Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

Re: Cela Invidii    Pisanie by Invidia on Pon Wrz 18, 2017 11:39 pm
Jeszcze na ułamek sekundy przed utratą przytomności, blade wargi Invidii zdawały się delikatnie wygiąć w uśmiechu. Nie chciała zostawać sama, choć jej duma próbowała robić wyrzuty na resztkach sumienia. Bo jak to tak, prosić anioła o pomoc i opiekę? Nie miała jednak siły dogryzać Incubowi tak, jak robiła to zazwyczaj. Może za kilka dni czy tygodni, kiedy już ją poskłada w całość i będzie w stanie się podnieść z łóżka o własnych siłach. I najlepiej gdyby wzrok jej wrócił, bo niekoniecznie chciała szukać wymówek na niekorzystanie z mocy. Dłuższe obijanie się o ściany i chodzenie z kosturkiem też mogło w końcu wydać się podejrzane wszystkim wiernym. Ile to mogła mieć wrogów wewnątrz organizacji? Miała kilka znanych słabości, a nigdy nie wiadomo czy ktoś czegoś nie zechce wykorzystać. Nikt jej przecież wprost nie powie, że jej nie lubi, przez co nie potrafiła określić jak bardzo tak naprawdę jest lubiana. Może nawet właśnie podstawiła się pod nóż aniołowi?

Spała kilka dni. Prawie się nie ruszała, jeśli nie licząc oddychania i przekręcenia głowy od czasu do czasu. Valla przez większość czasu leżała przy niej, ale kilka razy dziennie opuszczała celę na posiłek. Znalazła też kogoś, kto pozbył się z niej siodła, którego sama nie potrafiła rozpiąć. Znikała tylko na krótkie chwile, nie chcąc pozostawiać właścicielki samej, bez ciepła. W tych chwilach wtulała się w swoją panią, osłaniając ją swoim ognistym ciałem. Odsuwała się jednak, kiedy uzdrowiciel chciał coś zrobić. Kilka razy kapnęła gorącymi łzami na wargi białowłosej, kiedy ta długo się nie budziła. Ptak był zaniepokojony całą sytuacją i zdawał się być smutny, przygaszony. Nie tracił jednak nadziei, póki pani generał wykazywała oznaki życia.
Do długich uszu znów zaczęły docierać dźwięki. Nie wiedziała, że wiele godzin leżała prawie w bezruchu - czuła się zmęczona, każdy fragment jej ciała bolał nieznośnie. Miała sucho w ustach i była głodna, czuła też ostrą chęć pociągnięcia kilku głębszych łyków mleka makowego, którego brak odczuwała chyba w tym momencie najbardziej. Otworzyła oczy już bardziej zdecydowanie niż przed kilkoma dniami, ale wciąż nie odzyskała możliwości skorzystania z mocy. Próbowała na słuch wychwycić czy ktoś poza feniksem jest obok, ale radosne poskrzekiwania Valli znacznie to utrudniały.
- Cicho żesz... Łeb mi pęka... - burknęła, przechylając głowę w bok i próbując uniknąć pomiziania dziobem. Nie miała siły odsunąć się bardziej od ognistego łba, który kiwał się nad nią jak za mocno machnięte wahadło.
- Inc? - rzuciła w przestrzeń, przypominając sobie wcześniejszą prośbę skierowaną do nawróconego anioła. Nie była pewna czy jeszcze gdzieś tu był, a wolała nie próbować wstać. Jeżeli w ogóle dałaby radę ruszyć jakąkolwiek kończyną, to szybko wylądowałaby znów na podłodze.

_________________
Theme Voice Słowa (#372449)

I am the lucid dream.
The monster in your
nightmares.



Invidia
-----------
Generał   Opętana

avatar

Liczba postów : 350
GODNOŚĆ : Invidia

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Incubus on Nie Wrz 24, 2017 2:48 am
Można rzec, że Incubus zaniedbywał swoje obowiązki uzdrowiciela. Było to bardziej niż pewne iż jakaś osoba się oto przyczepi. Większość w nim widziała plugawego anioła, który musiał będzie i tak pójść do kasacji. Jednak na tego typu fakty nie zważał. Wierny był swoim przekonaniom i woli swego pana Ao. Nie każdy jego imieniu oddałby członka swojej rodziny na ołtarz ofiarny, a przynajmniej nie brata bliźniaka. Zawsze było mówione, że takie rodzeństwo posiada silną więź i strata takiej osoby może spowodować niewyobrażalną rozpacz. Jak było w przypadku nawróconego? Smutek go ogarnął tamtego dnia, ale musiał zachować siłę woli. Od tamtego momentu chciał zatrzeć wszystkie swe szlaki związane z pochodzenia anielskiego. Ba. Pierwszym był ze swego rodzaju, który dobrowolnie oddał swoje skrzydła do odcięcia. Ten akt był dowodem jego oddania w sprawie Kościoła. Ofiarował w ich ręce nie tyle co swą duszę, ale również i ciało. Nie żałował żadnej z tych decyzji. Dzięki im wszystkim znalazł dla siebie miejsce w tym przeklętym świecie. Spojrzenia innych wiernych na niego były normą, że przestał dawno się tym przejmować. Miał swoją rolę do wypełnienia i powinni się z tym liczyć. Stąd też nie miał zamiaru stracić z oczu panią generał. Chciała żeby pozostał u jej boku i też tak zrobił. Nie zamierzał spuścić jej ze wzroku, ale musiał przygotować parę rzeczy. A to niestety wymagało wyjścia z samej celi. Oczywiście w tym pomieszczeniu pozostawał na dłuższy czas. Obserwując ją bardzo dokładnie. Podczas tej czynności kroił w kawałki pomarańcze, które zostały mu podarowane od jednego wiernego. Nie rozumiał czemu tak się stało, ale nie mógł narzekać. W końcu nie zamierzał ich zmarnować i wiedział co z nimi zrobić. Przygotował z części z nich nawet sok, który byłby zdatny do picia. Jedynie czekał na pobudkę śpiącej królewny. Oczekiwał cierpliwie będąc skupiony na przygotowaniu posiłku. W chwili gdy skończył usłyszał pierwsze słowa z ust ślepej damy. Odłożył wszystko spokojnie na ziemi, a następnie do niej zwrócił się słowami.
Tak ma'am? ─ Odparł żartobliwie na jej wezwanie, uśmiechając się do siebie. Wstał ze swojego miejsca razem z dwoma drewnianymi miskami. Usiadł tuż obok niej wpatrując się w obliczę kobiety. Zastanawiał się nad paroma kwestiami, które obecnie musiał sobie odpuścić. Wciąż była w stanie beznadziejnym, a wszelkie próby wymuszenia na niej myślenia byłoby niezbyt udane. Mógł domniemywać, że będzie potrzebowała posiłku po tak długim czasie. Ostatnie dni to nic nie spożywała, ani też nie piła. Mogło to wyglądać zabawnie. W końcu to anioł nad nią czuwał, a to już było ironicznie śmieszne. Przecież była znana ze swojego podejścia do jego podobnym. W takim razie czemu się nią opiekował? W końcu mógł zakończyć jej żywot prostym ruchem noża. Pewnie wielu mogłoby to zrobić bez chwili namysłu. Jednak nie Incubus. W obliczu potrzebujących nie mógł takiego czynu dokonać. Czasem miewał problemy ze zrobieniem jeszcze większej krzywdy konającemu, a co dopiero osobie ze społeczności Kościoła Nowej Wiary. Stąd też postanowił przerwać ciszę, która na jakiś czas zaistniała.
Tutaj mam sok z pomarańczy, oraz kawałki pomarańczy. Prawda, że chcesz? ─ Powiedział do niej. Jakąś chwilę oczekiwał na odpowiedź ze strony Invidii, a następnie wziął swoją rękę i skierował za jej głowę. Podniósł trochę wyżej, a następnie naczynie z pomarańczowym napojem przytknął do warg generał. Uchylił nawet by wspomóc jej w wypiciu. Spodziewał się od niej współpracy z braku wyboru. W końcu darowanej pomocy nie można odmówić, czyż nie? Kiedy tylko wypiła wystarczającą ilość soku, postanowił odłożyć puste naczynie. Wziął kawałek pomarańczy z drewnianej miski co leżała przy nim i miał zamiar nim karmić biedną osóbkę leżącą w celi. Jednak nim to zrobił postanowił coś jeszcze dopowiedzieć.
Tutaj też jest przyniesione mleko makowe, jakbyś chciała po posiłku. ─ Słychać można było po jego głosie niezrozumiałą radość. Ogólnie się cieszył bardzo, że jego pacjentka nie usunęła się do ciemności. Idąc na drugą stronę światła. Choć nie tylko z tego powodu. Pomaganie innym sprawiało mu radość. Zawsze się cieszył z możliwości pomagania potrzebującym. I tutaj było podobnie. Wzięty kawałek pomarańczy postanowił wsunąć do ust ślepej kobieciny i podobnie robił z kolejnymi. Potrzebowała jedzenia i nie mógł pozwolić jej na głodówkę. Miał jedynie nadzieję, że nie będzie stawiać oporu. W takim przypadku musiałby ją zmusić, a tego nikt nie chciałby. Mimo, że nie miałby serca do tego. W końcu się trzymał etyki uzdrowiciela, a na to nie mógł sobie pozwolić. Tak więc karmił ją kawałkami owocu dopóki nie miała dość. A potem? Postanowił poczekać na dalszy rozwój sytuacji. Może miała coś ciekawego do powiedzenia niewiasta? Któż to mógłby wiedzieć.

_________________
"Seks bez miłości to puste doświadczenie.
Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych.
"


|| Mowa [ #993333 ] || Myśli || Doppelganger/Cień [ #3f3f3f ] ||




Incubus
-----------
Diakon     Nawrócony

avatar

Liczba postów : 391
GODNOŚĆ : Raphael Heavens a.k.a. Incubus

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Invidia on Nie Wrz 24, 2017 2:14 pm
Invidia nienawidziła aniołów do tego stopnia, że nie wahała się poświęcić swojego anioła stróża, który był przecież jej własną siostrą. Mogła nie czuć do niej sentymentu z kilku względów: po pierwsze w ogóle nie były do siebie podobne. Ciało Lysane zmutowało do tego stopnia, że nawet rysy twarzy kobiet odbiegały od siebie. Podobieństwo istniało jedynie we wzroście, czego nie można brać za przykład na terenie kraju, w którym większość ludzi miała metr sześćdziesiąt w kapeluszu, a tam, skąd pochodziła, był to wzrost średni i dość pospolity dla przedstawicielki płci pięknej. Po drugie – białowłosa słabo pamiętała siostrę. Zostały rozdzielone w dość młodym wieku, więc jedyne z czym mogła ją skojarzyć to dzieciństwo, w którym raczej nie starały się być dla siebie bliskie. Co chwila były kłótnie o zabawki, która powinna coś dostać, która jest lepsza, ale to zdecydowanie nie zbliżało do siebie dwóch małych dziewczynek, którymi wtedy były. Potem zostały rozdzielone, Lysane zachorowała i trafiła w obce jej miejsce w dzikiej dżungli, a potem umarła i zmieniła się w dziwne stworzenie, którego siostrzyczka na pierwszy rzut oka potem nie mogła rozpoznać. W chwili ich spotkania i ona zresztą nie była tą samą osobą, bo również śmiała sobie umrzeć. Tylko i wyłącznie z własnej głupoty i zbyt dobrego serca. Szkoda tylko, że przydzielono ją do opieki nad Invidią, bo gdyby była sobie dalej z aniołkami z Ameryki Południowej, to wciąż by żyła i rozsiewała tą swoją obrzydliwą radość. Ale przynajmniej łatwo było ją zwabić do siedziby Kościoła, wykorzystując naiwność i chęć pojednania się. W końcu kiedy przyszła pani generał wędrowała po świecie, nieodłączna towarzyszka biegała za nią krok w krok, co chwila rzucając uwagami na temat czystości serca i tego, że nie wolno zabijać, nawet, gdy jest się głodnym. Tak. Bo przecież na Saharze żarcia było od cholery, a piasek był mimo wszystko całkiem dobry. Jej stróż narzekał nawet na to, że poddaje się swoim zwierzęcym instynktom i nie potrafi pohamować chęci wylądowania w łóżku z połową świata. W chwili, w której została postawiona przed wyborem „kogo poświęcić w imię Ao”, Invidia dobrze już wiedziała kto zginie w rytuale. I nie była to szybka, bezbolesna śmierć. Długoucha, na dnie serca trzymając wciąż stare bóstwa, pamiętała dobrze jak składano ofiary w plemieniu. Choć rytuał powinien przebiec szybko i z modlitwą, ona przy każdym słowie modlitwy nacinała skórę ofiary. Wtedy po raz pierwszy mleko makowe działało na nią tak intensywnie, by przytępić rozum i wywołać sny na jawie. Po raz pierwszy też zabijała anioła, wbijając w niego wzrok kolorowych ślepi i obserwując cierpienie. Anielica prosiła o litość i dostała ją, kiedy jej serce opuściło klatkę piersiową wraz ze sprawnym ruchem ręki nowej kapłanki. Nigdy potem nie odwiedziła kapliczki z prochami serca ofiary. Zwłaszcza po tym, jak same anioły wzmogły nienawiść poprzez magiczne oślepienie Invidii. To wtedy porzuciła swoje imię na znak wstydu. Dała się w końcu złapać plugastwu, które tak skutecznie wcześniej tępiła.
A jednak nie poprosiła o zmianę osoby, która się nią opiekowała. Wybrała obrzydliwego anioła, który śmiał stąpać po ich świętej ziemi. Ale był to znany jej anioł, który widział ją już w różnych stanach i na swój sposób ufała mu. Może nie zamierzała mu w podzięce rzucać się na szyję, oddawać połowy królestwa i ręki swojej córki, ale już wystarczało, że nie rzucała w jego kierunku obelg i wrednych docinków. W końcu opieka nad chorymi była w zakresie obowiązków Incubusa jako uzdrowiciela. Była mu wdzięczna za to, że nie zostawił jej w celi samej, bo siedzieć z nią nie musiał, a mógł jedynie zajrzeć od czasu do czasu lub wysłać kogoś na „zwiady”. Miała teraz do spłacenia coś w rodzaju długu i na pewno nie marudziłaby, gdyby teraz nawrócony o coś poprosił. Bądź co bądź, uratował jej życie wraz z Anais i trwał obok przez kilka dni.
Uśmiechnęła się dość ciepło, słysząc jego odpowiedź. Różnie ją nazywano, ale takie określenie było bardzo, bardzo rzadkie. Zaraz jednak skrzywiła się, gdy jej ognista bestia za mocno pociągnęła za pióro rosnące wśród włosów. Syknęła i odchyliła głowę, by niewidzącymi ślepiami skierować się do ptaka.
Shorel’aran, Valla – rzuciła z powagą. Zwierzę skrzeknęło ponuro, ale nie ruszyło się z miejsca. Zamiast tego oparło dziób o czoło kobiety. – Ash karath – dodała stanowczo i pogłaskała dziób palcami. Valla wreszcie ruszyła się z miejsca i poszła w stronę drzwi, wyraźnie niezadowolona z żądania swojej pani. Chwilę kombinowała, żeby jednak nie opuszczać pomieszczenia, ale ostatecznie wyszła, sprytnie otwierając i zamykając drzwi. Nie była aż tak głupia jaką czasem udawała. Teraz, wymordowana była już całkowicie sam na sam z aniołem.
Jestem głodna jak stado sępów nad pustynią – odpowiedziała zgodnie z prawdą. No, może przez osłabienie aż tak bardzo nie chciało jej się jeść, ale nie zmieniało to faktu, że pusty żołądek tylko czekał na okazję do zagrania pieśni jego ludu. A na pewno chciało jej się pić. Na domiar złego przez długi okres braku przytomności była w tym momencie trzeźwa jak świnia, więc i uzależnienie dawało o sobie znać. Przynajmniej nie miała siły żeby być drażliwa, bo wtedy stałaby się nieznośna i uzdrowiciel prędzej by przyłożył jej poduszkę do twarzy niż nakarmił. Ale nie miała na co narzekać. Poza tym, że było jej nieco niewygodnie, a zbroja dawała o sobie znać. Była dopasowana, ale robiła się niewygodna po dłuższym czasie, zwłaszcza podczas leżenia.
Wypiła sok dość ostrożnymi, niewielkimi łykami, ale starając się nie ochlapać. Brakowało tylko tego, żeby jak ostatnia niezdara kleiła się od pomarańczy. Choć ona to jeszcze pół biedy, ale wolała nie pobrudzić koców i poduszek, których pranie zabierało trochę czasu. Plus napój był dość chłodny przez bliskość żywej lodówki, jaką był Incubus. Przynajmniej długoucha zdążyła się rozgrzać pod kocami, dzięki czemu teraz nie trzęsła się jak wcześniej. Przygryzła lekko wargi – najpierw dolną, a potem górną – kiedy skończyła. W Kościele Nowej Wiary mieli mimo wszystko luksusy. Może i głównym posiłkiem było monotonne zboże, mak i od czasu do czasu jakiś anioł, ale miewali też owoce oraz warzywa, których na Desperacji ciężko było szukać. Gdzie indziej na pustyni można było napić się soku, skoro nawet wody brakowało? I nawet nie były to dostawy z M-3, bo wiele ciekawych roślin żyło w szklarniach doglądanych przez Oleandra. Nic dziwnego, że często zdobywali wyznawców dzięki wizji dostatniej ilości pożywienia. Potem wystarczyło tylko wkładać im do głów „Jedyną Słuszną Prawdę”, a zmieniali się w fanatyków.
Przyda się. Wszystko mnie boli – stwierdziła, kierując wzrok niewidzących oczu na Incubusa. Dało się to znieść, ale było nieznośne. Nie była nawet pewna czy nie może się za bardzo ruszać przez zmęczenie, czy z obawy przed nasileniem bólu. A najgorzej było z głową, która przy każdym poruszeniu wysyłała bolesne fale w kierunku całego ciała. Póki się to nie uspokoi, wolała mówić jak najmniej. A miała kilka pytań, tak jak zapewne miał je uzdrowiciel. I z chęcią opowiedziałaby co pamięta, ale najpierw musiała być w stanie wytrzymać.
I pomóż mi potem zdjąć zbroję – poprosiła, przeżuwając kawałek owocu. W innych okolicznościach zabrzmiałoby to jak propozycja, ale na chwilę obecną Invidia nawet nie przybrała na twarz tej swojej charakterystycznej miny, którą robiła zawsze przy takich okazjach. Ciężko było jej w tym momencie myśleć, więc nawet nie zwracała uwagi na to co mówi. Skupiała się raczej na współpracy przy karmieniu.

_________________
Theme Voice Słowa (#372449)

I am the lucid dream.
The monster in your
nightmares.



Invidia
-----------
Generał   Opętana

avatar

Liczba postów : 350
GODNOŚĆ : Invidia

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Incubus on Nie Wrz 24, 2017 11:26 pm
Obserwował bacznie poczynania feniksa, który się znalazł w celi wraz z uzdrowicielem i generał. Wiedział, że to jest normalne zachowanie u tych zwierząt. Widać było gołym okiem oddanie tego stworzenia w stosunku do swojej właścicielki. W końcu to zasługa była samej Valli, że wymordowana trafiła w Górach Shi. Może nawet jej los skończyłby całkowicie inaczej, gdyby nie znalazłaby się w odpowiednim czasie i miejscu. Tak więc to ona całkowicie uratowała Invidii życie, które było na granicy między życiem i śmiercią. W takim przypadku można śmiało powiedzieć, że to los sprzyjał jej najbardziej. Sam rudzielec może nie wierzył w przypadki, ale tutaj mógłby się pokusić myślą o ich istnieniu. Jedynie czego dokonał uzdrowiciel to rozwiązanie problemu z ranami, które znajdywały się na nadgarstku. Teraz nic nie zagrażało zdrowiu poszkodowanej. Jedynie potrzebowała trochę czasu, żeby zregenerować swoje siły. Obecnie nie była w stanie sobie sama poradzić z dziennymi czynnościami i z tego powodu musiał się nią zająć rudzielec. Nie za często podejmował się prywatnego leczenia osób ze społeczności aonistów, czy chociażby dbania o ich potrzeby. Większość czasu spędzał w lecznicy, w której wraz z innymi pomagał ofiarom przykrych zdarzeń. Zdarzało się również, że na terenie Desperacji leczył innych. Głównie to z powodu anielskiej natury, która dawała o sobie znać. Wszystkie jego próby wyzbycia się jej spełzły na niczym. Jedynie mógł zatrzeć swoje ścieżki pochodzenia, żeby kroczyć właściwą ścieżką. Nie posiadał już dawnych więzów z aniołami, z którymi niegdyś żył. Teraz miał swoją nową rodzinę. Jedni byli w stosunku do niego milsi, zaś drudzy przeciwnie. Spośród wszystkich nawróconych mógł się wyróżniać swoim oddaniem. Nie ważne w jaki sposób był traktowany to zawsze był gotowy do pomocy. Podobnie też było w tym przypadku. Zwrócił uwagę na słowa jakie padły w stosunku do feniksa, który jeszcze z nimi przebywał w pomieszczeniu. Mgnieniu oka uciekł z celi zostawiając tą dwójkę samą w sobie. Oczywiście mimo tego nie zaprzestał karmienia kobieciny, która nie stawiała w oporu. Widać, że głód się jej domagał. Podobnie było w przypadku wzmianki o mleku makowym, który nie umknął jego uwadze. Przerwał na moment podawanie posiłku, a następnie skierował po mleko makowe. Wziął do swojej dłoni w naczyniu, które przebywało i wrócił do wcześniejszego miejsca. Skierował kolejne słowa w kierunku generał.
Proszę bardzo. Masz tu mleko makowe. ─ W chwili wypowiedzenia ostatniego słowa, przybliżył do ust naczynie ze specyfikiem. Wykonał podobny zabieg, jak w przypadku podarowanego napoju z pomarańczy. Miał nadzieję, że to uśnieży ból jaki dawał o sobie znać. Nie zdawał sobie oczywiście sprawy z tego, że cierpiała na uzależnienie od tego narkotyku. W końcu to była norma stosowanie jego wśród aonistów. Odstawiając naczynie puste z zawartości, usłyszał znajomy szept w swojej głowie. "Spójrz na siebie. Jesteś dumny bycia sługą tej osoby?" Dał o sobie znak cienista udręka, która jawnie wyśmiewała z rudzielca. Nie podobało mu się wybrane słownictwo, ale nic z tym nie mógł zrobić. Jedynie kazać mu iść precz, ale to nic nie pomogłoby. Spowodowałoby dalszą konwersację, która nie dawałaby nawróconemu spokoju. W takim przypadku zostało mu zignorować jego obecność. Była to walka z wiatrakami, która nie miała sensu. Pozostawało jeszcze jedno do zrobienie, zgadzając się na prośbę. Postanowił ją poinformować, że podejmie się tego czynu.
Przejdźmy więc do zdjęcie niepotrzebnej odzieży. ─ Powiedział. Teraz liczył na małą współpracę ze strony damy, z którą przebywał trochę czasu w tej celi. Odkrył ją z koców jakimi była przykryta, a następnie delikatnie podniósł. Zamierzał ją sprowadzić do pozycji półsiedzącej, gdyż ułatwiłoby to mu znacznie robotę. Zdawał sobie sprawę, że pod wpływem narkotyku byłoby jej ciężko samej to zrobić. Tak więc musiała polegać na niemałej pomocy Incubusa w tym przypadku. Przystąpił więc od podstawowych czynności, czyli odpięcia naramienników. Dzięki temu zabiegowi również jej peleryna opadłaby na ziemie i pozwoliłoby na podjęcie dalszych kroków. Sama czynność za dużo czasu mu nie pochłonęła. Gorzej jakby się wierciła, tudzież stawiała opór. Przynajmniej mógł zakładać, że nie będzie żadnych komplikacji z tego tytułu. Mając już z głowy pierwszą część stroju, postanowił zajść ją od pleców i podjąć się próby zdjęcia napierśnika. Trochę więcej czasu włożył w samą czynność, a to ze względu na chęci robienia tego na spokojnie i delikatnie na swój sposób. Nie zamierzał wzbudzić u niej dyskomfortu, który był najmniej chcianą rzeczą w tym przypadku. Kiedy odpiął wszystko z tyłu postanowił złapać za przód zbroi, a następnie ją zsunąć w dół. Odsłaniając tym samym w nagości górną część ciała kobieciny. Trzymaną przez siebie część położył na bok, gdyż nie była mu do niczego potrzebna. Podobnie jak w przypadku naramienników. Wtedy też wstał i ruszył z zamiarem, żeby stanąć przed jej osobą. Wszystko to wykonywał bez słowa, ale nie na długo.
Dobrze więc... możesz się położyć? ─ Skierował do niej słowami i oczekiwał na kontynuację współpracy. Kiedy tylko się położyła ponownie, mógł się na spokojnie zająć resztą. Przystąpił od zdjęcia pancerza z okolic kolan i piszczela, a potem zdjął buty jakie miała na sobie. Sama czynność była bardzo czasochłonna, a to powodowało u rudzielca małą irytację. Jednak szybko mu minęła, gdy tylko zostały spodnie. Sama wieść o tym go bardziej zachwycała, gdyż będzie miał swoistą nagrodę za włożony trud. Zaczął je ciągnąć wolny ruchem do siebie. Będąc w połowie postanowił również podnieść do góry jej nogi. Ciągnąć odzienie bardziej i bardziej, zdejmując go ostatecznie. I jedynie mu pozostało w takim przypadku ułożyć dolne kończyny bezpiecznie na gruncie. Wtedy miał już całkowity wgląd na nagie ciało przed sobą. Wzbudzało u niego pozytywne emocje, że postanowił się podzielić nawet małą uwagą.
Fiu, fiu. Co my tu mamy? Panią Generał w pełni okazałości. Trochę brudną, ale wciąż prawdziwą damę. ─ Zaśmiał się pod nosem na koniec komentarzu. Widząc bez odzienia wiedział, że tak nie może się prezentować. Przydałaby się jej na warunki Gór Shi lekkie odświeżenie i to z pomocą wody. Nie zasugerował tego rudzielec, gdyż nie miał ku temu potrzeby. Wolał być pewny opinii samej Invidii na ten temat, może nawet kolejnej prośby z jej strony. Kto wie. Może wolałaby pozostać trochę w brudzie?

_________________
"Seks bez miłości to puste doświadczenie.
Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych.
"


|| Mowa [ #993333 ] || Myśli || Doppelganger/Cień [ #3f3f3f ] ||




Incubus
-----------
Diakon     Nawrócony

avatar

Liczba postów : 391
GODNOŚĆ : Raphael Heavens a.k.a. Incubus

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Invidia on Pon Wrz 25, 2017 6:36 pm
Przeżuwając kawałki pomarańczy, przypominała jej się nieprzebyta dżungla, w której wychowywała się po śmierci. Wymordowani w tamtych regionach raczej nie zajmowali się uprawą roślinek, ale czasem udawało im się przynieść różne owoce, które przetrwały na swój sposób apokalipsę. Zwykle i one jakoś pomutowały, przez co zrywanie ich groziło wizją dwugodzinnego wyciągania wystrzelonych kolców, bywały trujące, zmieniały smak. Invidia nadal pamiętała jednak jeden z gatunków pomarańczy cudownie zakwitający krwistoczerwonymi kwiatami, które potem przeobrażały się w niemalże luksusowy przysmak. Tego brakowało jej na pustyniach Desperacji, ale nie zamierzała wracać do siebie. Tęsknota za ładnymi widokami nie mogła przebić chęci przetrwania. Tereny dawnej Japonii były zdecydowanie bezpieczniejsze, choć mogło to zabrzmieć dziwnie. No, na pewno nie było tu setki różnych gatunków pająków, z których część mogła pożreć dorosłego mężczyznę na dwa kłapnięcia szczękoczułkami. Ani panter wciągających jeszcze żywą ofiarę na drzewo. Ani ogromnych ptaków polujących na bydło. Ale Desperacja miała robaki pustynne, więc coś za coś.
Białowłosa wypiła dość łapczywie halucynogenny specyfik, przykładając dłonie do naczynia i rąk Incubusa. Gdy tylko ciecz spłynęła po gardle, Lysane poczuła się znacznie lepiej, choć raczej od strony psychicznej. Musiała chwilę poczekać aż mleko zacznie działać, ale w jej stanie nie powinno to zająć długo, zwłaszcza, że przez swój lekki post jej ciało domagało się kolejnej porcji narkotyku. Choć naprawdę uzależniona była dopiero od kilku lat, kiedy to poprzez zażywanie specyfiku osuwała się w narkotyczne wizje będące jedynymi rzeczami, które mogła widzieć w kolorze poprzez swoją ślepotę. Śniła na jawie, odzyskiwała humor, ale przez pierwsze kilka godzin nie potrafiła myśleć zbyt trzeźwo. Zachowywała się też wtedy dość nieprzewidywalnie, przez co zwykle siedziała samotnie w swojej celi albo napadała na któregoś z kochanków, przyklejając się do nich i nęcąc, jak to miała w zwyczaju. Mniej naćpana była może ze dwa razy w tygodniu, ale nigdy nie pozostawała trzeźwa na długo. Chęć przyjęcia kolejnej dawki wywoływał u niej drażliwość i napady humoru nieprzyjemnego dla osób postronnych.
Starała się siedzieć w miarę prosto, opierając ręce o podłoże po bokach. Zauważyła, że ma nieco więcej sił, ale postanowiła trochę poudawać, że wciąż jest dość słaba. Kiedy uzdrowiciel zajmował się odpinaniem klamerek i rozwiązywaniem wiązań, ona czasem lekko przechylała się, jakby ciężko jej było usiedzieć. Delikatnie oparła się o niego, kiedy znalazł się z tyłu, zachichotała cicho. Mleko makowe zaczynało działać, wprowadzając ją w głupkowaty nastrój i pozbywając się nieznośnego bólu głowy. W chwili, w której Incubus dotknął przodu napierśnika, długoucha przekręciła głowę i niespodziewanie cmoknęła go w policzek, ponownie wybuchając cichym chichotem. Starała się mu nie przeszkadzać, ale nie potrafiła się w tym momencie powstrzymać przed drobnym wierceniem. Nie powinno mu to jednak sprawiać zbyt dużych problemów.
Opadła na poduszki, kiedy znowu się odezwał. Położyła długi warkocz na klatce piersiowej. Niczym wąż wił się aż do brzucha, gdzie zsunął się na koce. Kobieta przesuwała palcami po włosach, sprawdzając w jakim są stanie. Zdecydowanie powinna je umyć i uczesać ponownie – niektóre pasma postanowiły nie trzymać się ciasno jednego miejsca i zaczęły wysuwać się z fryzury. Nie chciała ich jednak rozwiązywać w tym momencie, bo tylko by przeszkadzały. Sięgały w końcu kostek, a gdyby musiała się podnieść, zaplątałaby się w nie i tyle by z tego wyszło. Przesuwając jedną z rąk otarła się o pierś. Zauważyła, że sterczą jej sutki, ale winę zrzucała na chłód bijący od anioła. No bo na co innego? Na to, że omamy słuchowe przywołały słyszalny tylko dla niej śpiew ptaków na leśnej polanie? Przeciągnęła się, wyciągając ręce za głowę, a nogi w kierunku Incubusa. Jakaś zbytnio zastała kość strzeliła cicho. Pani generał podczas tej czynności przysunęła się do uzdrowiciela, choć starała się to zrobić niezauważalnie.
W takim razie trzeba będzie zostać czystą damą – odezwała się kocim pomrukiem. Nie widziała w jakim jest stanie, ale doskonale pamiętała smród więzienia. Na pewno nie zdałoby testu białej rękawiczki, a kto wie jak brudna była cela. Do tego leżała potem na piachu Desperacji, który nie był przecież wzięty z pięknej, czystej plaży znad oceanu. Invidia wykorzystała to, że wcześniej zmieniła nieco pozycję i miała trochę sił. Wyciągnęła nogi do uzdrowiciela i złapała go nimi za boki, a następnie spróbowała przyciągnąć do siebie, wkładając to całą energię jaką miała. Mogło jej się nie udać to, co chciała zrobić, ale ani nie była w pełni sił, ani go za dobrze nie widziała, ani też nie był w pozycji dobrej do zachwiania równowagi. Ale próbować mogła.

_________________
Theme Voice Słowa (#372449)

I am the lucid dream.
The monster in your
nightmares.



Invidia
-----------
Generał   Opętana

avatar

Liczba postów : 350
GODNOŚĆ : Invidia

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Incubus on Wto Wrz 26, 2017 12:31 am
Wszystko szło gładko w trakcie wypełniania prośby pani generał. Zdejmował każdy elementy pancerza, który miała na swoim ciele. Trochę musiał włożyć w to czasu, żeby tego dokonać. Jednak nie mógł narzekać. W końcu to była prośba i to od osoby wyżej postawionej od niego. Stąd też musiał wysłuchać jej słów i podjąć tego wyzwania. Nie wspominając, że wcześniej wypiła narkotyk zwany mlekiem makowym. Dzięki niemu mogła się poczuć lepiej, a to z wielu powodów. Przynajmniej ten specyfik był w stanie zniwelować skutki obolałego ciała. Oczywiście to też skutkowało z pewnymi dodatkami. Wymordowana mogła doświadczyć ciekawych efektów, które mogłyby znacznie poprawić jej humor. Cieszył się o przyniesionej porcji przez Anais, gdyż to jej była zasługa na sprowadzenie tego napoju. W ten oto sposób uzdrowiciel znalazł sposób, żeby poprawić stan zdrowia w sztuczny sposób. Zdążył zaobserwować jego efekty słysząc cichutki chichot z ust białowłosej. Jednak to też powodowało ciekawe akcje ze strony kobiety, które mogły zaskoczyć nawróconego. Został zaskoczony, gdy wykorzystała okazje i cmoknęła jego policzek. Nie spodziewał się tego czynu z jej strony, a to spowodowało u niego małą zwieche. Mógł narzekać z tego powodu, ale tego nie zrobił. Czemu? Przywyknął do tego typu czynów dawno temu. W przypadku tej dwójki było to swego rodzaju normą, gdy się znajdywali w odosobnionych i ustronnych miejscach. W oczach rudzielca tym aktem pokazała, że o wiele lepiej się czuła. Chociaż w jej przypadku jeszcze dalece było od stanu pełni funkcjonalności i wciąż potrzebowała od niego pomocy. Cieszył się w głębi ducha, że posłusznie podążała za jego słowami. Znacząco to ułatwiało jego robotę, która mogła być utrudniona w łatwy sposób. Nie wiedział dokładnie co robiła podczas jego zdejmowania z niej odzienia bojowego. Można rzec, że był bardziej tym zajęciem pochłonięty niżeli spoglądając na damę. Tutaj go ponownie zaskoczyła jednym czynem, gdy odpowiedziała na jego słowa. Został objęty nogami wymordowanej, a następnie pociągnięty w jej stronę. Jedynie zdążył się oprzeć rękoma na grunt, mając bliższy widok jej twarzy. Zdziwiła go nie tylko z powodu tego ruchu, a bardziej z powodu ukazania trochu więcej siły. Z tego powodu był bardziej przekonany, że powrót do pełni sił był kwestią czasu. Westchnął na wieść o tym wszystkim i uśmiechnął sam do siebie.
Yare, yare. I co teraz powinienem zrobić? ─ Zadał pytanie retoryczne poszkodowanej. Nie przeszło mu na myśl wcześniej, że szybko znajdzie się w takiej sytuacji z jej osobą. Możliwe, że tego efektem było mleko makowe jakie zostało jej podane. Czort wiedział, prawdę mówiąc. Znajdując się w takiej pozycji trochę jego wyobraźnia dawała o sobie znać. Nie wspominając o myślach, które go korciły. Zmrużył jedynie ślepia i trochę opadł uśmiech z jego twarzy. Wtedy też postanowił się utrzymywać nad nią za pomocą lewej ręki, gdyż planował coś zrobić prawą. Skierował swoją dłoń w stronę spiczastego ucha kobieciny i spokojnym ruchem gładził je opuszkami palców. Przynajmniej z początku. Trochę później skierował na policzek, a następnie na podbródek łapiąc go delikatnie. Zbliżył tym samym głowę do niej i złączył dosłownie na chwilę swoje usta do jej warg. Obdarował ją tym samym pocałunkiem, który trwał dość krótko.
Ciesze się bardzo, że wracasz do pełni sił. ─ Powiedział do niej z nutką radości w głosie. Powrót do zdrowia go cieszył. Teraz to była kwestia czasu, aż wróci wszystko do normalności i będzie mogła funkcjonować sensownie. Jednak nim to się stanie będzie potrzebowała dalszej opieki uzdrowiciela, który miał doświadczenie w wielu aspektach. Jednak skupiał się obecnie na tych do dbania o drugą osobę.
Możemy się skierować do miejsca, gdzie staniesz się czyściejsza. No chyba, że masz coś lepszego na myśli. ─ Szybko dodał do wcześniejszej wypowiedzi. Zdawał sobie sprawę, że mogła mieć wolę pozostać w prywatnym zakątku. Jednak nie miała zastrzeżeń, żeby oczyścić jej ciało ze wszelkiego brudu. W końcu Góry Shi miały jedno miejsce, które idealnie do tego pasowało. Ostatecznie to zależało od woli generał. Jednak był w stanie zmotywować do podjęcia decyzji i wiedział nawet w jaki sposób mógł to przyśpieszyć. Postanowił przesunąć niżej swoją dłoń z jej podbródka. Mogła poczuć bardzo dobrze jego opuszki palców na swojej skórze, które zatrzymały się na lewej piersi. Trochę pomacał ów obszar ciała, a potem jedynie ocierał palcem o sutek niebieskiej damy. Sterczały one podczas tego czynu. Podejrzewał, że to było spowodowane chłodem jaki panował w tym miejscu. A powodem tego zimna mógł być nikt to inny niż Incubus. Przynajmniej to była oczywista przyczyna. Nie mniej na tym poprzestał i chciał usłyszeć z jej ust jawną odpowiedź na pytanie, które zadał.
Tak więc? ─ Krótko i na temat. Teraz mu pozostawało poczekać na reakcję zwrotną. Nie ważne, czy to na słowa lub czyny jakichś się dopuścił.

_________________
"Seks bez miłości to puste doświadczenie.
Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych.
"


|| Mowa [ #993333 ] || Myśli || Doppelganger/Cień [ #3f3f3f ] ||




Incubus
-----------
Diakon     Nawrócony

avatar

Liczba postów : 391
GODNOŚĆ : Raphael Heavens a.k.a. Incubus

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Invidia on Wto Wrz 26, 2017 2:29 am
Powinno być jej chłodniej, nawet jeśli pancerz nie zasłaniał zbyt wiele i nie dało się go nazwać zbyt ciepłym. Narkotyk sprawiał jednak, że przeżycia zmieniały się z nieprzyjemnych na kompletnie inne. Tak jak obolałe mięśnie przestawały o sobie znać, a głowa nie pulsowała już irytującym bólem, tak też chłód bijący od ciała anioła przestał jej przeszkadzać. Wciąż go odczuwała, ale łatwiej było to ignorować. Zdawała się być nieco rozgrzana od środka, ale stopy i dłonie znacznie obniżyły swoją temperaturę, czego w tym momencie aż tak nie zauważała. Powinna zresztą odzyskać odpowiednie ciepło, kiedy zanurzy się w ciepłej wodzie podczas kąpieli. Gorące źródła Gór Shi były czasem niczym zbawienie za życia.
Wymordowana przesunęła dłonią pod jedną z piersi, wzdłuż żebra, gdzie wcześniej znajdował się jeden z twardszych elementów zbroi. Wyczuwała pod palcami delikatne odgniecenia, ale wiedziała, że znikną najpóźniej za godzinę. Całe szczęście nie poocierała się, bo tylko tego by jej brakowało, żeby mieć podrażnienia w różnych dziwnych miejscach. Pustynny piasek na szczęście nie dostał się w szczeliny pomiędzy ubiorem a ciałem kobiety, ale sądząc po śladach po nim na płaszczu, leżała na plecach, kiedy wyniesiono ją z więzienia. Większość zdążyła odpaść gdy Valla pędziła ile sił w skrzydłach, a potem kilka razy poobijała się o ściany korytarzy. Nadal jednak białowłosa potrzebowała kąpieli – była nieco zakurzona, we włosach czuć było jeszcze resztki woni podziemnej celi, do której ją wtrącono, a na dodatek nie kąpała się od kilku dni, co wręcz gryzło jej dumę. Skoro posiadali możliwość nie bycia brudasami jak większość Desperacji, to mogli z tego korzystać.
Uśmiechnęła się zadziornie, czując jego oddech bliżej siebie. Położyła nogi grzecznie, puszczając go. Dobrze wiedział jak bardzo potrafiła się wygiąć, ale wolała nie marnować sił na trzymanie nóg w górze, skoro mogła je jak na razie ułożyć w spokoju. Zadrżała, kiedy dotknął ucha, ale nie było to spowodowane zimnem. Przymknęła powieki, przechylając głowę smyranym uchem w kierunku Incubusa. Uwielbiała to, a on podstępnie to wykorzystywał, rudzielec jeden. Zdziwiła się jednak pocałunkiem, którego kompletnie się nie spodziewała. Przyłożyła dłoń do jego policzka, znów pokazując swoje upiorne, białe ślepia. Tak bardzo chciała mu teraz spojrzeć w oczy, zobaczyć wyraz twarzy. Wolała odczytywanie mowy ciała niż domysły na podstawie czynów i tonu głosu, ale tylko na nich mogła teraz polegać. Nie chciała w końcu zdradzać, że nagle kompletnie oślepła. Jeszcze nie. Martwiłby się jeszcze bardziej, a wystarczyło, że dopiero co została wyciągnięta z kościstych szponów Śmierci. Uśmiechnęła się w taki sposób, w jaki robiła to bardzo rzadko – z czułością. Przesunęła kilka razy opuszkami palców po policzku uzdrowiciela, aż w końcu objęła go obiema rękami.
I wszystko dzięki tobie – odezwała się spokojnym, dość cichym głosem, przytulając go. Zachowywała się zupełnie jak nie ona. Spodziewać się można było tylko dwóch rzeczy od niej w stosunku do nawróconego – albo go zwyzywa i o mało nie kopnie w kostkę albo wciągnie do łóżka bądź inną w miarę płaską powierzchnię. Teraz działo się coś, co w jej wykonaniu jeszcze się chyba nie zdarzyło. – Dziękuję – dodała szeptem prosto do anielskiego ucha, które zaraz po tym lekko przygryzła. Dobra, może i był plugawym, zdradzieckim pomiotem, który zdradził Stwórcę, ale dopilnował, żeby nie wyzionęła ducha. Na tę jedną chwilę mogła przymknąć khe khem oko na jego pochodzenie. Zrobił dobry uczynek nie dając odejść jednemu z dzieci Ao do ojca, a Invidia wbrew pozorom nie była niewdzięczną istotą patrzącą tylko na czubek własnego nosa. Zabrała ręce, kładąc je na hamaku. Znowu zaczęła się zadziornie uśmiechać, jakby rzucając mu wyzwanie. Zmieniło to dopiero smyrnięcie piersi, podczas którego rozchyliła delikatnie wargi i cicho westchnęła. Mleko makowe przytępiało zmysły, ale dotyk zdawała się odczuwać nieco wyraźniej niż zwykle. Zastanawiała się chwilę nad wyborem. Im szybciej doszliby do miejsca kąpieli, tym szybciej mogliby kontynuować zaczepki czy też rozmowę. Przynajmniej jeszcze czuła się na siłach, żeby podnieść tyłek i spróbować trzymać się w pionie, a nigdy nie wiadomo czy narkotyk nie trzepnie ją silniejszymi omamami, które by ją powaliły. Czasami wizje wcale nie były przyjemne, ale na szczęście zdarzało się to rzadko i było w głównej mierze uzależnione od odczuwanych emocji. Teraz czuła się bezpiecznie, a przynajmniej dużo bardziej niż w więzieniu. Dopóki nie myślała o tamtym ponurym miejscu, było dobrze.
Chodź – zamruczała. Przy wstawaniu skorzystała z pomocy, ale nie chciała być niesiona. Musiała rozprostować kości, a dopóki była w stanie utrzymać się na nogach, to wolała iść sama. Owinęła się w jeden z koców, bo choć było jej wszystko jedno czy ją ktoś zobaczy jak ją Ao stworzył, to mimo wszystko wśród wyznawców spotkać można było dzieci. Przynajmniej przy nich wolała zachować odrobinę przyzwoitości. Dla zmniejszenia ilości zachwiań, objęła Incubusa w pasie, drugą ręką przytrzymując okrycie, żeby nagle nie spadło. Nie chciała wleźć też na żadną ścianę, co w tym momencie było bardzo prawdopodobne, nawet jeśli na pamięć znała układy większości najczęściej przez nią uczęszczanych korytarzy.

[z/t] x2

_________________
Theme Voice Słowa (#372449)

I am the lucid dream.
The monster in your
nightmares.



Invidia
-----------
Generał   Opętana

avatar

Liczba postów : 350
GODNOŚĆ : Invidia

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics