:: M3 :: (!) Ścieki :: Tunele




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Angel on Sob Lip 01, 2017 10:59 pm
Nie było jej do śmiechu, pierwsza misja z Cirem zakończyła się niepowodzeniem. "Cholera.." mruknęła sama do siebie nawet nie chcąc zerknąć na swojego mentora. Był niesiony przez drugiego łowcę a ona z niezadowoleniem podpierała się o Nikitę przez większość drogi. Dopiero jak dotarli do ścieków Angel odepchnęła się od drugiej kobiety. Nie chciała żeby ktoś ją widział w takim stanie w bazie. Ranną, słabą, bezużyteczną! Od jakiegoś łowcy usłyszała o nowym nabytku w organizacji. Nie był zbyt długo w bazie ale podobno potrafił zdziałać cuda z rannymi. Vegi dawno nie widziała, widocznie młoda byłą zajęta, inaczej po prostu poszła by do niej. Ufała jej aż za bardzo. - Weźmiesz go ze sobą czy muszę go zanieść? - usłyszała jedynie słowa mężczyzny. Spojrzała na snajpera i na ładunek jaki niósł od jakiegoś czasu. - Wezmę go.. - mruknęła powoli podchodząc do łowcy. Z jego pomocą przewiesiła sobie Ciro przez po stronie gdzie nie była ranna. "Jebany.. nieprzytomny to on sporo waży.." przeszło jej jedynie przez myśl gdy gestem dłoni pożegnała osoby z którymi była na misji. Spojrzała kątem oka nieprzytomnego i westchnęła powoli idąc przed siebie. W głowie duduniło już od jakiegoś czasu. Oparła się prawą ręką o ścianę robiąc krótki postój. Oddech miała cięższy, prawy bok napieprzał jakby ktoś ją cały czas napierdalał po ranie pięścią. Aż zagryzła dolną wargę mocniej. "Psia jego mać.. te wszystkie lata.. treningi.. i nie mogłam zrobić nic.. kompletnie nic!" wysyczała sama na siebie w myślach. Wzrok się powoli zamazywał. Kolejny postój. Czuła jak mięśnie drżały miejscami. Łupanie w czaszce robiło się naprawdę nieznośne. Wilgoć i piorunujące ciepło bijące z rany robiły się co raz bardziej irytujące. Ale determinacja jaką miała nie pozwoliła jej teraz paść. Nie pomogła mu w walce, nie była w stanie go ochronić. Ale do medyka go doniesie, choćby miało ją to dobić. Wzrok się pogarszał a zmysły słabły z każdym krokiem. Gdyby nie jej wytrzymałość na ból to pewnie już dawno by straciła przytomność. Jest wiele czynników osłabiających człowieka, a że Eltyar w pewnym momencie osłabł to było aż dziwne. Ale też nie wiedziała czym były wysmarowane groty strzał. Miał wbite dwie, jedna pod obojczykiem, druga w udzie. Modliła się żeby to nie było nic groźnego. Przecież nie chciała go stracić, nie teraz kiedy była tak blisko niego. Kto wie, może nawet była mu równa w umiejętnościach?! Nie dowie się póki nie stoczą walki na poważnie. W końcu dotaszczyła się do pokoju którego szukała. Pociągnęła za klamkę opierając się barkiem o drzwi żeby je otworzyć i gdy tylko przestąpiła próg poleciała na kolana z trudem łapiąc oddech. Nie zdążyła się rozejrzeć po pomieszczeniu. - Pomocy.. - wydyszała z trudem łapiąc oddech. Rozmazane spojrzenie wlepiło się w podłogę, kosmki białych, mokrych, pozlepianych potem włosów zasłoniły jej oczy. Gorąc robił się nieznośny i czuła jak siły zaczynają ją opuszczać.

_________________
Mowa: #0099ff



Angel
-----------
Wtajemniczona

avatar

Liczba postów : 498
GODNOŚĆ : Angel Lacour de Fanel

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Wish on Nie Lip 02, 2017 12:04 am
Nowym nabytkiem wśród wśród Łowców był niejaki Kohaku, na Ziemi znany jako Wish albo Vesperem Kainem Goldbergiem, który został oficjalnym medykiem.
W sumie posiadał, nie tyle co wiedzę medyczną, ale także posiadał moce, dzięki którym mógł leczyć rany. To w sumie, było bardzo przydatną zdolnością, zwłaszcza w takim miejscu jak to, w którym się teraz znajdował.
W sumie, to był jego wybór, że znalazł się na Ziemi i akurat w tej organizacji. Wszystko za sprawą kobiety, która skradła jego serce. To dla niej zrezygnował ze wszystkiego, co praktycznie miał. Często zdarzało mu się zastanawiać nad tym, czy dobrze zrobił. Ta kobieta nigdy nie widziała go na oczy, nie znała go, więc zaryzykował bardzo dużo. Pytanie tylko, czy było warto? Miał wątpliwości, która jak na złość dopadły go właśnie teraz.
Siedział w swojej pracowni, którą dostał od Łowców. Wprawdzie nie była duża, ale wystarczyła by zająć się więcej niż jedną osobą.  Sprzęt czy inne medykamenty też były pod ręką, więc nie musiał się niczym martwić.
Wish zagrzewał dupsko na krześle, tyłem do wejścia. Zmaterializował skrzydła. Rozprostował je. Ostatnio bardzo się zakurzyły, więc wypadałoby je nieco wypucować. Włożył słuchawki od pożyczonej mp4. Nastawił ulubioną muzykę, złapał za małą, miękką szczotkę i zaczął czyścić swoje prawie skrzydło. Trochę czasu mu to zajęło, a nawet sporo piór leżało teraz pod jego nogami. Jak tylko skończył, zabrał się za lewy, pierzasty dodatek. Skupiony na muzyce oraz tym, co teraz robił nie zwrócił uwagi, że ktoś wszedł do pomieszczenia. Dopiero po chwili, kiedy opuścił skrzydło, które go zasłaniało dostrzegł przez żółte szkła gości.
Jakże było jego zdziwienie, kiedy dostrzegł w drzwiach kobietę, dla której to znalazł się tu, gdzie był aktualnie. Przełknął ślinę wojując z narastającą nieśmiałością, jaka w nim zaczynała się odzywać. Policzki zrobiły się całe czerwone u anioła, przez co zaczęły kontrastować z jego karnacją.
Siedział tak dobrą chwilę, będąc sparaliżowanym widokiem kobiety, która skradła jego serce i nawet tego nie wiedziała. Odzyskał, jakoś pełnię umysłu, kiedy dostrzegł w jak nieciekawym stanie jest ona i osobnik, którego starała się utrzymać. Wyjął też słuchawki z uszu i wyłączył urządzenie grające.
Bez słowa wstał. Szybkim krokiem podszedł do dwójki. Wziął od Angel Ciro, który jak zdążył zauważyć był nieprzytomny. Prawym skrzydłem objął kobietę, tak jakby to zrobił ręką. Nie pozwolił jej upaść. Nie przejmował się tym, że jego pióra zabarwią się na czerwono. Potem je wyszoruje. Teraz priorytetem było doprowadzić do stanu używalności Angel oraz Ciro.
-Co wam się stało? Kto to zrobił?-spojrzał na kobietę, cały czas podtrzymując ją skrzydłem.-Połóżmy go na tym łóżku.-Vesper bez problemu ułożył mężczyznę na wskazanym miejscu.-Ciebie, położę na drugim.-bardzo delikatnie położył Angel na łóżku obok.
Od razu dostrzegł rozszarpany prawy bok. Bez namysłu, mimo że Angel była w samym staniku, co już przyprawiało go o szybsze bicie serca, przyłożył dłoń do jej rany. Zamknął powieki. Starał się skupić na Angel. Tymi drugimi oczyma dostrzegł uszkodzone miejsce na ciele kobiety. Skupił się, chociaż to było bardzo trudne, bo ciężko było nie myśleć o kimś kogo się kocha, jeśli ta osoba była tak blisko. W sumie, może zdecydowanie za blisko? Nie miał jednak wyjścia. Od tego, co miał zrobić zależało życie Angel i Ciro i nie mógł nawalić. Uczucia musiały iść na bok.
Z jego dłoni zaczęło emanować zielone światło, a Angel mogła poczuć niesamowite ciepło. Stopniowo otworzył powieki. Miał pełną kontrolę nad tym, co robił, a mianowice nad uzdrawianiem rannej. Przyjrzał się więc uważnie Angel. Nie mógł uwierzyć, że kobieta, która skradła mu serce, była tak blisko niego. Szkoda tylko, że spotkali się w takich, a nie innych okolicznościach.
-Proszę cię teraz, żebyś się nie ruszała, dobrze? Inaczej mogę źle zagoić twoją ranę. Czy muszę wiedzieć o czymś istotnym?-skinął lekko głową w stronę-Czy te strzały były zatrute czy nie? Czy macie jeszcze jakieś inne obrażenia, dolegliwości oprócz tych, które widać? Osłabienie, paraliż, zawroty głowy i tym podobne?-patrzył kobiecie w oczy, a jego serce mało nie spieprzyło z klatki piersiowej-Muszę wiedzieć wszystko, co do joty, jeśli mam wam pomóc...zwłaszcza tobie...-ostatnie słowa wyszeptał, więc tylko jak Angel się skupiła, mogła je usłyszeć, ale nie koniecznie.
Wish sięgnął skrzydłem po swój wiszący na wieszaku płaszcz. Udało mu się bez problemu go zdjąć, a nawet przykryć nieznacznie Angel, aby nie zmarzła. Kobieta mogła poczuć zapach róż jaki bił od czerwonego okrycia należącego do anioła.
Vesper Uśmiechnął się do niej czule.
-Powinno ci być nieco cieplej.-drugim skrzydłem poruszył tak, aby dolnymi piórami przeczesać z jej czoła kosmyki posklejanych włosów-Tylko teraz mi się nie próbuj ruszać, pamiętaj.-na twarzy anioła nadal jawił się rumieniec, a dokładniej na jego policzkach.
Cały czas trzymał dłoń na ranie, która dokuczała Angel. Wish widział uważnie, że jego dłoń nieznacznie została ubrudzona krwią, ale nie przejmował się tym. Teraz było co innego ważniejsze. Doprowadzić kobietę, która uwiła sobie gniazdko w jego sercu, a ten anioł liczył na to, że może i jemu będzie dane takowe uwić w jej sercu.

//Zaczynam cię leczyć 1 post i lecimy przez dwa kolejne, albo nawet i trzy.

_________________

theme, mowa, myśli



Wish
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 11
GODNOŚĆ : Vesper Kain Goldberg

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Angel on Nie Lip 02, 2017 1:12 am
Całe szczęście w pomieszczeniu zastali nowego medyka który nie miał nic lepszego do roboty. Więc czemu nie zwalić się mu na podłogę w naprawdę opłakanym stanie?! Przynajmniej będzie mógł sobie poćwiczyć swoje umiejętności medyczne. Nie do końca kontaktowała z wycieńczenia. Sama ledwo szła podpierając ściany kanałów, zostawiając na nich przy okazji swoją krew. Do tego niesienie Ciro na barku jeszcze bardziej ją wymęczyło. Nie to żeby byłą tak słaba ale straciła tyle krwi że cudem było utrzymywanie przytomności. Dla tych którzy są ważni dla nas, przekracza się granice możliwości. Dziwne, miękkie uczucie kiedy objął ją skrzydłem aż się lekko wzdrygnęła, bardziej z zaskoczenia niż ze strachu. Tempe spojrzenie powędrowało na jej senseia gdy został zabrany z jej barku. Poczuła lekką ulgę bo dodatkowy ciężar zniknął ale zaraz ta ulga została zastąpiona obawą. - Ciro.. - szepnęła unosząc nieco głowę i rozmazanym wzrokiem odprowadziła obu łowców wzrokiem do jednego z łóżek. Musiała się upewnić że Eltyar był bezpieczny. Dopiero widząc śpiącego na łóżku rannego odsapnęła. Podparła się ręką o podłogę i zakaszlała nagle. Cichy syk umknął z jej ust gdy Wish ją podniósł żeby ułożyć po chwili na łóżku. Mogła jęczeć z bólu, medyk zrozumie a nikt poza nim tego nie usłyszy. Sensei nie będzie wiedziała jak bardzo boli, ale nie! Ona była twarda, nie będzie się rozklejać przed innymi łowcami. Tyle pracowała na wizerunek że nie miała zaprzepaścić tego jednym wypadkiem. Słyszała co mówił do niej medyk ale tak bardziej przez mgłę. Jego niektóre słowa były zagłuszane dudnieniem w głowie. Miała wrażenie że jej rozsadzi łeb od środka i ta pieprzona karuzela gdy miała oczy otwarte. - Kręci.. mi.. się.. w głowie.. gorąco mi.. - wymamrotała biorąc większe oddechy. Syknęła gdy przyłożył rękę do jej rany. Dłonie zacisnęły się na krawędziach metalowego łóżka. Oddychała ze świstem co jakiś czas zaciskając szczękę mocniej. Bolało jak jasny skurwysyn! Skinęła głową na instrukcję o nie poruszaniu się zbytnio. Podciągnęła tylko nieco nogi i spięła się tak że wgniotła się plecami bardziej w materac. Ale starała się nie ruszać. - Nie wiem.. mówił że.. ciało mu.. drętwieje.. - wysyczała odnośnie ran senseia. - Ja wytrzymam.. jego ratuj.. - wymamrotała lekko unosząc jedną powiekę i patrząc Wish'owi w oczy. Miała rozszarpany bok, nic poza tym. Ale Ciro miał dwie wbite strzały! Modliła się żeby czasem nie było to blisko miejsc witalnych. Puściła nagle krawędź łóżka i nagle złapała anioła za przedramię dość mocno. Nie kontrolowała teraz siły uścisku. - Proszę.. nn nie pozwól.. by mu się coś stało.. - wyszeptała wbijając teraz już oba oczka w twarz medyka. Widać było że jej zależało na zdrowiu innych bardziej niż na swoim własnym. A tym bardziej że chodziło o kogoś kto był dla niej całym światem. Nie ważne było to że to jednostronne. Nie musiał odwzajemniać tego uczucia, wiedziała że nie byłby w stanie. Przecież Ciro już kochał kogoś innego. Tak było lepiej, żeby się nigdy nie dowiedział co do niego czuła. Miał żyć i być szczęśliwy! To sprawiało że i ona była szczęśliwa. Choć bolało jak jasna cholera i tyle razy próbowała o nim zapomnieć. Kto wie, może kiedyś jej się uda. Uścisk na przedramieniu anioła zelżał i powoli cofnęła dłoń z jego ręki, lekko sunąc po powierzchni zakrwawionymi palcami. Tym samym brudząc biednego chłopaka. Zacisnęła dłoń w pięść i przycisnęła swoje przedramię do twarzy, na wysokości oczek. Zagryzła mocniej dolną wargę i syknęła kolejny raz z bólu.

_________________
Mowa: #0099ff



Angel
-----------
Wtajemniczona

avatar

Liczba postów : 498
GODNOŚĆ : Angel Lacour de Fanel

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Wish on Nie Lip 02, 2017 1:59 am
Słuchał uważnie tego, co mówiła Angel. Jego serce cierpiało, kiedy widział ją w takim stanie.  Jeszcze kiedy usłyszał o tym, że ma ratować tamtego. Widział w jej oczach, że darzy go jakimś szczególnym uczuciem. Każdy jeleń wiedział, że jeśli się tak o kogoś troszczy, to znaczy, że ta osoba musi być kimś wyjątkowym.
Serce anioła zaczęło się kruszyć, kiedy ona patrzył w te przepełnione bólem, ale i troską oczy. Nie mógł jednak pozwolić, żeby to wszystko odwróciło jego skupienie na używaniu swojej mocy.
-Póki nie wyjmę strzał, nic mu nie będzie.-odparł lekko drżącym głosem, acz nie ze strachu, a wywołanego bólem, poza tym starał się nie płakać-Będzie dobrze.-pochylił się ku niej.-Będzie dobrze, rozumiesz, Kruszynko?-nie mógł wytrzymać, żeby nie zmienić tonu, na bardziej delikatny.
Położył jej dłoń na czole.
-Zapamiętaj, jeśli ty nie będziesz miała siły, nie będziesz zdolna ochronić siebie, to nie ochronisz tych, na których ci zależy.-powiedział jej to wprost do ucha-Tylko ten, kto dba o siebie, jest w stanie zadbać o innych, zapamiętaj, Kruszynko. Poza tym, jestem tu ja, nie pozwolę cię skrzywdzić ani tych, którzy są dla ciebie ważni.-zrobił coś, czego nie powinien.
Ucałował Angel w czoło. Po prostu nie mógł się powstrzymać, ale widząc to w jakim jest cierpieniu, uznał, że ten jeden raz może sobie na to pozwolić. Trudno, najwyżej oberwie potem po łbie.
Jak złapała go tak mocno za ramię, tylko syknął nieznacznie. Musiał przyznać, że dziewczyna miała niezły uścisk w dłoni. Vesper spojrzał na nią, a wtedy ich wzrok się spotkał. Na jego twarzy pojawiły się silne rumieńce. W ostatniej chwili się ogarnął, bo inaczej przerwałby leczenie i byłby poważny problem. Nie przejmował się, że ufajdała ubranie i rękę. To nie było istotne, to w ogóle nie było istotne!
Zerknął ukradkiem na Ciro. Skoro mieli tak mało czasu, musiał szybciej zająć się Angel. Wyprostował lewe skrzydło tak, aby spróbować sięgnąć tacki, na której stały tabletki. Nie było to wcale takie łatwe, bo nie mógł oderwać dłoni od ciała kobiety. Anioł zmarszczył nos, bo jednak nie dał rady sięgnąć tego, co akurat potrzebował. Nigdy nie leczył obiema rękami dwóch różnych miejsc, ale w takim wypadku, nie miał wyjścia. Trzymając drugą dłoń na czole Angel, skupił się na drugim miejscu. Nie wiedział, jak bardzo się tym zahartuje i jaki efekt to przyniesie, ale dla tej Kruszyny, która teraz zwijała się z bólu, był gotów doprowadzić się do porządnego wycieńczenia. Czego się nie robi dla miłości czyż nie?
Vesper poczuł silne ściągnięcie w dół. Ledwo mógł się utrzymać na nogach. Na szczęście nie oderwał dłoni od Angel. Nie miał zamiaru. Jego lewa dłoń zaczęła lśnić na zielono. Trzymał zaklęcie mocno, dlatego musiał zamknąć oczy, aby się nie rozproszyć. Skupił się zupełnie na leczeniu Kruszyny.
Wish nieznacznie się rozjechał. Musiał podeprzeć się skrzydłami, aby się nie przewrócić. Stał w niewielkim rozkroku. Kropelki potu pojawiły się na jego twarzy. Zaczął szybciej oddychać. Jego klatka piersiowa poruszała się zdecydowanie innym tempem niż wcześniej. Zaciskał mocno powieki. Uchylił je tylko na chwile, ale obraz nieco zaczął mu się zamazywać, więc ponownie nie zamknął. Zacisnął mocno zęby, jakby to miało mu pomóc, ale tak nie było. Jakby tego było mało poczuł, że temperatura mu zaczyna skakać.
-Dasz sobie radę Kohaku, dasz sobie radę! Musisz dla niej wytrzymać!-powtarzał sobie w myślach.
Angel mogła poczuć kojące ciepło, które zaczęło powolutku rosnąć na jej ranie na boku oraz w głowie. Stopniowo mogła zauważyć, że świat coraz mniej wiruje, kiedy otwierała oczy, pulsujący ból głowy nieznacznie zaczął ustępować.
Vesper jeszcze bardziej się rozjechał, ale trzymał się twardo skrzydłami o brzeg łóżka, na którym leżała Angel. Poczuł jednak, że z nosa, od narastającego wysiłku poleciała mu krew. Czuł to ciepło pod nozdrzami, ale nie miał zamiaru rezygnować. Angel musiała stanąć na nogi, bo będzie mu niejako potrzebna przy Ciro, poza tym serce mu się krajało na widok cierpiącej kobiety, którą kochał nad życie.
Zabawne w tym wszystkim było to, że oboje cierpieli z tego samego powodu miłości. Nieodwzajemnione uczucie do osoby, która kochała kogoś innego. Może kiedyś to się jednak zmieni...?

//drugi post leczenia twojego boku i pierwszy na leczenie bolącej głowy i nie wiem, co wyjdzie z podwójnego leczenia, najwyżej odlecę na jeden post, ale czego się nie robi dla miłości...

_________________

theme, mowa, myśli



Wish
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 11
GODNOŚĆ : Vesper Kain Goldberg

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Ciro on Sro Sie 09, 2017 6:40 pm
Nawet nie wiedział, że odpłynął. Dla niego cała akcja znalezienia się w kryjówce zajęła dosłownie parę sekund. Jego ciało i umysł nie wytrzymały już po wszystkim co się stało. Powoli roznosząca się trucizna paraliżowała jego ciało, a on nie mógł nic na to poradzić. Skupiał się na chodzeniu, które i tak już sprawiało mu niezłą trudność. Miał dużo czasu na analizę sytuacji. Wszystkiego co się stało, a także innych rzeczy które zupełnie nie powinny wpłynąć na misję. Musiał przyznać, że zmiękł. Pogodził się z tym co stało się z jego córką, ale teraz ponownie to uderzyło. Kiedy ciało człowieka jest osłabione od razu psychika również jest obciążona. Chwilę przed tym jak upadł pamięta swój głęboki wdech, który miał go uspokoić. Następnie była już tylko ciemność. Umarł? Taka osoba jak on nie poddaje się tak szybko. Te wszystkie rany mogły go zabić, a jednak żył - jeszcze. Wystająca strzała spod lewego obojczyka, połamany nos i zakrwawiona twarz, a do tego jedna mniejsza rana na udzie. To niby wszystko, a jednak wystarczyło. Może to jest już ten okres kiedy się starzeje? Gdyby mógł to by tylko wzruszył ramionami, a potem odpalił papierosa, ale teraz? Ogarniała go pustka. Zero satysfakcji. Rosnąca frustracja na swoją osobę. Doskonale zdawał sobie sprawę, że będzie musiał się doprowadzić do porządku. Będzie musiał więcej ćwiczyć, a także zabezpieczyć swoją psychikę. Te dwa elementy pozwolą mu na przeżycie.
Oni byli zajęci, a Ciro powoli otwierał oczy. Światło uderzyło prosto w jego zdrowe oko. Zupełnie nic nie widział. Musiał zmrużyć oczy i przeczekać chwilę, aż wszystko nabierze kolorów a jego siatkówka przyzwyczai się do światła. Czuł się przemęczony i ospały, ale to pewnie dlatego że stracił trochę krwi. Rozejrzał się po pomieszczeniu i dostrzegł Angel i co najgorsze anioła. Nienawidził ich jak jasna cholera. Tyle razy już Lilo go leczyła, że do niej się przyzwyczaił, ale co do reszty nie miał żadnego zaufania. Wolałby zająć się swoimi ranami sam niżeli by to wielce pobożny anioł go dotykał. Wziął głęboki wdech i spróbował się podnieść. O kurwa. Zero czucia w rękach i nogach. Pierwsza nadeszła panika, a dopiero potem niepohamowana złość. Zacisnął mocniej zęby, ale zaczął analizować. Pewnie znajdzie się trutka. Ale to będzie oznaczało tylko jedno. Będzie musiał tutaj leżeć w bezruchu jeszcze jakiś czas. To była najgorsza dla niego opcja. Kolejny głęboki wdech co by się uspokoić. Nie mógł się tyle denerwować. Uchodził za człowieka nieprzewidywalnego, ale zazwyczaj spokojnego. Tak właśnie musiał wyglądać tylko w tym momencie mu nie wychodziło. Spróbował ruszyć choćby palcem u ręki. Nic. Zero reakcji na bodźce. Kurwa mać. Jakby tego było mało odezwała się jego stara rana. Blizna na twarzy piekła jak cholera, a on nawet nie mógł się złapać za twarz ani nawet zapalić papierosa. Wszystko było przeciwko niemu. Cierpliwość nie wchodziła nawet w grę. Mógł jedynie obserwować poczynania anioła, który zajmował się jego uczennicą. Czekanie było męczące, ale przynajmniej wiedział że będzie zdrowa. Jeżeli jest tak dobry jak Lilo to wszystko niedługo będzie dobrze. Ich rany się zagoją w trybie ekspresowym i będą mogli wrócić do ich "normalnego" życia.
Trucizna jednak się do czegoś przydała. Ból oka powoli zanikał, a reszta ran nawet się nie odezwała. W pewnym sensie piękna sprawa. Znieczulica przydała się, ale wiedział jak to pierdolnie jeżeli to z niego zejdzie. Sama rana obojczyka była groźna, a do tego połamany nos. Zdecydowanie nie będzie przyjemnie kiedy to wszystko uderzy w niego na raz. Spróbował ruszyć ręką jeszcze raz bez żadnego rezultatu. Próbował co jakiś czas, ale nawet nie drgnęła. Ta bezsilność powodowała kolejny napływ złości, który starał się kontrolować. Niestety ile można wytrzymać na raz? Każdy napad złości budził w nim tą jego gorszą naturę. Chciał się zemścić, ale nie będzie miał już prawdopodobnie okazji. Będzie musiał wyżyć się na kimś innym, ale do tego jeszcze dojdzie. Musiał to wszystko wytrzymać i jak najszybciej stąd wyjść. Nienawidził szpitali czy pomieszczeń do nich podobnych. Zawsze w nich śmierdziało, a do tego sprawiały że przypominał sobie każdą reprymendę którą usłyszał kiedykolwiek od Lilo. Tego było zdecydowanie za dużo już w jego życiu. Dobrze, że trafili na kogoś innego. Nie będzie przynajmniej mu matkował, że ma zbyt wcześnie nie wychodzić. A teraz musiał już czekać na jakąś reakcję z ich strony. Zamknął oczy i odetchnął cicho szukając w swojej głowie wspomnień, które mogłyby działać na niego kojąco. To nie było takie proste, ale nawet w jego życiu zdarzały się jakieś warte wspomnienia momenty.

_________________



Ciro
-----------
Szpiegmistrz

avatar

Liczba postów : 981
GODNOŚĆ : Ciro "Zirro" Eltyar

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Angel on Sro Sie 09, 2017 7:16 pm
Zmęczenie i spora utrata krwi odbiły się na jej obecnym stanie. Gdyby nie była w tak opłakanym stanie pewnie jej mózg zarejestrowałby znacznie więcej niż to faktycznie miało miejsce. Upierała się przy tym aby jej Sensei został pierwszy wyleczony, ale medyk zrobił po swojemu. Delikatne ciepło w okolicy rany na boku dawało lekkie ukojenie. Jakaś część wypowiedzi Wisha do niej trafiła. Ale nadal się martwiła stanem Ciro. Fakt że ten leżał milcząc nie wróżył niczego dobrego. Ale tym się będzie martwić już potem. "Kruszynko?! Że to niby do mnie? Nie.. pewnie się przesłyszałam.." przeszło jej przez myśl. To wszystko było takie dziwne, ale po chwili zrobiło się jeszcze dziwniejsze. Otworzyła aż oczka szerzej gdy anioł ucałował ją w czoło, przed oczami mignęło jej kilka wspomnień z Edenu. Odruchowo położyła rękę na jego mostku odsuwając go od siebie na bezpieczną odległość. Odwróciła głowę w bok nie chcąc teraz patrzeć mu w oczy. Przecież go nawet nie znała, jeszcze ranna przy okazji. Oczywiście że nie będzie ufać obcemu typowi na tyle! Niech się cieszy że jest w takim opłakanym stanie bo inaczej już by miał odbite na twarzy pięć czerwonych palców. Odetchnęła lekko mrużąc oczy. Wlepiła spojrzenie w ścianę, nieprzyjemne wirowanie i dudnienie w głowie powoli zaczęło ustępować. Rana aż tak bardzo nie piekła już. Kątem oka zerknęła na swoje ciało. "Kolejna blizna do kolekcji.. jak milusio." uśmiechnęła się na tą myśl widząc ranę pod obojczykiem po postrzale. Na obu biodrach miała paskudne rany szarpane. Skóra w tych miejscach była pomarszczona i zniekształcona. Rzucała się w oczy dość mocno. Obserwowała jak powoli ale skutecznie jej najnowszy nabytek się zasklepia. Mimo to nadal była słaba po utracie tak dużej ilości krwi. - Witaj w łowcach.. tak przy okazji.. - dodała po chwili spoglądając na Wisha już nieco łagodniej. Uniosła jedną dłoń nieco wyżej i kciukiem starła krew spod nosa chłopaka. - Nie forsuj się tak.. reszta się zagoi sama.. możesz mi to w sumie przypalić.. wytrzymam.. mam sporą tolerancję na ból.. - powiedziała z lekkim uśmiechem na ustach. "Sama bym sobie przypaliła to miejsce gdybym miała czym.." warknęła sama do siebie w myślach.

_________________
Mowa: #0099ff



Angel
-----------
Wtajemniczona

avatar

Liczba postów : 498
GODNOŚĆ : Angel Lacour de Fanel

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: M3 :: (!) Ścieki :: Tunele