Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Go down


Zanieczyszczona rzeka oraz jej okolice - Page 7 Empty Re: Zanieczyszczona rzeka oraz jej okolice

Pisanie by Amep on 21/12/2018, 10:16
Raczej nie planował nie iść do domu tylko dlatego że personifikacja śmierci postanowiła ich nastraszyć. Tym bardziej wolał się zaciupać w znajomych 4... No, ciężko w sumie nazwać wrak okrętu czterema ścianami, ale to zawsze dom. Przysposobiony i raczej nie zabrany nikomu, ale zawsze dom.
- Nie wyglądasz na osobę pod wyraźnymi efektami wysiłku, chyba że ta maska to zakrywa. - Oczywiście, najłatwiej było zobaczyć że ktoś jest zmęczony przez wygląd twarzy, ale też są inne opcje. Głos, postura. Jego towarzysz nie miał żadnego z nich. Ba, jego głos brzmiał nienaturalnie spokojnie jak na sytuacje sprzed chwili. Póki co jednak rybolud nie miał powodu do podejrzeń o cokolwiek, prawda?
- To nie była dyskusja per se, bardziej pokaz siły. Groźna postawa, donośny ryk. W dużej mierze zastraszenie rywala w celu poddania się. Jak jednak powiedziałem, to ostatecznie był remis. - Jakby nie było, zarówno on jak i Mantykora mogą wyglądać groźnie jeśli chcą, i niegroźnie też - jeśli chcą. Może i głowa lwa, wężowy ogon, skrzydła i spory rozmiar jest ciężej "złagodnieć" niż rybolud teraz to robi, ale to pewnie jest wykonalne. Theodore jednak nie miał okazji tego jeszcze zobaczyć.
Wysłuchał potencjalnych powodów skąd pojawiło się widmo z zainteresowaniem. Motyw by byli pod wpływem czyjejś umiejętności jest możliwy, ale ta okolica nie należy do dobrego miejsca na kryjówkę - sporo otwartej przestrzeni, a rzeka nie ma zbyt głębokiego koryta ani nie wije się specjalnie mocno.
- Początkowo myślałem że to może być omam z powodu braku wody, ale wątpliwe byśmy obaj doznali tego samego przywidzenia. Nie widzę też opcji na ukrywającego się osobnika z taką mocą - musiałby zakopać się w piachu lub mule koryta rzecznego, byśmy go nie dostrzegli. - Westchnął, rozkładając bezradnie ręce na boki. - Być może. Powiedz mi jednak, Desmondzie, jak daleko chcesz mi towarzyszyć? Trasa jeszcze trochę potrwa, do brzegu oceanu jeszcze daleko. Powrót może być dla Ciebie kłopotliwy samemu, tak samo jak pozostanie tam na dłużej. - Mimo wszystko, troska o dobro jego towarzysza zmusiła go do tego pytania. W końcu wątpił by mężczyzna miał w planie zostać nad brzegiem długo, nie jest rybą która może zanurzyć się w oceanie i wyłowić co zechce. Sama lokacja również jest niebezpieczna - groźne bestie czychają co rusz. Wolał więc mieć pewność, że jego towarzysz ma pewność co do sytuacji w jakiej może się znaleźć.

Nie pytam.
Amep





Amep
Oswojony
GODNOŚĆ :
Theodore Olivier Cordio aka Amep, dla ułatwienia


Powrót do góry Go down


Zanieczyszczona rzeka oraz jej okolice - Page 7 Empty Re: Zanieczyszczona rzeka oraz jej okolice

Pisanie by Frankenstein on 15/1/2019, 13:05

Storm after the calm 3
Frankenstein sięgnął prawą dłonią do swojej maski, palcami delikatnie pocierając ją przy okolicy ust.
- Czyżby Ci przeszkadzała? - zapytał z wyraźną nutką zainteresowania - Bez niej czuję się dość niekomfortowo. Choć jestem świadomy różnorakich niewygód dla moich rozmówców, które mogą przez nią wynikać. Ale czy na Desperacji wygląd ma aż takie znaczenie?
Opuścił rękę i ponownie pochwycił ją trzymaną za plecami walizkę.
- I miałem bardziej na myśli wysiłek psychiczny. Zamiast ubierać się w byle co, dokonuję jakiejś selekcji stroju. To jakby wymaga ode mnie nieco więcej pracy, niż chwycić za pierwsze lepsze łachmany, prawda?
Jakoś nie mógł uwierzyć, że za bardzo wyolbrzymił temat garderoby, żeby jego rozmówca uznał to za fizycznie męczące i że bohater powinien to jakoś sobą wykazywać. Może użył nieodpowiedniej intonacji, by pozwolić Amepowi lepiej zinterpretować słowa Androida?
- Jestem świadomy, Teodorze. Niemniej jednak jestem i tak pod wrażeniem. W końcu rozmowa to też, jakby tak na to spojrzeć, pokazanie drugiej osobie swoich opinii i odpowiedzi na jej słowa. Chyba więc niedużym błędem będzie nazywanie Twojej wymiany ryków z mantykorą prymitywną rozmową, czyż nie?
Desmond zaśmiał się krótko. Wydedukował, że z powodzeniem udało mu się zyskać nowego znajomego. Być może była w tym zasługa niespodziewanego ataku. Niby "kto się czubi, ten się lubi", ale stawianie czoła wspólnemu wrogowi podobnie zacieśniało więzi międzyludzkie. Choć "międzyludzkie" to dość nieodpowiednie określenie w przypadku Androida Frankensteina oraz Wymordowanego Amepa.
To może chodziło o zacieśnianie "międzynieludzkich" więzi?
- Jak długo nie zacznę tonąć. Jestem też trochę ciekaw, czy nie dojdzie do ponownego ataku. Myślę, że w dwójkę możemy sobie poradzić nie tylko z tamtą zjawą. A jeżeli mowa o moim samotnym powrocie, to zapewniam, że jestem twardszy niż wyglądam i niejedna poczwara połamała sobie na mnie zębiska czy pazury.
Czy chodziło o to, że monstra podczas ataku i prób pożarcia Desmonda rzeczywiście doznawały uszkodzeń przez jego mechaniczną budowę, czy działo się to przez próby samoobrony przed takimi wypadkami samego Androida? Interpretację pozostawił Amepowi.

Tym razem problemem nie był brak pomysłu, a brak czasu.


W sprawach dotyczących Frankusia proszę kontaktować się z Hadrianusiem c:
Frankenstein





Frankenstein
Windykator     Android
GODNOŚĆ :
Desmond Cromwell


Powrót do góry Go down


Zanieczyszczona rzeka oraz jej okolice - Page 7 Empty Re: Zanieczyszczona rzeka oraz jej okolice

Pisanie by Amep on 20/1/2019, 22:48
- Nie bardziej niż tobie fakt że musisz mocno zadzierać głowę. - W dużej mierze to nie było nic złego, tylko utrudnienie odczytywania mimiki twarzy. W sumie, zupełny brak możliwości takowego, ale nie tylko mimiką człowiek się porozumiewa, prawda? Choć w sumie pomiędzy nimi dwoma człowieka by nie znaleziono nawet gdyby ich połączono, ale to szczegół.
- Wybacz jeśli zabrzmiałem natarczywie. Ciężko po tobie poznać jakiekolwiek efekty sytuacji sprzed chwili, ot, i tyle. - Wyjaśnił się, mając nadzieje że jakoś to załagodzi sytuacje. Nie miał nic przeciwko faktowi że jego towarzysz woli się ubierać szykowniej, ba, gdyby Amep sam mógł, z pewnością ubrałby się w coś lepszego niż ledwie zdolna utrzymywania sie na nim koszula i podarte spodnie. Niestety jednak, nie mógł. Był zmuszony do ubrania się po jak najmniejszej linii oporu, bo inaczej się nie dało. A może i miał więcej ze zwierzęcia niż z człowieka, ale wciąż posiadał godność i odrobinę wstydu, by nie majdać na boki swoimi "rzeczami".
- W jakimś stopniu. Niestety, nie dałem jej namówić na herbatę i ciasteczka. - Zażartował, uśmiechając się. Wizja mantykory siedzącej z nim przy małym stoliczku i popijającej herbaty z filiżanki o rozmiarze połowy jej pazura była naprawdę bawiąca, biorąc pod uwagę jak oboje zupełnie zaburzają skalę widzenia standardowych działań. Zarówno Amep jak Mantykora są, w porównaniu do standardowego człowieka, dość gigantycznymi kreaturami. Stąd dodatkowo zeskalowanie wizji było dodatkowo zabawne.
- Nie sądzę by zjawa miała się pojawić drugi raz, chyba że zrobi to pod wodą. Jesteśmy stosunkowo daleko od Desperacji, niedługo zacznie płynąć czystsza woda i powoli pojawi się łatwiejszy dostęp do oceanu. O ile na piechotę to jeszcze dość daleko, i sporo biesów może się pojawić po drodze, tak jeśli wskoczę do wody to sprawnie skrócę czas, który powoli mi się kończy w byciu poza wodą. Nie próbuje cię teraz odgonić, Desmondzie, ale jeśli z miejsca w jakim jesteśmy znasz dobrą trasę z powrotem, powinieneś rozważać wzięcie jej. - Przystaną, obracając się przodem do swojego towarzysza podróży. Wciąż ryba czuła, jakby w jakiś sposób próbowała odgonić go, ale nie była to prawda. Chętnie by jeszcze połaził i pogawędził, ale musi stosunkowo niedługo wrócić do wody, a jak sam jego towarzysz powiedział, dla niego woda nie jest najlepszym przyjacielem. Stąd też, wolał postawić kawę na ławę.

Ja też miałem swoje problemy. Myślę że warto by było powoli kończyć, nie sądzisz?
Amep





Amep
Oswojony
GODNOŚĆ :
Theodore Olivier Cordio aka Amep, dla ułatwienia


Powrót do góry Go down


Zanieczyszczona rzeka oraz jej okolice - Page 7 Empty Re: Zanieczyszczona rzeka oraz jej okolice

Pisanie by Frankenstein on 6/2/2019, 11:34

Farewell
Można więc było uznać, że każdy z rozmówców musiał radzić sobie z pewnego typu niedogodnościami podczas konwersacji jeden z drugim. Ale akurat konwersacja z Amepem tak przypadła do gustu Frankensteinowi, że nawet nie był do końca świadomy, że musiał podczas kontaktu wkładać odrobinę większy wysiłek, niż podczas porozumiewania się z osobą o podobnym do siebie wzroście. Miał też nadzieję, że Wymordowany miał podobne podejście w stosunku do maski bohatera. Ale przecież o to konkretnie nie zapyta.
- Śmiem uwierzyć, że jakbyś naprawdę chciał, to byś tego dokonał. Nieważne jak absurdalnie wygląda wyobrażenie sobie tego - odpowiedział na żart z nutką wesołości w głosie.
Desmond nie do końca mógł zgodzić się z opinią swego kompana, jakoby tajemnicza istota nie mogła zaatakować ponownie. Bo to właśnie wtedy, kiedy wątpi się w nieprzyjemną powtórkę z rozrywki, do tej jak na złość dochodzi. Bohater był jednak w gotowości i przynajmniej przy kolejnym pojawieniu się rzekomego Jeźdźca Apokalipsy, natychmiast wejdzie w tryb bojowy. Ponowny atak tej zjawy mógłby również oznaczać, że tym razem jej akcje będą miały bardziej namacalny charakter i nasza dwójka nie skończy tylko z niewielkim uszczerbkiem na psychice. I procesorze. Z drugiej strony, może niegłupim pomysłem było dmuchać na zimne?
- Cóż, może jednak masz i rację, Teodorze - odparł bohater. - Chyba jednak skorzystam z Twojej rady i rzeczywiście zacznę już wracać, by spróbować sobie oszczędzić jakichś dodatkowych nieprzyjemności. Najwyżej jak natknę się ponownie na tego jeźdźca, odpłacę mu za naszą dwójkę, jeżeli nie będzie przyjaźnie nastawiony.
Nie wątpił, żeby Amep miał dość towarzystwa Desmonda. Najchętniej jeszcze by chwilę potowarzyszył Wymordowanemu w jego powrocie do domu. Za niegrzeczne jednak uznał dobre pobudki, którymi kierował się Teodor, proponując Androidowi pójście w swoją stronę.
Frankenstein zatrzymał się i ukłonił nieznacznie, przykładając sobie przy tym prawą dłoń do piersi.
- Niezmiernie miło mi było, Teodorze. Mam nadzieję, że jeszcze dane nam będzie się zobaczyć w przyszłości. Najlepiej w warunkach, gdzie nie będziemy musieli martwić się, że coś paranormalnego będzie śmiało nam dokuczać - stwierdził, gdy się już wyprostował.
Odwrócił się i zaczął iść w swoją stronę. Mimo wszystko uznał swoje "polowanie" na tajemniczą istotę, o której słyszał różne plotki, za bardzo udane. Tylko dalej ta tajemnicza postać jeźdzca powodowała w Frankensteinie niepokojące spięcia w obwodach.

[z/t]

Jak sobie życzysz o/


W sprawach dotyczących Frankusia proszę kontaktować się z Hadrianusiem c:
Frankenstein





Frankenstein
Windykator     Android
GODNOŚĆ :
Desmond Cromwell


Powrót do góry Go down


Zanieczyszczona rzeka oraz jej okolice - Page 7 Empty Re: Zanieczyszczona rzeka oraz jej okolice

Pisanie by Amep on 16/3/2019, 10:01
Nie kontynuował już tematu o herbatce z mantykorą. Wizja była ciekawa, ale wolałby uniknąć kolejnych spotkań z tym gatunkiem stworzeń. Jedna z niewielu bestii jaka nie boi się niestandardowego wyglądu i zapachu Amepa, co stanowi dla rybołaka spore zagrożenie. Stąd też, stara się omijać miejsca gdzie zauważył mantykory szerokim łukiem, nawet jeśli nadłoży przez to drogi. Ostrożności nigdy nie za wiele, prawda?
Cóż, ryba nie chciała zmuszać jej towarzysza do odejścia, i wiedziała o tym że być może zabrzmiała niegrzecznie "shoo-ując" go stąd, ale miał dobre intencje. W ten sposób zarówno Desmond uniknie potencjalnych komplikacji związanych z dalszą trasą, a Amep będzie mógł wejść do bardziej komfortowego habitatu.
- Miejmy nadzieję że nie będzie potrzeby byś natykał się na cokolwiek niebezpiecznego. Wolałbym byś nie ucierpiał z mojego powodu. - Cmoknął kątem ust, niezbyt zadowolony z wizji tego że jego towarzysz mógł zostać uszkodzony z jego winy. Oby więc... W cokolwiek wierzy mu sprzyjało i nie natrafił na zagrożenie.
Ryba odwzajemniła gest, bez jednak chwytania się za klatkę piersiową. Ot, delikatny skłon głowy. Ciężko mu się jednak schylić, cóż zrobić?
- I wzajemnie, Desmondzie. Również mam taką nadzieję. - Ryba przez chwilę jeszcze odprowadziła mężczyznę wzrokiem, po czym zeszła do koryta rzeki i ruszyła przez błoto. Już niedługo powinna dotrzeć do... Bardziej wodnistej części tego miejsca. Tak.

[z/t]
Amep





Amep
Oswojony
GODNOŚĆ :
Theodore Olivier Cordio aka Amep, dla ułatwienia


Powrót do góry Go down







Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Powrót do góry