Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 1 z 2 1, 2  Next   

Cela Invidii    Pisanie by Invidia on Pią Sie 18, 2017 4:36 pm
Całkiem przestronna grota wykuta w skale, jednakże umeblowana skromnie. Nie posiada żadnego okna z witrażem, a jedynym źródłem światła są poustawiane wszędzie kolorowe świece o egzotycznych zapachach. Sądząc po ich niewielkim stopniu wypalenia, nie są często używane. Powietrze w pomieszczeniu jest wilgotne i ciepłe, czasem odrobinę duszne, przypominając jego właścicielce o miejscu, z którego pochodzi. Cela jest zawsze uporządkowana i czysta.
Naprzeciwko drzwi zawieszono spory, wytrzymały hamak z mnóstwem poduszek. Czasem posłanie znajduje się na podłodze, jednakże pani generał preferuje znajdowanie się powyżej powierzchni podłoża. W kącie umiejscowiony został jeden z kufrów na ubrania, drugi stoi tuż koło wejścia. Do wyposażenia należy też rozklekotana szafeczka na drobnostki oraz stojak na łuki i kołczany wypełnione strzałami zawieszony na ścianie. Przyczepiono do niego również kilka różnie wyglądających noży, stylami odpowiadających łukom. Nad szafeczką eksponuje się jedyna ozdoba w celi: anielskie pióra. Większość z nich jest biała lub w innych jasnych odcieniach, ale znajdą się także i inne kolory. W samym środku umieszczone zostało niebieskie, połyskujące pióro, nad nim namalowano znak Kościoła. Trofeum z pierwszej liczącej się ofiary - siostry Invidii oraz jednocześnie jej anioła stróża.

_________________
Theme Voice Słowa (#372449)

I am the lucid dream.
The monster in your
nightmares.



Invidia
-----------
Generał   Opętana

avatar

Liczba postów : 350
GODNOŚĆ : Invidia

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Incubus on Pią Sie 18, 2017 8:22 pm
Nie spodziewał się szybkiej asysty drugiej osoby w ratowaniu życia. W głębi swej duszy się cieszył i to bardzo. Strata wysoko postawionej osoby w hierarchii kościoła zostałoby uznane za tragedię. Na samo szczęście przybyła mu znana osoba, która się nazywała Anais. Tak jak on była nawróconą na właściwą ścieżkę wielkiego pana. Kiedy mieli się zbierać ze świątyni wziął ze sobą swoją torbę. Nie było w nim wiele rzeczy, ale coś na pewno by się przydało. W trakcie drogi do celi pani generał postanowił odpowiedzieć na jej wcześniej zadane pytanie.
Zająłem się ranami na lewym nadgarstku. Nie mogłem ich tak zostawić. ─ Odpowiedział spokojnie. Nie mógł dopuścić do sytuacji, gdzie rany się otworzyłyby na nowo. Z tego właśnie powodu użył mocy leczniczej, która zostawiła na nim piętno. Z każdą sekundą czuł się o wiele lepiej, ale wciąż nie mógł powiedzieć o powrocie do pełni sił. Zbliżał się w niemałym towarzystwie do celi poszkodowanej. W przypadku jej osoby przenosiny do tego miejsca były najlepsze, biorąc pod uwagę iż lecznica była zajęta. Przynajmniej nie będzie trzeba się martwić o zbędnych gapiów, którzy patrzyliby na ręce nawróconych. A tym bardziej kiedy to oni ratują życie osoby, która darzy aniołów szlachetną nienawiścią. Tak więc dalsze leczenie w prywatnym miejscu będzie o wiele lepsze. Ostatecznie i tak się zatrzymali, gdyż byli już na miejscu. Wystarczyło jedynie wejść do środka pomieszczenia wykutej w skale. Wolną ręką chwycił za klamkę drzwi, a następnie otworzył wrota do wnętrza pokoju. Widok wnętrza przykuł uwagę rudzielcowi. Nie spodziewał się niczego innego znając trochę panią generał. Teraz zostało się zająć podstawami.
Wejdźmy z nią do środka. Będziemy musieli ściągnąć ten hamak na ziemię, a potem ją położyć. Zrobisz to? ─ Zwrócił się do Anais. Czekał z cierpliwością trzymając mocniej nieprzytomną kobiecinę. W chwili kiedy zostanie ściągnięty hamak przez nawróconą, wtedy dopiero wejdzie z wymordowaną do środka. Nie wspominając o bezpiecznym położeniu jej na hamaku, który leżały właśnie na ziemi. Oczywiście z małą pomocą najlepiej.

WCZEŚNIEJ UŻYTA MOC ─ LECZNICZY DOTYK
ODNOWA MOCY ─ DWA POSTY

_________________
"Seks bez miłości to puste doświadczenie.
Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych.
"


|| Mowa [ #993333 ] || Myśli || Doppelganger/Cień [ #3f3f3f ] ||




Incubus
-----------
Diakon     Nawrócony

avatar

Liczba postów : 391
GODNOŚĆ : Raphael Heavens a.k.a. Incubus

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Anais on Sob Sie 19, 2017 8:26 pm
Droga do celi normalnie nie zajęłaby im zbyt długo, ale obciążenie w postaci półprzytomnej Generał, skutecznie utrudniło przenosiny. Anais starała się wziąć jak najwięcej na siebie, będąc świadoma, że Incubus wciąż jest osłabiony po leczeniu nadgarstków dziewczyny. Dzięki współpracy dwójki aniołów było się bez upadków i uszkodzeń – tyle dobrze. Dziewczyna posłusznie pozostawiła Generał w rękach uzdrowiciela, zdejmując hamak i poduszki na ziemię. Pomogła mu ją na nich ułożyć i klęknęła obok dziewczyny, przybliżając się do niej i samodzielnie sprawdzając jej płytki oddech i słabiutkie bicie serca.
–  Co powinniśmy teraz zrobić? Musimy utrzymać ją przy życiu, a moje umiejętności nie wspomagają regeneracji – odparła i bez problemu dało się wyczuć troskę w tonie jej głosu. Wyglądała na zmartwioną, zmęczoną. Poparzone dłonie dawały się we znaki, ale nie skrzywiła się ani trochę podczas przenosin. Utrata tak poważanej osoby pozostawiłaby zbyt wielką wyrwę w bożym ciele, musieli ją uratować za wszelką cenę. Co mogli zrobić w obliczu tak poważnych obrażeń? Prawdopodobnie krwawiła od dłuższego czasu, rany zasklepiały się i znów otwierały. Wiedziała, że wymordowany mogą przeżyć więcej, są wytrzymalsi i silniejsi, ale czuwające przy niej anioły nie wiedziały, co tak naprawdę działo się, gdy ci zamknięci byli w niewoli. Wciąż przed oczami widziała obrażenia Oleandra, złamane żebro, pogruchotana ręka, blizny po porażeniu prądem. Invidia nie wyglądała wcale lepiej, a świadomość tego, że ktoś podciął jej nadgarstki, a potem przetrzymywał...  
Złączyła dłonie i zmówiła cicho krótką modlitwę w intencji zdrowia Generał.

_________________






Anais
-----------
Kapłanka     Nawrócona

avatar

Liczba postów : 131
GODNOŚĆ : W mieście przedstawia się jako Chiaki Aina, wśród wiernych i na Desperacji jest znana jako Anais.

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Invidia on Sob Sie 19, 2017 9:20 pm
Valla dreptała za nimi jak płomienisty cień. Ptak przestał już podlewać kamienne podłogi swoimi cudownymi łzami, ale wciąż wyglądał na zaniepokojonego i zmęczonego. Chciała nawet pomóc przy swojej pani, ale nie potrafiła odpowiednio zwrócić na siebie uwagi. Przebierała więc swoimi nóżkami uzbrojonymi w szpony, cicho drapiąc po twardym podłożu. W celi swojej pani ukradła jedną z wielu poduszek i ułożyła się w kącie przy wejściu, próbując zdjąć z siebie siodło. Normalnie mieszkała w innej części gór, dlatego też nie miała wydzielonego miejsca dla siebie.
Invidia już w drodze ponownie osunęła się w ciemność, a niewyraźne szepty przemieniły się w odgłosy kroków i równie niewyraźną rozmowę. Znowu zaczęła czuć ból, który rozlewał się po całym ciele. Najbardziej doskwierała głowa, zaraz po niej plecy i z nieznanych powodów ich dolna część. Była nieco poobijana, choć wynikało to już z pośpiechu feniksa, a nie ze złych warunków, w które trafiła w niewoli. Tam syf i smród na szczęście niczego jej nie zrobiły poza poważnym zadrapaniem godności. Cud, że nie wyrażała swojego oburzenia co dwie minuty. Nawet, jeśli w życiu zdążyła się przyzwyczaić do gorszych warunków.
W trakcie modlitwy, białowłosa odetchnęła nieco głośniej, dając znać, że na pewno żyje. Zwolnione funkcje życiowe znów przyspieszyły, choć nie rozpędziły się tak jak powinny. Ciało było osłabione, ale przynajmniej krew nie miała już którędy uchodzić w masowych ilościach. Głowa przechyliła się w bok, w stronę obu aniołów.  Nie otworzyła oczu, nie miała na to siły. Pamiętała też, że już wcześniej nie była w stanie skorzystać z mocy, więc teraz na pewno również nie dałaby rady, biorąc pod uwagę swój stan.
- Ol... - wychrypiała, ledwie poruszając sinymi wargami. Mówienie sprawiało jej trudność, było jak przeniesienie góry na własnych plecach. - ...nder... - dokończyła niewyraźnie. Nie miała pewności gdzie wylądowała, ale przynajmniej zapach tak nie odrzucał. Był nawet jakoś znajomy, choć otępiały umysł nie potrafił go skojarzyć z własnym pokojem. Znowu poczuła przenikający ją chłód, zadrżała.

_________________
Theme Voice Słowa (#372449)

I am the lucid dream.
The monster in your
nightmares.



Invidia
-----------
Generał   Opętana

avatar

Liczba postów : 350
GODNOŚĆ : Invidia

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Incubus on Nie Sie 20, 2017 9:06 pm
Wszystko szło zgodnie z planem działań. W chwili obecnej poszkodowany leżała dość wygodnie na ziemi. Zostało jedynie pomyśleć o kolejnych krokach, żeby wróciła do swoich sił jak najszybciej. Usłyszawszy z ust nawróconej o braku takich zdolności, które wspomogły regenerację organizmu nie pocieszyły. Tak więc dalsze używanie mocy nie było koniecznością. Prędzej musieli się opierać na własnych możliwościach i warunków panujących w Gorze Shi. Na pewno znajdywali się w bezpiecznym miejscu, w którym mogli zawsze znaleźć przydatne medykamenty. Skierował swój wzrok na panienkę Anais, a następnie zaczął mówić do niej.
Sam również nie posiadam mocy, która mogłaby pomóc regeneracji. W takim razie będziemy musieli polegać na tradycyjnych metodach. ─ Każde słowo zostało przez niego wypowiedziane spokojnie, a kiedy skończył to jedynie westchnął. Dwójka ich była obdarowana mocami, które były przydatne. Jednak w tej sytuacji nie mogli za dużo zdziałać. Nie zamierzał się poddać, a przynajmniej nie w tym momencie. Postanowił jeszcze coś dodać do wcześniej użytych słów.
Największy problem jest z ubytkiem krwi. W takim przypadku możemy liczyć na sposoby, które naturalnie mogą jego braki uzupełnić. Między innymi właściwe pożywienie, czy dużo wody. Nie wspominając o stałym nadzorze, oraz specyfikach przeciwbólowych. ─ Zakończył dość długi wywód. kierując swój wzrok na pani generał. Czekało na nich dużo pracy. Wszystko mogło być znacznie bardziej ułatwione, gdyby odzyskała przytomność. W tym momencie nie byli do końca pewni. czy się jeszcze wybudzi z tego stanu. Można było powiedzieć, że byli w kropce. Postanowiła nawrócona pomodlić się za zdrowie Invidii. Zwróciło jego uwagę podczas modły było zauważalne odetchnięcie właścicielki tego pomieszczenia. Wskazywało to na jedną rzeczy, że żyje i wciąż można jej pomóc. Ol... nder? Nie do końca zrozumiał słów jakie wypowiedziała w swoim stanie. Zauważył, że zadrżała z zimna. Skierował się w stronę miejsce, gdzie hamak wisiał. Dostrzegł w nim parę koców więc postanowił je wziąć i przykryć pacjentkę.
Spokojnie Invidia, nie wysilaj się aż nadto. Jesteś w bezpiecznym miejscu. ─ Postanowił ją uspokoił i zapewniał o bezpieczeństwie. Nie miała w końcu pewności, że znajduje się wśród swoich. Ostatecznie anioł się odsunął od niej znacząco, kiedy została obdarowana kocami. Spowodowane było faktem chłodu, który go otaczał. W końcu nikt na jej miejscu, nie chciałby przebywać obok naturalnej lodówki. Nieprawdaż?

_________________
"Seks bez miłości to puste doświadczenie.
Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych.
"


|| Mowa [ #993333 ] || Myśli || Doppelganger/Cień [ #3f3f3f ] ||




Incubus
-----------
Diakon     Nawrócony

avatar

Liczba postów : 391
GODNOŚĆ : Raphael Heavens a.k.a. Incubus

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Anais on Wto Sie 22, 2017 1:46 pm
Anais cieszyła się, że z ich dwójki, przynajmniej uzdrowiciel miał łeb na karku. Znaczy… cóż, był uzdrowicielem, więc musiał swoje wiedzieć o medycynie, ale wiadomo jak to jest z tą wiedzą na Desperacji. Wszem niekonwencjonalnie praktykujący, nieostrożnie skazujący swoich pacjentów na śmierć. Szamańskie praktyki i te sprawy. Wszystko, co mówił Incubus, wydawało się mieć ręce i nogi. Czuła, że nic już bardziej nie zagrozi zdrowiu Generał. Anais nie mogła nazwać siebie uzdrowicielką, ponieważ brak było jej właśnie tej najważniejszej wiedzy. Nawet przy leczeniu Oleandra, potrzebowała pomocy wiernej, która lepiej znała się na anatomii.
Przydałoby się odwiedzić bibliotekę w M3.
Gdy Incubus wspomniał o wodzie i pożywieniu, Anais podniosła się z kolan. Skończyła modlitwę, teraz mogła zająć się bardziej przyziemnymi sprawami. Uśmiechnęła się lekko, spoglądając na tę dwójkę.
Pójdę po wszystko, ty przy niej zostań i reaguj – odparła głosem niewznoszącym sprzeciwu. Wyszła z celi, a kilka chwil później Invidia obudziła się i wyszeptała imię spowiednika, które będąca na miejscu Anais najpewniej wyłapałaby momentalnie. Cóż, nie było jej przy tym – tyle dobrze. Dobrze? Trudno powiedzieć, wszystko zależy od intencji Generał. Anielica wiedziała tyle, że Oleander sądził, że umarła, a nie miał siły wziąć ze sobą jej ciała. Sam praktycznie słaniał się na nogach, gdy udało mu się dotrzeć do góry Shi.
Wróciła po kilku minutach z wiernym, który pomógł dziewczynie nieść sporawą misę z czystymi szmatkami, wypełnioną wodą. Anais wciąż miała poparzone ręce, nie mogła za bardzo z nich korzystać, a na pewno nie przy noszeniu takich ciężarów. Sama przytulała do boku dzban wody pitnej, a w wiklinowym koszu zawieszonym na przedramieniu trzymała naczynia z porcjami mleka makowego.
Mamy wodę i mleko makowe. Przydałoby się też ją wyczyścić, przecież jest cała we krwi... – odparła anielica. Wyglądała na zmartwioną, odprawiła wiernego ruchem ręki, gdy ten odłożył bagaż na podłogę obok rudowłosego. Zamoczyła dłoń po szmatkę, czując przyjemny chłód otulający jej poparzoną skórę i delikatnie zaczęła czyścić nią twarz Generał, jednocześnie pomagając jej powrócić do świadomości.

_________________






Anais
-----------
Kapłanka     Nawrócona

avatar

Liczba postów : 131
GODNOŚĆ : W mieście przedstawia się jako Chiaki Aina, wśród wiernych i na Desperacji jest znana jako Anais.

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Invidia on Wto Sie 22, 2017 8:27 pm
Zawsze bywały z nią problemy. Jeśli trafiała do szpitala czy medyka zaopatrzonego w krew do przetoczenia, to i tak nie dało się tego zrobić przez to, że jej własna była "inna". Zdawała się należeć do całkowicie innej grupy niż cztery podstawowe, w dodatku nigdy nie było wiadomo jak zareaguje po podaniu czerwonego płynu, jeśli w jej żyłach krążył niebieski. Nikt nie próbował na siłę tego testować, przez co każda jej wizytacja u lekarzy kończyła się długim czasem wypoczynku. Przez jej dumę z wysoko postawioną poprzeczką, medycy musieli się przy niej dwoić i troić. Nigdy nie przychodziła ze skaleczeniem. Jak już się ranić to od razu szła w złamania i głębokie rany zagrażające życiu. Ale i tak starała się raczej dbać o zdrowie.
Zaszczękała zębami, nie będąc w stanie powstrzymać drżenia mięśni. Zwłaszcza w chwili, w której owionęło ją jeszcze gorsze zimno niż to, którego do tej pory doświadczała. Spróbowała skojarzyć głos z temperaturą i zapachem, który dotarł do jej nosa. Incubus. Z jednej strony cieszyła się, że do niego trafiła, znał się na rzeczy i najpierw upewniał się, czy pacjent przeżyje, a dopiero potem robił wykłady i zadawał pytania. Ale z drugiej strony to anioł, plugawa wesz, którą trzeba by było zgnieść jak najszybciej. Próbowała uniknąć trafienia w takim stanie na jednego z nawróconych - na pewno tylko czekali, żeby wbić jej kołek w serce i zakończyć jedno życie w zamian za kilka uratowanych skrzydlatych, których nie zabije w przyszłości.
Długoucha próbowała znowu się odezwać, ale żaden dźwięk nie wydobył się z jej gardła. Zaraz po tym dotarł do niej głos Anais. Ten musiała kojarzyć nieco dłużej, a jej mocno spowolniony umysł nie za bardzo chciał teraz kontaktować. Otworzyła lekko oczy, chcąc zerknąć w kierunku drugiej osoby, ale zaraz uświadomiła sobie, że nie ma to najmniejszego sensu. Nieruchome, białe oczy wyglądały więc spod nieco uchylonych powiek, bez żadnych emocji celując ślepym wzrokiem gdzieś w kierunku głowy kapłanki. Nie miała na nic siły, w dodatku czuła lekkie mdłości. Przynajmniej oba anioły były bezpieczne - od kilku, a może już nawet kilkunastu godzin niczego nie jadła. Był to więc tylko dyskomfort, który pewnie niedługo przeminie.
Ponownie spróbowała wydobyć z siebie nieco więcej sił.
- ...ander - mruknęła zachrypniętym głosem, tym razem ucinając początek słowa. Nie wyrażała żadnych emocji, choć wewnętrznie zastanawiała się czy wszystko jest z nim w porządku. Widziała go pod Szpitalem i nie wyglądał za dobrze, a kto wie co mu zrobił tamten facet, kiedy ponownie straciła przytomność.
Jeszcze nie miała nawet pojęcia, że zostawił ją tam na pastwę piasków i zwierząt pustynnych. Nawet, jeśli wytłumaczyć się to dało brakiem sił i uwierzeniem w słowa Łowcy.

_________________
Theme Voice Słowa (#372449)

I am the lucid dream.
The monster in your
nightmares.



Invidia
-----------
Generał   Opętana

avatar

Liczba postów : 350
GODNOŚĆ : Invidia

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Incubus on Pon Sie 28, 2017 4:28 am
Z każdą sekundą o wiele lepiej się czuł rudzielec, a to było spowodowane zniknięciem skutku ubocznego mocy. W głębi ducha się bardzo cieszył, że nie skończył nieprzytomny. Nie za często do tego dochodziło, gdyż nie za często nadużywał tak swoich zdolności. Gdyby do tego doszło to wymordowana nie miałaby tyle szczęścia. Samo jej przeżycie można było nazwać wielkim cudem. Przynajmniej w chwili obecnej zdrowie pani generał było stabilne. Pozostawało jej jedynie wrócić do pełni sił witalnych. A to jest największy problem. "Zabawne jest to, że anioły ratują jej życie." Nie umknął jego uwadze komentarz cienia. Życie potrafi płatać figle nawet w Górach Shi. Ratowane jest życie osoby, która jest znana z okrutnego podejścia do aniołów. A teraz? Zajmują się nią właśnie nawróceni, którzy są anielskim pomiotem. Zdarzenie samo w sobie jest bardzo zabawne, ale nie dla Incubusa. Bardziej dla jego wiecznego kompana w głowie, który śmiał się wniebowzięty. Zainteresowanie z cieniem stracił całkowicie, kiedy Anais zwróciła się ze słowami do niego.
Aye. Jedynie wróć szybko. ─ Odparł w jej stronę, a następnie wzrokiem podążył za nią. Opuściła ów pomieszczenie. Zostając sam w pomieszczeniu z poszkodowaną. Postanowił spędzić te kilka chwil na rozmyślaniu, a powodem tego były wyłapane słowa przez Invidię. Nie do końca były dla niego zrozumiałe, ale brzmiały jemu na imię jakiejś osoby. Wyszukiwał w swojej pamięci coś wspólnego z tymi urywkami. Niefortunnie nic mu na myśl nie przychodziło. Mogło to być związane z oprawcą, który się przyczynił do takiego stanu. Bądź całkowicie inną osobą. Jedynie mógł domniemywać bez skutecznie. Zostaje mu w takim przypadku jedynie czekać. Cierpliwie. Podobnie z powrotem Anais do celi. Kilka chwil później, pojawiła się zguba z niemałym bagażem. Wieść o posiadaniu wody i mleka makowego w pewnym stopniu radowało. W końcu tego potrzebowali. Kiedy wierny został odprawiony przez kapłankę, zdecydował się coś powiedzieć Incubus.
Dobrze. Mamy to czego nam było trzeba. Jednak nie bardzo pomogę z obmywaniem, biorąc pod uwagę na chłód jaki mnie otacza. Oczywiście jak będzie to konieczne, użyczę pomocnej dłoni. ─ Spokojnie wyjaśniał. Większy dyskomfort nie był wskazany dla pacjentki. Podczas samej procedury mogło to być mile widziane, skoro jej stan nie był za najlepszy. Tak więc liczył na nawróconą. Przynajmniej na razie zostawało mu obserwowanie wszystkiego. Wiedział, że będzie musiał ze swojego miejsca ruszyć. Wciąż go nurtowała jedna kwestia, z którą będzie musiał się u kapłanki upewnić. Jednak na ten moment wolał poczekać. Obecnie była z zajęta obmywaniem twarzy wymordowanej. Zostawało mu więc czekać, gdy będzie potrzebny to ruszy się by pomóc. Tak przynajmniej uważał rudzielec.

PS. Tak, tak wiem. Nie wiedziałem co dokładnie napisać, a wolałem już nie wstrzymywać.

_________________
"Seks bez miłości to puste doświadczenie.
Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych.
"


|| Mowa [ #993333 ] || Myśli || Doppelganger/Cień [ #3f3f3f ] ||




Incubus
-----------
Diakon     Nawrócony

avatar

Liczba postów : 391
GODNOŚĆ : Raphael Heavens a.k.a. Incubus

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Anais on Sob Wrz 16, 2017 12:53 am
Wtem do celi wkroczył wierny, akurat w chwili, w której Anais skończyła obmywać twarz Invidii. Zaczęła zdejmować wierzchni fragment zbroi, gdy ten podszedł do Anais i szepnął jej kilka słów na ucho, spoglądając ukradkiem w stronę Generał i uzdrowiciela. Widocznie przekazana wiadomość miała dotrzeć wyłącznie do uszu własnych kapłanki, stąd taka ostrożność. Dwójka, choćby wysiliła swoje narządy słuchu, nie była w stanie dosłyszeć tego, co mężczyzna miał do powiedzenia i możliwe, że miała w tym swój udział magiczna ingerencja ze strony nowo przybyłego. Anielica kiwnęła głową, zamyśliła się na krótką chwilę, by znów się podnieść i z lekkim skinięciem głowy w stronę rudzielca, wyjść z sali, rzucając na odchodne:
Jestem oczekiwana gdzie indziej, ale wrócę najszybciej jak się da.
Komuś nie spodobała się obecność dziewczyny? Trudno powiedzieć, można się tylko domyślać! Uzdrowiciel miał pełne prawo przebywać przy Generał, stąd mogły paść podejrzenia o bezprawny udział zwykłej kapłanki przy ciężko rannej. Z drugiej strony? Anais nie była byle kim, możliwe, że coś się wydarzyło! Jako bardzo awaryjny uzdrowiciel, prawdopodobnie posłano ją do innego rannego, sądząc, że pełnoprawny medyk powinien dać sobie radę sam w Generał.

z/t (uciekłam, żeby nie blokować - wybaczcie za zwłokę)

_________________






Anais
-----------
Kapłanka     Nawrócona

avatar

Liczba postów : 131
GODNOŚĆ : W mieście przedstawia się jako Chiaki Aina, wśród wiernych i na Desperacji jest znana jako Anais.

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Invidia on Nie Wrz 17, 2017 1:50 am
Nawet gdyby którekolwiek zwróciło uwagę na jej próby wykrztuszenia imienia spowiednika, który wraz z nią trafił do więziennej celi, nie potrafiłaby sklecić całego pytania, które chciała zadać. A było więcej niż jedno - czy żyje, czy dotarł do Gór, w jakim jest stanie. Nie wiedziała przecież jeszcze, że porzucił ją na pustyni bez żadnej opieki, stąd też martwiła się o jego stan zdrowia. Ostatni raz widziała go pod Szpitalem i nie wyglądał zbyt zdrowo, a przez nagłą utratę przytomności nie zdążyła nawet sprawdzić jego ran. Choć jeśli dość żywo zachowywał się w niewoli, to nie mogło być w jego przypadku gorzej niż w jej własnym.
Kiedy zostali sami, białowłosa przekręciła głowę by "patrzeć" na sklepienie pomieszczenia. Czuła się odrobinę lepiej, choć zrobiło jej się słabiej. Zmęczony organizm potrzebował znowu wyłączyć część funkcji w celu lepszej regeneracji, ale Invidia bała się ponownie osunąć w nieprzytomność. Nie wiedziała czy się kiedyś jeszcze obudzi, a głupią śmiercią była śmierć w łóżku. Jeśli już miała ginąć to w walce, po ścięciu dziesiątek parszywych łbów wrogów, a nie po odsiadce w zasyfionej celi jakiegoś podziemnego burdelu. Bo w sumie w ostateczności mogłaby umrzeć w burdelu, ale musiałby być czysty. W miarę.
- Inc - rzuciła krótko, unosząc nieco rękę, wnętrzem dłoni do góry. Drżała delikatnie, ale nie tylko z zimna, a też z wysiłku, który musiała włożyć w wyciągnięcie kończyny w kierunku anioła. Invidia nie wiedziała czy zdradzić mu swoje obawy czy zatrzymać je dla siebie. Byli niby sami, a w takich chwilach na ogół nie okazywała mu wrogości, ale z drugiej strony nawet nie wiedziała teraz czego chce. Równie dobrze mogłaby mu kazać cmoknąć ją w pierze i iść precz, ale nie o to w tym momencie jej chodziło. - Bądź... przy... mnie... - wymamrotała z wysiłkiem, a ostatnie słowo brzmiało bardziej jak westchnięcie. Dłoń opadła na koc, a głowa przechyliła się lekko, gdy generałowa straciła przytomność. Oddychała jednak bez trudu, co oznaczało, że nie zamierzała jeszcze opuszczać tego łez padołu.
Valla skrzeknęła cicho i podniosła się z posłania. Przeniosła swoją poduszkę do właścicielki i legła koło niej, starając się nieco ogrzać długouchą, przeciwdziałając zimnu wytwarzanemu przez uzdrowiciela. Przynajmniej tyle mogła zrobić dla istoty, która kiedyś uratowała jej życie.

_________________
Theme Voice Słowa (#372449)

I am the lucid dream.
The monster in your
nightmares.



Invidia
-----------
Generał   Opętana

avatar

Liczba postów : 350
GODNOŚĆ : Invidia

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Incubus on Pon Wrz 18, 2017 10:04 pm
Nie mógł narzekać na użyczoną pomoc drugiej osoby, która się zjawiła w odpowiednim miejscu i czasie. Mowa tu dokładnie o Anais. Dzięki niej mógł sprowadzić wymordowaną do jej własnej celi, biorąc pod uwagę stan w jakim ją odnalazł rudzielec. Nie wspominając, że użycie uzdrawiających mocy osłabiło nawróconego. Właśnie z tego powodu nie mógł o własnych siłach ją sprowadzić do prywatnego zakątka panią generał. Można więc powiedzieć, że los sprzyjał tej dwójce. Jednak nie mógł zapomnieć o obowiązkach kapłanki, która miała ona sama. Stąd też nie umknęło jego uwadze słowa wypowiedziane z ust nawróconej. Jedynie na nie skinął głową wiedząc, że jest oczekiwana gdzieś indziej. Widząc jak odchodziła z pomieszczenia, wrócił wzrokiem na leżącą ofiarę złego losu. Teraz przebywali jedynie we dwójkę w tym pomieszczeniu. Trudno mu było sobie przypomnieć, gdy przebywali sami w jednym miejscu. Nie wiedział czego się spodziewać w tym momencie. W końcu nie był jej zbytnio potrzebny. Stan jej zdrowia był stabilny, ale tragiczny. Przez ubytek krwi w organizmie była doprowadzona do bezradności. Musiała w tej chwili liczyć na innych. Jednak nie było to jeszcze pewne. W końcu mogła sobie już nie życzyć obecności plugawego chwasta, którym był i zdawał sobie sprawę. Postanowił się skupić na słowach Invidii, gdy zwróciła się nimi do jego osoby. Nasłuchał uważnie przyglądając się jej czynom. Nie umknęło jego oczom fakt, że została uniesiona dłoń. Widać było gołym okiem, że trzęsła się z osłabienia. Może nawet z zimna, które emanowało w prywatnej celi generał. I wtedy też usłyszał kolejne słowa z ust białowłosej.  
Aye. Przy Tobie zostanę. ─ Odpowiedział na słowa została szybko rzucona przez anioła. Jedynie nie spodziewał się nagłej utraty przytomności ze strony wymordowanej. Jednak nie był zaskoczony nadto z tego tytułu. Podszedł blisko do kobiety, żeby się upewnić jednej rzeczy. Czy jeszcze oddychała kobiecina. Na samo szczęście się okazywało, że u niej płuca funkcjonowały. Obecnie nie mógł za wiele zrobić. Przecież odpoczynku potrzebował jej organizm. A w tym momencie wolał nie przeszkadzać. Została kwestia wymycia jej z całego brudu i wielu innych rzeczy. Jednak musiał to odstawić na dalszy plan. Stąd też postanowił wrócić pod ścianę i siąść pod nią. Musiał nad nią czuwać w tej chwili niczym anioł stróż. Tak więc musiał pozostać na odpowiedniej warcie. Niestety. Sam też potrzebował podróży do krainy snów. Jedynie się tego podjął, gdy miał możliwość i nie był potrzebny. Mógł co prawda narzekać na brak wygody, ale obecnie nie było innej opcji. Przynajmniej wymordowana była ogrzewana przez feniksa. Nie musiał więc martwić, że zamarznie. Zostało więc oczekiwać aż czas minie.

_________________
"Seks bez miłości to puste doświadczenie.
Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych.
"


|| Mowa [ #993333 ] || Myśli || Doppelganger/Cień [ #3f3f3f ] ||




Incubus
-----------
Diakon     Nawrócony

avatar

Liczba postów : 391
GODNOŚĆ : Raphael Heavens a.k.a. Incubus

Powrót do góry Go down

Re: Cela Invidii    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 1 z 2 1, 2  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics