:: M3 :: (!) Ścieki :: Tunele




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 1 z 2 1, 2  Next   

Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Angel on Sob Lip 01, 2017 10:59 pm
Nie było jej do śmiechu, pierwsza misja z Cirem zakończyła się niepowodzeniem. "Cholera.." mruknęła sama do siebie nawet nie chcąc zerknąć na swojego mentora. Był niesiony przez drugiego łowcę a ona z niezadowoleniem podpierała się o Nikitę przez większość drogi. Dopiero jak dotarli do ścieków Angel odepchnęła się od drugiej kobiety. Nie chciała żeby ktoś ją widział w takim stanie w bazie. Ranną, słabą, bezużyteczną! Od jakiegoś łowcy usłyszała o nowym nabytku w organizacji. Nie był zbyt długo w bazie ale podobno potrafił zdziałać cuda z rannymi. Vegi dawno nie widziała, widocznie młoda byłą zajęta, inaczej po prostu poszła by do niej. Ufała jej aż za bardzo. - Weźmiesz go ze sobą czy muszę go zanieść? - usłyszała jedynie słowa mężczyzny. Spojrzała na snajpera i na ładunek jaki niósł od jakiegoś czasu. - Wezmę go.. - mruknęła powoli podchodząc do łowcy. Z jego pomocą przewiesiła sobie Ciro przez po stronie gdzie nie była ranna. "Jebany.. nieprzytomny to on sporo waży.." przeszło jej jedynie przez myśl gdy gestem dłoni pożegnała osoby z którymi była na misji. Spojrzała kątem oka nieprzytomnego i westchnęła powoli idąc przed siebie. W głowie duduniło już od jakiegoś czasu. Oparła się prawą ręką o ścianę robiąc krótki postój. Oddech miała cięższy, prawy bok napieprzał jakby ktoś ją cały czas napierdalał po ranie pięścią. Aż zagryzła dolną wargę mocniej. "Psia jego mać.. te wszystkie lata.. treningi.. i nie mogłam zrobić nic.. kompletnie nic!" wysyczała sama na siebie w myślach. Wzrok się powoli zamazywał. Kolejny postój. Czuła jak mięśnie drżały miejscami. Łupanie w czaszce robiło się naprawdę nieznośne. Wilgoć i piorunujące ciepło bijące z rany robiły się co raz bardziej irytujące. Ale determinacja jaką miała nie pozwoliła jej teraz paść. Nie pomogła mu w walce, nie była w stanie go ochronić. Ale do medyka go doniesie, choćby miało ją to dobić. Wzrok się pogarszał a zmysły słabły z każdym krokiem. Gdyby nie jej wytrzymałość na ból to pewnie już dawno by straciła przytomność. Jest wiele czynników osłabiających człowieka, a że Eltyar w pewnym momencie osłabł to było aż dziwne. Ale też nie wiedziała czym były wysmarowane groty strzał. Miał wbite dwie, jedna pod obojczykiem, druga w udzie. Modliła się żeby to nie było nic groźnego. Przecież nie chciała go stracić, nie teraz kiedy była tak blisko niego. Kto wie, może nawet była mu równa w umiejętnościach?! Nie dowie się póki nie stoczą walki na poważnie. W końcu dotaszczyła się do pokoju którego szukała. Pociągnęła za klamkę opierając się barkiem o drzwi żeby je otworzyć i gdy tylko przestąpiła próg poleciała na kolana z trudem łapiąc oddech. Nie zdążyła się rozejrzeć po pomieszczeniu. - Pomocy.. - wydyszała z trudem łapiąc oddech. Rozmazane spojrzenie wlepiło się w podłogę, kosmki białych, mokrych, pozlepianych potem włosów zasłoniły jej oczy. Gorąc robił się nieznośny i czuła jak siły zaczynają ją opuszczać.

_________________
Mowa: #0099ff



Angel
-----------
Wtajemniczona

avatar

Liczba postów : 615
GODNOŚĆ : Angel Lacour de Fanel

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Wish on Nie Lip 02, 2017 12:04 am
Nowym nabytkiem wśród wśród Łowców był niejaki Kohaku, na Ziemi znany jako Wish albo Vesperem Kainem Goldbergiem, który został oficjalnym medykiem.
W sumie posiadał, nie tyle co wiedzę medyczną, ale także posiadał moce, dzięki którym mógł leczyć rany. To w sumie, było bardzo przydatną zdolnością, zwłaszcza w takim miejscu jak to, w którym się teraz znajdował.
W sumie, to był jego wybór, że znalazł się na Ziemi i akurat w tej organizacji. Wszystko za sprawą kobiety, która skradła jego serce. To dla niej zrezygnował ze wszystkiego, co praktycznie miał. Często zdarzało mu się zastanawiać nad tym, czy dobrze zrobił. Ta kobieta nigdy nie widziała go na oczy, nie znała go, więc zaryzykował bardzo dużo. Pytanie tylko, czy było warto? Miał wątpliwości, która jak na złość dopadły go właśnie teraz.
Siedział w swojej pracowni, którą dostał od Łowców. Wprawdzie nie była duża, ale wystarczyła by zająć się więcej niż jedną osobą.  Sprzęt czy inne medykamenty też były pod ręką, więc nie musiał się niczym martwić.
Wish zagrzewał dupsko na krześle, tyłem do wejścia. Zmaterializował skrzydła. Rozprostował je. Ostatnio bardzo się zakurzyły, więc wypadałoby je nieco wypucować. Włożył słuchawki od pożyczonej mp4. Nastawił ulubioną muzykę, złapał za małą, miękką szczotkę i zaczął czyścić swoje prawie skrzydło. Trochę czasu mu to zajęło, a nawet sporo piór leżało teraz pod jego nogami. Jak tylko skończył, zabrał się za lewy, pierzasty dodatek. Skupiony na muzyce oraz tym, co teraz robił nie zwrócił uwagi, że ktoś wszedł do pomieszczenia. Dopiero po chwili, kiedy opuścił skrzydło, które go zasłaniało dostrzegł przez żółte szkła gości.
Jakże było jego zdziwienie, kiedy dostrzegł w drzwiach kobietę, dla której to znalazł się tu, gdzie był aktualnie. Przełknął ślinę wojując z narastającą nieśmiałością, jaka w nim zaczynała się odzywać. Policzki zrobiły się całe czerwone u anioła, przez co zaczęły kontrastować z jego karnacją.
Siedział tak dobrą chwilę, będąc sparaliżowanym widokiem kobiety, która skradła jego serce i nawet tego nie wiedziała. Odzyskał, jakoś pełnię umysłu, kiedy dostrzegł w jak nieciekawym stanie jest ona i osobnik, którego starała się utrzymać. Wyjął też słuchawki z uszu i wyłączył urządzenie grające.
Bez słowa wstał. Szybkim krokiem podszedł do dwójki. Wziął od Angel Ciro, który jak zdążył zauważyć był nieprzytomny. Prawym skrzydłem objął kobietę, tak jakby to zrobił ręką. Nie pozwolił jej upaść. Nie przejmował się tym, że jego pióra zabarwią się na czerwono. Potem je wyszoruje. Teraz priorytetem było doprowadzić do stanu używalności Angel oraz Ciro.
-Co wam się stało? Kto to zrobił?-spojrzał na kobietę, cały czas podtrzymując ją skrzydłem.-Połóżmy go na tym łóżku.-Vesper bez problemu ułożył mężczyznę na wskazanym miejscu.-Ciebie, położę na drugim.-bardzo delikatnie położył Angel na łóżku obok.
Od razu dostrzegł rozszarpany prawy bok. Bez namysłu, mimo że Angel była w samym staniku, co już przyprawiało go o szybsze bicie serca, przyłożył dłoń do jej rany. Zamknął powieki. Starał się skupić na Angel. Tymi drugimi oczyma dostrzegł uszkodzone miejsce na ciele kobiety. Skupił się, chociaż to było bardzo trudne, bo ciężko było nie myśleć o kimś kogo się kocha, jeśli ta osoba była tak blisko. W sumie, może zdecydowanie za blisko? Nie miał jednak wyjścia. Od tego, co miał zrobić zależało życie Angel i Ciro i nie mógł nawalić. Uczucia musiały iść na bok.
Z jego dłoni zaczęło emanować zielone światło, a Angel mogła poczuć niesamowite ciepło. Stopniowo otworzył powieki. Miał pełną kontrolę nad tym, co robił, a mianowice nad uzdrawianiem rannej. Przyjrzał się więc uważnie Angel. Nie mógł uwierzyć, że kobieta, która skradła mu serce, była tak blisko niego. Szkoda tylko, że spotkali się w takich, a nie innych okolicznościach.
-Proszę cię teraz, żebyś się nie ruszała, dobrze? Inaczej mogę źle zagoić twoją ranę. Czy muszę wiedzieć o czymś istotnym?-skinął lekko głową w stronę-Czy te strzały były zatrute czy nie? Czy macie jeszcze jakieś inne obrażenia, dolegliwości oprócz tych, które widać? Osłabienie, paraliż, zawroty głowy i tym podobne?-patrzył kobiecie w oczy, a jego serce mało nie spieprzyło z klatki piersiowej-Muszę wiedzieć wszystko, co do joty, jeśli mam wam pomóc...zwłaszcza tobie...-ostatnie słowa wyszeptał, więc tylko jak Angel się skupiła, mogła je usłyszeć, ale nie koniecznie.
Wish sięgnął skrzydłem po swój wiszący na wieszaku płaszcz. Udało mu się bez problemu go zdjąć, a nawet przykryć nieznacznie Angel, aby nie zmarzła. Kobieta mogła poczuć zapach róż jaki bił od czerwonego okrycia należącego do anioła.
Vesper Uśmiechnął się do niej czule.
-Powinno ci być nieco cieplej.-drugim skrzydłem poruszył tak, aby dolnymi piórami przeczesać z jej czoła kosmyki posklejanych włosów-Tylko teraz mi się nie próbuj ruszać, pamiętaj.-na twarzy anioła nadal jawił się rumieniec, a dokładniej na jego policzkach.
Cały czas trzymał dłoń na ranie, która dokuczała Angel. Wish widział uważnie, że jego dłoń nieznacznie została ubrudzona krwią, ale nie przejmował się tym. Teraz było co innego ważniejsze. Doprowadzić kobietę, która uwiła sobie gniazdko w jego sercu, a ten anioł liczył na to, że może i jemu będzie dane takowe uwić w jej sercu.

//Zaczynam cię leczyć 1 post i lecimy przez dwa kolejne, albo nawet i trzy.

_________________

theme, mowa, myśli



Wish
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 13
GODNOŚĆ : Vesper Kain Goldberg

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Angel on Nie Lip 02, 2017 1:12 am
Całe szczęście w pomieszczeniu zastali nowego medyka który nie miał nic lepszego do roboty. Więc czemu nie zwalić się mu na podłogę w naprawdę opłakanym stanie?! Przynajmniej będzie mógł sobie poćwiczyć swoje umiejętności medyczne. Nie do końca kontaktowała z wycieńczenia. Sama ledwo szła podpierając ściany kanałów, zostawiając na nich przy okazji swoją krew. Do tego niesienie Ciro na barku jeszcze bardziej ją wymęczyło. Nie to żeby byłą tak słaba ale straciła tyle krwi że cudem było utrzymywanie przytomności. Dla tych którzy są ważni dla nas, przekracza się granice możliwości. Dziwne, miękkie uczucie kiedy objął ją skrzydłem aż się lekko wzdrygnęła, bardziej z zaskoczenia niż ze strachu. Tempe spojrzenie powędrowało na jej senseia gdy został zabrany z jej barku. Poczuła lekką ulgę bo dodatkowy ciężar zniknął ale zaraz ta ulga została zastąpiona obawą. - Ciro.. - szepnęła unosząc nieco głowę i rozmazanym wzrokiem odprowadziła obu łowców wzrokiem do jednego z łóżek. Musiała się upewnić że Eltyar był bezpieczny. Dopiero widząc śpiącego na łóżku rannego odsapnęła. Podparła się ręką o podłogę i zakaszlała nagle. Cichy syk umknął z jej ust gdy Wish ją podniósł żeby ułożyć po chwili na łóżku. Mogła jęczeć z bólu, medyk zrozumie a nikt poza nim tego nie usłyszy. Sensei nie będzie wiedziała jak bardzo boli, ale nie! Ona była twarda, nie będzie się rozklejać przed innymi łowcami. Tyle pracowała na wizerunek że nie miała zaprzepaścić tego jednym wypadkiem. Słyszała co mówił do niej medyk ale tak bardziej przez mgłę. Jego niektóre słowa były zagłuszane dudnieniem w głowie. Miała wrażenie że jej rozsadzi łeb od środka i ta pieprzona karuzela gdy miała oczy otwarte. - Kręci.. mi.. się.. w głowie.. gorąco mi.. - wymamrotała biorąc większe oddechy. Syknęła gdy przyłożył rękę do jej rany. Dłonie zacisnęły się na krawędziach metalowego łóżka. Oddychała ze świstem co jakiś czas zaciskając szczękę mocniej. Bolało jak jasny skurwysyn! Skinęła głową na instrukcję o nie poruszaniu się zbytnio. Podciągnęła tylko nieco nogi i spięła się tak że wgniotła się plecami bardziej w materac. Ale starała się nie ruszać. - Nie wiem.. mówił że.. ciało mu.. drętwieje.. - wysyczała odnośnie ran senseia. - Ja wytrzymam.. jego ratuj.. - wymamrotała lekko unosząc jedną powiekę i patrząc Wish'owi w oczy. Miała rozszarpany bok, nic poza tym. Ale Ciro miał dwie wbite strzały! Modliła się żeby czasem nie było to blisko miejsc witalnych. Puściła nagle krawędź łóżka i nagle złapała anioła za przedramię dość mocno. Nie kontrolowała teraz siły uścisku. - Proszę.. nn nie pozwól.. by mu się coś stało.. - wyszeptała wbijając teraz już oba oczka w twarz medyka. Widać było że jej zależało na zdrowiu innych bardziej niż na swoim własnym. A tym bardziej że chodziło o kogoś kto był dla niej całym światem. Nie ważne było to że to jednostronne. Nie musiał odwzajemniać tego uczucia, wiedziała że nie byłby w stanie. Przecież Ciro już kochał kogoś innego. Tak było lepiej, żeby się nigdy nie dowiedział co do niego czuła. Miał żyć i być szczęśliwy! To sprawiało że i ona była szczęśliwa. Choć bolało jak jasna cholera i tyle razy próbowała o nim zapomnieć. Kto wie, może kiedyś jej się uda. Uścisk na przedramieniu anioła zelżał i powoli cofnęła dłoń z jego ręki, lekko sunąc po powierzchni zakrwawionymi palcami. Tym samym brudząc biednego chłopaka. Zacisnęła dłoń w pięść i przycisnęła swoje przedramię do twarzy, na wysokości oczek. Zagryzła mocniej dolną wargę i syknęła kolejny raz z bólu.

_________________
Mowa: #0099ff



Angel
-----------
Wtajemniczona

avatar

Liczba postów : 615
GODNOŚĆ : Angel Lacour de Fanel

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Wish on Nie Lip 02, 2017 1:59 am
Słuchał uważnie tego, co mówiła Angel. Jego serce cierpiało, kiedy widział ją w takim stanie.  Jeszcze kiedy usłyszał o tym, że ma ratować tamtego. Widział w jej oczach, że darzy go jakimś szczególnym uczuciem. Każdy jeleń wiedział, że jeśli się tak o kogoś troszczy, to znaczy, że ta osoba musi być kimś wyjątkowym.
Serce anioła zaczęło się kruszyć, kiedy ona patrzył w te przepełnione bólem, ale i troską oczy. Nie mógł jednak pozwolić, żeby to wszystko odwróciło jego skupienie na używaniu swojej mocy.
-Póki nie wyjmę strzał, nic mu nie będzie.-odparł lekko drżącym głosem, acz nie ze strachu, a wywołanego bólem, poza tym starał się nie płakać-Będzie dobrze.-pochylił się ku niej.-Będzie dobrze, rozumiesz, Kruszynko?-nie mógł wytrzymać, żeby nie zmienić tonu, na bardziej delikatny.
Położył jej dłoń na czole.
-Zapamiętaj, jeśli ty nie będziesz miała siły, nie będziesz zdolna ochronić siebie, to nie ochronisz tych, na których ci zależy.-powiedział jej to wprost do ucha-Tylko ten, kto dba o siebie, jest w stanie zadbać o innych, zapamiętaj, Kruszynko. Poza tym, jestem tu ja, nie pozwolę cię skrzywdzić ani tych, którzy są dla ciebie ważni.-zrobił coś, czego nie powinien.
Ucałował Angel w czoło. Po prostu nie mógł się powstrzymać, ale widząc to w jakim jest cierpieniu, uznał, że ten jeden raz może sobie na to pozwolić. Trudno, najwyżej oberwie potem po łbie.
Jak złapała go tak mocno za ramię, tylko syknął nieznacznie. Musiał przyznać, że dziewczyna miała niezły uścisk w dłoni. Vesper spojrzał na nią, a wtedy ich wzrok się spotkał. Na jego twarzy pojawiły się silne rumieńce. W ostatniej chwili się ogarnął, bo inaczej przerwałby leczenie i byłby poważny problem. Nie przejmował się, że ufajdała ubranie i rękę. To nie było istotne, to w ogóle nie było istotne!
Zerknął ukradkiem na Ciro. Skoro mieli tak mało czasu, musiał szybciej zająć się Angel. Wyprostował lewe skrzydło tak, aby spróbować sięgnąć tacki, na której stały tabletki. Nie było to wcale takie łatwe, bo nie mógł oderwać dłoni od ciała kobiety. Anioł zmarszczył nos, bo jednak nie dał rady sięgnąć tego, co akurat potrzebował. Nigdy nie leczył obiema rękami dwóch różnych miejsc, ale w takim wypadku, nie miał wyjścia. Trzymając drugą dłoń na czole Angel, skupił się na drugim miejscu. Nie wiedział, jak bardzo się tym zahartuje i jaki efekt to przyniesie, ale dla tej Kruszyny, która teraz zwijała się z bólu, był gotów doprowadzić się do porządnego wycieńczenia. Czego się nie robi dla miłości czyż nie?
Vesper poczuł silne ściągnięcie w dół. Ledwo mógł się utrzymać na nogach. Na szczęście nie oderwał dłoni od Angel. Nie miał zamiaru. Jego lewa dłoń zaczęła lśnić na zielono. Trzymał zaklęcie mocno, dlatego musiał zamknąć oczy, aby się nie rozproszyć. Skupił się zupełnie na leczeniu Kruszyny.
Wish nieznacznie się rozjechał. Musiał podeprzeć się skrzydłami, aby się nie przewrócić. Stał w niewielkim rozkroku. Kropelki potu pojawiły się na jego twarzy. Zaczął szybciej oddychać. Jego klatka piersiowa poruszała się zdecydowanie innym tempem niż wcześniej. Zaciskał mocno powieki. Uchylił je tylko na chwile, ale obraz nieco zaczął mu się zamazywać, więc ponownie nie zamknął. Zacisnął mocno zęby, jakby to miało mu pomóc, ale tak nie było. Jakby tego było mało poczuł, że temperatura mu zaczyna skakać.
-Dasz sobie radę Kohaku, dasz sobie radę! Musisz dla niej wytrzymać!-powtarzał sobie w myślach.
Angel mogła poczuć kojące ciepło, które zaczęło powolutku rosnąć na jej ranie na boku oraz w głowie. Stopniowo mogła zauważyć, że świat coraz mniej wiruje, kiedy otwierała oczy, pulsujący ból głowy nieznacznie zaczął ustępować.
Vesper jeszcze bardziej się rozjechał, ale trzymał się twardo skrzydłami o brzeg łóżka, na którym leżała Angel. Poczuł jednak, że z nosa, od narastającego wysiłku poleciała mu krew. Czuł to ciepło pod nozdrzami, ale nie miał zamiaru rezygnować. Angel musiała stanąć na nogi, bo będzie mu niejako potrzebna przy Ciro, poza tym serce mu się krajało na widok cierpiącej kobiety, którą kochał nad życie.
Zabawne w tym wszystkim było to, że oboje cierpieli z tego samego powodu miłości. Nieodwzajemnione uczucie do osoby, która kochała kogoś innego. Może kiedyś to się jednak zmieni...?

//drugi post leczenia twojego boku i pierwszy na leczenie bolącej głowy i nie wiem, co wyjdzie z podwójnego leczenia, najwyżej odlecę na jeden post, ale czego się nie robi dla miłości...

_________________

theme, mowa, myśli



Wish
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 13
GODNOŚĆ : Vesper Kain Goldberg

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Ciro on Sro Sie 09, 2017 6:40 pm
Nawet nie wiedział, że odpłynął. Dla niego cała akcja znalezienia się w kryjówce zajęła dosłownie parę sekund. Jego ciało i umysł nie wytrzymały już po wszystkim co się stało. Powoli roznosząca się trucizna paraliżowała jego ciało, a on nie mógł nic na to poradzić. Skupiał się na chodzeniu, które i tak już sprawiało mu niezłą trudność. Miał dużo czasu na analizę sytuacji. Wszystkiego co się stało, a także innych rzeczy które zupełnie nie powinny wpłynąć na misję. Musiał przyznać, że zmiękł. Pogodził się z tym co stało się z jego córką, ale teraz ponownie to uderzyło. Kiedy ciało człowieka jest osłabione od razu psychika również jest obciążona. Chwilę przed tym jak upadł pamięta swój głęboki wdech, który miał go uspokoić. Następnie była już tylko ciemność. Umarł? Taka osoba jak on nie poddaje się tak szybko. Te wszystkie rany mogły go zabić, a jednak żył - jeszcze. Wystająca strzała spod lewego obojczyka, połamany nos i zakrwawiona twarz, a do tego jedna mniejsza rana na udzie. To niby wszystko, a jednak wystarczyło. Może to jest już ten okres kiedy się starzeje? Gdyby mógł to by tylko wzruszył ramionami, a potem odpalił papierosa, ale teraz? Ogarniała go pustka. Zero satysfakcji. Rosnąca frustracja na swoją osobę. Doskonale zdawał sobie sprawę, że będzie musiał się doprowadzić do porządku. Będzie musiał więcej ćwiczyć, a także zabezpieczyć swoją psychikę. Te dwa elementy pozwolą mu na przeżycie.
Oni byli zajęci, a Ciro powoli otwierał oczy. Światło uderzyło prosto w jego zdrowe oko. Zupełnie nic nie widział. Musiał zmrużyć oczy i przeczekać chwilę, aż wszystko nabierze kolorów a jego siatkówka przyzwyczai się do światła. Czuł się przemęczony i ospały, ale to pewnie dlatego że stracił trochę krwi. Rozejrzał się po pomieszczeniu i dostrzegł Angel i co najgorsze anioła. Nienawidził ich jak jasna cholera. Tyle razy już Lilo go leczyła, że do niej się przyzwyczaił, ale co do reszty nie miał żadnego zaufania. Wolałby zająć się swoimi ranami sam niżeli by to wielce pobożny anioł go dotykał. Wziął głęboki wdech i spróbował się podnieść. O kurwa. Zero czucia w rękach i nogach. Pierwsza nadeszła panika, a dopiero potem niepohamowana złość. Zacisnął mocniej zęby, ale zaczął analizować. Pewnie znajdzie się trutka. Ale to będzie oznaczało tylko jedno. Będzie musiał tutaj leżeć w bezruchu jeszcze jakiś czas. To była najgorsza dla niego opcja. Kolejny głęboki wdech co by się uspokoić. Nie mógł się tyle denerwować. Uchodził za człowieka nieprzewidywalnego, ale zazwyczaj spokojnego. Tak właśnie musiał wyglądać tylko w tym momencie mu nie wychodziło. Spróbował ruszyć choćby palcem u ręki. Nic. Zero reakcji na bodźce. Kurwa mać. Jakby tego było mało odezwała się jego stara rana. Blizna na twarzy piekła jak cholera, a on nawet nie mógł się złapać za twarz ani nawet zapalić papierosa. Wszystko było przeciwko niemu. Cierpliwość nie wchodziła nawet w grę. Mógł jedynie obserwować poczynania anioła, który zajmował się jego uczennicą. Czekanie było męczące, ale przynajmniej wiedział że będzie zdrowa. Jeżeli jest tak dobry jak Lilo to wszystko niedługo będzie dobrze. Ich rany się zagoją w trybie ekspresowym i będą mogli wrócić do ich "normalnego" życia.
Trucizna jednak się do czegoś przydała. Ból oka powoli zanikał, a reszta ran nawet się nie odezwała. W pewnym sensie piękna sprawa. Znieczulica przydała się, ale wiedział jak to pierdolnie jeżeli to z niego zejdzie. Sama rana obojczyka była groźna, a do tego połamany nos. Zdecydowanie nie będzie przyjemnie kiedy to wszystko uderzy w niego na raz. Spróbował ruszyć ręką jeszcze raz bez żadnego rezultatu. Próbował co jakiś czas, ale nawet nie drgnęła. Ta bezsilność powodowała kolejny napływ złości, który starał się kontrolować. Niestety ile można wytrzymać na raz? Każdy napad złości budził w nim tą jego gorszą naturę. Chciał się zemścić, ale nie będzie miał już prawdopodobnie okazji. Będzie musiał wyżyć się na kimś innym, ale do tego jeszcze dojdzie. Musiał to wszystko wytrzymać i jak najszybciej stąd wyjść. Nienawidził szpitali czy pomieszczeń do nich podobnych. Zawsze w nich śmierdziało, a do tego sprawiały że przypominał sobie każdą reprymendę którą usłyszał kiedykolwiek od Lilo. Tego było zdecydowanie za dużo już w jego życiu. Dobrze, że trafili na kogoś innego. Nie będzie przynajmniej mu matkował, że ma zbyt wcześnie nie wychodzić. A teraz musiał już czekać na jakąś reakcję z ich strony. Zamknął oczy i odetchnął cicho szukając w swojej głowie wspomnień, które mogłyby działać na niego kojąco. To nie było takie proste, ale nawet w jego życiu zdarzały się jakieś warte wspomnienia momenty.

_________________



Ciro
-----------
Szpiegmistrz

avatar

Liczba postów : 1111
GODNOŚĆ : Ciro "Zirro" Eltyar

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Angel on Sro Sie 09, 2017 7:16 pm
Zmęczenie i spora utrata krwi odbiły się na jej obecnym stanie. Gdyby nie była w tak opłakanym stanie pewnie jej mózg zarejestrowałby znacznie więcej niż to faktycznie miało miejsce. Upierała się przy tym aby jej Sensei został pierwszy wyleczony, ale medyk zrobił po swojemu. Delikatne ciepło w okolicy rany na boku dawało lekkie ukojenie. Jakaś część wypowiedzi Wisha do niej trafiła. Ale nadal się martwiła stanem Ciro. Fakt że ten leżał milcząc nie wróżył niczego dobrego. Ale tym się będzie martwić już potem. "Kruszynko?! Że to niby do mnie? Nie.. pewnie się przesłyszałam.." przeszło jej przez myśl. To wszystko było takie dziwne, ale po chwili zrobiło się jeszcze dziwniejsze. Otworzyła aż oczka szerzej gdy anioł ucałował ją w czoło, przed oczami mignęło jej kilka wspomnień z Edenu. Odruchowo położyła rękę na jego mostku odsuwając go od siebie na bezpieczną odległość. Odwróciła głowę w bok nie chcąc teraz patrzeć mu w oczy. Przecież go nawet nie znała, jeszcze ranna przy okazji. Oczywiście że nie będzie ufać obcemu typowi na tyle! Niech się cieszy że jest w takim opłakanym stanie bo inaczej już by miał odbite na twarzy pięć czerwonych palców. Odetchnęła lekko mrużąc oczy. Wlepiła spojrzenie w ścianę, nieprzyjemne wirowanie i dudnienie w głowie powoli zaczęło ustępować. Rana aż tak bardzo nie piekła już. Kątem oka zerknęła na swoje ciało. "Kolejna blizna do kolekcji.. jak milusio." uśmiechnęła się na tą myśl widząc ranę pod obojczykiem po postrzale. Na obu biodrach miała paskudne rany szarpane. Skóra w tych miejscach była pomarszczona i zniekształcona. Rzucała się w oczy dość mocno. Obserwowała jak powoli ale skutecznie jej najnowszy nabytek się zasklepia. Mimo to nadal była słaba po utracie tak dużej ilości krwi. - Witaj w łowcach.. tak przy okazji.. - dodała po chwili spoglądając na Wisha już nieco łagodniej. Uniosła jedną dłoń nieco wyżej i kciukiem starła krew spod nosa chłopaka. - Nie forsuj się tak.. reszta się zagoi sama.. możesz mi to w sumie przypalić.. wytrzymam.. mam sporą tolerancję na ból.. - powiedziała z lekkim uśmiechem na ustach. "Sama bym sobie przypaliła to miejsce gdybym miała czym.." warknęła sama do siebie w myślach.

_________________
Mowa: #0099ff



Angel
-----------
Wtajemniczona

avatar

Liczba postów : 615
GODNOŚĆ : Angel Lacour de Fanel

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Wish on Nie Sie 20, 2017 1:46 am
Tak, to co usłyszała było skierowane do niej, a do kogo niby? Ciro by przecież tak nie nazwał. W sumie to przez to, że skupił się zupełnie na Angel, nie dostrzegł, że ten się przebudził. Dochodziło do tego jeszcze zmęczenie wywołane podwójnym używaniem czarów uzdrawiania. Pierwszy raz robił coś takiego, dlatego przygotował się na najgorsze.
Czuł jak energia powoli z niego uchodzi, a w sumie tylko dlatego stał jakoś na nogach, bo podpierał się skrzydłami, co Ciro, jak się uważniej przyjrzał dostrzegł bez problemu. W sumie, to Ciro nawet nie wiedział, że według niego ten pobożny anioł, aż do takich pobożnych nie należał. Otóż ten tutaj upierzony był jednym z psotników znanych w Niebie. Tylko dlatego, zrobił się taki potulny, bo Angel tutaj była. Kobieta, dla której znalazł się na Ziemi, dla której wszystko zostawił. Dlatego teraz, tak się starał. Wiedział, że ona kocha kogoś innego, ale nie miał zamiar przestać martwić się o nią  czy też pomagać, kiedy będzie potrzeba. Póki wiedział, że będzie bezpieczna, zdrowa i szczęśliwa to i on będzie, bo przecież na tym polega miłość prawda?
Wish zaczął zaciskać zęby, bo zaczął odczuwać ból, który dawał o osobie znać, kiedy równocześnie, w dwóch miejscach leczył Angel. Czuł też, jak krew coraz bardziej wypływa z jego nosa, a kilka kropel spadło na blat stołu, na którym leżała ukochana przez niego kobieta. Powoli świat zaczął zachodzić mu mgłą. Liczył się z tym, że lada moment straci przytomność. Miał tylko nadzieję, że nie na długo. Miał przecież jeszcze jednego pacjenta, którym musiał się zająć.
W jego niebieskich oczach odbijała się twarz Angel, która zaczynała wyglądać coraz lepiej. Widział, że jego poświęcenie zaczyna skutkować, tym bardziej, że miała siłę lekko go odsunąć. Trochę go to zabolało, ale nie chciał tego po sobie pokazać. I w sumie, jakby dostał po twarzy to by nie miał nic przeciwko, bo przynajmniej miałby ślad na twarzy po kobiecie, którą kocha. Chyba by nie mył tej strony policzka z dobry tydzień, bo by było, że Angel go tam dotknęła, nie ważne w jaki sposób.
-...-nie odpowiedział od razu, tylko uraczył kobietę szczerym, zmieszanym z bólem uśmiechem-Dla...kogo...takiego...jak..ty...warto...-wycedził z trudem przez zęby.-P...poza tym...nie mogę od tak przerwać...i mówiłeś, Kruszynko, żebyś się nie ruszała...prawda...?-jego głos, mimo nutu bólu był przyjazny dla ucha, wręcz troskliwy.
Spojrzał na Angel wyjątkowym spojrzeniem, które mogło wydać się jej dość dziwne. Te niebieskie oczy były pełne obaw o nią, ale też szczęścia, że ją widzi, że jest tak blisko.
Z lekkim uśmiechem przesunął dłoń z jej czoła, gdyż ból głowy minął zdecydowanie szybko, bo nie było to nic poważnego, wprost na jej policzek. Opuszkami palców delikatnie dotknął jej skóry, którą uważał za bardzo delikatną.
-Cz...czemu...taka...ładna....kobieta...jest tak uparta...czemu...wy...jesteście...tak skłonne...do poświęceń?-pochylił się ku niej, a ich twarze znów były blisko siebie.-...Angel...Kruszynka...jeśli...nie wyzdrowiejesz...to będę...nieszczęśliwy...daj się wyleczyć...do końca...-oparł się czołem o jej czoło.
Zamknął przy tym powieki. Starał się oddychać spokojnie, ale nie było mu to dane. Używanie tak dużo magii jednocześnie dało o sobie znać w momencie, kiedy rana Angel całkiem się zasklepiła. Silny ból w klatce piersiowej sprawił, że syknął z bólu. Mimowolnie puścił, uzdrowioną już kobietę, aby złapać się za poły ubrania w okolicy klatki piersiowej. Zaczął cofać się do tyłu, dopóki nie wpadł na ścianę i nie zwalił skrzydłami kilku przedmiotów stojących na szafce.
-Khe!-splunął krwią na podłogę.
Widząc plamę krwi wystraszył się. Zakrył lewa dłonią twarz, nie chcąc patrzeć na czerwony ślad na posadzce. Zaciskał mocno powieki, starając się zwalczyć ból, ale bezskutecznie. Po prostu upadł tyłkiem na podłogę. Skrzydła bezwładnie opadły, podobnie jak jego ręce. Spuścił głowę w dół. Był otumaniony zużyciem tak dużej ilości energii, a do tego ból na klatce piersiowej zaczął jeszcze mocniej dawać się we znaki, ale nie miał najnormalniej sił, żeby cokolwiek zrobić.
Z wielkim trudem, jakoś udało mu się podnieść głowę, aby spojrzeć na to, jak się czuje i zachowuje Angel, po tym, jak ją uzdrowił. Nie widział jednak dobrze, bo świat zaszedł mu mgłą. Jedyne co zrobił to się uśmiechnął, po czym stracił przytomność, tak jak przypuszczał.
Taki był skutek używania zbyt dużej ilości magii, która uzdrowiła Angel pełni. W sumie, to było ciekawe, co by zrobiła owa kobieta, gdyby dowiedziała się, czemu ten anioł tak się właśnie poświęcił. Czy zrugałaby go za to czy może całkiem olała sprawę? Może kiedyś się tego Wish dowie, ale póki co, leżał nieprzytomny pod ścianą. Plus był tego wszystkiego taki, że chociaż krew przestała cieknąć z jego nosa, ale zajmie jeszcze chwila nim odzyska siły na tyle, by odzyskać przytomność, chyba, że Angel znajdzie jakiś inny sposób, aby otrzeźwić skrzydlatego. W sumie, miała sporo możliwości, zwłaszcza, że byli w jego pracowni, a tutaj, rzeczy na przebudzenie było sporo. Pytanie jeszcze, czy Angel nie wystraszy się widząc, że właśnie anioł, który ją ratował zaliczył przysłowiowy zgon z poświecenia dla niej.

//OOC: uzdrawiam Angel, ale tracę nieco krwi, mam osłabienie dość porządne i dokucza mi ból w klatce piersiowej, a do tego tracę przytomność. Coś za coś.

_________________

theme, mowa, myśli



Wish
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 13
GODNOŚĆ : Vesper Kain Goldberg

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Angel on Nie Sie 20, 2017 5:44 pm
Wirowanie i ból głowy które były tak uciążliwe powoli zaczęły mijać. Czuła się znacznie lepiej, męczące łupanie w skroniach zniknęło za sprawą jego mocy. Odetchnęła aż z ulgą uchylając powieki i obserwowała anioła który wyglądał jakby miał się zaraz przewrócić. Nie odzywała się i starała się nie ruszać bardziej, zwłaszcza że ból który ją irytował bardzo szybko odchodził w niepamięć. Ale zdecydowanie za dużym kosztem, tyle mogła stwierdzić. Drgnęła i aż cała zesztywniała gdy nachyliła się nad nią tak nagle. "Za blisko.." przeszło jej jedynie przez myśl. Jego słowa dopiero ją zdziwiły, zamrugała nie do końca rozumiejąc co on mówi. "To chyba omamy spowodowane nadużyciem mocy.. przecież ja go nie znam nawet.. pierwszy raz go widzę na oczy.." zaczęła szybko analizować. Trudno byłoby tak specyficznego typa zapomnieć. "Może jestem do kogoś podobna.. tak mi się wydaje.." przekonywała się w myślach. Mięśnie się spięły gdy anioł oparł się czołem o jej czoło. Drobne urywki obrazów wróciły dość szybko "Czemu jest znowu tak blisko?!" szybko zamknęła oczy nie chcą wpatrywać się w twarz medyka. Dłonie zacisnęły się na krawędziach metalowego łoża i wstrzymała oddech. "Spokojnie Angel.. jest pewnie na jakiś psychotropach.. ma zwidy, pomylił mnie z kimś.." uspokajała się wewnętrznie żeby czasem w przypływie dyskomfortu nie złapać go czasem za krtań i nie wyszarpnąć jej jednym pociągnięciem. No może w tym osłabionym stanie potrzebowałaby kilku mocnych szarpnięć ale jednak. Pomagał jej, leczył jej umierające ciało i powinna być miła. Więc zagryzła szczękę mocniej i czekała. Gotowa dać mu w twarz jeśli by poczuła że jest jeszcze bliżej. Nie da się pocałować pierwszemu, lepszemu typowi. "Dobrze że Ciro jest nieprzytomny.. chwała za to" tylko ta myśl ją pocieszała. Już nie wspominając o fakcie że sensei od jakiegoś czasu był przytomny ale Anioł zasłaniał jej wgląd na Eltyara więc lewitowała w błogiej nieświadomości. Z zamyślenia wytrąciła ją kolejne słowa Wisha. - Warto się poświęcić dla tych których kochamy całym sercem, bez nich nasze życie i tak nie miałoby sensu.. - wyjaśniła spokojnym głosem. Na ostatnią wypowiedź prychnęła lekko. - O to się nie martw, nie planuję pozostać w tym żałosnym stanie zbyt długo.. muszę wysmarować jednym wojskowym śmieciem posadzkę w magazynie.. ale najpierw spuszczę łomot własnemu senseiowi.. cały rok na to czekałam.. tylko najpierw go musisz poskładać do kupy żeby nie mógł się wymigiwać.. - dodała z paskudnym uśmieszkiem malującym się na twarzy. I gdyby tylko wiedziała że jej ukochany mistrz leży przytomny i słucha jej obietnic, tyle się wydarzyło. Tyle sytuacji o których nie miał pojęcia, przeżyć które zmieniły ją w jakimś stopniu. Odetchnęła po raz kolejny z ulgą, wypuszczając powoli powietrze z ust gdy miała pewność że anioł się odsunął od niej. Kaszlnięcie ją zaalarmowało nieco. Otworzyła jedno oko i spojrzała w kierunku medyka. Szybko się poderwała gdy ten zaczął się chwiać i runął na ścianę robiąc nieco huku podczas strącenia skrzydłami przedmiotów. Na twarzy pojawiło się niezadowolenie ale nie odezwała się. Choć z początku chciała krzyknąć to jednak z rozdziawionych ust nie padło żadne słowo. Podczas gwałtownego ruchu zapomniała o ranie na boku. Spojrzała na swoje ciało, skóra była zasklepiona. Dotknęła palcami boku, sunąć powoli po pomarszczonej, pokrytej bliznami skórze. Odetchnęła nie kryjąc podziwu, po czym przeniosła spojrzenie na nieprzytomnego anioła. - Idiota.. - mruknęła zsuwając się z łóżka. Powoli, no nadal osłabiona. Podeszła do leżącego i patrzyła na niego z góry przez chwilę. Pokręciła głową na boki i schyliła się powoli przenosząc ciężar jego ciała na swoje i zataszczyła go powoli do łóżka na którym sama leżała. Trochę jej zajęło ułożenie go w miarę wygodnej pozycji. Złapała za jakąś czystą szmatkę i zmoczyła ją w zimnej wodzie. Po czym położyła mu ją zwiniętą na czole i oczach. - Debil.. nie zna swoich własnych limitów.. - skomentowała jedynie i zerknęła na leżącego ze strzałami wbitymi w ciało senseia. "Świetnie.. medyk zaliczył zgona przedwcześnie.." mruknęła w myślach podchodząc bardzo powoli do Ciro. Nie odzywała się do niego, hałasu którego narobił Anioł trupa by z grobu wypłoszyło a ten nic. Złapała za fotel na kółkach bez oparcia i przyciągnęła go sobie do łóżka rannego. Usiadła w miarę wygodnie i sięgnęła ręką do kieszeni spodni. Zerknęła na "śpiącą" twarz senseia i przez chwilę mu się tak przyglądała. Sięgnęłą dłonią do jego twarzy i chwilę się wahając wsunęła delikatnie paluszki w jego czarne włos, delikatnie je przeczesując. - Jesteś okrutny sensei.. - zaczęła delikatnmym głosem, acz dość odważnie, bo święcie przekonana że ten jest nieprzytomny. Że nie rejestruje jej słów, że nie ma bladego pojęcia co się dzieje, bo gdyby wiedziała to by trzymała mordę na kłódkę przecież. Opamiętała się jednak w porę i zabrała dłoń bardzo szybko, karcąc się w myślach za ten nieprzemyślany gest. - Tyle razy próbowałam zapomnieć.. myślałam że ten rok coś zmieni.. Z początku było ciężko.. nawet mi się udało.. no do momentu kiedy znowu się nie spotkaliśmy przed tą misją.. - westchnęła opierając się przedramieniem o udo i pochylając do przodu. - Głupia słabość.. - warknęła z wyczuwalnym zawodem w głosie. - Mam nadzieję że jest wywołana tym że jesteś ode mnie lepszy.. że jesteś silniejszy i nie potrafiłam z tobą wygrać do tej pory.. zawsze mnie to fascynowało.. od pierwszego poznania.. zawsze byłeś silny, samowystarczalny, nie było niczego co by mogło cię złamać.. nie to co ja.. - kontynuowała czując jak wielki ciężar powoli zsuwa się z jej barków. - .. słaba i naiwna. Ale pracowałam nad tym przez cały czas i nadal będę. Zrównam się z tobą i będę lepsza. Może wtedy to uczucie wygaśnie.. najgorszą słabością jest bezsilność.. wobec tego co los zgotuje naszym bliskim. - dodała na sam koniec wyciągając z kieszeni spodni zapalniczkę. Z drugiej kieszeni w skórzanej skórze zawiniątko które trzymała w dłoniach i wlepiła spojrzenie w Wisha. - Oby się wybudził przed Tobą.. upierdliwy jesteś gdy trzeba cię opatrywać.. - mruknęła bardziej do siebie niż do niego, bo wiadomo że Ciro był nieprzytomny. Tak przynajmniej myślała bo inaczej tego wszystkiego by nie powiedziała mu w twarz. Siedziała więc przy nim jak piec przy swoim właścicielu do momentu aż ten sie nie ocknie.

_________________
Mowa: #0099ff



Angel
-----------
Wtajemniczona

avatar

Liczba postów : 615
GODNOŚĆ : Angel Lacour de Fanel

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Ciro on Nie Sie 20, 2017 9:14 pm
Może i zachowywał się tak jakby był nieprzytomny, ale każde słowo które padło w tej sali dotarło do niego i to właśnie może dzięki temu jeszcze nie odleciał do końca. Miał dosyć leżenia i coraz bardziej tracił cierpliwość. Jego własna niemoc sprawiała, że irytował się z sekundy na sekundę coraz bardziej. Co chwile sprawdzał czy mięśnie zaczynają go w końcu słuchać. Jak na razie nic z tego. Miał zamknięte oczy przez cały czas, ale mimo to doskonale wiedział co się dzieje. Byli na tyle głośno, że nawet jakby chciał zasnąć to gówno by z tego wyszło. Chciał też się odezwać, ale uznał to za bezsensowny wysiłek. Oni byli zajęci sobą, a on mógł tylko cierpliwie czekać na swoją kolej. Gdyby zajęli się nim jako pierwszym pewnie już by go tutaj nie było. Zostawiłby ich i sam udałby się do siebie by móc przygotować raport dla Yuu, a przy okazji trochę odsapnąć. Wszystko idzie nie po jego myśli. To tylko gorzej wpływa na jego psychikę, ale teraz nie miał czasu na załamywanie się. Powtarzał sobie w głowie - Cierpliwości Eltyar. Tak jakby to miał o w czymkolwiek pomóc kurwa mać. To był moment w którym zacząłby prychać albo prowokować wszystkich wokół.
W pewnym momencie usłyszał kaszlnięcie, a potem hałas jak jasny chuj. Otworzył na moment oko i zobaczył, że osoba która miała się nimi zająć odleciała w trakcie. No to pięknie. Czas oczekiwania jeszcze się przedłuży. Nie miał innego wyboru. Zamknął z powrotem zdrowe oko i westchnął cicho. Dobrze, że z samym oddychaniem nie miał problemów. Całą trucizna nie dotknęła najważniejszych organów, a to tylko oznaczało jak wielkie szczęście miał podczas tamtej walki. Zaczęło dziać się coś mało przyjemnego dla niego. Angel zaczęła coś biadolić nad jego uchem. Wiedział, że jeżeli teraz na nią spojrzy to tylko pogorszy sprawę. Zmieszanie wraz z zażenowaniem ogarnęło jego umysł. Spodziewał się zupełnie innego monologu, ale wychodzi na to, że jednak ona myślała o nim trochę inaczej niż on sam podejrzewał. "Przejebane." - Pierwsza myśl, ale nie przestawał grać nieprzytomnego. Miała całkowitą rację w paru kwestiach. Była naiwna i słaba, a przynajmniej rok temu. Nie wiedział czy w końcu udało jej się wyrosnąć na taką osobę jaką on by chciał by była. Był dla niej oschły przez cały czas, ale na tym miał polegać jej rozwój. Miała stać się dojrzała i całkowicie odrzucić większość uczuć, którymi włada zwykły człowiek. Łowcy mają prościej bo po samym rytuale tracą sporą część człowieczeństwa. Jeżeli przed rytuałem zatraciło się swoje człowieczeństwo to łatwiej będzie osiągnąć taki charakter którym on władał. Można powiedzieć, że to było właśnie jego główną siłą. Nieugięty, ale czy na pewno? Ostatnio stracił wszystko co posiadał, ale dzięki Yuu mógł pozbierać się do kupy. Poczuł w pewnym sensie jakby został skarcony przez poprzednią przywódczynię. Jej wola żyje dalej w następnej przywódczyni. Zrozumiał to i właśnie dlatego tutaj jeszcze stał. Miał teraz ochotę na mały sparing z Yuu. Wiedział, że ich umiejętności są bardzo do siebie zbliżone, ale ostatnio przegrał specjalnie. Tym razem chciałby naprawdę się sprawdzić. Ciekawe czy znowu poszłaby na taki układ. No, ale teraz miał trochę inne zmartwienie. Zaczynał coś w końcu czuć. Ból przeszywał jego ranę w obojczyku, a to oznaczało... Sprawdził czy może ruszyć palcami i czucie wróciło. Idealnie wręcz. Nie wiedział co się tutaj stało, ale cała sytuacja była nieprzyjemna. Bawiła się jego włosami. O cholera. Czy podczas jej "wychowania" zrobił coś źle? Specjalnie chciał by traktowała go tylko jako nauczyciela i nikogo więcej. Musiał gdzieś coś spierdolić. Przeanalizował sytuację i doszedł do wniosku, że lepiej będzie jeżeli uda że tego w ogóle nie było. Tak zdecydowanie będzie najwygodniej dla ich dwójki.
- S-Sama jesteś upierdliwa. - Mruknął tylko cicho chrypiącym głosem. Miał tak sucho w mordzie, że zaraz umrze. Powoli zaczął się podnosić do pozycji siedzącej. Oparł się ręką o swoje leże, ale nie miał jeszcze do końca sił. Walczył ze swoimi mięśniami by się wyprostować, a kiedy mu się udało to odetchnął z ulgą. Paraliż czasowy. Na szczęście dla niego. Wiedział, że żyje. Ból przeszywał całe jego ciało, a jedyne co on zrobił to zacisnął mocniej zęby i syknął.
- Nie wykorzystuj mojego omdlenia, jesteś o 10 lat za młoda by do mnie pyskować. - Przyglądał się jej dokładnie, a na twarzy mogła dostrzec delikatny uśmiech. Powoli ściągnął swoje nogi na ziemię, ale jeszcze nie próbował wstać. Czekał cierpliwie, aż wróci mu siła chociaż w rękach. Jeżeli miał wstać to przynajmniej musiał mieć dostatecznie dużo siły by utrzymać się samymi rękoma. Wziął głęboki wdech i to był mały błąd. Jeszcze mocniejszy ból przeszedł całe jego ciało, aż zadrżał. Od twarzy, aż po całą klatkę piersiową. Stara blizna też się odezwała. Złapał się za połowę twarzy w której brakowało jego oka. Będzie musiał zapalić żeby mu przeszło. Ból przeszedł tak szybko jak się pojawił. Odetchnął z ulgą i usiadł na łóżku. Przy takim bólu nie miał jeszcze odwagi się podnieść. Pewnie chwile by postał, ale potem wylądowałby na podłodze przy okazji łamiąc strzałę i wpychając resztki bardziej w ranę.
- W końcu. A z tym co? - Powiedział to spokojnie i zerknął w stronę anioła. Jednocześnie ściągał płaszcz ostrożnie by nie naruszyć żadnej rany. To samo zrobił z koszulką. Może i nienawidził szpitali, ale wiedział że i tak będzie musiał to zrobić by ten wyciągnął strzałę i zajął się wszystkim jak należy. Kurwa bolało jak cholera. Na jego plecach był tatuaż feniksa, którego pewnie widziała po raz pierwszy. Zrobił go sobie jakoś pół roku temu. Przepełniony kolorami feniks wzlatujący w przestworza otoczony ogniem. Wsadził rękę w kieszeń i wyciągnął papierosy. Wyciągnął jednego tylko, że wszystkie były zamoknięte. No to pięknie. Puścił na ziemię paczkę razem z tym zamokniętym papierosem. Będzie musiał wytrzymać jakoś bez nich. Nie zwrócił uwagi, że Angel trzyma cokolwiek w dłoni. Miał trochę inne zmartwienia jak na ten moment. Jego oddech był ciężki, ale to tylko z powodu utraconej krwi. Co chwile rana pulsowała bólem co powodowało, że syczał z bólu, a jego mięśnie naprężały się mimowolnie.


Ostatnio zmieniony przez Ciro dnia Sro Sie 23, 2017 12:19 am, w całości zmieniany 1 raz

_________________



Ciro
-----------
Szpiegmistrz

avatar

Liczba postów : 1111
GODNOŚĆ : Ciro "Zirro" Eltyar

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Angel on Nie Sie 20, 2017 10:12 pm
Kontemplowała w spokoju nad wszystkim co się stało do tego momentu w ich życiu. Tyle przecież się zmieniło, zdążyła dojrzeć, zdążyła się zmienić, walczyła z tym wszystkim. Odkąd się dowiedziała o Nyan walczyła z uczuciami jakie do niego żywiła. To nie jej liga i doskonale o tym wiedziała, nie starała się go zbałamucić! Przecież nawet by nie wiedziała jak to po pierwsze a po drugie chciała jego szczęścia. A skoro już miał wybrankę serca to po prostu męczyła się z tym sama. Odetchnęła i słysząc jego słowa aż znieruchomiała. Parę sekund jej zajęło dojście do wniosku że mężczyzna się obudził. Zacisnęła powieki "Obudził się.. Obudził sie teraz?! Słyszał co mówiłam?! Ile z tego słyszał?! Nie panikuj idiotko! Wdech i wydech! Wdech i wydech.. opanuj się..tak jak wtedy.." o ile nie skamlał za dużo z bólu to mógł usłyszeć jak wyrównuje jej się powoli oddech. "Dobrze.. jeszcze raz.. Nic nie słyszał, nic nie wie. Tak to rozegram, jak zawsze z resztą.." kiedy się już uspokoiła i wewnętrzna panika o odkryciu prawdy się ulotniła z jej ciała, lekko przechyliła głowę. Kątem oka zerkając na jego zakrwawioną twarz. Obserwowała jak się wysilał, widziała jak szczęka mu się zaciska, słyszała te ciche syki. Próbował zamaskować ból, znowu chciał uchodzić za twardziela. Na jej twarzy była obojętność gdy ją upomniał. - Chyba kpisz.. możesz zacząć mnie upominać jak nie będziesz potrzebował podpórki żeby ustać w miejscu.. wyglądasz okropnie.. - skomentowała bez ceregieli. Nadal przyglądając się jak powoli wstaje z łóżka pomimo swojego chujowego stanu. Z obojętnością w oczach ale nadal się mu uważnie przyglądała. jak powoli zaczął się rozbierać. Przez myśl przeszło jej by zaoferować pomoc ale szybko wyzbyła się tak idiotycznego pomysłu. "Duży z niego chłopiec, da sobie radę.." dodała sarkastycznie w myślach. Westchnęła na pytanie odnośnie anioła. - Idiota wyssał się z energii bo używał zbyt intensywnie mocy na leczenie mojej rany.. ale trzeba mu przyznać że wykonał piękną robotę. Po dziurze w boku ani śladu. A teraz leż spokojnie i nie ruszaj się, nie wiadomo ile mu zajmie dochodzenie do siebie. - mruknęła podając mu zawiniątko w skórach. Akurat prezentem była sucha, pełna paczka jego ulubionych szlug. Miała nawet działającą zapalniczkę ale dla pewności że impulsywny sensei nie rzuci się na szlugi jak wygłodniały kundel na mięcho to postanowiła ją zachować do momentu aż będzie opatrzony. Tatuażu oczywiście nie dało się ominąć, zwłaszcza że Ciro się obracał przy niej podczas rozbierania się. Spojrzeniem powędrowała na nieprzytomnego Wisha i westchnęła. - To nie ma sensu.. - mruknęła wyciągając telefon i szybko nabazgrała wiadomość do pewnego pana z nadzieją że ma trochę czasu dla niej. Już parę razy jej pomógł więc może i tym razem się uda. Wysłała sms'a z informacją gdzie się znajduje i jaka jest sytuacja. Pozostało tylko cierpliwie czekać.

_________________
Mowa: #0099ff



Angel
-----------
Wtajemniczona

avatar

Liczba postów : 615
GODNOŚĆ : Angel Lacour de Fanel

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Seitou on Nie Wrz 03, 2017 9:53 pm
Minęła chwila aż dobrze znany dziewczynie i trochę ekscentryczny doktorek wpadł do pracowni. Nie miał daleko no i jak usłyszał, że trzeba kogoś operować to bardziej ze szczęścia niż powinności wpadł do pokoju z torbą pełną wszystkiego co potrzebne.
- Jak on tu zapali to wsadzę mu tego peta zamiast strzały. – Mruknął patrząc na fajki i rzucając je gdzieś na drugą stronę pokoju.
Czemu tak oschle? Bo po pierwsze nie znosił fajek, a po drugie był zbyt podekscytowany aby się porządnie przywitać no i pacjent potrzebował pilnej opieki (cholera wie jak długo leżał tutaj, kiedy Wish stał gdzieś w kącie i liczył muchy).
Dość stary już łowca rzucił tobół na stolik wygrzebując z niego od razu dwie strzykawki nabite środkami przeciwbólowymi, a zaraz potem wyciągnął manierkę z której pociągnął coś co pachniało jak alkohol własnej roboty z niesprecyzowanych składników i burknął tak po prostu przy wszystkich oglądając ranę. Nie wyglądało to ładnie, nie żeby śmiertelnie ale na pewno nie ładnie.
- Mogło być lepiej. Następnym razem broń bicepsem, łatwiej to wyciągnąć. - Mruknął wbijając igłę kilka razy w różne miejsca nieopodal rany. Czekając aż zadziałają specyfiki ubrał rękawiczki i wyciągnął skalpel.
- Nie specjalnie mam tu rentgen ani nic ciekawego, więc jedziemy na gorąco. Skoro się nie wykrwawił teraz to znaczy, że nie powinien wykrwawić się jak będę go ogarniać.
Gadał, lubił gadać. Zwłaszcza tłumaczyć co robi i jak, w sumie dla własnej radości. Ranę rozciął i poszerzył, a potem czekał. Stał przez chwilę wzdychając cicho, aż w końcu nie wytrzymał.
- Angel, mam to robić sam kiedy będziesz patrzeć na niego jak w obrazek czy zdecydujesz się pomóc? – Spytał dość wymownie pokazując jej co ma robić.
Strzała weszła głęboko, zagnieździła się w kości, a to nawet na łowcy goić będzie się trochę. Ciągle prosił Angel o podanie mu nowych rzeczy gadając dokładnie co próbuje i jakie są przeciwskazania. Brzmiało to jakby jego myśli wychodziły same na głos albo próbował wszystkich zastraszyć.
- No to teraz wydłubujemy syf, jeśli nie przytrzasnął czegoś ważnego to będzie żyć, jeśli naruszył żyłę to będzie brud, jeśli poraziło nerwy to będzie mógł bawić się na obcą rękę 24/7.
Przed wyciągnięciem strzały dodał mu trochę środków przeciwbólowych. W końcu uciął kijek i zaczął wyciągać strzałę. Ta wyszła bez większego problemu i została odłożona na bok.
Potem wystarczyła chwila – dezynfekcja, szycie opatrunek ziołowy i potem jałowy a na koniec bandaże.
- No to tak, zioła przyspieszą leczenie i są przeciwbólowe, ale nie mam więcej. Normalnie można je znaleźć u dealerów. Nie za wiele bo uzależnią i mogą załatwić złoty strzał. Trzeba uważać, bo i tak klepnie go za jakiś czas. Jak już zaczniesz czuć rękę i znieczulenie zejdzie to nie machaj ręką. Najlepiej leż przez tydzień i poproś dziewczynę albo żonę aby za ciebie ogarniała. – Zaczął tyradę myjąc ręce i pakując się. Trzeba było dać  wszystkie niezbędne zalecenia w razie gdyby komuś przyszedł głupi pomysł trenowania zaraz po takim obrażeniu.
- Zagoi się szybko, ale mięsień będzie słaby przez najbliższy miesiąc albo coś. Rehabilitacja we własnym zakresie, ale powoli. Może się wydawać, że jest ok ale jak będziesz chciał machać łapami tak szybko jak zwykle to możesz se coś zerwać. Znajdź człowieka do sparingów.
Następnie włożył w ręce Angel grot strzały poklepał ją po ramieniu.
- Poducz się to może wezmę cię na czeladnika. Pilnuj go, bo nie wygląda na typa, który  lubi siedzieć na zadku. Grot macie na pamiątkę, zróbcie z niego naszyjnik albo coś innego głupiego.
A zaraz potem wstał i wyszedł. Był i tak zajęty swoimi sprawami, gdy go tu wyciągnęła. Przyszedł pomóc dlatego, że ją lubił i rzeczywiście cokolwiek wiedziała ale zdecydowanie za mało aby klaskać i piać z tego powodu.



Seitou
-----------
Wojskowy

avatar

Liczba postów : 32
GODNOŚĆ : Seitou Tora

Powrót do góry Go down

Re: Pomieszczenie medyczne [pracownia Wish'a]    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 1 z 2 1, 2  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: M3 :: (!) Ścieki :: Tunele