:: M3 :: Wschód

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Karyuudo on 2/2/2018, 19:40

Nie zawsze taka była - kryjąca się i skradająca pośród lepkich mroków, stroniąca od ludzi i luźnych, swobodnych pogawędek z nimi, uciekająca od kontaktu fizycznego oraz spoglądająca na świat neutralnymi, mogącymi wydawać się innym chłodnymi oczyma - i gdyby spotkała w momencie tym kogoś ze swojego zeszłego, dawnego żywota - egzystencji wypełnionej śmiechem i radością, i żartami, i przyjaźnią - to byłaby bardzo, ale to bardzo nikła szansa na to, iż persona ta by ją rozpoznała. Jedynymi elementami łączącymi ją z jej poprzednim "wcieleniem" są te należące do fizycznej grupy - długie włosy barwy letniego zboża, smukła sylwetka oraz twarzyczka - lecz także i tutaj znajdowały się cechy obce dla jej młodszej, przed-Łowczej osóbki, między innymi: liczne, jasne blizny naznaczające jej bladą skórę oraz czerwone, typowe dla "Kanałowców" tęczówki. Nawet, gdyby chciała zapomnieć o tym, kim się stała i przez co z ogromnymi trudami przebrnęła, było to najzwyczajniej w świecie niemożliwe - każde spojrzenie w odbijającą jej oblicze powierzchnię, każda interakcja z innym człowiekiem, każda chwila spędzona w samotności i odizolowaniu oraz wiele innych, klejących się do niej niby rzepy rzeczy - Giri - przypomina jej o tym, kim obecnie i aktualnie jest. Bardzo prawdziwym i trafnym jest stwierdzenie, że od przeszłości nie da się uciec, nie ważne ile mostów się spali i jak szybko pędzi się przez wyboistą, poplątaną ścieżkę egzystencji - nawet ci, których dotknęła amnezja połączeni są w jakiś sposób ze swoimi dawnymi odbiciami. Nie znaczyło to, jednak, że nikt nie próbuje tego uczynić, wręcz przeciwnie - wielu stara się zerwać z tym, co minęło i ich dotknęło, czasami odnosząc częściowy, ale nigdy nie całkowity i pełny, sukces.

Czy ona też ucieka?

Mimo że cała trzęsła się z powodu wszystkich tych grasujących w jej umyśle emocji, to ręka dzierżąca wycelowaną w szyję mężczyzny łopatę nie zadrżała nawet w najmniejszym, najlżejszym stopniu. Trzymana w zbyt mocnym, pobielającym knykcie, lecz przy tym pewnym i stabilnym uchwycie broń trwała pomiędzy nią a nieznajomym, przynosząc ze sobą nutkę - delikatną i wątłą, i niestabilną - otuchy oraz mentalnego ukojenia. Nie miała jakiegokolwiek mocnego, zdecydowanego pojęcia o tym, kim jest ta siedząca na głazie persona, a same tylko płytkie przypuszczenia oraz luźne, chwiejne domysły, jednakże jedno było na sto procent pewne w całej tej niepokojącej, gorzkiej sytuacji - niezależnie od tego, czy Masamune był wtajemniczonym cywilem czy Łowcą, czy członkiem S.SPEC, nie będzie on przyjacielem sprzymierzeńcem. Przełknęła, nie odwracając wzroku od mężczyzny nawet na ułameczek sekundy i czekając nieruchomo, nerwowo na odpowiedź na zadane mu przez nią pytanie. Przełknęła ciężko, gdy ten wyjawił swoją przynależność do Łowców - nie powinien, bo przecież równie dobrze mogła być szpiegiem S.SPEC noszącym czerwone szkła kontaktowe - i starała się za wszelką cenę ignorować jej szybko bijące, dudniące w uchu serce, które odmawiało uspokojenia się oraz zwolnienia tego szaleńczego, rozkręconego tempa. Zadrżała gwałtownie i przygryzła dolną wargę, wahając się w następnych swych działaniach - nie wiedziała, co powinna teraz zrobić. Po sekundach wlokących się niby godziny lepkie i długie, Karyuu - wbrew krzyczącym instynktom i rozszarpanym, piekącym nerwom - dała ręce trzymającej łopatę opaść wzdłuż ciała, lecz nie schowała oręża na jego prawowite miejsce na plecach. Przełknęła raz jeszcze, kuląc delikatnie barki i nie odrywając wypełnionych uczuciowym sztormem oczu od Masamune.
- Wybacz. Nerwy - powiedziała krótko, zwięźle, rozluźniając minimalnie zakleszczone na rękojeści nietypowej broni palce. Odetchnęła raz, drugi, po czym po momencie zawahania usiadła z powrotem na swoje poprzednie miejsce. - Mimo wszystko nie powinieneś... - Urwała, kuląc się nieco bardziej i wbijając łopatę w ziemię tuż koło swojej lewej nogi. W ten sposób miała ją, w razie jakiejkolwiek potrzeby, tuż pod ręką i przy okazji znajdowała się ona kawałek od jej rozmówcy - musiałby sięgnąć ponad jej udami, ażeby złapać za rękojeść, co dawało Karyuu okienko na zareagowanie. Teraz pozostawała tylko kwestia tego, czy mężczyzna - jeżeli rzeczywiście i naprawdę jest jednym z Czerwonookich, bo dalej istniał ten malutki procent szansy na to, iż był on wojskowym. Na tym świecie mało co jest wykute w kamieniu bądź jasne jak słońce - wie o niej i jej dezercji, czy też jest Łowcą nieświadomym jej istnienia lub nieznającym jej profilu.

Tak.





MGowy temat - Jeśli prowadzę Ci misję, warto się z nim zaznajomić.

Pst, don't look inside!
Spoiler:
avatar





Karyuudo
Dezerter
GODNOŚĆ :
Karyuudo


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Masamune on 11/2/2018, 12:06
Po mimo ogólnego napięcia całej sytuacji Masamune pozostawał na swój sposób spokojny. Po mimo widma możliwej śmierci, które nad nim wisiało nadal wpatrywał się w oczy Karyuudo nie wykonując żadnego ruchu. Po dziewczynie za to było widać czarno na białym jak jest zdenerwowana. Trzęsące się ciało, zbyt mocno zaciśnięte ręce na rękojeści broni. Nawet najmniejsze szczegóły nie były w stanie uniknąć sokolich oczu chłopaka. Nie trudno było stwierdzić, że blond włosa Łowczyni przeszła dużo w swoim życiu. Zapewne doświadczyła więcej zła niż Mune, ale czy można mierzyć jakąkolwiek skalą to jak dane sytuacje wpłynęły na poszczególne osoby i jak sobie z nimi poradziły? Zapanowała między nimi cisza. Masamune jedynie patrzył nowo poznanej dziewczynie w oczy obdarzając ją na swój sposób ciepłym spojrzeniem.
W końcu głos chłopaka, niczym ostrze miecza, przeszył wszechobecną ciszę. Po mimo wyjawienia swojej przynależności do (w jego mniemaniu) przyjaźnie nastawionej organizacji Karyuudo nadal nie opuszczała broni. Zadrżała jakby nie wiedząc co teraz powinna zrobić. Czyżby Masamune popełnił błąd i miał go zaraz przypłacić własną krwią? Po mimo rosnącej niepewności jasnowłosy pozostawał spokojny. W całej tej sytuacji nie zostało mu już dużo więcej. Gotowy był na najgorsze.
W końcu odpowiedź zamajaczyła na horyzoncie. Jest aktualnie względnie bezpieczny. Widmo śmierci stało się trochę dalsze kiedy łopata przestała celować w jego szyję, a ręka Ryuu opadła wzdłuż ciała. Wypełnione morzem uczuć oczy dziewczyny spojrzały w jego. Widział już takie spojrzenie kilka razy. Przeważnie kiedy spoglądał w lustro, a dzień nie był dla niego specjalnie łaskawy pod względem samopoczucia.
-Nie masz za co przepraszać.-odparł ochryple przyjaznym tonem.
Przyglądał się bacznie zachowaniom Karyuudo. Nerwy nawet teraz nie chciały dać jej spokoju. Czy w pobliżu Łowców również nie czuje się bezpiecznie? Może należy do tak zwanych "Dezerterów". Według tego co był mówione w ściekach powinno się takie osoby traktować jak wrogów. Masamune nie widział jednak w tym potrzeby. Pewnie każdy miał swoje powody. Nie zamierzał jednak drążyć tego tematu. Czasem lepiej pozostawać w niewiedzy. Ku jego zaskoczeniu Ryuu ponownie usiadła obok niego. "Dlaczego?" krótkie pytanie pojawiło się w jego myślach na ułamek sekundy.
-Może i nie powinienem.-odparł na chwile kierując wzrok ku niebu-Ale czy tak nie będzie prościej?-jego spojrzenie na powrót skierowało się ku blondynce.
Widział, że bliskość nadal była dla niej trudna do zniesienia. Wciąż próbowała skulić się jeszcze bardziej. Gdyby mogła to najchętniej zniknęłaby z jego oczu. Kiedy wbiła swoją broń koło nogi Masamune postąpił podobnie. Dobył powoli oba miecze i wbił je w ziemie obok siebie. Chciał w ten sposób sprawić, aby dziewczyna poczuła się trochę bardziej komfortowo, aby nie czuła z jego strony zagrożenia. Z kieszeni wyciągnął również niewielkie pudełeczko, w którym po chwili wylądowały jego szkła kontaktowe. Teraz mógł spojrzeć na towarzyszkę podobnym szkarłatnym spojrzeniem.
-Zapewne to nie pomoże, ale nie zamierzam zrobić Ci krzywdy.-obdarzył Ryuu lekkim uśmiechem.
Przypomniał sobie również o nożach rzucanych, które miał pochowane tu i ówdzie. Po chwili zajęły miejsce obok jego mieczy. W choć małym stopniu wiedział jak może czuć się nowo poznana dziewczyna. Zapewne jest to jedynie kropla w morzu rozpaczy, gniewu czy żalu, które wypełnia umysł Karyuudo. Wiedział jak ciężko jest zaufać komukolwiek w sytuacji kryzysowej oraz jak to jest znaleźć się na dnie mrocznego oceanu.


Głuchy, a słyszy:
Z racji, że Masamune jest praktycznie w 100% głuchy, większość rzeczy określonych słowami "usłyszał", "słyszał" jest związane z tym, że wyczytał to z ruchu czyichś warg.
#333333-wypowiedzi Mune
"myśli"
avatar





Masamune
Kat
GODNOŚĆ :
Masamune "Slasher" Koi


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Karyuudo on 26/2/2018, 02:31

Rzeczywiście, bardzo trudno jest oceniać dwie - bądź więcej - osoby na bazie tych samych kryteriów oraz oczekiwań, ponieważ każda istota - nie tylko człowiek - jest inna i reaguje na przeróżne sytuacje w odmienny sposób. Coś, co jedną personę bez jakiegokolwiek problemu złamie, zmiażdży i roztrzaska, druga ledwo co tknie, nie zostawiając na jej ciele czy psychice, czy też mentalności żadnego, najmniejszego nawet śladu. Spoglądając na przeszłe, minione lata; na te wszystkie doświadczenia, jakie ją dotknęły i musnęły, i wciągnęły w swój chaotyczny, straszliwy wir; na te straty niechybne i tragiczne, tak bardzo serce oraz duszę rozdzierające - patrząc na te elementy ogromnie na jej egzystencję wpływające i to, jak na nie reagowała, jak je przyjmowała, jak sobie z nimi radziła, można śmiało rzec, że spartoliła robotę po całości. O swoich gorzkich w smaku, ciążących na barkach porażkach przypominała sobie za każdym razem, gdy spoglądała w swoje odbicie; gdy dane jej było zerknąć na te posiadane przez nią, szkarłatne niby świeża krew ślepia - nie mogła od tego uciec, nawet jeśli tak wiele razy próbowała i jedynym, co jej pozostało, to zmieść dawne krzywdy pod dywan udawania i posklejać strzaskany wazon z kawałków, które udało jej się znaleźć, pozbierać oraz zidentyfikować. Nie było to piękne, zrekonstruowane zręcznie dzieło, a karykatura jej przeszłej, zdeformowanej psychicznie oraz emocjonalnie persony; maszkara pełna dziur i niepasujących do siebie, nierównych, poszarpanych szczątek; zjawa, która nie powinna nawet na tym szarym, łkającym padole istnieć.

Drżąca na swoim miejscu, skulona kobieta nie zamierzała krzywdzić nikogo, kto nie sprowokuje jej do ofensywnego, bojowego działania - w końcu łaknęła naprawić tamte błędy, tamte kroki źle postawione i do dziś upominające się boleśnie w kostkach oraz kolanach. Nawet, jeżeli był to Łowca, to nie poczyni negatywnego kroku aż do chwili, w której nie zostanie do tego popchnięta lub zmuszona - obrona własna bądź jakiejś innej persony była jak najbardziej w porządku, lecz Karyuu nie chciała sama zaczynać żadnych konfliktów, wojen czy brutalnych, krwawych jatek. Zbyt wiele złego narobiła w przeszłości, w zbyt głębokim morzu nienawiści i zaślepienia trwała, żeby dalej podążać tą nieprzychylną, destrukcyjną ścieżką - raz się z niej wyrwała, ale nie było pewności, iż przy kolejnym zanurzeniu uda jej się bezpiecznie, bez problemu wypłynąć na powierzchnię. Wtedy ocucił ją jej Partner Łowczy, wylewając na jej złotowłosą głowę kubeł lodowatej, zmieszanej z metaliczną w smaku posoką wody - był to dla niej ogromny, możliwy do porównania wyłącznie z jedną rzeczą szok, który wybudził ją z całej tej wściekłej, trudnej do okiełznania czerwieni. Nie. Nie. Tamte czasy minęły i prędzej rozpadnie się na dobre - na zawsze, na wieczność - nim wróci do tamtego życia, zwyczajów i nawyków. I uczuć - gorących, palących, jadowitych. Przełknęła ciężko, siedząc w skulonej pozycji na tym neutralnym, stosunkowo wygodnym - w porównaniu do paru innych pamiętnych, nieprzyjemnych opcji - kamieniu i spoglądając na towarzysza rozmowy swymi szkarłatnymi, wzburzonymi wieloma emocjami w ich głębinach ślepiami.

- Prościej, ale niebezpieczniej - odparła zwięźle i cichutko, szeptem marnym oraz żałośnie wątłym. Głos jej w dalszym ciągły był ochrypły - nie pamiętała już czasów, kiedy był on wyraźny i dźwięczny, i płynny, i wypełniony nieograniczoną, piękną radością - lecz teraz trząsł się dodatkowo delikatnie, zdradzając jej zszargane, wymęczone nerwy i niepewność odnośnie całej tej niebezpiecznej dla obu stron, chwiejnej sytuacji. Mrugnęła i znieruchomiała wtem, kiedy Masamune dobył niespiesznie, ostrożnie jakby obu swych cudownych, godnych podziwu mieczy, lecz zaraz zrelaksowała się o chudą nutę, gdy młody mężczyzna - a przynajmniej z wyglądu, z Łowcami nigdy nie wiadomo - wbił ostrza ich w grunt tuż koło siebie, podobnie niczym ona uczyniła ze swoją wierną łopatą. Mrugnęła ponownie i raz jeszcze, zaciskając palce blade i bliznami naznaczone na przodzie swojego ciężkiego płaszcza podróżnego i nie odrywając oczu zabarwionych aktualnie ciekawską iskierką od siedzącego obok niej Łowcy. - Ja również nie zamierzam czynić Ci krzywdy - rzekła po przedłużającej się chwili, zebrawszy swoje rozsiane po całej czaszce myśli i powolutku, mozolnie doprowadzając się do jako takiego porządku. Nigdy nie będzie dobrze i zawsze będzie w pewnym stopniu rozklekotana, ale może starać się balansować na tej cieniutkiej, słabiutkiej granicy opanowania, neutralności i pozornego spokoju. - Nie jestem przyzwyczajona... działam sama - rzuciła luźno, niemalże nieskładnie, cicho oraz płochliwie. Rozmawianie i prowadzenie pogawędek nie były jej mocnymi stronami, wręcz przeciwnie: kulała na nich masakrycznie.





MGowy temat - Jeśli prowadzę Ci misję, warto się z nim zaznajomić.

Pst, don't look inside!
Spoiler:
avatar





Karyuudo
Dezerter
GODNOŚĆ :
Karyuudo


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Masamune on 11/3/2018, 16:43
Spoglądał uważne na Ryuu, która siedziała obok. Nadal drżąca, nadal zdenerwowana, nadal niepewna całej sytuacji. Coraz to nowe domysły same z siebie napływały do głowy Masamune w kwestii jasnowłosej dziewczyny. Nie chciał jednak ich zgłębiać. Nie zamierzał wyciągać pochopnych wniosków jedynie z własnych domysłów. Sam fakt, że nawet w obecności innego Łowcy Ryuu nie czuje się bezpiecznie sprawia, że jeden wniosek nasuwa się na myśl. Najpewniej to właśnie za ich sprawą doświadczyła najwięcej zła. Jednak nie jest to temat, który chłopak chciał drążyć. Sam zapytany o to dlaczego jest w tak depresyjnym stanie nie udzieliłby odpowiedzi, więc podobnie mogłoby być z dziewczyną. Może i by odpowiedziała, ale w zamian mogłaby zapytać o to co przydarzyło się jemu, a w takim przypadku musiałby odpowiedzieć, aby pozostać wobec niej fair.
Słowa Masamune z jakiegoś powodu zszokowały Ryuu. Chłopak nie miał pojęcia co mogło być tego przyczyną. W końcu nie powiedział nic specjalnego. Okazał jedynie zwykłą wyrozumiałość oraz swojego rodzaju "przebaczenie". Nic co mogłoby wywołać takie zachowanie nie przychodziło mu na myśl. Jak to mówią oczy człowieka stanowią odzwierciedlenie jego duszy. Jasnowłosy dostrzegł rozszalałe morze emocji, które wypełniało spojrzenie Ryuu. Nawzajem spoglądali sobie w oczy. Po mimo, że chłopak starał się utrzymywać spokój, zarówno w swoim zachowaniu jak i spojrzeniu, dziewczyna mogła dostrzec wzburzone fale emocji w jego oczach.
-Nie w każdej syduacji jesdem tak otwarty.-posłał w stronę Ryuu delikatny uśmiech.
Głos dziewczyny przypominał jego. Oba zachrypnięte, drżące oraz ledwo słyszalne. Z tą różnicą, że Masamune starał się utrzymywać głos w pozytywnym tonie, aby dodać choć ociupinkę otuchy jego towarzyszce. W momencie kiedy zaczął dobywać swojej broni, Ryuu wydała mu się trochę bardziej zdenerwowana, jednak po tym kiedy odłożył je na bok lekko się zrelaksowała. W choć małej części udało mu się uzyskać oczekiwany efekt. Jasne jasnowłosej nagle nie opuściły wszystkie nerwy oraz nie zrelaksowała się nie wiadomo jak bardzo, ale nawet najmniejszy efekt wystarczył. Słysząc jej słowa posłał jej w odpowiedzi jedynie uśmiech. Ucieszyło go to stwierdzenie. W ich sytuacji wydawało się jakby był to nie wiadomo jak wielki krok w relacji.
-Równiesz nie jeztem zbyd towaszyski.-nie do końca wiedział co Ryuu miała na myśli przez te słowa.
Znów między nimi nastała cisza. Masamune nie do końca wiedział co powiedzie czy o co zapytać, aby nie speszyć towarzyszki. W tej sytuacji, co rzadko się zdarza, wolał zostawić jej miejsce na ewentualne pytania.


Głuchy, a słyszy:
Z racji, że Masamune jest praktycznie w 100% głuchy, większość rzeczy określonych słowami "usłyszał", "słyszał" jest związane z tym, że wyczytał to z ruchu czyichś warg.
#333333-wypowiedzi Mune
"myśli"
avatar





Masamune
Kat
GODNOŚĆ :
Masamune "Slasher" Koi


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Karyuudo on 21/3/2018, 18:28

Z jednej strony komunikacja pomiędzy dwoma niezwykle zamkniętymi w sobie, małomównymi oraz samotniczymi z natury - wrodzonej bądź nabytej na przestrzeni pechowych, bolesnych lat - personami przywodziła na myśl potyczkę pomiędzy dwoma kulawymi, półślepymi i dzierżącymi tępe, zardzewiałe szpady szermierzami. Kiedy spojrzało się z drugiej, jednakże, to dało się zauważyć fakt, że oboje rozumieli osobowość swego rozmówcy - jako że obdarzeni byli podobnymi, zbliżonymi cechami charakteru - i dzięki temu nie było pomiędzy nimi nazbyt ogromnych, katastrofalnych zgrzytów. Najlepszym przykładem wyciągniętym z obecnej sytuacji mogło być wbicie w ziemię kling broni przez obu członków tejże jednocześnie luźnej, jak i nacechowanej stresem pogawędki - był to pokojowy gest zapoczątkowany przez Karyuu i niemalże natychmiast podchwycony oraz kontynuowany przez Masamune, co było świetnym posunięciem z jego strony. Jasnowłosa kobieta uspokoiła się przez to znacznie - nie do końca, bo tak się najzwyczajniej w świecie nie dało, lecz mimo wszystko poziom jej niepokoju drastycznie, pozytywnie spadł. Zmarszczyła delikatnie brewki swe o barwie zboża, przyglądając się szkarłatnymi oczyma posturze swego obecnego kompana, jego uśmiechom - lekkim, acz wydającym się szczerymi. Ale czy naprawdę takie były? - spokojowi powierzchniowemu, któremu nie udawało się zakryć tej burzy emocji czającej się w głębinach ślepi młodego mężczyzny. Jeżeli targały nim tak silne, chaotyczne i szarpiące uczucia i widać to było wyłącznie w tych ślicznych zwierciadłach, jakimi były jego oczy, to musiał on mieć znakomitą, pewną kontrolę nad swoim ciałem oraz jego reakcjami. Nie to, co ona, która w dalszym ciągu czuć mogła dreszcze przebiegające przez jej skuloną postać niczym stado galopujących rumaków; trzęsące się, zaciśnięte niemalże boleśnie na przodzie płaszcza palce naznaczonych cienkimi bliznami dłoni; ucisk w krtani, nieutrudniający może oddychania w jakimś katastrofalnym stopniu, lecz przypominający wciąż i wciąż, i wciąż o jej wewnętrznych zmaganiach z samą sobą; serce łomoczące w klatce piersiowej i odbijające się głuchym, dudniącym echem w jej uszach.

I ściskający się żołądek, co jednak mało wspólnego miało z jej zszarganymi, wystawionymi na niełatwą próbę nerwami.

Mrugnęła raz, drugi, kiedy to usłyszała burczenie własnego żołądka i dotarło do niej to, jak bardzo zgłodniała podczas swojej niezbyt szczęśliwej, wielowarstwowej ekspedycji do M-3. Nawet nie zauważyła tego, ileż to czasu minęło odkąd przekroczyła progi wielmożnego, dziurawego muru miasta i poczęła błąkać się po tutejszych cudownych, jednakże pozbawionych pożywienia okolicach - słońce zachodziło przecież leniwie za horyzont, chowało się za jego linią niespiesznie, ale nieubłaganie, sygnalizując nadejście ciemnej, niby sztucznej pod całą tą kopułą, lecz i tak odczuwalnej jak prawdziwa nocy. Lada moment aktualny dzień stanie się złudną, chwiejną przeszłością, a mroki i cienie zapanują na kolejne kilka dobrych, zalanych flautą godzin. Nie zwróciła na to wszystko - na cykl ten imitowany, ale i naturalny - uwagi ze względu na potencjalny pościg siedzący jej na ogonie i później przez napotkanie Masamune, z którym to wdała się w niezbyt wypełnioną zdaniami rozmowę, ale jednak. Mrugnęła raz jeszcze, kierując wzrok swój z powrotem na niego - i kiedy w ogóle przeniosła spojrzenie na czubek pomarańczowego, machającego na pożegnanie słońca? Nie mogła się tak dekoncentrować! Nie było to bezpiecznie i dobre, i sprzyjające jej przetrwaniu! Ogarnij się! - i prostując się nieco na swoim zadziwiająco wygodnym miejscu. Cóż, na Desperacji każda rozsądna osoba uczy się korzystać z tego, co wpadnie jej w ręce i nie narzekać na ledwo mieszczące się w kategorii "dobrych" warunki, toteż postrzeganie tego kamienia jako w miarę wygodnego nie było niczym przesadnie dziwnym.

- Powinnam wrócić do siebie - powiedziała tym swoim cichym, zachrypniętym głosem, nie zdradzając przy tym żadnych szczegółów i ważnych, kluczowych informacji. Musiała przedostać się z powrotem na jakże wspaniałe, cudowne i urocze ziemie Desperacji, znaleźć jakieś stosunkowo przyjazne miejsce i wyłapać okazję do zakupienia jakiegoś posiłku. Może uda jej się nawet wyhaczyć jakiś dobry prowiant i wykorzystać do zdobycia go pozyskane w starej, niedawno odkrytej szopie rzeczy - handel wymienny działa w końcu na Desperacji, nie żadna zmyślna waluta czy fałszywie drogocenne monety z bezużytecznego metalu. Za to, co ma przy sobie powinna być w stanie pozyskać coś, co wystarczy jej na troszkę dłużej - a przynajmniej taką miała nadzieję, jako że nigdy nie było wiadomo, na jakiego "handlowca" się trafi i jaką wartość będzie on widział w jej przedmiotach wystawionych na wymianę. Na calutkie szczęście jej pokerowa mina jest prawie bez zarzutu - a przynajmniej w sytuacjach, gdzie ktoś nie narusza jej przestrzeni osobistej i w których nie jest zamknięta w jednej, ogromnej klatce oznaczonej wielką, dobitną plakietką prawiącą "Przeszłość(, którą schrzaniłaś)".

Nie otrzymawszy odpowiedzi od towarzysza rozmowy przez dłuższy czas i stwierdziwszy, że najwyższy czas się ulotnić, nim coś złego się stanie albo ktoś kolejny tu zawędruje - ktoś, kto ją znał lub kojarzył, albo też persona jakaś należącą do wojskowych - Karyuu podniosła się na nogi, skinęła krótko mężczyźnie i ruszyła ku jeziorku wraz ze swoim niedawno zdobytym rowerem. Podróż tam nie powinna zająć jej długo, a i zaznajomiona była już z tamtejszym przejściem na Desperację, toteż był to najlepszy wybór dla niej w obecnej jej sytuacji. Nie oglądała się za siebie, odchodząc z punktu tego szybkim marszem i mając nadzieję, że Łowca nie poinformuje innych z tejże szarej organizacji o jej wizycie w M-3. Marzenia. Nadzieje. Czy takie coś istnieje w ogóle jeszcze w jej słowniku?

z.t.





MGowy temat - Jeśli prowadzę Ci misję, warto się z nim zaznajomić.

Pst, don't look inside!
Spoiler:
avatar





Karyuudo
Dezerter
GODNOŚĆ :
Karyuudo


Powrót do góry Go down


Re: Taisei - góry niskie

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Powrót do góry