Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next

Go down


Leśna ścieżka Empty Leśna ścieżka

Pisanie by Angel on 5/2/2018, 19:32
Leśna ścieżka 1WI7b20

Dzień pełen wrażeń zaczynając od kontroli przepustki, poprzez udane zakupy, odwiedziny grobu matki i kilka godzin spędzonych na porządnym wysprzątaniu rodzinnego domu. Trzeba było to ładnie uwieńczyć wizytą w Onsenie. "Nie pamiętam kiedy miałam tak normalny dzień.. i w sumie.. jeśli oferta Togamiego jest aktualna.. to może.." przeszło jej przez myśl gdy szła leśną ścieżką w stronę domu. Ubrana brzoskwiniową sukienkę na ramiączka z ładną kokardą zawiązaną tuż pod piersiami. Na to miała biały sweterek bez guziczków. I oczywiście balerinki do tego. Włosy luźno rozpuszczone, mokre od wody, lepiące się do rozgrzanej twarzy. Była zaczerwieniona bo trochę za dużo czasu spędziła w gorącym źródle. W ręce miała średni ręcznik cały wilgotny. Powoli się już ściemniało a ona nucąc sobie radosną melodię szła przed siebie jakby nic złego nie mogło jej się przytrafić. Szczęście jej po prostu dopisywało a wraz z nim dobry humor. - Nawet ładna ta sukienka.. mamie by się spodobała.. - westchnęła spuszczając lekko głowę w dół wlepiając spojrzenie w podłoże z lekkim uśmiechem na ustach. Oczywiście soczewki miała w kolorze jadeitu, tego samego który był jej naturalną barwą przed rytuałem. "Muszę jutro tą Katanę odebrać.." przemknęło jej przez myśl.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Leśna ścieżka Empty Re: Leśna ścieżka

Pisanie by Ivo on 5/2/2018, 20:59
Ta akcja już się dzieje po misji Rosy

Po operacji wszystko było... nowe. Te same ruchy i czynności wykonywane teraz, a wykonywane kiedyś... różniły się, ale nie w sposób, który mógłby uchwycić słowami. Nikt poza nim, nie byłby w stanie tego wyczuć, ani zrozumieć, gdyby Ivo komuś spróbował o tym opowiedzieć. Jak zwykły krok może brzmieć i układać się całkowicie inaczej niż dotychczas, choć przecież wykonywał go tak samo... To dziwne doświadczenie sprawiło, że wykorzystywał swój wolny czas przed powrotem na służbę testując każdy możliwy zakres ruchów i większość sposobów poruszania się. Z radością odkrywał w nich większą siłę niż do tej pory, uśmiech jednak rzedł, na samo wspomnienie o tym, w jaki sposób ją zdobył...
Z tego też powodu wybrał się w dniu dzisiejszym w góry, na całodobową wyprawę. Wiedział, że trochę ryzykuje, nie mając przecież pewności co do faktycznego stanu swojego ciała. Zbył jednak ten problem, uznając że najlepszym sposobem na przekonanie się o własnych ograniczeniach, jest dojście do granicy, a potem zrobienie jeszcze jednego kroku. W najgorszym wypadku po prostu opóźni się jego powrót do domu, w którym i tak nikt na niego nie czekał. Znał się na tyle by wiedzieć, kiedy organizm zaczyna odmawiać posłuszeństwa, groźba wypadku w takich warunkach była niewielka.
Zszedł nieco wcześniej niż planował, bo dotarło do niego, że próba zejścia z gór po ciemku nie była najrozsądniejsza. Wobec tego musiał zmienić plany i zboczyć z trasy, skutkiem czego wylądował na leśnej ścieżce prowadzącej do onsenu. Wizja spędzenia czasu w gorących źródłach brzmiała kusząco, a popierały go wszystkie mięśnie, więc żwawym krokiem podążył wzdłuż drogi. Szedł dosyć szybko, dlatego po pewnym czasie zauważył postać, najwidoczniej wracającą z onsenu. Nie zachowywał się specjalnie cicho, nie miał ku temu powodów, mogła go więc usłyszeć.
Gdy tylko zobaczył, jak wyłania się z oddali, zwolnił kroku. Śnieżna biel jej włosów przywołała eliminatorowi wspomnienie pewnej łowczyni. Wiedział, jak nikła jest szansa spotkania jej teraz, na tej pustej ścieżce, ostrożność jednak wzięła w nim górę. Żwawy krok stał się stonowany, wzrok uporczywie wbijał się w twarz nieznajomej, jakby szukając potwierdzenia. Umysł eliminatora pracował na najwyższych obrotach. Od tak dawna nie musiał o niej myśleć, że w końcu nie dotarł do żadnej konkluzji. Wiedział, że nie może teraz pozwolić jej umknąć, miał jednak opory przed zaatakowaniem jej znienacka. Oczywiście, jak zwykle, nadal musiał uważać czy to przypadkiem tym razem nie jest aby zwykły, niewinny cywil. Dlatego tak gorączkowo szukał potwierdzenia swoich domysłów.
Gdy zbliżyła się na tyle, by mógł rozpoznać jej twarz, zamarł. Powoli zdjął plecak i rzucił go na bok ścieżki. Upadł w trawę i liście z cichym brzękiem i szelestem. Jeśli zaczną... nie, kiedy zaczną walczyć, będzie tylko zawadzał. Dziewczyna była diabelnie szybka, każde zbędne obciążenie musiało się pożegnać z nim na razie. Mimo deklaracji składanych w głowie, nie ruszył się do przodu o krok. Musiał zobaczyć... czy zaatakuje pierwsza.
- Stój - zawołał do niej - ... Angel. - dodał po chwili, już ciszej.
Stał z opuszczonymi rękami, mięśnie miał jednak jak postronki, gotowe do ruchu w każdym momencie. Jeśli wierzyć lekarzom, powinien być teraz w stanie dorównać jej sile i szybkości, więc nawet nagły atak mógł z jej strony nie zadziałać. Wpatrywał się w nią, z mocno bijącym sercem oczekując na reakcję.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
Ivo





Ivo
Eliminator
GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson


Powrót do góry Go down


Leśna ścieżka Empty Re: Leśna ścieżka

Pisanie by Angel on 5/2/2018, 21:34
Szła przed siebie planując dzisiejszy wieczór w głowie. Miała ochotę spotkać się z jakąś przyjazną duszą, tak dawno Togamiego nie widziała. Wiedziała że będzie znowu namawiał ją do powrotu do normalnego życia i często się zastanawiała nad tym czy to taka zła opcja. Odprężona a nawet lekko zmęczona po długiej, gorącej kąpieli w Onsenie nie zwracała uwagi na to jak mijała wcześniej parkę trzymającą się za ręce, czy jakieś młode dziewczyny idące właśnie w miejsce z którego ona wracała. O tej porze ścieżka była praktycznie opustoszała. A pogrążona w myślach Angel nie zauważyła idącego w jej stronę mężczyzny. Nie tyle co nie zauważyła go a bardziej nie zwracała uwagi na to czyje kroki słyszała. Zarys postaci z dala nie był jakiś wybitnie ważny. Dopiero gdy usłyszała wyraźnie jego głos. Zatrzymała się z miejsca, znała tą barwę aż za dobrze. Zacisnęła dłoń mocniej na wilgotnym ręczniku. Usłyszała swoje imię i aż odruchowo się wzdrygnęła. "To nie może być.." próbowała się pocieszyć powoli unosząc twarz i skupiając spojrzenie na stojącym naprzeciwko mężczyźnie. Rozdziawiła lekko usta z niedowierzania. - Ivo.. - wyszeptała czując jak serce zabiło mocniej w piersi. Zacisnęła dłoń mocniej na ręczniku aż kilka kropel pociekło jej po palcach i skapnęło na ziemię.
Miała go przed sobą, w całej okazałości! Mężczyznę który bawił się nią jak marionetką, ciągnąc za sznurki. Klatka piersiowa zaczęła się unosić nieco bardziej, oddychała głęboko ani na chwilę nie zrywając z nim kontaktu wzrokowego. Ich ostatnie spotkanie nie zakończyło się przyjemnie. To była ostatnia osoba na którą chciała trafić, ale z drugiej strony aż ją ręce świerzbiły by teraz wyeliminować problem. Rozważała tyle opcji, tyle myśli zaprzątał jej Eliminator od pierwszego spotkania. Nie mogła powiedzieć był świetny w walce wręcz i sporo się nauczyła o nim gdy się ścierali na dachu.
Aż cała zaczęła drżeć, czując jak mięśnie się powoli spinają i rozluźniają na zmianę. Nie miała stroju typowego do walki ale to nie było żadną przeszkodą. "Powinnam go zabić.. jeśli to zrobię.. wszystko to zniknie.. to pojebane uczucie.. ono zniknie razem z nim.." przełknęła głośniej ślinę. "Jest moim wrogiem.. bawił się mną przez cały czas.. od początku.." powtarzała jak mantrę w myślach. Starając się zagłuszyć myślami co raz mocniejsze bicie serca. Miała ochotę się za nie złapać, ale powstrzymywała się. Nie będzie mu okazywać słabości już nigdy więcej! A przynajmniej tak sobie postanowiła. - Musiałeś mieć ze mnie świetny ubaw ostatnio.. - syknęła przypominając sobie wszystkie elementy ucieczki z jego łazienki na piątym piętrze. A potem jeszcze ucieczkę przed wezwanym patrolem w jego własnych skąpych łachach. - Byłam na tyle głupia.. że ci prawie zaufałam.. myślałam że jesteś inny.. taki jak ON.. że pomimo bycia w SPEC.. nadal jesteś ludzki! - krzyknęła w jego stronę i ruszyła na niego. Nie myśląc zbyt wiele, nazbierało się w niej tyle energii chcącej się wydostać na powierzchnię. Chciała wyrównać rachunki za to upokorzenie jakie jej zafundował. Będąc tuż przed nim zamachnęła się na niego lewą ręką w której trzymała mokry ręcznik. Chcąc rzucić nim w jego twarz. Spodziewała się że zasłoni się ręką. Z doskoku wyprowadziła silny i precyzyjny cios na jego twarz prawą pięścią. - Ty zakłamany łajdaku! - warknęła w tym samym czasie uwalniając całą gorycz i zawód jaki po sobie pozostawił Ivo w jej sercu ostatnim razem. Często się zastanawiała nad tym co zrobił, wiedziała że nie powinna go za to karcić że nasłał posiłki, robił swoją pracę. Ale mimo wszystko to tak bardzo ją bolało. Nie nawet to że traktował ją jak wroga, ale to w jaki sposób się do niej zbliżył. Jak bardzo ją do siebie przyciągnął, pozwalając jej się otworzyć przed nim. Tylko po to aby wykorzystać to przeciw niej i złapać ją.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Leśna ścieżka Empty Re: Leśna ścieżka

Pisanie by Ivo on 5/2/2018, 22:37
Napięcie, jakie między nimi się wytworzyło po wymianie imion, było wręcz namacalne. Iskrę mógł wywołać każdy zbędny ruch, każda nagła a niespodziewana myśl. Czuł jak szybko zaczyna bić jego serce, ale bicie to było inne niż zwykle przed walką. Bolało za bardzo i nie było tego rozkosznego uczucia adrenaliny obejmującej jego ciało. Spoglądając w jej jadeitowe oczy przypomniał sobie całe ich poprzednie spotkanie i zacisnął zęby. Być może nie byłby na siebie tak bardzo wściekły, gdyby chociaż wiedział czy dokonał wtedy właściwego wyboru. To jednak nie było mu dane, niepewność nadal gryzła go niczym zdziczały pies. Ta sama niepewność, która teraz krępowała jego ruchy, nie pozwalała mu od razu ruszyć do ataku, by skończyć z tą rebeliantką raz na zawsze. To było jego obowiązkiem i było...
Niewłaściwe.
Myśl ta utknęła mu w tyle głowy niczym klin i za żadne skarby Ivo nie potrafił jej stamtąd usunąć. Nie pomogły żadne próby oczernienia Łowców w jego oczach raz jeszcze, bo przecież mimo tej nienawiści, nią wcale nie gardził. I doskonale wiedział, jak bardzo poglądy Angel pasowały do jego własnych. Poza obowiązkiem praktycznie nie miał powodu, by z nią walczyć... a bez powodu z pewnością nie zdoła jej zabić. Świadomość, że będzie musiał to zrobić, uderzyła go po raz kolejny, pozbawiając go tchu. Nie chciał dokonać tego ostatecznego ciosu, ale wiedział...
Wiedział, że jeśli nie będzie walczył z całych sił, to z pewnością przegra. Dziewczyna była zdolna, nawet jeśli nie posiadała wysokich umiejętności, to naturalnie wygimnastykowane ciało i łowcze atrybuty do tej pory dawały jej przewagę. Teraz mogło być zupełnie inaczej, ale po spotkaniu na dachu wolał jej nie lekceważyć. A jeśli jej nie zlekceważy, to nie zdoła w porę powstrzymać ten cios, który wszystko rozstrzygnie. Sam zabić się nie da, tego był pewien. Zbyt wielka tkwiła w nim determinacja na takie żałosne i desperackie akcje.
Nie miał ubawu, ale te słowa nie mogły mu przejść przez gardło. Nie odniosłyby żadnego efektu, jedynie bardziej rozwścieczyłyby Łowczynię, która już całym swoim ciałem szykowała się do starcia. Powoli przesunął nogi, podpierając się prawą z tyłu, przenosząc balans odpowiednio. Ręce uniósł wyżej, dłonie miał półotwarte. Zdanie, które wypowiedziała później, uderzyło go w twarz, prawie odbierając mu zdolność do obrony.
Kim ona jest, by mówić ci takie rzeczy? Przecież nikim, nikim jest dla ciebie. Zdław to uczucie w zarodku, ono rodzi same problemy.
Zacisnął zęby. Kto jak kto, ale akurat białowłosa rebeliantka człowieczeństwa nie mogła mu odmówić. Prawie puścił mimo uszu wspomnienie o tajemniczym Nim. Odzyskał kontrolę nad sobą w samą porę, bo kobieta wreszcie postanowiła przejść od słów do czynów i ruszyła do ataku. Widział jej ruchy jak na dłoni. Gdy rzuciła w niego ręcznikiem, cofnął tułów do tyłu, przechwytując mokrą szmatę prawą ręką. Poruszył się w lewo, kiedy prawa pięść Łowczyni zmierzała w stronę jego twarzy, by uniknąć ataku. Prawą nogę przesunął do tyłu, a lewą rękę wyrzucił przed siebie, z zamiarem złapania jej nadgarstka lub przedramienia i mocnym szarpnięciem jej do przodu, by straciła równowagę. Cofnąłby wtedy drugą nogę, żeby nie pociągnęła go za sobą.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
Ivo





Ivo
Eliminator
GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson


Powrót do góry Go down


Leśna ścieżka Empty Re: Leśna ścieżka

Pisanie by Angel on 5/2/2018, 23:05
Nie spodziewała się że straci nad sobą panowanie tak po prostu na jego widok. Ale miało to sporo sensu, wgryzł się w jej życie tak bardzo że podchodziła teraz emocjonalnie do niego. Nie powinna dać się sprowokować tak łatwo, samym jego widokiem. Ale widocznie słowa Ciro i Lazarusa gdzieś się zakorzeniły jedynie potęgując zawód jak przeżyła podczas ostatniego spotkania. Szumiało jej w głowie, serce biło mocno w klatce piersiowej zagłuszając jej myśli. Skróciła dystans, zrobił tak jak przewidziała. Złapał ręcznik, który miał byś lekką dywersją. Prawa pięść poleciała szybko w stronę twarzy mężczyzny ale nie dosięgła celu. Złapał ją za nadgarstek blokując jej atak.
Drgnęła niespodziewanie zaskoczona tym jak szybko zareagował. Rozdziawiła usta patrząc mu w oczy, był tak blisko teraz. "Ivo.." mruknęła w myślach i wzdrygnęła się lekko. "Nie mogę.." przeszło jej przez myśl. Poczuła jak pociągnął ją nieco w swoją stronę, od razu się zaparła jedną nogą, bokiem stopy sunąc po ziemi. Balerinki nie miały jakiejś dobrzej przyczepności do podłoża. To też jej opór przed przyciąganiem w jego stronę nie był zbyt efektywny. - Nie.. - jęknęła cicho nie chcąc się do niego zbliżać za bardzo. Szarpnęła lewą ręką w jego stronę chcąc go uderzyć po łuku lewą pięścią w prawy policzek.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Leśna ścieżka Empty Re: Leśna ścieżka

Pisanie by Ivo on 6/2/2018, 00:05
Nie wiedział zbyt wiele o jej wewnętrznej walce czy oporach. Widział po jej ruchach, że nie jest tak skuteczna jak dawniej i po jej twarzy, że coś ją trapi. Złożył to jednak na karb gniewu, który ją owładnął, który dała mu odczuć po tych szorstkich słowach. Trudno było się jej dziwić, faktycznie postąpił źle wobec niej. Nie miał jednak mnogości opcji, a te, które były, były niewłaściwe. Spanikował więc i zrobił to, co w jego oczach zrobić należało. To, że teraz myślał inaczej, nie zmieniało przeszłości.
Nadal była silna, ale kiepskie obuwie działało na niekorzyść łowczyni. Co prawda liczył, że impet przechwyconego ataku zdoła ją powalić na ziemię, lecz ta sytuacja także nie była najgorsza. Nie znalazłszy dla niego zastosowania, upuścił ręcznik, choć zrobił to głównie ze względu na brak czasu. Już bowiem musiał się uchylać przed kolejnym ciosem. Tym razem przechwycił jej pięść frontalnie, przyjmując część uderzenia na swoje śródręcze. Skrzywił się, ale wytrzymał.
Szarpnął mocno jej ciałem i lewą nogą podciął jej prawą, kopiąc czubkiem buta w kolano. Przy dobrych wiatrach dziewczyna upadłaby na ziemię, mając nadal unieruchomione ręce. Do tego dążył.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
Ivo





Ivo
Eliminator
GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson


Powrót do góry Go down


Leśna ścieżka Empty Re: Leśna ścieżka

Pisanie by Angel on 6/2/2018, 00:24
Te chwile zawahania działały na jej niekorzyść. Nie była ubrana do walki, nie miała odpowiedniego obuwia, już nie mówiąc o sukience w która była ubrana. Ale nie liczyła na to że w takim miejscu trafi na jakiegoś eliminatora, a już tym bardziej nie na niego. Trzymał mocno jej prawą rękę, wymach lewą ręką również nie przyniósł pożądanych efektów. Mało tego, poczuła jak uderza w jego dłoń a nie twarz. Chciała szybko ją wyszarpnąć ale palce mężczyzny zacisnęły się na jej pięści. Szarpnęła się gwałtownie, jeden, drugi.. trzeci raz. Serce nadal biło mocno a oddech się zmienił na nieco głębszy. Zaparła się nogą, spinając mięśnie i próbując wyszarpnąć się z tej mizernej pozycji. "Co jest do cholery?! To tylko człowiek.. nie może być taki silny!" frustrowała się tym że tak łatwo ją pochwycił i trzymał w żelaznym uścisku. Skupiając się na uwolnieniu rąk, umknął jej jego ruch nogą. - Puszczaj! - warknęła niezadowolona. Czując uderzenie w nogę i utratę równowagi spowodowaną podcięciem z piskiem poleciała na ziemię. Odruchowo dociskając brodę do klatki piersiowej by chronić głowę przed mocnym uderzeniem. Cichy jęk wymknął się spomiędzy jej ust gdy uderzyła plecami o twarde podłoże. Pół biedy gdyby się wywróciła sama z siebie, ale jego ciężar jedynie spotęgował impet uderzenia. Oparła głowę o ziemię patrząc mu w twarz oddychając ciężko. Poruszyła rękami chcąc wyswobodzić je w jakiś sposób. "Nie mogę być taka słaba!!! Co się dzieje psia jego mać..?! Przecież jestem łowcą.. On nie może mieć fizycznej przewagi.. nie może.. nie zgadzam się na to!" wybił ją z rytmu jeszcze bardziej tym wszystkim. Nie wiedziała czy przy nim była taka słaba czy to on był taki silny. Potrząsnęła głową na boki wyzbywając się tej opcji. On nie miał prawa być od niej silniejszy, nie miał prawa dorównywać jej szybkości! Czy aż tak bardzo go lekceważyła teraz z powodu gniewu? Zaczęła się bardziej pod nim szarpać, na tyle na ile była w stanie.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Leśna ścieżka Empty Re: Leśna ścieżka

Pisanie by Ivo on 6/2/2018, 00:58
Uśmiechnął się lekko, widząc jej zaskoczenie. Coral i Saiyuri naprawdę dobrze się sprawiły, implanty faktycznie dawały mu przewagę. Nie mógł jednak popadać w samozachwyt, w trakcie starcia to prosta i szybka droga do porażki. Poleciał za nią do parteru, ale w kontrolowany sposób. Skończył siedząc na niej okrakiem na podbrzuszu, przyciskając jej ręce do podłoża. Pochylał się nad nią nieco, ściskając jej boki udami, na wypadek, gdyby przyszło jej do głowy spróbować go zrzucić.
Spojrzał prosto w jadeitowe soczewki Angel, szukając w nich czegokolwiek poza gniewem. W tym momencie bowiem dotarło do niego, jak bardzo mógł się pomylić. Co jeśli ona przez cały ten czas pielęgnowała nienawiść do niego, podsycając ją, karmiąc łowczymi kłamstwami, podczas gdy on... głupio... zostawiał te uczucia w spokoju, obserwując co z nich wyrasta? Myśl ta była nieznośnie bolesna i przez nią czuł się jak idiota. Nie poświęcił jej wystarczająco dużo uwagi, by wpaść również na ten scenariusz, tak przecież oczywisty. Sam miał nadzieję, że do ostatecznego starcia dojdzie podczas większej bitwy, tak aby rozkazy i adrenalina ułatwiły mu podjęcie decyzji. W tej chwili jednak, starał się zrobić jej możliwie mało krzywdy, choć pewnie korzystając z zaskoczenia był w stanie znacząco ją uszkodzić. Prawdopodobnie nawet zabić. Potrząsnął głową, ta myśl mu się nie podobała. Przypominała... o obowiązkach.
Trzymając mocno jej nadgarstki, uniósł ręce kobiety do góry o kilka centymetrów i uderzył nimi o ziemię z powrotem. Uszkodzenie dłoni dziewczyny nie było jego celem, ale być może ból ją otrzeźwi? Nachylił się nad nią.
- Uspokój się! - syknął, niezbyt głośno. - Wściekasz się i jesteś mało skuteczna. W takim stanie byle rekrut rozłożyłby cię na łopatki! - nie miał talentu do odpowiednich słów. Ale miał pewne pojęcie, co może dotrzeć do tej blondwłosej głowy, bo tę jedną informację zapamiętał bardzo dobrze. Liczył, że ta informacja dotrze do Angel i spowoduje, że ta pohamuje swój gniew. Może wtedy zdoła szybko z nią porozmawiać, zanim użyje tej swojej zimnej furii i znów zmieni jego żebra w drzazgi? Oby.
- Nie miałem z ciebie ubawu. - dodał po chwili, którą powinna w jego mniemaniu zużyć na uspokajanie się - Myślisz, że ta cała sytuacja w mieszkaniu była dla mnie świetną zabawą? - zapytał, a w pytaniu tym był wyrzut wobec niej. Nie wiedział, jak zacząć tę rozmowę, uczepił się więc ostatnich jej słów, w nadziei, że dotrze w końcu do tego, co chciał jej powiedzieć.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
Ivo





Ivo
Eliminator
GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson


Powrót do góry Go down


Leśna ścieżka Empty Re: Leśna ścieżka

Pisanie by Angel on 6/2/2018, 21:22
Szarpała się pod nim na tyle na ile potrafiła, ale dociśnięte ręce do podłoża nie dawały jej sporego pola do popisu. Nogami szurała po ziemi bez żadnego efektu. Ślizgała się tymi przeklętymi balerinkami. W gniewie spalała znacznie szybciej energię, a wcześniejsza długa kąpiel w onsenie też dość zmęczyła ciało. Takich kąpieli nie zażywa się przed intensywnym treningiem, ale skąd mogła wiedzieć że trafi na eliminatora tego wieczoru?! Spinała mięśnie rąk starając się z nim siłować. Syknęła w odpowiedzi na mocne uderzenie nadgarstkami o twardą ziemię. Nieprzyjemne uczucie przebiegło ją po rękach, aż zadrżała pod nim.
Wstrzymała oddech widząc jak się nieco pochylił nad nią. Wypowiadane stanowczo słowa wwierciły się w jej rozszalały umysł. Zacisnęła mocniej szczękę na słowa które nastąpiły po prostej komendzie. Zacisnęła mocniej palce dłoni w pięści. Jeszcze miał czelność jej wytykać błędy w walce? O ile to walką można było nazwać, dość szybko znalazła się pod nim, unieruchomiona w miarę skutecznie. Nadal oddychała głęboko leżąc pod nim, skupiając się na jego intensywnie niebieskich oczach. Nie odzywała się póki co, leżała tylko i oddychała głośno przez lekko rozchylone usta. W jakimś drobnym stopniu uspakajając szalejące w głowie myśli.
Kolejne słowa sprawiły że drgnęła wyczuwalnie pod nim, spinając nagle wszystkie mięśnie. - Przestań.. - syknęła ostrzegawczo. - Nie chcę słuchać tych kłamstw.. - warknęła odwracając twarz od niego, wlepiając spojrzenie gdzieś w bok. - Wszyscy jesteście tacy sami.. nie można wam ufać.. wykorzystacie każdą chwilę słabości by dokopać waszym wrogom.. - kontynuowała. Zamilkła słysząc ostatnie słowa z wyrzutem. To sprawiło że aż ją coś w środku ścisnęło za gardło. Rozchyliła usta jakby chciała coś powiedzieć. Zawahała się, zagryzła dolną wargę. - Mogłeś mnie od razu aresztować na cmentarzu! Po co ta cała szopka Ci była jak nie dla zabawy?! Po cholerę ta sztuczna dobroć?! - wysyczała bezwstydnie patrząc mu prosto w oczy. Jasno mu przedstawiła jak to odebrała. Poczuł jak rozluźniła mięśnie całego ciała, nie stawiając już oporu. - Byłam taka głupia.. powiedziałam ci o rzeczach, o których mało komu bym powiedziała.. - mówiła już spokojniejszym głosem. Nie dało się w nim ukryć smutku. - Było mi tak głupio.. że moją obecnością cię narażam przed twoimi przełożonymi.. bo byłeś dla mnie.. taki dobry tego dnia.. a ty po prostu grałeś na zwłokę.. uśpiłeś moją czujność.. tylko po to żeby mieć pewność że nie ucieknę.. - aż ją serce bolało jak o tym mówiła. Wszystko wracało, szczegół po szczególe. Dopiero zrobiło jej się źle na duszy. - Dałeś mi wystarczająco jasno do zrozumienia że jestem twoim wrogiem.. w końcu Eliminator jest od tego by likwidować zagrożenie.. zabijać bestie pod ludzką postacią.. - ostatnia wypowiedź padła bardziej szeptem ale że Ivo się nieco pochylał nad nią to wszystko dobrze słyszał. W głosie dało się wyczuć zawód, smutek. To przecież nie był jedyny SPEC w mieście, czemu więc jego podejście do niej ją aż tak bardzo bolało?! Nie przyzna sama przed sobą co do niego czuje, sama nie była pewna. Bała się nawet pomyśleć czemu jego czyny tak bardzo bolały, bała się nazwać to paskudne uczucie które ciągnęło ją do niego z niewyjaśnionych przyczyn.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Leśna ścieżka Empty Re: Leśna ścieżka

Pisanie by Ivo on 7/2/2018, 21:11
Była silna i stawiała mu zaciekły opór, musiał więc naprawdę się wytężyć, by utrzymać ją w miejscu. Nie było to takie proste, kiedy dziewczyna przyszpilona do ziemi wiła się jak piskorz, próbując wyślizgnąć się z jego uchwytu. Na każdy jej ruch on musiał odpowiadać mocniej, by Angel nie zrzuciła go z siebie, nie uwolniła rąk. Na to akurat nie mógł pozwolić. Nie dlatego, że bał się starcia z białowłosą na równych warunkach. On po prostu nie chciał z nią walczyć. Każdy jego atak nastawiony był na obezwładnienie Łowczyni, co stawało się boleśnie oczywiste, jeśli tylko ktoś przyjrzałby się ruchom eliminatora dokładnie. Na całe szczęście nikogo nie było w okolicy, ani w zasięgu słuchu, mieli więc tę małą chwilę intymności. Jak to zwykle bywa w ich wypadku - w walce. Ciekawe, czy gdyby ją znów pocałował, mogłaby się wściec jeszcze bardziej...
Po pewnym czasie zaciekłość kryjąca się w jadeitowych soczewkach jakby się wycofała. Angel przestała się szarpać i nieco zwiotczała, oddychając ciężko. Obrałby ten fakt za dobrą monetę, gdyby nie spodziewał się podstępu z jej strony. Nie wierzył, że ta uparta dziewczyna tak łatwo dała za wygraną. Nie rozluźnił więc uścisku, ale przestał go nasilać. Po prostu nadal utrzymywał jej nadgarstki przy ziemi, odbierając dziewczynie możliwość obrony. Teraz nie ma innego wyjścia, musi z nim porozmawiać. A przynajmniej wysłuchać tego, co ma do powiedzenia.
Póki co, sam słuchał tego co mówiła, starając się, aby uczucia, przebiegające w tym momencie przez jego głowę, nie wypłynęły na twarz. To był problem Bergssona, za wszelką cenę starał się utrzymać kamienne oblicze, a przecież gdyby ujawnił emocje, może łatwiej by mu uwierzyła. Ivo jednak sam nie wiedział, które z nich tak naprawdę mają znaczenie, było ich zbyt wiele, aby dało się je ogarnąć w tak krótkim czasie. Ponownie zawinił tu brak czasu i brak ochoty na rozstrzygnięcie kwestii Angel wcześniej. Może wszystko potoczyłoby się inaczej, jeśli w odpowiednim momencie wybiłby sobie albinoskę z głowy raz na zawsze. Tak byłoby najzdrowiej dla niego, jego bliskich, ale także dla niej. W końcu mieliby jasną sytuację, zamiast tego... czegoś. Mogliby z czystym sumieniem walczyć ze wszystkich sił a w końcu zabić to drugie z uśmiechem na ustach i poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Tyle że Ivo... nie chciał. Nie chciał wyrzucić jej z głowy ani tym bardziej ją zabić. Dlatego w tym momencie, gdy była w praktyce na jego łasce, wahał się. Dlatego właśnie szukał rozmowy.
Zaciskał zęby, by nie szczeknąć nieopatrznych słów prosto w jej twarz, kiedy tak bezczelnie oskarżała go o dwulicowość. Wpatrywał się tylko w nią i to sprawiło, że nieco się uspokoił. Widział bowiem jej reakcję, wszystkie drobne sygnały świadczące o prawdziwości uczuć, kryjących się za wypowiadanymi słowami. Nie chciała go głupio obrazić... prawdopodobnie po prostu to czuła. Lub była świetnie wyszkolonym kłamcą, ale w takim wypadku mogłaby go wyeliminować w mieszkaniu, kiedy się przed nią zbytnio odsłonił. Nie była więc aktorką.
Nie znaczyło to jednak, że nie spróbuje go zabić, jeśli ją wypuści. To tylko odnosiło się do przeszłości. Przecież wściekła może chcieć wyrównać krzywdę, której we własnym mniemaniu doznała. Lecz ta myśl nie pasowała mu do obrazu Angel. Była Łowczynią, ale po rozmowie w mieszkaniu Ivo miał w głosie obraz skrzywdzonej przez los dziewczyny, której cele i ideały pokrywały się z jego własnymi... tyle tylko, że wybrała inną drogę, by je realizować. Wszystkie te słowa, wypowiedziane przez nich owego dnia, zaczęły powoli do niego wracać, razem z uczuciem, że białowłosa dobrze wyglądałaby w niebieskim mundurze. Uśmiechnął się w duchu. Jeśli o tym powie teraz, zostanie rozszarpany na strzępy, ze zwiększoną siłą czy bez niej. Dlatego milczał w tej kwestii.
W innych już dłużej trzymać języka za zębami nie mógł. Angel powoli sama siebie rozpalała w ogniu złości do niego, jeśli nadal zachowa milczenie, cała idea rozmowy z nią będzie spalona. Szwed nie chciał tego i prędzej naraziłby się po raz drugi na dotknięcie klona Szalonego Anioła, niż zaprzepaścił tę szansę.
- Więc w taki sposób to widzisz? - zapytał, a chociaż twarz eliminatora nadal pozostawała z grubsza nieprzenikniona, w jego głosie pobrzmiewał smutek. Mówił cicho, bo ich twarzy nie dzieliło więcej niż pół metra. - Szkoda, że jedynie tyle wyciągnęłaś z naszej rozmowy tamtego dnia... - to, że oskarżenia go zabolały, nie chciało mu przejść przez gardło, choć na ułamek sekundy grymas wykrzywił jego oblicze. Wbrew własnym intencjom zamilkł na chwilę, bo słowa, które zamierzał powiedzieć, musiały zostać odpowiednio ułożone. Kiedy już się odezwał, mówił ciszej, by nie słyszała, że próbuje wyjąć emocje również z własnego głosu. - Żadne z nas nie powinno było się wtedy otworzyć, a jednak... nie byłaś jedyną, która to zrobiła. To, co wtedy usłyszałaś... nie było kłamstwem. Po co miałbym wtedy kłamać? Jeśli chciałbym cię aresztować... miałem wiele okazji na to. Chociażby wtedy, kiedy słaniałaś się niemal nieprzytomna z gorączki. Pomyśl, więc. Usuń ostatni akt i powiedz czy widzisz jakieś kłamstwo w tym, co zrobiłem?
Zamilkł, pozwalając, by wypowiedziane słowa wsiąkły w umysł dziewczyny. Mógłby jej powiedzieć więcej, znacznie więcej, ale jeśli nie przyjmie do wiadomości tej prostej prawdy, to żadne kolejne już nic nie pomogą. Czekał więc na jej odpowiedź, spoglądając z ciekawością w plastikową zieleń jej soczewek. Jego serce biło nieco szybciej niż powinno, bo nawet jeśli nie okazywał ich, emocje nadal krążyły w jego wnętrzu.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
Ivo





Ivo
Eliminator
GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson


Powrót do góry Go down


Leśna ścieżka Empty Re: Leśna ścieżka

Pisanie by Angel on 7/2/2018, 22:41
Miał okazję ją już nieco poznać i miał rację, nie należało jej lekceważyć. Rozluźniające się mięśnie ciała i cięższy oddech mogły znaczyć tak wiele, nie koniecznie skrajne wyczerpanie. Czuła jak nadal mimo tego trzymał ją mocno za nadgarstki, dociskając jej ciało do podłoża. Wygarnęła mu to co ją bolało najbardziej i w sumie nie spodziewała się odzewu z jego strony. Nie było miejsca na debaty odnośnie tego co się stało. Patrzyła mu w twarz rejestrując drobne zmiany w mimice, łapiące obraz obojętnego typa. Ale to też mogło być kłamstwo. Czuła jak mocno biło jej serce w piersi, jak nieznośnie ciepło jej było pomimo lekkiego chłodu panującego w okolicy o tej porze. Liczyła że to wina Onsenu w którym straciła poczucie czasu. Liczyła na to że to odebrało jej pełną sprawność, działając na jej niekorzyść w starciu z Eliminatorem.
Zacisnęła dłonie w pięści słysząc pierwsze wypowiedziane pytanie. - A jak mam to widzieć twoim zdaniem?! - warknęła na niego nagle. Nie wierzyła w to co on do niej teraz mówił, a tym bardziej w sposób jaki się wypowiadał. - Wyciągnęłam znacznie więcej z tej rozmowy niż ci się wydaje.. i dlatego to wszystko boli jeszcze bardziej! - dodała po chwili nie bawiąc się w szepty. Czuł jak spina się przy tych słowach. Jak jej całe ciało zaczyna na nowo stawiać opór. I kiedy myślała że to powinno wystarczyć, okazało się że on wcale nie skończył swojego monologu. Odwróciła od niego wzrok, wlepiając go w jakiś losowy punkt przed sobą. Miał czelność zaprzeczać jej słowom! Ba! cichy szept wwiercał się w jej umysł i zmuszał jej ciało do napierania na jego własne w celu wydostania się. Był za blisko a jego słowa i sposób w jaki je wypowiadał wprowadzały mętlik na nowo. "Nie można mu ufać.." ta myśl zabolała o wiele bardziej niż myślała. - Odkąd wstąpiłam do łowców.. uczył mnie żebym nie ufała wojskowym.. że zrobią wszystko by osiągnąć cel.. - zaczęła w odpowiedzi na jego długą wypowiedź powoli rozluźniając mięśnie ciała. Nadal patrzyła w ten sam punkt, nie chcąc zderzyć się z intensywnym niebieskim kolorem jego tęczówek. - Znasz moje zdanie odnośnie SPEC.. nie mam tak ograniczonego poglądu jak niektórzy.. i w sumie.. tamten wieczór.. uświadomił mi jedynie jak trafne były moje poglądy.. kłócące się z tymi mojego Mistrza.. jak bardzo jesteśmy różni.. a jak bardzo Ty i Ja jesteśmy podobni do siebie.. - nie wiedziała dokąd to zmierzało. Ciągnął ją nieco za język, więc może dobrze zrzucić z barków to parszywe uczucie. - Wierzyłam w to co mówiłeś.. bo po co miałbyś mnie okłamywać.. i właśnie dlatego.. właśnie to boli tak bardzo.. że różnimy się pod kątem czynów Ivo.. - dodała po chwili. - Ty nie miałeś oporów by wezwać wsparcie.. gdybyśmy się zamienili miejscami wtedy.. - to mówiąc odwróciła twarz w jego stronę i mrużąc ślepia wbiła wzrok w jego oczy. - Ja bym ci takiego świństwa nie zrobiła.. - wyszeptała cicho i szczerze. - Chcesz bym wykreśliła cały ostatni akt? To jak zatrzasnąłeś mnie w łazience i wezwałeś patrol.. zmuszając mnie do desperackiego skoku w przepaść z nadzieją że nie skręcę sobie karku przy upadku.. i może jeszcze mam ci zaufać teraz.. na jak długo? Do przybycia następnego wsparcia? - głos zaczął jej się aż łamać powoli. Wzięła więc głębszy wdech i napięła ponownie mięśnie całego ciała. - Czego ty właściwie ode mnie chcesz Ivo? - padło w końcu pytanie które czaiło się w jej sercu od momentu kiedy ją przycisnął do ziemi. - Chcesz mnie aresztować.. to mnie aresztuj.. chcesz się mnie pozbyć.. to mnie zabij.. ale nie baw się mną.. - wyszeptała. ".. ja też mam uczucia.." dodała już w myślach.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Leśna ścieżka Empty Re: Leśna ścieżka

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next

Powrót do góry