:: M3 :: Wschód




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4   

Re: Taisei - góry niskie    Pisanie by Karyuudo on Pią Lut 02, 2018 7:40 pm

Nie zawsze taka była - kryjąca się i skradająca pośród lepkich mroków, stroniąca od ludzi i luźnych, swobodnych pogawędek z nimi, uciekająca od kontaktu fizycznego oraz spoglądająca na świat neutralnymi, mogącymi wydawać się innym chłodnymi oczyma - i gdyby spotkała w momencie tym kogoś ze swojego zeszłego, dawnego żywota - egzystencji wypełnionej śmiechem i radością, i żartami, i przyjaźnią - to byłaby bardzo, ale to bardzo nikła szansa na to, iż persona ta by ją rozpoznała. Jedynymi elementami łączącymi ją z jej poprzednim "wcieleniem" są te należące do fizycznej grupy - długie włosy barwy letniego zboża, smukła sylwetka oraz twarzyczka - lecz także i tutaj znajdowały się cechy obce dla jej młodszej, przed-Łowczej osóbki, między innymi: liczne, jasne blizny naznaczające jej bladą skórę oraz czerwone, typowe dla "Kanałowców" tęczówki. Nawet, gdyby chciała zapomnieć o tym, kim się stała i przez co z ogromnymi trudami przebrnęła, było to najzwyczajniej w świecie niemożliwe - każde spojrzenie w odbijającą jej oblicze powierzchnię, każda interakcja z innym człowiekiem, każda chwila spędzona w samotności i odizolowaniu oraz wiele innych, klejących się do niej niby rzepy rzeczy - Giri - przypomina jej o tym, kim obecnie i aktualnie jest. Bardzo prawdziwym i trafnym jest stwierdzenie, że od przeszłości nie da się uciec, nie ważne ile mostów się spali i jak szybko pędzi się przez wyboistą, poplątaną ścieżkę egzystencji - nawet ci, których dotknęła amnezja połączeni są w jakiś sposób ze swoimi dawnymi odbiciami. Nie znaczyło to, jednak, że nikt nie próbuje tego uczynić, wręcz przeciwnie - wielu stara się zerwać z tym, co minęło i ich dotknęło, czasami odnosząc częściowy, ale nigdy nie całkowity i pełny, sukces.

Czy ona też ucieka?

Mimo że cała trzęsła się z powodu wszystkich tych grasujących w jej umyśle emocji, to ręka dzierżąca wycelowaną w szyję mężczyzny łopatę nie zadrżała nawet w najmniejszym, najlżejszym stopniu. Trzymana w zbyt mocnym, pobielającym knykcie, lecz przy tym pewnym i stabilnym uchwycie broń trwała pomiędzy nią a nieznajomym, przynosząc ze sobą nutkę - delikatną i wątłą, i niestabilną - otuchy oraz mentalnego ukojenia. Nie miała jakiegokolwiek mocnego, zdecydowanego pojęcia o tym, kim jest ta siedząca na głazie persona, a same tylko płytkie przypuszczenia oraz luźne, chwiejne domysły, jednakże jedno było na sto procent pewne w całej tej niepokojącej, gorzkiej sytuacji - niezależnie od tego, czy Masamune był wtajemniczonym cywilem czy Łowcą, czy członkiem S.SPEC, nie będzie on przyjacielem sprzymierzeńcem. Przełknęła, nie odwracając wzroku od mężczyzny nawet na ułameczek sekundy i czekając nieruchomo, nerwowo na odpowiedź na zadane mu przez nią pytanie. Przełknęła ciężko, gdy ten wyjawił swoją przynależność do Łowców - nie powinien, bo przecież równie dobrze mogła być szpiegiem S.SPEC noszącym czerwone szkła kontaktowe - i starała się za wszelką cenę ignorować jej szybko bijące, dudniące w uchu serce, które odmawiało uspokojenia się oraz zwolnienia tego szaleńczego, rozkręconego tempa. Zadrżała gwałtownie i przygryzła dolną wargę, wahając się w następnych swych działaniach - nie wiedziała, co powinna teraz zrobić. Po sekundach wlokących się niby godziny lepkie i długie, Karyuu - wbrew krzyczącym instynktom i rozszarpanym, piekącym nerwom - dała ręce trzymającej łopatę opaść wzdłuż ciała, lecz nie schowała oręża na jego prawowite miejsce na plecach. Przełknęła raz jeszcze, kuląc delikatnie barki i nie odrywając wypełnionych uczuciowym sztormem oczu od Masamune.
- Wybacz. Nerwy - powiedziała krótko, zwięźle, rozluźniając minimalnie zakleszczone na rękojeści nietypowej broni palce. Odetchnęła raz, drugi, po czym po momencie zawahania usiadła z powrotem na swoje poprzednie miejsce. - Mimo wszystko nie powinieneś... - Urwała, kuląc się nieco bardziej i wbijając łopatę w ziemię tuż koło swojej lewej nogi. W ten sposób miała ją, w razie jakiejkolwiek potrzeby, tuż pod ręką i przy okazji znajdowała się ona kawałek od jej rozmówcy - musiałby sięgnąć ponad jej udami, ażeby złapać za rękojeść, co dawało Karyuu okienko na zareagowanie. Teraz pozostawała tylko kwestia tego, czy mężczyzna - jeżeli rzeczywiście i naprawdę jest jednym z Czerwonookich, bo dalej istniał ten malutki procent szansy na to, iż był on wojskowym. Na tym świecie mało co jest wykute w kamieniu bądź jasne jak słońce - wie o niej i jej dezercji, czy też jest Łowcą nieświadomym jej istnienia lub nieznającym jej profilu.

Tak.

_________________



MGowy temat - Jeśli prowadzę Ci misję, warto się z nim zaznajomić. Un.



Karyuudo
-----------
Dezerter

avatar

Liczba postów : 414
GODNOŚĆ : Karyuudo

Powrót do góry Go down

Re: Taisei - góry niskie    Pisanie by Masamune on Nie Lut 11, 2018 12:06 pm
Po mimo ogólnego napięcia całej sytuacji Masamune pozostawał na swój sposób spokojny. Po mimo widma możliwej śmierci, które nad nim wisiało nadal wpatrywał się w oczy Karyuudo nie wykonując żadnego ruchu. Po dziewczynie za to było widać czarno na białym jak jest zdenerwowana. Trzęsące się ciało, zbyt mocno zaciśnięte ręce na rękojeści broni. Nawet najmniejsze szczegóły nie były w stanie uniknąć sokolich oczu chłopaka. Nie trudno było stwierdzić, że blond włosa Łowczyni przeszła dużo w swoim życiu. Zapewne doświadczyła więcej zła niż Mune, ale czy można mierzyć jakąkolwiek skalą to jak dane sytuacje wpłynęły na poszczególne osoby i jak sobie z nimi poradziły? Zapanowała między nimi cisza. Masamune jedynie patrzył nowo poznanej dziewczynie w oczy obdarzając ją na swój sposób ciepłym spojrzeniem.
W końcu głos chłopaka, niczym ostrze miecza, przeszył wszechobecną ciszę. Po mimo wyjawienia swojej przynależności do (w jego mniemaniu) przyjaźnie nastawionej organizacji Karyuudo nadal nie opuszczała broni. Zadrżała jakby nie wiedząc co teraz powinna zrobić. Czyżby Masamune popełnił błąd i miał go zaraz przypłacić własną krwią? Po mimo rosnącej niepewności jasnowłosy pozostawał spokojny. W całej tej sytuacji nie zostało mu już dużo więcej. Gotowy był na najgorsze.
W końcu odpowiedź zamajaczyła na horyzoncie. Jest aktualnie względnie bezpieczny. Widmo śmierci stało się trochę dalsze kiedy łopata przestała celować w jego szyję, a ręka Ryuu opadła wzdłuż ciała. Wypełnione morzem uczuć oczy dziewczyny spojrzały w jego. Widział już takie spojrzenie kilka razy. Przeważnie kiedy spoglądał w lustro, a dzień nie był dla niego specjalnie łaskawy pod względem samopoczucia.
-Nie masz za co przepraszać.-odparł ochryple przyjaznym tonem.
Przyglądał się bacznie zachowaniom Karyuudo. Nerwy nawet teraz nie chciały dać jej spokoju. Czy w pobliżu Łowców również nie czuje się bezpiecznie? Może należy do tak zwanych "Dezerterów". Według tego co był mówione w ściekach powinno się takie osoby traktować jak wrogów. Masamune nie widział jednak w tym potrzeby. Pewnie każdy miał swoje powody. Nie zamierzał jednak drążyć tego tematu. Czasem lepiej pozostawać w niewiedzy. Ku jego zaskoczeniu Ryuu ponownie usiadła obok niego. "Dlaczego?" krótkie pytanie pojawiło się w jego myślach na ułamek sekundy.
-Może i nie powinienem.-odparł na chwile kierując wzrok ku niebu-Ale czy tak nie będzie prościej?-jego spojrzenie na powrót skierowało się ku blondynce.
Widział, że bliskość nadal była dla niej trudna do zniesienia. Wciąż próbowała skulić się jeszcze bardziej. Gdyby mogła to najchętniej zniknęłaby z jego oczu. Kiedy wbiła swoją broń koło nogi Masamune postąpił podobnie. Dobył powoli oba miecze i wbił je w ziemie obok siebie. Chciał w ten sposób sprawić, aby dziewczyna poczuła się trochę bardziej komfortowo, aby nie czuła z jego strony zagrożenia. Z kieszeni wyciągnął również niewielkie pudełeczko, w którym po chwili wylądowały jego szkła kontaktowe. Teraz mógł spojrzeć na towarzyszkę podobnym szkarłatnym spojrzeniem.
-Zapewne to nie pomoże, ale nie zamierzam zrobić Ci krzywdy.-obdarzył Ryuu lekkim uśmiechem.
Przypomniał sobie również o nożach rzucanych, które miał pochowane tu i ówdzie. Po chwili zajęły miejsce obok jego mieczy. W choć małym stopniu wiedział jak może czuć się nowo poznana dziewczyna. Zapewne jest to jedynie kropla w morzu rozpaczy, gniewu czy żalu, które wypełnia umysł Karyuudo. Wiedział jak ciężko jest zaufać komukolwiek w sytuacji kryzysowej oraz jak to jest znaleźć się na dnie mrocznego oceanu.

_________________
Głuchy, a słyszy:
Z racji, że Masamune jest praktycznie w 100% głuchy, większość rzeczy określonych słowami "usłyszał", "słyszał" jest związane z tym, że wyczytał to z ruchu czyichś warg.
#333333-wypowiedzi Mune
"myśli"



Masamune
-----------
Kat

avatar

Liczba postów : 100
GODNOŚĆ : Masamune "Slasher" Koi

Powrót do góry Go down


Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 :: M3 :: Wschód