Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 05/12. Do 14 grudnia do godziny 20:00 jest czas na wznowienie wątków z przeszłości oraz alternatywnych. W razie pytań należy napisać pw do Rhetta.
  • 16/11. Zapisy na indywidualne wydarzenie dla S.SPEC. Weź udział w wyprawie!
  • 13/11. Do 17 listopada, do godziny 20:00, trwa halloweenowy plebiscyt! Zagłosuj!
  • 04/11. Kolejne ogłoszenie dotyczące zmian. Rzuć okiem.
  • 03/11. Do 9 listopada, do godziny 22:00, należy uzupełnić temat z chronologią. Po ustalonym terminie moderator zacznie sprawdzanie.
  • 03/11. Do 12 listopada, do godziny 20:00, jest czas na wznowienie wątków z przeszłości i alternatywnych. Tematy, w których post nie pojawił się od miesiąca lub dłużej zostaną wrzucone do archiwum. W razie pytań: pisać do Rhetta na PW.

 :: M3 :: Ścieki :: Okolice wejść


Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Go down

Pisanie on 28.11.19 13:22  •  Stary tunel - Page 4 Empty Re: Stary tunel
  Zastygła w bezpiecznej odległości od powracającej bandy dezerterów. Z wątpliwością patrzyła wyłącznie na lisa, a potem chłopaka ukrywającego się przed palącym wzrokiem łowców za kurtką i puszystym ogonem. On bez wątpienia nosił na szyi znak sojuszniczej bandy. Nie znaczyło to jednak, że powinien tu przebywać sam. Może Wilczur wysłał go zamiast Javiera z jakąś ważną wiadomością? Co właściwie miała znaczyć ta niespodziewana delegacja, która na wstępie podjęła się marnej próby oszustwa?
  Broń w objęciach strażników nie drgnęła, o ile to możliwe, wyglądali na bardziej podejrzliwych od kobiety.
  — Wiem, że przychodzi wam to z łatwością, ale nie rżnijcie przede mną głupa — zwróciła się przede wszystkim do zamaskowanego mężczyzny, który w swoich wywodach czuł największą swobodę. Był wręcz bezczelny, musiał zdawać sobie sprawę z tego, w jak kiepskiej sytuacji się znalazł. Nie dość, że żaden ze strażników go nie rozpoznał, to teraz jeszcze Kami miała pewne podejrzenia. Zjawiając się w towarzystwie dezerterki Fanel naprowadzał ją na trop. — Zdejmij mask...
  Przerwała nagle, patrząc jak Angel kiwa lekko głową ku jednemu z jej wilków. Zbiło ją to nieco z tropu i chociaż doceniała taki szacunek względem swoich czworonogów, to nie wiedziała dlaczego wykonała gest do tylko jednej z bestii. Nigdy wcześniej nie sprawiała wrażenia miłośniczki zmutowanych kundli. Jednooka dotknęła palcami czoła mamrocząc pod nosem coś, bo brzmiało jak: "bogowie miejcie litość".
  Nagłe pojawienie się trzeciej osoby podenerwowało wilki. W ich gardłach rósł pomruk, zesztywniały na wyprostowanych łapach jeżąc sierść na karkach i unosząc nastroszone ogony. Jednooki, młody basior kłapną paszczą przy ręce Lazarusa powstrzymując się w porę przed ugryzieniem za sprawą cichego syknięcia kobiety. Jej stworzenia były szkolone, ale nie dało się oswoić wilka w stu procentach. Nadal kierowały nimi instynkty.
  — Przedstawcie się. Wasze uprzednie stanowiska — poleciła i dopiero wtedy przeniosła wzrok na wymordowanego. — Jaki jest cel twojej wizyty, kundlu?
  Symbole na chustach DOGS oznaczały ich rangi. Nigdy nie poznała wszystkich, ale pamiętała dobrze, że te pozbawione wszelkich znaków sugerują najniższe możliwe stanowisko. Jego również dotyczyło pytanie o godność. Chociaż nie mogła go traktować tak samo jak podejrzanych o dezercje, samą swoją obecnością wprowadzał więcej zamieszania.
  Uderzyła otwartą dłonią w udo przywołując bliżej siebie wilki. Stworzenia obeszły ją jak milczący strażnicy i nie odrywając ślepiów od przybyłej trójki czuwały, gotowe zareagować z piekielną szybkością w każdej chwili.
  — Twoje zniknięcie nie było potraktowane żadnym zadaniem — zwróciła się do Angel. — Grupa nie miała z tobą żadnego kontaktu przez wiele miesięcy. Zgodnie z tym, do czasu ustalenia szczegółów będziesz traktowana jako podejrzana o dezercję. Oddaj broń strażnikowi i zbliż się do mnie. — Mówiła powoli, chcąc zapewnić kobietę, że zostanie godnie potraktowana, jeżeli zachowa się odpowiednio. Z całej trójki to ona sprawiała wrażenie rzeczywiście niewinnej. — Jeżeli spotkały was trudności, które nie pozwalały na szybszy kontakt z jednostką, nie rozumiem dlaczego teraz próbowaliście zjawić się w kryjówce z ukrywającym się człowiekiem. — Przechylając głowę spojrzała na Lazaurusa. Za sprawą maski nie mogła mu spojrzeć bezpośrednio w oczy. — Oddaj broń, do czasu wyjaśnienia szczegółów będziesz traktowany jako podejrzany o dezercję.
  Powtórzona formułka zabrzmiała nieco oschlej, niż w przypadku kobiety, ale trudno było się dziwić. Łowcy to szumowiny, złodzieje i kłamcy, a ona musiała mieć tylko pewność, aby nie weszło im w nawyk oszukiwać jej.
  Mężczyzny nie poprosiła o zbliżenie się, on miał pozostawać wraz z kundlem w towarzystwie trzech uzbrojonych mężczyzn. Zauważyła bowiem jak próbował osłaniać kobietę przed ewentualną agresją ze strony łowców, dlatego dla bezpieczeństwa chciała ich rozdzielić. Jeżeli człowiekowi za Spectre rzeczywiście zależało na bezpieczeństwie jasnowłosej, to powinien zrobić się nieco pokorniejszy, jeżeli straci możliwość chronienia jej.
  Dopóki nie zrobicie czegoś podejrzanego, jesteście bezpieczni, mówiło spojrzenie jednookiej, kiedy delikatnie otarła dłonią o przypięty do pasa elektryczny sztylet. Jedno zetknięcie z ciałem mogło nie tylko zranić, ale pozostawić ofiarę w porażeniu i szoku. Iście cudowna, specowska technologia.



Stary tunel - Page 4 GyTfTLQ
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 

GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down

Pisanie on 28.11.19 18:16  •  Stary tunel - Page 4 Empty Re: Stary tunel
 Czy to właśnie był moment, w którym cały jego plan się posypał?
 Ze stłumionym westchnięciem, będącym jedyną odpowiedzią na słowa przywódczyni uciekł spojrzeniem na bok, ale natrafił na przepoczwarzającego się liska, więc nie mając zamiaru tego oglądać, spojrzał w odwrotną stronę - na strażników tak pilnie obserwujących przemianę, że aż na twarzy Borisa pojawiło się prawdziwe zniesmaczenie.
 Na polecenie zdjęcia maski jak nigdy zareagował od razu, bez zbędnego marudzenia, dobrze wiedząc, że mało co mu w tym momencie pozostało. Zrzucił kaptur kurtki i ściągnął maskę z twarzy, ujawniając niezadowolony grymas, tak zupełnie odmienny od durnego uśmiechu towarzyszącemu poprzednim wygłupom.
Gdzie kurwa, nie dla psa, dla pana to – warknął na zbyt śmiało poczynającego sobie wypłosza, który według Borisa wcale nie chciał go użreć, a po prostu ukraść mu maskę jak na tak parszywe stworzenie przystało i szybko zabrał ją wraz z dłonią z zasięgu wilczych kłów.
 Zapchlone futra zaczynały działać mu na nerwy i gdyby tylko nie cenił sobie Spectre nawet bardziej niż własnego życia to z chęcią rozwaliłby trzymaną w ręku maskę o psi łeb. Przy odrobinie szczęścia upodobniłby jego ślepia do tych przywódczych.
Boris Azarow, zaopatrzeniowiec – rzucił ponuro.
 Zgrzytnął zębami słysząc podejrzenia co do Angel i w myślach już obwiązał lisią kitę wokół szyi swojego informatora za sprzedanie mu tego steku bzdur o bezpieczeństwie. Odkąd Kami zaczęła mówić, nie odwracał wzroku od towarzyszki, jakby czekając na jakikolwiek znak, póki jeszcze nie oddał broni. Tylko na chwilę wyłapał spojrzenie rzucone przez przywódczynię. Zmarszczył brwi w odpowiedzi, przyjmując jeszcze bardziej niezadowolony wyraz pyska.
To był mój pomysł, nie ich. Nie mają z tym nic wspólnego.
 Wyszarpał pistolet z kabury, sięgnął po bagnet i obie te rzeczy byle jak wepchnął w ręce jednego ze strażników, nie siląc się na absolutnie żadne procedury przekazywania broni. Jedynym plusem tej sytuacji było to, że przez tę chwilę jedna mniej broń była wycelowana w pozostałych.
 Sytuacja była beznadziejna, a Boris poczuł ogarniającą go rezygnację. Może powinien teraz kogoś sprowokować i zyskać względnie bezbolesną kulkę w łeb? Póki co przedstawiało się to bardziej kolorowo od ewentualnych egzekucji, które już widział oczyma wyobraźni.


I HEARD YOU LIKE BAD BOYS
WELL I'M BAD... AT EVERYTHING
– #3C5862 –
                                         
Lazarus
Dezerter
Lazarus
Dezerter
 
 
 

GODNOŚĆ :
Boris Nikołajewicz Azarow; Lazarus bądź po prostu — Łajza


Powrót do góry Go down

Pisanie on 28.11.19 21:39  •  Stary tunel - Page 4 Empty Re: Stary tunel
Jej plan był prosty, uśmiechać się do napotkanych łowców i odpowiadać na powitania. Spodziewała się że ktoś w końcu wejdzie z nią w jakiś dialog, ale nie spodziewała się istnego przesłuchania! Pierwsze słowa wypowiedzi Yuu sprawiły że miała ochotę zdzielić Laza w łeb za nadmierne pajacowanie. I siebie za to że dała się namówić na powrót bez jakichkolwiek wspomnień.
Sama nie patrzyła na przemieniającego się Lisa, widząc jak strażnicy się mu uważnie przyglądają podczas przemiany aż warknęła w stronę tego bardziej ciekawskiego. - Te, a chcesz w ryj za podglądanie? - nawet się nie zastanawiała nad konsekwencją słów rzuconych zimnym tonem w kierunku typa z bronią. Stanęła tak żeby nie mógł się zbytnio przyglądać chłopakowi. Kątem oka rzuciła na twarz wymordowanego upewniając się jakiej jest płci.
Kolejne słowa Kami sprawiły że aż przeniosła spojrzenie ze strażnika bezpośrednio na jej twarz. "CO KURWA?!" to było pierwsze co jej przyszło na myśl gdy padła komenda. "Jak mam się przedstawić?! A co dopiero podać swoje stanowisko!!! KURWAAAAA!" choć warczała w myślach, to twarz nie zdradzała niepokoju. W końcu się nie bała, jej motywacja utrzymania amnezji w tajemnicy przed wszystkimi brała się z dumy a nie ze strachu. Czuła jak szczęki jej się zaciskają bardziej słysząc głos Laza. Spojrzała na niego zaskoczona jego potulnością. "Jak to było?! Mówił że jestem niżej stopniem od niego w łowcach.. ale nie wspomniał jaki to stopień! Kurwa! Na tym polegnę jak nic.. AAAAA.. myśl kobieto! Myśl by żałosna, uparta pierdoło! Jakie mogą mieć stanowiska Łowcy.. Lider, pewnie jakiś zastępca.. ale nie oszukujmy się.. nie jestem materiałem na zastępcę.. Boris jest zaopatrzeniowcem.. a ja niżej od niego.. czyli co?! ZBIERACZ?!" pierdyliard myśli przelatywał teraz przez jej głowę. Miała ochotę zapaść się ze wstydu pod ziemię. "I jeszcze Lider tu jest!" zdołowała się patrząc kątem oka na czarnego wilka. "Czy ja podpaliłam szpital dziecięcy w poprzednim życiu że mnie takie coś spotyka?!" odetchnęła zrezygnowana. "Dobra.. SKUP SIĘ.. Trzeba się przedstawić najpierw.. jak to było.. jak ona mnie nazwała? De... Fanel?! Brzmi jakoś dziwnie.." kącik ust drgnął lekko, zerknęła na Borisa. "No tak! Przecież jestem mężatką!" miała ochotę się puknąć w łeb. Przypominając sobie wszystko z poprzedniego wieczoru, a przynajmniej większą cześć rozmowy z Lazem. - Azarow.. Angel Azarow.. moje stanowisko jest mało istotne, nie jestem nikim ważnym przecież.. - migała się jak tylko mogła. - Ale na pewno nie jestem dezerterem.. - dodała po chwili z większą pewnością w głosie. Zrobiła jednak kilka kroków w jej stronę. - Nie mam broni.. nie mam nic przy sobie poza tym.. jak nie wierzysz to możesz sprawdzić. - mruknęła łapiąc za skrawek podkoszulki i lekko za nią ciągnąć żeby po chwili ją puścić. Materiał szybko przyległ na powrót do miejsca od którego został odciągnięty. Nie kłamała, mogli ją nawet przeszukać, nie miała z tym problemu. Znowu kątem oka zerknęła na wszystkie trzy wilki a potem przeniosła wzrok na Kami. - Co chcesz ze mną zrobić? - spytała z czystej ciekawości kątem zerkając na swoich towarzyszy.


Ostatnio zmieniony przez Angel dnia 28.11.19 22:03, w całości zmieniany 1 raz


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

Pisanie on 28.11.19 21:42  •  Stary tunel - Page 4 Empty Re: Stary tunel
 Wilki całkowicie pochłonęły jego uwagę. Ich obecność przypomniała mu o Shirowie, na którego towarzystwo nie mógł sobie pozwolić podczas wyprawy do M3. To właśnie ten brakujący element wzmógł zainteresowanie ponad przewidywalny próg, nie pozwalając młodemu oderwać od nich wzroku. Całkiem zapomniał o złości na Azarowa, o uprzedzeniach wobec kobiety, którą ze sobą przyprowadził i o otaczających ich strażnikach, którzy byli gotowi ciągnąć za spust po każdym byle gwałtowniejszym ruchu.
 – Gdzie kurwa, nie dla psa, dla pana to.
 Oderwał ozy od zwierzą, spoglądając na mężczyznę z powątpiewaniem wypisanym na twarzy. Uniesiona w górę brew sugerowała, że wymordowany nie aprobował jego zachowania żadna miara, wszak nie dość kłopotów sobie przysporzył dotychczasowymi słowami? Bezczelność nie była tu najlepszą opcją, a Boris wydawał się tego nie dostrzegać, coraz bardziej brnąc w to bagno; stał w błocie po kolana, a i tak stawiał kroki naprzód. Niepowstrzymany mógł zrobić coś głupiego.
 – Uspokój się trochę, narwańcu – odezwał się w końcu. Głos mu ochrypł od tego milczenia, więc szybko oczyścił gardło krótkim odchrząknięciem. Nie mając zamiaru uczestniczyć w strzelaninie spowodowanej cudzym narwaństwem postanowił chociaż spróbować zapanować nad towarzyszem tej krótkiej podróży. Mógł tylko zgadywać, jakie konsekwencje zostałyby wyciągnięte, gdyby do kryjówki dotarła informacja o głupiej burdzie, w której sam nie był już pewien, jak się w ogóle znalazł.
 Chwilę później padło pytanie wyrywające dzieciaka z ciągu myśli.
 – Wizyta tutaj od samego początku nie leżała w moich zamiarach – zaczął, w ostatniej chwili powstrzymując odruch ramion. Po pokazie ciętego języka zaprezentowanym przez Azarowa zarówno wilkom, jak i ich właścicielce należał się odpowiedni szacunek. Krótkim ruchem głowy wskazał na stojącego obok mężczyznę – Spotkałem ich przypadkiem. Nie przypuszczałem tylko, że ten wariat będzie chciał zabrać mnie ze sobą. Jeśli sprawiam ci kłopot swoją obecnością, to pójdę w swoją stronę – powrót do lisiego ciała byłby mu nawet na rękę. Czuł się już wystarczająco zażenowany obecną pozycją, by dłużej na nią pozwolić. Gdyby wiedział, że sprawy przybiorą taki obrót, nie zostawiałby ubrań w bezpiecznej skrytce, tylko zabrał je ze sobą. Nie był przygotowany na porwanie.
 Westchnienie cisnęło mu się na usta, ale przełknął je wraz z gorzkim posmakiem zalegającym w ustach. Od kilku minut w głowie kłębił mu się pomysł, którego nie miał odwagi wypowiedzieć na głos, lecz teraz, gdy wizja zniknięcia z tunelu nabrała rzeczywistych kształtów, postanowił wziąć się w garść. Przestąpił z nogi na nogę, zacisnął schowane w kieszeniach dłonie w pięści i nabrał powietrza w płuca. Policzki wciąż miał ciepłe od rumieńców, lecz żółta chusta, w której zanurzył twarz ukryła to całkiem nieźle.
 – ... ale mogę przed wyjściem pogłaskać twoje wilki? – bardziej wymamrotał, niż wypowiedział to zdanie, lecz wciąż było wystarczająco wyraźnie, by kobieta rozróżniła każde ze słów.


Stary tunel - Page 4 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Stary tunel - Page 4 Q1-1528134252
Stary tunel - Page 4 Q2-1528134392
                                         
Rhett
Kundel     Opętany
Rhett
Kundel     Opętany
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 28.11.19 23:35  •  Stary tunel - Page 4 Empty Re: Stary tunel
  Spojrzała na mężczyznę, gdy pozbawiał się materiału skrywającego twarz. Niemal natychmiast go rozpoznała, chociaż w przeszłości mieli zaledwie moment, by wymienić między sobą kilka słów. Zapamiętała go doskonale, bo to jego zeznania sprowadziły na obecną tu De Fanel kłopoty i pozbawiły szpiegmistrza jego rangi. Był donosicielem, ale póki donosił jej, wszystko było w największym porządku.
  — Azarow — powtórzyła za nim natychmiast. — Pamiętam Cię.
  Wiem też, że spędziłeś ostatnie miesiące na Desperacji, pomyślała, ale postanowiła nie zdradzać się z tym już na wstępie. Będzie miał szansę, żeby wszystko wyjaśnić i raczej nie powinien liczyć na pomocną dłoń jednookiej kobiety. Kami potrafiła współpracować z dezerterami, ale nie każdy uciekinier mógł liczyć na ułaskawienie. W szeregach zdrajców nadal pojawiali się ci, którzy nie uciekali ze strachu przed rebelią, ale chcieli jej konkretnie zaszkodzić.
  Tym razem nie zignorowała jego słów. Kiedy przyznał się, że wplątał pozostałych w swoją małą intrygę wziął na siebie większą część odpowiedzialności. Nie znaczy to jednak, iż jasnowłosa i lis stali się nagle jego ofiarami. Jednooka zdawała sobie sprawę z tego jak działa Spectre, Lazarus próbował oszukać strażników, a nie swoich towarzyszy.
  — I w jakim celu to zrobiłeś? — uniosła jedną brew i uśmiechnęła się kącikiem ust. Mężczyzna, chociaż nagle stał się poważny, w jej oczach zmarniał jak skarcony pies, albo dziecko przyłapane na wyjmowaniu ciasteczek z ukrytego słoiczka. Nie naciskała jeszcze zbytnio, a on już brzmiał jak gotowy przyznać się do wszelkich win.
  Poczekała, aż kobieta do niej podejdzie, a potem samodzielnie ją obszukała. Przesuwając dłońmi po figurze jasnowłosej starała się wyczuć wszystko, co ta mogła ewentualnie ukryć pod warstwami materiału. Nie umknęło jej uwadze logo S.SPECu na przodzie bluzy, ale zacisnęła usta i nie skomentowała tego. Skupiła się za to na na ich słowach.
  — Gratuluję zamążpójścia — powiedziała swobodnym, nieco nawet znudzonym tonem. Ich życie romantyczne nie miało wpływu na to, jak byli postrzegani przez strażników i ją samą. Mimo to była bardzo ludzkim przywódcą, cieszyła się w duchu, że innym rebeliantom się wiedzie. Liczyła na to, że spłodzą wiele małych rebeliantów.
  Kobieta nie miała przy sobie broni. Kami kiwnęła głową i odstąpiła od niej na krok. Nicola opuścił celownik i gestem ręki wskazał tunel, którym miała podążyć za nim dezerterka.
  — Zabierzemy was na przesłuchanie — oznajmiła. Nie było sensu stać tu i dyskutować, kiedy w każdej chwili mogło się zjawić więcej ciekawskich gapiów. Należało usiąść i porozmawiać na spokojnie, w miejscu, gdzie przewaga jednookiej będzie jeszcze bardziej oczywista. Nie zamierzała traktować przybyłych ulgowo tylko dlatego, że znała ich z przeszłości czy dlatego, że odebrano im uzbrojenie. Nadal było wiele sposobów, w jakie mogli okazać się niebezpieczni. Czas okaże, czy byli przygotowani na powrót do kryjówki.
  — Nie... możesz zostać kundlu. — Westchnęła i obrzuciła wymordowanego zmęczonym spojrzeniem. Nadal nie potrafiła pojąć po co ta dwójka zabrała ze sobą lisa. Najwyraźniej nie miał z nimi nic wspólnego, a jego obecność była nieco kłopotliwa. Musiała przypomnieć Wilczurowi na jakich zasadach funkcjonował ich sojusz. Powinien zrobić wykład własnym ludziom, o ile nadal nad nimi panował. — Jeżeli wracasz w najbliższym czasie do swoich, to będziesz mógł coś ze sobą zabrać.
  Rzuciła Nicoli krótkie spojrzenie, które mężczyzna szybko odebrał jako komendę. Ruszył z miejsca oglądając się bez słowa na Angel w nadziei, że kobiety nie trzeba będzie poganiać do marszu. Dwoje strażników przejścia pozostało na swoich pozycjach, ich zadaniem było w dalszym ciągu pilnowanie kryjówki, a Yu pozostała w miejscu na moment, a potem zbliżyła się do Lazarusa. To do niego miała więcej pytać i dużo więcej podejrzeń.
  — To nie kanapowce. Możesz spróbować je pogłaskać, ale uważaj na ręce. Ich humory nie zależą ode mnie —  spojrzała na Rhetta jak na dziecko, które przyłapała na niewinnych psotach. Jego prośba była absurdalna i zabawna. Absurdalnie zabawna. Nie miała serca odmówić, ale musiała go także ostrzec. Kyōki była narwana i agresywna, Jikan czujny i spięty i tylko jednooki Hakai szukał zawsze okazji do pieszczot. Jeżeli chłopak ma nosa do zwierząt, to będzie wiedział, którego wybrać do zaspokojenia własnych potrzeb. Wilki ich otoczyły, ale także ruszyły ostrożnym truchtem. Kami wykorzystała to zamieszanie, by znaleźć się blisko Azarova. — Wiem, że uciekłeś. Chcę tylko wiedzieć dlaczego.



Stary tunel - Page 4 GyTfTLQ
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 

GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down

Pisanie on 02.12.19 21:13  •  Stary tunel - Page 4 Empty Re: Stary tunel
 Próby uspokojenia Borisa były zwykle równie owocne, co wrzucenie kawałka kostki brukowej do włączonej pralki w celu usprawnienia jej działania. Łowca był już wystarczająco rozdrażniony przez zabranie mu broni, pałętające się pod nogami kundle o kaprawych ślepiach i przez pojawiające się wszędzie jak upierdliwie bzyczenie komarów groźby, że lada chwila rozdzielą go z łowczynią. Czuł się za nią odpowiedzialny i nie mógł do tego dopuścić za żadną cenę.
 Mógł mówić co chciał, próbować kłamać im w żywe oczy i wymyślać całe stosy zapewnień, ale innych tu zgromadzonych traktował jak wrogów i nie ufał im w najmniejszym stopniu. Jedyną przyjazną mordką zdawała się być ta należąca do Rhetta, ale teraz, gdy łowca świdrował dzieciaka nienawistnym spojrzeniem można było zacząć w to wątpić.
 Przynajmniej lisek potwierdził jego wcześniejsze słowa, jeszcze bardziej dociskając pieczątkę do oficjalnej wersji, że to wszystko to tylko i wyłącznie wina i pomysł Borisa. Dezerter rzucił Kami triumfalne spojrzenie, zupełnie jakby podpisanie na siebie wyroku było jakimś życiowym osiągnięciem.
W celu uniknięcia tego wszystkiego – odpowiedział niemal od razu, powstrzymując się jednak od rozłożenia dłoni, by teatralnym ruchem zaprezentować przywódczyni cały ten otaczający ich syf.
 Doskonale wiedział, że łowczyni wie, co miał na myśli, a jednocześnie nie chciał dawać innym łowcom powodu, by próbowali odstrzelić mu łapy przy jakimkolwiek podejrzeniu, że to nie bezczelność, a próba ataku lub ucieczki.
 Wymienienie swojego nazwiska przez Angie w pierwszej chwili wziął za pełne dezaprobaty westchnięcie i kolejną próbę uspokojenia go przez wszystkich dookoła i już miał spojrzeć w jej stronę najbardziej pokrzywdzonym spojrzeniem na jakie było go tylko stać, gdy zamarł w bezruchu słysząc dalszą część.
 To nie tak, że nie miał zamiaru jej się kiedyś przyznać do prawdy. Co prawda trochę powykorzystywałby sytuację i nie tylko ją, ale nie podejrzewał, że to kiedykolwiek zajdzie tak daleko. Cóż, przynajmniej biedna dziewczyna dostała gratulacje, a nie wyrazy współczucia.
 Widząc, że powoli zaczyna się zamieszanie próbował odnaleźć w nim jakąkolwiek szansę dla siebie, rzucił nawet spojrzenie na odebrane mu bronie, a później na wilki, ale realizację jedną z jego najgłębiej skrywanych fantazji przerwało mu pojawienie się Kami w tak bliskiej odległości. Rzucił jej pytające spojrzenie, a jego poprzedniej wizji nie uratowała nawet ta dodatkowa sprzed chwili, w której Yuu przeszukuje Angel.
Masz kiepskich informatorów – mruknął, nie mając zamiaru porzucać planu, by iść w zaparte – Zresztą ucieczka... Jak to brzmi, proszę. To tylko krótki, niezaplanowany urlop. Idę o zakład, że w tym czasie totalnie nikt mnie tu nie potrzebował, więc nie ma co robić afery.
 Kolejne zerknięcie na przywódczynię, tym razem mniej zuchwałe.
Nie sądzę, że wcześniej zawiodłem cię tyle razy, że teraz masz jakiekolwiek podstawy, by mi nie wierzyć.


I HEARD YOU LIKE BAD BOYS
WELL I'M BAD... AT EVERYTHING
– #3C5862 –
                                         
Lazarus
Dezerter
Lazarus
Dezerter
 
 
 

GODNOŚĆ :
Boris Nikołajewicz Azarow; Lazarus bądź po prostu — Łajza


Powrót do góry Go down

Pisanie on 03.12.19 4:36  •  Stary tunel - Page 4 Empty Re: Stary tunel
Spotkanie nabierał na intensywności, z każdą chwilą powietrze gęstniało. Aż dziw brał że białowłosa potrafiła zachować spokój ducha, pomijając wcześniejsze warknięcie w kierunku jednego z uzbrojonych strażników. Rozłożyła ręce na boki pozwalając Kami na lepszy dostęp do całego ciała. Fanel odwróciła głowę w bok gdy twarz domniemanej córki lidera była na wysokości jej piersi i pierdolonego emblematu wojska. Była gotowa na jakiś cięty komentarz odnośnie jej stroju, miała nawet tekst przygotowany w ostateczności. Całe szczęście nic takiego nie padło i usprawiedliwienie mogła sobie darować.
Przeniosła swoje czerwone ślepia dopiero na jednooką gdy ta pogratulowała zmiany statusu. Przez ułamek sekundy kącik ust drgnął. "To nikt w łowcach nie wiedział że my z Borisem? Czy ja miałam to trzymać w sekrecie?" powątpiewała teraz w to czy nie powinna pozostać przy nazwisku zasłyszanym od Kami. Westchnięcie Laza nie umknęło jej uwadze przy tym. Ale jej spojrzenie przesunęło się z męża na łowcę, który przyszedł z Yuu. Zmarszczyła nasadę nosa patrząc na jego twarz przez chwilę.
Rozłożyła ręce w geście poddania i ruszyła w stronę wskazaną przez łowcę. Zerknęła jeszcze na Kami zbliżającą się do Lazarusa. Ale szybko odwróciła on nich wzrok. "Czy Boris mi o czymś nie mówi?" przemknęło jej przez myśl. Westchnęła lekko zrezygnowana zostawiając za sobą całą resztę. "Ja pierdolę.. przesłuchanie.. i co teraz? Co mam powiedzieć a czego nie wspominać.. jak mnie przyłapie na kłamstwie to jeszcze mnie skrócą o głowę.." mruknęła w myślach. Z każdym krokiem wewnętrzna walka trwała. "Pierdolę to! Jak iść na dno to chociaż z jakimiś resztkami honoru! Mogą mnie zamknąć, mogą zajebać ale nie przyznam się do tej porażki.. Co to, to nie!" postanowiła już. Bez konsultacji z mężem. A może powinna była poczekać na jego opinię chociaż. Zacisnęła dłonie w pięści. Jej przeszłość była dla niej strasznie ważna, w jej odczuciu to ona ją wykreowała. Byłaby gotowa zrobić wszystko żeby sobie przypomnieć, choć część tego co straciła. Ale nie będzie z siebie robić ofiary!


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

Pisanie on 03.12.19 20:12  •  Stary tunel - Page 4 Empty Re: Stary tunel
 Był już gotowy zawrócić. Napinał właśnie mięśnie w zalążku pierwszego kroku, gdy kobieta znów przemówiła. Jej słowa spotkały się z zaskoczeniem, bo do samego końca nie sprawiała wrażenia przekonanej swoją decyzją. Przechylił nawet głowę centymetr na bok, dając i sobie i jej te kilka dodatkowych sekund na wypadek nagłej zmiany decyzji.
 Nie zmieniła jej, zamiast tego wychodząc do niego z propozycją, której się nie spodziewał.
 Chwilę mu zajęło, by przeanalizować sytuację, lecz zaraz rozciągnął wargi w uśmiechu, uprzednio skinąwszy głową.
 – Chętnie pomogę! – zaczął, wyskakując z tym swoim niepohamowanym entuzjazmem. Szybko jednak odchrząknął, w niezręcznym odruchu poprawiając naciąganą bluzę. – Zrobię co trzeba, możesz na mnie liczyć – w pierwszym odruchu chciał do niej podejść, lecz ta dość szybko przeniosła uwagę na dwójkę łowców, toteż zwyczajnie odpuścił. A przynajmniej na razie.
 Czas kolejnej wędrówki poświęcił na studiowanie wilków. Skoro już dostał pozwolenie, to teraz musiał obmyślić plan działania. Kontynuował więc obserwację zachowania całej trójki, próbując poprzez najmniejsze odruchy choć mniej więcej określić ich charaktery. Zadanie wydawało się ciężkie, lecz nie niewykonalne. Trochę to zresztą zajęło, ale w końcu był pewnie.
 Jednak przed tym...
 – Mogę dostać coś do ubrania? – wymamrotał wciąż tak samo zażenowany, jak na początku, po drodze ciągnąc za rękaw jednego ze strażników. Paradowanie po tym miejscu jedynie w przykrótkiej bluzie zdecydowanie nie służyło ani jemu, ani otaczającym go Łowcom.

z/t x4


Stary tunel - Page 4 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Stary tunel - Page 4 Q1-1528134252
Stary tunel - Page 4 Q2-1528134392
                                         
Rhett
Kundel     Opętany
Rhett
Kundel     Opętany
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie   •  Stary tunel - Page 4 Empty Re: Stary tunel
                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

 :: M3 :: Ścieki :: Okolice wejść

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

 
Nie możesz odpowiadać w tematach