:: M3 :: Północ :: Laboratoria

Go down





Pracownia medyczna Saiyuri Pisanie by Ivo on 1/1/2018, 01:14
    
Opis pojawi się, kiedy Sai mi go podeśle.

Podróż karetką minęła mu bardzo szybko. Ciężkie ze zmęczenia powieki po prostu zatrzasnęły się, odcinając dopływ światła do jego oczu i wkrótce wyczerpanego Eliminatora ogarnął sen. Nie miał sił zbytnio na zachowanie czujności, bo nawet jeśli nie był świadomy jego istnienia, blodtörst pobierał zdecydowanie za dużo energii. Odpoczynek pozbawiony był marzeń, otoczyła go jedynie błogosławiona ciemność, wytłumiając kontakt ze światem zewnętrznym. Pozwalało to na szybkie zregenerowanie organizmu, ale tylko w stopniu umożliwiającym dotrwanie nocy. W żaden sposób nie byłby w stanie podjąć drugiej tak wyczerpującej walki w ciągu najbliższych kilku dni. Wspomnienia niesamowitego bólu będą go nawiedzały jeszcze przez długi, długi czas.
Ocknął się w momencie przekraczania wjazdu przez koszarowe bramy. Tym razem nie zdołał targnąć się na przeniesienie kobiety na własnych rękach, usłyszawszy jednak od sanitariuszy, że nie zaobserwowano na jej ciele żadnych znacznych obrażeń, dopilnował by nieprzytomną dostarczono do jej własnego pokoju medycznego. Pomyślał, że po szoku związanym z byciem pod wpływem opętanego anioła najlepiej będzie, jeśli obudzi się w znajomym otoczeniu. Sam kategorycznie odmówił jakiejkolwiek pomocy medycznej poza tą, która już została mu udzielona. Nie był umierający, chyba nawet już nie za bardzo krwawił, a zatem jego stan był ustabilizowany. Uparcie towarzyszył noszom aż do wskazanego pomieszczenia, nawet wszedł do środka i poczekał, aż sanitariusze ułożą nieprzytomną na łóżku, które przecież musiało się tam znajdować. On sam usiadł na pierwszym wolny meblu i czekał. Obiecał sobie, że jeśli przez trzy godziny nie da znaku życia, wezwie kogoś, by przetransportował ją do szpitala, bo to oznaczałoby tajemnicze uszkodzenia, które należałoby zbadać dokładnie. Miał podejrzenie, co mogło stać się z kobietą, dlaczego jej świadomość zgasła na tak długi czas. On sam doświadczył mocy zielonowłosego w niewielkim tylko zakresie, a mimo to pamiętał ten ból jak nic innego, co działo się w tamtym czasie. Co jeśli w chwili, gdy jego umysł nie rejestrował faktów, ona również została nią potraktowana? Może w dużym natężeniu ten ból... Pokiwał głową, tak, miało to sens.
By zabić czas, omiótł uważnym spojrzeniem całe pomieszczenie, skupiając się na wielu drobnych szczegółach tylko po to, aby oczekiwanie na jej przebudzenie nie nużyło go zbytnio. Nie chciał zasnąć w trakcie.


I cry when angels deserve to die
standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
avatar
Ivo

Eliminator






GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson

Liczba postów :
640


Powrót do góry Go down





Re: Pracownia medyczna Saiyuri Pisanie by Saiyuri on 1/1/2018, 02:18
    
Gabinet jak każdy inny. Znajdowało się tam łóżko dla pacjenta, biurko z wygodnym krzesłem. Komoda sięgająca sufitu na elektroniczny zamek, widocznie były tam leki. Na ścianie przy biurku było zdjęcie przyczepione na którym była młoda Saiyuri obejmujące się z jakąś uroczą płomiennowłosą dziewczyną w jej wieku. Jak Ivo się przyjrzał to podobieństwo do Coral było zniewalające. W sumie to właśnie była młoda pani inżynier. Przyjaciółki ze studiów? Tak to wyglądało przynajmniej. Poza tym kilka kobiecych drobiazgów na biurku, na krześle obok łóżka były poskładane jej ubrania w których do niego przyszła na strzelnicę. Na oparciu wisiał nieco zakrwawiony kitel z jednej strony. Krew zdołała już dobrze zaschnąć.
Trochę leżała nieprzytomna, ale nie wyglądała na kogoś w ciężkim stanie. Z czasem jej oddech się uspokoił i wyglądała jakby zwyczajnie spała. Ciało potrzebowało odpoczynku i właśnie taki sobie czerpało. W końcu cicho mruknęła, jak to osoba co się budzi ze snu. Powieki drgnęły i powoli uniosły się. Z początku rozmazany obraz ładnie się wyklarował i Sai zaczęła zmieniać pozycję z cichym sykiem. - O ja pierdolę.. - wymruczała łapiąc się za klatkę piersiową. Pamiętała ten przebrzydły ból, aż włos się jeżył na głowie na samo wspomnienie go. W oczy rzucił jej się siedzący w wygodnym fotelu Ivo. Ostrożnie się przechyliła tak że siedziała ze spuszczoną głową. Zamknęła na chwilę oczy, wzięła głębszy wdech i powoli wypuściła oddech. Zsunęła się z łózka i podeszła powoli z trudem do komody i przepustką otworzyła mebel. Po czym otworzyła komodę i wygrzebała jakiś przezroczysty płyn i dwie świeże strzykawki. - Głupio mi że padłam w trakcie.. - zaczęła ze spokojem i podeszła do biurka. Odpakowała strzykawkę i wbiła ją w szklany pojemniczek z lekiem. Nabrała nieco płynu. Po czym wypuściła powietrze, tryskając drobną ilością z igły. Zdjęła kurtkę z jednej ręki. Zacisnęła mocniej i rozluźniła kilka razy dłoń. Po czym klepnęła kilka razy palcami a potem wymacała żyłę. Bez większego wahania wbiła precyzyjnie igłę i wstrzyknęła substancję. Po czym wyrzuciła igłę i usiadła na łóżku. Potrzebowała chwili, wlepiła spojrzenie w mężczyznę. - Złapaliśmy go, prawda? - spytała dla pewności. Wkurwiłaby się gdyby im uciekł po tym wszystkim co zrobili by aresztować typa. - Zdejmij górną część munduru.. zranił cię.. opatrzę ci tą ranę.. - wyjaśniła biorąc po chwili głębszy wdech. 'Witaminki' jakie sobie wstrzyknęła powinny ją postawić na nogi. Zmęczone wysiłkiem mięśnie potrzebowały pomocy.


Sai mowa: #990099 || Rin mowa: #ff6600
avatar
Saiyuri

Hycel






GODNOŚĆ :
Saiyuri Kurayami

Liczba postów :
227


Powrót do góry Go down





Re: Pracownia medyczna Saiyuri Pisanie by Ivo on 1/1/2018, 02:59
    
W gabinecie walecznej pani doktor nie było tak naprawdę zbyt wielu rzeczy, wartych obejrzenia. Poza jednym, małym szczegółem - zdjęciem młodej Condoleezzy Sandford, obejmującej białowłosą. Nie wiedział o tym, że były ze sobą blisko. Lubił Coral i miał z nią okazjonalną styczność, chociażby ze względu na specyficzną relację Shinry i rudowłosej bogini śrubek. Nie znał jej jednak aż tak dobrze, by wymieniać się wieloma opowieściami dotyczącymi ich wzajemnej młodości. Stąd lekki uśmieszek, który wpłynął na jego oblicze. Miał już temat o który mógł zahaczyć, gdy następnym razem ją spotka. Nie był specjalnie wścibski, nie drążyłby tematu, gdyby odmówiła.
Rozparty wygodnie w fotelu czuł, jak oczy mu się powoli zamykają. Lada chwila a odpłynie w objęcia Morfeusza i cały jego trud, by pozostać na posterunku, okaże się daremny. W opresji wybawiła go sama zainteresowana, która wstając wydała z siebie bardzo charakterystyczny odgłos. Żołnierz drgnął lekko, słysząc jej przekleństwo, a po chwili otworzył szeroko oczy, bo okres oczekiwania dobiegł końca. Zwrócił głowę w jej stronę, obserwując jak niemrawo zwleka się z łóżka. - Cieszę się, że wreszcie wstałaś. - rzucił, gdy pochylona nad swoimi kolanami lekarka wykonała wreszcie ruchy bardziej złożone niż obrót na drugą stronę. Zaczęła robić wszystko jednocześnie, gdy mówiąc przygotowywała sobie "witaminy". Eliminator jedynie obserwował ją w tej pracy, nie komentując zbytnio faktu, że padła nieprzytomna pod sam koniec walki. Doświadczył małej dawki tego, co ona musiała przyjąć od Anioła w dużych ilościach, a i tak ból ten niemalże go obezwładnił. Całkowicie ją rozumiał w tej sytuacji. Parsknął lekko, słysząc jej pytanie, choć nie było w tym dźwięku wesołości.
- Nie i dlatego właśnie siedzę tu beztrosko i czekam aż się obudzisz. - zrobił przerwę, patrząc na operacje, jakie wykonywała na swojej ręce. Niby tylko zwykły zastrzyk, ale wyglądał jak coś, co wykonywała każdego ranka, zanim jeszcze wypiła kawę. - Poleciłem trzymać go pod narkozą, zanim nie wymyślicie sposobu, by zneutralizować jego moce... - czuł, że bez tych środków ostrożności, mogłoby się okazać że nie istnieją już laboratoria w M3, a zwłoki każdego naukowca przyozdabiają miejskie latarnie. Nie po to Bergsson otarł się o szaleństwo chorego anioła, by musieć przechodzić to znowu. Było to gorsze niż tortury, którym poddała go ta pieprzona łowczyni, choć myślał, że nic gorszego nie może go spotkać.
Słysząc jej polecenie najpierw chciał zaoponować, skłamać, że czuje się świetnie. Później jednak dotarło do niego, że pilnując jej stanu zdrowia, całkowicie zaniedbał swoje.Rękaw nadal był wilgotny, opatrunek mógł już przesiąknąć...  Rzucił więc jedynie kpiące - Tak od razu, bez żadnego całusa? Za kogo ty mnie masz? - wypowiedziane z lekkim półuśmiechem na twarzy i kręceniem głowy z udawanego niedowierzania. Mimo swoich słów wstał jednak i sięgnął powoli do guzików palcami, które wciąż tkwiły w rękawicach, oblepionych zakrzepłą posoką wysłannika bożego. Dopiero teraz dotarło do niego, że nic nie zrobił ze swoim wyglądem - nadal miał na sobie ekwipunek wzięty ze sobą na akcję. Po prostu wszedł do jej gabinetu, mając na sobie anielską krew i czekał, aż pani doktor się ocknie. Już nie musiał pytać, skąd wiedziała, że został ranny. Było to przecież po nim widać. Plastikowe krążki poddały się i Ivo zsunął kurtkę z grzbietu, po czym odwiesił ją kulturalnie na oparciu fotela. Zdjął też kamizelkę kuloodporną, zostając od pasa w górę jedynie w czarnej koszulce z krótkimi rękawami, która dobrze przylegała do jego ciała.
Podszedł do biurka i usiadł na krześle, zranioną rękę opierając o twardy blat. Bandaż przesiąknięty był krwią tak mocno, że na brzegach, gdzie stykał się ze zdrową skórą, powstały zakrzepłe grudki. Spodziewał się tego, tak jak i niezadowolenia ametystowej pani doktor, związanego z zaniedbaną raną. Oparł się nieco wygodniej o oparcie, oczekując na profesjonalną opiekę rany szarpanej kłami anioła. Zacisnął wargi w wąską kreskę, lecz nie z powodu ewentualnego bólu związanego z zabiegami, ale ze względu na myśli, krążące mu tuż pod powierzchnią. Brwi ściągnęły mu się w zamyśleniu, a kpiący uśmiech zniknął.
- Co tam się właściwie stało? - zwerbalizował jedną z nich po dłuższym milczeniu. - Po tym, jak powaliłem go na ziemię. - doprecyzował.


I cry when angels deserve to die
standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
avatar
Ivo

Eliminator






GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson

Liczba postów :
640


Powrót do góry Go down





Re: Pracownia medyczna Saiyuri Pisanie by Saiyuri on 1/1/2018, 05:26
    
Uśmiechnęła się na jego słowa, proszę jaki potrafił być wyszczekany gdy nie był umierający. Jak malutki szczeniaczek próbujący złapać w te swoje drobne kiełki palec właściciela. To było dość urocze, musiała przyznać. - Jakiś ty troskliwy.. a może to po prostu chęć spłacenia długu jaki u mnie zaciągnąłeś.. mniejsza o powód.. - w głosie dało się słyszeć lekkie rozbawienie. Skinęła głową na jego słowa dotyczące Hexa. Gdyby była przytomna zleciłaby to samo, cieszyła się że Eliminator był tak ogarnięty. Nie chciała teraz myśleć o ich celu. O całej tej walce i tych przejebanych mocach jakimi szastał Hex przy każdej możliwej okazji. Zastrzyk dość szybko ją postawił na nogi, choć mięśnie nadal bolały po artefakcie. Wyjęła wielką apteczkę z komody. Podeszła do biurka, na którym ją położyła i otworzyła ukazując zawartość. Po czym złapała za krzesło i podstawiła je sobie przy fotelu na którym siedział Ivo. Wyjęła drugą strzykawkę z opakowania wbijając ją w buteleczkę z tym samym płynem co sobie wstrzyknęła. Zerknęła na niego unosząc jedną brew. - A za kogo powinnam cię mieć jak nie za mojego prywatnego pacjenta.. - powiedziała puszczając mu oczko i uśmiechnęła się do niego uroczo. - Poza tym.. na całusa trzeba sobie zasłużyć.. jest formą nagrody Ivo.. a nie zapłaty.. - dodała po chwili uśmiechając się dość bezczelnie, nie będzie przecież milczeć. Z igły znowu trysnęło ciut cieczy, gdy Sai pozbyła się drobinek powietrza ze strzykawki. Czekała cierpliwie aż ten się rozbierze do koszulki. Trochę to trwało, ale nie zamierzała mu w tym pomagać. Miał sprawne łapki jeszcze jako tako. Jedyne co zrobiła to wzięła metalową miseczkę i nalała do niej letniej wody stawiając obok apteczki. Sięgnęła do jego zdrowej ręki i powoli ją obróciła tak żeby było jej wygodnie. - To powinno cię postawić na nogi.. - powiedziała ze spokojem w głosie. Zdezynfekowała miejsce na skórze. Paluszkami wymacała żyłę i wbiła ostrożnie igłę precyzyjnie w to miejsce. Powoli wpuszczając jej specjalny koktajl witaminowy. Po czym wysunęła igłę i przyłożyła wacik ze środkiem dezynfekującym. Zgięła mu rękę w łokciu i przekręciła obrotowy fotel na którym siedział tak żeby jej było wygodnie. Założyła rękawiczki. Zwilżyła gazę i wycisnęła nadmiar wody. Ostrożnie nawilżyła zaschniętą krew, starła ją suchą gazą. Po czym rozcięła nożyczkami przesiąknięty krwią opatrunek. Westchnęła widząc jak mocno się wgryzł w jego przedramię. Przygryzła dolną wargę i delikatnie zdezynfekowała ranę pozbywając się nadmiaru krwi. Szybko wzięła się za zakładanie szwów w miejscach wgryzienia. - Będzie ciekawa blizna skarbie.. - mówiła nie przerywając pracy nad jego raną. Gdy skończyła zakładanie szwów, przetarła jeszcze miejsce z krwi, zdjęła zakrwawione rękawiczki wyrzucając je do kosza. Przyłożyła świeżą wyjałowioną gazę. Świeżym bandażem ładnie owinęła jego ramię i wstała z krzesła. Podeszła do komody i wyjęła nową strzykawkę do pobierania krwi. Wróciła na krzesło. - Nie ma do końca pewności że to jednak był anioł.. - powiedziała ze smutkiem w głosie. Wzięła za rękę chłopaka i znowu mu wbiła igłę ale tym razem żeby pobrać krew. Kiedy skończyła podpisała szczelną fiolkę jego imieniem. Potrząsnęła nią wpatrując się w jego krew i westchnęła. - Jak go powaliłeś.. to z jego krwi uformowała się jego kopia.. jego dotyk.. jego dotyk wytwarzał falę tego paskudnego bólu.. to tyle pamiętam.. jak na anioła to dość przejebana moc.. jego agresja była wynikiem choroby.. trzeba będzie to wyleczyć.. - powiedziała ze spokojem i podniosła się z krzesła. Poprawiła długie białe włosy i odłożyła wszystko do komody. Jej kunai i ubranie też tam wylądowało. Spojrzała na Eliminatora z nieco przyjemniejszym uśmiechem. - To co.. może jakiś drink na rozluźnienie po tak przejebanej akcji.. - zaproponowała biorąc z szafki w biurku portfel i telefon, wsuwając je do kieszeni bojówek. Złapała za fiolkę z krwią chłopaka i otworzyła drzwi. - Ja to podrzucę do laboratorium żeby przebadali, a ty skocz po coś co nie jest ujebane krwią.. spotkamy się przy głównym wejściu i się gdzieś wybierzemy. - powiedziała puszczając mu oczko i ruszyła przed siebie.

Sai & Ivo z tematu


Sai mowa: #990099 || Rin mowa: #ff6600
avatar
Saiyuri

Hycel






GODNOŚĆ :
Saiyuri Kurayami

Liczba postów :
227


Powrót do góry Go down





Re: Pracownia medyczna Saiyuri Pisanie by Sponsored content
    

Sponsored content








Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 :: M3 :: Północ :: Laboratoria

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach