Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

Re: Gabinet Generała Gustava Fridtjof Connery'ego.    Pisanie by Gustav on Pon Paź 02, 2017 8:15 am
Zapewne Gustav wcale nie byłby lepszy, jeśli chodziłoby o zemstę. Z drugiej strony poczułby się w obowiązku, aby złożyć raport o czymś tak istotnym, chociażby z czystej złości. Niemniej gdyby chciał, to ową tajemnicę mógłby dochować, a idealnym przykładem był Neco — świeży zarażony, który krok po kroku przechodził mutację genetyczną, a Generał trzymał go u siebie w domu i na to wszystko patrzył. Wiele osób nie wiem, ile tak naprawdę prawdy Gustav powiedział podczas składania raportów, ile zachował dla siebie, a ile powiedział. Ale przecież nikt go nie sprawdzi, bo uważany jest za uczciwego i sprawiedliwego człowieka.
W zasadzie nie zdziwiłoby go zamiłowanie do czegoś takiego. Sam kiedyś marzył o zostaniu kimś więcej niż tylko zwykłym wojskowym i proszę. Obecnie jest jednym z ważniejszych ludzi w wojsku. I ciągle mu mało. I to nie tak, że nie doceniał zdolności chłopaka — bardzo je doceniał, niemniej chciał rozdrażnić jego spokojną dotychczas duszę, aby miał co wspominać z tego spotkania. Ale skoro posada Eliminatora była jego zdaniem najlepszą, to nie powinien się o nią martwi, kiedy tylko podniesie rękę na swojego przełożonego? W końcu Gustav na pstryknięcie palca może sprawić, że zostanie zawieszony w wojsku na czas nieokreślony lub co gorsza, spadnie ze swojej rangi do zwykłego wojskowego. Ciekawe, czy byłby zdolny zrobić takie świństwo mężczyźnie.
Długo nie musiał czekać na ten moment, w którym złość mężczyzny dosięga zenitu, dzięki czemu Connery mógł być z siebie dumny, że udało mu się doprowadzić go do takiego stanu. W końcu oto mu chodziło.
Prychnął na wsunięte okulary, z początku nie rozumiejąc, jaki miał to cel. Zdjął je, rzucając je na podłogę, bo w końcu nie dbał oto, czy coś z nimi się stanie. Raczej był świadomy tego, że ten gest mógł skończyć się z utratą ukochanych okularów.
I znowu sobie zaprzeczasz. To nawet urocze, wiesz? — odparł, spoglądając w zainteresowaniu na jego gniewną minę. Chyba w końcu pokazuje swój prawdziwy charakter — Nie wiem, czy jesteś tego świadom, ale czasem niektóre nawyki są nawykami. Po prostu przyswoiłeś parę cech Araty będąc z nim, nawet jeśli tego nie chciałeś. Ty tego może nie widzisz, ale inni owszem — i mało go obchodził fakt, że Warner nie zgadzał się ze zdaniem mężczyzny. Słyszał pogłoski innych ludzi, sam widział, że pewne jego cechy ujawniały się w najmniej oczekiwanym momencie, nawet jeśli tego nie chciał.
Nie skomentował dalszych słów, bo doskonale wiedział, co go czekało. Bez sensu było wydawać rozkazy, których i tak młody mężczyzna nie będzie się słuchał. Ba! Specjalnie będzie robić na przekór, aby udowodnić swój brak pokory i okazać swoją złośliwość bardziej niż oczekiwał tego Gustav. I nawet nie zdążył zareagować na wykonywany cios mężczyzny, bowiem trzymana filiżanka w ręce zdecydowanie utrudniała mu jakąkolwiek obronę. Automatycznie wypuścił ją z rąk, aby spadła na ziemię i roztrzaskała się na milion drobnych kawałeczków, a on w tym samym momencie przyjmował na siebie bolesny, pełen złości cios Warnera. Aż za bardzo oczywisty był fakt, że jego nos zostanie złamany, przez co satysfakcja słyszanego gruchotu przez niektórych będzie jeszcze większa. Po tym czynie Generał dość szybko zareagował, bo wcale nie czuł się na tego zdezorientowanego — wiedział, co będzie go czekać po tych wszystkich prowokacjach. Wstał z krzesła, łapiąc również mężczyznę za kołnierz, aby go nieznacznie przetrzymać i wymierzył w jego stronę silny cios, uderzając go w szczękę. Powtórzył cios, czując w sobie narastającą złość, po czym pozwolił go sobie powalić na biurko, po którym notabene go przeciągnął, nie zwracając szczególnej uwagi na rzeczy, które na nim były bądź stały. Jeśli oczywiście nie wykazał chęci bronienia się przed tymi atakami, chociaż zrobił wszystko, aby nie zdążył się porządnie obronić.

_________________
x x x


x x x



Gustav
-----------
Generał

avatar

Liczba postów : 73
GODNOŚĆ : Gustav "Bronson" Fridtjof Connery.

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Generała Gustava Fridtjof Connery'ego.    Pisanie by Warner on Czw Paź 05, 2017 5:59 pm
Uważał się za opanowaną jednostkę, nie wypadającą łatwo poza granicę kontroli, niestety każdego czasem szlag weźmie i chociaż zdaje on sobie sprawę, że posunięcie się krok za daleko poskutkuje negatywnymi konsekwencjami, to ciało jakby reaguje bez dostępu do rozsądku. Tak było i tym razem, kiedy Warner skwitował działania generała jako prowokację bądź próbę udowodnienia czegoś, co mało go obchodziło. Czuł tylko chęć odreagowania w sposób fizyczny, przez zderzenie pięści z obiektem irytacji. Rozmowa i tak nie przynosiła satysfakcjonujących rezultatów, więc to jasne, że powinni spróbować ugryźć sprawę od innej strony.
Nie zerknął nawet za okularami, które i tak za długo spoczywały na nosie eliminatora, ozdabiając się przez ten czas kilkoma rysami. Zapasową parę trzymał w mieszkaniu, a wizyta u okulisty wciąż czekała. Może teraz uda mu się lepiej zmobilizować do kontroli.
Planował wykonać tylko jeden cios z pełną świadomością, że Gustav nie pozostanie na biernej pozycji, jednak kiedy wstał z zamiarem odpłacenia się, Warner nie wydawał się skory do dalszej wymiany i utrzymania napiętej atmosfery. Przyjął na siebie atak ze skrzywieniem twarzy w wyniku bólu rozchodzącego się po szczęce, po czym wylądował na biurku, jedynie odruchowo zasłaniając się ramieniem. Kilka kartek musiało ześlizgnąć się z gładkiej powierzchni i opaść lekko na podłogę, zaś reszta cięższych przedmiotów – jak przybory pisarskie – sturlały się i zniknęły pod krawędzią mebla, tworząc drobny bałagan.
Mi już lepiej. – Wlepił w przełożonego na powrót ostudzone spojrzenie. – A panu? – Zapytał z nutą pobłażliwości. Nie zamierzał wdawać się w żadną bójkę, uderzył go tylko raz i ten raz wystarczył, by zapewnić mu względny spokój. Pozwolił sobie na jeden tego rodzaju wybryk i na tym skończy, bo nie da się głębiej wciągnąć w żadną głupią zabawę. Jeśli pozwoliłby sobie na kontynuację, tym bardziej mógłby się pożegnać z pewną posadą.
Jeśli to wszystko, czego pan ode mnie chciał… – Zmrużył oczy. – Proszę przydzielić mi tę karę i pozwolić odejść. Mam ochotę zapalić.

_________________

Used to be, I had light, I had fire in my chest,
Oh but now I'm all out and I've got nothing left.




Warner
-----------
Eliminator     Biomech

avatar

Liczba postów : 593
GODNOŚĆ : egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność – Ryutarou Moriyama

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Generała Gustava Fridtjof Connery'ego.    Pisanie by Gustav on Sob Paź 07, 2017 5:39 pm
Gustav również taki był, ale czasem trzeba było pokazać, kto tu tak naprawdę rządzi. Czy to czynami, tonem albo słowami. W tym przypadku testował go, a dostając od niego w nos, musiał mu oddać dwa razy bardziej, aby zrozumiał, że z nim nie jest dobrze zadzierać, nieważne jak bardzo silny jest.
Łatwo było można się domyśleć, że Ci obaj będą mieli już niemałą ciężkość w tym, aby dogadać się w czymkolwiek. Idealnym dowodem była własnie ta scena walki. Skoro musieli używać rękoczynów, aby dojść do jakiegokolwiek porozumienia i to jeszcze w gabinecie, to co będzie, kiedy przyjdzie im razem współpracować na jakiejś misji? Ciężko było sobie to wyobrazić, w jaki sposób mogliby razem dojść do porozumienia, ale znając ich obu jakiś sposób na pewno znajdą. Tak jak teraz.
Nawet jeśli piekący ból w nosie dodawał mu chęci do tego, aby jeszcze bardziej odegrać się na Warnerze, to przy tych uderzeniach, które w nie wymierzył, zachowywał się wyjątkowo spokojnie. Jasne, widać było w jego oczach złość przez krótki moment, ale jego ruchy były na tyle płynne, jakby spodziewał się, że do czegoś takiego dojdzie. Teraz kwestia tego, ile ciosów musiał na siebie przejąć Eliminator, aby uspokoił swoje nerwy.
Tylko dwa.
I przeciągnięcie po biurku.
Nie tak źle.
Gdy tylko usłyszał słowa, które jasno dawały znać o tym, że mężczyzna miał już dość, Generał odsunął się od niego, puszczając jego pogięty kołnierz. Poprawił swój mundur na sobie, chrząkając w zamkniętą  pięść i jakby nigdy nic, przysiadł z powrotem na krześle, nie kwapiąc się do pozbierania papierów, które rozsypały się po całym gabinecie. Przysunął się bliżej biurka, na którym jeszcze spoczywał Warner i pochylił się, aby z ziemi podnieść sturlany długopis. Spokój. Tylko tyle było można z niego odczytać.
Mi również — skomentował w końcu, spoglądając na ten nędzny obraz, który zbierał się z jego biurka. Najgorsze w tym wszystkim było to, że będzie musiał to wszystko później sprzątać. Mógł w inny sposób wymierzyć w niego tą minimalną karę — Powiedzmy, że to wszystko — odparł z nutką żalu w głosie, bo spodziewał się po nim czegoś więcej — Przyjdź jutro do mojego gabinetu, a dowiesz się jaką będziesz miał karę. Teraz Ci jej nie wymierzę. Muszę się chwilę zastanowić na jaki typ kary zasługujesz. Wiec możesz już iść - mówił to z opanowaniem, dopiero teraz wstając z krzesła, aby zacząć zbierać rozwalone papiery — Przy okazji jak będzie wychodzić, możesz zawołać tutaj moją sekretarkę. Będzie gdzieś krzątać się po korytarzu — dodał jeszcze zanim mężczyzna całkowicie opuścił jego gabinet. W końcu ten syf ktoś musi posprzątać i na pewno nie będzie to Gustav.

_________________
x x x


x x x



Gustav
-----------
Generał

avatar

Liczba postów : 73
GODNOŚĆ : Gustav "Bronson" Fridtjof Connery.

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Generała Gustava Fridtjof Connery'ego.    Pisanie by Warner on Sob Paź 07, 2017 6:08 pm

Zestawienie dwóch dominujących bądź po prostu silnych charakterów zazwyczaj nie kończyło się pomyślnie, a ta sytuacja była tego dobrym dowodem. Gdyby jednak mieli stanąć ramię w ramię poza względnie bezpiecznymi murami M-3, profesjonalizm i rozsądek z pewnością odciągnęłyby ich myśli od kolejnych tego rodzaju spięć. W końcu jeśli któryś z nich padnie na polu bitwy, drugi straci świetny materiał do „ćwiczeń”. Ponadto Warner, mimo czynów, jakie właśnie miały tu miejsce, szanował generała, jego umiejętności. Zdawał sobie sprawę, że w obliczu zagrożenia współpraca z nim mogła przynieść najlepsze skutki i ich osobista relacja w żadnym stopniu by na to nie wpływała. Byli dorośli, musieli umieć pewne niewygodne sprawy odsuwać na bok.
Ból stępił się, a oddech zwolnił. Leżał spokojnie na biurku przełożonego, przez moment obserwując mężczyznę w oczekiwaniu na to, czy zasłuży sobie na kolejne ciosy, czy też te dwa wymierzone ostudzą atmosferę. Po kilku dłuższych sekundach przeniósł wzrok na sufit, jakby łapał się ostatnich myśli krążących wokół tej sytuacji. Niekoniecznie miał dość. Ale po co drążyć coś, co tylko jego może postawić w złej pozycji? Odreagował, ochłonął, teraz był gotów przyjąć karę. Lepsze to niż trening z zaprogramowanym androidem.
Gustav odsunął się, a po chwili eliminator sprawnie podniósł się z biurka i stanął na podłodze, ignorując zupełnie bajzel. Poprawił prowizorycznie kołnierz i zwrócił spojrzenie z powrotem na drugiego. Przyglądając się jego twarzy, głód nikotynowy tylko bardziej dawał o sobie znać.
Oczywiście — mruknął i, czekając na ostatnie słowo, odwrócił się, by zaraz opuścić gabinet, jak gdyby nic szczególnego się w nim nie zadziało.
Sekretarki zaś nie zawołał, zbyt zaabsorbowany szukaniem paczki papierosów po kieszeniach.

[zt]

_________________

Used to be, I had light, I had fire in my chest,
Oh but now I'm all out and I've got nothing left.




Warner
-----------
Eliminator     Biomech

avatar

Liczba postów : 593
GODNOŚĆ : egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność – Ryutarou Moriyama

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Generała Gustava Fridtjof Connery'ego.    Pisanie by Gustav on Nie Paź 08, 2017 9:31 am
Connery nie był zbyt długo pamiętliwą osobą. Dlatego gdyby przyszło im współpracować na jakieś misji, nawet nie brałby pod uwagę fakt, że Warner może nie darzyć go szczególną sympatią, bo raz czy dwa chciał przetestować jego cierpliwość oraz wymienili się pięściami, ponieważ ich charaktery nie pozwalały na luźniejszą wymianę zdań. Gdyby spotkał się z oporem, szybko wyjaśniłby mu, że nie mają czasu na podobne dyrdymały. A tak? Teraz byli u siebie, więc mogli pozwolić sobie na mniej sympatyczną wymianę zdań. Bądź gestów. Nie zamierzał już do tego wracać.
Brak obecności sekretarki irytowała mężczyznę na tyle, że pokwapił się zawołać ją osobiście. Dotarły do niego słuchy, że wcale nie został zawołany przez Warnera tak jak go prosił. Przeklną na niego pod nosem, prosząc sekretarkę, aby ogarnęła bajzel, który zrobił się w gabinecie. Papiery zdążył już pozbierać i poskładać, dlatego tego syfu nie było aż tak wiele. On sam natomiast wyszedł ze swojego gabinetu, mając coś "super mega ważnego" do załatwienia. On znajdzie szczeniakowi karę. Na długie lata ją zapamięta i będzie wiedział, że nie warto z nim w żadne sposób zadzierać.

***

Dzień poprzedni minął szybko i choć był dość gwałtowny, dzień dzisiejszy zapowiadał się na jeszcze lepszy. Gustav po raz kolejny będzie miał okazję gościć w swoim gabinecie niejakiego Ryutarou Moriyama, niemniej tym razem ma już dla niego przygotowaną karę. Uważał, że była ona dość zabawna, w dodatku cholernie poniżająca, patrząc na kartotekę Warnera. Przez dzień wczorajszy miał okazje dowiedzieć się, co lubi, a czego nie lubi robić i aby karę zapamiętał na długi czas, po której będzie w mniej lub większym stopniu posłuszny, musiał dowiedzieć się na jego temat paru ciekawostek. A nikt lepszy od tego nie będzie jak informatory w SPEC. Także uśmiechnięty od ucha do ucha, czekał na niego w gabinecie, wypełniając ważne papiery dla Głównodowodzącego. Nie mógł juz się doczekać reakcji mężczyzny na wieści swojej kary. Ciekawe jak bardzo będzie niezadowolony i do jakiego stopnia będzie protestował, aby jednak tego nie robić.

_________________
x x x


x x x



Gustav
-----------
Generał

avatar

Liczba postów : 73
GODNOŚĆ : Gustav "Bronson" Fridtjof Connery.

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Generała Gustava Fridtjof Connery'ego.    Pisanie by Warner on Nie Paź 22, 2017 1:06 pm
Po wyjściu z gabinetu przełożonego jego myśli prędko powędrowały w zupełnie przeciwne strony od kary, jaką miał nazajutrz otrzymać. Nie przejmował się tym w żadnym stopniu, spodziewając się czegoś w rodzaju czyszczenia toalet, dodatkowych nadgodzin albo, co gorsza, tymczasowego uziemienia w siedzibie, gdzie jedynym zajęciem byłoby sortowanie papierzysk. To oczywiste, że nie usiedziałby spokojnie na miejscu kilkunastu godzin. Znając jednak Gustava nie od wczoraj, przypuszczał, że wymyśli coś odbiegającego od normy. Nie mógł spodziewać się tego, co wymyślił, może to i lepiej, bo w przeciwnym razie udawałby amnezję i omijałby jego osobę czy gabinet szerokim łukiem. Warner nie dysponował zbyt szeroką wyobraźnią, dlatego opierał się głównie na doświadczeniu innych wojskowych.
Zapukał do drzwi, a gdy otrzymał pozwolenie na wejście, przekroczył próg pomieszczenia i spojrzał na dziwnie zadowolonego z siebie Gustava. Nie wróżyło to nic dobrego, ale nie przyszedł tu w końcu na zwykłą pogawędkę o pogodzie przy kawie.
Jakieś dobre wieści stoją za tym uśmiechem? – zapytał od niechcenia, zatrzymując się przed biurkiem, które jeszcze wczoraj potraktowane zostało niemal jak leżak, nie z jego wyboru.
Skrzyżował luźno dłonie za plecami i czekał spokojnie na werdykt. Tym razem nie da się w żaden sposób wytrącić z równowagi, niezależnie od tego, jakie za chwile słowa zawisną między nimi w powietrzu.

_________________

Used to be, I had light, I had fire in my chest,
Oh but now I'm all out and I've got nothing left.




Warner
-----------
Eliminator     Biomech

avatar

Liczba postów : 593
GODNOŚĆ : egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność – Ryutarou Moriyama

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Generała Gustava Fridtjof Connery'ego.    Pisanie by Gustav on Nie Paź 22, 2017 8:24 pm
Nie mógł zgodzić się z jego słowami. Wiedział, że kiedy tylko zacznie mówić mu o karze, która na niego czeka, szczęka mu opadnie do samej ziemi, a nawet i jeszcze dalej. Mężczyzna mógł się tego nie spodziewać, bo widząc jakie wcześniejsi przełożeni dawali mu kary, uznał, że kolejna taka znowu nie da żadnych rezultatów. A nie oto chodziło. Musiał go trochę utemperować, a poniżając go, stwierdził, że na jakiś czas może trochę złagodnieć.
Czekał na niego cierpliwie, wypełniając papiery, a gdy koniec końców doczekał się pukania do drzwi, prosił, aby wejść. Nie dało się ukryć zadowolenia, które w tym momencie miał Generał. Ciężko powiedzieć, czym ono było spowodowane, ale Warner mógł się domyślać, że chodziło o jego karę. Kończąc niepośpiesznie wypełnianie papierka, odłożył go na bok kiedy skończył, odkładając również swój długopis. Stan jego gabinetu był nienaruszony, zupełnie jakby wczorajszej sprzeczki nie było.
Zależy dla kogo dobre. Ale owszem, przygotowałem dla Ciebie karę za Twoje naganne zachowanie — zaczął powoli, spoglądając mu uważnie w oczy. Uniósł jeden z kącików ust ku górze w podłym uśmiechu, chcąc kontynuować swoją zaczętą wypowiedź — Widząc Twoje wcześniejsze kary, uznałem, że nakładanie Ci podobnej nie będzie miał najmniejszego sensu - i tak robisz to, co chcesz. Uznałem więc, że odpowiednie dla Ciebie będzie pomoc przy chorych dzieciach w szpitalu. To nauczy Cię dyscypliny oraz pokory, której Ci brakuje — oznajmił, robiąc małą przerwę, czekając na jego reakcję, a gdy uznał, że może kontynuować, wstał zza biurka, sięgając swojej torby sportowej, która znajdowała się gdzieś w kącie przy oknie — Więc w zasadzie możesz się zbierać, bo chcąc nie chcąc będę Cię tam nadzorować — skończył, jednak nie powiedział mu na razie najważniejszej kwestii. Ale stwierdził, że zostawi mu ją na sam koniec. Kiedy dotrą na miejsce. Przynajmniej Warner nie będzie miał szans na to, aby uciec od odpowiedzialności.

_________________
x x x


x x x



Gustav
-----------
Generał

avatar

Liczba postów : 73
GODNOŚĆ : Gustav "Bronson" Fridtjof Connery.

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Generała Gustava Fridtjof Connery'ego.    Pisanie by Warner on Pią Lis 03, 2017 8:08 pm
Dbał, by przyjąć powierzoną mu karę ze stoickim spokojem, nie tylko przez wzgląd na naturę charakteru, ale także w celu zapobiegnięcia zrodzenia się satysfakcji na twarzy przełożonego, jeśli nagana okazałaby się ciosem w jego honor. Gorzej, gdyby w jakiś sposób zademonstrował to poruszenie. Nie widział innej opcji, jak sprostanie pomysłowi skurczybyka i wyjście obronną ręką. No bo jak źle mogło być? Służył w S.SPEC od kilku długich lat, swoje przeżył, doświadczył, nie tylko w chłodnych murach siedziby, Desperacja nie budziła w nim lęku, tak samo jak potencjalni wrogowie, wprawił się w swoim fachu, a przecież Eliminatorzy stanowili jedną z najsilniejszych jednostek. Nawet rzucony przez Gustava w środek areny z kilkoma zmutowanymi bestiami nie rozważałby możliwości przegranej. Pewny umiejętności? Arogancki? Czy po prostu głupi? Kto wie. Męskiej dumy mu nie brakło.
Błyskotliwe posunięcie – skomentował odnośnie wysuniętego przezeń wniosku. Kary, jakie wobec niego zastosowano do tej pory, opierały się głównie na tym samym, ewentualnie były bardzo podobne, i zwykle polegały albo na fizyczności albo na zadaniach z pozoru upokarzających, jednak nie w sposób, który ruszyłby nonszalanckiego wojskowego.
Miał skomentować resztę słów, ale wargi pozostały zaciśnięte.
Opieka nad chorymi dziećmi…?
Popierdoliło go.
Czekał kilka długich sekund na jakąś zmianę, podkreślenie gafy, dodanie czegoś, co zmieniłoby tę postać rzeczy. Przecież wysłanie jego osoby w takim celu do szpitala to najbardziej absurdalny pomysł, na jaki mógł wpaść. Kawa musiała chyba za mocno uderzyć mu do głowy.
Nie pomylił pan przypadkiem podwładnych? – Uniósł pobłażliwie brew.
Czyżby spotkał się właśnie z owocami większego wysiłku ze strony generała? Uderzył w czuły punkt, z pewnością już wcześniej go szukał. Przygotował się na tę rozmowę. Ale czy to wszystko, co miał do „zaoferowania”? Jasne, nie widziało mu się pilnowanie zasmarkanych bachorów, jednak nie znał wciąż szczegółów. Najwyżej Gustav naje się trochę wstydu, jeśli Warner postanowi podejść do tego zupełnie olewawczo. W końcu nie kazał mu się postarać. Zresztą to by niewiele zmieniło.
Zrozumiałem. – Uciął krótko i skinął głową, po czym bez przedłużania zniknął za drzwiami gabinetu.

[zt]

_________________

Used to be, I had light, I had fire in my chest,
Oh but now I'm all out and I've got nothing left.




Warner
-----------
Eliminator     Biomech

avatar

Liczba postów : 593
GODNOŚĆ : egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność – Ryutarou Moriyama

Powrót do góry Go down




Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics