Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 20/02. Odbyło się kolejne losowanie chorób. Sprawdź czy twoja postać wciąż jest zdorwa!
  • 20/02. Zapoluj na niedźwiedzia babilonskiego.
  • 13/02. Kto sieje mak, ten zbiera wiernych. Wypowiedz się na temat KNW!
  • 11/02. W profilu, w zakładce Contact, pojawiło się nowe pole dla chętnych: discord.
  • 05/02. Co z organizacją Drug-on? Zaproponuj.

 :: Off :: Antidotum


Go down

Nie uwierzycie, ale nasza najdroższa redakcja Antidotum nieumiejętnie mieszała potrawy wigilijne na naszej Wigilii pracowniczej {makowiec popijany zupą grzybową robi swoje}, w wyniku czego nie była w stanie oddać materiałów do świątecznego wydania naszej gazetki. Na polu bitwy pozostał jeden redaktor {nie przepada za makowcem}, który, aby czas poświęcony mu przez przesłuchiwanych jego rozmówców nie poszedł na marne, postanowił samodzielnie – i bardzo amatorsko – wydrukować świąteczny numer w swojej drukarnio-piwnicy. Z tego względu oprawa graficzna jest szczątkowa – bieda, panie. W każdym razie...

Witamy w pierwszym wydaniu Pinczerka – wiadomości z kraju i zagranicy!
Antidotum - świąteczny dodatek specjalny #1 Little_Angel_by_Zelendur_zps44128001
Nie przedłużając, oddaję głos naszemu wysłannikowi, Nathanielowi, który wybrał się dziś robić sondaże uliczne. Zobaczmy, jak mu idzie… Słyszysz mnie, Nathanielu?

… Tak, słyszę cię bardzo wyraźnie.
Wąsaty kamerzysta, Gonzalez, zrobił zbliżenie na twarz stojącego obok Luxa. Widać głównie czoło, ale kto by się tam tym przejmował… - Witam, ma pan może chwilę na udzielenie mi odpowiedzi na kilka pytań? Nie musi pan odpowiadać, przecież widzę, że z chęcią pan z nami porozmawia! W takim razie pytanie pierwsze; ma pan na sobie świąteczną bieliznę?
Zapytany mlasnął ze zdegustowaniem i zmierzył intruza niepokojącym okiem. Mroźne spojrzenie przeleciało chłopaka wzdłuż i wszerz, aż w końcu tęczówki zmętniały, jak galareta na bożonarodzeniowym stole.
- Witam - odpowiedział z uśmiechem równie szczerym, jak życzenia wygłaszane 24. grudnia. – Niestety, nie mam, ja nie noszę bielizny.
- Och... a co z innymi świątecznymi tradycjami? Ma pan zamiar kupić choinkę?
- Uwielbiam święta i wszystkie świąteczne tradycje! Nawet pulchny, czerwony dewiant nie rozgrzewa mojego serca tak bardzo, jak zwyczaj strojenia drzewek. To zaskakujące obserwować, jak ten pusty świat oblepiony gęstym, zasychającym, cuchnącym łajnem, z taką urokliwą szczegółowością dręczy usychającą roślinę. A ta na wątłych ramionach gałęzi dźwiga kolorowe i iskrzące śmiecie ku próżnej uciesze gawiedzi. Chociaż obumiera i usycha, wziąć stoi prosto jak niegdyś w szumiącym lesie. Czym więc różni się choinka od nieboszczyka, którego również przecież stroicie w hafty i cekiny? Spoczywa w trumnie i dumnie wypina pierś. Trofea zależą od okoliczności. Wszyscy musimy się teraz zgodzić, że nic nie jest równie piękne jak pryskające życie. Zadbam, by nigdy nie zabrakło mi ani choinek, ani trupów. Nie jestem w stanie odmówić sobie tej przyjemności.
Reporter przestąpił niespokojnie z nogi na nogę.
- Oczywiście, trupy - ważna rzecz! Na zakończenie naszej rozmowy pragnę poznać pańską opinię na jeszcze jeden temat; myśli pan, że w te święta dowiemy się w końcu, kto jest ojcem Pablita?
Luxferre podrapał się po potylicy.
- Dowiemy się, kiedy zwierzęta zaczną mówić ludzkim głosem lub kiedy powróci Bóg, który jest odpowiedzią na wszystkie pytania i ojcem nas wszystkich.
- Interesująca teoria... W każdym razie obiecałem, że nie będę zadawać już więcej pytań, więc dziękuję za poświęcony mi czas - przeniósł spojrzenie na kamerę. - Mówił dla państwa Nathaniel Levittoux.
Reporter zarzucił profesjonalnie grzywką, a Gonzalez zrobił kolejne zbliżenie – tym razem na stopy przechodniów.

Wracamy do studia. A teraz…

Antidotum - świąteczny dodatek specjalny #1 Tumblr_mmbcaw6qCS1qc2yh4o1_500_zpse92a5d1c

… POGODA!
*dżingiel*
Będzie pizgało.
*dżingiel*

Dziękujemy ci, Nathanielu, za udzielenie tak szczegółowych informacji na temat otaczającej nas aury. Tymczasem wracamy do Nathaniela, który niezmordowanie przedziera się przez zaspy, namiętnie przeszkadzając ludziom w robieniu zakupów świątecznych.

Tym razem namierzył obiekt, który wyglądał na bardziej przyjacielski – niejaką Dimness.
- Witam, jest pani w stanie poświęcić chwilę na odpowiedzenie mi na kilka pytań? Pytam, bo wymaga tego poprawność polityczna, ale chęć na udzielenie mi krótkiego wywiadu widać przecież wyraźnie w pani oczach! W takim razie, nie przedłużając; jaki jest pani stosunek do świętego Mikołaja?
Zerknął sugestywnie na pobliską wystawę sklepową, z której szczerzyły się do nich podobizny brodatych grubasów w czerwonych kubraczkach.
Zapytana spojrzała to na wystawę, to na niego i kamerę. No pięknie. Mogą wychwycić to że jej jedno oko jest czerwone, a w ten sposób najłatwiej ją rozpoznać. Bez jej zgody postanowił ją wrzucić do wywiadu. No pięknie.
- Nie mam nic przeciwko niemu - odparła. Musi ukryć to, że tak naprawdę nigdy nie obchodziła gwiazdki i wszelkie informacje kojarzy z opowiadań.
- Więc nie uważa pani, iż w tym, że jakiś brodaty grubas włamuje się co roku do każdego domu na świecie, jest coś dziwnego?
- Cóż... - Ups. Nie miała pojęcia, co powiedzieć. – Jest to wymyślone dla dzieci, aby miały radochę. Więc, jak do tej pory nie zauważam niczego dziwnego.
- Rozumiem… A co najbardziej ceni pani w świętach?
- ... - Zmrużyła oczy, zastanawiając się. No takiego czegoś się nie spodziewała. Nigdy nie obchodziła świąt Bożego Narodzenia. Jak miała odpowiedzieć na to pytanie? A jak nie odpowie to ją rozpoznają! – Trudne pytanie... – Szybko, myśl! – Bardzo cenię sobie możliwość spotkania się z rodziną... - Auł. To bolało, choć po jej minie i wzroku tego nie było widać. – Ale również spokój i ten cały miły i świąteczny nastrój.
- Zna pani jakąś kolędę?
- Tak - ktoś ma licznik jej kłamstw?
- Och! To świetnie! Może zaśpiewa nam pani jakąś?
- Ależ ja nie umiem śpiewać... - spuściła lekko głowę zawstydzona.
- Ależ proszę się nie wstydzić... Zaśpiewamy razem! – reporter szturchnął znacząco wąsatego Gonzaleza, który uśmiechnął się do niej nieśmiało pod wąsem. - Jaką kolędę pani zna?
Jeśli dziewczyna myślała, że w ten uda jej się wywinąć od zaprezentowania swoich umiejętności wokalnych, to… cóż, jak widać nasz reporter nie rozpoznałby subtelnej aluzji - nawet, jeśli byłaby subtelności cegły.
- Panowie mogą jej nie znać, bo ona głównie w mojej rodzinie jest śpiewana... - Dobra Dim, spokojnie. Nie znasz żadnej w pełni... No to zabaw się w twórcę! - Ekhem… ♫ Dzyń, dzyń, dzyń. Aniołek na dzwoneczku gra, młodemu Jezuskowi, co w żłóbku przyszedł na świat. Radujmy swe serca, bo przyszedł na świat, ten co zbawić go ma. Radujmy serca, bo dziś jest dzień, kiedy mała gwiazdka lśni. Pasterze idą za małą gwiazdką, która drogę wskazuje. Trzej mędrcy z darami nadchodzą, by oddać mu pokłon. Radujmy swe serca, bo przyszedł na świat, ten co zbawić go ma. Radujmy serca, bo dziś jest dzień, kiedy mała gwiazdka lśni. ♪
Zapanowała chwila ciszy przerywana jedynie okrzykami sprzedawcy kiełbas. Zaraz jednak dało się słyszeć oklaski ze strony reportera i jego kamerzysty – Gonzalez ocierał nawet samotną łzę.
- To było takie… świąteczne! – Nathaniel podsumował elokwentnie z szerokim uśmiechem. – W każdym razie nie będę już dłużej pani zatrzymywał. Wesołych zakupów świątecznych!
Posłał jej firmowy uśmiech, po czym odwrócił się w stronę kamery.
- Tym jakże optymistycznym akcentem, co, obiecuję, zdarza się po raz ostatni, kończymy świąteczne wydanie Pinczerka. Wesołej grzybowej i niech nie zgniecie was trzymetrowa choinka~!
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach