gry online



 :: M3 :: Wschód

Strona 9 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Ylva on 5/2/2019, 00:44
Niemal podskoczyła, kiedy dłoń chłopaka wylądowała na jej głowie. Nie spodziewała się tego, choć jego dotyk znała na pamięć. Zerknęła na niego kątem i westchnęła ciężko. Nadal uważała, że wojsko diametralnie go zmieniło, i momentami zachowywał się jakby miał kij w dupie. Nie zmieniła swojego zdania w tej kwestii. Ale nie potrafiła długo się na niego gniewać. Nie na niego.
- Co robisz.... - mruknęła pod nosem i uniosła dłoń ku górze, odganiając jego rękę.
- Zepsujesz mi fryzurę. - dodała pół serio, pół żartem, bo w końcu już i tak prezentowała się z niezwykłym burdelem na głowie.
Sięgnęła do swojego plecaka, z którego wyciągnęła mały pakunek owinięty w chustkę i wyciągnęła go w stronę Ruuki.
Bento
- Masz. Jestem pewna, że nie zrobiłeś nic sobie na drogę. Ani też nie miałeś czasu, by zjeść coś rano, prawda? - dodała, uśmiechając się lekko, niemalże siłą wciskając mu pudełko.
- Masz zjeść i nie wybrzydzać. Kurczak curry. - uśmiechnęła się do niego, szybko jednak odwróciła głowę w bok, wyciągając telefon, aby zrobić parę zdjęć okolicy i widokom.

// w sumie można nawet skrócić termin c:
Ylva





Ylva
Studentka weterynarii
GODNOŚĆ :
Ylva Isabelle Harakawa


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Kraska on 8/2/2019, 19:49
.......Sztuczne góry miały swoje zalety, jak chociażby stworzone w pewnych miejscach barierki, które stanowiły zabezpieczenie przed ewentualnym upadkiem, a także ułatwiały podejście.  Droga w dalszym ciągu była szeroka, chociaż pięła się bardziej stromo i obfitowała w różne zakręty, a także miejsca służące za punkty widokowe, z których obserwować można było głównie wschodnie, zalesione tereny, centrum miasta było widoczne dopiero ze szczytu.
Teraz pociągnęła ich spory kawałek do przodu, przy okazji opowiadając jakieś drobne ciekawostki dotyczące samych wycieczek w góry. Zaczęli się zbliżać do ostatniego miejsca postojowego przed szczytem.
Taisei stanowi pierwszą sztucznie stworzoną górę, była poniekąd nieco eksperymentalna, stąd też najniższa wysokość na tle całej reszty – powiedziała, znowu odwracając głowę w stronę grupy. – W kwestii… ach. Najwyższa pora. Jak wspominałam, zwierząt lepiej nie dokarmiać, ale oczywiście rzadko kiedy jest to przestrzegana zasada, stąd też obecność różnych stworzeń na szlaku w miejscach, gdzie najczęściej organizowane są przerwy.
Punkt widokowy, ozdobiony dwoma drzewami iglastymi, najbardziej przyciągał uwagę jednym, drobnym faktem. Krążyło tutaj sporo wiewiórek, które nie zważając na niepasującą sobie wysokość zbliżyły się do grupy, wyraźnie zaciekawione. Jednak krok w ich stronę sprawił, że czmychnęły na drzewo, chociaż w dalszym ciągu były doskonale widoczne. Czekały. Na jedzenie, rzecz jasna.
Utrwaliło się przekonanie, że pogłaskanie jakieś wiewiórki z Taisei przynosi szczęście. Obojętne, czy chodzi o zaliczenie sprawdzianu, miłość, przyjaźń, czy pracę – oznajmiła, po czym westchnęła cicho. – Niektórzy wykazują nadmierny entuzjazm w tej sprawie i są w stanie gonić za jedną rudą kitą przez całą górę… bez względu na nic. Nie widząc nawet wystających korzeni, ale odpukać, w takich przypadkach na razie odbyło się bez poważnych problemów. Robimy piętnastominutową przerwę, jakieś pytania?


Spotkasz mnie na polu bitwy nawet w najciemniejszą NOC
BĘDĘ twoim mieczem i tarczą, będę strzegła każdy twój krok



Więc dla Ciebie wykrwawiam się, obnażam skórę i liczę swoje GRZECHY
SPADAM w dół, już NIE krzyczę, czekam na zasłużone szydercze uśmiechy

Kraska





Kraska
Generał niewyspecjalizowany
GODNOŚĆ :
Natsumi Kitō


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Kyōryū on 9/2/2019, 01:53
Nieczęsto się na niego gniewała, więc tym razem także czuł się nieswojo. Tym bardziej, że jeszcze rzadziej odpychała go od siebie z tak durnym pretekstem. Zabrał jednak rękę i zakleszczył jej palce na ramiączku plecaka, skupiając się przede wszystkim na marszu.
 Okolica specjalnie się nie zmieniała, ale podłoże stawało się coraz bardziej strome. Kyōryū obejrzał się dyskretnie przez ramię — razem z Ylvą kroczył niemal na samym przedzie, depcząc po piętach wypluwającej następne informacje przewodniczki. Wzrokiem podążył po mężczyźnie, którego mijał czasami w północnej części M3, ale nie on go interesował.
 „Masz”.
 ― Hm? — mruknął, starając się dostrzec ponad ramieniem Havoca ślimaczącą się ostatnią parę, jednak dokładnie w tym samym momencie poczuł twardość plastiku wbijającego mu się w nadgarstek. Spojrzał na Ylvę, machinalnie łapiąc za pudełko. Kurczak carry.
 ― Dzięki.
 Odpuścił sobie przypominanie jej, że w plecaku mieli rozdane wersje prowiantu, które odebrali w schronisku. W gruncie rzeczy kurczak carry to wciąż kurczak carry.
 „... iczenie sprawdzianu, miłość...”
 Rūka skupił się na dalszych historiach Natsumi Kitō, ale ani myślał latać za wiewiórami. Z punktu widokowego widać było słońce, słaniające się już przy ziemi. Zaraz zacznie zmierzchać.
 ― Mogę ponieść twoje rzeczy — zaoferował się Harakawie, zniżając głos, aby nie wchodzić w kompetencje pani generał. Zakładał, że przyjaciółka miała dużo energii, ale pamiętał też, ile razy podczas zajęć wf-u gorzej się czuła przez wysiłek i spadek cukru.
 Odchrząknął.

TERMIN: 13/02, 20:00.
Skoro aż jedna osoba mi odpowiedziała, idę za jej propozycją. Skracam termin do 4 dni.


I'm not surprised.
Kyōryū





Kyōryū
Rekrut
GODNOŚĆ :
きょうりゅう るうか (Kyōryū Rūka)


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Havoc on 9/2/2019, 02:26
Pomimo iż informacja o piętnastominutowej przerwie przyjął niejako z ulgą, towarzystwo gryzoni o rudawym ubarwieniu nie napawało go entuzjazmem. Chęć, by poćwicz celność na każdej wiewiórce, która miałaby śmiałość się do niego zbliżyć, rzecz  jasna aż do ostatniego naboju w magazynku, była nader kusząca, niemniej wątpił, że ten pomysł przypadnie pani generał do gustu. Mając na uwadze pozwolenie na posiadanie broni, ją oraz komfort psychiczny pozostałych uczestników wycieczki dał sobie z tym spokoju.
  Postanowił trzymać się możliwie jak najdalej od źródła brudu i bakterii w formie z pozoru niewinnie wyglądających żyjątek. W tym celu uczynił jeszcze kilka kroków w górę, aby znaleźć się nieco wyżej. Zdjął plecak i wyjął z niego termos. Ujmując w dłoni ciepły pojemnik na herbatę, postanowił skorzystać z przywileju zadania pytania.
  — Co wykreowało w ludzkiej podświadomości takie przekonanie, pani Kitō? — Zabrał głos, aczkolwiek takowy był podszyty ledwo wyczuwalną ironią. Wiedział, że Natsumi, przez wzgląd na staż ich znajomości, nie będzie miała żadnego problemu z jej rozpoznaniem.


Put your hand to mine and feel this emptiness,
There's no beat in my chest, 'cause there's nothing left.




Havoc





Havoc
Informator
GODNOŚĆ :
Havoc, Mike Havoc.


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Ylva on 11/2/2019, 01:42
Nie potrafiła powstrzymać delikatnego uśmiechu na ustach, kiedy Ruuka wziął od niej pakunek. Co prawda i tak zapewne wziąłby go, ale... ale... No właśnie. Ale. Nawet taka idiotyczna głupota, z pozoru trywialna, na przestrzeni ostatnich wydarzeń i dystansu, jakim otoczył się chłopak sprawiała, że dziewczyna odczuwała dziwną, wewnętrzną ulgę.
W milczeniu pokonywała kolejne metry drogi, i choć nie odczuwała jakiegoś wielkiego zmęczenia, to zdawała sobie sprawę z faktu, że nie jest w stanie dorównać wytrzymałości Ruuce. Zawsze tak było. Ylva była pierwsza i szybka, ale jej energia bardzo szybko wyczerpywała się. Jak podpalony papier. W pierwszych sekundach płonie pięknym, ostrym ogniem, ale trwa to zaledwie ułamki sekund, nim gaśnie i pozostaje po nim jedynie popiół.
Nie zamierzała jednak w żadnym stopniu pokazywać swoich słabości, dlatego też na propozycję Ruuki, spojrzała na niego kątem i prychnęła.
- Pffff, za kogo mnie masz? Sama to poniosę! Jeszcze skradniesz moje skarby. - rzuciła z żartem i przechyliła się nieznacznie w jego stronę, jednocześnie dotykając swoim ramieniem jego.
- Chyba że chcesz, abym to ja poniosła twoje, co? - zagadnęła szczerząc się szeroko, po czym cicho kichnęła. Robiło się ciemno, a co za tym szło - chłodno. Nie czekając dłużej sięgnęła do plecaka skąd wyszarpała z brutalną siłą bluzę, którą zarzuciła na ramiona i zapięła się pod samą szyję. Co prawda nie wyglądała jak modelka na wybiegu, ale przynajmniej było ciepło.
- Ruu, Ruu! Chcę pogłaskać wiewiórkę! Jak jakąś zobaczysz to mi powiedz, dobrze? - odezwała się równie gwałtownie co burza w upalny dzień. A jej oczy zabłysnęły iskrami na samą myśl o głupiutkiej historyjce opowiedzianej przez kobietę.
Bez znaczenia.
Ona.
Chciała.
Pogłaskać.
Wiewiórkę. Koniec kropka.
Ylva





Ylva
Studentka weterynarii
GODNOŚĆ :
Ylva Isabelle Harakawa


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Ego on 13/2/2019, 02:14
Zerknął na Ver trochę spode łba, samym wzrokiem kwestionując jakość pomysłu, żeby szedł na jakikolwiek rajd z jakimkolwiek psem. Ale w ostateczności nie zaprzeczył, a to już był jakiś sukces. Z doskonale ukrywaną przyjemnością przyjął informację o zbliżającym się krótkim postoju. W drodze na punkt widokowy zajął się głównie swoimi myślami. Wysiłek fizyczny jakim był dla niego ten zwykły spacer skutecznie dotleniał mu mózg, a krajobraz i zapach igliwia przywoływał wspomnienia. Można było go przyłapać na paru uśmiechach skierowanych do własnych myśli.

Matt nie wierzył w szczęście, talizmany i amulety poprawiające jakość życia, a tym bardziej w szczęśliwe wiewiórki, za to bardzo uporczywie wierzył w pecha (w tym również w przynoszące pecha wiewiórki). Jeśli miał jakąkolwiek pogłaskać czy nakarmić to tylko dlatego, że była puszystym zwierzątkiem, nie z powodu potencjalnej możliwości jej magicznych mocy, które mogłyby zneutralizować naturalny fatalizm w życiu Matta. Ale jego zainteresowanie nie było nawet w połowie tak bogate i intensywne jak cały koloryt emocjonalny zaprezentowany przez Ylvę, której entuzjazm odbijał się momentami echem przez góry.
Ściągnął plecak i usiadł na kamieniu, ale nie wyciągnął niczego do picia czy jedzenia. Przez chwilę przeglądał zrobione już zdjęcia, zaraz jednak na wyświetlaczu pojawiły się fotografie z pewnością wykonane przez kogoś innego niż on i przy okazji były z jakiejś innej wycieczki. Były o wiele lepiej skadrowane, zrobione ze smakiem i całkiem często miały gdzieś w kadrze blond czuprynę Matta. Wyłączył przepustkę i korzystał z podarowanego czasu odpoczywając jak i obserwując co porabia reszta grupy.



#656888 japoński
#77A680 angielski
Ego





Ego
Student
GODNOŚĆ :
Matthew Greenberg


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Verity on 13/2/2019, 13:22
 Wleczenie się z tyłu grupy trochę utrudniało słuchanie całej opowieści pani przewodnik, ale ta na szczęście odwracała się co jakiś czas, dzięki czemu najważniejsze rzeczy udawało się wyłapać. Ucieszyła się na wieść o tym, że zwierzęta nie boją się podchodzić do szlaku; nie chodziło oczywiście o to, by się na te futerkowce od razu rzucać z nieopanowaną miłością, ale przecież od początku liczyła na to, że będzie mogła je z bliska poobserwować. Nawet mordercza mina Greenberga nie była w stanie zdusić tej radości, toteż na jego reakcję w stylu grumpy cata zareagowała jeszcze szerszym uśmiechem.
 — Oj no weź. — Zaśmiała się bezgłośnie. — Mógłbyś chociaż udawać, że to dobry pomysł! — Przecież i tak wiedziała, że go nie przekona. Wątpiła nawet w swoje własne możliwości wzięcia udziału w podobnym przedsięwzięciu, o jednak sport nigdy nie był jej mocną stroną. To, że teraz radziła sobie z ruchem lepiej niż za licealnych czasów, było zasługą wyłącznie Bajzla i jego niespożytej energii, z którą dziewczyna musiała mierzyć się dzień w dzień.
 Dotarli na punkt widokowy, gdzie zielona ekipa oczywiście doturlała się jako ostatnia. Matt od razu klapnął na najbliższym kamieniu, nie zamierzała jednak iść w jego ślady; na razie nie czuła się szczególnie zmęczona, nie bardziej niż po przeciętnym dłuższym spacerze, ale to mogła być pułapka. Gdyby teraz rozsiadła się do odpoczynku, na pewno o wiele trudniej będzie jej wstać i iść za te marne piętnaście minut. Postanowiła więc rozejrzeć się nieco po punkcie widokowym, szczególnie że jej dotychczasowy rozmówca jak na razie zanurzył się we własnym świecie i nie chciała mu przeszkadzać. Z tą myślą skierowała kroki ku pozostałym znajomym postaciom – jedynym zresztą, jakimi jeszcze mogła się pochwalić w tym towarzystwie.
 — Czołem, drużyno — zaczęła, zatrzymując się obok rozentuzjazmowanej Ylvy. — Jak wam się podoba? — Panie i panowie, Verity Greenwood, mistrzyni rozpoczynania konwersacji. Może wyszłoby jej to lepiej, gdyby nie prezentowała się jak klasyczne przepraszam-że-żyję-już-sobie-idę, ale spójrzmy prawdzie w oczy, może opanuje tę sztukę za jakieś dziesięć, piętnaście lat. Tak czy owak, od czegoś trzeba zacząć.




Verity





Verity
Student
GODNOŚĆ :
Daisy Verity Greenwood


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Kraska on 13/2/2019, 22:37
.......Stanęła obok Mike’a, korzystając z faktu, że grupa się nieco rozluźniła. Jego widok tutaj był dość zaskakujący, biorąc pod uwagę fakt, że mężczyzna raczej nie przepadał za zbyt dużym towarzystwem, a poza tym… brud. W górach ciężko było pozostać czystym, temu nie można było zaprzeczyć, ale najwyraźniej ktoś lub coś musiało go ku temu skłonić. Wewnętrznie była zaskoczona, że jak na razie podarował sobie serwowanie co niektórym wysoko-inteligentnych złośliwości, niemniej w jego najnowszej wypowiedzi wyczuła nutę niemalże perfekcyjnie zamaskowanej ironii.
Z trudem ukryła uśmiech, który w pewien sposób próbował wcisnąć się na jej wargi i odkaszlnęła, by tą wypowiedź odpowiednio zaakcentować, żeby wszyscy mogli usłyszeć.
To zależy, od czego zacząć. Populacja wiewiórek na Taisei jest dość spora, łatwiej je spotkać, niż lisy, poza tym są dość odważne, ale to zapewne kwestia pewnych… modyfikacji genetycznych. W każdym razie, zdobyły sporą popularność, ale pomimo swojej przebojowości rzadko kiedy pozwalały się głaskać. Mają dość niezależnego ducha, tak można to określić – zaczęła, szare oczy skupiły się na drzewie, na którym kryły się właścicielki rudych kit. – Zaczęło się od plotek, że trzeba mieć naprawdę duże szczęście, żeby jakąś dotknąć, jedzenie biorą z ręki, ale uciekają, ilekroć ta sama dłoń próbuje je podrapać za uszkiem. Później pewna… osoba, szkoląca wojskowych, nierozważnie obiecała wysokie zaliczenie i zwolnienie z kilku obowiązków rekrutowi lub rekrutce , który, tudzież która złapie wiewiórkę. Nie spodziewała się, że młodzież faktycznie ruszy w pogoń, oddział się rozpierzchnął pomimo niesprzyjających warunków pogodowych i odwołania polecenia. Odpukać, nikomu nic się nie stało, nie licząc kilku zadrapań, ale co ważniejsze, wiewiórka została złapana. Żywa. Nic jej nie było. Więc faktycznie rekrut dostał zaliczenie oraz nieco lżejsze traktowanie w kilku kolejnych dniach. Po tym już na trwale przylgnęło, że dotknięcie wiewiórki z Taisei przynosi szczęście. Taka… głupiutka historyjka. Od strony psychologicznej to już zupełnie inna kwestia.
Naprawdę, ale to naprawdę wolała przemilczeć, że to ona wpadła na ten genialny pomysł z wiewiórką. Niemniej, do cholery jasnej, skąd mogła wiedzieć, że rekruci faktycznie się rzucą na stado rudych stworzeń? I będą je gonić przez całą górę?
„Ruu, Ruu! Chcę pogłaskać wiewiórkę!”
Zerknęła w tamtą stronę i po chwili wahania spojrzała w stronę młodych, którzy zaczęli nieco bliżej siebie krążyć. Westchnęła cicho i sięgnęła do kieszeni z cichym pomrukiem „a miałam tego nie robić i nie rozprzestrzeniać tego nagminnego dokarmiania wiewiórek”.
Panie Kyōryū! – zawołała cicho i rzuciła w jego stronę niewielki pakunek, tylko i wyłącznie przy okazji sprawdzając, jak tam jego zręczność. – Ja odwracam się na chwilę w drugą stronę, a wy możecie się tym podzielić. Jeśli już ktoś wpadł na pomysł karmienia rudych stworzeń, to lepiej tym, niż domowym jedzeniem.
Odwróciła się plecami do grupy, a przodem do Havoca. Zaczynało się ściemniać, jak będą ruszać, to trzeba będzie uruchomić latarki, chociaż sztuczna góra również w pewnych strategicznych miejscach zapewniała sztuczne światło.
Więc, Mike, co ciebie skłoniło do podjęcia tej wędrówki? – spytała się, przekrzywiając lekko głowę na bok.
|| Bawcie się z wiewiórkami, póki można *kaszl* W następnej turze prowadzę nas już na szczyt, najwyższa pora.


Spotkasz mnie na polu bitwy nawet w najciemniejszą NOC
BĘDĘ twoim mieczem i tarczą, będę strzegła każdy twój krok



Więc dla Ciebie wykrwawiam się, obnażam skórę i liczę swoje GRZECHY
SPADAM w dół, już NIE krzyczę, czekam na zasłużone szydercze uśmiechy

Kraska





Kraska
Generał niewyspecjalizowany
GODNOŚĆ :
Natsumi Kitō


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Havoc on 13/2/2019, 23:45
Wylewny wywód Natsumi utwierdził go w przekonaniu, że głupota przedstawicieli jego rasy nie miała granicy. Skwitował jej słowa potakującym gestem w formie pobłażliwego, ledwo dostrzegalnego uśmiechu. Temat nie wymagał dalszego omawiania.
  Entuzjastyczne krzyki jednej z uczestniczek puścił mimo uszu. Przybliżył nakrętkę termosu do ust, uprzednio nalewając do zeń herbaty. Kilka łyków wystarczało, by ugasić pragnienie.
  Podczas wykonywania tej czynności, objął spojrzeniem najbliższą okolicę znajdującą się w jego polu widzenia. Wydała mu się znajoma. Przymknął oczy, wertując w głowie zebrane na przestrzeni lat informacje. Wystarczyło niespełna pól minuty. Wycieczka w ostatniej klasie liceum, dzień przed rozdaniem świadectw.
Mike.
  Powrócił do rzeczywistości. Zwrócił twarz ku pani generał. Nie był na to gotowy. Nie spodziewał się, że kobieta odwróci się plecami do grupy i zada mu te pytanie. Był przekonany, że takowe padnie w trakcie jutrzejszej kolacji, nie wcześniej.
  — Nazwisko przewodnika — udzielił jej krótkiej odpowiedzi. To czy skłamał, czy też nie podlegało jej własnej ocenie. W każdym razie mięśnie twarzy ani drgnęły. Nie miał zamiaru jej niczego ułatwiać. — Notabene zawsze chciałem wypowiedzieć życzenie do spadającej gwiazdy — dodał, choć jego głosu znowu został obleczony w ironie, której szczerość podległa dyskusji. Będąc dzieckiem, posiadał takie marzenie.


Put your hand to mine and feel this emptiness,
There's no beat in my chest, 'cause there's nothing left.




Havoc





Havoc
Informator
GODNOŚĆ :
Havoc, Mike Havoc.


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Kyōryū on 14/2/2019, 19:05
Samą swoją miną udowadniał, że nie wierzy w żadne skarby, a już tym bardziej — że byłaby w stanie dotachać również jego bagaż na sam szczyt. Nie odważył się jednak protestować, a już tym bardziej szydzić z przyjaciółki. Potrafiła robić o wiele niebezpieczniejsze rzeczy niż zepchnięcie z niewielkiego urwiska.
 ― Daj spokój — mruknął, unosząc przy tym brew. ― Chyba w to nie wierzysz?
 Oczywiście, że nie wierzyła, ale jakaś jej część chciała zachować dawną atmosferę. Tę nieprzeniknioną tajemnicę, która otaczała każdy przedmiot, zwierzę i osobę. Przeświadczenie, że są stworzeni do wielkich czynów — do przenoszenia gór, do wspinania się na czubki najwyższych drzew bez ani jednego zadrapania. Brutalna rzeczywistość, z którą zderzył się Rūka, ta sama, w której karabin okazywał się o wiele za ciężki, a wnętrze kombinezonów za gorące i tak naprawdę mało wygodne... właśnie ona skutecznie posłała go na ziemię. Patrząc na Harakawę sam nie wiedział, czy chciał złapać ją za ramię i ściągnąć do siebie, czy odbiec jak najdalej i pozwolić jej robić to, na co miała ochotę.
 Ściągając plecak z ramion chciał już coś powiedzieć, ale odgłos kroków, a wkrótce znajomy głos skutecznie wybił go z rytmu rozmowy. Obrzucił Verity szybkim spojrzeniem, nawet nie kryjąc zaskoczenia.
 ― Cześć — wyrzucił z siebie o sekundę za późno, nie zdejmując badawczego wzroku z sylwetki Greenwood. Jak na kogoś, kto aż do teraz zachował kamienny wyraz, słabo sobie radził z tuszowaniem zachłanności, z jaką pochłaniał wszystkie zmiany w postaci Ver. ― Zobaczymy na górze, tam powinno być coś nowego, poza tym...
 Mówił rzeczowo i cicho, więc kiedy ponad zgromadzonymi padło: „Panie Kyōryū!” każde następne słowo zostało zagłuszone. Rūka obrócił się na pięcie i nie wiedzieć czemu naprawdę wyciągnął ręce. Instynktownie, być może dzięki ciągłym treningom, złapał paczkę. W podzięce tylko kiwnął głową.
 ― Chciałaś wiewiórki — zwrócił się już do Ylvy. Brzmiał, jakby przed kilkoma chwilami wcale nie kwestionował wiarygodności przewodniczki. Podał dziewczynie zapakowany pokarm.
 ― Twój kolega nie wygląda na miłośnika wspinaczek górskich — te słowa skierował już do Verity, nawet nie siląc się na wskazanie na Matta. Wątpliwe, że w ogóle pamiętał go z klubu Venus. ― Może to jego bagaż powinienem nieść? Podoba się wam tutaj?

TERMIN — 18/02, 20:00.


I'm not surprised.
Kyōryū





Kyōryū
Rekrut
GODNOŚĆ :
きょうりゅう るうか (Kyōryū Rūka)


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Verity on 14/2/2019, 19:54
 — Cześć.
 Na moment ścisnęła wargi, nagle przytłoczona uwagą, którą dostawała w prezencie. Wychodzenie z cienia zawsze tak się kończyło, gdy niewidzialna pięść nagłym ciosem w przeponę próbowała wytrącić ją z równowagi i wepchnąć z powrotem w mrok. A przecież narastająca gdzieś od środka chęć ucieczki wewnątrz siebie, potulnego spuszczenia wzroku i zamilknięcia ze wstydem nie miała żadnego uzasadnienia, żadnego sensownego podparcia, na podstawie którego można by uznać jej słuszność.
 Miała już jednak na tyle siły i odwagi, by nie odwracać wzroku; żeby z nieco niewyraźnym, ale jednak obecnym uśmiechem przyjąć odpowiedź na swoje pytanie, nawet przerwaną niespodziewanym zawołaniem i krótkim lotem tajemniczej paczuszki.
 — Twój kolega nie wygląda na miłośnika wspinaczek górskich.
 — Ale radzi sobie — odparowała od razu, nie wiedzieć czemu jakby czując się w obowiązku wytłumaczyć blondyna. Przecież to, że trzymali się z tyłu wycieczki wcale nie było żadnym wyznacznikiem fizycznych możliwości. Rozmawiali przecież dość intensywnie, co nie ułatwiało przyspieszenia marszu. Poza tym, wytrzymałość nijak się przecież miała do lubienia lub nielubienia tego typu wypraw. Wystarczyło spojrzeć choćby i na Ver, która radziła sobie raczej przeciętnie, ale entuzjazmu miała za trzech. Że ukrywała go dość dobrze – to już zupełnie inna sprawa.
 — Jest naprawdę świetnie. Brakowało mi takiego solidnego spaceru, a poza tym tutaj to jednak zupełnie co innego niż w centrum miasta. — Machnęła ręką w kierunku otwartej przestrzeni, gdzie mimo zapadającego powoli mroku nadal dało się dostrzec zarys niezwykle cieszącego oko krajobrazu. Już dla samych widoków warto było przejść się przez szlaki Taisei, a obecne atrakcje w postaci towarzyskich wiewiórek stanowiły dodatkową zaletę. Jedno z tych rudych stworzonek przebiegło właśnie gdzieś między drzewami, na może ułamek sekundy przykuwając uwagę dziewczyny, nim nie zwróciła wzroku z powrotem na starszego kolegę.
 — Do szczytu już chyba niedaleko, dobrze myślę? Spadające gwiazdy to jest naprawdę coś, już nie mogę się doczekać.




Verity





Verity
Student
GODNOŚĆ :
Daisy Verity Greenwood


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 9 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Powrót do góry