Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Go down


Re: Still (Jericho, Foku, Carl)

Pisanie by Jericho on Sro Sty 24, 2018 12:36 am
Jericho usłyszał odpowiedź ze strony swojego towarzysza. Zanotował w pamięci, że tamten miał na imię Carl. Warto było wiedzieć, jak zwracać się do człowieka, który, tak jak on, miał paść ofiarą dziwnych eskperymentów i przeszczepów.
Han ściągnął brezent z martwego ciała. Jego nozdrza zostały zbombardowane smrodem, jaki unosił się ze zwłok. Zasłonił nos dłonią mając nadzieję, że to chociaż trochę pomoże. Skrzywił się czując smród, ale nie zniechęciło go to do oględzin ciała. Dostrzegł, że poza tym, iż brzuch był rozpruty, to noga była mechaniczna.
- Chcieli z niego zrobić cyborga albo coś w tym stylu. Po co? I dlaczego im się to nie udało? - mówił bardziej do siebie niż do Carla. Zdawał sobie sprawę z tego, iż może nie być dane im dowiedzieć się tego, jednakże z jakiegoś względu nie przejmował się tym. Jedyne o czym marzył w tym momencie to wydostać się z tego szpitalno-laboratoryjnego więzienia i poczuć na twarz powiew wiatru. Chciał znów usłyszeć szum liści, czuć pod nogami coś innego niż zimny beton. Nawet i przeklęte piaski Desperacji. Doszedł do wniosku, że wiele by oddał, by ponownie usłyszeć to irytujące szczebiotanie kogokolwiek z DOGS.
Wtem w sali pojawiła się nowa osoba. Po usłyszanych słowach Jericho chciał już coś powiedzieć, ale ugryzł się w język. Chwilę później Carl podjął się odpowiedzenia na pytania. Snajper dostrzegł zaś wysuwające się z rąk dwa działa, które następnie wycelował w nich. Mokugawa przełknął głośno ślinę.
- Nie ma powodu do agresji czy złości. Jesteśmy nieszkodliwi. Chcemy się jedynie stąd wydostać. - rzekł podnosząc i pokazując dłonie cyborgowi, by ten nie odebrał ich jako zagrożenie. - Myślę, że moglibyśmy sobie nawzajem pomóc. Lepiej w końcu uciekać w więcej osób, czyż nie? - Hanowi twarz cyborga wydawała się znajoma, ale nie miał pojęcia, gdzie mógł ją widzieć. Jego szare komórki intensywnie pracowały, ale w jego głowie nie pojawiała się odpowiedź odnośnie tego, gdzie snajper widział tego zmechanizowanego mężczyznę.
avatar





Jericho
Kundel     Desperat
GODNOŚĆ :
Han Mokugawa


Powrót do góry Go down


Re: Still (Jericho, Foku, Carl)

Pisanie by Foku on Sro Sty 31, 2018 5:49 pm
Gdyby tylko Foku posiadł trudną sztukę korzystania z Migatte no Gokui, mógłby zręcznie złapać kubek jeszcze w locie i odrzucić go w kierunku właściciela. Niestety, ta zdolność pozostawała poza zasięgiem łysowłosego, bo w uniwersum anime - którego nazwy nie trzeba raczej nadmieniać. Drobinki rozbitego szkła nieprzyjemnie postymulowały jego głęboko schowane mieszki włosowe.
- Ech... - westchnął. Sądząc po głosach, to znów byli faceci. To był jakiś ukryty przekaz stworzyciela tego świata, że płeć przeciwna nie jest przystosowana do życia na tym świecie? A może wszystkie kobiety bardziej atrakcyjne kobiety zostały już dawno zapędzone do M3, w celach rozrywkowo-prokreacyjnych? Trudno było w sumie stwierdzić. Były to jedynie pytania retoryczne, które mógł zadać samemu sobie w momencie, gdy wywracał oczami, mimowolnie przysłuchując się dialogowi dwójki nieznanych mu osób. Dopiero po chwili, gdy poziom adrenaliny nieco się obniżył, poczuł iż piecze go jedna nóżka. Spojrzał na nią. Nie był to miły widok. Miał zdecydowanie włochatą nogę. Dane mu było to stwierdzić, dzięki dość dużemu rozdarciu na łydce, z którego sączyła się powoli krew.
- Jebał to pies. - pomyślał. - Aa... Puszek, ty żartownisiu. - uśmiechnął się krzywo do siebie, czując tę ironię sytuacji. To mu się udało. Urwisowi jednemu. Poruszył się niespokojnie, lekko kulejąc. Stanął przed małym dylematem. Z jednej strony nieszczególnie miał ochotę rozmawiać z właścicielami penisów, a z drugiej mógłby dowiedzieć się, jak uwolnić siebie i Puszka z tej dziwnej placówki.
- Heh. - "placówka" brzmiało, jakby robili tutaj placki. A jakby przestawić jeszcze literki, to... - Hehe... - zaśmiał się nerwowo. Nie chciał tego robić, ale z drugiej strony nic mu nie zostawało. Zwłaszcza, że nie chciał zawieść oczekiwań narratora.
- Elo, elo chłopaki. Co tam? Jak tam? - doczłapał się ociężale, lekko ciągnąć prawą nogę za sobą. Chciał sprawdzić dobre pierwsze wrażenie, bo jak to mówią, pierwsze wrażenie robi się tylko raz, a on wchodził właśnie pierwszy raz, więc w sumie... No. Tylko wszystko trafił szlag, gdy ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Tamci dwaj spojrzeli spanikowani akurat w stronę Łowcy, gdy zaczął nadchodzić w akompaniamencie huków.
- Spokojnie, to tylko Puszek. - zapewnił nieznajomych. - Przyszedłem was stąd wyprowadzić. - odpowiedział pełen determinacji i dobrych chęci, nie przejmując się szlaczkiem krwi, który zostawiał za sobą.
avatar





Foku
Technik
GODNOŚĆ :
Foku


Powrót do góry Go down


Re: Still (Jericho, Foku, Carl)

Pisanie by Marcelina on Nie Lut 04, 2018 8:36 pm
Mężczyzna nie zmieniał groźnego, wręcz szaleńczo złego wyrazu twarzy. Wpatrywał się intensywnie w Jericho i Carla, a jego oczy zdawały się błyszczeć i w pewnym momencie migotać. Z grymasem niezadowolenia opuścił działa, które w zaledwie dwie sekundy przeistoczyły się w zwykłe, ludzkie dłonie. - Kolejne ofiary, psia jego mać - splunął obok siebie, przez chwilę milcząc. Zastanawiał się nad czymś, a wyraz jego twarzy na chwilę przybrał smutny wyraz. - Co Wam wszczepili? Podmienili?... - jego ciężkie kroki skierowały się do leżących na stole zwłok. Mężczyzna skrzywił się znów, tym razem wyraźnie z obrzydzenia, wzdychając po chwili ciężko - ...ukradli?
Foku z pewnością zaskoczył dwójkę zdezorientowanych mężczyzn. Patrzyli na niego szeroko otwartymi oczami, przez chwilę nie mogąc znaleźć odpowiednich słów. Nim jednak zdołali poskładać chociaż jedno zdanie w logiczną całość, drzwi na wskutek kolejnego, potężnego uderzenia wygięły się. Coś chciało dorwać się do tego pomieszczenia za wszelką cenę; zapewne wiedziało doskonale, że w sali znajdowały się żywe istoty, a to COŚ pragnęło dobrać się im do skóry...
- W tym budynku nie jesteśmy już bezpieczni. - mężczyzna z dwoma działami w łapach zasłonił gnijące, śmierdzące zwłoki, odganiając - podobnie jak Carl - odór, machając kilkakrotnie przed swoją twarzą. - Nikt nie jest. Jak Was zwą? - choć najwidoczniej pragnął w jakiś sposób poznać dwójkę, tak nadal trzymał ich na dystans. Był bardzo nieufny i zapewne podejrzliwy, gdyż jego wzrok często wędrował w okolice dłoni mężczyzn.
- Nie czas na pogaduchy! - zawołał ten, którego zwano Hansem. Pierwszy rzucił się do ucieczki, za nim zaś pobiegł jego kolega, z którym wcześniej intensywnie się wykłócał i wzajemnie obwiniał. Foku musiał wybierać: schować się, zostać w miejscu czy może uciekać?

Spoiler:
DEADLINE: 10.2
x Foku, wybierz jedną z wyznaczonych przeze mnie decyzji. Każda będzie miała swoje konsekencje. Ponieważ znów przekroczyłeś deadline, otrzymujesz karnego kaktusa w postaci dwóch ujemnych punktów. Punkty te sumowane są na zakończeniu misji, a z nich wyciągane kary - najczęściej w postaci choroby.



Myśli - kursywa | Marcelina - #523039 | Mary - #303030

7 DUSZ | VOICE | MIESZKANIE | KASYNO | HISTORIA | M - CHAT
| M A I N T H E M E | x x x x
avatar





Marcelina
Właścicielka Kasyna     Poziom E

Powrót do góry Go down


Re: Still (Jericho, Foku, Carl)

Pisanie by Hiraeth on Sob Lut 10, 2018 7:44 pm
 Przez krótki moment zastanawiał się nad pochodzeniem imienia Jericho. Nie brzmiało na japońskie, właściwie na nic mu nie brzmiało, ale styczność miał głównie z krajem angielskim i krewnymi, w których płynęła szwedzka krew, niemniej… nie czas na takie rozważania.
 — Albo to zwyczajnie kolejna ofiara — wymamrotał, w skupieniu przyglądając się zwłokom. — Dawca narządów. Najwidoczniej mamy do czynienia z niespełnionymi chirurgami. — Wykrzywił usta w pobłażliwym uśmiechu. Nie przepadał za jakimikolwiek eksperymentami, a gdy głęboko zakopane wspomnienia próbowały wydostać się na światło dziennie, zepchnął je z powrotem w najdalszy kąt świadomości.
 Miał inne problemy do rozwiązania, jak chociażby nowy, sceptycznie do nich nastawiony towarzysz.
 Atmosfera robiła się napięta niemal do tego stopnia, że mógłby ją zacząć kroić. Nie przerywał kontaktu wzrokowego w oczekiwaniu – znajdą oparcie w nieznajomym czy jednak czeka ich kolejna walka o życie? Był gotów rzucić się w każdej chwili w celu obrony własnej, to na szczęście nie okazało się konieczne, gdy mężczyzna opuścił ludzkie już ręce.
 Carl poczuł, jak przepełnia go ulga, ale nie dał po sobie niczego poznać. Wyprostował się jedynie ciut bardziej.
 — Jesteś uciekinierem? — Wodził badawczym spojrzeniem za jego sylwetką. — Od jak dawna? Orientujesz się, gdzie znajduje się ta placówka? Albo gdzie jest wyjście? — Choć w to akurat wątpił. — Jeszcze nic, ale mają chrapkę na nasze organy. A właściwie jeden z nich… ciemnowłosy mężczyzna bez ręki. Wiesz coś o nim?



Carl wyczuwa kłamstwo rozmówcy.
avatar





Hiraeth
Najemnik    Opętany
GODNOŚĆ :
Funkcjonuje przede wszystkim jako Carl, nazwiskiem się nie posługuje, zaś imię Yngve znają nieliczni. Dla nielicznych Uszaty.


Powrót do góry Go down


Re: Still (Jericho, Foku, Carl)

Pisanie by Foku on Pon Lut 12, 2018 10:26 pm
Sytuacja nadal pozostawała niezbyt jasna. Nieszczególnie potrafił sobie wytłumaczyć, dlaczego jest właśnie tutaj. Nie miał pojęcia, co spowodowało taką złość Puszka i jego kolegów. A przede wszystkim, nie mógł sobie przypomnieć czy wyłączył żelazko, wychodząc z domu. Choć miało to raczej marginalne znaczenie, biorąc pod uwagę, iż raczej trudno będzie spalić ścieki.
Czas się powoli kończył. Rozejrzał się szybko po pomieszczeniu. Robiło ono za swego rodzaju magazyn. Znajdowało się tu parę niedziałających lodówek chłodniczych, kilka półek zawalonych przeterminowanymi produktami - no, może nie licząc konserw, które zawsze są wieczne. Łysy zauważył pięciolitrowy baniak oleju. Uśmiechnął się.
- Panowie, mam pomysłI - skwitował dziwnym uśmiechem, wykrzywionym przez grymas, powstały na dźwięk pierwszego wyrazu. Starał się ostudzić temperamenty panikujących jajogłowych.
Cała trójka wytrwale wyczekiwała momentu, gdy drzwi zostaną wyważone. Foku podniecony tym, co miało zaraz nastąpić, pozostała dwójka raczej nieszczególnie. W momencie, w którym drzwi upadły z głośnym łoskotem, oczom Puszka ukazać się mogła przedziwna scena. Oto dwójka naukowców siedziała właśnie we wnętrzu lodówki, a cała podłoga wręcz lśniła od wylanego na nią tłuszczu. Łowca natomiast stał za prowizorycznym bobslejem, mając przy swoim boku urwaną klapę.
- Gotowi?! To jazda! - używając swojej wrodzonej tężyzny fizycznej oraz rękawic, które zwiększały impet ciosu, przydzwonił z całej siły w tył wagonika. Według jego obliczeń powinien on staranować stworka, odrzucając go nieco w tył. On sam, by nie skończyć niczym główny aktor rewii na lodzie, wskoczył raźno na drzwi lodówki i wykonał równie imponujący ślizg. Syczał przy tym zajadle,  pełen nieopisanej radości, iż jego noga przypomina mu, że nie jest postacią z anime. Jednak walka będąc poharatanym nie wydawała się tak prosta, jak przedstawiali to w shounenach. W każdym bądź razie lub jak kto woli, w każdym razie, ewentualnie, bądź, co bądź, wybrał ucieczkę.
- Do wyjścia, szybko! - krzyknął, jeśli chociaż jeden z naukowców przeżył. Nieważne, że Foku nie wiedział gdzie jest wyjście, oni wiedzieli i to wystarczyło.
avatar





Foku
Technik
GODNOŚĆ :
Foku


Powrót do góry Go down


Re: Still (Jericho, Foku, Carl)

Pisanie by Jericho on Pon Lut 12, 2018 11:16 pm
Jericho był już tyle razy na muszce, że niemalże bawiły go takie sytuacje. Podchodził do nich spokojnie, gdyż już od dawna nauczył się panować nad sobą. Spokój, tylko spokój może człowieka uratować, gdy ktoś do  ciebie celuje.  Na  szczęście nieznajomy opuścił ręce przemieniając je w ludzkie dłonie.
- Chcieli nam ukraść co nieco, ale widocznie nie zdążyli. Obudziliśmy się w pomieszczeniu podobnym do tego. - powiedział. Chyba zyskali towarzysza w ucieczce, aczkolwiek to jeszcze nie było pewne. Może chociaż ich nie zabije? To  już byłby jakiś plus. Widocznie jednak on też był jakąś ofiarą eksperymentów, czy innych operacji.
Jericho miał nadzieję, że udzieli im pomocy, bo coś mu mówiło z tyłu głowy, iż ten człowiek orientował się w tym miejscu lepiej od nich. A może to było błędne przeczucie?
To się miało okazać.
Wtedy padło pytanie o ich imiona.
- Han, ale  wszyscy wołają na mnie Jericho. A ty? - zapytał, po czym wsłuchał się w grad pytań, którymi to Carl zasypał nieznajomego.
W sumie, poznanie odpowiedzi na nie, mogłoby im pomóc ustalić gdzie byli, jak stąd wyjść oraz kto był ich oprawcą. A to już coś.

//Sorry za jakość i jego długość, ale mam niesamowitego kaca i nie jestem w stanie wykrzesać z siebie nic lepszego;/ //
avatar





Jericho
Kundel     Desperat
GODNOŚĆ :
Han Mokugawa


Powrót do góry Go down


Re: Still (Jericho, Foku, Carl)

Pisanie by Marcelina on Nie Lut 18, 2018 1:59 pm
Biomech skrzyżował ręce na piersi, spoglądając na o wiele mniejszych od siebie mężczyzn. Jego imponująca sylwetka teraz zdawała się być jeszcze potężniejsza, a on sam zaś - groźniejszy. Takiego z pewnością lepiej mieć po swojej stronie, w swojej drużynie. - Wołajcie na mnie San, po prostu. - Całą trójkę w pewnym momencie zaskoczył głośny trzask. Dochodził gdzieś z innego pomieszczenia - a jeszcze kilka sekund wcześniej mogli usłyszeć walenie w drzwi, jednak żaden z mężczyzn nie przejął się tym dźwiękiem, dlatego dopiero teraz zorientowali się, że gdzieś nieopodal nich coś właśnie wyważyło drzwi. - Mówicie o moim bracie - przyznał, rozglądając się z lekkim niepokojem rysującym się na twarzy. - To on to wszystko wymyślił. Straciłem obie ręce od ramion w jednej z misji s.spec - tak, niegdyś byłem oficerem - a mój braciszek obiecał mi nowe, mechaniczne, takie, o których nie mógłbym marzyć zdając się na s.spec...
Foku wpadł na dobry pomysł. Gdy dziwnemu, zmutowanemu stworowi udało się dostać do środka wagonik staranował go, a bestia upadła z hukiem. Z początku jęczała głośno, wydając przy okazji dźwięki podobne do kaszlu palacza; nie trwało to jednak długo, już po kilku sekundach bowiem stwór otrząsnął się i wstał. Przypominał łysego, zdeformowanego człowieka z rozszarpaną, zwisającą szczęką; poruszał się krzywo, gdyż jedną nogę miał trochę krótszą od drugiej, przez co jedno biodro unosiło się, a przeciwstawne ramię opadało - przypominał trochę osobę z dość poważną skoliozą. To jednak nie przeszkadzało mu poruszać się zaskakująco szybko.
- Braciszek jest zdrowo szurnięty - parsknął biomech - ubzdurał sobie, że stworzy armię własnych cyborgów i z nimi ruszy na s.spec, którzy odebrali mu licencję naukowca i wyrzucili za mury, gdy dowiedzieli się o jego chorych planach i eksperymentach. Sam ich nie znam, podejrzewam jednak, że nie były to badania wpływu trujących roślin na ekosystem desperacki, co często wpisywał w papierach. - Kolejny huk, następnie lekkie trzęsienie ziemi. Robiło się gorąco. - Gabriel nabawił się przez te swoje badania i eksploracje poważnych niedoczynności. Stracił kończyny, a jego narządy wewnętrzne już prawie nie istnieją. Podobnie było w przypadku jego wspólników. Właśnie dlatego chciał Was pokroić, a potem przerobić na kolejne, bezmózgie i podległe mu cyborgi. - Znowu wstrząs, trwający kilka sekund. Rzeczy z półek pospadały, sufit pękł, podobnie jak część podłogi. - Musimy stąd wiać. - San wskazał na zabarykadowane krzesłami i szafką drzwi. Jericho i Carl nie dostrzegli ich wcześniej, gdyż ich położenie zdradzała tylko widoczna, górna framuga. - To jedyna droga ucieczki. Za tymi drzwiami znajdziemy całą masę tworów, które w wyniku kontaktu z mutacjami tworzonymi przez mojego posranego braciszka nie przypominają już ludzi. W dodatku część z nich ma już powstawiane graty - skanery i lasery w oczach, działa w ręce czy mechaniczne skrzydła to jeszcze nic...
Foku zdołał uciec do drzwi, które poprowadziły go do kolejnego korytarza. Pełno tam było wspomnianych przez Sana bezmózgich już, zmechanizowanych stworów, które czekały tylko na bodziec słuchowy bądź wzrokowy...

Spoiler:
DEADLINE: 24.02
x Stwory jeszcze nie dostrzegły Foku.
x San, Jericho oraz Carl musieli szybko pozbyć się barykady w postaci krzeseł i półek. Do drugich, zamkniętych drzwi coś zaczęło się mocno dobijać.



Myśli - kursywa | Marcelina - #523039 | Mary - #303030

7 DUSZ | VOICE | MIESZKANIE | KASYNO | HISTORIA | M - CHAT
| M A I N T H E M E | x x x x
avatar





Marcelina
Właścicielka Kasyna     Poziom E

Powrót do góry Go down


Re: Still (Jericho, Foku, Carl)

Pisanie by Hiraeth on Nie Lut 18, 2018 10:36 pm
 Przetrzymywał spojrzenie nieznajomego, ignorując różnicę w ich posturach: jasne, że cała ta sytuacja budziła w nim obawy i potrzebę jak najszybszego taktycznego odwrotu, problem pojawiał się natomiast w drodze ku wolności. Gdzie jest wyjście? Który korytarz prowadzi na zewnątrz? Co jeszcze czyha na nich po drodze? Nie był pewien, czy sam sobie poradzi, wolał więc skorzystać z wsparcia Jericho i ewentualnie biomecha, choć tego z pewnością miałby na oku.
 Oderwał na moment oczy od rozmówcy, gdy niezidentyfikowane dźwięki zaczęły dobiegać z sąsiedniego pomieszczenia. Tracili czas, stojąc tu i gadając, jeśli San chciał im pomóc bądź dołączyć się do wspólnej ucieczki, niech lepiej ruszają. Zanim przyjdzie im skonfrontować się z kolejnymi niesfornymi pacjentami.
 — Milutko z jego strony — wymamrotał w odpowiedzi na wspomnianą uprzejmość brata. — Ciebie również chciał wykorzystać do własnych celów? — Uniósł pytająco brwi. Kolejny wstrząs zawładnął pomieszczeniem, a Carl przystąpił nerwowo z nogi na nogę, wyraźnie się niecierpliwiąc. — Czyli pakujemy się prosto do paszczy lwa? Brzmi jak dobra zabawa. — Zironizował, unosząc nieznacznie kącik ust.
 Skoro była to jedyna droga ucieczki…
 Nie zwlekał z przenoszeniem zagradzających przejście mebli. Chwycił za ramę dwóch krzeseł i odstawił je na boku – starał się przy tym streszczać, bo coś właśnie zaczęło dobijać się do drugich drzwi. W duchu przewrócił oczami. Cały czas coś ich goniło, próbowało zabić albo wykorzystać w niemoralny sposób. Po chwili skupił się na półkach, darując sobie ostrożność przy ich odkładaniu: po prostu rzucił je na pustą podłogę.



Carl wyczuwa kłamstwo rozmówcy.
avatar





Hiraeth
Najemnik    Opętany
GODNOŚĆ :
Funkcjonuje przede wszystkim jako Carl, nazwiskiem się nie posługuje, zaś imię Yngve znają nieliczni. Dla nielicznych Uszaty.


Powrót do góry Go down


Re: Still (Jericho, Foku, Carl)

Pisanie by Jericho on Pon Lut 26, 2018 11:12 pm
Jericho wysłuchał cierpliwie mężczyzny, z którym życie ich skonfrontowało. Skoro był bratem tego psychopaty, to powinien mu pomagać. Z drugiej strony, nawet San, jak widać, uważał swojego brata za szurniętego. I zupełnie nie dziwne było to, że naukowiec wyleciał z S.Spec. Takie eksperymenty by tam nie przeszły gdyż były po prostu...chore.
W pewnym momencie Han poczuł pierwszy wstrząs. Coś dobijało się również do drzwi, co zdecydowanie nie było dobrym znakiem. San jednak nadal pierdolił swoje farmazony, chociaż to ucieczka byłaby najrozsądniejszym rozwiązaniem. Mokugawa więc się niecierpliwił. Uważał, że mogli sobie pogadać jak stąd wyjdą, jak będą bezpieczni. Wtedy mogli rozmawiać chociażby i dwa dni albo i więcej. Teraz jednak po prostu nie mieli na to czasu.
- San, nie chcę być nie miły, ale pogadamy sobie jak stąd wyjdziemy. Naprawdę nie mamy teraz na to czasu, bo za tymi drzwiami jest coś,co chce nas zeżreć żywce. - powiedział. Okej, może życie w Desperacji nie było szczytem jego marzeń, ale jednak wciąż było to życie. A Mokugawa nie chciał się z nim rozstawać.
Gdy została im wskazana możliwa droga ucieczki, to mężczyzna zerknął na barykadę. Nie była ona zbyt solidna, więc łatwo i dosyć szybko będzie można się jej pozbyć. Razem z Carlem zaczął więc odsuwać krzesła oraz przewracać regały, które miały ich chronić przed atakiem z tamtej strony.
avatar





Jericho
Kundel     Desperat
GODNOŚĆ :
Han Mokugawa


Powrót do góry Go down


Re: Still (Jericho, Foku, Carl)

Pisanie by Foku on Sob Mar 03, 2018 2:57 pm
Po tej akcji, Foku z całą pewnością mógłby pretendować do roli członka drużyny bobslejowej M3. Chociaż nie sądził, że byłby skory do współpracy. Głównie, ze względu na fakt, iż nazwa owej drużyny brzmiałaby pewnie "FC S.P.E.C" albo "Orły Warnera", kimkolwiek Warner był. Tak, czy owak udało mu się przebić przez Puszka. Nie widział nigdzie naukowców, choć przed chwilą byli obok niego. Najwyraźniej pozostawało mu biec tylko przed siebie. Przynajmniej taki miał zamiar do czasu, gdy zauważył, że korytarz, który teoretycznie powinien - lub też nie - prowadzić do wyjścia, jest nieco zatłoczony. Coś w stylu, Dworzec Główny, Warszawa Centralna w godzinach szczytów. Problem był taki, iż to nie mohery stały w przejściu. Poznał to przede wszystkim po gabarytach. Byli zdecydowanie za chudzi. Dodatkowo, niemrawi. Odnosił wrażenie, że w oparciu o charakter placówki, w której właśnie przebywali, Ci tutaj, nieszczególnie będą skorzy do współpracy. Opcji do wyboru nie miał za dużo. Ponowna próba przebicia się nie wchodziła zbytnio w grę. Przewaga liczebna skutecznie działała na jego niekorzyść, najpewniej utknąłby gdzieś w połowie drogi. Chodzenie po suficie też odpadało. Akurat dziś, zostawił swoje buty z magnesami w domu. Apropo butów. Spojrzał na swojego ściuchanego kalosza. To mu nasunęło pewną myśl. Złapał za but i ściągnął go. Popatrzył przed siebie, oceniając odległość.
- To dla Ciebie, Kurisu-chan. - pomyślał. Z kącika oka poleciała łza. Wziął bezgłośny zamach i rzucił gumakiem po zamaszystym łuku w sam środek zgrai. Przykucnął, by odciążyć ranną nogę i czekał, obserwując z zainteresowaniem rozwój zdarzeń. Paradoksalnie, to działanie wydawało się najlogiczniejsze w obecnej sytuacji.
avatar





Foku
Technik
GODNOŚĆ :
Foku


Powrót do góry Go down


Re: Still (Jericho, Foku, Carl)

Pisanie by Marcelina on Wto Mar 06, 2018 8:20 pm
San wzruszył ramionami. - Tak, jak zresztą widzisz. - wskazał dłonią na swoje ciało, które w wielu miejscach posiadało skrawki stali i twardego metalu. Cyborg nie powiedział już nic więcej, a jedynie chwycił najbliżej położone niego krzesło i odrzucił je. - Proponuję jednak robić to trochę ciszej. - to było trudne, fakt. Jednak wizja bliższego spotkania z tajemniczymi stworzeniami nie należała do najprzyjemniejszych, dlatego San starał się odkładać części barykady jak najciszej. W końcu udało im się pozbyć się dość wysokiej barykady, nie robiąc przy okazji niepotrzebnego hałasu. Gdy San otworzył lekko zardzewiałe i skrzypiące drzwi, niemalże dziesięć metrów od nich trójka zauważyła pierwszego przeciwnika. - Patrzcie na ich garby - szepnął lekko rozbawiony biomech. Faktycznie, z pleców dziwnych stworów, które niegdyś były ludźmi wystawał garb. One same chodziły bardzo niezgrabnie i jakby z trudnością, co nie uszło uwadze żadnemu z mężczyzn. - Niech Was nie zwiedzie ten chód a'la Quasimodo. Te skurwsyny są cholernie szybkie.
Foku po raz kolejny wykazał się pomysłowością. Stwory usłyszały charakterystyczny plask gumowatego obuwia uderzającego o chłodną posadzkę; niemalże cała ich zgraja podeszła w stronę obuwia i tępo rozglądała się wokół siebie. Obijały się nawzajem o swoje ciała, a jeden nawet uderzył głową w ścianę. Jak się szybko okazało, mężczyzna znajdował się na tym samym korytarzu co San, Jericho i Carl - tyle, że po przeciwnej stronie. Foku pierwszy zauważył wychylających się niemalże dwadzieścia metrów dalej spotkanych już wcześniej kolegów.
Teraz jednak Foku miał ogromny problem, bowiem potwory nie miały zamiaru szybko opuścić miejsca, w którym rozległ się dźwięk upadającego buta. O ile trójka mogła spokojnie, po cichutku umknąć czułym uszom stworów, tak Foku znalazł się w samym środku ślepego zbiegowiska.
A wyjście z tajemniczej placówki znajdywało się bardzo niedaleko. - Wiem, jak stąd wyjść. - San uśmiechnął krnąbrnie. Nie pozostawiał wątpliwości, że faktycznie wie.

Spoiler:
DEADLINE: 15.03
x Stwory są ŚLEPE.



Myśli - kursywa | Marcelina - #523039 | Mary - #303030

7 DUSZ | VOICE | MIESZKANIE | KASYNO | HISTORIA | M - CHAT
| M A I N T H E M E | x x x x
avatar





Marcelina
Właścicielka Kasyna     Poziom E

Powrót do góry Go down


Re: Still (Jericho, Foku, Carl)

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Powrót do góry