Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Pokój Doświadczalny nr 3    Pisanie by Ándraste on Pią Wrz 22, 2017 4:30 am
Dotarli w końcu pod bazę. Przeszli przez zewnętrzną ochronę, dostali się do hangaru, wypakowali ładunek, który natychmiast otoczył tuzin plutonu z załadowanymi lufami, gdy dwójka laborantów zrobiła na miejscu wstępny przegląd nowego Obiektu Badawczego #93. Pomimo tego, że podano dodatkową dawkę gazu tuż przed wjechaniem na teren Posterunku, zachowywano wszelkie środki ostrożności, mając na uwadze, że najmniejszy błąd mógłby doprowadzić do kompletnej zagłady i zamknięcia tej bazy. Dla pewności, jajogłowi wstrzyknęli wymordowanemu narkotyk zwiotczający mięśnie, ażeby nie myślał, że tylko kajdany będą go powstrzymywać od wolności.
Następnie pod nadzorem Lancaster został przewieziony do kompleksu badawczego numer 3, gdzie dokonano oględzin nowego projektu i podejścia do mutanta. Nieprzytomnego więźnia rozebrano ze szmat, zdezynfekowano, zebrano próbki, nadano mu numer, symbol i założono „kartotekę” jak w przyzwoitym szpitalu. Wszystkie dane przeniesiono na mikroskopijny chip, który został wstrzyknięty mu pod skórę na karku. Dzięki temu Hycle będą w stanie namierzyć Hyde’a, gdziekolwiek by nie był.
Gdy wszystkie wstępne formalności zostały dokonane, tak jak obiecano, Kapitan Hyclów i węża pozostawiono samych sobie. On unieruchomiony w prawdziwym krześle jak z futurystycznego psychiatryka, gdzie nawet głowa była przymocowana do wysokiego oparcia w wyprostowanej, bezpiecznej pozycji. Ona naprzeciwko za niewielkim stolikiem, na prostym krześle. Siedziała i czekała, aż ten się wybudzi.

_________________



Ándraste
-----------
Hycel

avatar

Liczba postów : 517
GODNOŚĆ : Ándraste Lancaster

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Doświadczalny nr 3    Pisanie by Hyde on Czw Paź 05, 2017 2:18 am
Kapitan Hycli nie mogła być świadoma tego do czego w tym ostatnim etapie się przyczyniła, a co za tym szło nieodłącznie w parze — nie spodziewała się, że nie spotka swojego ulubionego Wężownika we własnej osobie, choć, jak na ironię, ciało wcale się nie zmieniło; wymianie miała ulec za to świadomość. Wyrównanie stężenia niekontrolowane, niemanipulowane przez Dr Jekylla długofalowo niosło za sobą bezwzględny kres pewnej, neandertalskiej epoki, która nieświadomego jeszcze rzeczywistości i swoim faktycznym położeniu Zhana Crane’a miała kompletnie zrujnować i wrzucić bezwzględnie w otchłań. Angielski doktor nie chciał nigdy dopuścić na swobodne wyrównanie się go, zwykle nie kończyło się to zbyt dobrze dla jego zdrowia, poczucia kontroli i władzy sytuacyjnej. Cóż, tej ostatniej zwykle nie miewał, zważywszy na różnicę fizyczną, ale udało mu się na przestrzeni pięćdziesięciu lat tę zezwierzęconą w pełni naturę pianisty oswoić.
Cała impreza powitalna ominęła go kompletnie i nie należało się temu dziwić; podane mu środki uśpiły go jak małe dziecko, zresztą nie sposób oczekiwać, aby ostoja kultur odrodzonych miast — ich sztuczny wytwór nieświadomy tego co działo się na przestrzeni stu pięćdziesięciu lat z nie do końca zrozumiałymi kadrami, wyrywkami scen, odebrał to w jakiś pozytywny sposób, a już tym bardziej nie potraktowałby tego jako nowatorskiej, eksperymentalnej metody leczenia gruźlicy. Ciężkie niczym ołów powieki pianisty uniosły, zmrużył oczy, jakby zaskoczony silnym światłem — potrzebował chwili, aby się do niego przyzwyczaić. Dziwne, nie odczuł typowego bólu w klatce piersiowej, to pewnie tylko kwestia czasu.
Kim jesteś? — mruknął cicho, nie do końca przytomnym tonem ciemnowłosy, lecz głos i akcentowanie słów wydawało się trochę inne niż u jego zezwierzęconej, agresywnej i mało logicznej wersji. Pianista zmarszczył brwi, czując znaczącą dominację dezorientacji i znaczne ograniczenie ruchów, kiedy przebiegał wzrokiem po nieznanym sobie miejscu, by następnie na stałe utkwić je w jasnowłosej. Nie kojarzył jej. Kim była? Kiedyś ją spotkał? Zhan Crane nie miał pojęcia co się właśnie działo. Brał udział w jakiejś grze albo zabawie? Nie wiedział, choć coś mu podpowiadało, że było to dość nietypowe, dziwne. — To zazwyczaj nie jest sposób, który pozostaje mi znany, jeśli chodzi o poznawanie nowych ludzi. — niedługo potem dopowiedział, jakby chciał się nieco zreflektować. Można, by odnieść nawet dalekosiężne wrażenie, że obawiał się, że to pytanie zabrzmiało nieuprzejmie. — Czy możesz mi powiedzieć co ja tu właściwie robię i co się tutaj dzieje?

_________________

'Cause I could touch a hundred thousand souls
But none of them would ever feel like home
{ theme | CraneHyde | poszukiwane relacje }



Hyde
-----------
Pianista     Opętany

avatar

Liczba postów : 369
GODNOŚĆ : Zhan Crane.

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Doświadczalny nr 3    Pisanie by Ándraste Today at 1:34 am
Prychnięcie, i to dosadne, przy którym towarzyszył natychmiastowy skok ciśnienia. - Kim jestem? - Powtórzyła za nim z mocną nutą jadu w głosie. - Oj ty już dobrze wiesz kim ja jestem, Hyde. - Wypowiedziała jego gangsterski pseudonim z obrzydzeniem tak wielkim, jakby w samych jej ustach zawitał kwaśny smak wymiocin. Uderzenie płaskich dłoni o powierzchnię marnego stolika z plastikowym blatem nie było przyjemnym dla uszu dźwiękiem. W połączeniu z ostrym zgrzytem odsuniętego nagle do tyłu krzesła nie przypominał jakkolwiek miłej symfonii. Lancaster nachyliła się nad meblem patrząc wymordowanemu prosto w oczy, jednak na próżno szukała tam agresji i szaleństwa mutanta jakiego pojmała. Poniekąd zaniepokoił ją ten fakt, a jeszcze większy konflikt myślowy spowodowały następne składnie wypowiedziane zdania podstępnego węża, których wydźwięk nijak miał się do syczenia, czy gróźb. Zirytowało ją to jeszcze bardziej.
-Ty zapchlona szumowino. Takie desperackie ścierwo jak ty zabiło mi pięciu ludzi i prawie nie wysłało mnie na tamten świat, a ty śmiesz mówić o poznawaniu nowych ludzi?! - wywarczała jednak mentalny głos rozsądku kazał jej się natychmiast uspokoić. Nie tego oczekiwała. Nie o taki początek rozmowy jej chodziło. Podniosła się i skrzyżowała ręce na piersi patrząc na byłego członka DOGSów z góry. - Jesteś właśnie na, najprawdopodobniej, ostatnich wakacjach w swoim życiu. Osobiście przypilnuję, aby dla celów naukowych żywcem cię obskórowano i powoli pocięto na kawałki. - Wypowiedziała chłodnym tonem.

_________________



Ándraste
-----------
Hycel

avatar

Liczba postów : 517
GODNOŚĆ : Ándraste Lancaster

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Doświadczalny nr 3    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics