:: Eden :: (!) Góra Babel :: Katedra




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Archiwa Edeńskie.    Pisanie by Laviah on Pią Paź 06, 2017 9:04 am
Archiwa Edeńskie potocznie nazywane Księgozbiorem to nic innego jak ogromna biblioteka gromadząca w sobie najważniejsze dzieła i dokumenty.
Znajdują się tuż przy Katedrze. Prowadzi do nich tylko jedna, zamykana od zewnątrz brama.
Budynek posiada kilka poziomów, z czego niektóre prowadzą w głąb góry. W centralnym punkcie znajduje się kryształowy model układu słonecznego.
Wnętrze wydaje się być oślepiająco białe, czego winą są wszechobecny marmur i kość słoniowa. Liczne korytarze oświetlają lampiony. W każdym znajdują się regały zapełnione książkami i pergaminami.


Opis zaczerpnięty z poprzedniego tematu.

_________________

WAŻNE: w obecności Laviaha wszyscy zobowiązani są mówić prawdę. Jeżeli nie posiadasz blokady umysłu, a w poście zaznaczone jest, że moc prawdy jest w użyciu (będę to zaznaczał pod spodem każdego posta), nie ma mowy, by twoja postać skłamała. Nawet jeśli spróbuje, usta zwyczajnie zrobią swoje. Więcej informacji w KP.



Laviah
-----------
Archanioł

avatar

Liczba postów : 114

Powrót do góry Go down

Re: Archiwa Edeńskie.    Pisanie by Laviah on Pią Paź 06, 2017 9:17 am
Nie był w stanie nazwać towarzyszącego mu uczucia. Miał wrażenie, że wszystkie narządy w jego ciele wykręciły się, zmuszając go do utrzymania lekko przygarbionej sylwetki i najchętniej zwinąłby się w szczelny kłębek, gdzieś z dala od spojrzeń innych. Teraz, mimo rozszalałej burzy w jego głowie, miał na uwadze to, że za jego plecami wciąż znajdowały się inne anioły – najpewniej liczące na to, że wykaże się postawą godną archanioła, a nie przestraszonego dziecka, które przypomina sobie o możliwej karze dopiero po tym, gdy już zrobiło źle.
Szczęki białowłosego zacisnęły się na tyle mocno, że nie był w stanie wykrztusić z siebie żadnego słowa i zdawało się też, że stopniowo zaczynało brakować mu powietrza. Sądy nad duszami zmarłych miały miejsce od zarania dziejów, ale dopiero kiedy jemu samemu przyszło zadecydować, zrozumiał, że nie była to decyzja, którą chciało się podejmować. Była ona przerażającą koniecznością, a Laviah zastanawiał się, czy Bóg czuł się równie zagubiony, gdy przyszło mu ukarać pierwsze ze swoich dzieci, choć nie sądził, by targały nim podobne wątpliwości. Był pewniejszy i silniejszy. Wiedział co było słuszne.
Z początku nawet nie poczuł obecności Jahleela obok, jakby w większej mierze zamknął się na świat zewnętrzny, skupiając się na tym, co działo się w jego głowie i na tym, co miał przed sobą, nawet jeśli spojrzenie jasnych oczu stawało się coraz bardziej nieobecne. Ledwo spostrzegł się, gdy za sprawą czarnowłosego pokonał pierwszy krok, który pociągnął za sobą kilka kolejnych, z których ledwo zdawał sobie sprawę. Aktualnie przypominał raczej niezdolną do oporu pacynkę niż istotę z krwi i kości, która w każdej chwili mogła się wyszarpnąć i ruszyć przed siebie o własnych siłach.
Dopiero kiedy znaleźli się poza salą, zamrugał kilkakrotnie, krok po kroku wracając do siebie. Nie odezwał się jednak, pozwalając na to, by obecność anioła dodawała mu potrzebnej teraz otuchy, choć skrzydlaty wyraźnie mógł wyczuć, że drżenie ciała słabło, a wcześniej skulona sylwetka, wyprostowała się nieznacznie, choć wyraz jego twarzy wciąż wyrażał ten sam ból. A przecież zrobił tylko to, co do niego należało.
Przepraszam ― odezwał się, gdy ciężkie drzwi archiwów zamknęły się za ich plecami z niosącym się echem łupnięciem. Powoli wyswobodził się z objęć bruneta, mimo że nie mógł w pełni ufać swoim własnym nogom, które jak na przekór chciały się pod nim ugiąć.
Zupełnie odruchowo poprawił dłońmi marynarkę skrzydlatego, chcąc rozprostować ewentualne zagięcia, których dorobił się, gdy przygarnął go do siebie. W rzeczywistości potrzebował jakiejkolwiek wymówki, byleby nie unosić wzroku na twarz brata w obawie o to, co mógłby tam zobaczyć. Ale nawet kiedy odsunął się o jeden niepewny krok, wciąż wpatrywał się w jakiś punkt na jego klatce piersiowej, nawet jeśli nie tak powinno traktować się swojego rozmówcę. Nie można było mieć wątpliwości co do tego, że Laviah – jak zresztą za każdym razem – zamierzał uważnie go wysłuchać.
Już ― stwierdził krótko, jakby chciał zapewnić, że już wszystko było dobrze. Pokusił się nawet o krótkie kiwnięcie głową i głębszy oddech, jakby te dwie czynności miały zapewnić go o prawdziwości tych słów. ― Chciałeś mi o czymś powiedzieć, Jahleelu.

_________________

WAŻNE: w obecności Laviaha wszyscy zobowiązani są mówić prawdę. Jeżeli nie posiadasz blokady umysłu, a w poście zaznaczone jest, że moc prawdy jest w użyciu (będę to zaznaczał pod spodem każdego posta), nie ma mowy, by twoja postać skłamała. Nawet jeśli spróbuje, usta zwyczajnie zrobią swoje. Więcej informacji w KP.



Laviah
-----------
Archanioł

avatar

Liczba postów : 114

Powrót do góry Go down


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Eden :: (!) Góra Babel :: Katedra