Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 23/01. Przeczytaj ogłoszenie dotyczące spisu chorób.
  • 07/01. Do 11 stycznia jest czas na zaktualizowanie poszukiwań w temacie "Tablica Ogłoszeń". Zgłoszenia bez poprawnej daty zostaną usunięte. Ewentualne pytania prosze kierować na PW do Rhetta.
  • 07/01. Wyjątkowo choroby losowano dwukrotnie. Upewnij się czy twoja postać jest wciąż zdrowa!
  • 05/01. Zerknij na najnowszą notkę od administracji.
  • 04/01. Zapoznaj się z ogłoszeniem dotyczącym przedmiotów specjalnych (talonów).

Go down

Pisanie on 29.05.17 2:03  •  Trening [Wood&Kamiru] Empty Trening [Wood&Kamiru]
Hala treningowa skrzydlatych.
Trzy lata temu, kiedy skrzydła były balastem, a kończyny miałem własne.


Po serii zajęć teoretycznych o aerodynamice, prądach powietrznych, działaniu błędnika i całym tym gradzie przydatnych informacji, który spadł na aspirujących do miana skrzydlatych, w końcu przyszedł czas na trening. Oczywiście, wcześniej każdy z grupy przechodził już odpowiednie testy sprawnościowe, a komu się to nie udało, ten odpadał. I dobrze, bo w szeregach jednostki specjalnej nie było miejsca na słabych, nawet jeśli od lat marzyli o piastowaniu tego stanowiska. Mogli podejść do sprawy realistycznie i przygotować się zawczasu. James nie marzył o przywdzianiu mechanicznych skrzydeł, po prostu zgłosił się do programu, trenował... I w jego plecy wpakowana jedno z osiągnięć najnowszej technologii. Zabieg przeprowadzono pod znieczuleniem, nie miał więc z tym żadnej dramatycznej traumy. Nie zmienia to jednak faktu, że pierwszego razu nie zapomni do końca życia. Swędzi. Dłonie nadal były nieposłuszne i próbowały wędrować własnymi ścieżkami, złapać za te sztuczne wszczepy i wyrwać je z ciała, które tak dobrze znały. Nie potrzebowały ich, człowiek nie miał prawa latać w ten sposób. Boskie prawa, anielski atrybut... No i ta nie malejąca chęć, by się podrapać.
Skupi się. James przeniósł swoją uwagę na otoczenie. Hala była ogromnym miejscem z mnóstwem otwartej przestrzeni. Jak inaczej skrzydlaci mieliby spokojnie trenować bez wścibskich oczu i ciągłego wpadania na siebie nawzajem? Grupa, do której należał, liczyła sobie dwadzieścia osób. Najlepsi ochotnicy, mężczyźni i kobiety, choć mr. Knight był jednym z najstarszych żółtodziobów. Nie robiło mu to większej różnicy - miał się tu tylko uczyć, niekoniecznie zawiązywać przyjaźnie. Ich instruktor, szpakowaty mężczyzna dobiegający pięćdziesiątki, ale nadal posiadający młodzieńczy wigor i niedźwiedzie bary, tłumaczył im właśnie zasady pierwszego prawdziwego treningu bojowego. Mówił też sporo wcześniej i sporo później, ale nie było to aż tak ważne, jak główne cele dzisiejszego spotkania. A może tylko tyle zostało na dłużej w głowie (prawie) trzydziestolatka? - Lot kontrolny, podstawowe manewry, a później sparing w parach przydzielonych przeze mnie. Zrozumiano?! - huknął, przez co stojący obok James'a nastolatek zadrżał nerwowo. Młody, zdolny, ale bojący się przełożonych. A może to lęk przed upadkiem? Dosłownym i metafizycznym... Parą dla Kamiru okazała się niższa o głowę i dużo lżejsza dziewczyna. A właściwie młoda kobieta, choć nie robiło to większej różnicy. Na komendę uruchomił skrzydła i ostrożnie poleciał w górę. Wraz z nim pod sufit uniosła się cała grupa, z drobnym wyjątkiem - ktoś miał pecha i pozostał na ziemi. Zawinił człowiek, czy maszyna? Przegrał.
James rozejrzał się wokół siebie w poszukiwaniu... No stary, weź. Dasz radę. Jak jej było? A... Hra... Grimm! No, jakoś tak. - Grimm, za mną! - zakomenderował głośno, licząc na to, że dziewczę zrozumie, co ma robić. A wystarczyło polecieć w ślad za nim na w miarę wolną część hali. A jeśli się trzpiotka zgubi, albo nawet nie usłyszy jego wołania? Tym gorzej dla niej, nawet jeśli oboje byli w tym miejscu równi rangą. Silnik pracował cicho i płynnie, utrzymując Kamiru dobre piętnaście metrów nad ziemią, a chłodne powietrze owiewało mu twarz. Podwójna beczka z pewnością nie klasyfikowała się do podstawowych manewrów - nie żeby planował takie popisy. Choć gdyby był młodym idiotą, to pewnie by czegoś takiego spróbował. A wybierając drugi koniec hali miał większe szanse na spokojny trening. O ile tylko zjawi się jego partnerka. I nie okaże się irytująca, bo wtedy wymordowani wezmą całe zajęcia.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 29.05.17 2:57  •  Trening [Wood&Kamiru] Empty Re: Trening [Wood&Kamiru]
Łażenie krok w krok za starszym bratem nigdy nie wyszło jej na złe. Nie dość, że zaczęła ćwiczyć to jeszcze się doedukowała. Magisterka z chemii dopiero przed nią, a już udało się jej zakwalifikować do szkolenia wojskowego. Niestety został on przerwany przez wybryk drugiego z bliźniaków i chociaż można się spodziewać, że to własnie Wood będzie problemem, to sprawy potoczyły się z grubsza inaczej. Jared został odesłany do M-3, a Jessica jak tylko się o tym dowiedziała, to spakowała swój mikroskop, kilka par majtek i ruszyła za nim. Na miejscu szybko się okazało, że może nie tylko kontynuować naukę, ale również dalej się rozwijać jako rekrut.
Nie wiedzieć czemu przykleiła się do grupy przysłych Skrzydlatych, tak jak tylko ona potrafiła. Nawet chodziła na zajęcia z teorii, którą już znała, by tylko udowodnić, ze naprawdę tego chce. Chociaż dziwny uścisk w żołądku, na testach sprawnościowych, był zdziwieniem nawet dla nie. A co jeżeli jej się nie uda? Mimo wszystko była drobna i słabsza od większości, ale jak zwykle jej sprawność ją nie zawiodła. Zazwyczaj do wszystkiego podchodziła z lekką obojętnością. Dzięki swojej przypadłości nie musiała się bardzo starać, by dostawać, to czego chciała. Być może właśnie dlatego kolejne pokonanie barier okazało się tak bardzo ekscytujące.
Niestety to był dopiero początek, który nie zwiastował niczego łatwiejszego. Ale dla dziewczyny i tak okazało się to ekscytujące. Szpital, operacja, nowe kończyny. Gadała do medyków i inżynierów aż jej nie wyrzucili z gry, a potem jak się obudziła to zaczęła od nowa. Chyba jak przy nikim innym się cieszyli jak w końcu sobie poszła.
Na hali nie mogła ustać z miejscu z radości i co jakiś czas ruszała skrzydłami jakby sprawdzając, czy dalej tam są. Oczywiście, że były. Wręcz z pasją praktycznie spijała słowa z ust instruktora i nawet donośny rozkaz odbijający się od pustych ścian ją nie zniechęcił. Zapamiętała, z rozmowy z lekarzami, że pierwszy lot może być szokiem dla jej układu szkieletowego, ale to powinno szybko minąć. Być może dlatego jak się wznosiła w powietrze, to uważała i była jedną z ostatnich. Jej kręgosłup w pierwszej chwili zawył z bólu jakby miał zaraz wyskoczyć i zacząć biegać samopas po hangarze. Już miała się wkurzyć; na szczęście zaczęło mijać. Szukała wzrokiem swojego partnera do ćwiczeń i jak tylko dotarła bliżej, to uśmiechnęła się szeroko.
- Już jestem! Już jestem! James, tak? - jakby tego nie wiedziała - Cieszę się, że będziemy razem ćwiczyć. To niesamowite, że po tym wszystkim udało się wznieść, teraz ponoć dopiero zaczynają się katusze, ale ja się tak bardzo ciesze, że nie jestem w stanie się bać - jej japoński nie był jeszcze na doskonałym poziomie i mocno zalatywał akcentem, ale to jej nie przeszkadzało w męczeniu innych, podczas gdy ćwiczyła.
- Ciebie też bolało przy starcie? Wiesz, że ponoć niektórzy łamali sobie tutaj kark? - jej ton w ogóle nie sugerował przejęcia tym faktem, bowiem sama nie miała zamiaru robić sobie krzywdy. Z chwili na chwilę zyskała co raz pewniejszą władzę w dodatkowych kończynach, co wywoływało kolejną falę dobrego humoru.
- Grimes! Już wszystko sprawdziłaś? - głos przełożonego. Dziewczyna odwróciła się w jego stronę z lekka zmieszanym wyrazem twarzy, po czym głośno przytaknęła. Czuła się w tych skrzydłach jak w drugiej skórze i nie wyobrażała sobie, że teraz ktoś miałby ją ściągnąć na ziemię. Dlatego też postanowiła więcej nie gadać, ale każdy kto chociaż trochę znał Jessice właśnie w tej chwili leży i kwiczy.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 30.05.17 3:30  •  Trening [Wood&Kamiru] Empty Re: Trening [Wood&Kamiru]
W takich momentach naprawdę rozumiał anatomię ptaków. Człowiek nijak nie był przystosowany do latania, nogi wisiały jak bezwładne kłody, a ręce służyły do walki i ewentualnego schwytania się czegoś, gdyby skrzydła nagle odmówiły posłuszeństwa. Na szczęście przed upadkiem i połamaniem ciała oraz skrzydeł chroniła siatka rozpięta nad prawie całym podłożem. Upadek zaboli więc dumę, no i wyplątanie się z sieci stanowiło całkiem zabawny widok, bo łatwo było w niej utkwić, zwłaszcza, gdy nie wyczuło się jeszcze swoich skrzydeł. No ale James nie miał najmniejszego zamiaru spadać i szarpać się jak ryba wyrwana z wody.
Tymczasem dołączyła do niego panna Grimm. A może to było Grimes? Nieważne. Łatwo było zauważyć (a raczej usłyszeć), że kobieta należała do gadatliwych, zwłaszcza przy eks-Eliminatorze słynącym ze spartańskiej wymowy. Poza cechą charakteru, z jej słów wynikało coś jeszcze - nie pochodziła z M3. Sam wygląd świadczył o tym najlepiej, ale kulejący japoński też był dość wyraźnym sygnałem. Tylko skąd mogła pochodzić? Europa? Dawne USA? Nie wyglądała na Niemkę, żadnych rosyjskich przekleństw nie rzucała pod nosem. Anglicy rzadko kiedy byli tak optymistyczni i żywiołowi, a po zagładzie to już w ogóle... Westchnął głośno i jeszcze raz utkwił w niej badawcze spojrzenie? Ene, due... - Tak, to ja. Byliśmy najlepsi, więc latamy. - powiedział płynnym angielskim z prawie nienagannym brytyjskim akcentem. No, prawie. Mógł się pokusić o rodzimy, szkocki nalot, ale wtedy rozmowa byłaby... Cóż, trudniejsza. Choć z pewnością ciekawsza. - Nie, tylko szczypało. - mruknął w odpowiedzi, starając się nie myśleć o szerokiej palecie bólu, którą, jak mu się zdawało, zdołał poznać już całkiem nieźle. Miał się niby użalać nad tym, że mechaniczne wszczepy, delikatnie rzecz ujmując, kłócą się z resztą ciała? I to osobie, którą kojarzył tylko z zajęć dla przyszłych skrzydlatych? Zresztą, bywało gorzej. Jak chociażby wtedy, gdy prawie zmiażdżono mu rękę. Albo kiedy jeden wymordowany cisnął nim o skały, jakby dorosły mężczyzna był szmacianą lalką. Tamten ból pojawiał się szybko i znikał powoli, a ten... Cóż, w końcu przywyknie.
Oboje byli gotowi do lotu, więc... Czas start? Baterie naładowane, żadnych oznak nadciągającego omdlenia - można (a nawet trzeba) latać. Kilka dodatkowych metrów w górę, zwinięcie się w dół i pikowanie niczym jastrząb albo inny gołąb. Ponowne rozłożenie skrzydeł tuż nad siatką, idealna kontrola lotu... I syknięcie z bólu przez zaciśnięte zęby, którego nie usłyszał nikt poza Kamiru. Nagłe hamowanie gwarantowało kilka dodatkowych rozgrzanych do czerwoności prętów wbijanych między łopatki. To musi minąć z czasem, żaden skrzydlaty nie dałby rady działać w takich warunkach. No chyba, że na prochach, ale wtedy skuteczność zdecydowanie spada... Po chwili rozluźnił dłonie, do tej pory nieświadomie zaciśnięte w pięści z taką mocą, że paznokcie prawie przebiły skórę. Spojrzał na Jessicę i jej akrobacje, jednocześnie wzbijając się spiralą do góry, tym razem bez gwałtownych akcji. Pełne skupienie się na skrzydłach pozwoliło bez przeszkód dotrzeć pod sam dach finezyjnym, niemalże artystycznym ciągiem. Tylko co z tego, skoro za miastem jednocześnie będą musieli latać, strzelać i uważnie monitorować sytuację. Szare oczy rozejrzały się czujnie, szukając najsłabszych i najsilniejszych ogniw w grupie. Sam kwalifikował się pewnie do średniaków. - Trzy okrążenia i niech wygra lepszy? - zawołał do Grimes, kiedy tylko znalazł się na tyle blisko, by mogła go usłyszeć. Propozycja wyścigu powinna ją zainteresować. Może powinien zapytać o coś więcej? O jej przeszłość? Plany, marzenia, alergie i ulubiony kolor? Tylko po co miałby to robić.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 10.06.17 14:53  •  Trening [Wood&Kamiru] Empty Re: Trening [Wood&Kamiru]
Wątek przenoszę do archiwum z braku aktywności prowadzenia lub zakończenia.
W razie czego pisać do mnie na PW, jeśli będziecie chcieli go wznowić.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach