Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Go down


Latarnia na Faros [Insomnia] - Page 5 Empty Re: Latarnia na Faros [Insomnia]

Pisanie by Yū ✿ on 19/11/2018, 18:50
Z każdym krokiem sytuacja nakreślała się wyraźniej przed oczami dziewczyny. Wychylanie zza krawędzi skarpy, nawet jeśli do ziemi nie było wcale daleko, było odrobinę ryzykowne. Gad mógł ją zauważyć, jeśli zechciałby się odwrócić, ale na szczęście nadal pełzł powoli do przodu.
Cel farosa również nie pozostał tajemnicą na długo. Wielki smok oszczędzając siły i wyczulając wszystkie zmysły pokonywał odległość dzielącą jego gniazdo od skraju lasu, skąd dobywał się wyraźny zapach krwi i posoki. Dla wymordowanej, nawet przy jej zwierzęcych zmysłach nie był tak wyczuwalny jak dla głodnego stworzenia, ale gdyby skojarzyła te kilka faktów, woń, kierunek i niemożność udania się na polowanie przez gada mogłaby wpaść na ten pomysł szybciej.
Teraz sytuacja była jasna. Insomnia znajdowała się nieco na boku skarby, około pół metra od jego krawędzi, pod sobą widziała skraj cielska drugiego farosa - zad, tylne łapy i ogon, a poniżej i dużo do przodu był żywy, całkiem sprawny chociaż trochę ranny smok.
Trudno zakładać czy bestia zacznie pożywiać się na skraju lasu, czy przyciągnie truchło myśliwego do gniazda. Kundelka musiała podjąć jakąś decyzję co do swoich dalszych działać. Na pewno smok nie będzie poza gniazdem wieczność.

---

Insomnia: W miejscu draśnięcia pozostało tylko swędzenie. Zmęczenie z powodu używania dwóch mocy. Obtarty bark, pulsuje bólem. Obite pośladki. Lekko oszołomiona uderzeniem w drzewo.
Mężczyzna: Martwy. Nóż wbity w prawy bok, za plecami. Kusza zniszczona.
Faros 1: Bełt w prawej, przedniej łapie. Poobijany, płytkie, krwawiące obrażenia. Przebite lewe skrzydło. Rozjuszony.
Faros 2: Prawdopodobnie martwy.

Położenie: jw.
Termin: 26.11



Latarnia na Faros [Insomnia] - Page 5 CqtJXMy
Yū ✿





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Latarnia na Faros [Insomnia] - Page 5 Empty Re: Latarnia na Faros [Insomnia]

Pisanie by Insomnia on 19/11/2018, 19:23
Przez jakiś czas ignorowała leciutką woń krwi dochodząca ze strony lasu, ale kiedy zaczęła zastanawiać się nad możliwymi motywami postępowania farosa, oczywiste fakty wreszcie do niej dotarły. Kompletnie zapomniała, że wśród drzew wciąż leżały zwłoki myśliwego, którego z taka satysfakcją pozbawiła życia. Ranny gad z pewnością miał kłopot ze zdobywaniem pożywienia, skoro ani na krok nie oddalał się od swojego gniazda i widocznie teraz gotów był zaryzykować krótki wypad po porcję świeżej padliny. Może nie uznał maleńkiej - w porównaniu do siebie - wymordowanej za tak istotne zagrożenie, by nie spuścić swoich jaj z oczu choćby na tę minutę, a może był aż tak zdesperowany głodem, że bezpieczeństwo potomstwa musiał na chwilę odstawić na dalszy plan. Jakiekolwiek kierowały nim powody, dla przycupniętej na wzgórzu dziewczyny stwarzał kilka całkiem niezłych opcji, między którymi teraz się wahała. Nie miała jednak wiele czasu, dlatego ostateczna decyzja podjęta została spontanicznie, może nie do końca przemyślana tak, jak powinna. Ale chrzanić to: niby od kiedy Nayami Leather układa plany i egzekwuje sztywno wszystkie ich punkty?
Odczekała tylko tyle, aż oddalający się od jaskini smok będzie już prawie w okolicy drzew, tam gdzie znajdowało się ciało mężczyzny. Wtedy pokonała ostatnie pół metra, przykucnęła przy krawędzi skalnej formacji i w jednej sekundzie obróciła się tyłem do przepaści i asekurując się rękami, zeskoczyła prosto do jamy farosów. Miejsce swojego desantu starała się wybrać tak, by wylądować gdzieś w okolicy zadu pozostającego w gnieździe zwierzęcia, a przy tym nie spaść na żadne z jaj. Chciała w miarę możliwości schować się przed wzrokiem na-pewno-żywej bestii, przesuwając się wgłąb jamy, gdy tylko będzie w stanie ruszyć się po brawurowym skoku. Za jajami, za drugim zwierzęciem, w ciemnej jaskini - gdziekolwiek. Prosiła się o wiele szczęścia, licząc na pozostanie niezauważoną, ale co jej szkodziła odrobina optymizmu? Jeśli faros dostrzeże intruza i zacznie szarżować w jej kierunku, wtedy będzie się martwić odwrotem.


Latarnia na Faros [Insomnia] - Page 5 V9uo3sH
Insomnia





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Latarnia na Faros [Insomnia] - Page 5 Empty Re: Latarnia na Faros [Insomnia]

Pisanie by Yū ✿ on 21/11/2018, 22:15
Plan wydawał się idealny. Było w nim kilka ryzykownych posunięć, ale wyglądało na to, że aby dostać się do gniazda należy je podjąć. Na nic lepszego nie dało się w tym momencie wpaść, więc dziewczyna śmiało przystąpiła do wcielania pomysłu w życie.
Smok zgodnie z przypuszczeniami oddalił się od gniazda i zatrzymał na moment na skraju lasu. Był na tyle duży, że jego zad i ogon prześwitywały zza rzadkich krzaków, więc dało się go obserwować. Przednia część szamotała się z wyraźnym szumem suchych liści, najwyraźniej rozprawiając się z ciałem myśliwego ubranym w niejadalne materiały.
W tym samym czasie kundelka wtłoczyła w życie pierwszy etap planu - zejście z krawędzi pagórka. Z jednej strony był łagodny, ale z drugiej urywał się nagle tworząc wlot do gniazda farosów. To właśnie tutaj musiała zawisnąć na chwilę na samych dłoniach, majtając nogami nad cielskiem nieruchomego stworzenia. Chociaż wycelowała tak, by upaść bezpiecznie, oszołomienie z powodu wcześniejszego uderzenia w drzewo sprawiło, że w ostatniej chwili rozbujała się za bardzo. Owszem wylądowała. Na tyłku. Na skraju zawiniętego ogona smoka. Na kolcach.
Ból był nieznośny, chociaż same w sobie rogowe zakończenia nie były trujące, ani w szczególny sposób ostre, siła upadku sprawiła, że w kilku miejscach skóra i mięśnie zostały naruszone, pozostawiając dziewczynę żywą, ale z kilkunastoma krwawiącymi ranami na pośladkach, kawałku uch i dolnej partii pleców. Mogła za to mówić o szczęściu, bo fortunnie ześlizgnęła się po zadzie i ogonie od wewnętrznej strony gniazda, daleko od wzroku żywego farosa, a prosto przed pozostawionymi w gnieździe jajami.
Dwa duże, ciężkie jaja leżały pośród rozgrzanych kamieni, mchu, ptasiego pierza i skrawków materiału, które wyglądałby jak elementy ubrań. Teraz były jednak bezbronne, kryły w sobie dwa niewielkie smocze noworodki, które czekały na moment, by zacząć się wykluwać.
Teraz Insomnia miała już pewność, że leżący za jej plecami gad nie żyje, ale to nie pomagało w ustaleniu dalszego planu. Po lewej i po prawej, pomiędzy truchłem a krawędzią gniazda były wąskie przejścia, którymi mogła się przecisnąć by uciec.

---

Insomnia: W miejscu draśnięcia pozostało tylko swędzenie. Zmęczenie z powodu używania dwóch mocy. Obtarty bark, pulsuje bólem. Obite pośladki. Lekko oszołomiona uderzeniem w drzewo. Kilkanaście krwawiących, płytkich ran na pośladkach, udach i dolnej części pleców. (Inne konsekwencje podam na końcu misji).
Mężczyzna: Martwy. Nóż wbity w prawy bok, za plecami. Kusza zniszczona.
Faros 1: Bełt w prawej, przedniej łapie. Poobijany, płytkie, krwawiące obrażenia. Przebite lewe skrzydło. Rozjuszony.
Faros 2: Martwy.

Położenie: W gnieździe, pomiędzy martwym farosem, a jajami.
Termin: 28.11



Latarnia na Faros [Insomnia] - Page 5 CqtJXMy
Yū ✿





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Latarnia na Faros [Insomnia] - Page 5 Empty Re: Latarnia na Faros [Insomnia]

Pisanie by Insomnia on 21/11/2018, 23:01
Skok ze skały przebiegł dość nieoczekiwanie, ale do przeżycia. Lądowanie na grzbiecie nieżywej bestii skomentowała tylko zbolałym grymasem, powstrzymując się od syknięcia w wyrazie złości. Pilnowała się jak umiała, by nie zwracać na razie uwagi żerującego przy linii lasu farosa, stąd kiedy wreszcie sturlała się na podłoże, pochyliła się odruchowo. Odetchnęła głęboko, próbując jakoś ogarnąć swój umęczony organizm. I tak nie było na co narzekać, zważywszy na wcześniejszą walkę z myśliwym, zderzenie z drzewem i wspinaczkę po pagórku. Napracowała się sporo, by móc dokonać swoich obserwacji i chyba by się nie na żarty wściekła, gdyby została teraz zmuszona do przedwczesnej ucieczki. Fakt, że gad zdecydował się posilić ciałem myśliwego, kupował jej trochę czasu - może minutę lub pół? Tak czy owak, choć rozsądek podpowiadał ucieczkę, skrupulatnie ignorowała jego cichy głosik.
Przez moment wyciągnęła szyję, obracając się za żywym farosem i sprawdzając pobieżnie, czy nadal jest zajęty. Nasłuchiwała cały czas, czy nie wychwyci narastającego dźwięku jego kroków, ale o wiele bardziej skupiona była na stojących tuż przed nią jajach. Fascynowały ją, nie ma co zaprzeczać, szczególnie że niczego takiego jeszcze nigdy na własne oczy nie widziała. Ostrożnie wyciągnęła rękę, kładąc dłoń na skorupie jednego z nich. Miała tak wiele pytań, na które nikt nie mógł jej odpowiedzieć, że aż bolało. W myślach już widziała, jak wraca za tydzień lub dwa do gniazda i widzi dwa małe smoczątka. O ile oczywiście żaden myśliwy nie dobierze się do nich wcześniej...
W ogarniętym troską umyśle nowy plan zrodził się w ułamku sekundy. Jajo było rozmiaru takiego trochę ni przypiął, ni wypiął, ale przy odrobinie szczęścia miało szansę zmieścić się dziewczynie w ramionach. Nie żeby chciała tu komukolwiek robić na złość, szczególnie rannemu smokowi, ale próbowała myśleć logicznie: skoro przed momentem jeden łowca targnął się na życie gadów, przyjdą pewnie i kolejni. Młodych miały się wykluć dwie sztuki; obu nie była w stanie zabrać, a to zresztą i lepiej, bo przynajmniej stary faros nie zostanie sam. Kiedy zaś spojrzała na to, w jaki sposób jaja leżały w tej chwili, chyba nie było przechowywać ich w jakichś szczególnych warunkach, tylko w cieple i bezpieczeństwie. Tak czy owak, gra była warta świeczki.
Ostrożnie otoczyła jedno z jaj rękami, chcąc przekonać się, czy jest ciężkie - a dalej idąc, czy będzie w stanie bezpiecznie je podnieść i utrzymać. Nie chciała ryzykować tego, że przypadkiem uszkodzi młode smoczątko i przyczyni się do śmierci tego, którego według swojego pojmowania chciała ocalić. Dopiero kiedy uzna, że jajo jest w jej rękach względnie bezpieczne od upadku, będzie mogła zdecydować się na opuszczenie gniazda razem z nim. Najlepiej szybko, żeby uniknąć władowania się prosto przed paszczę dorosłej bestii. A jeśli nie... cóż, na ucieczkę zawsze jeszcze będzie miała czas.


Latarnia na Faros [Insomnia] - Page 5 V9uo3sH
Insomnia





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Latarnia na Faros [Insomnia] - Page 5 Empty Re: Latarnia na Faros [Insomnia]

Pisanie by Yū ✿ on 23/11/2018, 20:22
Insomnia wychyliła się na moment zza truchła farosa. Dostrzegła tego drugiego, jego zad, który powoli wycofywał się z zarośli. Być może posiłek w postaci myśliwego został już pochłonięty, a może gad postanowił przywlec mięso do gniazda. Trudno powiedzieć, dla dziewczyny znaczyło to tylko i wyłącznie, że ma niewiele czasu.
Na szczęście jej decyzja była ekspresowa. Jedno z jaj dało się podnieść bez problemu, było stosunkowo ciężkie, ale nie na tyle, by opuściła je natychmiast z nagłym bólem ramion. Odczuwała jego wagę na klatce piersiowej gdy uniosła je na odpowiednią wysokość, ale gładka, twarda powierzchnia jaja ułożyła się wdzięcznie pomiędzy piersiami nastolatki.
Istniała szansa na uniesienie dwóch na raz, ale wtedy być może dużo trudniej by się uciekało. Szczególnie, że żywy faros zbliżał się powoli kracząc tyłem, ciągnąć przed pyskiem podgryzione ciało mężczyzny. Na polanie tworzył się czerwony ślad, niczym pociągnięcie pędzlem, a na niebie zaczęły gromadzić się padlinożerne ptaki.
Kundelka miała jednak na tyle czasu, by bezpiecznie ulotnić się ukryta za ciałem martwej bestii, a potem odejść na bezpieczną odległość zanim smocza matka zorientuje się, że z jej gniazda zostało skradzione jajko. Kto wie? Może zniknięcie jednego potomka nie popsuje jej wcale humoru na długo, w końcu była samotnym, rannym rodzicem, który już teraz miał problem z wyżywieniem samego siebie. Może łatwiej będzie jej wychować jedno młode zamiast dwóch. Tego nie mogła już odkryć Insomnia, która postanowiła ewakuować się jak najszybciej z tej okolicy niosąc w ramionach ciepłe nadal, wibrujące od środka jajo.

---

Insomnia otrzymuje:
x1 Jajo farosa
x1 Nóż myśliwski

Obrażenia:
Płytkie obtarcie na lewym barku, nie krwawi, ale piecze dokuczliwie. Kilkanaście małych ran na pośladkach, udach i dole pleców, krwawią intensywnie i wymagają opatrzenia. Insomnia nie będzie w stanie siadać przez dwie fabuły, po trzech największych ranach pozostaną jej blizny (miejsce do wyboru).

Jajo wykluje się na następnej fabule. Ponieważ Insomnia zabrała z gniazda tylko jedno młode, faros będzie dobrze zbudowany i silny. Większy od przeciętnego stworzenia. Będzie również lojalny i posłuszny pierwszej osobie, którą zobaczy po wykluciu. Należy pamiętać jednak by obficie go karmić. Płeć do wyboru.


Misja zakończona



Latarnia na Faros [Insomnia] - Page 5 CqtJXMy
Yū ✿





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Latarnia na Faros [Insomnia] - Page 5 Empty Re: Latarnia na Faros [Insomnia]

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Powrót do góry