:: Eden :: Ogrody Edenu

Strona 1 z 9 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Go down


Altana

Pisanie by Senpai's stalker on 28/1/2014, 00:08
Altana
Biała altana umiejscowiona pośrodku ogrodu. Spowita winoroślą, która nadaje jej nieco nuty romantyzmu przemieszanej z kapką tajemniczości. Idealne miejsce na spotkania bądź na odpoczynek w samotności. Ażurowa budowla rzuca się w oczy na tle kwiecistego ogrodu. Majestatyczne wycięcia pozwalają przenikać przez siebie promieniom słońca, nadając altanie lekkości oraz delikatności. Z altany rozciąga się widok nie tylko na cały ogród, ale głównie na oczko wodne, w którym wesoło pluskają ryby, a wieczorem rozchodzi się kojący odgłos żab, które przysiadują na rozłożystych liściach lilii wodnych.
Po obu stronach wejścia do altany strzegą dwa kamienne anioły, wykonane z marmuru wraz ze złotymi zdobieniami. Oba posągi mają zwrócone ręce ku górze, co oznacza pełne oddanie Bogu i oczekiwanie na jego powrót, w który niemal wszyscy skrzydlaci wierzą.
Senpai's stalker





Senpai's stalker
Kotek     Anioł
GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości.


Powrót do góry Go down


Re: Altana

Pisanie by Gość on 12/10/2014, 20:40
Co zrobić, gdy nuda Ci doskwiera?
Idź na spacer. Piękna myśl, prawda?
Czarnowłosy chłopak, gnany tą niewątpliwie postępową myślą, postanowił wyjść w końcu ze swojej nory i popatrzeć co tam się w świecie zmieniło, a miał nadzieję, że całkiem sporo. Od czasu, gdy został okropnie poturbowany przez dyktatora i jego sadystycznego podnóżka, nie miał siły, żeby w ogóle stoczyć się z łóżka o własnych siłach. Do dnia dzisiejszego smak niedogodności ówczesnych tortur, jeszcze uparcie trzyma się jego ciała. Szczególnie w miejscach kończyn dolnych, gdzie jego skóra została przebita niemalże na wylot. Nie potrafił wysilić się na szybszy marsz, a co dopiero bieg, ponieważ jego lewe udo panicznie prosiło o zwolnienie tempa. Dla kogoś, kto pełnił funkcję zwiadowcy w organizacji, było to co najmniej krzywdzące. Poza tym ogólnie zmizernienie niewiele mu pomogło. Od zawsze był kruchy, jednak niemożność przeżuwania twardszych – czy w ogóle jakichkolwiek – rzeczy, okazała się uszczuplić go jeszcze bardziej. Nie wyglądał za dobrze. Jedynym pozytywnym akcentem w całej jego aparycji, była roześmiana blizna na jego policzku, przedstawiająca emotikonę, ironicznie wykrzywioną w uśmiechu. Oryginalny podpis autora, jednak Ailen nie doceniał takiej formy sztuki.
Gnicie w łóżku było dla niego potworne. Jasne, w znaczniej mierze był kotem, dla którego wylegiwanie się całymi godzinami na ciepłym kocu było rajem, jednak spędzanie czasu w samotności z nikłym kontaktem ze światem, musiało w końcu się Ailenowi naprzykrzyć. Gojenie ran okropnie się dla niego dłużyło i choć jego skóra regenerowała się w całkiem szybkim tempie, Kot i tak czuł pragnienie wyjścia na zewnątrz.
I oto się stało.
Wolnym krokiem przemaszerował całą Desperację, by w końcu znaleźć się w Edenie, czyli jedynym miejscu, w którym taki poturbowany koteł jak on, mógł choć na chwilę poczuć się bezpiecznie. Przemknął między drzewami, minął wodospad, by w końcu uraczyć swoje oczy widokiem przepięknego edeńskiego ogrodu… który tak cholernie mało go obchodził. Jasne, bardzo ładny, ale na co to komu? Jedyną pożyteczną w nim rzeczą był fakt, że pomiędzy kwiecistymi krzakami, dało się zauważyć jakieś rosnące owoce.
Chłopak póki co zahaczył wzrokiem o prześliczną altanę, w której postanowił na chwilę sobie posiedzieć. Kaprys. Postąpił kilka kroków, wszedł na drewnianą konstrukcję i zaczął się subtelnie rozglądać.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Altana

Pisanie by Gość on 13/10/2014, 17:43

GO, GO, MG~!

Gdy Ailen postanowił wybrać się na przechadzkę, jeszcze nie wiedział, że krótki spacer zmieni się w troszkę dłuższy horrorek.
Na samym początku do altanki wleciał mały, czarny ptaszek. Owa ptaszyna miała czerwone ślepia, była  gawronem i bardzo się zainteresowała naszym wymordowanym. Spojrzała na niego, podreptała chwilkę w miejscu i zerknęła na dach altanki.
Który to chwilkę później przebiła ładna fiolka z żółtym, gęstym płynem.  Uderzyła Kociaka w ramię, co wbrew pozorom tak bardzo nie bolało i potoczyła się po ławeczce obok.  
Wyraźnie zadowolony z siebie gawron wylądował Ailenowi na kolanie i wystawił w górę łapkę z przywiązaną karteczkę. Zawieszka w kształcie dyni zabrzęczała cicho, gdy troszkę zniecierpliwiony ptaszek potrząsnął głową, dziobając lekko chłopaka w rękę. Jeżeli Ailen odczytałby karteczkę, jego oczom ukazałby się taki napis:

Czekamy na Ciebie.
Przyjdź, a czeka Cię wspaniała zabawa!
                                                  Dr. Zszywacz

A jeżeli nie... cóż, wtedy porozmawiamy inaczej. Ale to w następnym poście!

avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Altana

Pisanie by Gość on 14/10/2014, 03:19
Podziwianie Bezcelowe gapienie się na okoliczne pasma przeróżnych krzewów i roślin w edeńskim ogrodzie, przerwał mu pewien niespotykany gość. Sullivan niechętnie odwrócił zmęczone oczy od blaknącej jesienną porą zieleni i skierował pretensjonalne spojrzenie w stronę opierzonego w czarne piórka ptaszyska. Na anielskiej ziemi to nic niespotykanego, by natknąć się na jakieś zwierzę. Ba, Kurt czasami zakładał, że jest to jedyne takie miejsce na świecie, gdzie fauna leśna w ogóle występuje naturalnie i trzyma się jako tako dobrze. Kto to widział sarnę biegającą po zmodernizowanych ulicach Miasta-3? Bądź tłuste, smakowite dziki, ryjące w piachu na Czerwonej Pustyni? Mimo tak niemożliwej nawet do poprawnego wyobrażenia myśli, ptak, który wdzięcznie wylądował u stóp czarnowłosego, miał w sobie coś z desperacyjnych klimatów. Bystre oko Kota dostrzegło ślepia gawrona w przerażającym odcieniu krwi. Cóż.. nie przestraszył się. W swoim życiu widział gorsze rzeczy, a ot byle zwierzątko z lasu nie było w stanie go przerazić.
Co innego spadająca ni stąd ni zowąd fiolka z żółtawą zawartością. Wzdrygnął się, gdy poczuł, jak pojemniczek stuka o jego ramię. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw, acz mimo wszystko postanowił zachować spokój. Instynktownie podniósł łeb do góry, by wypatrzeć kogoś, kto potencjalnie szuka guza. Nie ma takiego żartowania. Jeżeli jego oczom nie ukazałoby się nic fascynującego, powędrowałby za fiolką, którą sięgnąłby spod ławki, samemu usadawiając na niej swoje szanowne cztery litery. W tym też momencie jego niegdyś bierny obserwator, ptak, zaczął działać Ailenowi na nerwy. Ptaszysko wzniosło się ku górze i wylądowało przeszczęśliwe na kolanie Kurta, niosąc jakąś dobrą (miejmy nadzieję) nowinę. Gdy tylko przechwycił od gawrona papierek, natychmiast trzepnął go ręką, byleby tylko czym prędzej sfrunął z powrotem na ziemię, albo najlepiej odleciał w siną dal.
List uznał za kolejny żart, więc nie wahał się, by po przeczytaniu bez chwili zawieszenia podrzeć kawałek kartki, mrucząc pod nosem, iż dzisiaj wokół niego dzieją się same bzdurne rzeczy. Jedynie flakonik z dziwną substancją zaczynał go powoli ciekawić.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Altana

Pisanie by Gość on 17/10/2014, 21:23
[center]

GO, GO, MG~!

Gawron się zniecierpliwił.
I to mocno.
W jedną chwilę zamiast uroczego, może troszkę strasznego ptaszka przed Ailenem stanął duży pan. Naprawdę duży, umięśniony i łysy pan. Wciąż miał na szyi zawieszkę z dynią. Błyskawicznie złapał Kota i przyszpilił go do ściany altanki.
- Żryj to powiedziałem. - warknął, po czym wcisnął mu do ręki fiolkę. Jeżeli Ailuś nie wypiłby zawartości, to zły pan zatkałby mu nos i wlał siłą do ust.  Gęsty płyn smakował dziwnie. Jak krew i czekoladowe papierosy.
~
Wymordowany obudził się w swoim pokoju w kryjówce DOGS. Jedyna różnica była taka, że nad jego łóżkiem stali matka i ojciec.  We własnej osobie~ Spojrzeli na niego i sobie wyszli. Ailen mógł teraz przyjrzeć się całemu pomieszczeniu. Wszystko było na swoim miejscu, a sam chłopak odczuwał tylko niewielki dyskomfort na lewym ręce. O, tatuaż? Imiona członków gangu. Ryan. Evendell. Growlithe.
Co do Evendell...
Cóż.
Chyba nie ma się za dobrze, bo w kącie pomieszczenia leży jej odcięta głowa. W kałuży krwi.
I co teraz, kociaku~?
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Altana

Pisanie by Gość on 21/10/2014, 00:15
No tak.
Bo nie na co dzień zdarza mu się obserwować, jak irytujące ptaszysko o ciemnych piórach, przemienia się w wysokiego dryblasa o łysej, błyszczącej glacy. Takie zjawiska tylko dla wybrańców. Kurt niemal natychmiast obrzucił mężczyznę zaskoczonym spojrzeniem – wszak kto by się takiej niespodzianki spodziewał? – automatycznie ustawiając się w pozycji gotowości do ataku. Szkoda, że natura nie obdarzyła go imponującymi pokładami sił lub chociażby nie skrzywdziła tak okrutnym losem, który sprawił, że w przeciągu ostatnich kilku miesięcy dostał po łbie - i to srogo – nawet kilka razy. Oczywiście osiłek z łatwością przyszpilił młodzieńca do ściany, a ten, jak to rozwydrzeni gówniarze mają w zwyczaju, zaczął zaciekle wymachiwać nogami i desperacko okładać go pięściami.
- Co ty, do cholery, robisz, łysolu? – wrzeszczał, próbując odchylić głowę do tyłu, byleby tylko nie skosztować podejrzanej substancji. Oczywiście na próżno. Jedyne, co mignęło mu przed oczami, była dziwna zawieszka w kształcie dyni.

Krew.


Papierosy smakowe.

Ryan?
Brunet leniwie podniósł powieki, początkowo nie potrafiąc skojarzyć ze sobą faktów. Śnił o czymś, to pewne, jednak jego wspomnienia przez chwilę wydawały się zamglone. Zaraz jednak do jego umysłu dotarł obraz wyrośniętego ptaka, który skutecznie go rozbudził. Już chciał wstać, kiedy…
Zamarł, a jego porcelanowa skóra, jak na zawołanie zrobiła się jeszcze bledsza, niż była naturalnie.
- M-Ma..? – zdążyło przejść mu przez gardło, nim jego rozszerzone gałki oczne, ujrzały drugą osobę, która w pierwszej chwili wydawała mu się kimś zupełnie obcym. Acz po połączeniu ze sobą faktów i pogrzebaniu głębiej w swojej pamięci, prawda już na dobre odebrała mu mowę. Ile lat on nie widział rodzic… zaraz. Przecież to niemożliwe. Wy nie żyjecie. Sam był świadkiem śmierci matki, a obraz jej pokrwawionej, obdartej ze skóry twarzy nękał go do dzisiaj. Opamiętaj się, Kurt! Ta dziwna wizja tylko przywróciła mu bolesne wspomnienia, które.. poniekąd dalej piekły tak samo, jak sprzed ponad stu lat. Chłopak natychmiast podniósł się do siadu i kompletnie przerażony powiódł wzrokiem za rzekomymi rodzicami, chcąc… sam nie wiedział. Przez jego zaciśnięte gardło nie przecisnęłoby się żadne sensowne słowo, a mimo to, chciał ich chociaż o cokolwiek zapytać. Wiedział, że to głupia wizja. Przecież pamiętał o tej cholernej fiolce, ale… sam obraz jego dawnej rodziny przypomniał mu tak wiele, że do teraz nie był w stanie wyjść z szoku.
- Ouch! – skrzywił się, czując nagłe pieczenie na lewym nadgarstku. To, poniekąd przywróciło go na ziemię, choć widać nie dla niego przyziemne wędrówki, bo Ailen znowu poczuł się, jakby miał zaraz odpłynąć.
Ryan, Growlithe, Evend… co on widział kątem oka?
Bezgłośnie wrzasnął imię swojej przyjaciółki i zerwał się natychmiast z łóżka, pędząc do niej na uginających się nogach. Padł przed nią na kolana, kompletnie nie rozumiejąc, co się właśnie dzieje. Jedyne, co wirowało w jego głowie to zlepek bolesnym wspomnień sprzed kilku dni. Dyktator. Smród. Javier. Growlithe. Chusta… Chusta z czarnym kotkiem, należąca do anielicy. Kompan Wilczura przyniósł ją Ailenowi na kolana, informując członków DOGS o niebezpieczeństwie w jakim znalazła się ich maskotka. Czy to by oznaczało, że misja zakończyła się dekapitacją blondynki?
- Evie.. – jęknął, czując swoją beznadziejną bezsilność. Rozejrzał się niespokojnie po pokoju, automatycznie się spinając.. głowa jego przyjaciółki przecież nie znajdowała się tutaj bez powodu. Ktoś ją musiał przynieść, uprzednio bezlitośnie odcinając. Możliwe, że ta osoba znajduje się z nim w pokoju.
Niemniej… Kurt się zemści.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Altana

Pisanie by Gość on 29/10/2014, 19:40

GO, GO, MG~!

Głowa Evendell była naprawdę przerażająca. W kałuży krwi, nieruchoma... no i nieżywa.
Ale czy do końca?
Oczy otworzyły się, sine wargi zadrgały. Przekrwione białka chwilę błądziły po pokoju, by napotkać na twarz Ailena. Jednak tym razem Evie nie uśmiechnęła się, jak to miała w zwyczaju. Niebieskie ślepia wgapiały się w shotę z przerażeniem.
- Ucie... kaj - wychrypiała, po czym ponownie znieruchomiała.
To było troszeczkę przerażające. Głowy zazwyczaj nie mówią. Głowy leżą i pozwalają, by rozpaczać nad nimi.
A to dopiero początek.
Po chwili do pokoju przyszedł... ktoś. Wysoki, chudy mężczyzna w okularkach i zszywanym fartuchu w odcieniach białego i szarego. Spojrzał na chłopaka i uśmiechnął się niepokojąco. Błysnął złotym zębem i zapalił papierosa.
Czekoladowego.
Podszedł do Ailena i kopnął głowę Evendell z obrzydzeniem. Tak jakby był to obrzydliwy pająk albo karaluch.
- Coś mi nie wyszło. Próbowałem przyszyć głowę tego... Growa czy jak mu tam do jej ciała, ale nie do końca podziałało. Naprawdę nie wiem czemu. Ale za to wygląda dość śmiesznie... - dym wyleciał z ust mężczyzny. Prosto w twarz Ailena.

// no chyba że Ailen wcześniej zaatakowałby go, uciekł czy coś tam. Pamiętaj, rób co chcesz tutaj!
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Altana

Pisanie by Gość on 11/11/2014, 21:42
Rozglądał się po pokoju, gorączkowo szukając jakiejkolwiek rzeczy, która byłaby przydatna w ewentualnej walce. Dysponując własnym zapasem sił, najprawdopodobniej nie zaszedłby za daleko, bo jak powszechnie wiadomo, natura obdarzyła go przeuroczym pysiem, ale poskąpiła w mięśniach. Jego oczy ponownie zahaczył o łóżko, na którym się wybudził, by zaraz niespodziewanie powrócić do paskudnego widoku odciętej głowy przyjaciółki. Fatalny obraz. Bardzo lubił Evendell i choć widział gorzej zachowane zwłoki, to jednak sympatia robiła swoje. Nigdy nie chciał, aby działa jej się krzywda, a tym bardziej, nie marzył o zobaczeniu jej martwej... niemniej wolałby widzieć ją trochę mniej żywą w tej sytuacji.
Oczy rozszerzyły mu się bardziej, niż przewiduje to ustawa. Cały czas okoliczności go zadziwiają.. można okazać jeszcze większe zaskoczenie, niż w tej chwili? Odskoczył od niej na około dwóch metrów (o ile pozwalały na to wymiary pokoju), a oddech po raz kolejny postanowił zabawić się w wyścigi z niewyobrażalnie szybko bijącym sercem.
Uciekać? Wspaniała myśl. Najpewniej zabrałby się za jej realizację, gdyby nie gość, który postanowił zaszczycić wszystkich swoją obecnością. Kurt w pierwszej chwili, kierowany instynktem, obniżył łeb i wydał z siebie rozwścieczone kocie, prychnięcie, ukazując rządek ostrych kłów. No tak, rozwścieczone, choć spojrzenie wyrażało jeden wielki strach. Nie odróżniał fikcji od rzeczywistości, a obrazy, które przebiegały mu przed oczyma wydawały się tak realne, że aż był skory w nie uwierzyć.
Kopnięcie.
- JAK ŚMIESZ, TY CHOLERNY... - wyskoczył jak z procy. Jeśli mężczyzna nie wykonałby żadnego uniku, poczułby cudowne czterdzieści siedem kilogramów na swojej klatce piersiowej, które nieudolnie próbuje obić mu twarz zaciśniętymi w złości pięściami. Niewiele w tym momencie myślał.. co ten strach robi z ludźmi. Mimo wszystko, gdy przewinęło się kolejne imię, furia Kota bynajmniej nie malała. - Co... - coś ścisnęło mu gardło. Grow.. jego brat.. został potraktowany w taki bestialski sposób? - Kim jesteś?! Gdzie jest Growlithe? Gdzie ja jestem?! - obsypał go pytaniami, a jeśli byłoby to możliwie, dalej próbowałby w jakikolwiek sposób go skrzywdzić.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Altana

Pisanie by Gość on 18/11/2014, 22:05

GO, GO, MG~!

Cała sytuacja na pewno nie była dla Ailena podwieczorkiem z ciastkami i herbatą. Taki wieczór  byłby dużo bardziej przyjemniejszy. Czemu na niego nie mógł trafić, tylko... tylko na to coś? Gdzie ten morduje, ten nie żyje, tamta głowa gada i się turla jak piłka do siatkówki na lekcjach WF dziewczyn 3c. Gdzieś tu brakuje jeszcze Pani De, która wszystko ustawi w szeregu i sprawdzi obecność.

- Evendell?
- ...
- Evendell! Gdzie ona... *zerk* A... To zaznaczę, że jest spóźniona. To połowa nieobecności, a jest tu tylko jej głowa.  Dalej... Ailen? Ai... NO CO TAK SŁABO? MOCNIEJ GO TYM LEWYM SIERPOWYM, MOCNIEJ! POSTARAJ SIĘ, BO 3+ BĘDZIE! A TY, ZSZYWACZ, POSTARAJ SIĘ!
Taaa... Tego nie było.

W każdym razie rzucenie się na doktorka było dobrym pomysłem, bo mężczyzna był bardzo kruchy. Rozkaszlał się, nieudolnie próbując wyswobodzić się z uścisku kotowatego.
- Chcesz się dowiedzieć? Chcesz?! - wycharczał z trudem. - Twój szef jest tam, na korytarzu! Idź, zobacz co stworzyłem, spójrz na dzieło, połączyłem dwie żywe isto... - tu oberwał małą piąstką w łeb, przez co wziął i zdechł.
Nie no. Zemdlał. Chudzinka z niego słaba i stara głowa nie wytrzymała tego, dodając do tego bezsenność i przemęczenie.
Whoah, Ailen. No nieźle, załatwiłeś doktorka. Ale na jak długo? Niedługo możesz wpaść w jeszcze większe kłopoty!
Zakładając, że Ailen wyszedł na zewnątrz... spotkał tam korytarz taki, jaki jest w kryjówce DOGS. Wszystko to wyglądało bardzo podobnie do siedziby gangu. Było właściwie takie... same.
No, oprócz tego trupa na wózku inwalidzkim. To było akurat coś nowego, bo w tym korytarzu Ai zapewne jeszcze nigdy nie widział tak zajebistego wózka inwalidzkiego.
Ailen zapewne poszedłby dalej, co jakiś czas zaglądając tu i tam. Jednak nic ciekawego nie znalazłby. Nie było kompletnie ciemno, gdzie nie gdzie wisiała mała pochodnia. Wokół panowała idealna cisza.
Do tej chwili, gdy za Wymordowanym rozległo się skrzypnięcie.
Za chłopakiem wolno jechał wózek inwalidzki.
Pusty.




Ostatnio zmieniony przez Gavran dnia 10/12/2014, 15:09, w całości zmieniany 1 raz
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Altana

Pisanie by Gość on 8/12/2014, 23:51
Dokładnie.
Brak podwieczorków z ciastkami i gorącą, przepyszną herbatką dawał się Ailenowi wyraźnie we znaki. W końcu jakby nie patrzeć póki co jego życie nie było usłane różami, a funkcjonowanie w ciągłym stresie, wcale nie ukazywało lepszych perspektyw na przyszłość. Zdecydowanie przydałaby mu się chwila wytchnienia, którą mogłaby symbolizować ta trafna metafora odnosząca się do zwykłego popołudnia typowego Anglika, który punkt piąta, wyjmuje filiżanki i raczy swoje gardło wykwintnym smakiem gorzkiego Earl Grey’a.
Ale nie. Co mu tam po herbacie, jak łeb jego przyjaciółki właśnie wala się po pokoju, gubiąc resztę ciała?
Cała sytuacja wydawała mu się nader abstrakcyjna. Zresztą trudno się dziwić. Dzień zapowiadał się porażająco zwyczajnie. Poszedł na spacer, znalazł się w swoim ulubionym Edenie, wszedł do mniej ulubionej altanki i spotkał zdecydowanie nie ulubione ptaszysko, które siłą wepchnęło mu jakąś substancję do gardła. I co? I oto jest tutaj ciesząc się kolejną dawką absurdu, jakim w ogóle mógłby być fakt, że ze swoją posturą był w stanie kogokolwiek unieszkodliwić.
Doktor padł.. miło. Ailen jednakże ani myślał nasycać się swoim sukcesem w walce, gdyż miał na głowie ważniejsze sprawy. Jasne, walczył z cholerną ochotą, aby wydłubać temu porąbańcowi gałki oczne i wsadzić mu do tej parszywej mordy, ale myśl, że jego przyjaciele mogą mieć kłopoty, jasno wyznaczyła mu priorytetowy cel, którego musiał się teraz podjąć.
Wybiegł na zewnątrz i.. no tak. Był w siedzibie. Miał bardzo złe przeczucia, acz mimo to wyrwał się biegiem przez korytarz. Sprint nie trwał długo, gdyż Kurt napotkał na swojej drodze jeden z elementów, których zdecydowanie nie widywał w swoim „domu”. Trup na wózku inwalidzkim. Początkowo nawet w ogóle nie chciał się do niego zbliżać, lustrując go nieufnym, pełnym ostrożności spojrzeniem, starając się odgadnąć, czy danego kolesia zna, czy jednak nie. Oczywiście starał się też ocenić czy stanowi dla niego jakiekolwiek zagrożenie, acz im bardziej dystans pomiędzy nimi się zmniejszał, tym Kot lepiej utwierdzał się w fakcie, że martwy wróg, to nieszkodliwy wróg. Ruszył dalej…
Skrzyp.
Natychmiast odwrócił łeb i… zmroziło go.
Co.. jakim cudem…
Dokładnie czuł przelatujący wzdłuż linii kręgosłupa chłodny dreszcz oraz krople zimnego potu, które automatycznie wylazły na jego skalane kocimi pręgami plecy. Automatycznie zniżył nieco sylwetkę ciała, przygotowując się do ewentualnej obrony, bądź ucieczki. Rozglądał się gorączkowo w poszukiwaniu.. no.. widocznie nie tak martwego trupa.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Altana

Pisanie by Gość on 21/12/2014, 14:00

GO, GO, MG~!

A wózek jechał. Coraz szybciej. Nawet jeśli Ailen próbowałby uciekać, to... to nic z tego. Pusty wózek był szybszy. Dużo szybszy. Wjechał w biednego kota.
A wtedy zaczęło się piekło.
Gdzie jesteś, Ailen? Wszystko wiruje. Czujesz, jakby ktoś Cię dotykał. Wile osób. Tysiące. Widzisz, jak zły doktorek tnie na żywca krzyczącą Evendell. Widzisz, jak obok leży Grow, cały we krwi. Krzyki. Nie możesz się ruszyć, naokoło przelatują sceny. Rodzice przywiązują do krzesła nieprzytomnego Ryana. Doktorek przecina skórę na szyi blondwłosej anielicy. Wszystko słyszysz, czujesz, widzisz. Co do pieprzonego dywanu się dzieje?
Stop. Nagle wszystko ucichło. Ciemność.  Ciemna podłoga, ciemne ściany i ciemny sufit. Lepkie powietrze.
Stop. Ławka na altance. To chyba koniec. A w łapce Ailena mała, dyniowa zawieszka. Przypięta do niej karteczka mówi, iż jest to artefakt zamiany w duszka. Trzy razy na okres dwóch postów. W tej formie kociak ma możliwość przenikania przez wszystkie obiekty z wyjątkiem  zwierząt i ludziopodobnych.
Gratulacje!Cała przygoda była niesamowicie dziwna i zapewne zostawi jakiś tam ślad na psychice Ailena. No wiadomo, jak po realnym koszmarze.  Dziękujemy za skorzystanie z naszych usług i zapraszamy ponownie!
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Altana

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 9 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Powrót do góry