocham tę robotę.. - szepnęła entuzjastycznie z iskierkami w ślepiach.

z tematu: Ego, Verity, Hibiki, Rokurō [npc] i Saiyuri


Sai mowa: #990099 || Rin mowa: #ff6600
                                         
Saiyuri
Hycel
Saiyuri
Hycel
 
 
 

GODNOŚĆ :
Saiyuri Kurayami


Powrót do góry Go down

Pisanie on 30.01.19 0:29  •  Leśna ścieżka - Page 5 Empty Re: Leśna ścieżka
NA CZAS EVENTU Z UDZIAŁEM APOKALIPSY TEMAT JEST ZABLOKOWANY.

Teren został odseparowany, ponadto jest monitorowany przez kamery i regularnie patrolowany przez wojsko.
W niektórych częściach M-3 dostępność zdatnej wody do użytku jest ograniczona.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 21.09.19 21:26  •  Leśna ścieżka - Page 5 Empty Re: Leśna ścieżka
Wziuum, używam talonu z zeszłych urodzin na przejście.

Kiedy zbliżał się do murów miasta, wspomnienia z M-3 za każdym razem powracały tak samo mocno. Tak samo boleśnie. Nieprzyjemny ścisk w piersi jawnie sugerował, że nie potrafił tak łatwo zapomnieć o kłopotliwej przeszłości, która  gnębiła zmęczony umysł mężczyzny. Minęło 60 lat, a on wciąż miał uraz do dnia, w którym musiał pożegnać się ze swoim prostym życiem. Musiał pożegnać dawnego ja, zastępując go zupełnie nową osobowością.
Trochę minęło kiedy ostatnio prześlizgnął się przez mury miasta. Zwykle starał się unikać ich jak tylko mógł - na ironię losu przy desperackiej puszczy czuł się całkiem bezpiecznie i komfortowo. Nie znał jej całkowicie, ale przynajmniej na tyle dobrze, aby wiedzieć, gdzie mógł znaleźć bezpieczny schron, a gdzie mógł wyładować swoje negatywne emocje. Miasto 3 było kłopotliwe. Znał je, choć wiele zmieniło się przez te wszystkie lata, w których go tam nie było. Mimo to radził sobie z ucieczkami, dlatego ile razy tam był, nie został pochwycony. Czasem zależało to od czystego fartu, a czasami od defensywy, którą stosował Nier.
Pomimo tego, to nie lubił tu chodzić. Jednakże przyjmował gammę różnych zleceń, często narażające jego tchórzliwy kark. Wiedział, że prędzej czy później znowu dostanie takie, które będzie musiał zrealizować w tym miejscu, prześlizgując się przez którąś wyrwę w murze. Czuł jawną niechęć, słyszał także głos, który jawnie sugerował mu wycofanie się z tego miejsca.
Nie idź, nie idź.
Nier. Będą tylko kłopoty.
Nie słuchał się. Postawił jedną nogę za mur, potem drugą, głośno przełykając ślinę. Naprawdę tego nie chciał, ale czuł się w obowiązku dostarczyć wiadomość, którą miał do przekazania od jednego mieszkańca desperacji komuś, kto na chwilę obecną mieszkał właśnie w tym upierdliwym miejscu. Niby nic, ale jednak chciał, aby ta wiadomość została dostarczona dzisiaj. Jego determinację dało się dostrzec w oczach, które co rusz rozglądały się dookoła, sprawdzając, czy i tym razem miał czystą drogę.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Leśna ścieżka - Page 5 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
                                         
Nier
Opętany
Nier
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 21.09.19 21:29  •  Leśna ścieżka - Page 5 Empty Re: Leśna ścieżka
W domu unosił się zapach racuchów. Do uszu dolatywało skwierczenie oleju na patelni, która chwile temu została odłączona od źródła gazu. W nagłym przypływie weny zdecydował się wykorzystać zwykle nieużywaną przestrzeń zwaną kuchnią. Nie wiedział, kiedy wróci i czy w ogóle to nastąpi.
  Desperacja, termin wzbudzający zgrozę u podrzędnych wojskowych, dla niego brzmiał jak ucieczka od zwykłe codzienności przekształconej w rutynę. Dawno nie posmakował na skórze destrukcyjnych skutków pustynnego żaru, słońca, od którego czerwieniła skóra, a na jej powierzchni tworzyły się bąble w różnych rozmiarach - ślady po oparzeniach. Tęsknił za ta bezkresną, pozbawioną jakikolwiek ograniczeń przestrzenią udekorowaną w kilka, nielicznych punktów orientacyjnych i niebezpieczeństwem prowokowanym na każdym kroku przez sam oddech. Zapach ludzi przyciągał nieludzi, istoty zdegradowane przez drapieżny instynkt.  
  Rozejrzał się po wyjątkowo pustym pomieszczeniu. Kiedy jego wzrok nie napotkał Kropka, poczuł się nieswojo, jednak wiedział, że był bezpieczny tam, gdzie teraz się znajdował. Niechętnie się z nim rozstał, ale nie mógł go zabrać ze sobą. Obawa, że wśród zmutowanych stworzeń stanie mu się krzywda była silniejsza Od wczoraj nocował u Ylvy.
  Major podszedł do trzydziestolitrowego plecaka podróżnego. Sprawdził jego zawartość, po czym włożył do niego plastikowy pojemnik z plackami.
  Za oknem już ciemniało. Zapadała noc, a wiec najwyższy czas, by ruszyć w drogę. Mur znajdował się niewielkim oddaleniu do jego domu. Niecałe trzy klinometry. Choć wiedział, że wydostanie się z miasta w bardziej nielegalną metodą to dla niego rutyna, czysta formalność, wszakże robił to kilkanaście razy w ciągu ostatnich lat, to jednak miał złe przeczucie. Kompletnie ubrany i gotowy do wyjścia, wyłączył wszystkie zawory i upewnił się, że wtyczki urządzeń elektrycznych nie są podłączona do prądu. Dom był stary, nieremontowany od lat, mieścił się na odludziu. Wolał nie kusić losu. Chciał mieć miejsce, do którego mógłby wrócić po powrocie. Co prawda dał Ylvie zapasowe klucze, ale nie wiedział czy dziewczyna w swoim napiętym grafiku znajdzie chwilę, by się tutaj pojawić i sprawdzić czy wszystko jest tak, jak być powinno.
  W końcu, po długich dwudziestu minutach, w trakcie których upewniał się, że o niczym nie zapomniał, wyszedł na zewnątrz, zamykając za sobą drzwi. Rozejrzał się po okolicy. Wieczory bywały już chłodne. Z kominka majaczącego w oddali budynku ulatniał się dym. Wkładając ręce do kieszeni, ruszył ściółką leśną. Przy każdym kolejnym kroku żwir szeleścił pod grubymi podeszwami wojskowego obuwia, ale nie odszedł daleko.  
  Usłyszawszy głosy w niewielkim oddaleniu, mimowolnie spojrzał na zegarek. Patrol. Od czasu incydentu w parku organy władzy dały większy nacisk na bezpieczeństwo, w obawie, że sytuacja się powtórzy, że zgubiony przez pościg morderca powróci i znowu zbierze swoje żniwa. Znając ich trasę, wiedział też jak ich ominąć. Wszedł w las, chowając się w cieniu drzew, z oczami utkwionym w miejsce, skąd dochodziły odgłosy niezbyt dyskretnej rozmowy.
  — Jak myślisz, kiedy w końcu doczekamy się podwyżek, Shiba?
  — A bo ja wiem? — odparł mężczyzna o nazwisku Shiba.  — Oby jak najszybciej. Chciałbym dożyć tej chwili.
  Jego słowa zostały skwitowane przez cichy śmiech towarzs, lecz po chwili zamilkli oboje.
  — Słyszałeś?
  — No, ale jesteśmy w lesie. To pewnie jakieś zwierzę — stwierdził lekceważąco właściciel pierwszego głosu.
  — Pewnie masz racje — odparł obojętne ten drugi. — Chodźmy stąd. Strasznie tu zimno.
  Stopniowo zaczęli się oddalać, ale Aurich nadal stał w bezruch. Też to słyszał i wątpił, że to „jakieś zwierzę”.



Salut! Szarżą w rytmie bijącego serca ostro wystrzelane nuty,
Pogrzeb przyjaciela, to nie sen, z którego można się obudzić
Leśna ścieżka - Page 5 A5lvvRv
Chrzęst zasad pod butami, ból i życie, stały splot, taki żołnierski los,
Jednak to prawdopodobnie coś, co nie powinno być mówione na głos
                                         
Major.
Oficer
Major.
Oficer
 
 
 

GODNOŚĆ :
mjr Rokuro Aurich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 21.09.19 21:30  •  Leśna ścieżka - Page 5 Empty Re: Leśna ścieżka
Prawdą było, że nie zawsze był na bieżąco z informacjami, szczególnie z tymi, które miały miejsce w M-3. Unikając tego miejsca jak ognia, wolał nie wiedzieć, jakie rzeczy tam się działy. Nie wiedział więc, że ostatnimi czasy patrol był dość częstym widokiem w M-3. Nieszczególnie kwapił się do tego, aby dowiadywać się o takich rzeczach, chociaż powinien, jeśli zależało mu na tym, aby wyszedł cało z wizyty w mieście.
Nic dziwnego więc, że gdy późną nocą Nier przekroczył mury miasta przez wyrwę, która od jakiegoś czasu miała tu miejsce - przynajmniej plotki o niej dość szybko rozeszły się po desperacji - nie spodziewał się, że nie tak daleko trafi na patrol. Szczęście w nieszczęściu chciało, że akurat trafił na garstkę ludzi, którzy lekceważyli wszelakie odgłosy, które dochodziły od Niera. Starał się być ostrożny, aby nie zostać jednak zauważonym, niemniej nie potrafił być bezwzględnie cichy. Przez myśl przyszło mu, aby w tym momencie poddać się i wycofać, ale z drugiej strony odgłosy mężczyzn i ich rozmowa, którzy w święcie przekonani myśleli, że wymordowany był pierwszym, lepszym zwierzęciem sprawiało, że za wszelką cenę chciał spróbować tej szansy i prześlizgnąć się przez ten nieszczególnie dobry patrol.
Schował się, wyczekując momentu, w którym wojsko oddali się na tyle, by Nier czuł się w miarę bezpiecznie. Rozejrzał się dookoła raz jeszcze, wyczekując dodatkowych kilku minut, chcąc mieć stuprocentową pewność tego, że nikogo w lesie już nie było. Przynajmniej nie kogoś, kto stanowiłby jawne zagrożenie dla Niera i jego życiowej misji. Nie miał pojęcia, że gdzieś w krzakach chował się ktoś jeszcze. Wojskowy, dzięki którym mógł po raz kolejny witać to miejsce. Niechętnie, ale liczył się fakt, że ciągle stąpał po ziemi, a nie kisnął gdzieś w celi, tylko dlatego, bo naiwnie dał się złapać. Dlatego kiedy patrol oddalił się dostatecznie daleko, Nier wyszedł spod cienia drzew, poprawiając swoją nienaganną fryzurę. Chciał udać się dalej. Nie zamierzał marnować więcej czasu. Z całego serca chciał mieć to już za sobą


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Leśna ścieżka - Page 5 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
                                         
Nier
Opętany
Nier
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 21.09.19 21:34  •  Leśna ścieżka - Page 5 Empty Re: Leśna ścieżka
Major nie spodziewał się, że pierwszą przeszkodą, z jaką się zmierzy, napotka na swojej drodze niedługo po wyjściu z domu. Tkwiąc w bez ruchu wsłuchiwał się w odgłosy otaczającej ich przyrody, wśród nich wyróżniały się głownie głosy i kroki oddalających się wojskowych, ale było jeszcze coś. To coś sprawiło, że przez linię kręgosłupa Auricha przeszedł dreszcz, prowokujący do działania zastrzyk napięcia, który sparaliżował mięśnie.
  Ze wzrokiem wbitym w ściółkę leśną wypatrywał zagrożenia. Może  podjął zbyt pochopną decyzje, opuszczając miasto z jeszcze nie do końca zaleczonym ramieniem? Ruch nadal miał ograniczony przez krótkotrwałe, ale dokuczliwie impulsy bólu pojawiające się głownie po zbyt dłużej aktywności fizycznej, czyli stosunkowo często. Rokuro nie przywykł do rekonwalescencji. Nie pozwalał mu na to wykonywany zawód oraz pies wyposażony w nieskończone zapasy energii.
  Drgnął, dostrzegając ruch, mimo iż wojskowi już dawno znikli z pola widzenia. Major sięgnął do kabury, zaciskając place na pistolecie, kiedy ludzka sylwetka wyłoniła się z mroku. Na pierwszy rzut oka nie poznał jej właściciela, bo choć wydawała mu się znajoma, to jednak nie chciał wyciągać pochopnych wniosków, które nastarczyłby mu jedynie nieprzyjemnego rozczarowania. Wątpliwość jednak stopniowo przekształcały się w pewność, przez co opuszczało go też napięcie.
  — Nier — wyszeptał cicho imię przybysza, gdy jego sylwetka została oświetlona przez bladą poświatę księżyca będącego niemal w pełni. — Nier — powtórzył głośniej, wychodząc z ukrycia. — Co cię tu sprowadza? — Stanął tuż przy nim. Wbił spojrzenie w znajomego wymordowanego, aczkolwiek na jego ustach nie odcisnęło się znamię zadowolenia. Mężczyzna wybrał złą porę na odwiedziny.  — Powinieneś zawrócić. Zwiększyli liczbę patroli. Nie jesteś tutaj bezpieczny. Wracaj na Desperację. Pójdę z tobą.



Salut! Szarżą w rytmie bijącego serca ostro wystrzelane nuty,
Pogrzeb przyjaciela, to nie sen, z którego można się obudzić
Leśna ścieżka - Page 5 A5lvvRv
Chrzęst zasad pod butami, ból i życie, stały splot, taki żołnierski los,
Jednak to prawdopodobnie coś, co nie powinno być mówione na głos
                                         
Major.
Oficer
Major.
Oficer
 
 
 

GODNOŚĆ :
mjr Rokuro Aurich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 21.09.19 21:44  •  Leśna ścieżka - Page 5 Empty Re: Leśna ścieżka
Nier również mógł liczyć na swojego złośliwego pecha, w którym musiał spotkać jedną z osób, dzięki której zrobi się bardziej pokrony. Patrol rzeczywiście był problematyczny, ale od niego zawsze dało radę uciec. Ze znanymi osobami był ten problem, że zawsze zbierało im się na pogaduszki. W najmniej odpowiednim momencie.
Możliwe, że jego zmysły były dzisiaj wyjątkowo uśpione, a może Aurich zachowywał się na tyle cicho, że z początku nie był wstanie czuć jego obecności. Dopiero później, kiedy usłyszał pierwsze kroki, mężczyzna nieznacznie spiął mięśnie na swoim karku. Przeszedł go nieprzyjemny dreszcz obawy. Myślał, że patrol całkowicie ulotnił się z tego miejsca. Również sądził, że nie napotka o tej porze w takim miejscu randomowego mieszkańca tego miasta. Było późno, ludzie dawno powinni spać. Więc dlaczego musiał słyszeć obce kroki za sobą?
Do jego uszu szybko dotarło imię, którym posługiwał się na Desperacji. Pierwszy szept, który spowodował małe osłupienie mężczyzny. Drugie, bardziej zdecydowane ujawniło postać, która kryła się za krzakami. Osobiście poczuł ulgę, choć z drugiej strony nie wiedział, czy właśnie jego chciał w tym miejscu go spotkać. Był mu sporo dłużny i chętnie odpłaciłby mu się z nawiązką, niemniej teraz miał ważniejsze sprawy na głowie. Dla niego ważniejsze. Dlatego pierwsze słowa, jak i kolejne całkowicie wybiły go z tropu.
Mm, hej. Wiesz, muszę coś załatwić, tak na szybko... — zaczął mu się tłumaczyć, niespecjalnie chcąc wchodzić w szczegóły, głównie przez czas, który mu uciekał. Nie lubił tego miejsca, więc nie chciał tu zostać w nieskończoność i wolał ulotnić się stąd jak najszybciej by mógł. Jednak z wykonanym zadaniem.
Co Ty gadasz? — odparł, a sam wyraz jego twarzy sugerował, że nowinka o wzmocnionym patrolu nieszczególnie go usatysfakcjonowała. Wypuścił ciężko powietrze, mierzwiąc sobie w lekkich nerwach włosy — Ty na desperację? Ze mną? Po co chcesz tam iść? — spytał, nie mając zielonego pojęcia o tym, że Major od czasu do czasu robił za przemytnika. Szczerze jakoś nieszczególnie chciał się o tym dowiadywać wcześniej, ponieważ pierwsze spotkanie z nim mocno go przeraziło. Nie miał też czasu, aby myśleć o nim jakoś więcej, więc musiał wybaczyć mu tą małą gafę.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Leśna ścieżka - Page 5 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
                                         
Nier
Opętany
Nier
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 21.09.19 22:24  •  Leśna ścieżka - Page 5 Empty Re: Leśna ścieżka
Niepotrzebnie wspomniał mu, że też zmierza na Desperacje. Nie chciał wtajemniczać go w swoje przekręty, nawet jeżeli właśnie jeden z nich ich połączył. Wygiął usta delikatnie ku górze, gdy wspomnienia odżyły.
  Przypomniał sobie rozbitą szybkę i szczek Kropka, która wyczul obcego jeszcze zanim ludzki wzrok Major cokolwiek dostrzegł. Potem, wchodząc do domu, przyuważył na podłodze krople krwi, jego dłoń mimowolnie sięgnęła po pistolet, ale nie kwapił się, by uciszyć psa. Ktoś, kto włamał się do jego domu, był już świadom obecności przynajmniej dwóch innych istnień.
 Ze spluwą w dłoni, z plecami przytulonymi do ściany przemierzał centymetry kwadratowe własnego domu, nasłuchując, ale szybko zetknął się z intruzem. Włamywacz nie pojawił się w jego włościach w celu rabunkowym. Stał w kuchni z nożem w ręku, cały we krwi, z nieprzytomnym spojrzeniem wodził po sylwetce oficera, przybierając obronną postawę.
 - Jesteś głodny? - zapytał Rokuro i instynktownie odrzucił pistolet na płytki. Zbliżył się do zakrwawionego mężczyzny z dłońmi uniesionymi ku górze w poddańczym geście, w niemym komunikacie „nie mam wobec ciebie złych zamiarów”.
 I nie kłamał. Gdyby skłamał, nie rozmawialiby teraz tak swobodnie.
 - Pierwsze zjawił się twór wyposażony w nadprzyrodzone umiejętności rodem z biblijnej wizji apokalipsy św. Jana, a potem przedstawiciel twojej rasy mordujący z zimną krwią studentów - wyjaśnił w wielkim skrócie, nie zagłębiając się w szczegóły, które dla Niera mógł brzmieć mało atrakcyjne. Ponadto nie chciał bardziej kompromitować siebie i organizacje, do której przynależał, a te dwie sprawy zdecydowanie obciążały nie tylko pojedynczych wojskowych, w tym jego, ale także całą reputacje S.SPEC. Gdyby nie medialna cenzura, najprawdopodobniej coraz więcej obywateli podchodziłoby sceptycznie do obecnego ustroju władzy. Aurich z wyznawanymi przez siebie poglądami balansował na krawędzi. - Urwanie głowy - podsumował, wzruszając przy tym ramionami. - Po co? Wyjaśnię ci po drodze. Jesteś głodny? Mam süße Hefepfannkuchen, a przynajmniej tak mawiała moja babka. Jeszcze ciepłe.
 Jedna z dłoni powędrowała do potylicy. Kuchnia japońska nie serwowała racuchów, zatem Aurich był zmuszony skaleczyć język swoich przodków miernym akcentem i problem z wymowa, starając się tym posunięciem zmienić temat.
 Nie czekał na decyzje wymordowanego. Zdjął plecak i, pochyliwszy się nad nim, rozsunął zamek błyskawiczny i wyjął z jego wnętrza znajdujący się na samym wierzchu plastikowy pojemnik.
 - Krojąc jabłka, skaleczyłem się w palec. - W ramach potwierdzenia pokazał kciuka, do którego przykleił plaster wodoodporny.  - Więc nie narzekaj na smak. - Wręczył wypiek mężczyźnie, zapinając plecach. Prostując się, zarzucił go przez jedno z ramion. - A teraz chodźmy.



Salut! Szarżą w rytmie bijącego serca ostro wystrzelane nuty,
Pogrzeb przyjaciela, to nie sen, z którego można się obudzić
Leśna ścieżka - Page 5 A5lvvRv
Chrzęst zasad pod butami, ból i życie, stały splot, taki żołnierski los,
Jednak to prawdopodobnie coś, co nie powinno być mówione na głos
                                         
Major.
Oficer
Major.
Oficer
 
 
 

GODNOŚĆ :
mjr Rokuro Aurich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 22.09.19 0:36  •  Leśna ścieżka - Page 5 Empty Re: Leśna ścieżka
Gdyby tak pomyśleć, to rzeczywiście pierwsze momenty z tamtego dnia były dość przerażające. Nier był pewien, że mógł być to koniec jego jakichkolwiek przygód. Wtedy jego zadanie było o wiele poważniejsze i ryzykowne. Wykradnięcie danych nigdy nie leżało do najłatwiejszych czynności, a podejmując się tego ryzyka, Nier ściągnął na siebie kłopoty, które zaowocowały nową znajomością. Zaowocowały Aurichem.
Był przerażony i zdesperowany. Nie wiedział co robić, dlatego instynktownie pobiegł w miejsce, które najbardziej pamiętał. Wspomnienia były już niewyraźne i zatarte, ale to właśnie one spowodowały, że mężczyzna wybił szybkę w nieprzypadkowym domostwie. Nie sądził, że kiedykolwiek dobiegnie do miejsca, gdzie kiedyś było domem, który dosyć często odwiedzał. Rodzinnym domem Aurichów. Przez adrenalinę w żyłach, która podnosiła procent stężonego wirusa we krwi, nie dostrzegł tego od razu. Wchodząc do włamanego domu nie był wstanie po wystroju ocenić, że to było miejsce, które niegdyś odwiedzał. Jako nastoletni chłopiec. Dopiero później, przez jego układ zdał sobie sprawę z tego, że powinien być przodkiem kogoś, kto tu zamieszkiwał.
Dźwięk otwieranych drzwi, jak i szczek psa spowodowały panikę. Starał się przełknąć strach, który opanował jego ciało, ale słysząc coraz głośniejsze szczekanie oraz dźwięk zbliżających się kroków, sięgnął po pierwszą lepszą rzecz, którą miał w zasięgu swojej zdrowej ręki. Dodatkowo jego głos w głowie wcale mu nie pomagał w tym wszystkim. Nasilał się, przez co mógł zrobić komuś krzywdę, pomimo tego, że wcale nie chciał. Ostatecznie stanł w pozycji pasywno - obronnej naprzeciw wojskowego, który początkowo wymierzył z niego broni.
Nie chcę Ci zrobić krzywdy — pierwsze słowa, które był wstanie z siebie wydobyć zapoczątkowały zupełnie inne nastawienie wojskowego. Dopiero później widząc to, że chciał mu tylko pomóc, wymordowany odpuścił, po dzień dzisiejszy do końca nie wiedząc, czy od paraliżującego go strachu, a może z kompletnego braku sił.
Dlatego teraz czuł się w obowiązku, aby spłacić swój dług wdzięczności. Ponadto zdał sobie sprawę z czegoś, z czego Major nie do końca mógł być świadomy. Nier natomiast wiedział, że łączyły ich więzy krwi. Zorientował się po krótkim pobycie u niego, a gdy udało mu się uciec z miasta, mógł poukładać sobie to sensownie poukładać w głowie.
Zjawił się przedstawiciel twojej rasy mordujący z zimną krwią studentów.
I to nie byłeś Ty, Nier.

I nigdy nie będę.
Tsk. Teraz nie dziwię się, dlaczego zwiększyli u Was patrol — odparł, trochę zniesmaczony drugą kwestią. Nier nigdy nie stronił od walki. Bywały momenty, w których musiał zabijać, aby przeżyć. Albo jego wątły umysł domagał się czegoś, czego mężczyzna za wszelką cenę się bał.
Na kolejne pytanie wymordowany nieco się zdziwił. Dodatkowo akcent, w którym wymawiał to danie oraz wspomnienie o babce, Nier nieznacznie uśmiechnął się do siebie. Po tych kilku słowach był pewien tego, że na pewno Aurich należał do jego rodziny. I absolutnie nie wiedział, w jaki sposób miał mu o tym wszystkim powiedzieć. Może i był starszy, ale wewnętrznie ciągle czuł, że miał mentalne 20 parę lat.
Pewnie, że chce. Tylko mój dług wdzięczności względem Ciebie ciągle rośnie. Nie wiem jak mógłbym Ci się za to wszystko odpłacić — odparł krótkim i bardzo przyjemnym śmiechem, kątem oka zerkają na danie, które wyciągnął mężczyzna. Mało odpowiedzialne było częstowaniem się przygotowanym jedzeniem, ale kogo to obchodzi? Prawdą było, że rzadko kiedy mógł skorzystać z takich dóbr. A bardzo chętnie spróbuje wykonanego przepisu jego matki z rąk swojego bratanka.
Przyjął od niego podarek, przytakując na jego słowa z miną "nie martw się. Nie skrytykuję Cię", po czym pełen zainteresowania otworzył pudełko praktycznie od razu, wyciągając z niego wysmażonego racucha. Pachniało cudownie i zdecydowanie bardzo długo nie zapomni smaku, jeśli zje to teraz wszystko. Dlatego skosztował jednego placka, z ciekawości, ponieważ też nie był przesadnie głodny. Chociaż łakomstwo dawało sobie we znaki, to zamknął pudełko, chcąc zostawić sobie taki przysmak jak opuszczą tereny miasta. Mimo wszystko miło było skosztować smak dzieciństwa, który czuło się dobre 70 lat temu.
Powiem Ci, że wyśmienite. Dawno czegoś tak dobrego nie jadłem — i nawet jeśli Aurich nie należał do tych, co potrafią dobrze gotować, to słowa Niera były szczere. To jedzenie różniło się pod wieloma względami od tego, co miał na Desperacji. Dodatkowo tego smaku teraz nie zapomni przez kilka dobrych lat. Wspomnienia znowu będą do niego wracały raz po raz.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Leśna ścieżka - Page 5 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
                                         
Nier
Opętany
Nier
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.09.19 16:52  •  Leśna ścieżka - Page 5 Empty Re: Leśna ścieżka
Dług wdzięczności? Jaki dług? — zapytał, unosząc brwi ku górze z pobłażliwym uśmiechem tlącym się w kącikach ust. Pomoc udzielona wymordowanemu była bezinteresowna. Nie oczekiwał od niego żadnych przejawów wdzięczności. — Czy ja ci wyglądam na komornika? Mów tak dalej, a doliczę odsetki — zagroził, ale utrzymanie wypowiedzi w żartobliwym tonie zaburzyło efekt tej modulacji. — Wtedy na pewno nie wypłacisz się do końca życia — dodał, idąc krok przed nim. Wcześniejsza ekspresja znikła z jego twarzy głównie temu, że zarys muru zamajaczył przed ich oczyma i z każdym kolejnym krokiem się wyostrzał. — Wiesz, czego chcę w zamian, Nier. — Odwrócił się do niego przodem, zwalniając. Wzrok utkwił w jego oczach. Nadal dostrzegał pomiędzy nimi pewne wizualne podobieństwo. Odkąd pierwszy go ujrzał mężczyznę, jego oblicze wydało mu się osobliwie znajome. Wówczas go zignorował, ale teraz owe wrażenie jedynie się pogłębiło, a on nie mógł sobie przypomnieć, kiedy ich drogi się ze sobą skrzyżowały. Opcji było sporo. Major nie od dziś wychodził na Desperacje żeby się "przewietrzyć". — Nie podnoś ręki na nikogo, kto nie chcę cię skrzywdzić, gdy przebywasz w mieście.
  Nie był taki, jak większość współpracowników. Mordowanie przedstawicieli innych ras nie dostarczało mu nawet cienia satysfakcji. Pistoletu używał tylko w ostateczności, kiedy  niewinnemu życiu zagrażało niebezpieczeństwo lub w ramach samoobronny, mając do czynienia z tymi, z których zniknął pierwiastek ludzkich, a takich istot nie brakowało nawet pośród ludzi, czego doskonałym przykładem byli niektórzy, pozwalający sobie nad nadużycia i bestialskie zachowanie względem obiektów eksperymentalnych naukowcy. Przebywanie w towarzystwie wymordowanego, który uratował go z rąk oprawców przed czternastoma lat, tym samym zwracając mu wolność, skorygowało błędy w jego sposobie postrzegania świata przez prymas wpajanych mu w wojsku wartości, które sprawiły, że po konfrontacji z zagrożeniem sparaliżował go strach. Niezdolny do użycia umiejętności nabytych podczas szkoleń, był zdolny do zaledwie szybkiego przebierania nogami, uciekaniem, byle jak najdalej przed siebie, byle jak najdalej od zagrożenia, wpadając wprost w pułapkę oprawców prawie całego oddziału. Jednostki zainfekowane wirusem x nie były sobie równe. Żył odsetek rozumnych mutantów brzydzących się agresją i przemocą. Tak, jak nie każdy mieszkaniec miasta zasługiwał na życie w dostatku, tak nie każdy wymordowany zasłużył na śmierć, nie każdy z nich był bestią w ludzkiej skórze, bezwzględną maszyną do zabijania. Ideologia wpajana przez ustrój dyktatorski był przesączony strachem przed odmiennością.
  — Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł, by tak bardzo komplementować moje wypieki — stwierdził, zmieniając temat, znowu odwracając się w kierunku frontu. Tam, gdzie świat przemieniał się w szkołę przetrwania. Tam, gdzie każdy mógł ufać jedynie sobie i swoim umiejętnością. Tam, gdzie agresja stawała sposobem na przetrwanie. — Nie boisz się, że znajdę sobie nowe hobby w formie gotowania i będę ci wciskać każdy kuchenny eksperyment, gdy przyjdziesz do mnie w odwiedziny?
  Rozejrzał się po okolicy, by się upewnić, że byli sami, po czym skierował swoje kroki ku dziurze w murze, przez którą zwykle wydostawał się z miasta. Była znana nielicznym. Tym, którzy nie bali się podejść do muru i znali tą okolicę jak własną kieszeń, a tym kimś był właśnie Rokuro Aurich.



Salut! Szarżą w rytmie bijącego serca ostro wystrzelane nuty,
Pogrzeb przyjaciela, to nie sen, z którego można się obudzić
Leśna ścieżka - Page 5 A5lvvRv
Chrzęst zasad pod butami, ból i życie, stały splot, taki żołnierski los,
Jednak to prawdopodobnie coś, co nie powinno być mówione na głos
                                         
Major.
Oficer
Major.
Oficer
 
 
 

GODNOŚĆ :
mjr Rokuro Aurich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 26.09.19 17:22  •  Leśna ścieżka - Page 5 Empty Re: Leśna ścieżka
Był przyzwyczajony do tego, że każdy później czegoś oczekiwał. Nie wierzył w już w bezinteresowną pomoc, sam rzadko kiedy taką stosował. Z pewnością wynikało to z tego, że bardzo często osoby na Desperacji najczęściej płacili sobie własnie w takiej formie. Mimo to kolejny śmiech wydobył się z przepony mężczyzny, kiedy usłyszał tekst o komorniku i odsetkach. Tak, zdecydowanie jego groźba była bardziej żartobliwa niżeli poważna.
Uważaj sobie. Zawsze mogę wyciągnąć swoje asy z rękawa i będziesz miał za swoje — pociągnął żart dalej, również nie brzmiąc zbyt groźnie, chociaż nieraz potrafił taki być. Przy Majorze czuł się duchowo młodziej, pomimo tego, że był od niego dwa razy starszy. Zdecydowanie różnili się od siebie, Nier był o wiele mniej dojrzalszy. Ale wcale mu to nie przeszkadzało. Lubił swój sposób bycia, nawet jeśli odnosiło się wrażenie, że wiecznie miał te 24 lat. Nie uważał też to za coś złego, ponieważ zawsze stanowił ten element zaskoczenia, w którym był bardziej doświadczony od niektórych ludzi czy desperatów.
Dlatego dalsze słowa czuł jakby został okrzyczany przez starszego brata.
Nie podnosić ręki na niewinnych, co?
Chciałby mu powiedzieć, że zwykle tego nie robi. Niemniej wiedział, że miał drugą stronę siebie. Tą, nad którą nie panował. Tej, której z całej siły obawiał się. Na co dzień starał się trzymać go na krótkiej smyczy, niemniej nie zawsze potrafił to zrobić. Bywały słabsze dni, w których pozwalał wziąć panowanie nad głosem w głowie. Nad klątwą, która ciągle namawiała go do złego. Początkowo było niewinnie. Chciał zdobyć zaufanie Niera. A kiedy udało mu się to zrobić, to z czasem zaczynało być źle. Tracił nad sobą kontrolę i robił rzeczy, do których wstyd było mu się przyznać. Dlatego mimowolnie uśmiechnął się do siebie, nijak komentując jego słowa. Poczuł ohydny ból w okolicach klatki piersiowej. Do tego stopnia nieprzyjemny, że właśnie w tym momencie chciał sobie wyrwać serce z klatki piersiowej i je wyrzucić.
To wszystko Twoja wina.
A Ty mi na to pozwalasz, ponieważ podświadomie chcesz to robić.
Czcze pierdolenie — rzucił nieświadomie do siebie, zapominając przez chwilę to, że przecież Major nie słyszy tego co on w każdej możliwej minucie. Ciągły głos, który komentował wszystko dookoła. Bardzo szybko dotarło do niego, że owe myśli powiedział na głos, przez co niechcący mógł skomentować bardzo ważne słowa Auricha. A przynajmniej on mógł pomyśleć o tym w taki właśnie sposób. Wziął głęboki oddech, spoglądając na niego trochę zmieszany — Wybacz, to nie było do Ciebie — skrzywił się, bo wiedział, że chcąc się z tego wytłumaczyć będzie brzmiał głupio i nieprawdziwie, a Major mógłby poruszyć temat, który od kilkudziesięciu lat dręczy wymordowanego. Na Desperacji nie musiał się tłumaczyć z takich rzeczy, co było wygodne, a nawet aż za bardzo zrozumiałe.
Jakkolwiek by teraz nie brzmiał, bardzo szanował podejście wojskowego. Doceniał to, że nie zachowywał się jak cała reszta SPEC'u. Nieszczególnie dobre miał wspomnienia z tą grupą, dlatego początkowo nie czuł się pewnie, gdy Major chciał udzielić mu pomocy. Potem zaopiekował się i pomógł uciec z miasta dosłownie za nic. Do tej pory nie oczekiwał od Niera czegokolwiek. Mimo to wymordowany ciągle miał poczucie obowiązku, aby móc mu się jakoś odwdzięczyć. Wierzył więc, że niebawem będzie mógł wykazać się i swoją wątpliwą dobrocią.
Oblizał się kiedy zjadł jeden z racuchów. Bardzo walczył ze sobą, aby nie zjeść całej reszty od razu, ale na całe szczęście posiadał silną wolę do takich rzeczy. Dlatego zamykając pudełko, przemierzał las wraz z wojskowym, zerkając na niego kątem oka. Nie chciał wierzyć w to, że nielegalnie chciał opuścić mury. Czego szukał na Desperacji?
Ale ja jestem tego pewny — odparł, widząc jego niepewności spojrzenie w kierunku miejsca, które dla niego było istną dżunglą. To był zupełnie inny świat. Ciężko mówić, że jest zły, ale z pewnością też nie był dobry. Niektóre sytuacje wymagały naprawdę podłych i okrutnych decyzji. Nie było tam zasad, a tylko niektórzy mieli coś takiego jak zasady moralności. Nier nie zawsze cieszył się z tego co robił, niemniej nauczył się już z tym żyć — To byłoby nawet urocze. Umrzeć z przejedzenia — zaśmiał się siarczyście, również rozglądając się wokół siebie. Kiedy Major był całym sobą poza murem, czas przyszedł na wymordowanego. Poczuł ulgę, co dało się zauważyć po jego wcześniejszych lekko spiętych mięśniach. Mężczyzna mógł się domyśleć, że dla niego to było bardzo złe i nieprzyjemne miejsce do odwiedzin.

zt x2


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Leśna ścieżka - Page 5 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
                                         
Nier
Opętany
Nier
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

 
Nie możesz odpowiadać w tematach